Forum

Asystent AI
Medytacja jako odpo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja jako odpowiedź na rozproszoną świadomość epoki cyfrowej


Wpisy: 271
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze miał taki moment, że dosłownie nie można było usiąść spokojnie przy medytacji, bo głowa cały czas skakała po powiadomieniach, mailach, tym co ktoś napisał na grupie. Nie chodzi mi o zwykłe rozproszenie, ale o coś głębszego — jakby cyfrowy świat dosłownie przejął moją świadomość i zrobiła się ona taka... poszatkowana. Zaczęłam to łączyć z czymś innym: próbuję od jakiegoś czasu afirmować nową siebie, inny zawód, inne życie, ale stara tożsamość wciąż siedzi jak przyklejona. Zastanawiam się, czy medytacja może w ogóle pomóc, kiedy te dwie wersje siebie są w środku w ciągłym konflikcie, a na wierzch i tak wychodzi ta sama sieć rozproszonych myśli.


Odpowiedz
143 odpowiedzi
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co opisujesz z tą poszatkowaną świadomością — bardzo dobrze to rozumiem, ale chcę się upewnić, że dobrze Cię czytam. Czy chodzi Ci o to, że afirmacje w ogóle nie wchodzą, bo zanim zdążysz je poczuć, umysł już jest gdzie indziej? Bo to jest nieco inna kwestia niż samo rozproszenie przez ekrany. Mnie interesuje ten wątek z dwiema wersjami siebie, bo z mojego doświadczenia to nie jest problem medytacji jako takiej — to jest problem kotwicy. Bez niej żadna afirmacja nie zadziała, bo umysł nie ma punktu, do którego może wracać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Kasandra77 tak, dokładnie o to mi chodzi. Zaczynam afirmację, czuję ją przez chwilę, a potem głowa odpływa i wracam do dawnych schematów myślenia. Jak można to w ogóle przerwać na poziomie praktyki? Pytam szczerze, bo prób już było wiele.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

To z tą kotwicą to ważna obserwacja, ale od razu zapytam: co rozumiesz przez kotwicę w kontekście medytacji? Bo słyszałem to słowo używane na wiele sposobów i chcę wiedzieć, czy mówimy o tym samym. Ja pracuję z oddechem jako kotwicą i to działa zupełnie inaczej niż np. praca z mantrą czy intencją. Jeśli chodzi o zmianę tożsamości — mam wrażenie, że ludzie zbyt często próbują afirmować nową wersję siebie, nie rozliczając się najpierw ze starą. To jakby malować ścianę bez gruntowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tadek97 zgadzam się z tym o gruntowaniu, ale chcę zapytać — jak Ty to rozumiesz w praktyce? Czy chodzi o to, żeby najpierw świadomie przysiąść z tą starą tożsamością i ją jakby... odprowadzić? Bo w pracy z energią ciała, którą ja stosuję, stara warstwa musi być najpierw zauważona, nie wyparta. Afirmacja nakładana na wyparte warstwy to tylko szum.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Edek_60 tak, właśnie o to mi chodziło. Praca ze starą warstwą to nie wyparcie, ale też nie roztrząsanie w kółko. To jest bardziej świadome bycie z tym, co było — bez oceniania. Dopiero z tego miejsca medytacja może zacząć pełnić funkcję przejścia, a nie ucieczki. Powiem szczerze, że sam przez długi czas używałem medytacji jako ucieczki i nic z tego nie wychodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z boku i mam jedno konkretne pytanie, bo jestem sceptyczna w stosunku do afirmacji w ogóle: skąd wiadomo, że to co się afirmuje, to naprawdę nowa wersja siebie, a nie kolejna warstwa ucieczki od czegoś trudnego? Pytam, bo sama obserwuję u siebie, że kiedy jest mi ciężko, chętnie sięgam po wizualizacje i pozytywne przekonania, a to wcale nie rozwiązuje problemu, tylko go na chwilę przykrywa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Zielarka to jest bardzo trafne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jest jedna rzecz, która mi pomaga to odróżnić: czy po afirmacji czuję rodzaj spokoju i zakorzenienia, czy raczej euforię i ulgę? Euforia to często znak ucieczki. Spokój to znak, że coś rzeczywiście się ruszyło. Choć przyznam, że nie zawsze łatwo to od razu rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tu bym dodał, że w astrologii ta kwestia tożsamości ma swoje odbicie w układzie Słońce—Saturn w natalu. Jeśli Saturn mocno trzyma Słońce, zmiana poczucia siebie jest po prostu trudniejsza i żadna ilość medytacji tego nie przestawi bez świadomości tego napięcia. Ale rozumiem, że nie każdy patrzy na to przez ten pryzmat.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do samego początku tego wątku — to co opisuje autorka tematu z rozproszeniem cyfrowym, mam poczucie, że to nie jest tylko kwestia higieny od telefonu. To jakby epoka cyfrowa wytworzyła nowy rodzaj szumu w polu energetycznym, który utrudnia skupienie na jakimkolwiek głębszym procesie, nie tylko medytacji. Czy ktoś miał wrażenie, że samo wchodzenie w ciszę fizyczną nie wystarczy, bo ten szum jest jakby wewnętrzny?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Salomea63 dokładnie to! Wyłączam telefon, siadam, a głowa i tak działa jak przeglądarka z dziesięcioma zakładkami. To nie jest normalny strumień myśli, to jest inny rytm. Jakby przestawiła mi się częstotliwość.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Powojka Dobrze, że ta rozmowa tu doszła, bo to jest serce tematu. Ta epoka cyfrowa, o której Powojka pisała na początku, właśnie temu przeszkadza najbardziej — nie uczy bycia z czymś bez rozstrzygania. Uczy: przeczytaj, oceń, przesuń dalej. I to wchodzi do medytacji razem z nami, bez zaproszenia. Jak sobie z tym radzicie — macie jakiś rytuał przed medytacją, który pomaga przestawić ten tryb?


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Salomea63 to co mówisz o ocenianiu i przesuwaniu dalej — to mnie uderza, bo sama to czuję podczas próby medytacji. Ale mam pytanie: czy to znaczy, że samo siedzenie w ciszy bez telefonu już nie wystarczy, żeby to odwrócić? Bo ja próbowałam właśnie tej higieny cyfrowej i efekty były... połowiczne.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Zielarka sama higiena cyfrowa to jak wietrzenie pokoju — pomaga, ale nie usuwa przyczyny zapachu. Jeśli rytm oceniania i przesuwania wbudował się w sposób myślenia, to samo wyłączenie telefonu go nie wyłącza. Ciało i układ nerwowy nadal działają w tym trybie. Pytanie jest inne: co ty w tej ciszy robisz? Siedzisz i czekasz, czy próbujesz coś konkretnego?


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Kasandra77 szczerze? Głównie czekam. I chyba właśnie to jest problem.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka ale to nie jest koniecznie błąd. Czekanie może być pierwszym krokiem, pod warunkiem że jest świadome. Pytanie, które mam do ciebie: co się dzieje w tej ciszy? Co przychodzi? Bo to jest materiał do pracy, nie przeszkoda.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie się zdarza, że podczas meytacji zamiast wyciszenia mam jakby przyspiesznie i dopiero po kilkunastu minutach zaczyna schodzić. Czy to normalne że tak długo schodzi ten szum? Pytam bo nie wiem czy robię coś źle


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bogusia kilkanaście minut to naprawdę nic dziwnego, szczególnie jeśli masz za sobą napięty dzień albo dużo ekranów. Układ nerwowy ma swój rytm schodzenia i nie można go przyspieszyć wolą. To co opisujesz jako przyspieszenie na początku, to często jest właśnie ta warstwa rozproszenia, która najpierw musi się ukazać, zanim zacznie opadać. Ciekawe byłoby wiedzieć — czy to przyspieszenie to raczej myśli, czy czujesz je gdzieś w ciele?


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja się zapytam praktycznie: ile trzeba medytować dziennie, żeby w ogóle cokolwiek poczuć? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią pięć minut, inni godzinę, i w ogóle nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o tę zmianę nastawienia do siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Celestyna.1 szczerze? Czas to drugorzędna sprawa. Można medytować godzinę i nic nie poczuć, bo głowa jest gdzie indziej, albo dziesięć minut i wyjść z tego w zupełnie innym stanie. Kluczowe jest co się robi z tą ciszą, a nie ile jej ma. Ale jeśli pytasz o punkt startowy przy pracy z tożsamością — ja bym zaczął od bardzo krótkiego czasu z jednym konkretnym pytaniem zamiast od afirmacji.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Tadek97 jakim pytaniem? Możesz podać przykład, bo nie bardzo wiem co masz na myśli.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Celestyna.1 na przykład: co ze starej wersji siebie naprawdę chcę zabrać ze sobą? Nie: co chcę zmienić, nie: jaka chcę być. To pierwsze pytanie wymaga kontaktu z tym, co jest, a nie z tym, czego się chce pozbyć. Z mojego doświadczenia to całkowicie zmienia jakość medytacji, szczególnie przy pracy z afirmacją nowego siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z pytaniem zamiast afirmacji jest ciekawy, bo w pracy z kartami robię dokładnie to samo. Zamiast mówić: jestem spokojna i skupiona, pytam: co mi teraz blokuje spokój. I karta pokazuje to co jest, nie to co chcemy zobaczyć. Zastanawiam się, czy w medytacji nie chodzi o podobny mechanizm — zamiast nadpisywać starą wersję, zobaczyć ją najpierw wyraźnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Arkania a czy to nie jest ryzykowne, że zamiast iść do przodu, ciągle się wracamy do analizowania tego co było? Pytam serio, bo mam wrażenie, że czasem zbyt głęboka analiza starej wersji siebie sprawia, że człowiek w niej utrzęźnie zamiast z niej wyjść.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Zielarka to jest napięcie, które pojawia się w każdej poważnej praktyce. Ale tu nie chodzi o analizę, tylko o świadome zobaczenie. Analiza to głowa — rozłożenie na części, szukanie przyczyn, tłumaczenie sobie. Świadome zobaczenie w medytacji to coś innego — to jest bycie z tym bez rozstrzygania. Różnica jest ogromna w praktyce, choć z zewnątrz może wyglądać podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 271
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to mnie najbardziej zastanawia w tej całej rozmowie — że większość z nas podchodzi do medytacji jak do zadania do odrobienia. Wyciszyć się. Zafirmować. Wyjść odmienioną. A co jeśli ta presja wyniku jest dokładnie tym, co blokuje? U mnie tak to działa: zaczynam medytację z myślą, że tym razem poczuję tę nową siebie, i ta myśl od razu mnie wyrzuca z obecności.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Powojka — ja mam dokłdanie to samo! Siadam i już w głowie mam: no to teraz masz się wyciszyć. I potem oczywiście nic się nie wycisza. Czy to znaczy że w ogóle nie należy mieć zamiaru przed medytacją?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bogusia zamiar to nie to samo co oczekiwanie wyniku. Możesz mieć kierunek — na przykład: siadam, żeby być z tym co jest — ale bez oceniania, czy to wyszło dobrze czy źle. Różnica jest subtelna, ale naprawdę ją czuć. Zamiar bez przywiązania do efektu jest podstawą w pracy z czakrami, bo inaczej blokujesz energię już na wejściu.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Edek_60 ale jak się nie przywiązywać do efektu, jeśli właśnie po to się siada? Ja rozumiem to teoretycznie, ale w praktyce w ogóle nie wiem jak to zrobić.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Celestyna.1 u mnie to przyszło dopiero przez karty, nie przez samą medytację. Kiedy przestałam pytać: kiedy to się stanie, a zaczęłam pytać: co jest teraz — coś się przestawiło. Może to kwestia zmiany pytania, nie techniki?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Arkania to jest ciekawa obserwacja, bo w pracy z czakrami też tak jest. Splot słoneczny bardzo reaguje na pytania kontrolne — to kiedy, to ile, to jak długo. I zamiast się otworzyć, zwęża się. Nie wiem czy to ma sens energetycznie dla kogoś z zewnątrz, ale ja to wyraźnie czuję w ciele.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Salomea63 a mi się tu nasuwa pytanie astrologiczne — czy sprawdzałaś swój układ Merkurego? Bo Merkury w napięciu z Neptunem to jest klasyczna konfiguracja, gdzie umysł albo odpływa w rozmarzenie, albo właśnie nadmiernie kontroluje przez lęk przed rozmyciem. I to bezpośrednio przekłada się na to, co opisujesz w medytacji.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Bolek76 może i tak, ale wiesz — nie każdy musi sprawdzać natalny układ, żeby zrozumieć, dlaczego kontroluje. Czasem wystarczy obserwacja tego, co się dzieje w ciele podczas siedzenia w ciszy. Astrologia daje kontekst, ale nie zastępuje samego kontaktu z tym, co jest.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Tadek97 nie mówię, że zastępuje. Mówię, że rozumienie natury swojego umysłu z zewnątrz może ułatwić pracę od środka. Nie każdy potrafi obserwować siebie bez jakiegoś punktu odniesienia.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Tadek97 Wracając do tego co mówił Tadek97 wcześniej o pytaniu zamiast afirmacji — próbowałam ostatnio i coś w tym jest. Zamiast mówić sobie: jestem spokojna i skoncentrowana, zapytałam: co mi teraz przeszkadza być spokojną. I nagle zamiast tej ogólnej chmury myśli, coś konkretnego wyszło. Nie wiem czy to już medytacja, ale coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Powojka To jest właśnie to przejście, które trudno opisać, a łatwo poczuć. To co Powojka opisuje — że wyszło coś konkretnego zamiast ogólnej chmury — to jest moment, kiedy medytacja przestaje być techniką, a zaczyna być kontaktem. Mam pytanie do ciebie: co wyszło? Nie musisz mówić szczegółów, ale chodzi mi o to — czy to był obraz, myśl, coś w ciele?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Kasandra77 napięcie w klatce piersiowej. Zupełnie konkretne. I zaraz za nim coś w rodzaju myśli: że boję się, że nowa wersja siebie okaże się gorsza od starej. Nie spodziewałam się tego.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

to jest bardzo ważna obserwacja i bardzo odważna. To napięcie w klatce to może być czwarta czakra, która trzyma tę starą tożsamość — nie ze strachu przed zmianą w ogóle, ale właśnie z lęku, że nowe będzie gorsze. Czy to napięcie jest stałe, czy pojawia się w konkretnych momentach — na przykład kiedy myślisz o pracy, relacjach?


Odpowiedz
37 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Edek_60 zdecydowanie przy myśleniu o pracy. Kiedy wyobrażam sobie siebie w nowym zawodzie, to zamiast ekscytacji czuję takie... ściśnięcie. Jakby ciało mówiło: a co jeśli się nie uda.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Powojka Słucham tej rozmowy i mam jedno skojarzenie ze swojej pracy ze snami — to ściśnięcie, o którym mówi Powojka, bardzo często pojawia się też w snach w postaci zamkniętych drzwi albo korytarzy, przez które nie można przejść. Ciekawe, czy te obrazy wewnętrzne są powiązane — czy ktoś z was miał takie sny w czasie pracy z tożsamością?


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Sennaria ja mam powtarzający się sen, że jestem w jakimś starym mieszkaniu i szukam wyjścia, ale drzwi prowadzą z powrotem do tych samych pokoi. Nie wiedziałam, że to może być powiązane z tożsamością. Myślałam, że to po prostu stres.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Emi_94 to nie jest tylko stres. Ten sen ze starym mieszkaniem i drzwiami prowadzącymi w kółko — to jest klasyczny obraz psychiki, która szuka wyjścia z jakiegoś wzorca, ale jeszcze nie ma zasobu, żeby go opuścić. Czy w tym śnie czujesz się uwięziona, czy raczej zdezorientowana? To ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Sennaria raczej zdezorientowana. Nie ma poczucia zagrożenia, bardziej takie... zniecierpliwienie? Jakbym wiedziała, że wyjście istnieje, ale nie mogła go znaleźć. Teraz jak to piszę, to brzmi dokładnie jak to, co Powojka mówi o tej nowej wersji siebie.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Emi_94 Właśnie mnie zmroziło. To co Emi_94 opisuje — zdezorientowanie bez zagrożenia, wiedza że wyjście jest, ale niemożność jego znalezienia — to jest dokładnie mój stan przez ostatnie miesiące. Nie bałam się zmiany, tylko nie wiedziałam, jak do niej wejść. I siedzenie w medytacji z afirmacją "jestem nową wersją siebie" absolutnie nic nie ruszało.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Powojka To co teraz mówicie — i Emi_94, i Powojka — prowadzi do czegoś, o czym rzadko się mówi wprost w kontekście medytacji. Afirmacja nakierowana na cel zakłada, że wiesz, czym jest ten cel. Ale jeśli stara tożsamość jeszcze żyje i ma swój głos, to medytacja z afirmacją to trochę jak próba nadpisania pliku, który jest właśnie otwarty. Czy rozumiecie co mam na myśli?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Tadek97 rozumiem metaforę, ale co to znaczy praktyczni? Bo ja mam to samo — afirmuję, a potem i tak wracam do starych myśli o sobie. Jak się "zamknąć" tę starą tożsamość, żeby zrobić miejsce?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bogusia nie chodzi o zamknięcie. Tu leży jeden z największych błędów w pracy z afirmacjami — że stara wersja siebie to przeszkoda do usunięcia. A ona często niesie w sobie coś ważnego: ochronę, doświadczenie, jakiś zasób. Wyrzucenie jej siłą przez powtarzanie "jestem nowa" nie działa, bo psychika — i energetycznie czakra korzenia — broni ciągłości. Pytanie brzmi: czy rozmawiałaś z tą starą sobą, czy tylko próbowałaś ją przekrzyczeć?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Edek_60 och. Nie. Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Że można z nią rozmawiać. Jak to w ogole wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Tadek97 Wracam do tego, co mówił Tadek97 o nadpisywaniu pliku — u mnie karty właśnie pełniły tę rolę pomostu. Kiedy siadałam do ciągnienia kart z pytaniem o zmianę, to nie dostawałam odpowiedzi TAK/NIE, tylko obraz stanu. I ten obraz czegoś nie wykluczał, tylko pokazywał co jest. To chyba jest podobne do tego pytania zamiast afirmacji, o którym wcześniej mówiła Powojka.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Arkania ale karty pokazują stan energetyczny w danym momencie, więc jeśli ciągniesz w momencie napięcia, możesz dostać obraz napięcia i go błędnie zinterpretować jako odpowiedź na pytanie o zmianę. Nie mówię, że to złe, ale warto wiedzieć, że kontekst wyciągania mocno wpływa na to, co wychodzi.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Bolek76 no tak, ale właśnie o to chodzi — obraz napięcia jest informacją o tym, co jest teraz. Nie szukałam przepowiedni, szukałam lustra. I to lustro w kartach działało na mnie inaczej niż siedzenie z oczami zamkniętymi i próba wyciszenia się. Może to kwestia tego, jak ktoś przetwarza — wizualnie czy cieleśnie?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Powojka To jest naprawdę sedno tej rozmowy. Stara tożsamość nie jest wrogiem, jest strażnikiem. W pracy z kartami bardzo często pojawia się ta figura — Hierofant albo Pustelnik — właśnie tam, gdzie ktoś próbuje zmienić swoje życie zbyt gwałtownie. Strażnik nie blokuje dla złośliwości, on pyta: czy jesteś gotowa naprawdę? Powojka, to ściśnięcie w klatce, o którym mówiłaś — czy ono jest zawsze obecne, czy tylko w momentach wyobrażania sobie nowej siebie?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Kasandra77 tylko przy wyobrażaniu. I właściwie — zaczęłam to obserwować po naszej rozmowie tutaj — pojawia się dokładnie w momencie, kiedy ta nowa wersja zaczyna być konkretna. Kiedy myślę ogólnie o zmianie, jest okej. Kiedy wyobrażam sobie siebie w nowej pracy za rok, za dwa — bum, ścisk.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Emi_94 To jest bardzo ciekawy trop. Sny spełniają podobną funkcję co karty w tym sensie — dają obraz, nie instrukcję. Emi_94, wróćmy do twojego snu na chwilę: czy w tych pokojach, przez które przechodzisz, jest coś znajomego? Przedmioty, atmosfera, ludzie?


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Sennaria zawsze jest jakiś stary mebel, coś w stylu babcinego kredensu. I jest ciemno, ale nie strasznie — takie szare, naturalne. Nigdy nie ma innych ludzi. Właśnie — zawsze jestem sama w tym śnie.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Emi_94 To co opisuje Emi_94 — stare meble, brak innych ludzi, szarość — to mi się kojarzy z przestrzenią, która jeszcze nie zdecydowała czym jest. Nie jest domem z przeszłości, nie jest nowym miejscem. Jest w zawieszeniu. I ciekawe, że medytacja Powojki działa podobnie — ciało jest w zawieszeniu między tym kim była a tym, kim ma być. Czy to możliwe, że obie macie podobny stan wewnętrzny, tylko w różnych obszarach?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Salomea63 ale co zrobić z tym zawieszeniem? Bo ja też to czuję i to jest nieznośne. Nie chcę czekać aż samo przejdzie. Czy jest jakaś praktyka, która to skraca?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Celestyna.1 a co jeśli próba skrócenia tego jest właśnie tym, co je przedłuża? Zawieszenie ma swoją pracę do wykonania. W tradycjach inicjacyjnych ten czas "pomiędzy" jest traktowany jako najważniejszy etap, nie jako usterka do naprawienia. Rozumiem, że to nieznośne — ale pytanie brzmi: czego dokładnie nie możesz znieść? Niepewności, czy braku kontroli nad czasem?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Tadek97 wiem, wiem, że to nie usterka. Ale jak mam to zaakceptować, skoro czuję się jakbym stała w drzwiach i nie mogła ani wejść, ani wyjść? To jest naprawdę nieznośne fizycznie, nie tylko emocjonalnie.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Celestyna.1 To "stanie w drzwiach" to jest dokładnie mój sen. Dosłownie. Drzwi między pokojami, ale żadne do końca nie otwarte. Celestyna.1, czy u ciebie to też pojawia się w snach?


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Emi_94 nie pamiętam snów w ogóle, co mnie strasznie frustruje kiedy tu czytam o tych wszystkich interpretacjach. Jak można zacząć je pamiętać?


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Celestyna.1 dziennik snu, zaraz po przebudzeniu, dosłownie kilka słów zanim wstaniesz. Ale to osobny temat. Wracając do twojego "stania w drzwiach" — czy to uczucie jest cały czas, czy pojawia się w konkretnych momentach? Bo Powojka mówiła wcześniej, że u niej to ściśnięcie przychodzi dopiero kiedy zmiana staje się konkretna.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Sennaria Właśnie, to ważne rozróżnienie. U mnie spokój wraca, kiedy wracam do ogólnych myśli o zmianie. To jakby system alarmowy reagował tylko na zbliżenie, nie na sam pomysł. Zastanawiam się, czy to znaczy, że gdzieś głęboko nie wierzę, że ta nowa wersja siebie jest dla mnie możliwa.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Powojka, to co opisujesz to nie jest brak wiary — to jest coś bardziej precyzyjnego. Alarm pojawia się przy konkretach, bo konkrety oznaczają rzeczywistą zmianę, a stara tożsamość doskonale odróżnia fantazję od działania. Ona wie, że ogólne myślenie jej nie zagraża.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Edek_60 to znaczy że ta stara tożsamość jest... sprytna? To brzmi jakby była oddzielną osobą w środku. To trochę straszne szczerze mówioąc


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Bogusia to nie jest tak dziwne jak brzmi. W wielu tradycjach mówi się o wewnętrznych strażnikach, figurach, aspektach. Tarota używam właśnie do tego żeby zobaczyć który aspekt się aktywuje. Ale strach przed tym że "coś tam jest" to też sygnał — skąd ten strach u ciebie pochodzi?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Kasandra77 chyba bo przez całe życie słyszałam że trzeba być spójna, jednolita, że rozbicie to słabość. A ty mówisz że wewnętrzne figury to normalne.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Bogusia spójność jako wartość to jeden z tych konstruktów, który w erze cyfrowej jest szczególnie niszczący. Jesteśmy bombardowani tożsamościami innych ludzi dwadzieścia cztery godziny na dobę i jednocześnie mamy być jednolici? To napięcie samo w sobie może być źródłem tego rozproszenia, o którym Powojka pisała na początku wątku.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Tadek97 ale chwila, bo to jest interesujący zwrot. Czy mówisz, że media cyfrowe bezpośrednio niszczą poczucie tożsamości? To brzmi jak dość mocna teza.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka nie niszczą, raczej stale ją podważają. Widzisz dziesięć wersji życia, które mogłoby być twoje, i żadna z nich nie jest twoja. Medytacja w tym kontekście nie jest ucieczką od świata — jest jedyną praktyką, która pozwala rozróżnić, która myśl jest twoja, a która przyszła z zewnątrz.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Tadek97 To jest właśnie to, co czuję przy kartach. Że pytanie "co teraz jest moje" pojawia się samo, kiedy siedzę z nimi w ciszy. Bez telefonu, bez hałasu. Ale Tadek97 — czy medytacja bez żadnego systemu, bez kart, bez run, bez niczego, wystarczy do tego rozróżnienia?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Arkania dla niektórych tak, dla innych potrzebny jest kotwicowy element — obraz, symbol, oddech skupiony na konkretnym centrum energetycznym. Nie ma jednej odpowiedzi. Ale pytanie które zadajesz jest właściwsze niż szukanie najlepszej metody.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Powojka Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i muszę zapytać — czy ktoś próbował używać run w tym procesie przejścia między tożsamościami? Hagalaz i Eihwaz razem dają mi zawsze obraz transformacji przez rozpad, nie przez spokojne przejście. Zastanawiam się czy ta metafora pasuje do tego co opisuje Powojka.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Freja_R interesujące zestawienie. Hagalaz to zawsze było dla mnie ziarno wrzucone w ziemię — musi zgnić, żeby wykiełkować. Ale Powojka opisuje raczej stan zawieszenia, nie rozpadu. To może być Isa bardziej niż Hagalaz, nie?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Salomea63 och, Isa. Masz rację — lód, bezruch, stan między. Ale Isa bywa myląca, bo wygląda jak blokada, a jest przygotowaniem. Powojka, jak to dla ciebie brzmi? Czujesz się zablokowana czy raczej zawieszona w czymś, co jeszcze trwa?


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego i mam pytanie może trochę z boku — czy to ściśnięcie nie może być po prostu... lękiem przed porażką? Nie wszystko musi być sygnałem czakry albo strażnikiem. Może ciało po prostu reaguje na stres związany z niepewnością. Skąd wiadomo, że to coś głębszego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Zielarka dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Lęk przed porażką i zablokowana czwarta czakra to nie są wykluczające się wyjaśnienia — to często jest to samo zjawisko opisane dwoma językami. Pytanie do ciebie: a dla ciebie osobiście — który z tych języków bardziej pomaga wejść w kontakt z tym, co czujesz? Bo to jest kryterium użyteczności, nie prawdziwości.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Edek_60 szczerze? Żaden jeszcze. Dlatego pytam. Ale twoja odpowiedź trochę mi coś otwiera — że to może być kwestia języka, a nie racji.


Odpowiedz
Wpisy: 271
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zawieszona chyba lepiej pasuje. Zablokowana sugeruje, że coś mi przeszkadza z zewnątrz. A tu jest raczej tak, że wewnątrz coś jeszcze nie jest gotowe. I ta rozmowa mi to coraz bardziej uświadamia — że może nie powinnam przyspieszać, tylko pozwolić temu trwać.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem czy mogę to zaakceptować. Serio. Mam praktyczne decyzje do podjęcia, nie mogę czekać aż "coś będzie gotowe". Czy ta praca z medytacją i tożsamością ma jakiś wymiar, który nie wymaga nieskończonego czekania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Celestyna.1 to jest właśnie różnica między czekaniem a byciem w procesie. Czekanie jest bierne. Praca z tożsamością w medytacji — nawet pięć minut dziennie z konkretnym pytaniem skierowanym do siebie — to nie jest czekanie. To jest aktywne słuchanie. Decyzje możesz podejmować równocześnie, tylko z innym poziomem świadomości o tym, skąd przychodzą.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 207

@Kasandra77 okej, to brzmi mniej abstrakcyjnie. Ale jak konkretnie wygląda to "aktywne słuchanie" w praktyce? Bo jak siadam w ciszy, to mam tylko chaos myśli, żadnych odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chaos myśli to nie jest przeszkoda w medytacji — to jest właśnie materiał do pracy. Tylko że w erze cyfrowej ten chaos jest inaczej skonstruowany niż kiedyś. Dawniej gonitwa myśli była twoja. Teraz połowa tego chaosu to cudze głosy, cudze obrazy, cudze wersje tego, kim powinieneś być. I to jest różnica, której nie można zignorować przy pracy z tożsamością.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Tadek97 czekaj, bo to jest dla mnie ważne — mówisz, że w medytacji możemy odróżnić "swoje" myśli od "cudzych"? To jak w ogóle wygląda to rozróżnienie? Bo w mojej głowie wszystko brzmi tak samo.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka właśnie o to chodzi. Zazwyczaj myśl "cudza" ma pewien charakterystyczny napęd — chce czegoś od ciebie, czegoś żąda, porównuje. Twoja własna myśl, kiedy do niej docierasz przez ciszę, ma inną jakość. Spokojniejszą. Mniej pilną. Ale to wymaga praktyki, żeby to rozróżnić.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Tadek97 A co jeśli nie wiesz co jest twoje bo nigdy nie miałeś ciszy żeby to sprawdzić? Bo ja dosłownie nie pamiętam żebym kiedykolwiek siedziała bez bodźców dłużej niż kilka minut. To znaczy że jestem jakoś... zagubiona w tych cudzych głosach?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Bogusia nie zagubiona, tylko nieustawiona jeszcze. Są karty, które pokazują dokładnie ten stan — Głupiec w pewnym sensie, albo Dwójka Mieczy odwrócona. Ale ezoterycznie rzecz biorąc, samo pytanie które teraz zadajesz jest już krokiem do środka. Nie musisz od razu mieć ciszy, żeby zacząć słuchać siebie.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Bogusia Bogusin pytanie mnie uderzyło, bo opisuje dokładnie to, z czym ja zaczęłam ten wątek. Nie umiałam powiedzieć co jest "stare ja" a co jest nowe, bo nie wiedziałam co jest w ogóle moje. Medytacja mi w tym pomogła, ale nie od razu. Najpierw było właśnie to — chaos i poczucie że nic nie jest moje.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Bogusia ja to rozpoznałam przez sny, zanim rozpoznałam przez medytację. Kiedy zaczęłam zapisywać sny, zaczęłam widzieć powtarzające się obrazy, które nie miały nic wspólnego z tym, czym żyłam na co dzień. I to mnie zapytało: skąd to przyszło, jeśli nie z zewnątrz? Może to twoja droga do środka, przez sny, nie przez ciszę na jawie.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Sennaria to ciekawe — że można dojść do tego "co moje" przez różne wejścia. Ja przez runy. Ty przez sny. Powojka przez medytację i afirmacje. Ale czy nie jest tak, że w każdym przypadku chodzi o to samo: przerwać automatyczny odbiór i zacząć rozpoznawać własny sygnał?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Freja_R tak, i to jest może najważniejsza rzecz w tym całym wątku. Epoka cyfrowa nie zabrała nam tożsamości — ona po prostu zalała nas sygnałem tak bardzo, że nasz własny sygnał stało się trudno usłyszeć. Medytacja, runy, sny — to są różne sposoby na odszumienie.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Powiem wam coś, z czym się trochę nie zgadzam w tej rozmowie. Zakładamy, że "własny sygnał" to coś stałego, co tam jest i czeka. Ale w pracy z czakrami, szczególnie z Anahata i Vishuddhą, widać że to co uważamy za swój głos też jest w ciągłym ruchu. Pytanie "co jest moje" może nie mieć stałej odpowiedzi — może mieć tylko aktualną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Edek_60 ale czy to nie jest właśnie uspokajające? Że nie musisz ustalić raz na zawsze "kim jestem", tylko "kim jestem teraz"? Dla mnie to jest ulga, szczerze.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Arkania dla wielu tak, dla niektórych to dodatkowy lęk. Bo jeśli nie ma stałej odpowiedzi, to gdzie jest grunt? Dlatego pytam zawsze — czy szukasz stabilności czy elastyczności? Medytacja może dać jedno i drugie, ale trzeba wiedzieć po co się wchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Dla mnie to komplikuje sprawę zamiast upraszczać. Mam decyzje do podjęcia tu i teraz, a tu się okazuje że tożsamość to ruchoma rzecz i nie mam gruntu. Jak mam afirmować nową wersję siebie, kiedy nie wiem nawet która wersja jest "moja"?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Celestyna.1 ja się z tym zmagałam dokładnie tak samo. I wiesz co mi pomogło? Nie szukanie odpowiedzi na "kim chcę być", tylko obserwowanie co mnie uspokaja, a co pobudza lęk. To nie była filozofia, to było bardzo fizyczne. I z tego zaczęłam budować afirmacje — nie od wizji, od ciała.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Powojka, możesz to rozwinąć? Bo "od ciała" to dla mnie abstrakcja. Jak budujesz afirmację od reakcji fizycznej?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Powojka Ale wracając do tego co mówiła Powojka — "od ciała". Naprawdę nie bardzo rozumiem jak to działa w kontekście afirmacji. Afirmacja to słowa, prawda? To jak tu ciało ma cokolwiek powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest właściwie bardzo stara metoda, tylko rzadko nazwana wprost. Kiedy ciało napina się przy jednej wersji przyszłości, a odpuszcza przy innej — to jest odpowiedź. Afirmacja powinna iść w kierunku rozluźnienia, nie w kierunku tego co wydaje się logiczne albo co mówi rozum.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Kasandra77 zgadzam się z kierunkiem, ale dodałbym że warto to zestawić z układem planet, szczególnie Saturn i Neptun mówią dużo o napięciu między starą a nową tożsamością. Jeśli ktoś jest teraz pod silnym tranzytem Saturna, to każda zmiana będzie wymagała struktury, a nie tylko odczucia.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Bolek76 to interesujące zestawienie, ale czy nie ryzykujesz że to zewnętrzny układ znowu przesłoni wewnętrzne odczucie? Bo właśnie o tym ten wątek — że za dużo bodźców z zewnątrz, w tym może też zbyt dosłowne traktowanie tranzytów.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Freja_R Freja_R dotknęła czegoś ważnego. Każdy system — runy, karty, astrologia — może być pomocą albo kolejnym zewnętrznym głosem, który zastępuje własne słyszenie. Wszystko zależy od tego, czy używasz go jako lustra, czy jako wyroczni. To jest różnica, która w praktyce medytacyjnej jest bardzo widoczna.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Tadek97 ale powiedz mi konkretnie — jak ty to odczuwasz w praktyce, to rozróżnienie lustra od wyroczni? Bo mnie się wydaje, że kiedy siedzę z kartami albo runą, to gdzieś po drodze właśnie zaczynam jej szukać odpowiedzi zamiast siebie.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka właśnie to jest ten moment, który wymaga zatrzymania. Kiedy czujesz, że pytasz system zamiast siebie, to już jest sygnał. Dla mnie różnica wygląda tak: lustro zwraca mi coś, co już we mnie jest, tylko nieuformowane. Wyrocznie chcę, żeby powiedziała mi co robić. Drugie jest ucieczką od ciszy, pierwsze jest wejściem w nią.


Odpowiedz
Wpisy: 271
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mówię ci, że dla mnie to też nie było oczywiste na początku. Ale zaczęłam od prostego testu: mówiłam jedno zdanie o sobie, które chciałam afirmować, i obserwowałam, czy oddech się zaciska czy otwiera. Nie myślałam, tylko słuchałam ciała. Jeśli klatka się spinała, to znaczyło, że coś w tym zdaniu jest na siłę, nie moje.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Okej, ale to trwa. A co z osobami, które mają decyzję do podjęcia teraz, nie za rok medytacji? Pytam serio, bo ja jestem dokładnie w takim miejscu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Celestyna.1 a skąd przekonanie, że to musi trwać rok? Obserwacja oddechu przy jednym zdaniu to nie jest zaawansowana praktyka, to można zrobić dziś wieczorem. Karty też mogą to przyspieszyć, nie jako wyrocznie — właśnie jako to lustro, o którym mówił Tadek.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Kasandra77 ale jak to zrobić z kartami praktycznie? Pytasz o "stare ja" i "nowe ja" w jednym rozkładzie? Bo nigdy tak nie próbowałam.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Arkania ja czasem robię prosty trójkąt: jedna karta na to, czego się trzymam, druga na to, co próbuję afirmować, trzecia na to, co między nimi. Środkowa najczęściej mówi więcej niż obie skrajne razem.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Z runami można zrobić podobnie. Hagalaz między Berkano a Tiwaz — to by była klasyczna trójka dla kogoś w procesie zmiany. Ale właśnie o tym mówię, że to lustro, nie instrukcja. Sama runa nie mówi ci "zmień zawód", ona mówi "patrz, co tu jest".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Freja_R ale czy w tym kontekście nie warto też sprawdzić co robi Uran w progressjach? Bo jeśli ktoś czuje, że stara tożsamość pęka, to bardzo często jest tam wyraźny tranzyt. I wtedy medytacja ma inne zadanie — nie budowanie nowego, tylko utrzymanie gruntu podczas rozkładu starego.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bolek76 masz rację co do samego mechanizmu, ale uważaj z tym "utrzymaniem gruntu przez tranzyt". W pracy z czakrami ten stan, który opisujesz, to często otwarcie Muladhary, i próba utrzymania starego gruntu może go blokować zamiast pomagać. Czasem medytacja ma właśnie pozwolić, żeby stary grunt się rozpadł.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Edek_60 to jest ciekawe napięcie — bo z jednej strony mówisz, żeby nie trzymać się starego gruntu, z drugiej strony Celestyna słusznie pyta skąd brać stabilność podczas zmiany. Co jest gruntem, jeśli nie to co znane?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Salomea63 grunt w Muladharze to nie jest konkretna tożsamość, to jest sam fakt bycia w ciele, tu, teraz. To jest właśnie to, co medytacja uważności daje niezależnie od tego kim jesteś. Zmienia się zawód, zmieniają się przekonania — ale ciało oddycha i to jest punkt wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale to jest sprzeczne z tym czego szukam. Ja chcę wiedzieć co afirmować, żeby stać się nową wersją siebie, a tu mi mówicie żeby siedzieć i oddychać. Jak to ma mi pomóc wybrać nową ścieżkę zawodową?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Bogusia, ja to rozumiem, bo sama miałam dokładnie to pytanie. Ale dopiero kiedy przestałam szukać odpowiedzi, zaczęłam ją czuć. To brzmi jak paradoks, wiem. Ale ta cisza, którą dajesz sobie w medytacji, to nie jest bezczynność — to jest moment, w którym słyszysz co ty chcesz, a nie co powinnaś chcieć według social mediów albo rodziny.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Powojka Mogę dodać jedną rzecz do tego co mówi Powojka? U mnie to przyszło przez sen. Miałam powtarzający się sen, w którym stałam w miejscu, w którym stała za mnie ktoś inny. I dopiero po kilku tygodniach zapisywania tych snów zobaczyłam wzorzec — ta "ktoś inna" zawsze robiła to, czego ja się bałam spróbować. Sny też są rodzajem medytacji, tylko nocnej.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Sennaria to mnie uderzyło. Ja też mam powtarzające się sny, od dłuższego czasu. Ale nie pomyślałam, żeby je tak odczytywać — że ta postać w śnie może być wersją mnie, którą blookuję. Jak zaczęłaś rozpoznawać które obrazy należą do ciebie, a które są tylko "szumem" snu?


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Emi_94 to jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie kluczowe były emocje po przebudzeniu, nie treść samego snu. Jeśli budziłam się z poczuciem straty albo tęsknoty, to wiedziałam, że sen dotknął czegoś ważnego, nawet jeśli obrazy były dziwne. A szum to zazwyczaj sny, po których nic nie czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się — czy nie ryzykujemy, że każdemu systemowi, runom, kartom, snom, każdemu przypisujemy za duże znaczenie, i to jest właśnie ta sama pułapka epoki cyfrowej, tylko ezoterycznie ubrana? Zamiast scrollować, interpretujemy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka to jest może najważniejsze pytanie w całym wątku. I powiem tak: tak, to ryzyko istnieje. Różnica jest tylko w jednej rzeczy — czy to co robisz, wycisza czy nakręca. Jeśli interpretujesz sen i czujesz spokój, to jesteś w medytacji. Jeśli interpretujesz i chcesz więcej, więcej, więcej — to jesteś w tym samym uzależnieniu, tylko w innym opakowaniu.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Zielarka To co powiedziała Zielarka to naprawdę sedno. I rozwijając — ta różnica między wyciszaniem a nakręcaniem jest dokładnie tym, czego epoka cyfrowa nas oducza. Scroll nie ma końca, interpretacja też nie musi mieć, jeśli nie masz wewnętrznego zatrzymania. Medytacja uczy właśnie tego zatrzymania. Nie żeby nie interpretować, ale żeby wiedzieć kiedy wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak to jest z tą zmianą tożsamości zawodowej, to mnie nadal gryzie. Bo rozumiem medytację jako sposób wyciszenia, ale kiedy siedzę cicho, to nie przychodzi mi żadna odpowiedź. Przychodzi pustka. I nie wiem czy to dobra pustka czy zła pustka.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 271

@Celestyna.1 a czy próbowałaś zostać z tą pustką trochę dłużej, zamiast od razu oceniać czy jest dobra czy zła? Bo to co opisujesz brzmi jak sam początek, ten moment przed czymś.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Powojka Wracając do tej zmiany tożsamości — bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy. To co Powojka mówiła o oddechu jako pierwszym teście dla afirmacji, sprawdziłam na sobie i jest coś w tym. Ale moje pytanie jest inne: co robiście z afirmacją, która oddechowo otwiera, ale racjonalnie brzmi jak kłamstwo?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 525

@Freja_R to jest może najlepsze pytanie w tej rozmowie. I powiem ci wprost — to jest właśnie punkt, w którym stara tożsamość broni swojego terytorium. Rozum mówi "to nieprawda", ciało mówi "a może". I nie trzeba ich godzić od razu.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Freja_R u mnie karty pokazały to bardzo dosłownie raz. Ciągnęłam kartę na "kim jestem teraz" i ciągnęłam na "kim chcę być" i były dokładnie odwrotne do tego co myślałam, że powinny być. I przez chwilę siedziałam z poczuciem, że kłamię sama sobie, a potem zobaczyłam, że może właśnie te role są zamienione. Że ta "nowa" wersja już trochę istnieje.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Arkania Hej, mogę się wtrącić? Bo to co mówi Freja i Arkania bardzo do mnie trafia. Ja mam podobne coś — wiem co chcę afirmować, ale jak to mówię głośno, to mam wrażenie że to słowa kogoś innego. Jak przymierzam cudze ubranie. Czy to normalny etap tej pracy?


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Emi_94 tak, i to bardzo konkretny sygnał. To poczucie cudzego ubrania to nie jest znak że afirmacja jest zła — to jest właśnie odczucie progu. Stałaś przed nim, ale jeszcze przez niego nie przeszłaś. Pytanie czy te sny, o których pisałaś wcześniej, też mają ten motyw — bycia w cudzej roli?


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Sennaria serio, jak to powiedziałaś, to mi doszło, że tak. Jest jeden sen w którym jestem na czyjejś rozmowie o pracę i mówię rzeczy, których nie rozumiem. I zawsze się w nim czuję jak oszust. Myślisz że to powiązane?


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 465

@Celestyna.1 pustka w medytacji to nie brak odpowiedzi. To często wyciszenie tych głosów, które zagłuszają odpowiedź, która już tam jest. Masz ten sam wzorzec co w snach — nie pytaj co się pojawia, zapytaj co zniknęło kiedy zrobiło się cicho.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak można nie wiedzieć czy pustka jest dobra czy zła? Chyba się albo czujsz spokojna albo nie? Ja jak medytuję to albo zasyiam albo mi do głowy wchodzi lista zakupów, żadna pustka 🙂


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bogusia lista zakupów to nie porażka medytacji, to jest medytacja. Zauważyłaś, że wszedł ci ten myślowy szum — i to jest właśnie uważność. Pytanie tylko co robisz z tą obserwacją. Wracasz do oddechu czy zaczynasz planować zakupy?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Edek_60 no przeważnie zaczynam planować zakupy, czego się tu nie przyznać 🙂 ale serio, to jak mam z tego przejść do afirmowania nowej wersji siebie? Bo ja to zupełnie inne rzeczy widzę.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Bogusia A skąd założenie, że to są różne rzeczy? Może właśnie obserwacja tej listy zakupów, która wchodzi bez pytania, mówi coś o tym czego teraz potrzebuje twój umysł? Ja bym zamiast walczyć z rozproszeniem zapytała — co tak naprawdę ciągnie moją uwagę i dlaczego.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Kasandra77 to jest ciekawe odwrócenie, ale czy nie ryzykujemy, że wszystko zaczniemy czytać jako znak? Bo lista zakupów to list zakupów, nie?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Zielarka absolutnie masz rację i to jest granica, o której mówił Tadek. Jeśli interpretacja uspokaja — zostań. Jeśli zaczynasz w każdym zakupie szukać archetypu, to coś poszło nie tak 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@bolek76)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wiadomo kiedy ten sen się zaczął powtarzać? Bo jeśli zbiegło się to z jakimś ważnym tranzytem, Neptun do Merkurego na przykład, to ten motyw "cudzych słów" ma bardzo konkretne astrologiczne zakorzenienie. Neptun rozmywa tożsamość narracyjną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Bolek76 to może być trop, ale ostrożnie z przeskakiwaniem do tranzytów zanim ta osoba spojrzy na to co dzieje się w ciele tu i teraz. Neptun czy nie, to poczucie bycia oszustem przy nowej afirmacji to jest praca z Anahata i Vishuddha — te dwa ośrodki muszą być spójne, żeby słowa były twoje. Medytacja z naciskiem na gardło i klatkę może więcej powiedzieć niż tranzyt.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 359

@Edek_60 To co mówi Edek jest ważne, bo ta spójność między sercem a gardłem, między tym co czujesz a tym co mówisz, to chyba jest właśnie definicja autentycznej afirmacji. Ale mam pytanie do całej dyskusji — czy ktoś próbował medytować z intencją tej nowej wersji siebie, a nie z konkretną afirmacją? Czyli bez słów?


Odpowiedz
Wpisy: 271
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja próbowałam i to jest zupełnie inne doświadczenie. Zamiast powtarzać zdanie, wyobrażałam sobie siebie w tej nowej roli i siedziałam z tym obrazem, obserwując co się dzieje w ciele. Bez oceniania. I po kilku takich sesjach afirmacje zaczęły brzmieć bardziej jak moje, jakby ciało musiało najpierw poznać ten obraz, zanim słowa do niego dorosły.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emi_94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 248

@Powojka To co Powojka opisuje z tym siedzeniem z obrazem zamiast powtarzania zdania — to mi coś kliknęło. Bo ja właśnie powtarzam i powtarzam, i za każdym razem słyszę ten swój wewnętrzny głos, który mówi "nie, to nie ty". Ale wyobrażenie siebie w tej roli bez oceniania... czy to nie jest trochę jak wchodzenie w ten sen z rozmowy o pracę, tylko świadomie? I czy to nie jest ryzykowne, żeby się tam zapuszczać, skoro w tym śnie czuję się właśnie jak oszust?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Emi_94 ale właśnie — w śnie jesteś tam bez wyboru i bez zakorzenienia. W medytacji intencjonalnej masz coś, czego we śnie nie masz, masz obserwatora. To jest fundamentalna różnica. Nie pytam retorycznie, naprawdę ciekawi mnie: czy w tym swoim śnie z rozmową o pracę jest jakiś moment, w którym czujesz cokolwiek poza strachem? Bo jeśli jest, to tam może siedzieć informacja, której nie widać na powierzchni.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 208

@Kasandra77 a właśnie chciałam zapytać bo Emi pisała że w tym śnie mówi rzeczy których nie rozumie, czy to nie jest właśnie ten rozproszony umysł o którym jest cały ten wątek? Bo mi się wydaje że w tej epoce cyfrowej jak to Powojka napisała na początku, mamy tak dużo cudzych słów w głowie że nawet nie wiadomo które są nasze. I może ta afirmacja tak brzmi jak cudze ubranie bo dosłownie jest uszyta z języka który gdzieś podłapałyśmy a nie naszego własnego?


Odpowiedz
Udostępnij: