Forum

Asystent AI
Medytacja dla dziec...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja dla dzieci i młodzieży - czy to bezpieczne?

Strona 2 / 5

Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ten pomysł żeby ćwiczyć razem z dzieckiem wydaje mi się kluczowy i trochę go pominęliśmy w tej rozmowie. Nauczycielka którą wcześniej wspominałam bardzo to podkreślała - rodzic który sam medytuje daje dziecku wzorzec, a nie instrukcję. Czy ktoś tu faktycznie medytuje razem z własnym dzieckiem regularnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Marcysia86 Ja próbowałam, ale szczerze? Moja córka wtedy bardziej obserwowała mnie niż medytowała sama. Może to był błąd w podejściu, może za wcześnie, ale skończyło się na tym że ona bardziej sprawdzała czy robię to 'dobrze' niż skupiała się na sobie. Może ktoś ma inny pomysł jak to ugryźć?


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Strzaska57 Paradoksalnie może właśnie o to chodzi na początku? Że obserwuje? Małe dzieci uczą się przez naśladowanie, nie przez instrukcje. Może ta faza obserwowania to normalny etap zanim zacznie robić to dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do pytania które postawił Jacek kilka postów wcześniej o nieprzyjemnych efektach - czy ktokolwiek ma takie konkretne doświadczenie? Bo do tej pory mówiliśmy głównie o tym jak to działa dobrze. Ciekawi mnie ta druga strona, bo to chyba ważne dla oceny bezpieczeństwa.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Inwokacja_D Właśnie to chciałem wyciągnąć. Zbieram takie informacje od pewnego czasu i słyszałem o jednym przypadku - dziecko po głębokiej wizualizacji z przewodnikiem zaczęło mieć problem z rozróżnianiem co przeżyło naprawdę a co w wyobraźni. Nie powiem że to standard, ale mi to dało do myślenia.


Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Jacek To brzmi poważnie. W jakim wieku było to dziecko i kto prowadził tę wizualizację? Bo to chyba ma znaczenie czy to był rodzic, nauczyciel, czy może ktoś zupełnie obcy?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Czaromira70 Dziecko miało 7 lat, wizualizację prowadził ktoś na jakimś warsztacie rodzinnym, nie pamiętam dokładnie jak to się nazywało. Rodzic był obok ale nie ingerował. Nie mówię że to była katastrofa, ale przez kilka tygodni dziecko opowiadało o 'przyjacielu z medytacji' jak o kimś realnym. Rodzic się przestraszył i słusznie to zgłosił specjaliście.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Jacek I co powiedział specjalista? Bo to jest dokładnie ten przypadek o który pytałam - nie domysły, tylko konkret.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Inwokacja_D Tyle ile wiem - specjalista stwierdził że nie ma trwałego uszczerbku, ale zalecił przerwę od wizualizacji i więcej zabawy w grupie rówieśniczej. Czyli de facto uziemienie w codzienności. To mi daje do myślenia o tym co pisała Strzaska57 o psychologach.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, i to potwierdza to czego dowiedziałam się od psychologa którego pytałam. Ona używała słowa 'uziemienie' dosłownie - że dziecko po każdej wizualizacji powinno wrócić do czegoś fizycznego, konkretnego. Dotknąć podłogi, napić się wody, powiedzieć gdzie jest. Brzmi banalnie ale chyba ma sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Strzaska57 O, to jest właśnie to czego szukałam dla mojej córki! Ale mam pytanie praktyczne - czy to 'uziemienie' robisz zaraz po zakończeniu wizualizacji, czy dajesz chwilę ciszy najpierw? Bo nie wiem czy nie przerywam za szybko.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Telimena_78 Z tego co ćwiczyłem z moim synem - chwila ciszy po wizualizacji jest ważna, ale krótka. Może pół minuty. Potem to uziemienie. Inaczej dziecko 'zostaje' w tym obrazie za długo i trudniej mu wrócić. Ale to moje obserwacje, nie teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

A właśnie, bo ja zawsze kończyłam wizualizacje z dziećmi jakimś konkretnym zdaniem, w stylu 'teraz wracamy, czujemy podłogę pod stopami'. I mój syn zawsze po tym otwierał oczy sam, bez żadnego popychania. Ale nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę, to był intuicyjny odruch.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, ja dalej siedzę przy swoim pytaniu z wcześniej - czy w ogóle zwykła, cicha medytacja bez wizualizacji jest dla dzieci bezpieczna? Bo ta cała rozmowa o wizualizacjach sprawia że zaczynam się bać, a moje dziecko chciało spróbować po prostu siedzieć i oddychać. Czy to też jest ryzykowne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Filomena85 Sama koncentracja na oddechu bez żadnej wizualizacji to zupełnie inny poziom ryzyka - praktycznie żaden, o ile dziecko nie jest do tego zmuszane. To jest bliższe ćwiczeniom relaksacyjnym niż temu co tu omawiamy. Różnica jest naprawdę istotna.


Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Igorek93 Ale skąd ta granica między 'koncentracją na oddechu' a 'wizualizacją' jest taka ostra? Bo jak moje dziecko zamknie oczy i skupia się na oddechu, to i tak zaczyna coś sobie wyobrażać. Tego się chyba nie da kontrolować?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Czaromira70 Dobra obserwacja, ale różnica jest w tym czy ty jako rodzic aktywnie prowadzisz wyobraźnię dziecka czy nie. Jak dziecko samo coś sobie wymyśli przy oddechu - ok, to jego. Jak ty mu mówisz 'wyobraź sobie że jesteś w lesie i spotykasz...' - to ty otwierasz drzwi których nie wiesz co jest za nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co mówi Igorek93 wydaje mi się kluczowe. Ale mam pytanie do wszystkich rodziców tutaj - czy wasze dzieci same spontanicznie coś opowiadają po medytacji? Bo moja córka po każdej sesji relaksacyjnej ma nagle ochotę na długą rozmowę i nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Marcysia86 U mnie dokładnie tak samo! Syn po medytacji jest jakby bardziej otwarty i gada gadea. Zawsze myślałam że to dobry znak, że coś 'ruszył'. Ale teraz jak to piszesz to faktycznie zaczynam się zastanawiać czy nie przetwarza czegoś co go niepokoi.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Hej, ja tu jestem zupełnie z boku jeśli chodzi o dzieci, ale słucham tej rozmowy i mam takie laickie pytanie - skoro dzieci po medytacji chcą gadać, to może właśnie to jest ten 'efekt', po który się to robi? Że dziecko jest bardziej otwarte na kontakt? Czy to jest złe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Izuska Nie jest złe samo w sobie, ale może być sygnałem że coś poruszyło się mocniej niż planowałeś. Dlatego ten kontakt po sesji jest ważny - nie żeby analizować, ale żeby dziecko wiedziało że jest bezpiecznie i może powiedzieć co chce. Problem byłby gdyby dziecko było zamknięte albo wycofane po medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, a ja słyszałam o sytuacji odwrotnej - dziecko które po 'medytacji' u kogoś na zajęciach było wycofane i niechętne do rozmowy. Rodzic to skwitował jako 'tak ma działać wyciszenie'. Ale to brzmi niepokojąco, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Inwokacja_D To jest zdecydowanie niepokojący sygnał. Wyciszenie to nie to samo co zamknięcie się. Jedno jest spokojne i obecne, drugie może oznaczać że coś dziecko przytłoczyło. Nie wiem jak inni to rozróżniają w praktyce, ale dla mnie to kluczowa różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa powoli zmierza do czegoś ważnego - że medytacja dla dzieci jest bezpieczna pod warunkiem że rodzic naprawdę patrzy i słucha, a nie tylko prowadzi sesję. Czyli obciążenie jest po stronie dorosłego, nie dziecka. Czy ktoś się z tym nie zgadza?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Strzaska57 Zgadzam się ale to też jest trochę przerażające, bo to znaczy że nie mogę po prostu włączyć dziecku nagrania z YouTube i zostawić. A właśnie tak zaczęłam... czy to duży błąd?


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Telimena_78 Też tak robiłam, szczerze. Ale po tym wątku zaczynam myśleć że przynajmniej pierwszych kilka razy powinno się być obok i patrzeć jak dziecko reaguje. Bo jak coś pójdzie nie tak to lepiej wiedzieć od razu niż potem.


Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Filomena85 Dokładnie to samo robiłam na początku - włączałam nagranie i wychodziłam do kuchni. Teraz jestem obok, ale szczerze? Nie wiem czy to zmienia coś konkretnego czy tylko moje poczucie kontroli. Bo córka reaguje podobnie niezależnie od tego czy siedzę przy niej czy nie.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Marcysia86 A to ciekawe - mówisz że reaguje podobnie, ale czy w ogóle sprawdzałaś jak wygląda ta reakcja bezpośrednio po zakończeniu nagrania? Bo to kluczowy moment, nie to co się dzieje w trakcie.


Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Igorek93 No właśnie to jest mój problem - ona kończy, otwiera oczy i od razu pyta co na obiad. Kompletnie nieporuszenia. Czy to znaczy że medytacja na nią nie działa, czy że dobrze ją 'przetrawia' i wraca normalnie?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja mam takie wrażenie słuchając tej rozmowy, że wy wszyscy zakładacie że dziecko musi coś wyraźnie pokazać po medytacji - albo gadać, albo być wyciszone, albo coś. A co jeśli po prostu nie czuje nic szczególnego i to jest właśnie w porządku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Czaromira70 Dobry punkt, ale chyba różnica jest taka - jeśli dziecko jest obojętne bo praktyka jest dla niego neutralna, to okej. Gorzej jeśli jest obojętne bo coś wyparło albo zamknęło. Tylko jak to odróżnić z zewnątrz, nie mam pojęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie tu najbardziej niepokoi - że jako rodzic nie jestem w stanie stwierdzić co się naprawdę dzieje w głowie dziecka po takich ćwiczeniach. Mam syna który jest z natury zamknięty i on po wszystkim zawsze milczy. I nie wiem czy to jego normalność czy znak że coś nie gra.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Inwokacja_D Masz jakiś punkt odniesienia, czyli czy on milczy tak samo po zwykłym filmie na YouTube albo po zabawie? Bo to zamknięcie po medytacji jest niepokojące tylko wtedy gdy wyraźnie odbiega od jego normalnego zachowania. Jeśli zawsze taki jest - to inna rozmowa.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Jacek No faktycznie, on raczej zawsze jest małomówny. Może za bardzo szukam jakiegoś sygnału tam gdzie go nie ma. Ale właśnie przez tę rozmowę zaczynam wszystko analizować pod kątem medytacji, nawet rzeczy które wcześniej wydawały mi się zupełnie normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam zapisane to co Jacek mówił wcześniej o rozróżnieniu wyciszenia od zamknięcia i chyba to jest najpraktyczniejsza wskazówka w tym wątku. Ale mam pytanie - czy ktoś próbował to dziecku wytłumaczyć, że samo może nam powiedzieć 'hej, to mi nie odpowiada'? Czy to zbyt abstrakcyjne dla młodszych dzieci?


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

U mnie syn miał chyba z 8 lat kiedy zaczęliśmy i on sam kiedyś powiedział że 'nie chce myśleć o niczym bo mu się kręcą dziwne obrazki'. I to był sygnał żeby się zatrzymać. Dzieci często mówią wprost, tylko trzeba słuchać bez oceniania. Choć nie wiem czy młodsze potrafią to tak artykułować.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Wiciokrzew78 jest ważne - ta spontaniczność dziecka. Moje ma 7 lat i ona raczej nie powie 'mam niepokój po medytacji', ale powie 'nie chcę już tego' albo 'to jest nudne'. I może właśnie to 'nudne' jest bezpieczniejszą wersją odmowy niż coś głębszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Filomena85 O, to mnie uspokaja! Bo moja też mówi 'nudne' i myślałam że to znaczy że w ogóle nie ma do tego predyspozycji. A może po prostu instynktownie odpuszcza kiedy jej nie odpowiada? To by było całkiem rozsądne zachowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy wasze dzieci w ogóle same prosiły o medytację czy to wy wyszłyście z inicjatywą? Bo mam wrażenie że to trochę zmienia całą tę dyskusję o bezpieczeństwie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Izuska Wcale nie głupie, bardzo konkretne pytanie. Mój syn zobaczył mnie jak medytowałem i chciał 'spróbować co tata robi'. Więc inicjatywa była jego, ale z czystej ciekawości naśladowczej. Nie wiem czy to ten sam rodzaj motywacji co dziecko które samo szuka spokoju.


Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Izuska U mnie odwrotnie - to ja zaproponowałam, bo córka miała problemy z zasypianiem. Ona zgodziła się dość obojętnie. I teraz się zastanawiam czy jak dziecko robi to z własnej woli to nie jest bezpieczniejsze niż jak rodzic prowadzi?


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie Izuski jest naprawdę istotne, bo motywacja i kontekst mocno wpływają na to jak dziecko przeżywa praktykę. Dziecko które samo chce - ma poczucie sprawczości, może w każdej chwili zrezygnować bez poczucia winy. Dziecko które robi to 'dla mamy' ma zupełnie inną dynamikę. Czy ktoś próbował sprawdzić czy dziecko chętnie wraca do medytacji samo z siebie, bez przypominania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Igorek93 Ale czy 7-latek w ogóle robi cokolwiek sam z siebie bez przypominania, nawet mycie zębów? 🙂 Poważnie pytam - czy ten wskaźnik 'wraca samo' jest realny dla małych dzieci?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Czaromira70 Haha, racja, słaby wskaźnik przy zębach. Ale chodzi mi raczej o to czy dziecko pyta o medytację w kontekście kiedy czegoś potrzebuje - na przykład przed sprawdzianem, kiedy jest przestraszone, kiedy nie może zasnąć. To by znaczyło że sam zaczął traktować to jako zasoby, nie obowiązek.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja tu głównie czytam, bo sama nie mam dzieci, ale mam siostrzenicę i ona od niedawna robi te ćwiczenia oddechowe ze swoją wychowawczynią w szkole. Nikt nikogo nie pytał o zgodę. Rodzice się dowiedzieli przypadkowo. Czy to jest w ogóle dopuszczalne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Tereska97 To jest osobna i poważna kwestia. Ćwiczenia oddechowe w szkole bez zgody rodziców to temat który niedawno był dość gorący. Sam nie wiem gdzie jest granica między 'ćwiczenie relaksacyjne' a 'praktyka która wymaga zgody'. Ale to że rodzice dowiedzieli się przypadkowo to już brzmi jak problem z komunikacją po stronie szkoły.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Jacek Właśnie o to mi chodziło - że ta granica między 'ćwiczenie relaksacyjne' a 'praktyka wymagająca zgody' jest płynna i każda szkoła interpretuje to po swojemu. Ale wracając do pytania Izuski - myślę że motywacja dziecka naprawdę dużo zmienia. Moje notatki z tej rozmowy są już całkiem grube i ten wątek o inicjatywie vs narzuceniu chyba nie był jeszcze dobrze rozwinięty.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cieszę się że Jacek potraktował to poważnie, bo trochę się bałam że wyjdę na histeryczkę z tą szkołą. Ale serio, siostrzenicy nikt nie zapytał czy chce. Ona podobno lubiła, ale to nie znaczy że tak powinno być bez wiedzy rodziców, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Tereska97 Nie jesteś histeryczką. Ja bym miała dokładnie ten sam problem - nie tyle z samą praktyką, ile z tym że mnie pominięto jako rodzica. To jest kwestia tego kto decyduje o tym co robi moje dziecko, nie tylko czy to bezpieczne.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Inwokacja_D To akurat jasne, ale zastanawiam się czy rodzice w ogóle wiedzieliby że coś jest nie tak, gdyby dzieci nie mówiły. Bo jeśli szkoła robi to regularnie, a dziecku odpowiada - to rodzic może się nie dowiedzieć przez miesiące. I co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

A może w ogóle warto odwrócić pytanie - czy rodzice powinni mieć prawo weta wobec czegoś co szkoła robi w dobrej wierze i bez szkody dla dziecka? Bo jak zaczniemy iść tą ścieżką, to dochodzimy do sytuacji gdzie każde ćwiczenie oddechowe wymaga podpisanego formularza...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Czaromira70 Ale rozumiemy też że ćwiczenia oddechowe to nie to samo co medytacja mindfulness, prawda? Jedno to fizjologia, drugie ma już pewien kontekst - nie koniecznie religijny, ale jednak. I właśnie tutaj ta granica jest niewyraźna i rodzice mają prawo ją kwestionować.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Czaromira70 Słyszałem ten argument wiele razy i rozumiem go, ale nie do końca się zgadzam. Dobra wola szkoły nie zwalnia z obowiązku informowania. Zwłaszcza że 'medytacja' to dla różnych rodziców różne rzeczy - dla jednych to chwila spokoju, dla innych ingerencja w sferę duchową dziecka. Szkoła powinna to rozumieć.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

No i właśnie tu się kłania pytanie które Izuska zadała na początku - czy to dziecko samo chce czy ktoś je do tego prowadzi. W szkole nie ma wyboru, wszyscy robią to samo. To jest zupełnie inna sytuacja niż z mamą w domu, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Filomena85 Dokładnie, i to zmienia perspektywę bezpieczeństwa. W domu jeśli moje dziecko powie 'nie chcę', to koniec. W klasie... no cóż, ciężej odmówić wychowawczyni gdy wszyscy siadają do ćwiczenia.


Odpowiedz
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Marcysia86 O rany, to jest bardzo dobry punkt! Presja rówieśnicza albo po prostu autorytet nauczyciela. Moja by pewnie robiła wszystko żeby nie wyróżniać się w klasie, nawet gdyby coś jej nie pasowało.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja się zastanawiam czy to że dziecko nie odmawia znaczy że mu odpowiada, czy że boji sie powiedzieć że nie chce. U nas w domu córka raz powiedziała że 'czuje się dziwnie' i od razu zapytałam co to znaczy. W szkole chyba by tego nie powiedziała nauczycielce.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

No właśnie, to jest coś czego się boję jako osoba bez dzieci - że dzieci mają dużo mniejszą możliwość powiedzenia 'stop' w kontekście szkolnym. To chyba odpowiada na moje własne pytanie - motywacja i środowisko są ze sobą połączone, nie da się tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zapisuję sobie to rozróżnienie: środowisko domowe versus szkolne jako osobna zmienna bezpieczeństwa. Ale mam pytanie do Igorka - czy jest jakaś wersja medytacji która byłaby neutralna na tyle, żeby szkoła mogła ją prowadzić bez tych wszystkich wątpliwości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Strzaska57 Szczerze? To zależy od tego jak ją poprowadzi nauczyciel. Samo skupienie na oddechu, bez wizualizacji, bez elementów duchowych, bez mówienia o 'energii' czy 'wewnętrznym spokoju' jako wartości samej w sobie - to jest raczej neutralne. Ale czy każda wychowawczyni to rozumie? Wątpię.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

No i tu dochodzimy do sedna - kompetencje osoby prowadzącej. Bo wyobraźcie sobie że wychowawczyni jest sama zaangażowana w jakąś konkretną tradycję i nieświadomie wnosi to do ćwiczeń. Dziecko tego nie wyłapie, ale może to poczuć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Dadzbog I właśnie dlatego wolę żeby moje dziecko medytowało ze mną, gdzie wiem co robi i dlaczego, niż w szkole gdzie nie mam pojęcia jaki kontekst temu nadają. Może jestem przewrażliwiona, ale wolę tak.


Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Inwokacja_D Rozumiem, ale czy to nie jest trochę tak że zakładasz z góry że szkoła zrobi to źle? Sama byłam na takich zajęciach dla dorosłych prowadzonych przez zupełnie laicką osobę i było po prostu: usiądź, poczuj oddech, licz do dziesięciu. Koniec. Nic mistycznego.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Czaromira70 Tyle że ty jako dorosła możesz to ocenić i wybrać. Dziecko w klasie nie ma tego filtru. Nawet jeśli prowadzący jest neutralny, dziecko może budować zupełnie inne skojarzenia z tą praktyką i nikt nie będzie tego śledził.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Muszę tu dopytać bo może się mylę - czy 'budowanie skojarzeń' to coś o czym my tu w ogóle powinniśmy się martwić, czy to już jest naprawdę marginalny przypadek? Pytam szczerze, bo nie wiem ile to jest realne ryzyko a ile nasza zbiorowa nadinterpretacja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Tereska97 Dobre pytanie i uczciwe. Myślę że realne ryzyko jest małe jeśli praktyka jest prosta i prowadzona bez nacisku. Ale 'małe ryzyko' nie znaczy 'brak ryzyka', szczególnie przy dzieciach które mają jakieś wcześniejsze trudności - lękowe, traumatyczne. Dla nich nawet neutralne ćwiczenie może być inne niż dla zdrowego dziecka.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Igorek93 To doprecyzuj mi jedno - mówisz 'wcześniejsze trudności lękowe lub traumatyczne' jako czynnik ryzyka. Czy to znaczy że przed wprowadzeniem medytacji w domu powinniśmy w jakiś sposób sprawdzić czy dziecko nie ma takich trudności? I jak w ogóle to sprawdzić, skoro nie każdy rodzic ma dostęp do psychologa?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Strzaska57 Szczerze to nie chodzi o formalne badanie. Raczej o to żebyś jako rodzic wiedziała co twoje dziecko przeżywa na co dzień. Czy ma koszmary, czy unika pewnych tematów, czy reaguje nieproporcjonalnie na stres. To są sygnały które widać w zwykłym kontakcie. Jeśli widzisz takie rzeczy - po prostu nie zaczynaj od praktyk skupionych na ciele i oddechu bez rozmowy ze specjalistą.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

A mnie zastanawia co właściwie miała na myśli Wiciokrzew mówiąc że córka 'czuła się dziwnie'. Bo to jest bardzo szerokie określenie. Czy pyta się ją co to konkretnie oznaczało? Bo 'dziwnie' to może być i lekkie rozkojarzenie i coś naprawdę niepokojącego.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zapytałam oczywiście. Powiedziała że jak zamknęła oczy to miała wrażenie że 'odpływa' i nie wiedziała gdzie jest jej ciało. Trwało to chwilę i samo minęło. Dla mnie to była delikatna dysocjacja, ale nie przesadzałam, tylko zrobiłyśmy przerwę i porozmawiałyśmy. Potem wróciła do medytacji i już tego nie miała.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: