Dobra więc siedzę sobie w tej ciszy i co? Nic. Absolutnie nic. Czekam, czekam, a umysł i tak gada. Podobno jak się wchodzi w naprawdę głęboką medytację to przestaje się myśleć w ogóle - ale jak to w ogóle możliwe? Przecież mózg cały czas pracuje. I co wtedy zostaje jak nie ma myśli? No i jeszcze jedno - słyszałam ze sny które mamy po głębokiej sesji są jakieś inne, bardziej znaczące energetycznie. Ktoś to sprawdzał?
To nie chodzi o to że "nic nie ma". W ciszy umysłu nie znikają myśli, one po prostu przestają ciągnąć za sobą kolejnych. Obserwujesz je jak chmury i nie wchodzisz w żaden łańcuch skojarzeń. Co zostaje? No właśnie to jest sedno pytania. Różne tradycje różnie to nazywają - świadomość bez obiektu, czysta obecność, przestrzeń między myślami. Zen mówi o "mushin", co się tłumaczy jakoś na tyle nieprecyzyjnie że już lepiej nie tłumaczyć. A co do snów po medytacji - to osobny temat i naprawdę ciekawy. Masz jakieś konkretne przykłady z własnego doświadczenia?
właśnie właśnie, ten stan między myślami to coś co czuję ale nie umiem opisać. jakby chwila wdechu i wydechu rozciągnęła się w nieskończoność. ale mam pytanie do Leontyny - jak to jest z tymi czakrami podczas takiej ciszy? bo mi się wydaje ze wtedy czakra korony "otwiera sie" mocniej i stad te dziwne sny po. czy tak to działa czy to moje wymysły?
Hm, niewiem czy to akurat z czakrą korony. Przez lata robiłam notatki z różnych technik i nie widzę żadnego powtarzalnego wzorca który by to potwierdzał. Jednej osobie otwiera się "cos na górze", innej pojawia się ciepło w klatce piersiowej, jeszcze inna nic nie czuje i też medytuje dobrze. Skąd ten wniosek o koronie konkretnie?
to co mówi Runecraft ma sens jeśli patrzymy tylko od strony ciała. ale ja mam inne zdanie z własnego doświadczenia. po głębokiej sesji przed snem mi się zdarzały sny w których dosłownie rozmawiałam z kimś kto wcześniej odszedł. i to nie było normalnie jak sen zwykły, to miało jakość zupełnie inną. coś spokojnego, nie dramatycznego. i zawsze pamiętałam to rano bardzo wyraźnie, do detali.
celestyna, to brzmi trochę... no, nie wiem jak to ująć żeby nie wyjść na sceptyczkę ale naprawde rozmawiałaś? Tzn. ktoś coś odpowiadał? Bo ja miałam raz sen w ktorym widziałam kogoś bliskiego i to bylo bardzo wyraziste ale raczej moje wlasne wyobrażenie jego głosu a nie jakieś autentyczne "połączenie". skad wiesz ze to nie był tylko umysł który produkuje to co chcesz poczuć?
Do rozmowy o snach - jest stara obserwacja (i nie tylko ezoteryczna, bo psychologowie też o tym piszą) że umysł wyciszony przed snem produkuje inną jakość materiału onirycznego. Głęboka medytacja wyłącza trochę ten filtr codziennego gadania i zostaje... no, coś głębszego. Czy to "energie", czy "podświadomość", czy "czyste ja" - każda tradycja ma swoją nazwę i każda ma w tym ziarno prawdy. Natomiast celestyna, to co opisujesz z informacją ktorej nie wiedziałaś - to jest właśnie ten typ doświadczeń ktore wymykają się prostemu wyjaśnieniu. Ja bym nie zamykała tematu szybko.
ale chwila, czy bynajmniej nie jest tak że te "znaczące sny" mamy po medytacji dlatego że po prostu zwracamy na nie uwagę bardziej? tzn. jak medytujesz i jesteś w takim trybie "szukam głębszych rzeczy" to może po prostu bardziej pamiętasz sny i interpretujesz je jako znaczące, nawet jeśli są zwykłe? bo ja zauważyłam ze kiedy zaczynam jakąś praktykę, wszystko nagle wydaje się powiązane i symboliczne
ok ale to trochę zabija cały temat. jeśli każde doświadczenie można wytłumaczyć przez "efekt czegoś tam" to po co w ogóle medytować? 😉 mnie bardziej interesuje co sie dzieje w tej ciszy ZANIM zasnę - czy ktoś w ogóle osiągnął ten stan prawdziwej pustki podczas siedzenia? nie przed snem ale na jawie?
o matko ale pięknie to Leontyna opisałaś, "gęste coś bez formy" - tak to właśnie jest! ja jestem totalnie na początku ale miałam raz taki moment gdzie czas jakby się zatrzymał i byłam... no nie mam na to nazwy... po prostu BYŁAM. bez myślenia. trwało moze 3 sekundy ale pamiętam to do dziś. dziękuję ze opisałaś to słowami bo sama nie umiałam
no wlasnie, ten moment "byłam" o ktorym Bozenna mówi to w różnych tradycjach jest różnie zwany. w nordyckich wierzeniach jest cos co mozna by porownać do stanu hugr, swiadomosci bez dziłania. ale to taki wątek boczny. wracajac do snów - u mnie po medytacji sny sa wyrazniejsze ale nie zawsze spokojne. raz miałam cos bardzo intensywnego i budziłam sie mocno, serce bilo szybko. czy to tez "energetyczne"?
Ten wątek z "domykaniem medytacji" - skąd to pochodzi dokładnie? bo słyszę to od lat i za każdym razem inaczej tłumaczone. Jedni mówią ze to kwestia energii, inni że to zwykła fizjologia, tzn. nagłe wyjście z głębokiej relaksacji jest dla układu nerwowego nieprzyjemne. Ciekawa jestem skąd Amulecja ma tę wersję. :/
a wracajac do snów po medytacji - ja sprawia to wrazenie jakby moje sny "sortują" to co było w sesji. jakby umysł brał materiał z ciszy i przez noc go jakos układał. raz miałam sen po bardzo spokojnej sesji i we śnie dosłownie rozwiązałam problem ktory mnie cohdził po glowie od tygodnia. obudziłam sie z gotowym rozwiązaniem haha. przypadek? moze. ale super przypadek 😀
wracam myślą do tego co Janeczka pytała wcześniej o tę prawdziwą pustkę na jawie - bo mi się wydaje że ten wątek z snami trochę odciągnął od sedna. czy ktoś w ogóle wie jak odróżnić głęboką ciszę od zwykłego odpływania myślami? bo ja czasem siedzę i myślę że medytuję a potem się okazuje że przez 20 minut planowałam zakupy 🙂
