Cześć, mam takie pytanie bo ostatnio czytałam o falach mózgowych i trochę mnie to wciągnęło. Chodzi o to ze podczas medytacji podobno nasz mózg przechodzi w inne stany - alfa, theta, delta i tak dalej. I zastanawiam się czy to jest coś co można świadomie kontrolować czy to poprostu samo wychodzi jak medytujemy??? Pytam bo pracuję w biurze i strasznie ciężko mi się wyciszyć w ciągu dnia, ciągle jakieś maile, telefony, spotkania. Czy są jakieś konkretne techniki żeby wejść w ten stan alfy szybko? Tak żeby nie siedzieć pół godziny z zamkniętymi oczami bo na to nie mam czasu między zebraniami 🙂
To dobre pytanie ale zacznijmy od podstaw bo widzę że to trochę pomieszane. Fale delta to najgłębszy sen, theta to stan między jawą a snem - właśnie to co się dzieje jak zaczynasz odpływać albo jesteś w głębokiej medytacji. Alfa to ten spokojny, odprężony stan - oczy zamknięte, umysł nie śpi ale się wycisza. Beta to nasza codzienna aktywność, myślenie, stres. Jeśli chodzi o biuro to alfa jest jak najbardziej osiągalna w ciągu dnia i nie potrzebujesz do tego godziny. Ale najpierw powiedz - jaką techniką teraz medytujesz? Bo od tego zależy co ci polecę. 🙂
Hej, ja akurat jestem sceptyczna wobec tych wszystkich "fal mózgowych" bo to brzmi trochę jak pseudonauka gdy ktoś mówi "wejdź w alfę" jakby to był prosty przełącznik. Ale z drugiej strony sama zauważam że po 10 minutach z zamkniętymi oczami i skupieniu na oddechu coś się zmienia w głowie, jakiś spokój. Tylko nie wiem czy to wlasnie "alfa" czy po prostu odpoczynek. Czym to w ogóle mierzycie, skąd wiecie że jesteście w tym stanie? 😉
O matko, właśnie ostatnio robiłam wizualizacje przed snem i zawsze mi się zdarzało że w pewnym momencie obrazy zaczynały żyć własnym życiem, jakby film. Czy to mogło być theta?? Bo gdzieś czytałam że theta to taki stan kiedy wyobraźnia jest mega aktywna i granica między myślą a obrazem się zaciera. Chciałabym to robić świadomie a nie tylko przez przypadek
a da sie jakos wejsc w theta w ciagu dnia? pytam bo w nocy zawsze zasypiam i nic z tego nie pamiętam rano. myšlalem ze to tylko do snu sluzy
ehh, no wlasnie to mnie interesuje bo ja o tej alfie myślałam bardziej pod kątem biura - żeby szybko się zresetować po trudnym zebraniu albo przed ważną prezentacją. ninogniewa powiedziałaś ze alfa jest osiągalna w ciągu dnia bez godziny siedzenia - jak to wygląda w praktyce? Chwila z oddechem? Jakiś konkretny rytm oddechu?
Kilka minut wystarczy jeśli wiesz co robisz. Oddech 4-7-8 albo po prostu powolny wydech dłuższy od wdechu - to fizycznie wycisza układ nerwowy i mózg łatwo wchodzi w alfę. Wdech 4 sekundy, wydech 6-8 sekund. Możesz to robić przy biurku z otwartymi oczami jeśli masz kontrowersyjnego szefa 🙂 Kluczowe jest żeby nie "starać się" - właśnie to staranie utrzymuje cię w becie. Ale Klimek.pl odpowiadając - tak, theta w ciągu dnia jest możliwa, to robią np. przy medytacji jogi nidry albo głębokiej relaksacji. Tylko ciężej nie zasnąć.
Hej, ja chce dodac cos z praktyki bo pracuje tez w biurze (open space, koszmar). Próbowałam tej metody z oddechem i działa ale tylko jeśli masz chwile spokoju. U mnie największy problem to ze nawet jak jade windą samotnie to mój umysł juz planuje następne zadanie. To chyba to co rozumiecie przez beta - jakiś tryb który cały czas sie nie wyłącza? Da sie go wyciszyc bez długiej medytacji na co dzień, bo nie mam takiego luksusu żeby rano siedziec po pol godziny?
To co opisujesz Galaktyka to jest właśnie ta nadaktywność beta i to jest mega powszechne u osób w stresujących pracach. Szczerze nie ma tu skrótu - krótkie techniki pomagają doraźnie ale jeśli mózg jest cały czas w tym trybie to potrzebujesz jakiejś regularnej praktyki żeby to zmienić strukturalnie. Choćby 10 minut rano. Ale to nie musi być medytacja w stylu "siedzę na poduszce" - wystarczy świadomy spacer, herbata bez telefonu, cokolwiek co pozwala mózgowi nie przetwarzać zadań.
Sorki ze sie wtrącam ale trochę mnie razi to mieszanie neurologii z ezoterią w jednym worku. Fale mózgowe to jest fizjologia i to jest okej. Ale jak zaczynacie mówić że theta "otwiera dostęp do podświadomości" albo że alfa to "duchowy stan", to juz imo jest naciąganie. Mam wrazenie że to forum lubi przyklejać etykietki "mistyczne" do zwykłych zjawisk. Co nie znaczy że medytacja nie działa, działa ale może bez tej otoczki? 😀
Hej, czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne ale - czy kamienie mogą pomagać w wchodzeniu w ten stan alfa? Mam ametyst i ktoś mi kiedyś mówił że on właśnie pomaga w medytacji i wyciszeniu. zastanawiam sie czy to może mieć jakiś związek z falami mózgowymi czy to zupełnie inna bajka?
Binaural beats i miski tybetańskie to dwa różne mechanizmy ale obydwa mają realne podstawy w badaniach, choć efekty są umiarkowane i mocno zależą od osoby. Binaural beats - czyli dwa lekko różne tony na każde ucho - faktycznie mogą wpływać na rytm mózgowy, ale musisz mieć słuchawki i ciszę. Miski tybetańskie działają raczej przez odprężenie ciała poprzez wibracje i dźwięk niż przez sam ton. Nie powiem że to kit, ale też nie cuda. Dla osób które mają problem z "wejściem" w medytację przez samą obserwację myśli to może być dobry punkt wyjścia.
A mam takie pytanie praktyczne bo jestem totalnie zielona w tym - jak w ogóle rozpoznać że jesteś w alfie a nie poprostu zmęczona? Bo mi się zawsze wydaje że po medytacji jestem senna i zupełnie nie wiem czy to dobre czy złe. Coś konkretnego czuć? :/
czytam tutaj i widze ze nikt nie wspominal o jednej waznej rzeczy przy medytacji w biurze - przerwy. Mozg potrzebuje rytmu a nie tylko jednej wiekszej sesji. Krotka medytacja 3-5 minut co 90 minut jest skuteczniejsza niz 20 minut raz dziennie jesli celem jest funkcjonowanie w ciagu dnia roboczego. To sie nazywa ultradian rhythm i nasz mozg naturalnie co ok 90 minut przechodzi przez cos w rodzaju mini-resetu. Jesli wtedy zamiast kawy i maili dasz mu 5 minut ciszy - efekty sa nieporownywalne. Nie trzeba rozumiec fal mozgowych, wystarczy slucchac ciala
to wcale nie musi wygladac jak medytacja z zewnatrz. mozesz siedziec normalnie przy biurku, patrzec w monitor i poprostu zwolnic oddech. nikt nie wie ze cos robisz. chodzi o rytm a nie o to zeby siedziec ze skrzyzowanymi nogami. te 90 minut to taki naturalny cykl pracy mozgu - ultradianski, jesli ktos chce szukac. po nim i tak spada ci koncentracja wiec te 3-5 minut to nie strata czasu tylko reset ktory potem daje wiecej niz te stracone minuty
