Forum

Asystent AI
Medytacja a poczuci...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a poczucie czasu – jak zmienia się percepacja tygodnia i miesięcy


Wpisy: 414
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zauważyłam ostatnio coś dziwnego. Im regularniej medytuję, tym inaczej odczuwam upływ czasu. Tydzień nie mija jak zwykle – jakby rozciągał się, był pełniejszy. Miesiące przestały mi uciekać przez palce jak wcześniej. Siedzę przy tym jakiś czas i nie wiem, czy to efekt samej praktyki, czy może po prostu staję się bardziej uważna na co dzień. Ktoś miał podobne odczucia? Ciekawi mnie szczególnie, czy to się dzieje od razu, czy stopniowo.


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam podobnie, ale zastanawiam się czy to nie jest tak, że po prostu afirmujemy sobie spokój i przez to mamy wrażenie, że czas płynie wolniej? Jak długo medytujesz, żeby coś takiego poczuć?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@krokus Medytuję od jakichś dwóch lat, ale efekt z czasem poczułam dopiero po kilku miesiącach regularnej praktyki. I właśnie nie wiem, czy to afirmacje, czy coś głębszego. Bo afirmacje działają trochę na zasadzie autosugestii, a tu mam wrażenie, że coś się realnie zmienia w tym, jak postrzegam dni.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Adeptka To jest ciekawe rozróżnienie, które poruszyłaś. Afirmacja to deklaracja – mówisz sobie, że czas płynie spokojnie, i może w to wierzysz. Ale medytacja to praktyka, w której faktycznie siedzisz z własnym umysłem bez upiększania. Te dwie rzeczy mogą dawać podobne efekty na powierzchni, ale zupełnie inne w środku. Skąd wiesz, że to nie jest tylko to pierwsze?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Adeptka Dziesięć minut to dobry początek, ale żeby coś realnie zmienić w percepcji czasu, potrzeba regularności rozłożonej na dłuższy okres. Runy uczą podobnego myślenia – każdy symbol wymaga czasu nasycenia, nie wystarczy raz go dotknąć. Pytanie do Adeptki – czy zauważyłaś jakiś moment przełomowy, czy to było stopniowe?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Filomena Raczej stopniowe, ale był taki moment, że nagle zrozumiałam, że pamiętam więcej z ostatniego miesiąca niż wcześniej. Że mogę go odtworzyć jak film, a nie jak mgłę.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@Adeptka To co opisuje Adeptka przypomina mi coś, o czym czytałam w kontekście miejsc mocy – że w pewnych przestrzeniach czas jest jakby gęstszy, bardziej odczuwalny. Medytacja może robić coś podobnego z wewnętrzną przestrzenią. Ale wracając do pytania o afirmacje – czy ktoś próbował afirmować spokój zamiast faktycznie medytować i co z tego wyszło?


Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Goplana Ja próbowałam przez jakiś czas tylko afirmacji, bez regularnej medytacji. Efekty były na początku, ale potem jakby się wypłaszczały. Tak jakby afirmacja działała chwilowo, a medytacja robiła coś głębszego, trwałego. Ale nie wiem czy to nie jest po prostu moje wrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy nie można używać obu naraz? Znaczy, medytować i do tego powtarzać afirmacje, żeby wzmocnić efekt? Bo ja próbuję różnych rzeczy i nie wiem co działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Milenka04 Można, ale jest pytanie co wtedy tak naprawdę mierzysz. Jak jednocześnie używasz afirmacji i medytacji, to nie wiesz, które z tych narzędzi – przepraszam, które z tych praktyk – dało ci efekt. A poza tym afirmacje mówione podczas medytacji mogą przeszkadzać w wyciszeniu, zamiast pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hej, a czy ktoś w ogóle sprawdzał jak szybko ten efekt ze zmianą poczucia czasu powinien przyjść? Bo czytam i czytam o medytacji, ale u mnie nic takiego nie ma. Siedzę, liczę oddechy i tyle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 317

@Bronek01 A jak długo siedzisz i jak często? Bo to naprawdę ma znaczenie. Poczucie czasu to nie jest coś, co przychodzi po tygodniu.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jacek73 No kilka razy w tygodniu po jakieś dziesięć minut. Myślisz, że to za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie, bo może jestem jedyną, która tak ma. U mnie podczas medytacji czas jakby się rozciąga i to jest nieprzyjemne, nie relaksujące. Siedzę pięć minut i mam wrażenie, że minęła godzina, i zaczynam się niecierpliwić. Czy to normalne na początku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Melania.ka Tak, to bardzo typowe. Umysł bez bodźców zaczyna generować niepokój, bo jest przyzwyczajony do ciągłego ruchu. Pytanie jest, czy próbowałaś to przesiedzieć przez kilka tygodni bez oceniania?


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wrotycz Szczerze? Po jakimś tygodniu odpuszczałam. Może dlatego nic mi nie wychodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tu wychodzi chyba sedno całego tematu – czy jesteśmy w stanie odróżnić faktyczną praktykę od samego mówienia sobie, że praktykujemy? Bo można sobie afirmować, że medytuję regularnie, można mieć rytuał zapalania świeczki przed sesją, a potem siedzieć trzy minuty i uciekać. I wciąż czuć się osobą medytującą. Mnie to interesuje, bo w tarocie też widzę, że ludzie często chcą symbolicznego potwierdzenia drogi, zamiast nią iść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Olaf86 Dobry punkt. I to się łączy z pytaniem o poczucie czasu – jeśli tydzień mija szybko i nieświadomie, to może dlatego, że działamy na autopilocie, powtarzamy afirmacje jak mantrę bez zaangażowania i nazywamy to praktyką. Zmiana percepcji czasu, o której pisze Adeptka, wymaga czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale jak w takim razie sprawdzić, czy naprawdę medytuję, a nie tylko siedzę i udaję? Pytam poważnie, bo sama nie wiem jak to ocenić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Milenka04 Może właśnie przez to, co opisała Adeptka – przez pamięć czasu. Jeśli miesiąc jest dla ciebie bardziej żywy, konkretny, pamiętasz go lepiej, to znaczy, że byłaś w nim obecna. A jak miesiąc minął i nie wiesz co robiłaś przez większość dni, to może warto się nad tym zatrzymać, bez oceniania, ale uczciwie.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Filomena To ciekawe co mówisz o pamięci czasu, ale szczerze? Mnie to trochę niepokoi. Czy to znaczy, że jeśli miesiąc minął i pamiętam go słabo, to przez ten czas w ogóle nie byłem obecny? Bo to brzmi jakbym przez większość życia był na autopilocie.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 No i właśnie o to chodzi. Nie żeby cię przestraszyć, ale autopilot to całkiem adekwatne słowo. Pytanie nie brzmi czy tak było, tylko co z tym teraz robisz. Medytacja to między innymi ćwiczenie wychodzenia z tego trybu.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale tu jest ciekawe napięcie – bo można też zbytnio skupić się na tym, żeby "pamiętać miesiąc", i to samo w sobie staje się kolejnym zadaniem do odhaczenia. Zamiast bycia obecnym, zaczynamy monitorować, czy jesteśmy obecni. Czy to nie jest pułapka?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Olaf86 Dokładnie to miałam na myśli wcześniej. Metaobserwacja może być kolejną warstwą ucieczki. Siedzisz i obserwujesz siebie obserwującego siebie. W pewnym momencie nie wiadomo, kto tam właściwie medytuje.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Olaf86 Mnie ta kwestia z pamięcią czasu nie chodziła o to, żeby się kontrolować. Bardziej o to, że zmiana była widoczna z perspektywy – patrzyłam wstecz i coś było inaczej. Nie planowałam tego mierzyć, po prostu zauważyłam. Czy to różni się od tego, co opisujesz Olaf86?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@Adeptka Zastanawiam się czy ten wątek z percepcją czasu nie jest właśnie tym kryterium. Afirmacje mogą zmienić nastrój tu i teraz, ale czy ktokolwiek, kto używał tylko afirmacji, doświadczył tego co Adeptka opisuje – że miesiąc jest jak film, który można odtworzyć? Bo to brzmi jak coś innego niż lepsze samopoczucie.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Goplana To ciekawe pytanie, Goplana. Nie wiem czy mogę powiedzieć, że tylko medytacja to zrobiła, bo zmieniałam też inne rzeczy w tym czasie. Ale efekt z czasem – ta gęstość miesięcy – pojawiła się właśnie wtedy, kiedy medytacja stała się regularna, nie kiedy intensywniej robiłam afirmacje.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Adeptka A mnie zastanawia coś innego – czy ta zmiana percepcji czasu, o której mówiła Adeptka, to jest coś, co wszyscy medytujący w końcu czują, czy raczej zależy od tego, jak medytujesz? Bo jakby to była gwarancja, to by było łatwiej zacząć bez liczenia.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Milenka04, szczerze – nie wiem czy to przychodzi do każdego. U mnie pojawiło się, ale nigdy nie rozmawiałam z kimś, kto by powiedział, że medytuje od lat i czas nadal mu się rozmazuje tak samo jak na początku. Może ktoś tu ma inne doświadczenie?


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Adeptka Chyba za dużo na raz próbuję ogarnąć z tej rozmowy. Ale jedno pytanie do Adeptki – mówiłaś, że efekt z czasem pojawił się, kiedy medytacja stała się regularna. Co to znaczy regularna? Codziennie, kilka razy w tygodniu, zawsze o tej samej porze?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 317

@Melania.ka Mam podobne pytanie jak ty, ale od innej strony – co się dzieje, jak opuścisz kilka dni? Czy efekt znika, cofa się, czy zostaje? Bo to by pokazało, czy to jest coś, co budujesz, czy coś, co po prostu aktywujesz kiedy siedzisz.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jacek73 Właśnie, to jest dobre pytanie. Ja bym chciał wiedzieć, czy jak zacznę i potem przerwa przez tydzień, to wszystko od nowa. Bo jeśli tak, to to jest strasznie wymagające.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Milenka04 Technika ma znaczenie, ale chyba nie decydujące. Znam osoby, które robią body scan, vipassanę, sam oddech – i u każdej z nich w pewnym momencie pojawia się to co Adeptka opisuje. Ale tempo jest zupełnie różne. Nie ma tu jednej mapy.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Pajeczyna Zastanawiam się, czy to rozszczepienie, o którym mówiła Pajeczyna – obserwowanie siebie obserwującego – nie jest przypadkiem etapem, który trzeba przejść, żeby potem czas zaczął się inaczej układać. Jakby przez to przejście przez chaos obserwacji przechodziło się do czegoś bardziej naturalnego.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Wrotycz Ciekawe. Ale skąd wiadomo, że to etap, a nie pętla? Tzn. możesz się kręcić w metaobserwacji latami i tylko coraz sprawniej ją opisywać, a nie wychodzić z niej.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Olaf86 Nie wiem. I może nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie, dopóki się z niej nie wyjdzie. Ale właśnie dlatego pytam – czy ktoś pamięta coś, co go z tej pętli wyciągnęło? Jakieś konkretne doświadczenie podczas medytacji, nie teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tak, to chyba jest różnica – retrospektywne zauważenie versus bieżące monitorowanie. Pierwsze jest naturalne, drugie to już trochę intelektualna kontrola. Ale jak wiesz, że nie zaczynasz automatycznie tego drugie robić po tym jak raz zauważysz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Olaf86 Chcę wrócić do czegoś co powiedział Olaf86 o autopilocie. Bo ja chyba jestem na tym autopilocie bardzo głęboko. Miesiące mi migają i szczerze nie pamiętam kiedy ostatnio czułam, że dzień był pełny. Czy medytacja naprawdę może to zmienić, czy to jest coś głębszego?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Melania.ka A masz poczucie, że wiesz co ten autopilot robi? Tzn. co wypełnia twoje dni, że ich nie pamiętasz? Bo to ważne – medytacja nie wyciągnie cię z automatyzmu, jeśli sama nie wiesz, na czym polega twój konkretny automatyzm.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wrotycz Chyba telefon, praca, wieczorne serie na necie. Standardowe rzeczy. Ale powiedz mi, czy medytacja wymaga, żebym to najpierw zmieniła, czy raczej sama medytacja pomaga to zobaczyć?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Melania.ka To jest pytanie o kolejność jajka i kury, Melania. Medytacja pomaga to zobaczyć, ale żeby zobaczyć, musisz wysiedzieć z tym co jest, a nie od razu to naprawiać. Większość ludzi ucieka z poduszki właśnie wtedy, gdy zaczyna się coś pokazywać.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

A nie jest tak, że afirmacje właśnie wpadają w tę pułapkę monitorowania? Tzn. powtarzasz "jestem obecna, czas płynie spokojnie" i jednocześnie sprawdzasz, czy faktycznie tak czujesz. I jak nie czujesz, to afirmacja nie działa, a jak czujesz, to nie wiesz czy to afirmacja czy co innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@krokus To jest chyba najsensowniejsza rzecz, jaką powiedziałaś w tym wątku. Afirmacja zakłada, że wiesz, co chcesz poczuć, i próbujesz to wywołać. Medytacja zakłada, że siedzisz i patrzysz co jest, bez zakładania z góry jak ma być. To są zupełnie różne kierunki ruchu.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Wrotycz Ale czy to znaczy, że afirmacje są bezużyteczne? Bo czytałam dużo na ich temat i wielu ludzi mówi, że im pomagają. Tylko że teraz zaczynam się zastanawiać czy po prostu uwierzyli, że pomagają, i stąd efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Efekt placebo to też efekt, nie? Nie mówię tego złośliwie, serio. Jeśli po afirmacji czujesz się lepiej i bardziej skupiony, to czy mechanizm naprawdę ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Jacek73 Ma znaczenie, jak chcesz to rozwijać i pogłębiać. Placebo działa chwilowo i przy odpowiednim "dawkowaniu", ale jak efekt się wypłaszcza, nie masz gdzie iść. Z medytacją jest coś do odkrywania przez lata. To nie jest ten sam rodzaj praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hej, ale wracając do czasu – mi chodzi konkretnie o to, jak długo muszę medytować, żeby zacząć to w ogóle czuć. Bo słyszę, że trzeba tygodni, miesięcy. Czy ktoś pamięta kiedy dokładnie coś się przesunęło? Jakiś orientacyjny czas?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 317

@Bronek01 U mnie pierwsze realne przesunięcie w odczuciu tygodnia – że nie jest tylko listą zadań, ale jakimś doświadczeniem – pojawiło się po jakichś dwóch, może trzech miesiącach codziennej praktyki. Ale u każdego to chyba inaczej.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 Powiem ci szczerze – pytanie o czas jest samą w sobie przeszkodą. Jak siedzisz i liczysz ile jeszcze do efektu, to nie siedzisz z niczym, tylko oczekujesz. Runy uczą, że nasycenie przychodzi kiedy przestajesz pytać kiedy przyjdzie.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Filomena No dobra, rozumiem, że pytanie o czas to przeszkoda, ale jak mam nie pytać, skoro nie wiem nawet czy idę w dobrym kierunku? To trochę jak mówienie komuś, że nie powinien patrzeć pod nogi jak się uczy chodzić.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 Nie mówię, że nie możesz pytać. Mówię, że jak siedzisz na poduszce i pytasz, to pytanie staje się częścią praktyki, a nie ona. Skąd masz wiedzieć, że idziesz w złym kierunku, jeśli jeszcze nie wiesz jak właściwy kierunek wygląda?


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

U mnie było coś, czego w ogóle nie spodziewałam się w medytacji – poczucie, że dane miejsce zaczyna mi się śnić w specyficzny sposób. Nie w sensie zwykłego snu, ale jakby czas w tym miejscu był inny. Wtedy przestałam analizować praktykę, bo coś się po prostu otworzyło. Ale to może być specyficzne dla mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Goplana Czekaj, mówisz o miejscach mocy? Bo to brzmi jakby zmiana percepcji czasu nie była tylko efektem medytacji jako techniki, ale też tego, gdzie ją robisz. Czy to ma znaczenie według ciebie?


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@krokus Dla mnie miało. Są miejsca, gdzie czas jakby gęstnieje – to nie metafora, to coś konkretnego, co można poczuć. Medytacja w takim miejscu to inne doświadczenie niż na fotelu w domu. Choć rozumiem, że to dla wielu osób brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 414
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dla mnie regularna znaczyła codziennie, ale krótko – czasem pięć minut, rzadko więcej niż dwadzieścia. Ważniejsza była ta codzienna obecność niż długość. Choć nie wiem, czy to by działało tak samo dla każdego – mój rytm dnia jest specyficzny.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Runy uczą czegoś, co ma tu zastosowanie – nauka nie cofa się. Ale można przykryć ją hałasem. Przerwa w medytacji nie kasuje tego, co zdążyłeś zobaczyć, ale możesz znowu zacząć nie widzieć, bo przestałeś stwarzać ku temu warunki. To nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
32 Odpowiedzi
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Filomena Ale to znowu może być pocieszające przekonanie, prawda? Tzn. jak ktoś rzuca praktykę i wraca po roku, to mówi sobie, że "to zostało", żeby nie czuć się winny za przerwę. Jak odróżnić, że coś zostało, od tego, że po prostu chcemy wierzyć, że zostało?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Olaf86 To jest może najostrzejsze pytanie w tym wątku i nikt na nie dobrze nie odpowie bez własnego doświadczenia. Olaf pyta o coś, co rozróżnia autosugestię od rzeczywistej zmiany. I szczerze – ja sama nie mam na to czystej odpowiedzi, tylko intuicję.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Pajeczyna A czy to nie jest trochę to samo, co z afirmacjami? Bo ktoś wcześniej powiedział, że afirmacja zakłada z góry co chcesz poczuć. A tu Olaf mówi, że może wmawiam sobie, że coś zostało. Skąd w ogóle wiemy, że jakakolwiek zmiana jest prawdziwa a nie tylko chciana?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Milenka04, myślę, że właśnie o to chodzi w tej percepcji czasu jako kryterium. Nie da się sobie wmówić, że pamiętasz miesiąc inaczej niż go przeżyłaś. Albo to jest, albo nie. Afirmacja może zmienić nastrój i samopoczucie, ale nie przepisze retrospektywnie tego jak czas płynął.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 317

@Adeptka, to co napisałaś o pamięci miesiąca – że nie da się sobie wmówić jak się go przeżyło – to chyba pierwsza konkretna odpowiedź w tym wątku na pytanie jak odróżnić prawdziwą zmianę od autosugestii. Ale chcę to rozwinąć: mówisz że albo to jest albo nie ma. A co jeśli ktoś po prostu ma słabą pamięć autobiograficzną? Tzn. czy ten efekt w ogóle może zaistnieć u kogoś, kto naturalnie nie zapamiętuje jak czas płynął?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Jacek73, szczerze nie wiem. Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Zakładam, że ten efekt opiera się właśnie na tym, że zaczynasz bardziej wgryzać się w pamięć ciągłą dnia i tygodnia – ale jeśli ktoś jej nie buduje naturalnie, to może i medytacja nie da mu innego materiału do pracy? Albo może właśnie mu da, bo zaczyna zatrzymywać się w momentach które normalnie by przemknęły.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Adeptka Czytam tę rozmowę i coraz bardziej mi się wydaje, że my właściwie rozmawiamy o tym, czy medytacja uczy cię być świadkiem własnego życia. I czy bycie świadkiem zmienia jak czas jest zapisywany. Adeptka, czy tak to rozumiesz? Bo jeśli tak, to afirmacje tego nie robią – one są jak komentarz do filmiku, który już się skończył, nie kamera która go nagrywała.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Melania.ka, to jest bardzo dobre ujęcie. Chyba właśnie tak. Medytacja uczy cię być tam kiedy to się dzieje – a afirmacja jest już po fakcie. I stąd bierze się ta różnica w tym jak pamiętasz czas. Nagrałaś więcej klatek, więc masz z czego zbudować wspomnienie.


Odpowiedz
(@natka_a)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Melania.ka Przepraszam że się wtrącę, bo raczej czytam – ale to co napisała Melania z tą kamerą i komentarzem to chyba pierwszy obraz w tej rozmowie, który mi coś naprawdę wyjaśnił. Mam jedno pytanie do Adeptki: czy jak zaczynałaś, to miałaś momenty że czułaś się jakby medytacja "nie działała", że siedzisz i nic się nie zmienia? I co wtedy robiłaś?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Natka_A Miałam całe tygodnie gdzie nic nie czułam. Serio, siadałam i myślałam o zakupach. Ale wtedy ktoś mi powiedział coś, co zmieniło mi podejście: że medytacja w której siedzisz i myślisz o zakupach i to zauważasz, to też medytacja. Sama czynność zauważania jest praktyką. Więc przestałam oceniać czy "działa".


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Adeptka To mi odpowiada na moje własne pytanie z wcześniej, bo bałem się że jak zrobię przerwę to wszystko przepadnie. Ale jak słucham Adeptki i Filomeny, to rozumiem że to nie jest zasób który tracisz jak nie ćwiczysz, tylko... coś innego. Chociaż nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 Uważność to nie mięsień, który zanika bez treningu. Ale jak rzucasz praktykę, to przestajesz stwarzać warunki żeby ją aktywować. Wróć po miesiącu przerwy i usiądź – rozpoznasz to miejsce, nawet jeśli zajmie chwilę. Pytanie jest inne: po co robić sobie tę przerwę?


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Adeptka I tu wracamy do tego co Adeptka powiedziała o pamięci miesiąca. Jeśli masz pół roku afirmacji i pół roku medytacji, to pamięć tych sześciu miesięcy będzie różna – i to jest może jedyne sprawdzalne kryterium. Nie jak się czujesz teraz, ale jak pamiętasz ten czas kiedy patrzysz wstecz.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Olaf86 Ale to jest chyba najuczciwszy test jaki tu padł. Tylko jak go przeprowadzić, jak nie masz obu tych pół lat do porównania? Bo ja teraz nie wiem czy moje afirmacje coś dają, bo nie mam wersji siebie bez afirmacji z tego samego okresu.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Milenka04, właśnie dlatego staram się pisać. Nie dziennik w sensie wylewania emocji, ale krótkie zdania po każdym tygodniu: co czułam, co zapamiętałam. I jak czytam to po trzech miesiącach, to widzę różnicę między tygodniem gdzie siedziałam rano a tygodniem gdzie tylko mówiłam sobie że wszystko jest dobrze. Te zapisy wyglądają inaczej.


Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Adeptka Ale Adeptka – mam pytanie bo nie chcę źle zrozumieć – czy piszesz przed medytacją czy po? Bo wydaje mi się że jak piszesz po, to już jesteś w tym stanie i możesz inaczej opisywać ten sam tydzień niż jakbyś pisała bez medytacji. Tzn. nie wiem czy to mierzy co mierzysz, czy tylko stan w którym piszesz.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@krokus Dobry zarzut. Piszę po, więc tak, jestem w innym stanie. Ale właśnie o to chodzi? Tydzień bez medytacji to też inna pamięć, nie dlatego że coś więcej się stało, ale dlatego że nie byłam tak samo obecna w tych dniach. Zapis jest nierówny nie przez to co pisałam, ale przez to co przeżyłam.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Adeptka Dobra ale ja tu widzę problem, bo możemy to kręcić w kółko w nieskończoność. Jak medytujesz, inaczej pamiętasz. Jak inaczej pamiętasz, inaczej opisujesz. Jak inaczej opisujesz, to wydaje ci się że coś się zmieniło. Skąd wiesz że to nie jest zamknięte koło, a nie rzeczywista zmiana w tym jak czas przepływa?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 A co by cię przekonało że to nie jest koło? Serio pytam, bo jeśli każde doświadczenie wewnętrzne możesz odrzucić jako "mogło być inaczej skonstruowane", to co jest dla ciebie dowodem?


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Filomena Nie wiem. Może właśnie to jest mój problem. Szukam czegoś zewnętrznego, a tu wszystko jest wewnętrzne.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Bronek01, to jest bardzo szczere i chyba ważne. Karty działają podobnie – interpretacja jest zawsze wewnętrzna. Nikt ci nie udowodni że Księżyc znaczy to a nie tamto. Ale z czasem przestajesz szukać dowodu zewnętrznego, bo zaczynasz ufać własnej pamięci jako źródłu. Medytacja chyba właśnie po to jest.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Olaf86 Wracając do tego co powiedział Olaf o pół roku – u mnie to się faktycznie da zaobserwować przez sny. Mam okres kiedy nie medytuję i sny są jak migawki bez kontekstu. Mam okres praktyki i wtedy sny mają coś w rodzaju narracji, jakby czas w nich płynął inaczej. Nie wiem czy to dowód, ale to co Bronek nazywa kołem, w snach wygląda jak spirala, nie pętla.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@Wrotycz Spirala to dobre słowo. Bo ty wracasz w podobne miejsce, ale jesteś wyżej. Miejsca mocy działają na mnie podobnie – za każdym razem to ta sama przestrzeń, ale coś się we mnie zmieniło i czuję to inaczej. Czy ty też masz tak że te sny po praktyce dzieją się jakby w przestrzeniach które kojarzysz?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Goplana Tak, ale bałam się to powiedzieć, bo brzmi dziwnie nawet tu. Są miejsca w snach do których wracam, i one mają swoją historię. Po dłuższej praktyce wiem w tych miejscach więcej, jakby pamięć snu była ciągła mimo że nie śniłam o tym miejscu od dawna.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Wrotycz Dobra, słuchajcie, nie chcę być tym co cały czas podważa, bo to też nie jest uczciwe. Ale chcę zapytać Wrotycz konkretnie: kiedy piszesz że "wiesz więcej w tych miejscach" – czy to przekłada się na coś w ciągu dnia? Czy to zostaje w snach?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Olaf86 Przekłada się w taki sposób że mam poczucie że pewne sprawy mam "przepracowane", ale nie przez myślenie. Jak zadanie zrobione przez kogoś innego kiedy spałam. Brzmi absurdalnie, wiem. Ale to jest zmiana którą czuję w ciągu dnia, nie tylko w snach.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Wrotycz Słuchając Wrotycz myślę że wróciłyśmy do tego czego szukałam na początku. Świadek o którym pisałam wcześniej – może on działa też w snach? Jakby medytacja uczyła cię być świadkiem nie tylko w dzień ale i w nocy, i wtedy ten czas – zarówno ten przespany jak i przeżyty – jest jakoś inaczej "złożony".


Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Milenka04 Ale właśnie czekajcie – wracając do tego co mówiła Milenka o afirmacjach. Bo mam wrażenie, że cały ten wątek powoli rozchodzi się na dwie strony: jedni mówią że medytacja zmienia jak czujesz czas, a drudzy że może to tylko lepsza narracja którą sobie opowiadasz. I te dwie opcje nie są dla mnie wciąż rozróżnione. Gdzie jest granica między "naprawdę inaczej przeżywasz czas" a "nauczyłaś się inaczej o tym mówić"?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@krokus To jest pytanie, które filozofowie zadają od dawna i nie mają na nie odpowiedzi. Ale z praktycznego punktu widzenia – czy ta granica ma znaczenie? Jeśli czujesz że miesiąc był pełny, że coś w nim było, to dla twojego życia ta zmiana jest realna niezależnie od tego jak ją nazwiemy. Chociaż rozumiem frustrację tym pytaniem, bo mi też nie daje spokoju.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Pajeczyna OK ale to brzmi jak klasyczne wychodzenie z impasu przez powiedzenie że impas nie ma znaczenia. Pajeczyna, mówisz że jeśli czujesz że coś jest, to jest realne – ale to jest dokładnie logika afirmacji. I dokładnie ten problem który Olaf postawił. Nie wychodzi to z kółka.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 Nie. Jest różnica między "czuję że coś jest, więc jest" a "przeżyłam ten miesiąc w określony sposób i teraz to wspominam inaczej niż poprzednie". Pierwsze to życzenie. Drugie to zapis. Runy działają podobnie – nie obiecują ci że coś się stanie, wpisują coś w materię tego co już jest. Percepcja czasu po medytacji jest bliżej drugiej kategorii.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Filomena Dobrze, ale jak w praktyce odróżnić że masz "zapis" a nie "życzenie retrospektywne"? Bo mogę sobie wmówić że ten miesiąc był intensywny, jak go w ogóle źle pamiętam.


Odpowiedz
Wpisy: 594
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

To może być właśnie kwestia snów. Jak czas zaczyna się inaczej układać w praktyce medytacyjnej, to pierwsze co u mnie się zmieniło to nie wspomnienia dnia, ale to jak sny sytuowały się względem czasu. Zaczęłam wiedzieć "to było niedawno" albo "to było dawno" bez sprawdzania. Jakby wewnętrzny zegar zaczął działać precyzyjniej. Czy ktoś jeszcze to zauważył, nie tylko w jawnym życiu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@Wrotycz Tak, bardzo podobnie. I to mnie zastanawia, bo w miejscach o których mówiłam wcześniej – gdzie czas jakby gęstnieje – to samo dzieje się w snach po wizycie tam. Nie wiem czy to wpływ miejsca, czy to że tam się naturalnie głębiej wchodzi w obecność. Może jedno napędza drugie.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Wrotycz Ale to też można podważyć – może po prostu śpisz lepiej jak regularnie medytujesz, i dlatego sny są wyraźniejsze i lepiej je lokalizujesz w czasie. To byłoby wytłumaczenie bez odwoływania się do czegoś głębszego. Nie mówię że tak jest, tylko że nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Olaf86 Uczciwe. Ale jakość snu to nie to samo co poczucie chronologii w snach. Możesz spać głęboko i nie wiedzieć co śniłaś kiedy. Ten porządek czasowy w snach wydaje mi się czymś innym niż tylko wypoczęcie.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to prowadzi z powrotem do pytania o afirmacje, bo mi się wydaje że część ludzi używa afirmacji właśnie żeby sobie wmówić że "praktykuje" bez siedzenia. Tzn. mówią sobie codziennie że są obecni, spokojni, że czas im nie ucieka – i to ma zastąpić faktyczną praktykę. Czy to jest w ogóle możliwe że ktoś tak funkcjonuje latami i nie widzi różnicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@krokus Nie tylko możliwe, ale powszechne. I nie mówię tego złośliwie. Afirmacja daje natychmiastowy efekt emocjonalny – czujesz się lepiej po jej powiedzeniu. Medytacja tego nie gwarantuje, czasem jest wręcz nieprzyjemna. Więc dla kogoś kto szuka ulgi, afirmacja wygra. Problem pojawia się kiedy pytasz o percepcję czasu za pół roku.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@natka_a)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, może naiwne pytanie, ale czy to poczucie że coś jest "przepracowane przez sen" może przyjść bez lat praktyki? Bo ja dopiero zaczynam i zastanawiam się czy kiedyś to poczuję, czy to coś co przychodzi po długim czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 414

@Natka_A, u mnie były momenty tego bardzo wcześnie, zanim byłam świadoma że to coś znaczy. Myślę że nie chodzi o staż, tylko o to że zaczynasz w ogóle zwracać uwagę. Sam fakt że pytasz o takie rzeczy znaczy że już jakiś próg przekroczyłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam inne pytanie, bo wcześniej mówiłyśmy o afirmacjach jako o czymś co zastępuje praktykę. Ale czy może być tak że afirmacja jest dobrym wejściem do medytacji? Tzn. że zaczynasz od powiedzenia czegoś sobie, a to cię wprowadza w stan? Czy to nadal jest unikanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Milenka04 To jest inna rozmowa, ale ważna. Afirmacja jako próg a afirmacja jako cel to dwie różne rzeczy. Runy też mają taki etap – patrzysz na kształt, mówisz nazwę, i to cię wprowadza w skupienie przed właściwą pracą. Nikt nie mówi że sama nazwa runy coś zmienia. Ale czy potem faktycznie siedzisz i pracujesz, czy na nazwie kończysz?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest właśnie to co chciałam powiedzieć od dawna i jakoś nie umiałam. Afirmacja jako próg brzmi uczciwie. Ale widzę dużo osób które mówią afirmacje i nigdy nie przekraczają tego progu. I mówią sobie że praktykują. I widzę że miesiące im uciekają tak samo, tylko z lepszym samopoczuciem w danej chwili.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@krokus, a czy "lepsze samopoczucie w danej chwili" to nie jest jednak coś? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jeśli twój miesiąc był trudny ale afirmacje sprawiły że nie złamałeś się w połowie, to czy to jest bez wartości tylko dlatego że czas dalej uciekał?


Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 280

@Bronek01, tak, to coś. Nie powiedziałam że afirmacje są bezwartościowe, powiedziałam że ludzie mylą próg z celem. Jak stoisz w progu i mówisz sobie że jesteś już w środku, to czy to jest lepsze samopoczucie w danej chwili naprawdę ci pomaga, czy tylko odsuwa moment wejścia? Bo miesiące im uciekają i mam wrażenie że to "lepsze samopoczucie" jest buforem przed tym żeby w ogóle coś poczuć.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@krokus No dobra, to brzmi sensownie. Ale skąd wiesz że ktoś nie wszedł przez ten próg? Może właśnie wchodzi i ty widzisz tylko fragment.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Bronek01 Dobre pytanie, tylko że krokus nie mówi o jednym momencie. Mówi o wzorcu. Jak coś się powtarza przez wiele miesięcy bez żadnej zmiany w doświadczeniu, to w którymś momencie to przestaje być "fragment" a zaczyna być cały obrazek.


Odpowiedz
Wpisy: 414
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do wątku głównego, bo trochę nam to odpłynęło w stronę afirmacji. Ale właśnie przez tę rozmowę coś mi się ułożyło: afirmacje mogą być tym czym jest brak medytacji dla postrzegania czasu. Ty myślisz że coś trwa, minęło, przyniosło efekt – a tak naprawdę nic się wewnętrznie nie poruszyło. Miesiąc uciekł ale nie dlatego że był pełny, tylko dlatego że go nie przeżyłaś. Czy ktoś tu miał taki moment, że nagle "zobaczył" stracony czas?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@melania-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tak, i to było bardzo nieprzyjemne. Sięgałam wstecz przez kilka miesięcy i naprawdę nie umiałam powiedzieć co się w nich wydarzyło. Nie dlatego że nic się nie działo, bo dużo się działo. Ale jakby wszystko było za szybą. I dopiero jak zaczęłam jakąkolwiek praktykę, nawet bardzo nieregularną, zaczęłam mieć coś w rodzaju zakotwiczenia w czasie. Wiesz kiedy był ten moment, wiesz co wtedy czułaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 543

@Melania.ka "Za szybą" – to jest bardzo trafne. Czy to zakotwiczenie przyszło samo przez praktykę, czy musiałaś coś robić żeby to przyspieszyć? Pytam bo znam to uczucie z miejsc mocy – przychodzisz tam i albo jesteś obecna albo jesteś turystką, i to nie zależy tylko od miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 594
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

A mi ta rozmowa o afirmacjach i czasie dała taki obraz: afirmacja bez praktyki to jakby śnić o tym że śpisz. Twój umysł jest aktywny, coś produkuje, ale nie ma prawdziwego odpoczynku ani przetworzenia. I czas tego rodzaju "snu" też jest jakiś – mija – ale rano nie masz z niego nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Wrotycz Ale to mnie niepokoi, bo ja właśnie próbuję łączyć afirmacje z medytacją i zastanawiam się czy robię to dobrze, czy tylko wchodzę w tę pułapkę o której mówisz. Jak to sprawdzić bez czekania kolejnych miesięcy na efekty?


Odpowiedz
Udostępnij: