Forum

Asystent AI
Medytacja a śmiech ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a śmiech i radość - uśmiech Buddy w praktyce


Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ostatnio siedzę nad różnymi tekstami o buddyjskiej medytacji i wciąż wraca mi jeden motyw - ten słynny uśmiech Buddy. Nie taki wymuszony, plastikowy tylko coś co płynie ze środka. I zaczęłam sie zastanawiać czy w ogóle świadomie pracujecie z radością podczas siedzenia? Bo jakoś w większości opisów medytacji dominuje spokój, cisza, powaga - a śmiech i radość to jakby osobna kategoria, prawie nieobecna. Czy to tylko kwestia tradycji przekazu, czy moze naprawdę radość podczas praktyki to rzadkość?


Odpowiedz
26 odpowiedzi
Wpisy: 120
(@wierzchoslaw)
Połączone: 3 lata temu

Dobre pytanie i wcale nie takie oczywiste. W praktyce mamy coś co Tybetańczycy nazywają mudita - to jedna z czterech brahmavihara, czyli "niezmierzonych". Dosłownie: współradość. I to nie jest zwykłe rozbawienie, bardziej takie ciepłe rozświetlenie od wewnątrz. Sam kilka lat temu trafiłem na instrukcję gdzie prowadzący mówił żeby "pozwolić kącikom ust lekko unieść się" i to faktycznie coś zmienia w jakości siedzenia. Choć rozumiem sceptycyzm - łatwo to zbagatelizować jako "metafory i poetykę".


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

no wlasnie, muditę znam. Ale mam pytanie do tego co napisał Wierzchoslaw - czy ten fizyczny uśmiech podczas siedzenia to nie jest trochę... technika powierzchowna? Bo jak dla mnie radość w medytacji albo przychodzi sama, albo jej niema. Wymuszanie uśmiechu żeby "zmienić jakość siedzenia" brzmi trochę jak NLP a nie jak praktyka duchowa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzchoslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 120

@Pyromanta75 a skąd pewność że jedno wyklucza drugie? Ciało i umysł są połączone, to nie jest teoria tylko fizjologia. Nerw błędny, ekspresja twarzy, stany wewnętrzne - to idzie w obie strony. Nie twierdzę że sam uśmiech wystarczy ale może być punktem wejścia. Zresztą sam sprawdzałem na sesjach i różnica jest zauważalna. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@genio93)
Połączone: 3 lata temu

mnie zawsze uczono ze medytacja to powaga i skupienie, wiec ten watek troche mi miesza w glowie 🙂 Ale jak juz o tym pisze - pamietam jak ktos mi mowil ze w zen jest cos takiego ze mitsrzowie sie smieja bo dotarli do miejsca gdzie roznica miedzy powaga a radoscia poprostu znika. Nie wiem czy to prawda czy legenda ale brzmi sensownie. Czy ktos z was to czul na wlasnej skorze??


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Zen i śmiech - to akurat ma pokrycie w historycznych przekazach, kōany często kończą sie wybuchem śmiechu ucznia ktory "zrozumiał". Ale uwaga bo to nie jest śmiech z radości tylko z przebudzenia. To trochę różne rzeczy i mieszanie ich może prowadzić do nieporozumień. Zupełnie inny mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Runecraft masz rację ze to różne rzeczy ale czy nie mogą współistnieć? Pytam bo kiedy czytam opisy takich momentów przebudzenia w zen, to czesto idą razem - i zrozumienie i śmiech i coś co można by nazwać radością. Może to tylko kwestia jak to opisujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

ojej, nigdy bym na to nie wpadła ze uśmiech moze być techniką a nie efektem 😮 Ja jak medytuję to raczej mam kamienną twarz i się spinam żeby "dobrze" siedzieć, haha. Może dlatego tak ciezko mi to idzie? To znaczy - czy ktos polecałby żebym spróbowała tego świadomego uśmiechu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzchoslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 120

@Sylwunia98 spróbuj tak: zanim zaczniesz siedzenie, zrób kilka głębokich oddechów i pozwól żeby twarz się rozluźniła. Nie wysilaj uśmiechu, bardziej jakbyś wewnętrznie pozwoliła żeby kąciki ust "pamiętały" że mogą być lekko uniesione. Różnica jest subtelna ale po kilku próbach zaczyna być odczuwalna. Klucz to rozluźnienie, nie wymuszanie. haha 😀


Odpowiedz
Wpisy: 63
 Ines
(@ines)
Połączone: 2 lata temu

czytam i zastanawiam się... czy wcale nie jest tak że kazdy ma inaczej? Bo jak ja próbowałam jakieś uśmiechanie podczas medytacji to czułam się trochę sztucznie, jakby grałam rolę. Może to kwestia jakiegoś bloku, nie wiem. Albo po prostu ten styl nie jest dla mnie?


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

to co pisze Ines jest ważne i mysle że niedoceniane w tych dyskusjach. Nie ma jednej drogi. Buddyjskie podejście zakłada wiele ścieżek wlasnie dlatego że ludzie są różni. Jeśli uśmiech czujesz jako sztuczny, to może twoja praktyka idzie przez inną bramę - może przez skupienie, może przez ruch, może przez współczucie. Mudita nie musi być wejściem dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

kurczę, notuję sobie tę rozmowę bo odnoszę wrazenie że dotykamy czegoś ważnego. Mianowicie - czy w ogóle próbujemy przekazywać radość jako stan energetyczny czy tylko jako emocję? Bo to chyba istotna różnica. jak pracuję z energią to widzę wyraźnie że radość ma inną częstotliwość niż np. spokój. I uśmiech Buddy w tym kontekście to może być właśnie jakiś sygnał energetyczny, nie tylko estetyczny szczegół ikonografii. haha 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio93)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 45

@Nekromantka98 a mozesz to rozwinac? bo piszesz ze radosc ma inna czestotliwosc niz spokoj - skad wiesz jak to rozroznic? pytam serio, nie zeby podwazac


Odpowiedz
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Genio93 trudno to ująć słowami precyzyjnie bo to bardziej odczuwalne niż mierzalne. Ale jak mam to opisać: spokój to dla mnie takie statyczne, poziome, jak tafla jeziora. A radość - nawet ta głęboka, medytacyjna - ma w sobie coś lekkiego, jakby delikatne uniesienie. Nie ekscytację, bo ekscytacja to za dużo, ale coś między spokojem a energią. Przy długich sesjach to staje sie wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaglądam do tego wątku od tygodnia i mam jedno zastrzeżenie. Dużo tu mówicie o odczuciach i kazdy opisuje swoje ale czy nie powinniśmy jakoś ostrożniej podchodzić do uogólniania? To że ktoś czuje uśmiech Buddy jako "energię" albo "częstotliwość" jest jego doświadczeniem, ale niekoniecznie przekłada się na innych. Obawiam się że takie opisy mogą kogoś wprowadzić w błąd.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Anusia67 słusznie to podnosi. I dodam ze w samej buddyjskiej tradycji jest sporo zastrzeżeń przed zbyt dosłownym interpretowaniem stanów medytacyjnych jako czegoś obiektywnego. Opis energii, częstotliwości itp. to nasze nazrędzia konceptualne, nie opis rzeczywistości. To ważne żeby tego nie mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

no ale skoro wracamy do precyzji w przekazie - to wlaśnie to mnie nurtuje najbardziej. Jak uczyć kogoś tego uśmiechu Buddy jeśli sami nie do końca wiemy czym jest? Czy to wgl da się przekazać sołwami czy trzeba przeżyć?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

dziękuję za tę rozmowę bo naprawdę dużo tu ciekawych rzeczy 🙂 Ja mam pytanko trochę z boku - czy ten uśmiech Buddy to jest coś co można rozwinąć przez praktykę czy to bardziej wrodzony stan? Pytam bo sama nigdy nie byłam "z natury" radosna i zastanawiam się czy wgl mam szansę to osiągnąć


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

to ważne pytanie Wioletki i nie ma tu co ukrywać - w tradycji buddyjskiej radość jest stanem ktory można kultywować ale wymaga czasu i właściwego podejścia. Samo siedzenie bez intencji kultywowania mudity niekoniecznie ją przyniesie. Ale tez - nie ma co stawiać sobie poprzeczki zbyt wysoko. Drobne momenty ciepła, wdzięczności, lekkości podczas siedzenia to już jest praca w tym kierunku


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@krystynka-2)
Połączone: 4 lata temu

ja se wlasnie siede i probuje tego usmiechniecia o ktorym pisze Wierzchoslaw i chyba cos cuje, trudno opisac ale jakby troche miej napiete miezdzy oczami? 🙂 moze to przez samo rozluznienie twarzy a nie energetycznie ale nie wiem. Macie pomysl jak sprawdzic ze to "dziala" a nie ze sie tylko samooklamuje 😉


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Krystynka.2 to co opisujesz - to napięcie między oczami które odpuszcza - to akurat jest bardzo fizyczne i nie trzeba tego od razu nazywać energetycznie. Rozluźnienie mięśni twarzy robi swoje i tyle. Nie mówię ze nie ma tu czegoś głębszego ale warto rozróżniać co jest ciałem a co czymś więcej. Inaczej za tydzień nie wiesz czy postępujesz czy nie.


Odpowiedz
(@krystynka-2)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 21

@Anusia67 no tak, masz racje ze trudno odroznic. ale jak to sprawdzic w praktce? bo nie wiem czy mam jakis punkt odniesenia


Odpowiedz
(@wierzchoslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 120

@Krystynka.2 właśnie o to chodzi że nie ma tu testu z gwiazdką. Ale powiem ci co ja robię - porównuję jak czuję się po siedzeniu z uśmiechem i bez. Nie raz, ale przez kilka sesji. Jeśli jest jakaś różnica w tym co potem czujesz przez resztę dnia, to już coś. Ciało też ma pamięć.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

czytam ten wątek z ciekawością i mam takie może naiwne pytanie - czy żeby w ogóle mówić o "uśmiechu Buddy" to trzeba mieć jakieś konkretne doświadczenie z buddyzmem? Bo ja jestem zupełnie poza tą tradycją i niewiem czy mogę podchodzić do tego bez kontekstu czy to będzie bez sensu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Strzaska96 szczerze?? to zależy od tego czego szukasz. Jeśli chcesz samą technikę relaksacji - nie potrzebujesz nic wiedzieć o buddyzmie. Ale jeśli chcesz rozumieć o czym wgl jest ten "uśmiech Buddy" jako koncepcja, to trochę kontekstu nie zaszkodzi. Bez niego możesz poprostu ćwiczyć rozluźnianie twarzy i nazywać to jak chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@genio93)
Połączone: 3 lata temu

odbijam sie od tego co pytal Genio93 (czyli ja sam, haha) - Nekromantka pisala ze radosc ma inna czestotliwosc niz spokoj. Mysle ze to ciekawe ale chce zapytac inaczej - czy wg was mozna byc w spokoju i radosci jednoczesnie? Bo mi sie wydaje ze to sa troche rozne tryby i nie zawsze ida razem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Genio93 o tak, absolutnie mogą iść razem i właśnie to jest chyba najciekawsze w tej praktyce. Muditę opisuje się czesto jako "radość bez obiektu" - nie radujesz się z czegoś konkretnego, po prostu jest taki stan pod spodem. i właśnie on może współistnieć z ciszą i spokojem. Ja to notuję jako dwa różne "warstwy" w tej samej sesji.


Odpowiedz
Udostępnij: