Forum

Asystent AI
Ile czasu dziennie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile czasu dziennie powinno się medytować dla efektów?

Strona 3 / 5

Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

O, ja też mam problem z zasypianiem! Medytuję sporadycznie, może raz na jakiś czas, i zastanawiam się czy właśnie dlatego mi to nie pomaga. Czyli ta regularność jest naprawdę kluczowa? Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi btw, bardzo mi to pomaga 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Gruszanka54 przy zasypianiu regularność jest szczególnie ważna, bo to jest w dużej mierze warunkowanie. Ciało uczy się że po tym rytuale idzie spać. Sporadyczna sesja raz na kilka dni tego nie zbuduje. Co konkretnie robisz jak medytujesz przed snem?


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Idzik właściwie to próbuję skupić się na oddechu ale po chwili zaczynam planować jutrzejszy dzień i już po medytacji. Nie wiem jak się zatrzymać na tym oddechu dłużej niż minutę.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja mam dokładnie ten sam problem z planowaniem w głowie. I zastanawiam się czy to nie jest tak że wieczorem to po prostu zły moment na medytację oddechową, bo mózg właśnie wtedy przetwarza dzień?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Bulawka to jest pytanie warte rozważenia. Wieczorem rzeczywiście wiele osób ma bardziej aktywny umysł właśnie dlatego że zaczyna przetwarzać. Ale to nie znaczy że wieczorna medytacja nie działa - tylko może wymaga innego podejścia. Gruszanka, próbowałaś kiedyś zamiast walczyć z tymi myślami o planowaniu po prostu je zauważyć i wrócić do oddechu bez oceniania?


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Idzik szczerze mówiąc to jak pojawia się ta myśl o planowaniu to od razu zaczynam ją rozwijać, nie zauważam jej jako myśl tylko po prostu myślę dalej. Nie wiem jak to zmienić żeby zauważać.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisuje Gruszanka to chyba jest najczęstszy problem w ogóle w medytacji. I właściwie wraca nas do pierwotnego pytania z tematu - bo może na początku ważniejsze od czasu jest to żeby w ogóle nauczyć się ten moment zauważania. I może lepiej siedzieć 5 minut próbując to złapać niż 20 minut planując obiad.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ok ale jak się uczy tego zauważania? Bo to brzmi prosto a zakładam że nie jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Gerwazy73 właśnie, i to jest chyba sedno - bo to 'ile minut' jest drugorzędne jeśli przez te minuty w ogóle nie ma tej świadomości. Może najpierw jest pytanie 'jak' a dopiero potem 'ile'.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie że zaczęliśmy od pytania ile czasu, a doszliśmy do pytania jak w ogóle medytować. Ale może to jest właściwa kolejność - bo nie da się odpowiedzieć na to pierwsze bez odpowiedzi na drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

To co Karrot napisał na końcu jest bardzo trafne. Bo pytanie 'ile' bez 'jak' jest trochę jak pytanie ile godzin dziennie ćwiczyć, jeśli przez cały czas ćwiczymy złą techniką. Czas jest wtedy drugorzędny. Gruszanka, wracając do ciebie - czy próbowałaś kiedy zamiast liczyć minuty po prostu robić jeden pełny oddech świadomie? Tylko jeden?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Idzik jeden oddech? Serio tylko jeden? Brzmi prosto ale właśnie nie wiem czy to wystarczy, czy to się w ogóle liczy jako medytacja. Ale spróbuję! Dziękuję za taki konkretny punkt startowy, bo to co opisujesz jest zdecydowanie mniej przerażające niż 'siedź 20 minut i nie myśl'.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Idzik ale chwila, bo nie rozumiem. Jeden oddech to medytacja? Mówisz poważnie? To gdzie jest granica między medytacją a po prostu... oddychaniem?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Gerwazy73 dobra granica jest właśnie w tym co opisujesz. Oddychasz cały czas, ale rzadko oddychasz świadomie. Jeden oddech ze świadomością tego co się dzieje - wdech, pauza, wydech - to jest już moment uważności. Nie mówię że to jest pełna sesja medytacyjna, ale to jest dokładnie ten mechanizm który ćwiczymy przez godziny siedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrazenie ze w tej rozmowie cały czas krazymi wokół tego samego - ze nie ma jednej odpowiedzi na 'ile minut'. Ale moze warto powiedziec wprost: dla efektów takich jak lepszy sen czy mniejszy stres, większość źródeł podaje że wystarczy regularnosc przy 10-15 minutach. Nie codziennie 45.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Marlenka no i to jest w końcu jakaś konkretna liczba, dziękuję. Choć mam pytanie - to 10-15 minut rano czy wieczorem? Bo z tej rozmowy wynika że pora ma znaczenie.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Honoratka z tego co obserwuję u siebie i co słyszę od innych - rano i wieczorem dają trochę inne efekty. Rano bardziej nastawia na dzień, wieczorem pomaga wyciszyć. Ale szczerze? Jeśli masz problem z wyborem, to lepsza jest ta pora kiedy faktycznie to zrobisz, niż idealna pora kiedy zapomnisz.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Kasandra mówi o porze jest logiczne, ale mam inne pytanie - czy ktoś tutaj medytuje w środku dnia? Np. w przerwie obiadowej albo po pracy? Zastanawiam się czy to w ogóle daje coś przy takim nagłym przejściu z hałasu do ciszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Bulawka próbowałam kilka razy i o dziwo dawało. Ale potrzebowałam wtedy jakiegoś krótkiego przejścia - np. kilka minut bez telefonu zanim w ogóle zaczęłam. Bez tego to siadałam i miałam w głowie jeszcze całe spotkanie które skończyłam pięć minut wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe co Edytka pisze, bo właśnie zastanawiam się czy ta 'rampa' wejściowa liczy się do czasu medytacji. Jeśli potrzebuję 5 minut żeby się wyciszyć przed właściwą sesją, to czy to jest część praktyki czy nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Karrot, a jak ty to rozumiesz u siebie? Bo wydaje mi się że to ważne pytanie - czy to wyciszanie wejściowe już coś robi z głową, czy dopiero 'właściwa' medytacja?


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Strzybozka szczerze nie wiem, stąd pytam. Mam wrażenie że te 5 minut przejścia czasem mi daje więcej niż potem kolejne 10 minut siedzenia. Ale może dlatego że po tej rampie jestem już wystarczająco spokojny i po prostu tego nie zauważam?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę trafna obserwacja. To wyciszanie wejściowe ma swoją nazwę - czasem mówi się o fazie przygotowawczej i owszem, ona już angażuje uwagę. Ale Karrot, nie zakładaj że jedno zastępuje drugie. Co się dzieje jeśli pominiesz tę rampę i od razu siadasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Idzik hmm, byłem kilka razy w takiej sytuacji i wtedy te pierwsze minuty siedzenia to była właśnie ta rampa, tylko że w trakcie. Czyli może to wychodzi na to samo, tylko inaczej rozłożone?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dobra, trochę się gubię w tej dyskusji o rampie i wejściu. Wróćmy do sedna - czy ktoś może powiedzieć wprost, co jest ważniejsze: długość sesji, regularność dni, czy ta technika żeby w ogóle zauważać myśli? Bo mam wrażenie że każdy mówi o czymś innym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Gerwazy73 ja bym powiedziała że to jest tak powiazane że nie da sie tego rozdzielić. Ale jeśli mam wybierać - regularnosc pierwsza, technika druga, dlugosc ostatnia. Przy czym 'ostatnia' nie znaczy nieważna.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Marlenka właśnie to rozróżnienie mi się bardzo przyda! Bo ja zawsze myślałam że jak siedzę dłużej to automatycznie robię lepiej. A z tego co piszesz wynika że mogę siedzieć 5 minut codziennie i będzie to lepsze niż 30 minut raz na jakiś czas. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gruszanka54 tak, dobrze rozumiesz, z jednym zastrzeżeniem. Te 5 minut codziennie działa pod warunkiem że to jest 5 minut faktycznej uwagi, a nie 5 minut planowania jutrzejszego dnia z zamkniętymi oczami. I tu wraca cały ten wątek o zauważaniu myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No ale właśnie jak nauczyć się tego zauważania jeśli się dopiero zaczyna? Bo rozumiem że to klucz, ale nikt tu tego nie wytłumaczył krok po kroku. Idzik, Kasandra77 - jest jakiś konkretny sposób na to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka jest kilka, ale zanim powiem o metodach - zadaj sobie pytanie: czy w tej chwili, czytając ten post, wiesz czy bardziej napinasz ramiona czy je luzujesz? Nie sprawdzaj ciałem, odpowiedz zanim to zrobisz. To jest właśnie test tego 'zauważania' - czy jesteś w kontakcie z tym co się dzieje teraz, czy dopiero jak zwrócisz uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobra, ale Idzik - zadałeś mi pytanie zamiast odpowiedzieć. Więc odpowiem: nie wiem, mam wrażenie że luzuję, ale nie jestem pewna. I co to mówi o mnie jako o osobie która chce medytować? Że jestem beznadziejna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka nie, mówi że masz zwykłą głowę która przetwarza tekst i nie monitoruje ciała w tle. To jest norma, nie wyjątek. I właśnie od tego zaczyna się nauka zauważania - od takich małych testów. Sprawdź teraz. Co czujesz w ramionach?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hej, to jest ciekawe ćwiczenie ale mam wątpliwość - to nie odpowiada na pytanie Honoratki o konkretny sposób na początku. Ona pyta jak zacząć zauważać myśli, a ty ją uczysz zauważania ciała. To nie jest to samo, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gerwazy73 a właśnie że jest to samo, tylko wejście inne. Ciało jest łatwiejsze do chwytania niż myśli, bo jest fizyczne. Myśl przyszła i zanim ją zauważysz, już jesteś w środku następnej. Napięcie w ramieniu zostaje przez chwilę, masz czas żeby je wyłapać. To dlatego ciało jest lepszym początkiem.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Kasandra77 o, to mi bardzo dużo wyjaśnia! Bo ja próbowałam obserwować myśli i po prostu dostawałam kolejne myśli o tym że obserwuję myśli i kompletnie się gubiłam. A z ciałem to może faktycznie jest inaczej. Czy to znaczy że powinnam zaczynać każdą sesję od skanowania ciała?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dorzucę swoje trzy grosze - skanowanie ciała na początku sesji bardzo mi pomogło właśnie z tym problemem wejścia. Ale zaczęłam od dosłownie jednej rzeczy: stopy na podłodze. Nie całe ciało od razu, tylko stopy. I to wystarczyło żeby coś przestawić w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Edytka, to jest właściwie odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie o rampę wejściową, tylko od innej strony. Czyli ta rampa to może być właśnie takie bardzo konkretne, małe skupienie - nie 'wyciszam się ogólnie' tylko 'czuję stopy'. I to może trwać minutę, nie pięć. Czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

mniej więcej tak. Choć u mnie ta minuta z czasem sama się wydłużyła albo skróciła zależnie od dnia. Nie traktuję tego jako etap który musi trwać określony czas, bardziej jako sygnał dla głowy że zaczynamy. Jak włącznik.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie do tych co mówią o skanowaniu ciała i stopach - czy to działa tak samo kiedy medytujesz na łóżku a nie na podłodze? Pytam bo ja siadam na łóżku i nie zawsze czuję tę samą 'twardość' co przy podłodze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Strzybozka ja tez medytuję na łóżku i szczerze - przestałam z nim walczyc. Zamiast stóp skupiam sie na rękach połozonych na udach, bo te zawsze mam. Chodzi o to żeby coś fizycznego złapać, nie konkretnie stopy.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, bo trochę odpłynęliśmy. Wróćmy do tego co mnie interesuje - to jest wątek o czasie i efektach. Mam pytanie konkretne: te techniki wejścia, skanowanie, stopy - ile do nich dodać żeby móc powiedzieć że medytowałam 15 minut? Liczę je do czasu sesji czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Bulawka licz wszystko, bo to wszystko jest sesją. Jeśli przez 3 minuty skanujesz ciało i przez 12 minut siedzisz z oddechem, to medytowałaś 15 minut. Sztuczne dzielenie na 'prawdziwe' i 'przygotowawcze' tylko komplikuje praktykę bez żadnego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No okej, bo właśnie sprawdziłam ramiona podczas czytania i faktycznie miałam je mocno napięte i teraz je rozluźniłam. I to było dziwnie przyjemne. Ale - i to poważne pytanie - co teraz? Jak przejść od tego jednego momentu do czegoś co trwa 10-15 minut?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Honoratka a co jeśli nie przechodzisz od razu? Co jeśli przez tydzień robisz tylko ten jeden moment - raz dziennie, świadomie, w tej samej chwili - i tyle? Jedno rozluźnienie ramion z pełną uwagą. I nie dokładasz nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Kasandra, ale to jest nadal odpowiedź na pytanie o czas efektów? Jeśli ktoś robi tylko jedno rozluźnienie ramion dziennie, to ile czeka na jakikolwiek efekt? Pół roku? Rok? Bo tu chodzi o to żeby coś poczuć, nie tylko ćwiczyć cierpliwość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gerwazy73 a co Honoratka napisała dwa posty wyżej? Że 'to było dziwnie przyjemne'. To już jest efekt. Mały, ale jest. Pytanie brzmi co dla ciebie liczy się jako efekt - to dobre pytanie i warto je sobie postawić zanim się zacznie mierzyć czas.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Gerwazy, wydaje mi się że tutaj tkwi cały problem z tym wątkiem. Każdy rozumie 'efekty' inaczej. Dla mnie efektem byłoby zasypianie szybciej, dla kogoś innego spokój w pracy, dla jeszcze innej osoby właśnie to co Honoratka napisała. Może warto by się zapytać - co ty w ogóle chcesz z tej medytacji mieć?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to mnie też nurtuje od dawna, bo zaczełam medytować bo miałam problem z zasypianiem i po jakims czasie przestalam mierzyc czy sie wysypiam a zaczełam medytowac po prostu dla siebie. Czyli cel mi się zmienił w trakcie. Czy to normalne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Rgielka o, to brzmi bardzo pozytywnie! Że z czegoś praktycznego przeszłaś do czegoś głębszego. Ale ile mniej więcej czasu to zajęło jeśli mogę spytać? I ile medytowałaś dziennie na początku?


Odpowiedz
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Gruszanka54 no trudno mi powiedziec dokładnie, ale to bylo chyba po kilku tygodniach regularnej praktyki. Zaczynałam od 5-7 minut wieczorem, bo tyle byłam w stanie wysiedzieć. I nie zwiększałam na siłę, samo trochę rosło kiedy zaczełam lubić to siedzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Rgielka opisuje - że cel zmienił się w trakcie - to chyba właśnie to czego ja nie rozumiem. Jak można 'zacząć lubić siedzenie'? Dla mnie to nadal brzmi jak coś nieprzyjemnego co się robi po to żeby osiągnąć efekt. Nie wiem czy w ogóle jestem w stanie przejść do etapu gdzie to lubię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Honoratka szczerze to sama byłam zaskoczona. Nie pamietam żadnego momentu gdzie nagle stwierdziłam że 'teraz już lubię'. Po prostu przestałam sie opierać. To jest chyba najlepsze określenie jakie mam.


Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Honoratka a czy jest cokolwiek co lubisz robić a co na początku nie szło? Nauka czegoś, jakiś sport, cokolwiek? Bo to jest dokładnie ten sam mechanizm. Na początku mózg odbiera to jako wysiłek, potem już mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale to analogia do sportu mnie trochę niepokoi, bo w sporcie widać postęp - szybciej biegniesz, więcej dźwigasz. W medytacji jak mierzysz że jesteś lepszy? Że mniej myślisz? Że dłużej siedzisz? To jak się tu w ogóle orientować czy idziemy do przodu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Gerwazy73 a skąd założenie że 'mniej myślisz' znaczy że jesteś lepszy? To jest jeden z najpopularniejszych mitów wokół tego tematu. Lepsza medytacja to nie ta gdzie myśli się nie pojawiają - to ta gdzie je wcześniej zauważasz.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Idzik no okej, ale jak to zmierzysz? Nie możesz po sesji powiedzieć 'dziś zauważyłem myśl po 3 sekundach a miesiąc temu zajmowało mi to 30 sekund'. Nie ma żadnego licznika.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gerwazy73 jest. Tyle że jest w życiu poza sesją, nie podczas. Czy reagujesz inaczej kiedy ktoś cię zirytuje? Czy zasypiasz spokojniej? Czy nie siedzisz z napiętymi ramionami przez trzy godziny bez świadomości? To są twoje 'liczniki'.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Gerwazy, to jest ciekawe bo ja też szukałem jakiegoś miernika na początku. I w sumie jedyne co znalazłem to porównanie jak się czuję wieczorem w dni kiedy medytowałem i w dni kiedy nie medytowałem. Niezbyt naukowe, ale coś.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy ktoś prowadzi jakiś dziennik praktyki? Bo właśnie myślę że może to byłby sposób na te 'liczniki' o których mówi Gerwazy. Zapisujesz jak długo, co czułaś, i po czasie widzisz coś?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Bulawka probowalm przez jakiś czas. Szczerze - za bardzo skupiałam sie na opisywaniu sesji zamiast na sesji. Wracałam do notonika jak zadanie domowe. W końcu porzuciłam i paradoksalnie wtedy zaczęło mi idsc lepiej.


Odpowiedz
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Marlenka o, to interesujące. Czyli dziennik może przeszkadzać? Myślałam że to dobry pomysł żeby śledzić postępy. A ty mówisz że wręcz przeciwnie?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Strzybozka nie mowie ze każdemu przeszkadza, mowie że mnie przeszkadzał. Zalezy od osoby chyba. Jak ktos lubi analizowac - może mu pomóc. Mnie zamieniło medytacje w kolejny projekt do odhaczenia.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: