Forum

Asystent AI
Doświadczenia misty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Doświadczenia mistyczne a mindfulness – gdzie leży granica?


Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ostatnio wróciłem do regularnej medytacji po dłuższej przerwie i zaczęło mi się przytrafiać coś, czego wcześniej nie doświadczałem. W pewnym momencie skupienia pojawia się poczucie jakby "wyjścia poza siebie" - nie wiem jak to lepiej opisać. Nie chodzi o wizje ani żaden konkretny obraz, bardziej o poczucie że granica między mną a resztą przestaje być wyraźna. I teraz mam pytanie, które mnie gryzie: czy to jest właśnie to, o czym mówi klasyczny mindfulness, czyli pełna obecność, czy to już jest coś innego? Gdzie leży ta granica między zwykłą uważnością a doświadczeniem mistycznym? Bo odnoszę wrażenie, że większość materiałów o mindfulness to omija albo wręcz traktuje jako zakłócenie.


Odpowiedz
66 odpowiedzi
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie, ale zanim odpowiem wprost - chcę się upewnić, że dobrze rozumiem to, co opisujesz. Piszesz o poczuciu zatarcia granicy. Czy to pojawia się na początku medytacji, w środku, czy raczej przy wychodzeniu z niej? I czy to jest przyjemne, neutralne, czy może trochę dezorientujące? Pytam, bo to ma znaczenie przy próbie "zaklasyfikowania" tego doświadczenia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Rodis raczej w środku, po takim dłuższym czasie skupienia. Trudno mi powiedzieć ile trwa, bo tracę poczucie czasu. Nie jest to nieprzyjemne, bardziej... odległe od codzienności. Lekko dezorientujące, tak. Przy wychodzeniu z medytacji przez chwilę mam wrażenie, że świat jest jakby mniej "prawdziwy" niż to co było w środku.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Lurisk To co opisujesz, Lurisk, w tradycjach wschodnich ma swoją nazwę - mówi się o stanach samadhi, ale to pojęcie bardzo szerokie i mocno nadużywane. Natomiast z perspektywy ezoteryków zachodnich powiedziałabym, że wchodzisz w przestrzeń, gdzie ego na chwilę "rozluźnia uchwyt". To nie jest to samo co mindfulness w korporacyjnym rozumieniu tego słowa. Mindfulness w czystej formie to obserwacja - nie zatapianie się, nie wychodzenie poza. Więc tak, myślę że dotykasz czegoś osobnego.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Simma Przepraszam, że wchodzę, bo dopiero się uczę - ale jak rozumiem to co Simma napisała, to mindfulness i te głębsze stany to dwie różne ścieżki? Czy one mogą ze sobą współistnieć, czy trzeba wybrać? Bo ja zaczęłam od mindfulness właśnie i raz mi się przydarzyło coś podobnego do tego co Lurisk opisuje i szczerze się przestraszyłam.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Anusia ja miałam podobnie na początku i też nie wiedziałam co z tym zrobić. Ale mam inne pytanie do Lurisk - czy to doświadczenie pojawia się regularnie, za każdym razem gdy medytujesz, czy to było jednorazowe? Bo z moich obserwacji - prowadzę notatki po każdej sesji - wynika, że takie stany mają tendencję do powtarzania się i pogłębiania, jeśli się im nie opierasz.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Judytka67 nie za każdym razem. Raczej po dłuższych sesjach, minimum 40 minut. I tak, wydaje mi się że z czasem pojawia się częściej. Notatkowy pomysł jest dobry - może zacznę coś zapisywać, żeby porównać. A ty w swoich notatkach zauważyłaś jakieś wzorce? Co je wywoływało?


Odpowiedz
Wpisy: 595
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moim zdaniem mindfullnes to tylko brama, nie cel. Jak sie naucycie wyciszać umysł przez te techniki uważności, to naturalnie zaczyna sie otwierać co innego. To nie jest błąd w praktyce - to jest kolejny etap. Tradycje hermetyczne zawsze wiedziały, że cicha świadomość to warunek wstępny do głębszej pracy. Problem jest wtedy kiedy ktoś uczy mindfulness bez żadnego kontekstu duchowego i ludzie nie wiedzą co robić z tym co sie pojawia.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Celtyk zgadzam się co do bramy, ale nie zgadzam się że to zawsze kolejny etap tej samej drogi. Mindfulness terapeutyczny i mistyczna ścieżka to mogą być dwie osobne rzeczy, które mają wspólny punkt startowy. Ktoś może medytować całe życie w podejściu uważnościowym i nigdy nie wejść w doświadczenia mistyczne - i to jest w porządku. A ktoś inny przy pierwszej dłuższej sesji trafia na to co opisuje Lurisk. Dlaczego tak się dzieje, skąd ta różnica między ludźmi - to mnie bardziej interesuje.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Paradoxa, masz rację że ta różnica jest ciekawa. Ja to tłumaczę sobie przepuszczalnością - jedni mają po prostu bardziej "otwartą" energetycznie strukturę i przy odpowiednim wyciszeniu to co jest po drugiej stronie łatwiej się przebija. Ale może to zbyt duże uproszczenie. Lurisk, mam do ciebie pytanie z innej strony - czy w tym samym czasie kiedy wróciłeś do medytacji, pracowałeś z jakimikolwiek innymi praktykami? Karty, afirmacje, cokolwiek?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Leonora właśnie tak, zaczęłem równolegle pracować z afirmacjami. I tu jest jeszcze jeden wątek, który chciałem poruszyć - eksperymentuję z różnymi formami: zapisywanie w zeszycie, mówienie na głos i wysyłanie sobie SMS-ów. Zastanawiam się czy ta praca z afirmacjami mogła w jakiś sposób otworzyć coś, co potem objawia się właśnie podczas medytacji.


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 277

@Lurisk Słucham tej rozmowy i myślę o swoim doświadczeniu - zaczęłam od prostego oddychania, kompletnie bez żadnej wiedzy ezoteryckiej, i po kilku miesiącach miałam coś, co mogłabym nazwać chwilą kompletnej ciszy wewnętrznej, jakby czas się zatrzymał. Czy to było mistyczne? Nie wiem. Ale zmieniło moje podejście do wielu rzeczy na tyle mocno, że już nie potrafię powiedzieć "to tylko technika". Więc może ta granica o którą pyta Lurisk jest po prostu bardzo indywidualna.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Lurisk Wróćmy na chwilę do tego wątku z afirmacjami, bo Lurisk postawił konkretne pytanie i jakoś odpłynęliśmy. Lurisk, mówisz że używasz wszystkich trzech form równocześnie - ale czy robisz to w stałym rytmie, czy losowo? Bo z tego co obserwuję u siebie przy pracy ze snami, regularność ma zupełnie inny efekt niż nawet intensywna, ale nieregularna praca. I ciekawi mnie czy ten "stan zatarcia granicy" pojawia się częściej po dniach, kiedy pracowałeś z afirmacjami, czy niezależnie od tego.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Wrotycz rytm jest raczej stały - afirmacje rano po medytacji, ale forma się zmienia. Przez jakiś czas skupiałem się tylko na zeszycie, potem dodałem głos, a SMS wszedł ostatnio jako eksperyment. Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy te formy w ogóle powinno się mieszać, czy może każda z nich tworzy inny rodzaj intencji i lepiej je trzymać oddzielnie?


Odpowiedz
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Afirmacje plus głęboka medytacja - to jest już konkretna kombinacja energetyczna. Każda z tych form ma inny nośnik: pismo angażuje rękę i wzrok, głos - ciało i przestrzeń, SMS to jakby oderwanie intencji od ciała, wysłanie jej na zewnątrz. Ciekawe jest to, że wymieniasz wszystkie trzy. Którą z nich czujesz jako najbardziej "aktywną", jeśli tak mogę powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chwilę poczekajcie - SMS do siebie jako forma pracy z afirmacją? Nigdy o tym nie słyszałam. Jak to w ogóle działa, że ktoś wysyła do siebie wiadomość i to ma mieć jakieś znaczenie? Nie kwestionuję, po prostu naprawdę nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tarotowa ja też byłam sceptyczna, ale wiesz co - przez jakiś czas prowadziłam porównanie wszystkich trzech metod właśnie. Zeszyt, głos, SMS. I SMS okazał się dla mnie osobiście najbardziej skuteczny w pewnym konkretnym sensie: wiadomość wraca do ciebie jak od kogoś zewnętrznego. Mózg inaczej przetwarza informację, która "przyszła" z zewnątrz, nawet jeśli wiesz, że sam ją wysłałeś. To jest coś co mnie kompletnie zaskoczyło.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Judytka67 To co Judytka pisze o mózgu ma sens psychologicznie, ale czy to w ogóle pasuje do rozmowy o doświadczeniach mistycznych? Pytam serio, bo chyba mieszamy dwa poziomy - jeden to neurologia i psychologia, drugi to to o czym Lurisk mówi, czyli coś co wykracza poza zwykłe działanie umysłu. Czy afirmacje mogą w ogóle "otworzyć" coś mistycznego, czy one działają tylko na poziomie przekonań?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anesja5 dotknęłaś kluczowego pytania. Ale ja bym odwróciła kolejność - a co jeśli te dwa poziomy nie są rozłączne? Psychologiczny mechanizm może być jednocześnie bramą do czegoś, co przekracza psychologię. Znane tradycje gnostyckie i hermetyczne nie oddzielały tak ostro pracy z umysłem od pracy duchowej. Problem polega na tym, że współczesny mindfulness bardzo chce być naukowo neutralny i przez to obcina całą górną część tej drabiny.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Rodis dokładnie tak. Dlatego mnie troche irytuje kiedy kursy mindfullness sprzedają to jako technikę redukowania stresu i nic więcej. To jakby uczyć kogoś rozpalać ogień bez powiedzenia mu że ogień może też spalić dom. Ktoś kto idzie głębiej bez żadnego przygotowania duchowego nagle trafia na cos czego nie umie obsłużyć.


Odpowiedz
Wpisy: 592
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Jestem tu raczej po to, żeby się uczyć, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem wątek. Chodzi o to, że mindfulness robiony "za dobrze" może sam z siebie wywołać stany które normalnie kojarzą się z praktyką mistyczną? I że to może być bez przygotowania niebezpieczne albo przynajmniej dezorientujące? Bo jeśli tak, to właściwie co wtedy robić, żeby się nie pogubić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Vormik niekoniecznie "za dobrze" - po prostu głęboko. I niekoniecznie niebezpieczne, ale wymaga uziemienia. W tradycjach gdzie ta ścieżka jest ustrukturyzowana, zawsze towarzyszył temu nauczyciel albo przynajmniej konkretna rama interpretacyjna - wiesz co może się wydarzyć, więc się nie boisz. Bez tego ramy, jak miała Anusia, może to być po prostu przestraszone pytanie "co to było?". Co nie znaczy że coś złego się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 594
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

to ważne pytanie, bo ja przez długi czas mieszałam metody i efekty były nieczytelne. Dopiero gdy zaczęłam robić jedną formę przez minimum dwa tygodnie i notować, zaczęłam widzieć różnice. Ale mam do ciebie pytanie - czy afirmacje robisz bezpośrednio po medytacji, zanim umysł "wróci" do codzienności? Bo to może mieć znaczenie dla całego wątku, który tu otwieramy.


Odpowiedz
33 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Wrotycz To co Wrotycz mówi o czasie po medytacji - to jest kluczowe i mocno związane z oryginalnym pytaniem Luriska o granicę między mindfulness a doświadczeniem mistycznym. Jeśli w trakcie głębokiej sesji wchodzisz w stan, który opisywałeś wcześniej, a zaraz po tym pracujesz z afirmacją - to nie jest już tylko psychologiczny mechanizm. To jest wpisywanie intencji w przestrzeń, która jest jeszcze otwarta. Zupełnie inny poziom pracy.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Simma ale jak rozróżnić, że ta przestrzeń jest "jeszcze otwarta" a nie że po prostu jesteśmy trochę rozkojarzeni po relaksacji? Pytam szczerze, bo to zdanie brzmi bardzo przekonująco, ale nie wiem jak to zweryfikować we własnej praktyce.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anesja5 dobre pytanie i właśnie o to chodzi - w tradycjach, które pracują z tymi stanami świadomie, jakość tej otwartości jest rozpoznawalna przez pewne sygnały. Inne tempo oddechu, inne poczucie przestrzeni wewnętrznej, zmieniony stosunek do myśli. To nie jest rozkojarzenie po relaksacji, bo rozkojarzenie ma swoją charakterystyczną lekkość i błądzenie uwagi. To o czym mówi Simma ma zupełnie inną gęstość. Lurisk - czy ty czujesz różnicę między sesją, po której masz ten stan, a sesją "zwykłą"?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Simma Tak, zdecydowanie czuję różnicę. Po zwykłej sesji jest spokój, ale wiem gdzie jestem. Po tych głębszych jest takie wrażenie, że powrót do codzienności zajmuje chwilę dłużej - jakby trzeba się było "zbierać". I właśnie w tej chwili zbierania robię afirmacje. Teraz jak to piszę, to rozumiem co Simma miała na myśli.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Lurisk To co Lurisk opisuje z tym "zbieraniem" - ja to znam bardzo dobrze i w swoich notatkach oznaczałam takie sesje osobnym symbolem. Mam pytanie praktyczne do wszystkich: czy ktoś próbował w takim momencie zamiast afirmacji używać po prostu ciszy i obserwacji? Bo mnie się wydaje, że wpisywanie czegokolwiek w tę otwartą przestrzeń to może być trochę za bardzo sterowanie czymś, co samo chce się potoczyć.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Judytka67 myślę ze masz racje ale to zalezy co chcesz osiągnąć. Jeśli celem jest doświadczenie mistyczne to cisza jest odpowiedzia. Jeśli celem jest manifeztacja czegoś konkretnego, to ten moment jest najlepszym oknem. Tradycja hermetyczna mówi wyraźnie: czysty umysł jest najlepszym przewodnikiem intencji. Pytanie do Lurisk - co ty właściwie chcesz przez te afirmacje osiągnąć? Bo to zmienia całą odpowiedź.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Celtyk Ta rozmowa o SMS-ach mnie zastanawia, ale chcę wrócić do wątku z granicą między mindfulness a mistyką, bo wydaje mi się że Celtyk zadał Luriskowi pytanie, które jest naprawdę ważne dla tego tematu. Lurisk - bo jeśli twoje głębsze stany pojawiają się przy 40 minutach i dłużej, to mam wrażenie, że ty już dawno przekroczyłeś mindfulness jako technikę. Pytanie brzmi: czy ty to traktujesz jako ścieżkę duchową świadomie, czy to po prostu przydarza się samo?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Leonora uczciwa odpowiedź: przez długi czas to się przytrafiało samo i dopiero teraz zaczyna być świadome. Afirmacje są częścią tego uświadamiania sobie, że może chcę to rozwijać celowo. Ale dokładnie tu leży moje pytanie z początku wątku - nie wiem czy to co mam to jest naturalny efekt regularnej praktyki, czy coś innego. I nie wiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Lurisk Celtyk mówi o mapie i to mnie trafia. Ale mam pytanie do Luriska i w sumie do wszystkich, którzy mają dłuższą praktykę - czy wy mieliście kogoś, nauczyciela albo przynajmniej społeczność, kiedy te głębsze stany zaczęły się pojawiać? Bo to forum jest fajne, ale jednak to nie to samo co ktoś kto siedzi obok i mówi "ok, to co teraz czujesz, to się nazywa tak i tak".


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Wrotycz Wrotycz zadała chyba najważniejsze pytanie w całym wątku. Uczciwie: nie, nie miałem nikogo. Te stany zaczęły się pojawiać w kompletnej samotności i przez długi czas nawet ich nie nazywałem. Nie wiedziałem że to coś więcej niż po prostu "głęboka relaksacja". To forum jest pierwszym miejscem gdzie w ogóle próbuję to opisać słowami. I trochę mnie to niepokoi, bo czytam o tej mapie którą Celtyk opisywał - i rozumiem że jej nie mam.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Lurisk Właśnie to miałam na myśli. Sama przez jakiś czas pracowałam z materiałem ze snów bez żadnego kontekstu i dochodziłam do wnian, które potem okazywały się połowiczne albo wręcz mylące. Dopiero kiedy zaczęłam rozmawiać z kimś, kto miał podobną praktykę, zaczęłam rozumieć co widzę. Lurisk - czy te afirmacje, które robisz w tym oknie po sesji, są przez ciebie wymyślone, czy skądś zaczerpnięte?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Wrotycz to ważne pytanie, bo jeśli afirmacje są samodzielnie skonstruowane, to mogą wchodzić w dialog z tym co się otwiera - ale mogą też nieświadomie zamykać coś, co chciało się wyartykułować inaczej. Lurisk pisał że to jest moment zbierania - a zbieranie to nie to samo co kierowanie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Paradoxa Tak, zdarzało się. Właśnie dlatego to pytanie Paradoxy o "dokąd to idzie" tak mnie uderzyło. Kilka razy wchodziłem w coś podobnego podczas zwykłych czynności - raz przy gotowaniu, raz gdzieś w lesie. Bez żadnego przygotowania. I wtedy nie miałem żadnego narzędzia, żeby to uchwycić. To znikało zanim zdążyłem cokolwiek z tym zrobić.


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 277

@Lurisk To co Lurisk pisze o lesie i gotowaniu - to jest coś co znam. I właśnie tu zaczęłam rozumieć że mindfulness nie jest źródłem tych stanów, tylko... powiedzmy, sprząta drogę? Bo u mnie pierwszy raz coś podobnego wydarzyło się jeszcze zanim w ogóle wiedziałam czym jest medytacja. Siedziałam przy oknie i nagle wszystko się zatrzymało. Bez żadnej techniki.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Melania71 to co opisujesz ma swoją nazwę w kilku tradycjach. Takie spontaniczne wejścia bez techniki bywają uznawane za sygnał, że świadomość jest już w jakimś sensie gotowa - i to nie jest kwestia lat praktyki. Ale jest w tym coś niepokojącego, bo spontaniczność bez zakorzenienia może być trudna do zintegrowania. Jak ty sobie z tym poradziłaś wtedy?


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 277

@Rodis szczerze? Nie poradziłam. Zignorowałam. Przez długi czas traktowałam to jako chwilowy przestój myśli, nic więcej. I dopiero kiedy zaczęłam świadomą praktykę, te doświadczenia zaczęły wracać i miałam już trochę języka żeby je opisać. Ale czy to znaczy że tamto pierwsze cokolwiek "zrobiło"? Tego nie wiem.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Melania71 Melania mówi że zignorowała i tamto doświadczenie wróciło dopiero przy świadomej praktyce. Ja też zastanawiam się czy moje jednorazowe coś jeszcze wróci - ale boję się że jak zacznę celowo szukać, to jakby nie wrócę do tego samego miejsca. Że to będzie inne.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Anusia a czy to coś złego że byłoby inne? Serio pytam, bo może właśnie każde wejście jest inne i nie ma sensu próbować odtworzyć dokładnie tego samego.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Vormik Vormik dotknął czegoś istotnego. Jednym z częstszych błędów u osób po pierwszym głębokim doświadczeniu jest właśnie próba jego powtórzenia jako kopia. I to jest punkt, w którym mindfulness i ścieżka mistyczna rozchodzą się bardzo wyraźnie: mindfulness mówi nie przywiązuj się do doświadczenia, ścieżka mistyczna mówi ucz się z niego. To różne instrukcje.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Lurisk Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które może być naiwne, ale nie daje mi spokoju: czy rozróżnianie między mindfulness a mistycznym doświadczeniem ma w ogóle praktyczne znaczenie dla kogoś takiego jak Lurisk? Rozumiem że filozoficznie to inna mapa, ale na poziomie praktyki codziennej - czy ta granica w czymś pomaga?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Olaf86 ma ogromne znaczenie praktyczne, właśnie dlatego że decyduje o tym co z tym doświadczeniem robisz. Jeśli traktujesz je jako technikę relaksacyjną, to po sesji odcinasz się i idziesz dalej. Jeśli traktujesz jako ścieżkę, zaczynasz integrować to w całe życie. A integracja źle przeprowadzona - albo w ogóle nierealizowana - potrafi naprawdę namieszać.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Paradoxa Paradoxa powiedziała "integracja źle przeprowadzona" - i to mnie zatrzymuje. Lurisk opisał że te stany zdarzały mu się spontanicznie, bez mapy, od dłuższego czasu. Czy ktoś tu miał doświadczenie z integrowaniem czegoś, co przychodziło bez zaproszenia? Pytam konkretnie, nie teoretycznie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Lurisk I tu jest sedno różnicy między mindfulness a ścieżką mistyczną, do której Lurisk wraca od początku. Mindfulness mówi: obserwuj co jest. Ścieżka mistyczna mówi: idź za tym co jest. Afirmacja w tym oknie to już krok w stronę "idę za tym" - i to nie jest złe, ale wymaga świadomości że się tę decyzję podejmuje.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Simma ale skąd wiadomo, że się ją podejmuje świadomie, a nie że po prostu coś robi się z przyzwyczajenia? Pytam bo ja też mam swoje małe rytuały po medytacji i nigdy nie myślałam o tym jako o "decyzji". Po prostu tak mi wyszło.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Anesja5 właśnie to jest różnica między mechanicznym a świadomym. Prowadzę notatki od dłuższego czasu i widzę wyraźnie, że te same czynności robione "z przyzwyczajenia" dają inne efekty niż te same czynności robione z pełną obecnością. Forma identyczna, wynik inny. I tu mindfulness jako baza naprawdę pomaga, bo uczy cię zauważać tę różnicę.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Lurisk Lurisk mówi że nie ma mapy i sam to wie - to jest właściwie najlepszy punkt startowy. Gorzej jak ktoś myśli że ma mapę, a ma ją błedną. Ale mam pytanie: czy te stany pojawiają się tylko podczas medytacji siedzącej, czy zdarzało się że wychodziły poza sesje?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Leonora i właśnie to jest ta granica z tytułu wątku. Mindfulness jako technika nie pyta o sens ani kierunek - tylko o obecność. W momencie kiedy zaczynasz pytać "dokąd to idzie" albo "co chcę przez to osiągnąć" - wychodzisz już poza mindfulness w stronę ścieżki. I to nie jest wada, po prostu inne terytorium z innymi regułami.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Paradoxa a czy ta zmiana - od "bycia obecnym" do "idę w kierunku" - powinna dziać się świadomie? Czy można wejść na ścieżkę mistyczną przez pomyłkę, przez zbyt regularną praktykę mindfulness, i nie zdawać sobie sprawy?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Vormik tak, można. I to nie jest rzadkie. Właśnie dlatego w kontekście ezoteryków często mówi się o tym, że sama technika wyciszenia bez żadnej ramy interpretacyjnej może otwierać drzwi, o których otwarciu ktoś nie wiedział. To nie znaczy że to automatycznie coś złego - ale wymaga świadomości tego co się dzieje. Lurisk opisuje dokładnie taki moment przejścia.


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 277

@Celtyk Wracam do tego co powiedział Celtyk o kursach mindfulness sprzedawanych jako technika redukcji stresu - muszę się tu trochę nie zgodzić, albo przynajmniej dopowiedzieć. Zaczęłam właśnie od takiego kursu, kompletnie bez tła ezoteryckiego, i to doświadczenie ciszy, które miałam, nie było wynikiem żadnej głębszej wiedzy. Więc może ta rama interpretacyjna nie jest warunkiem koniecznym, tylko pomocniczym?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Melania71 nie twierdzę że jest konieczna żeby doświadczyć - twierdzę że jest konieczna żeby sie z tym nie pogubić. Ty mówisz że miałaś to doświadczenie i nie wiedziałaś co z nim zrobić, prawda? I to jest właśnie to. Bez ramy siedzisz z czymś wielkim i nie masz języka ani mapy. To nie jest koniecznie niebezpieczne, ale jest samotne.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Judytka67 Słucham tej rozmowy o "otwartej przestrzeni" i szczerze - jest mi ciężko to uchwycić. Ale wracam do SMS-ów, bo poprzednio nie dostałam pełnej odpowiedzi. Judytka mówiła że SMS wraca jak od kogoś zewnętrznego - czy to znaczy że mózg traktuje siebie jako nadawcę i odbiorcę jednocześnie i dlatego wiadomość ma inny efekt? Czy chodzi o coś więcej niż psychologię?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tarotowa myślę że to jedno i drugie jednocześnie, i tu jest sedno. Psychologiczny mechanizm zdystansowania to jest fundament, ale jeśli przyjmiesz perspektywę energetyczną - wysyłasz intencję w przestrzeń i ona do ciebie wraca. To jest prosty obieg, który działa podobnie jak niektóre rytuały z odbiciem. Tylko że SMS jest ultra-współczesną formą tego samego. Brzmi absurdalnie, ale efekty miałam naprawdę inne niż przy samym pisaniu w zeszycie.


Odpowiedz
Wpisy: 337
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i myślę o tym moim jednorazowym doświadczeniu, o którym wspominałam wcześniej. Teraz po tym wszystkim co piszecie zastanawiam się - czy jak coś takiego przydarzy się raz i nie wraca, to znaczy że okno się zamknęło? Czy raczej że po prostu jeszcze nie mam warunków do tego żeby się otworzyło znowu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anusia to zależy od bardzo wielu rzeczy - i szczerze, bez znajomości twojej praktyki trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Ale powiem tyle: jednorazowe doświadczenie rzadko jest przypadkowe, a "zamknięcie okna" to raczej metafora nieodpowiadająca temu jak to działa. Pytanie które ja bym zadała: czy po tym doświadczeniu coś się zmieniło w twoim codziennym odbiorze rzeczywistości, nawet subtelnie?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie że rozmawiacie o czymś, co dla mnie jest bardzo abstrakcyjne. Ale jedno pytanie mnie nurtuje od dłuższego czasu w tym wątku: te afirmacje w SMS-ach, o których mówiliśmy wcześniej - czy ktokolwiek próbował ich właśnie w tym momencie "okna" po głębokiej sesji? Bo może tu jest odpowiedź na to co jest skuteczniejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tarotowa próbowałam, i to właśnie w taki dzień zapisałam w notatkach że efekt był wyraźniejszy niż zwykle. Ale nie wiem czy to był efekt SMS-a jako formatu, czy po prostu tego że byłam w innym stanie. Żeby to dobrze porównać, trzeba by robić to samo przez dłuższy czas i notować - a ja nie byłam aż tak metodyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Miałam. I nie będę udawać że to było proste. Przez jakiś czas stany, o których tu mówimy, przychodziły zbyt często i zbyt intensywnie, żebym mogła to po prostu wpleść w normalny dzień. Punkt zwrotny był kiedy przestałam pytać "co to jest" a zaczęłam pytać "czego to ode mnie chce". To nie jest pytanie mindfulness - to jest pytanie dialogu z czymś. I od tego zaczęła się moja ścieżka w poważniejszym sensie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 594

@Rodis to zdanie o zmianie pytania z "co to jest" na "czemu teraz" - czy to był świadomy wybór, czy po prostu w pewnym momencie tamto pierwsze pytanie przestało mieć sens? Bo zastanawiam się, czy to jest coś co można podjąć decyzją, czy to raczej samo przychodzi.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Wrotycz nie byłam wtedy tak świadoma jak to brzmi w retrospekcji. Raczej wyczerpałam pytanie "co to jest" - po prostu nie przynosiło żadnej odpowiedzi, którą mogłabym zweryfikować, więc przestało być użyteczne. Ale właśnie tu wracam do tego co Lurisk opisywał w kontekście braku mapy: brak mapy to nie jest problem, jeśli uczysz się czytać teren bezpośrednio. Problem pojawia się kiedy próbujesz opisać teren za pomocą mapy którą ktoś inny narysował gdzie indziej.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Rodis To co Rodis pisze o wyczerpaniu pytania jakoś mi siedzi. Bo ja nie porzuciłem pytania "co to jest" z wyboru - ono po prostu zaczęło brzmieć pusto podczas samego stanu. Jakby kategorie przestawały pasować. I właśnie tu zastanawiam się, czy afirmacje, o których mówiła Tarotowa, nie działają w tym oknie właśnie dlatego, że są za konkretne - i przez to jakoś zakleszczają coś co w tym momencie jest płynne.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Lurisk Lurisk właśnie powiedział coś co jest dla mnie kluczowe w całej tej rozmowie. "Kategorie przestają pasować" - to jest opis wejścia w stan, który w tradycji mistycznej byłby już poza zakresem mindfulness jako techniki. Mindfulness nie zakłada że kategorie przestaną pasować. Zakłada że nauczysz się je obserwować bez przywiązania. To jest fundamentalna różnica i myślę że to jest ta granica, o którą Lurisk pytał na początku.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 337

@Simma ale jak to odróżnić na żywo? Bo kiedy byłam w czymś podobnym, nie miałam żadnej perspektywy żeby powiedzieć sobie "aha, teraz kategorie przestają pasować". Po prostu było jak było. Czy to rozróżnienie jest dostępne w trakcie, czy tylko po?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Anusia to jest właśnie sedno. W trakcie - raczej nie, i chyba nie powinno być. Jeśli w trakcie analizujesz "czy to jest mistyczne czy to mindfulness", to już trochę wychodzisz z tego co jest. Ale właśnie dlatego to co dzieje się po - sposób w jaki opisujesz, co robisz z tym potem, czy sięgasz po afirmacje, po notatki, po milczenie - to jest miejsce gdzie ta granica zaczyna mieć praktyczne znaczenie. I właśnie tu wracam do pytania Luriska: co on robi w tym oknie między stanem a powrotem do codzienności?


Odpowiedz
Udostępnij: