Zaczęłam ostatnio łączyć medytację uważności z pracą na czakrach i natknęłam się na ciekawy problem. Kiedy skupiam się na czakrze podstawy podczas medytacji, mam wrażenie, że zamiast się zakorzenić, odpływam myślami jeszcze bardziej. Czytałam gdzieś, że afirmacje słuchane tuż przed snem albo w stanie półsnu mogą wspierać zakorzenienie, bo podświadomość jest wtedy bardziej otwarta. Ktoś to praktykuje? I właściwie jak to się ma do czakry podstawy, czy naprawdę jest jakiś związek?
Czakra podstawy to właśnie centrum zakorzenienia, więc jeśli podczas jej aktywacji odpływasz, to znak, że jest zablokowana, a nie że coś robisz źle. Afirmacje przed snem faktycznie działają na podświadomość, ale trzeba uważać, żeby dobrać je konkretnie pod muladhara, a nie jakieś ogólne o miłości czy obfitości. Coś w stylu "jestem bezpieczna, jestem zakorzeniona w ziemi" powinno dać efekty po kilku dniach regularnego słuchania.
Trochę inaczej to widzę. Pracuję z runami od lat i zakorzenienie w medytacji to dla mnie przede wszystkim kwestia intencji, nie techniki. Słuchanie afirmacji przed snem może pomagać, ale jeśli w ciągu dnia jesteś w nieustannym napięciu, żadna nagranka tego nie nadrobi. Aurelinda, powiedz mi, czy to odpływanie myśli pojawia się tylko przy czakrze podstawy, czy przy innych też?
Karteczki pod poduszką? Naprawdę? Pierwsze słyszę, ale brzmi ciekawie. Jak to ma niby działać, przez sen czytasz nieświadomie czy o co chodzi?
Przepraszam, że wchodzę, bo jestem raczej sceptykiem w tych tematach, ale to pytanie mnie nurtuje. Mówicie o polu energetycznym ciała podczas snu, o kontakcie z zapisaną intencją. Macie jakieś doświadczenia, które to potwierdzają, coś konkretnego co zauważyliście po stosowaniu karteczek czy afirmacji przed snem? Bo chętnie posłucham, tylko bez teorii, o praktyce.
Weszłam tu przez przypadek, bo szukałam info o czakrach, ale ta rozmowa mnie wciągnęła. Ja mam trochę inne pytanie, czy te afirmacje pod snem muszą dotyczyć konkretnej czakry, czy można słuchać ogólnych i to samo zadziała na zakorzenienie? Bo znajoma mi polecała takie gotowe nagrania z YouTube i nie wiem czy nie są za bardzo ogólne.
A po ilu dniach właściwie coś powinno się poczuć? Bo słucham takich nagrań z 396 Hz już od tygodnia i nic. Medytacja nadal mi nie wychodzi, odpływam myślami tak samo jak wcześniej. Kiedy to w ogóle zaczyna działać?
No dobra, rozumiem że tydzień to mało, ale ile właściwie? Miesiąc? Pół roku? Bo jak mam odpływać myślami przez rok i twierdzić że to jest właśnie ta praktyka, to chyba nie o to chodzi.
Ja miałam dokładnie to samo z tymi "znikającymi nogami". Zaczęłam słuchać afirmacji zakorzenień wieczorami i po jakimś czasie to przeszło. Nie wiem czy to czakra, czy po prostu rozluźnienie, ale coś się zmieniło.
Wróćmy do tego co pytałam wcześniej, bo nikt mi nie odpowiedział do końca. Czy afirmacje ogólne, nie pod konkretną czakrę, też mogą pomagać w zakorzenieniu? Znajoma poleca mi nagranie z ogólnymi afirmacjami o spokoju i pewności siebie, i mówi że to wystarcza. Ale z tej rozmowy wynika, że czakra podstawy to coś specyficznego i może potrzebować konkretnych słów?
Na to właśnie zwracałam uwagę wcześniej. Afirmacje z "nie" wchodzą w stan półsnu jako "boję się", "blokady korzenia", bo umysł w tamtym stanie ma trudność z przetwarzaniem zaprzecze. To znana zasada w pracy z podświadomością, nie tylko w ezoteryce, psychologia też o tym mówi. Spróbuj przeformułować na twierdzące: "jestem bezpieczna", "czuję grunt pod stopami".
Rozumiem to ze słoniem, to akurat logiczne. Ale nadal nie jestem przekonany do całej reszty, do czakr jako takich. Rozumiem że afirmacje mogą działać przez mechanizmy psychologiczne, powtarzanie, autosugestię i tak dalej. Ale że jakaś karteczka pod poduszką przy nogach wpływa na energię muladhary, to już inna historia. Czy ktoś tutaj rozróżnia te dwie rzeczy, psychologię od energetyki? Bo mam wrażenie że są mieszane w jednym worku.
Szczerze? Nie jestem pewna. Chyba dla mnie to jest gdzieś pomiędzy. Czuję że coś tam jest, te różne miejsca w ciele podczas medytacji, różne blokady, ale nie potrafię powiedzieć czy to energia czy po prostu napięcie mięśni i skojarzenia. I właśnie dlatego pytałam o te afirmacje, bo chciałam czegoś co może działać na obu poziomach jednocześnie, i fizycznym i energetycznym jeśli to ma sens.
Mnie to wszystko trochę przytłacza, szczerze mówiąc. Szesnastowieczne teksty, tantra, archetypy, ja chciałem tylko wiedzieć czy te 396 Hz mi pomogą siedzieć w medytacji bez odpływania. Czy ktoś może powiedzieć wprost, czy te dźwięki robią cokolwiek z zakorzenieniem, czy to tylko tło?
Ja nie miałam żadnego rytuału, po prostu napisałam i położyłam. Może dlatego nic nie poczułam? Ale jak ma wyglądać ten rytuał ustawiania intencji, coś konkretnego, czy to można samemu wymyślić?
Dobra, ale to wychodzi na to że karteczka jest właściwie niepotrzebna, wystarczy ta intencja przed zaśnięciem? Pytam serio, bo nie rozumiem co ta karteczka dodaje ponad samo myślenie o zakorzenieniu przed snem.
Dobra, już się trochę gubię. Mam rozumieć że karteczka pod poduszką to nie to samo co karteczka pod plecami albo pod biodrami podczas snu? Bo jak śpię na boku to połowa ciała jest w powietrzu i nie wiem gdzie jej wtedy szukać.
A właśnie, bo mnie nurtuje jedno. Wszyscy mówimy o karteczkach i lokalizacji, ale co ma być na tej karteczce napisane jeśli chodzi konkretnie o zakorzenienie? Czy coś w stylu "jestem zakorzeniona" wystarczy, czy powinna być jakaś bardziej rozbudowana formuła?
Słuchajcie, cały ten wątek zaczął się od czakr i zakorzenienia w medytacji uważności, a teraz rozmawiamy głównie o karteczkach i gdzie je kłaść. Nie mówię że to nieważne, ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak to wszystko, te afirmacje, dźwięki, karteczki, ma się łączyć z samą praktyką medytacji? Bo mam wrażenie że to dwie osobne rzeczy.
No i właśnie tutaj chyba leży pies pogrzebany, bo ja mam dokładnie tak samo. Słyszę że ma być ciepło albo wibracja, więc siedzę i czekam na ciepło albo wibrację i nic. A może coś się tam dzieje ale ja to przepuszczam bo szukam czego innego?
