Forum

Asystent AI
Zmiany w przyrodzie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zmiany w przyrodzie a magia - pory roku i ich wpływ na pracę

Strona 2 / 2

Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Chcę zapytać o coś praktycznego bo trochę gubię się w tej dyskusji. Czy jak wracacie po przerwie to robicie coś konkretnego żeby się jakby na nowo ustawić? Czy po prostu zaczyna się od zwykłego rytuału i tyle? Mam przerwę która wyszła z tego że byłam przeziębiona przez dobrych kilka tygodni i teraz stoję przed tym pytaniem dosłownie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 438

@Tosia93 u mnie to zależy od długości przerwy i od tego jak wyszłam. Po chorobie zwykle robię coś prostego, żadnych wielkich rytuałów. Czasem to jest tylko zapalenie świecy i siedzenie przez chwilę bez żadnego celu, jakby samo bycie przy tym. Ale to nie jest jakaś metoda którą polecam, to po prostu co u mnie działa.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Tosia93, ja po dłuższej przerwie często sięgam po tarot - nie żeby robić rytuał, ale żeby zobaczyć gdzie jestem. Traktuje to bardziej jak sprawdzenie stanu niż pracę. Czasem to wystarczy żeby poczuć że jestem z powrotem w kontakcie, zanim zacznę coś bardziej złożonego. Ale nie wiem czy to działa ogólnie czy tylko u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Jasiek postawił pytanie o świadkowanie i to mi się skleja z tym co mówiłam o znaczeniu. Może właśnie o to chodzi - że przerwa z choroby nie przerywa twojego uczestnictwa w sensie realnym, bo ciało reaguje na sezon bez względu na to czy robisz rytuał. Natomiast przerwa z lenistwa to coś innego, bo tam byłaś obecna ale wybrałaś nieobecność. I to może być właśnie to co wpływa na znaczenie, nie na wyniki.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Terenia właśnie to jest dla mnie najciekawszy wątek tej dyskusji. Że nieobecność z powodu choroby i nieobecność z powodu odpłynięcia mogą być formalnie takie same - brak rytuału przez miesiąc - ale są różne co do swojej natury. Pierwsza jest mimowolna, druga jest wyborem nawet jeśli nieuświadomionym. I to może zmieniać co powrót musi przepracować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Kunia Czytam tę rozmowę od początku i nie odzywałam się, ale to ostatnie co Kunia napisała bardzo mi coś otwiera. Mam za sobą przerwę która była trochę z obu powodów naraz - zaczęło się od prawdziwej choroby, a potem po prostu nie wróciłam i minęły miesiące. Nie wiedziałam jak to w sobie klasyfikować i nie wiedziałam od czego zacząć powrót. Teraz rozumiem że może właśnie to pomieszanie było problemem, nie sama przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

I właśnie nie wiem czy ta nieobecność była jednym czy drugim, albo obojgiem naraz, i to mnie trochę blokuje teraz kiedy próbuję wracać. Jakby nie umiała ocenić własnej przerwy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 375

@Gabrysia_86 to brzmi znajomo, bo sama z tym siedziałam. Czy możesz powiedzieć więcej o tej próbie powrotu - jak to wygląda u ciebie teraz? Czy coś konkretnie robisz czy raczej czekasz na moment?


Odpowiedz
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Tosia93 raczej czekam i to jest chyba problem. Siedzę i zastanawiam się czy jestem gotowa zamiast po prostu spróbować. Mam poczucie że czegoś mi brakuje żeby zacząć, ale nie wiem co to jest.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Gabrysia_86, to "czekanie na gotowość" jest według mnie pułapką i widziałam to u siebie wielokrotnie. Pytanie które mi pomogło wyyjść z tego kręgu brzmiało mniej więcej tak - czy szukam gotowości żeby zacząć, czy może gotowość przychodzi przez samo zaczęcie? Nie mówię że zawsze tak jest, ale warto to sobie postawić wprost.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Ninka_S ale to znowu jest pytanie o to czy stan poprzedza działanie czy działanie tworzy stan. I tu wracamy do całej wcześniejszej dyskusji o formie i intencji. Może akurat w kontekście powrotu po przerwie te dwa modele dają różne wskazówki praktyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to widzę tak, że po długiej przerwie zaczęcie od czegoś bardzo małego jest inną jakością niż wskoczenie od razu w duży rytuał. Nie dlatego że to bezpieczniejsze ani nic takiego, ale że małe rzeczy nie wymagają gotowości, po prostu je robisz i tyle. U mnie był taki moment że zapaliłam świecę bez żadnego zamiaru i to był prawdziwy powrót, nie ceremonia.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Monisia76 a czy to ma związek z porą roku kiedy wracałaś? Pytam bo mi się wydaje że wiosna jako czas powrotu jest pod tym względem łatwiejsza niż na przykład środek zimy, gdzie wszystko bardziej stoi. Masz jakieś obserwacje w tym temacie?


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Darka akurat u mnie ten powrót był jesienią i paradoksalnie poczułam że to pasuje, bo jesień jest dla mnie czasem schodzenia do środka a nie działania na zewnątrz. Więc mała świeca i cisza były bardziej na miejscu niż wiosną kiedy wszystko ciągnie żeby coś robić i planować.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Monisia76 to ciekawe co Monisia mówi bo ja mam odwrotnie. jesień zawsze u mnie jest takim czasem kiedy magia jakby przyspiesza, chce mi sie więcej robić, siedzieć dłużej, wracać do starych rzeczy. wiosna jest dla mnie trudniejsza do skupienia. nie wiem czy to ma związek ze śniami bo sny jesienią mam wyraźniejsze, ale może to też sprawa temperamentu a nie pory roku jako takiej


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Tamarka.2 Tamarka mówi o snach i mnie to uderza, bo faktycznie jesień w astrologii to Waga i Skorpion, a Skorpion tradycyjnie wiązał się z przechodzeniem pod powierzchnię, z tym co niewidoczne. Nie wiem na ile to przekłada się na rzeczywiste doświadczenie pracy magicznej, ale może jest coś w tym że różne pory roku sprzyjają różnym typom pracy a nie jednej spójnej praktyce?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Paprotka tylko że ten podział skorpion-głębia, baran-działanie jest już dość mocno wbudowany w tradycję zachodnioezoteryczną i trudno stwierdzić czy to opis czegoś realnego czy po prostu mapowanie które przyjęliśmy i zaczęliśmy w sobie potwierdzać. Mam z tym trochę problemu metodologicznie, bo nie wiem jak by wyglądała praca kogoś kto tego podziału nie zna.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Jasiek98 to jest uczciwy problem i nie ma na niego łatwej odpowiedzi. Ale powiem tak - w tradycjach które nie miały kontaktu z zachodnią astrologią też pojawiały się podziały sezonowe i też były przypisane do rodzajów pracy. Maoryskie rozumienie Matariki, czyli pleiady jako wyznacznik cyklu rolniczo-rytualnego, albo niektóre praktyki szamańskie z obszarów syberyjskich też rozróżniają czas "wewnętrzny" i czas "zewnętrzny" bez żadnego wkładu zachodniego zodiaku. Więc może to nie jest tylko efekt mapy którą przyjęliśmy, ale coś co różne tradycje niezależnie od siebie odkrywały w przyrodzie.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Heliotrop dobrze, to przyjmuję jako kontrargument. Ale nadal zostaję z pytaniem - jak to przekłada się na praktykę kogoś kto nie żyje w rytmie rolniczym? Czy ktoś mieszkający w bloku w środku miasta naprawdę czuje zmianę pory roku na poziomie który ma znaczenie dla pracy magicznej, czy to jest bardziej coś co sobie konstruuje przez obchodzenie rytuałów sezonowych?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Jasiek98 Jasiek pyta o coś co bardzo lubię i co mnie od lat zastanawia. Mam wrażenie że to nie musi być albo-albo. Mogę nie słyszeć ptaków wracających wiosną bo mieszkam w centrum, ale moje ciało i tak reaguje na zmianę długości dnia - to jest fizjologia, nie konstrukcja. Natomiast rytuał może być momentem w którym świadomie to odbieram zamiast żeby to działało na mnie niepostrzeżenie. Nie wiem czy to odpowiada na pytanie, ale myślę że miejsce zamieszkania zmienia jakość kontaktu z sezonem, nie sam fakt że ten kontakt istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne, ale co z kimś kto mieszka na przykład na antypodach albo w klimacie równikowym gdzie nie ma wyraźnych czterech pór roku? Czy magia sezonowa ma tam w ogóle jakiś sens? Pytam serio bo nie wiem jak to jest traktowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Bluszczyk to wcale nie jest naiwne pytanie, to jest jeden z poważniejszych problemów tej tradycji. Widziałam różne podejścia - jedni praktykują koło roku odwrócone względem półkuli, inni całkowicie je porzucają i szukają lokalnych cykli które mają sens w ich klimacie. Australijscy praktykujący którzy mają kontakt z tradycją aborygeńską często mówią że tamte rytmy są po prostu inne i nie da się ich wcisnąć w model celtycki czy nordycki. Co mi się wydaje uczciwe.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z antypodami jest ważny bo ujawnia coś co dotyczy też naszej dyskusji o przerwach. Jeśli rytm sezonowy jest tak lokalny i kulturowo specyficzny, to co właściwie robimy kiedy pracujemy z porami roku? Czy korzystamy z realnego zjawiska przyrodniczego, czy z systemu symboli który nałożyliśmy na przyrodę? I czy to w ogóle ma znaczenie dla efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 438

@Otylka to pytanie mnie zatrzymuje. Bo jak pociągnę ten wątek to dochodzę do miejsca gdzie nie wiem już co jest "realne" a co jest symbolem, i nie wiem czy to rozróżnienie w ogóle ma sens w kontekście magii. Tarot też jest systemem nałożonym na rzeczywistość i jakoś działa, przynajmniej dla mnie. Więc może to czy rytuał sezonowy opisuje fizyczny sezon czy konstruuje doświadczenie sezonu jest pytaniem które nie musi mieć odpowiedzi żeby praktyka miała sens?


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę tu z konkretnym pytaniem bo trochę zgubiłam się w tej filozofii. Czy ktoś ma jakieś praktyczne obserwacje dotyczące tego kiedy po przerwie najlepiej wrócić w ciągu roku? Chodzi mi o to czy jest jakaś pora która jest "łatwiejsza" do wznowienia praktyki - nie ideologicznie, ale po prostu z doświadczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Wiedunka z mojego doświadczenia - przełom zimy i wiosny, ale nie dlatego że to "czas nowych początków" i te wszystkie okrągłe zdania, tylko że po prostu jest więcej światła i łatwiej mi się zebrać fizycznie. Luty-marzec u mnie oznacza że wracam do pewnych rzeczy bez większego oporu. Natomiast nie polecałabym nikomu czekać na "właściwy moment" - to jest droga do kolejnych miesięcy nierobienia niczego.


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Terenia62 czyli mówisz że to kwestia fizjologii bardziej niż kalendarza? Bo mnie to uderza - że luty-marzec działa na ciebie przez światło, nie przez jakieś "energetyczne otwarcie sezonu" czy co tam zwykle się słyszy. To by tłumaczyło dlaczego u mnie zima jest taka beznadziejna jeśli chodzi o regularność. Siedzę i czekam na jakiś sygnał a może po prostu nie mam dość słońca żeby w ogóle chcieć cokolwiek robić.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: