Wracając do wątku, który wcześniej urwał się trochę. Mówiliśmy o Fortune i niezamkniętych kanałach, ale jest jeden aspekt, który pominęliśmy. Fortune rozróżniała między pracą, która została aktywnie przerwana przez zakłócenie zewnętrzne, a pracą, która po prostu nie dotarła do naturalnego punktu zakończenia. W pierwszym przypadku pisała o możliwości destabilizacji, w drugim raczej o stanie zawieszenia. To jest ważna różnica dla tego co opisywała Helenka57, bo tu była zewnętrzna przyczyna przerwania, nie własna decyzja.
Trochę się pogubiłam w tych rozróżnieniach między systemami i chciałam zapytać o coś bardzo konkretnego. Czy to znaczy, że jeśli ktoś pracuje eklektycznie i nie identyfikuje się z żadnym konkretnym systemem, to nie ma żadnych wytycznych dotyczących przerwanego rytuału, bo każdy system mówi co innego?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być z innej strony. Dużo tu o tym, co się dzieje po przerwaniu, ale mało o tym, jak w ogóle rozpoznać, że rytuał był w momencie, który jest niebezpieczny do przerywania. Czy jest jakiś punkt, przed którym przerwanie jest neutralne, a po którym już nie? Albo czy to w ogóle tak działa?
Wracając do pytania Glifmistrza01, bo to chyba jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Z mojego doświadczenia nie ma jednej odpowiedzi i jest to prawdopodobnie zależne od tego, jak rytuał jest w ogóle zbudowany. Są praktyki, gdzie punkt kulminacyjny jest wyraźnie zaznaczony przez sam rytuał, czyli np. przez zapalenie świecy, wypowiedzenie konkretnych słów, wykonanie gestu. I wtedy wiesz, że go minęłaś, bo masz zewnętrzny znacznik. Ale są też praktyki, gdzie cały rytuał jest jednym narastającym napięciem bez wyraźnego przełomu i tam to rozpoznanie jest znacznie trudniejsze.
To co mówi Renia01 o zewnętrznym znaczniku jest sensowne, ale zastanawiam się, czy nie jest to trochę za proste. Zapalenie świecy może być jednym z pierwszych kroków, nie punktem kulminacyjnym. Ten sam gest może mieć zupełnie inne miejsce w strukturze w zależności od systemu. Czarnobog57, mam pytanie do ciebie, bo dużo tu o Fortune i ceremonialnej tradycji. Czy w tej tradycji jest jakaś zasada dotycząca tego, co liczy się jako 'przed' a co 'po' punkcie kulminacyjnym, jeśli chodzi o możliwość przerwania?
To pytanie Helenki57 jest chyba najbardziej praktyczne w całym wątku. I mam odczucie, że odpowiedź zależy od tego, co ten rytuał miał robić i czy ta rzecz wciąż jest aktualna. Jeśli miał odpowiedzieć na coś, co wciąż jest otwarte w Twoim życiu, to powrót ma sens. Ale wróciłabym z nowym ustawieniem, nie jako kontynuacja tamtego, tylko jako nowe otwarcie. Tamtego rytuału nie da się dokończyć, bo tamten moment już minął.
Właściwie ta analogia z medytacją bardzo dobrze mi to tłumaczy i jednocześnie wraca moje pierwotne pytanie. Jeśli przerwaną medytację po prostu zaczynasz od nowa bez żadnych konsekwencji, dlaczego przerwany rytuał miałby zostawiać jakiekolwiek ślady? Czym ta różnica jest uzasadniona poza intuicją?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku. Mówicie dużo o rytuale jako o czymś jednorodnym, ale czy to nie zależy od tego, z czym rytuał pracuje? Mam na myśli, że jeśli ktoś pracuje z runami, to jest konkretna energia, którą się wywołuje przez kształt i intencję. Przerywanie w połowie tego procesu brzmi inaczej niż przerywanie czegoś, co polega głównie na skupieniu i słowach. Czy to rozróżnienie w ogóle ma sens?
Hagalaz akurat jest ciekawym przykładem, bo to runic symbol związany z przerwaniem, zmianą, gradem jako siłą nieplanowaną. Zastanawiam się, czy nie ma tu jakiegoś sprzężenia, że praca z Hagalaz przerwana to jakby podwojenie tego, co ta runic i tak wnosi. Ale może to za daleko idące skojarzenie z mojej strony.
Trudno to dokładnie zmierzyć, bo nie od razu zdałam sobie sprawę, że w ogóle coś czuję. Może tydzień, może trochę dłużej. Nie było to nic nieprzyjemnego, bardziej jak niedokończone zdanie, które kręci się z tyłu głowy. Wieszczbiarka02, ta metoda z pytaniem zadanym od nowa, nie jako kontynuacja, jest dla mnie sensowna intuicyjnie. Ale mam pytanie do Ciebie i do innych, czy to pytanie zadane od nowa to musi być ten sam temat, ta sama intencja? Czy możesz trochę zmodyfikować to, o co prosisz, skoro minął jakiś czas i Ty też jesteś trochę inna?
To jest bardzo dobre pytanie i mam wrażenie, że tu dotykamy czegoś, o czym nie rozmawialiśmy. Czy intencja to coś stałego, czy może się zmieniać między podejściami? Z mojego doświadczenia intencja powinna odzwierciedlać aktualny stan, nie stan sprzed tygodnia. Jeśli przerwałaś i coś się zmieniło, to wracasz z innym materiałem. I może właśnie to jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, to, co zostaje po przerwaniu, to nie jest problem do rozwiązania, tylko otwarte pytanie, na które możesz odpowiedzieć od nowa.
Chcę wrócić do rozróżnienia, które Wieslawka wprowadziła wcześniej, bo Fabianek trafnie to podniósł. Zawieszenie, które opisała po Hagalaz, i zawieszenie, które czuje Helenka57, mogą być jakościowo różnymi rzeczami. W systemach symbolicznych, gdzie rytuał aktywuje konkretny archetyp czy siłę z własną naturą, przerwanie może znaczyć, że ta siła jest w połowie wywołana. To inne niż sytuacja, gdzie intencja jest czysto twoja i rytuał jest jej wyrazem. Dlatego pytanie Glifmistrza01 o system, z którym pracujesz, jest tutaj kluczowe. Helenka57, czy to był rytuał intencyjny, czy pracowałaś z czymś konkretnym, symbolem, siłą, bóstwem?
No i tu wróciło to rozróżnienie, które próbowałem wyciągnąć wcześniej. Helenka57, a czy dla Ciebie ma znaczenie, czy to, co czujesz, jest psychologiczne czy magiczne? Pytam serio, bo wydaje mi się, że przez całą tę rozmowę zakładamy, że to dwa różne zjawiska, a może dla praktyki to nieistotne.
Myślę, że granica jest tam, gdzie zmienia się rdzeń intencji, nie jej szczegóły. Jeśli wracasz z tym samym pytaniem, ale inaczej sformułowanym, to jest modyfikacja. Jeśli wracasz z zupełnie innym pytaniem, bo sytuacja się zmieniła, to już inny rytuał. Ale to moje myślenie, nie wiem, czy jest jakieś bardziej formalne podejście do tego w jakimś systemie.
Czytam tę rozmowę o intencji i mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów. Czy te same zasady stosujecie do rytualów z runami? Bo przy runach mam wrażenie, że rdzeniem nie jest moje pytanie, ale właśnie symbol, który wybieram. Jeśli zaczynam od nowa z tą samą runą, to czy to jest nowy rytuał, czy kontynuacja? Nie wiem, czy to ten sam problem, co u Helenki57.
To rozróżnienie, które właśnie zrobiłaś, jest kluczowe i myślę, że dlatego ta rozmowa kręciła się w kółko. Helenka57, ale powiedz mi jedno, bo to zmienia obraz całej sprawy: kiedy zaczęłaś ten rytuał, czy miałaś w głowie konkretny wynik, który ma się zdarzyć, czy raczej otwierałaś coś, co miało samo znaleźć drogę? Bo to nie jest to samo i przy przerwaniu daje zupełnie inny efekt, przynajmniej z tego, co obserwuję.
