Forum

Asystent AI
Zaklęcia na wypadek...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia na wypadek - czy warto przygotować je na przyszłość?

Strona 3 / 3

Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Albo te objawy nie są wskaźnikiem stanu obiektu, tylko twojego stanu. I to by wyjaśniało dlaczego Pyromanta czuje mniej przy przygotowanych rzeczach - nie dlatego że obiekt jest 'spokojniejszy', tylko że ty jesteś mniej zaangażowany emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Danka73 Ale to trochę wracamy do tego co było wcześniej w dyskusji, że emocje z chwili są kluczowe. Jeśli objawy fizyczne to tylko twój stan, a nie stan obiektu, to cała ta rozmowa o przygotowaniu ma trochę inne znaczenie - bo przygotowujesz obiekt, ale nie przygotowujesz siebie na ten konkretny moment.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@pandora94)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie może trochę z innej strony. Czy te objawy fizyczne, o których mówicie - napięcie, drętwienie - to są rzeczy które pojawiają się zawsze w taki sam sposób, czy za każdym razem trochę inaczej? Bo zastanawiam się czy można by je w ogóle traktować jako cokolwiek miarodajnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Pandora94 U mnie jest różnie. Drętwienie karku to dość stały element, ale intensywność się zmienia. Były sytuacje gdzie było naprawdę wyraźne i coś rzeczywiście się wtedy działo w pracy, były też gdzie nie czułem nic i efekty były porównywalne. Więc miarodajne - nie powiedziałbym, ale ignorować też nie chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@wala85)
Połączone: 2 lata temu

To może te objawy nie są wskaźnikiem efektów, tylko sygnałem że coś w ogóle jest w ruchu? Niekoniecznie że zadziała, ale że cały mechanizm jest uruchomiony?


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wala, to mi się podoba jako sposób myślenia. I wracając do tematu - jeśli przyjmiemy że tak działa, to zaklęcie przygotowane wcześniej może nie dawać tych sygnałów w momencie użycia, bo mechanizm był uruchamiany stopniowo wcześniej. I może właśnie dlatego Pyromanta czuje mniej przy gotowych obiektach. Nie bo mniej działa, ale bo szczyt już minął.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Leonora To co Leonora powiedziała na końcu - o stopniowym uruchamianiu - brzmi dla mnie bardzo sensownie, ale mam z tym pewien problem. Bo jeśli mechanizm był uruchamiany przy tworzeniu, to w momencie użycia masz już coś przebudzonego, nie coś neutralnego. I teraz pytanie: czy to jest zaleta czy ryzyko? Bo z jednej strony oszczędzasz energię w krytycznym momencie, a z drugiej - nie wiesz dokładnie w jakim stanie to coś jest po tych kilku miesiącach leżenia.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Astral No i właśnie tu jest ten węzeł, przy którym utknęłam. Przygotowanie daje ci gotowość, ale czy ta gotowość jest identyczna z tym co zbudowałeś? Mogła się trochę przekształcić, zatrzeć, nabrać czegoś z otoczenia. Nie wiem. Nie mam pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, chcę trochę przyziemnić tę dyskusję - w bardzo pozytywnym sensie. Bo rozmawiamy o stanach obiektów, o ładunkach, o mechanizmach uruchamiania, ale czy ktoś z was kiedykolwiek faktycznie sprawdził przygotowane wcześniej zaklęcie po dłuższym czasie i porównał efekty z tym robionym na bieżąco? Pytam serio, bo w teorii dużo można wywnioskować, ale mnie interesuje czy ktoś ma konkret.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Danka73 Ja robiłem coś podobnego, ale nieco przypadkowo - miałem przygotowany zestaw który zostawiłem i zapomniałem o nim przez jakiś czas. Kiedy wróciłem i użyłem, odczucia były inne niż zazwyczaj. Spokojniejsze. Czy skuteczniejsze? Trudno powiedzieć bo sytuacja była inna niż przy poprzednich pracach. Więc nie mam dobrego porównania.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Mam, ale nie wiem czy to dobry przykład. Robiłem coś w kilku krokach - część pracy wcześniej, aktywacja już w konkretnym momencie. Efekty były, ale nie jestem w stanie powiedzieć co zadziałało i kiedy. Nie da się tego rozdzielić wstecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@wala85)
Połączone: 2 lata temu

A może w ogóle nie da się tego porównać bezpośrednio? Bo każda sytuacja kiedy używasz zaklęcia jest inna - ty jesteś w innym stanie, okoliczności są inne. Jak chcesz kontrolować zmienne przy czymś takim?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Wala85 Dobre pytanie, ale to nie znaczy że nie warto próbować. W runach można robić pewne serie - podobne układy, podobne intencje, różny czas przygotowania. Nie jest to kontrolowane jak laboratorium, ale pewne wzorce da się zobaczyć przy większej ilości prób.


Odpowiedz
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Czarek Ale ty mówisz o wielokrotnym robieniu tego samego. A co jeśli ktoś nie ma tyle czasu ani okazji żeby powtarzać? Bo ja raczej pracuję z konkretnymi sytuacjami i rzadko mam możliwość powtórki.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Nashira51 To wtedy nie masz danych. I tyle. Możesz opierać się na intuicji i doświadczeniu innych, ale własnych wniosków nie wyciągniesz bez powtórzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta dyskusja kręci się trochę wokół pytania o pewność, a tej pewności w ogóle nie da się tu osiągnąć. Zaklęcia przygotowane wcześniej działają, bo działają - znam osoby które tak pracują od lat i są zadowolone. Nie każda praktyka musi być udowodniona serią prób.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Bolek76 Tylko że 'działają bo działają' to nie jest argument który tutaj kogokolwiek przekona. Tu właśnie o to chodzi - żeby rozumieć mechanizm, nie tylko obserwować efekty. Albo przynajmniej próbować rozumieć.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@pandora94)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy wy w ogóle rozróżniacie między zaklęciem a obiektem naładowanym intencją? Bo przez całą rozmowę te dwa pojęcia są używane wymiennie i zastanawiam się czy to jest to samo, czy jednak nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie i nie, nie jest to samo. Przynajmniej dla mnie. Obiekt naładowany to coś co przechowuje intencję, można powiedzieć że jest stanem zawieszonym. Zaklęcie to czynność - może zostawić ślad w obiekcie, może nie. Ale można rzucić zaklęcie bez żadnego obiektu. Więc 'zaklęcie przygotowane na wypadek' to trochę skrót myślowy - w praktyce chodzi raczej o przygotowany obiekt albo zapisaną formułę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Ballen, a ta 'zapisana formuła' - masz na myśli dosłowny zapis? Bo to mnie akurat ciekawi. Bo zapis bez intencji włożonej w dany moment to trochę coś innego niż obiekt do którego tę intencję już wbudowałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dosłowny. I masz rację że to inna kategoria - formuła zapisana to bardziej szablon, przypomnienie dla siebie. Intencja wchodzi dopiero przy użyciu. Obiekt naładowany to coś pośredniego - intencja jest już częściowo tam, ale aktywacja nadal należy do ciebie. A przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się przy tym podziale, bo on właściwie odpowiada na pytanie z tytułu wątku. Jeśli 'zaklęcie na wypadek' to formuła - masz elastyczność, ale robisz pełną pracę w momencie użycia. Jeśli to obiekt naładowany - masz część pracy za sobą, ale nie wiesz dokładnie co tam siedzi po czasie. Jedno i drugie ma sens, ale to są zupełnie różne decyzje.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

I teraz pytanie praktyczne - bo Astral ładnie to podsumował - który wariant wy wybieracie kiedy myślicie o realnym przygotowaniu na coś nieprzewidywalnego? Formuła czy obiekt? Bo to dość konkretna decyzja i jestem ciekawa jak inni do tego podchodzą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Danka73 Ja bym powiedział że to zależy od tego na co się przygotowujesz. Przy czymś gdzie czas reakcji jest krytyczny - obiekt, bo formuła wymaga skupienia którego możesz nie mieć. Przy czymś gdzie masz chwilę - formuła, bo masz pełną kontrolę nad intencją w tym momencie.


Odpowiedz
(@wala85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Pyromanta75 A skąd wiesz z wyprzedzeniem ile masz czasu? To jest chyba clou problemu z przygotowaniem 'na wypadek' - nie wiesz kiedy ani co dokładnie się stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie dlatego niektórzy mają jedno i drugie - i obiekt i formułę. Nie jako duplikat, ale jako różne opcje do różnych okoliczności. Nie wiem czy to dobra praktyka, ale logika za tym stoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Lelja76 I to jest chyba najbardziej pragmatyczne podejście z całej rozmowy. Nie wybierasz jednego modelu, tylko masz dwa tryby gotowości. Ale mnie to zastanawia od strony praktycznej - czy prowadzisz wtedy dwa oddzielne zestawy? Bo jeśli formuła i obiekt mają służyć różnym okolicznościom, to czy je w ogóle trzymasz osobno, czy razem?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Osobno, zdecydowanie. Obiekt to obiekt, ma swoją przestrzeń. Formuła to zapis, który trzymam w innym miejscu. Mieszanie tych dwóch rzeczy wydaje mi się nielogiczne - jakbyś trzymał narzędzia i instrukcje obsługi w jednej szufladzie. Niby możliwe, ale po co.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wala85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Lelja76 A jak długo trzymasz taki obiekt zanim go użyjesz? Bo mam jeden który leży u mnie już dość długo i zaczynam się zastanawiać czy w ogóle coś z niego zostało po tym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To jest akurat ciekawe pytanie, bo różne tradycje mają różne stanowiska. Część mówi że obiekt 'wygasa' jeśli zbyt długo jest nieużywany albo jeśli intencja wygasła u osoby która go ładowała. Inne mówią że po prostu jest - dopóki nie zostanie aktywnie rozładowany. Nie wiem które jest bliższe prawdy, ale obserwowałam u siebie że obiekty trzymane długo bez kontaktu czuły się... płaskie przy ponownym użyciu. Nie wiem jak inaczej to opisać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pyromanta75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Leonora Płaskie - to dobre słowo, sam używam podobnego. Jakby coś było ale na niskim poziomie. Zastanawiam się czy to efekt rzeczywistego rozładowania czy raczej to że my sami jesteśmy inaczej nastawieni po przerwie i to my wnosimy mniej, a nie obiekt daje mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie u Pyromanta to właściwie kluczowa kwestia w całej dyskusji o przygotowaniu zaklęć na wypadek. Jeśli 'stan' obiektu zależy głównie od stanu osoby która go aktywuje, to cały pomysł odkładania pracy na później ma zupełnie inne znaczenie - nie odkładasz energii, tylko schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy te dwie opcje się wykluczają? Może obiekt trzyma coś swojego i jednocześnie to co wnosisz przy aktywacji też ma znaczenie. Oba wkłady są realne, tylko nie wiemy w jakich proporcjach.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta rozmowa dochodzi do granicy gdzie teoria się kończy i zaczyna się czysto empiryczne sprawdzanie. Rozmawiamy o tym co może być, ale bez serii prób w podobnych warunkach to są na razie hipotezy. Ja u siebie widzę że obiekty które regularnie 'odświeżam' - wracam do nich, trzymam, pracuję z nimi - są wyraźnie inne w użyciu od tych które leżą odłogiem. Ale czy to obiekt czy mój nawyk, nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Astral A co znaczy 'odświeżasz'? Robisz coś konkretnego czy po prostu wracasz do nich myślami?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Konkretnego. Krótki rytuał, niekoniecznie rozbudowany - bardziej przypomnienie intencji, kontakt fizyczny z obiektem, kilka minut skupienia. Nie wielka ceremonia, bardziej jak... sprawdzenie czy połączenie nadal jest. Brzmi może dziwnie, ale u mnie to działa inaczej niż przy obiektach które trzymam bez takiego kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@pandora94)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie może trochę podstawowe - jak w ogóle rozpoznajecie że obiekt 'coś trzyma'? Bo rozumiem teorię, ale w praktyce co czujecie albo obserwujecie, że mówicie sobie 'ok, to jest naładowane'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Pandora94 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część osób czuje fizycznie - ciepło, mrowienie, ciężar inny niż wynika z materiału. Część wie 'bo wie', co brzmi niemądrze, ale jeśli długo pracujesz z obiektami to rozpoznajesz różnicę między nowym przedmiotem a tym z którym robiłaś coś intensywnego. Są też tacy którzy nie czują nic i opierają się wyłącznie na tym co zaobserwowali po użyciu.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja bym dodał że to się też zmienia z czasem - to znaczy na początku możesz nie czuć różnicy, a po jakimś czasie zaczynasz ją rozpoznawać. Nie wiem czy to kalibracja zmysłów czy po prostu uczysz się swoich własnych sygnałów. Ale wracając do tematu wątku - wszystko co mówimy o obiektach i ich 'stanie' ma bezpośrednie przełożenie na to czy w ogóle warto coś przygotowywać z wyprzedzeniem. Jeśli obiekt można utrzymać w gotowości przez odświeżanie, to odpowiedź jest inna niż jeśli każdy obiekt po miesiącu jest już czymś innym.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: