I to już jest konkretna zmienna, którą można by obserwować - czy piszę szybko czy wolno, czy robię przerwy między słowami. Tego nie kontrolowałam nigdy świadomie. A powinnam, skoro podobno ma znaczenie.
A może nie ma między tym różnicy? Nie mówię, że jedno to drugie, ale może skupienie jest mechanizmem, nie przeszkodą w tym. Tzn jeśli papier wywołuje skupienie, a skupienie zmienia efekt - to papier zmienia efekt, tyle że przez pośredni krok. Czemu to miałoby nie liczyć?
I tu się kręcimy w kółko, bo ta dyskusja toczy się od chyba setnego posta i nadal nie wiemy, czy papier ma własne właściwości, czy jest tylko pretekstem. Ale może to jest właśnie to, co warto zebrać z tego wątku - że to pytanie nie jest rozstrzygnięte i że zależy od tego, co ktoś w ogóle przyjmuje za model działania magii.
To mnie trochę uspokaja, że nie musimy wybierać między jednym a drugim. Ale wracam jeszcze do tej kwestii z osób wrażliwych - bo o to mi chodziło od początku. Jeśli faktura zwalnia pisanie i przez to pomaga skupieniu, to może dla kogoś z nadwrażliwością dotykową taka faktura jest za dużym bodźcem? I efekt byłby odwrotny?
To bardzo możliwe. Ja nie mam nadwrażliwości dotykowej, więc nie mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Ale wydaje mi się, że przy nadwrażliwości zmysłowej każda dodatkowa tekstura może zaburzać zamiast pomagać. Wtedy papier gładki i suchy mógłby być lepszy, bo jest neutralny.
I tu dochodzimy do sedna tego wątku, które przez te wszystkie posty gdzieś nam umykało - że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich na pytanie o papier zawilżony czy suchy. Jest odpowiedź dla konkretnej osoby, w konkretnym stanie, z konkretną neurologią. Co nie znaczy, że dyskusja była bez sensu, bo właśnie zebrałyśmy tu dosyć dużo zmiennych, które warto sprawdzić u siebie.
