Forum

Asystent AI
Zaklęcia dla zwierz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia dla zwierząt domowych w starym wieku - czy to humane?

Strona 1 / 2

Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Mam kota, który ma już 17 lat i ostatnio coraz gorzej sobie radzi - nerki, stawy, to co zwykle w tym wieku. Weterynarz robi swoje, ale pomyślałam, że może spróbuję czegoś dodatkowego. Zaczęłam szukać informacji o zaklęciach ochronnych dla zwierząt i trafiłam na różne opinie - jedni mówią, że to jak najbardziej sens, inni że to projkecja ludzkich potrzeb na zwierzę, które nie wyraziło zgody. I tu się zatrzymałam, bo ta kwestia zgody mnie trochę uderzyła. Niby głupstwo, ale jak to rozumieć w kontekście magii?


Odpowiedz
69 odpowiedzi
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

To wcale nie jest głupstwo, to jedno z poważniejszych pytań w etyce magicznej. Jest całe rozróżnienie między magią ochronną a ingerencją w wolę - i przy zwierzętach ta granica jest płynna, bo nie możemy zapytać. Z drugiej strony, każdy właściciel podejmuje za swoje zwierzę dziesiątki decyzji bez jego zgody. Pytanie raczej brzmi: czy robisz to dla niego czy dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie ta kwestia 'dla kogo' wydaje mi się kluczowa. Bo jeśli ktoś robi rytuał, żeby złagodzić ból starszego kota, to intencja jest inna niż gdy ktoś robi go, bo nie może pogodzić się z naturalnym odejściem zwierzęcia. Sama miałam psa, który miał raka, i w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy moje działania - też te energetyczne - są dla niego czy żebym ja poczuła, że coś robię.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

W tradycjach słowiańskich i celtyckich zwierzęta były traktowane jako istoty mające własnego ducha opiekuńczego i własną ścieżkę. Zaklęcia ochronne dla zwierząt istnieją od wieków - były to głównie formuły mające chronić przed złym okiem, chorobą czy drapieżnikami. Ale zawsze były ukierunkowane na ochronę, nie na 'naprawienie' tego, co naturalne. To ważna różnica. Stary kot, który dożywa swoich dni - czy próba magicznego przedłużenia mu życia to wciąż ochrona, czy już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Nocnica właśnie to mnie gryzie. Nie chcę przedłużać jego życia na siłę, bardziej myślałam o złagodzeniu, o spokoju, o tym żeby te ostatnie miesiące były znośne. Ale jak to odróżnić od siebie? Jak sprawdzić własną intencję, szczególnie kiedy się jest emocjonalnie zaangażowanym?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem nie da się w stu procentach oddzielić swojej emocji od intencji, szczególnie przy czymś tak bliskim. I nie jestem przekonana, że to konieczne. Ale z tego co wiem, przy pracy z energią chorego lub starszego zwierzęcia wiele osób stosuje rodzaj 'otwartego zaklęcia' - bez konkretnego żądania wyniku, bardziej coś w stylu otoczenia go łagodną energią i pozostawienia reszty jego własnej naturze. Czy ktoś miał doświadczenie z czymś takim?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Pracowałam energetycznie przy kilku starszych zwierzętach - nie tylko własnych. Przy chorym psie sąsiadki robiłam coś, co można określić jako harmonizację pola, bez żadnego konkretnego zamiaru poza tym żeby mu było spokojniej. To nie był rytuał magiczny w klasycznym sensie, bardziej bioenergoterapeutyczna praca. Pies usnął w trakcie, co u niego było wyjątkowe, bo był bardzo niespokojny od miesięcy. Nie twierdzę, że to 'wyleczyłam' cokolwiek, ale coś się zmieniło w jego zachowaniu na kilka tygodni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Marowit78 a jak odróżniasz bioenergoterapię od magii w tym kontekście? Bo brzmią jak to samo, tylko z inną nazwą. Pytam serio, bez złośliwości.


Odpowiedz
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Antosik.1 dobre pytanie i szczerze - granica jest umowna. Dla mnie różnica polega na tym, że bioenergoterapia nie zakłada z góry żadnego 'efektu magicznego', tylko pracę z polem energetycznym. Magia, przynajmniej w jej rytualnej formie, zwykle zawiera intencję osiągnięcia konkretnego skutku, często z użyciem symboli, formuł, określonych materiałów. Choć znam osoby, które łączą oba podejścia bez żadnego dysonansu.


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dla mnie kluczowe jest właśnie to o materiałach i symbolach. Bo przygotowanie czegokolwiek do pracy magicznej - amuletu, kości, ziół - zmienia charakter działania. Masz konkretny obiekt, który 'niesie' intencję. Przy zwierzęciu to oznacza, że coś zewnętrznego ma wpływać na jego pole, bez jego wiedzy i bez możliwości odmowy. Różni się od pracy energetycznej bezpośrednio z ciałem, gdzie przynajmniej fizycznie jest kontakt i zwierzę może odejść.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest rzecz, o której nie myślałam. Czyli amulet zawieszony na obroży kontra praca energetyczna bezpośrednio to jednak dwie różne sprawy etycznie? Intuicyjnie to czuję, ale nie wiem jak to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@pentaklista73)
Połączone: 2 lata temu

Chyba chodzi o to, że amulet działa cały czas, niezależnie od nastroju zwierzęcia czy jego gotowości, a praca energetyczna jest jednorazowa i zwierzę może fizycznie ją przerwać wychodząc. Mam takie wrażenie przynajmniej po lekturach. Choć z drugiej strony - obroża z amuletami to ingerencja nie gorsza niż leki, które też podajemy bez pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Porównanie do leków jest celne, ale niecałkowite. Leki mają udokumentowany mechanizm i przewidywalność. Amulet przy chorym zwierzęciu działa w sferze, której nie jesteśmy pewni - nie wiemy jak. I to jest ważna różnica. Nie mówię, że to złe, mówię że wymaga innej odpowiedzialności. Kiedy decydujesz się na pracę magiczną z kimś - człowiekiem czy zwierzęciem - kto nie może wyrazić świadomej zgody, cała odpowiedzialność za intencję i kierunek leży po twojej stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś jeszcze - mamy temat o przygotowaniu przedmiotów do pracy magicznej i to chyba warto rozwinąć w kontekście zwierząt. Bo amulet dla kota to nie to samo co amulet dla człowieka. Oczyszczenie, naładowanie intencją - czy robi się to inaczej? Sama nigdy nie robiłam czegoś specjalnie dla zwierzęcia, ale zakładam, że coś musi być inne.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Bernadetka93 tak, jest kilka różnic. Po pierwsze, przy przedmiotach dla zwierząt wiele tradycji odradza używanie dymu (kadzideł, szałwii) do oczyszczania, bo to może być dla nich stresujące lub szkodliwe - szczególnie dla kotów, których wątroba słabo przetwarza wiele olejków. Po drugie, intencja powinna być sformułowana bardzo ogólnie - 'spokój', 'łagodność', 'ulga' - a nie jako konkretny cel. Po trzecie, część praktyków zaleca żeby zwierzę miało kontakt z przedmiotem zanim zostanie on 'naładowany', żeby jego własna energia weszła w obiekt.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Runolog70 to ostatnie brzmi sensownie - że zwierzę w jakimś sensie współtworzy przedmiot zanim intencja zostanie dodana. Ale jak to wyglądało u Ciebie w praktyce, jeśli w ogóle to robiłeś? Kładłeś przedmiot przy śpiącym zwierzęciu, pozwalałeś mu się wąchać?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Hazel74 robię coś takiego - zostawiam przedmiot blisko miejsca gdzie zwierzę śpi przez kilka nocy przed jakimkolwiek rytuałem. Jeśli zwierzę regularnie przy nim leży albo go dotyka, traktuję to jako rodzaj akceptacji. Jeśli omija - daję sobie spokój albo zmieniam obiekt. Może to naiwna antropomorfizacja, może nie - ale jako zasada roboczej etyki w zupełności mi wystarcza.


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Runolog70 Ta kwestia niedziałania jako wyboru jest naprawdę ważna. Ale mam inne pytanie do całej rozmowy - bo zaczęłam tu wątek o przygotowaniu przedmiotów i trochę zostawiłam go w połowie. Runolog pisał o tym żeby zostawić przedmiot blisko miejsca gdzie zwierzę śpi. Ale co z materiałem? Czy amulet dla starszego zwierzęcia powinien być z czegoś konkretnego - inaczej niż dla zdrowego?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Bernadetka93 to dobry kierunek. Przy starszych zwierzętach unikam materiałów, które same w sobie mają silne właściwości oczyszczające w sensie dosłownym - obsydian, czarny turmalin. One przy człowieku zdrowym mogą być super, ale przy istotach osłabionych działają zbyt intensywnie, przynajmniej według wielu tradycji kamieniarskich. Częściej sięga się po ametyst, który jest łagodniejszy, albo różowy kwarc, który nie wymaga od zwierzęcia żadnej aktywnej 'odpowiedzi' energetycznej.


Odpowiedz
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Runolog70 a skąd to przekonanie o obsydianie? Ja słyszałam coś odwrotnego, że obsydian chroni i absorbuje, więc przy chorym organizmie byłby dobry właśnie dlatego, że bierze na siebie to co złe. Szczerze pytam, bo mam kotkę i teraz nie wiem co myśleć.


Odpowiedz
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Ulka96 obydwa podejścia istnieją i żadne nie jest 'jedynym słusznym'. Obsydian absorbuje, to prawda, ale właśnie dlatego przy chorym zwierzęciu niektórzy ostrożność - bo jeśli nie wiesz jak go regularnie oczyszczać, może po prostu zbierać i trzymać to czego zwierzę się pozbywa. Różowy kwarc inaczej - on nie wymaga od organizmu żadnego wysiłku, po prostu jest. To może być ważne gdy zwierzę ma mało zasobów.


Odpowiedz
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Marowit78 okej, to rozumiem. Ale jak oczyszczać kamień przy chorym zwierzęciu, skoro dymu nie można używać? Wodą? Słońcem? Moja kotka w ogóle nie wychodzi na zewnątrz, więc słońce mam tylko przez okno.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Mój kot ostatnio śpi na mojej szkatułce z kryształami, więc może już sam coś wybrał 🙂 ale serio - ta zasada obserwacji zachowania zwierzęcia jako wskazówki brzmi dla mnie rozsądniej niż jakikolwiek dogmat. Chyba właśnie tego mi brakowało do podjęcia decyzji. Nie rytuał najpierw, tylko obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do pytania z tytułu - czy to humanitarne. Myślę, że kluczowe jest właśnie to podejście: nie wyrok, nie plan, tylko uważność. Magia przy starym lub chorym zwierzęciu wymaga większej pokory niż przy zdrowym dorosłym człowieku, który świadomie przyszedł po pomoc. Ale to nie znaczy, że jest nieetyczna z definicji.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

A co z sytuacją odwrotną - czy ktoś miał przypadek, że intuicyjnie czuł, że nie powinien robić nic magicznego przy zwierzęciu i się temu opierał? Że coś mówiło 'zostaw to'? Bo mam wrażenie, że w tej rozmowie zakładamy, że działanie jest domyślne a niedziałanie wymaga uzasadnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to mnie uderzyło w tej rozmowie - jakbyśmy zakładali, że jeśli masz możliwość, to działasz. A powstrzymanie się jest wyjątkiem wymagającym uzasadnienia. Miałem raz sytuację z własnym psem, stary, chory na nerki, i coś mnie zatrzymało przed jakimkolwiek rytuałem czy amuletem. Nie wiem czy to była intuicja, strach przed odpowiedzialnością, czy po prostu czułem że on sam jest spokojny i nie potrzebuje żadnej dodatkowej ingerencji. Do tej pory nie wiem które z tych trzech.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Antosik.1 a jak się czułeś z tą decyzją później? Tzn. czy miałeś poczucie że to był dobry wybór, czy raczej zostało jakieś niedopowiedzenie?


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Hazel74 szczerze? Spokój. I chyba właśnie dlatego pamiętam to jako słuszne. Pies odszedł bez dramatów, leżał w swoim miejscu, ja siedziałem obok. Nic magicznego, nic rytualnego. I jakoś to wystarczyło. Ale nie wiem czy to dowód na cokolwiek, czy po prostu miałem szczęście że sytuacja sama w sobie była spokojna.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Przez okno działa, tylko że szkło filtruje część promieniowania UV, więc niektórzy twierdzą że jest słabsze. Ale uczciwie - nie wiem czy to ma znaczenie przy oczyszczaniu kamieni, czy to bardziej kwestia ładowania energią słoneczną. Te dwie rzeczy są często mylone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Hazel74 właśnie, to jest ważna różnica. Oczyszczanie i ładowanie to dwa oddzielne procesy, często traktowane jak jedno. Do oczyszczania kamieni przy zwierzętach - dźwięk jest jedną z metod, którą zwierzęta znoszą lepiej niż dym, o ile nie są płochliwe na hałas. Miseczka śpiewająca na odległość, nie bezpośrednio przy zwierzęciu. Ewentualnie zakopanie w soli na noc, ale wtedy kamień musi być daleko od zwierzęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zakopanie w soli - na sucho? Ja robiłam w misce z suchą solą morską i to działało na mój jaspi, ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście zwierząt. Jak długo trzymasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Bernadetka93 noc wystarczy przy regularnym oczyszczaniu. Jeśli kamień długo nie był czyszczony, zostawiam dłużej - dobę, czasem dwie. Sól morska, nierafinowana. Po soli płukam wodą bieżącą, bo sól ma tendencję do wchłaniania się w porowate kamienie i to może je uszkodzić długoterminowo.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówił Antosik o niedziałaniu - bo to mi zostało w głowie. Mój kot jest teraz w tej fazie gdzie chodzi za mną wszędzie, leży blisko, jakby chciał kontaktu. I zastanawiam się czy to właśnie jest jego sposób komunikacji - że sam wybiera bliskość zamiast żebym mu cokolwiek zawieszała na szyję. Może to jest ta obserwacja zachowania o której Runolog mówił, tylko bez żadnego przedmiotu.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz - kot szukający bliskości - w wielu tradycjach jest traktowane jako aktywna wymiana, nie jednostronne dawanie. Zwierzę samo reguluje ile chce i kiedy. I to chyba jest najprostsza forma tego o co pytałaś na początku wątku - czy można pracować magicznie ze zwierzęciem w zgodzie z jego wolą. Odpowiedź jest przed tobą dosłownie każdego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@pentaklista73)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że ta bliskość może też być po prostu tym że stary kot czuje się niepewnie i szuka ciepła. Nie chcę burzyć pięknego obrazu, ale jak odróżnić 'magiczną wymianę' od zwykłego 'zimno mi i czuję się słabo'? Serio pytam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Pentaklista73 a myślisz że to się wzajemnie wyklucza? Może jest zimno i chce ciepła, i przy okazji jest między nami coś więcej. Niekoniecznie 'magicznego' w sensie rytualnym, ale po prostu więź która działa w obie strony.


Odpowiedz
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Twilighta_63 I to może być najuczciwsze podsumowanie całego wątku - że odpowiedź jest indywidualna dla osoby i dla zwierzęcia. Choć mam wrażenie że zostało jeszcze jedno pytanie otwarte: co z intencją przy tworzeniu amuletu, gdy jesteś emocjonalnie za blisko sytuacji? Bo Twilighta pytała o to wcześniej i jakoś nam umknęło w tym całym wątku o materiałach.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Marowit78 właśnie miałam to samo w głowie. Bo możemy rozmawiać o obsydianie i różowym kwarcu ile chcemy, ale jeśli osoba robiąca amulet płacze przy jego tworzeniu ze strachu przed stratą - to co wtedy niesie ten przedmiot? Strach czy intencję ochrony?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta rozmowa naturalnie zmierza w stronę pytania czy w ogóle potrzebny jest jakikolwiek rytuał i przedmiot, skoro sama relacja ze zwierzęciem może być tym co wystarczy. Ja miałem kota przez siedemnaście lat i nigdy nic nie robiłem rytualnie, ale byłem przy nim w ostatnich miesiącach bardzo uważnie. I do dziś mam poczucie że coś między nami przeszło - nie wiem co, nie umiem tego nazwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Astral i czy żałujesz że nie zrobiłeś czegoś konkretnego - amuletu, rytuału, czegokolwiek? Pytam bo sama jestem w podobnym miejscu myślowo i zastanawiam się czy ta uważność bez formy to wystarczy.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Bernadetka93 nie żałuję. Ale nie wiem czy to dlatego że dobrze wybrałem, czy dlatego że jestem typem który lepiej funkcjonuje bez struktury. Ktoś inny mógłby żałować i to też byłoby uczciwe. Chyba nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba jedno z trudniejszych pytań w tym wątku. Bo intencja przy tworzeniu amuletu dla umierającego zwierzęcia prawie nigdy nie jest czysta - zawsze jest w niej jakiś strach, żal, może nawet zaprzeczanie. Nie wiem czy można to oddzielić od siebie tak po prostu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Hazel74 właśnie dlatego część tradycji mówi o tym, żeby amulet dla kogoś bliskiego tworzyła osoba trzecia - ktoś emocjonalnie niezaangażowany. Nie dlatego że twoja intencja jest zła, tylko dlatego że strach przed stratą potrafi zdominować wszystko inne co wkładasz w przedmiot.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Ale kto niby miałby stworzyć amulet dla mojego kota, jeśli nie ja? Obca osoba, która go nie zna? To brzmi absurdalnie. Więź między mną a nim jest właśnie tym co ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

a może właśnie dlatego warto rozdzielić dwa etapy - najpierw ktoś inny przygotowuje sam przedmiot, oczyszcza go, usuwa to co nie jego - a ty dopiero potem wkładasz w niego intencję? Nie wiem czy to działa, ale intuicyjnie wydaje mi się sensowne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Bernadetka93 To co opisuje Bernadetka ma swoją logikę. W pracy z kamieniami często mówi się o tym, że sam nośnik powinien być neutralny zanim zostanie naładowany konkretną intencją. Kamień przychodzi z historią, z energią sklepu, transportu, rąk różnych ludzi - i to najpierw się usuwa. Intencja to osobny krok, który przychodzi po oczyszczeniu, nie razem z nim.


Odpowiedz
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Marowit78 to znaczy że jak robiłam amulet dla kotki i płakałam przy tym, to ten strach wszedł do środka razem z intencją ochrony? Serio pytam, bo teraz mi się wszystko miesza.


Odpowiedz
(@marowit78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Ulka96 nie wiem czy 'wszedł do środka' to właściwy opis. Ale może warto zadać sobie pytanie - kiedy trzymasz ten przedmiot, co czujesz? Spokój, czy może ścisk w żołądku?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawy test diagnostyczny. Choć przy zwierzętach jest jeden problem - one same reagują na nasz stan, więc jeśli ty czujesz niepokój przy amulecie, twój kot to też odbiera. I nie wiadomo czy to przez przedmiot czy po prostu przez ciebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Astral dokładnie to samo myślę. Czy w ogóle można oddzielić efekt amuletu od efektu twojej obecności przy zwierzęciu? Kot leży spokojnie - bo amulet działa, czy bo ty siedzisz obok i jesteś skupiona?


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie o rozróżnienie efektów jest uczciwe, ale trochę zakłada że szukamy dowodu działania. W wielu tradycjach pracy magicznej takie pytanie w ogóle się nie pojawia - nie dlatego że jest nieważne, tylko dlatego że relacja między osobą a zwierzęciem jest traktowana jako część samej praktyki, nie jako zmienna zakłócająca. Amulet nie działa obok ciebie - działa przez ciebie, między innymi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Nocnica Ale to trochę zamknięty krąg, nie? Jeśli każdy wynik można przypisać relacji, a nie przedmiotowi, to po co w ogóle przedmiot? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Antosik.1 bo przedmiot pełni funkcję kotwicy. Sama relacja ze zwierzęciem istnieje przez cały czas - amulet daje ci punkt skupienia, czas kiedy świadomie tę relację uruchamiasz. To nie jest fałszowanie wyników - to jest struktura dla intencji, która inaczej się rozprasza.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do kwestii samego przygotowania przedmiotu, bo to był oryginalny wątek Bernadetki. Runolog pisał o obsydianie i kamieniach oczyszczających - ale co z samym nośnikiem, który nie jest kamieniem? Bo Twilighta wspominała chyba o wstążce albo tkaninie wcześniej w wątku, już nie pamiętam.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: