Forum

Asystent AI
Magia w deszczu - c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w deszczu - czy mokra pogoda zmienia działanie?


Wpisy: 745
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost - czy deszcz, wilgoć, ta cała mokra aura na zewnątrz, realnie zmienia to, co się dzieje podczas pracy magicznej? Nie mówię o symbolice wody jako żywiołu, bo to temat rzeka i każdy go zna. Chodzi mi o coś bardziej przyziemnego: pracuję od lat głównie wieczorami i zauważyłam, że przy słotnej pogodzie mam zupełnie inną jakość skupienia. Raz jest to ciężkie, lepkie, jakby myśli się kleją do siebie - innym razem wyjątkowo głęboka cisza wewnętrzna, której nie osiągam przy słonecznych dniach. Zaczęłam prowadzić notatki, żeby sprawdzić, czy to przypadek. Na razie wyniki są... niejednoznaczne. Ale chciałam zapytać, czy ktoś w ogóle zwracał na to uwagę, bo znalazłam bardzo mało materiałów po polsku na ten temat, a po angielsku jest trochę więcej, głównie w kontekście storm magic, ale to jednak coś innego niż zwykły, szary deszcz.


Odpowiedz
70 odpowiedzi
Wpisy: 330
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ciekawy trop, bo storm magic to faktycznie osobna bajka - tam chodzi o napięcie elektryczne, gwałtowność, ładunek burzy. Szary listopadowy deszcz działa zupełnie inaczej i raczej mało kto to odróżnia. Ja bym się zastanowił nad jedną rzeczą: czy to, co opisujesz jako 'lepkie myśli' przy deszczu, nie jest po prostu spadkiem ciśnienia atmosferycznego? Ciało reaguje na to realnie - część ludzi dostaje migreny, część czuje się ospale. Jeśli pracujesz w takim stanie, to siłą rzeczy skupienie będzie inne. Pytanie, czy efekt magiczny też jest wtedy inny, czy tylko twoje subiektywne odczucie pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Fortunat Ale właśnie to jest ten dylemat, prawda? Bo jak rozdzielić, co jest 'tylko' fizjologią, a co realnie wpływa na pracę? Ja przy runach zawsze notuję warunki zewnętrzne, bo po jakimś czasie widać wzorce. I rzeczywiście, przy niskim ciśnieniu rzuty są u mnie bardziej... rozmyte? Trudno to inaczej nazwać. Jakby przekaz był mniej ostry. Nie wiem, czy to mój stan, czy coś zewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moim zdaniem za bardzo szukacie fizycznych wyjaśnień dla czegoś, co ma swoje miejsce w tradycji. Woda to żywioł yin, odbierający, chłonący - każdy kto się zna wie, że rytuały przy deszczu są lepiej 'naładowane' jeśli chodzi o intencje oczyszczające albo związane z przeszłością. To nie jest kwestia ciśnienia barometrycznego, tylko energii żywiołu. Poczytajcie podstawy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Zbych62 Znam te podstawy, nie o to pytam. Piszę o czymś bardziej konkretnym - o stanie praktykującego, który jest po prostu zmęczony, przeciążony, i pracuje w deszczowy dzień. To nie jest pytanie o symbolikę yin. To pytanie o to, czy taki stan ciała i taki dzień to dobra kombinacja, czy może lepiej odpuścić. I właśnie to mnie ciekawi najbardziej, bo nie znalazłam na to jednoznacznej odpowiedzi nawet w poważniejszych źródłach.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Pelagiusza86 Tradycja tradycją, ale runy na przykład nie rozróżniają pogody w ten sposób. Hagalaz jest runą gradu i gwałtownej zmiany, niekoniecznie spokojnego deszczu. Laguz jest wodą, ale w sensie przepływu, intuicji, głębi - niekoniecznie dosłownego deszczu za oknem. Mapowanie 'deszcz = żywioł wody = yin' to uproszczenie, które może pomóc na początku, ale przy głębszej pracy zaczyna przeszkadzać. Pytanie Pelagiuszy jest, jak rozumiem, bardziej praktyczne: co robić ze sobą, kiedy jesteś wykończona i pada deszcz? Czy w ogóle pracować?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Berkana Dokładnie o to chodzi. I dziękuję za to dookreślenie, bo Zbych66 trochę mnie wciągnął w dyskusję, której nie chciałam prowadzić. Pytanie brzmi: czy mokra pogoda może być dla wyczerpanej osoby czymś pomocnym, czy raczej dodaje kolejne obciążenie? I czy ktoś ma na to praktyczne spostrzeżenia, nie teorię?


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tym zmęczeniem i pracą magiczną - to jest dla mnie ważniejsze niż sama pogoda. Jak pracujesz na czakrach albo z energią ogólnie, to stan wyjściowy ciała robi ogromną różnicę. Przy wyczerpaniu pole energetyczne jest jakby cieńsze, mniej stabilne. Deszcz może to albo łagodzić, albo pogłębiać - zależnie od osoby. U mnie mokra pogoda przy zmęczeniu działa uspokajająco na poziomie ciała, ale jednocześnie sprawia, że ciężej mi utrzymać intencję. Rozchodzi się. Macie coś takiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Antonisia_81 Ja mam dokładnie to, co opisuje Antonisia. Ostatnio próbowałam pracować z kamieniami przy bardzo szarej, dżdżystej pogodzie i czułam się jakby kamienie były 'dalej' niż zwykle. Nie wiem czy to dobrze to nazywam, ale kontakt był słabszy. Myślałam, że to ja jestem rozbita, ale może to połączenie zmęczenia i tej aury zewnętrznej razem?


Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Antonisia_81 'Intencja się rozchodzi' - to jest dobre określenie i mówi coś istotnego. Z perspektywy pracy rytualnej: intencja to jak sygnał, a zmęczone ciało to jak antena z uszkodzonym odbiornikiem. Deszcz może wzmacniać szum tła. Nie twierdzę, że to fizyka, ale mechanizm jest podobny. Przy czym - i tu nie zgodzę się z tym, co pisał wcześniej Zbych62 - nie ma jednej reguły dla deszczu. Znam ludzi, którzy robią najlepszą pracę właśnie w słotę, bo blokują się przy 'słonecznym optymizmie'.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Fortunat No dobra, ale jakaś systematyka być musi, bo inaczej to jest zabawa w 'u mnie działa inaczej' i nic z tego nie wynika. Tradycja istnieje po coś. Przy deszczu pracujesz z wodą, przy słońcu z ogniem - to nie jest moje zdanie, to jest element każdego porządnego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@jasnowidz66)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy do końca kumam to co piszecie, ale mam takie swoje obserwacje: przy deszczu mam wrażenie że amulety które noszę działają intensywniej? Tzn bardziej je czuję na skórze. Może to sygizacja ciśniena jak piszą niektóży, ale jest wyraźne. Kojarzy to ktoś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunegunda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Jasnowidz66 'Bardziej je czujesz' - masz na myśli fizyczne odczucie ciepła, mrowienia? Dopytuje, bo sama prowadzę notatki przy przedmiotach magicznych i nigdy nie zapisałam pogody jako zmiennej. Może powinnam.


Odpowiedz
(@jasnowidz66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 43

@Kunegunda Tak, takie mrowienie właśnie, jakby pulsowanie. Przy słonecznej pogodzie nie ma tego, albo rzadziej. Może to naprawdę coś z ciśnieniem, bo takie odczucia mam też przed burzą.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania o zmęczenie - myślę, że jest jedna rzecz, o której tu nie mówimy: regeneracja przez żywioł. Jeśli ktoś jest wyczerpany psychicznie, to deszcz i związana z nim woda może działać dosłownie jak reset, jeśli na to pozwolisz. Nie mówię o rytuałach aktywnych, ale o biernym wchłanianiu - siedzisz, słuchasz deszczu, nie robisz nic z intencją. Coś w tym jest. Ale to inne niż aktywna praca magiczna przy deszczu.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Są badania (nie magiczne, biologiczne) nad wpływem ujemnych jonów powietrza na stan psychiczny - deszcz, a szczególnie atmosfera przed deszczem, znacząco zwiększa ich stężenie. To może tłumaczyć część odczuć, które opisujecie. Mózg w środowisku bogatym w ujemne jony działa inaczej - lepsze skupienie, mniejsze napięcie, ale też inne progi percepcji. Nie twierdzę, że to wyjaśnia wszystko, co dzieje się podczas pracy magicznej, ale ignorowanie tego aspektu to błąd. Praktykujący, który jest fizycznie wyczerpany, działa w środowisku o obniżonym progu percepcji - i to może być albo otwarciem, albo wejściem w szum, zależnie od struktury pracy. Mnie osobiście deszcz przy zmęczeniu skłania do pracy receptywnej, nie projekcyjnej. Pytanie do was: czy w ogóle rozróżniacie te dwa tryby świadomie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Gwiazdarka97 Ja tego dokładnie nie nazwałam 'receptywną i projekcyjną', ale faktycznie robię tak intuicyjnie - przy gorszym dniu wolę patrzeć na karty, obserwować, niż coś 'wysyłać'. Może to właśnie o to chodzi. Przy astrologii też zauważam, że w dni z ciężką pogodą lepiej mi się analizuje wykresy niż cokolwiek planuje czy inicjuje.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, jestem sceptyczny wobec całej tej rozmowy, ale jedno mnie zaciekawiło - ten podział na receptywną i projekcyjną pracę. Czy to jest coś z jakiejś konkretnej tradycji, czy bardziej własna terminologia? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Nikodem76 To nie jest jeden system, różne tradycje używają różnych słów na to samo. W ceremonialnej magii zachodniej mówi się o invoking i evoking, w niektórych nurtach wicca o drawing down i sending out. Ale intuicyjnie to rozróżnienie pojawia się właściwie wszędzie - kiedy przyjmujesz, a kiedy nadajesz. Przy zmęczeniu naturalnym krokiem jest ograniczenie 'nadawania', bo po prostu nie masz na to zasobów. Deszcz sprzyja temu pierwszemu, bo wycisza, zamyka przestrzeń. Przynajmniej tak to u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dopisuję do swojego wcześniejszego posta o notatkach: zaczęłam retroaktywnie sprawdzać, przy jakiej pogodzie robiłam rzuty runiczne, które potem potwierdziły się jako trafne. Nie mam jeszcze dużo danych, ale jest lekka przewaga dni pochmurnych nad słonecznymi. Co ciekawe, absolutnie najsłabsze rzuty mam przy jednoczesnym zmęczeniu i słonecznej, głośnej pogodzie - jakby to pobudzenie środowiskowe rozpraszało. Przy deszczu i zmęczeniu jest lepiej, ale to wciąż nie jest mój optymalny stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Petronelka_54 To jest konkretny trop. Słoneczna, głośna pogoda jako rozpraszacz - ma sens. Mózg jest wtedy bardziej na zewnątrz, żeby tak powiedzieć. Deszcz zamyka. Ciekawe, że piszesz o zmęczeniu jako wciąż nieoptymalnym stanie - bo to sugeruje, że pogoda jest warunkiem sprzyjającym, ale nie wystarczającym. Potrzebujesz spokoju wewnętrznego i zewnętrznego jednocześnie.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Fortunat Tak, to właśnie chciałam powiedzieć - pogoda może być czynnikiem wspomagającym albo neutralnym, ale zmęczenie to oddzielna warstwa. Mam wrażenie, że przez ostatnią część rozmowy trochę nam te dwie rzeczy zaczęły się zlewać w jedną.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy one nie są połączone w praktyce? Tzn. pytam serio - jeśli deszcz obniża prób pobudzenia układu nerwowego, jak pisała Gwiazdarka97, to może właśnie przy zmęczeniu działa inaczej niż przy pełni sił? Dla wypoczętej osoby to może być neutralne, a dla wyczerpanej - faktycznie coś zmieniać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Antonisia_81 To jest sensowne rozróżnienie. Można to ująć tak: dla kogoś z pełnymi zasobami deszcz jest jednym z wielu kontekstów. Dla kogoś na granicy wyczerpania ten sam deszcz może przesuwać równowagę w jakimś kierunku - i pytanie brzmi: w którym. Nie wiem czy zawsze w dobrym.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

A skąd w ogóle wiadomo, że to deszcz coś zmienia, a nie po prostu to, że przy złej pogodzie siedzimy w domu, mamy mniej bodźców, więcej czasu i jesteśmy bardziej skupieni? Może wystarczyłoby wyłączyć telefon i zaciągnąć rolety?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Nikodem76 Szczerze? Tego nie można wykluczyć. Ale badania nad jonizacją powietrza robiono też w warunkach kontrolowanych, nie tylko w naturalnym środowisku - i efekty były powtarzalne niezależnie od tego, czy badani siedzieli w ciemnym pokoju, czy nie. To nie znaczy, że magia deszczu jest 'udowodniona', ale ten jeden mechanizm wydaje się czymś więcej niż tylko 'brak rozpraszaczy'.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@jasnowidz66)
Połączone: 2 lata temu

Mnie cały czas zastanawia jedno - czy jak ktoś jest mocno zmęczony, to w ogóle powinien coś robić? Bo ja jak jestem wykończony to nawet kart nie dotykam, mam wrażenie że mogę coś 'zabrudzić'. Nie wiem czy to ma sens ale tak to czuję.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Jasnowidz66 Mam dokładnie to samo przeczucie! Nawet kamienie wtedy odkładam, jakoś intuicyjnie. Ale nie wiedziałam czy to ma jakieś uzasadnienie czy to tylko mój wymysł.


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Whisperia84 Słuchajcie, wracam do kwestii przedmiotów - Whisperia pisała, że kamienie czuła 'dalej'. Mam pytanie: czy to się zmieniało w trakcie siedzenia przy nich, czy utrzymywało się przez cały czas? Bo zastanawia mnie, czy to jest efekt wejściowy, który mija, czy stały stan przez cały rytuał.


Odpowiedz
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Kunegunda Utrzymywało się, przynajmniej przez czas który tam byłam. Może z kwadrans, potem przerwałam. Ale dobry punkt - nie sprawdzałam czy po dłuższym siedzeniu by się zmieniło. Może za szybko rezygnowałam.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Kunegunda Wracając do wątku o przedmiotach i 'zabrudzeniu' - bo Kunegunda pytała wcześniej, a to urwało się bez odpowiedzi. W tradycji nordyckiej są pewne runy, które wprost nie powinny być używane przez osobę w stanie wyczerpania lub żałoby - Hagalaz i Nauthiz szczególnie, bo obie pracują z zasadą konieczności i przełomu. Przy spokojnym stanie osoby te energie są do opanowania. Przy wyczerpaniu łatwo o niekontrolowany odczyt albo o przyciąganie dokładnie tych wzorców, których nie chcesz. To nie jest metafora, to jest praktyczna wskazówka z tradycji: nie pracuj z runami chaosu gdy sam jesteś chaosem.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Berkana To wyjaśnia kilka moich rzutów, które wyszły mi 'gęsto' właśnie przy zmęczeniu - Hagalaz wychodziła nieproporcjonalnie często. Myślałam, że coś się dzieje w otoczeniu, a może po prostu ja byłam tym chaosem który się w niej odbijał. Jak w ogóle odróżnić, że runa mówi o sytuacji zewnętrznej, a nie o stanie czytającego?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Petronelka_54 To jest chyba najtrudniejsza część czytania run i nie ma prostej metody. Ale jest jeden sposób, który stosuje od lat: przed rzutem zadaję pytanie o zewnętrzny kontekst, a potem robię drugi krótki rzut z intencją 'co we mnie to przyciąga'. Jeśli runy są podobne albo identyczne - to jesteś ty, nie sytuacja. Jeśli są zupełnie różne - możliwe, że to dwie oddzielne rzeczy. Nie jest to nieomylne, ale pomaga zobaczyć granicę.


Odpowiedz
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Berkana Mam pytanie do Berkany, bo ten dwustopniowy rzut brzmi sensownie - ale czy to nie jest ryzykowne przy tym wyczerpaniu, o którym tu rozmawiamy? Tzn. robisz dwa rzuty zamiast jednego, a skoro przy jednym jest już 'szum', to przy dwóch ten szum się nie nakłada?


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

To 'zabrudzenie' o którym pisze Jasnowidz66 - w kontekście run można to rozumieć dosłownie jako nakładanie się intencji. Jeśli twój stan wewnętrzny jest chaotyczny, to rzut runiczny może odzwierciedlać chaos stanu, a nie sytuacji, o którą pytasz. To nie jest metafora nieczystości, raczej problem z odczytem sygnału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Berkana I to jest dokładnie ta różnica, którą staram się śledzić w swoich notatkach. Rzuty robione przy zmęczeniu wychodzą mi bardziej 'gęste' - dużo kart naraz, sprzeczne sygnały. Nie wiem jeszcze czy to zła intencja czy właśnie ten szum, o którym Fortunat pisał wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Przy astrologii mam podobny problem z interpretacją - jak jestem zmęczona, to widzę więcej napięć w transytach niż ich tam faktycznie jest. Nie wiem czy to projekcja własnego stanu, czy może rzeczywiście w takich momentach jestem bardziej otwarta na pewne częstotliwości. Nigdy tego nie rozstrzygnęłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Emilka54 To bardzo uczciwe podejście, że zostawiasz to nierozstrzygnięte. Bo chyba nie da się tego łatwo rozdzielić - jesteś interpretatorem i jednocześnie instrumentem odczytu. Zmęczenie zmienia oba.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@franuś65)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącę, bo trochę gubię się w tej dyskusji - ale czy chodzi wam o to, że deszcz jakoś fizycznie wpływa na działanie tych rzeczy, czy bardziej na osobę która z nimi pracuje? Bo rozumiem różnie to czytam i sam nie wiem co tu jest przyczyną.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Franuś65 Dobre pytanie i w sumie nie mamy tu jednej odpowiedzi, bo różne osoby mówią o różnych mechanizmach. Gwiazdarka97 wskazywała na jony i fizykę atmosfery. Berkana i Petronelka mówią o odczycie i intencji. Antonisia o energetyce ciała. Możliwe, że to nie jest jedno zjawisko.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Franus65 Właściwie to dobrze że Franuś zapytał wprost, bo chyba sami trochę straciliśmy wątek. Moje pierwotne pytanie dotyczyło konkretnej sytuacji: zmęczony człowiek, deszczowy dzień, praca magiczna. Czy w takim zestawieniu pogoda jest czynnikiem dodającym, czy odejmującym? I czy w ogóle warto wtedy zaczynać, czy lepiej odpuścić i zaczekać.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 750

@Pelagiusza86 No ale to jest indywiduale. Nie da się odpowiedzieć ogólnie. Każdy ma inny próg wyczerpania, inne tradycje, inne cele rytuału. Ktoś jest zmęczony i chce oczyścić przestrzeń, ktoś inny jest zmęczony i chce stawiać tarota - to są zupełnie różne sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Zbych62 ma rację że to indywidualne, ale myślę że jest jedna rzecz, którą można powiedzieć bardziej ogólnie. Przy głębokim wyczerpaniu, szczególnie psychicznym, bioenergoterapia i praca z czakrami pokazuje wyraźny wzorzec: jeśli ciało jest w stanie deficytu, pobiera z otoczenia, a nie wysyła. Deszcz w tej perspektywie, ze swoją yin-ową naturą, może właściwie pasować do stanu wyczerpania - ale tylko jeśli podejdzie się do pracy receptywnie, nie projektywnie. Jeśli ktoś mimo zmęczenia próbuje aktywnie 'wysyłać' intencję, może skończyć głębszym wyczerpaniem niż na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Lunella68 To jest najdokładniejsze ujęcie tego, co próbowałam powiedzieć wcześniej. Mam pytanie do Ciebie - czy w bioenergoterapii jest jakiś sposób żeby to z zewnątrz ocenić? Tzn. żeby samemu wiedzieć, czy jesteś w trybie 'pobierania' czy już próbujesz 'wysyłać', bo mi się wydaje, że zmęczony umysł może nie być tu dobrym sędzią.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i zastanawiam się - czy ktoś próbował w takim zmęczonym stanie po prostu tylko być przy deszczu, bez żadnego rytuału, bez intencji? Nie jako praktyka, tylko jako odpoczynek. I czy to dało coś innego niż próba pracy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Diamencik64 Tak, i myślę, że to jest ważne pytanie, które trochę zmieniło by optykę całej tej rozmowy. Bo przez ostatnie kilkanaście postów kręcimy się wokół pytania co działa i czy działa, a zupełnie pominęłyśmy wariant zerowy - co jeśli samo siedzenie przy deszczu bez żadnej intencji jest już czymś? W bioenergoterapii mamy takie pojęcie jak 'pasywna recepcja' - stan, w którym ciało pobiera bez aktywnego kierowania uwagi. To nie jest bierność, to specyficzny tryb. I deszcz, z tym swoim rytmicznym dźwiękiem i wilgocią w powietrzu, może taki tryb ułatwiać. Tylko że ciężko to odróżnić od zwykłego odpoczynku, masz rację.


Odpowiedz
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Lunella68 No właśnie, nie wiem czy to co opisujesz jako 'pasywną recepcję' to coś wyraźnie innego niż odpoczynek, czy to jest ten sam stan tylko inaczej opisany. Nie pytam złośliwie, naprawdę nie wiem jak to rozróżnić od środka.


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Diamencik64 Ja też nie byłam przy deszczu w trybie 'tylko siedzę', zawsze coś robiłam - albo kamień, albo oddech, albo jakiś focus. To co Diamencik opisuje - bycie bez intencji - brzmi jak coś, co może być bardziej wymagające niż się wydaje, bo trzeba faktycznie nie robić nic, a to jest trudniejsze niż się wydaje gdy jest się zmęczonym.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Antonisia_81 Właśnie - 'nie robić nic' przy zmęczeniu często zamienia się albo w drzemkę albo w rozkręcenie się myślami. Mam w notatkach kilka prób medytacji bez intencji przy deszczowej pogodzie i za każdym razem kończyłam z jakimś mentalnym zadaniem, które sama sobie wyznaczyłam. Chyba nie potrafiłam zostać w punkcie zero.


Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Petronelka_54 To co Petronelka opisuje - ten automatyczny drift w stronę 'zadania' - jest w ogóle ciekawe w kontekście zmęczenia. Bo zmęczony umysł często wcale nie odpuszcza struktury, on jej szuka bardziej desperacko. Dlatego może być tak, że praca rytualna przy wyczerpaniu albo jest bardziej płytka niż zwykle, albo paradoksalnie bardziej kompulsywna. I nie wiem które z tego jest groźniejsze dla samego rytuału.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Fortunat 'Kompulsywna praca rytualna' - to brzmi jak coś, co mógłbyś rozwinąć, bo nie bardzo wiem co masz na myśli. Że ktoś robi rytuał z przyzwyczajenia, bez obecności? Czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Nikodem76 Bardziej mam na myśli sytuację, gdy zmęczenie wyłącza refleksję nad tym co się robi - robisz rytuał bo 'tak trzeba', bo daje poczucie kontroli nad sytuacją, ale bez faktycznej decyzji czy to dobry moment. Widziałem to u siebie parokrotnie, głównie w trudniejszych okresach. Efekty były albo żadne, albo dziwnie skrzywione - nie złe, ale jakby niecelne.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

No ale to nie ma nic wspólnego z deszczem, to ma związek ze stanem osoby. Deszcz tu jest nieistony. Takie samo 'niecelne' będzie w słoneczny dzień jak ktoś jest na granicy wytrzymałości. Chyba zbyt dużo przypisujemy pogodzie w tej rozmowie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Zbych62 Zgadzam się, że stan osoby jest centralny, ale nie powiedziałabym, że deszcz jest bez znaczenia. Są badania - konkretnie prace Petera Suedfelda z lat 80. i 90. nad środowiskowym wpływem na stany introspekcyjne - które pokazują, że rytmiczne bodźce akustyczne o niskiej częstotliwości (a deszcz to dokładnie to) wpływają na aktywację trybu default mode network w mózgu. To ten sam obszar aktywny przy marzeniu na jawie, autobiograficznej refleksji i - co ciekawe - przy percepcji znaczeń symbolicznych. Więc deszcz może nie zmieniać intencji, ale może zmieniać to, jak mózg ją przetwarza.


Odpowiedz
(@franuś65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Gwiazdarka97 Dobra, to mnie trochę rozjaśniło. Ale mam pytanie - jeśli deszcz aktywuje ten... default mode, jak to nazwałaś - to czy przy zmęczeniu ten efekt jest silniejszy, słabszy, czy w ogóle działa inaczej? Bo zmęczony mózg chyba nie pracuje tak samo.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Franuś65 Bardzo dobre pytanie i tu robi się trudniej. Przy silnym wyczerpaniu DMN (default mode network) jest już zwykle nadaktywna, szczególnie przy wyczerpaniu psychicznym - ruminacje, kołowrotek myśli, to jest właśnie ten tryb na zbyt wysokich obrotach. Więc deszcz, który normalnie mógłby tę sieć 'delikatnie uruchamiać', przy zmęczeniu trafia w coś, co już pracuje za mocno. Może to wzmocnić albo - co też się zdarza - paradoksalnie przyciszyć, bo monotonia dźwięku działa wtedy jak reset. Nie mam pewności, w którą stronę to idzie, i szczerze nie sądzę żeby to było przewidywalne bez znajomości konkretnej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@jasnowidz66)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to samo się zastanawiałem. Jakby dwa rzuty przy zmęczeniu to troche tak jak dwa niewyraźne zdjęcia zamiast jednego - więcej materiału, ale żadne ostre.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Przy astrologii mam podobny dylemat z podwójną interpretacją - jak sprawdzam zarówno tranzyt jak i progressje przy tym samym pytaniu, zmęczona często gubię się w tym która warstwa mówi co. Zaczynam widzieć potwierdzenia tego, co już myślę, a nie to co jest w mapie. Może właśnie o to chodzi - że przy wyczerpaniu każda metoda interpretacyjna staje się bardziej lustrem niż oknem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Emilka54 'Lustro zamiast okna' - to jest naprawdę trafne określenie i myślę, że dotyka sedna całej tej rozmowy. Deszcz przy zmęczeniu może działać właśnie tak: wzmacnia refleksywność, ale refleksywność zmęczonego umysłu to głównie projekcja. Jeśli ktoś szuka odpowiedzi, dostanie odpowiedź - tylko że z własnego wnętrza, nie z zewnątrz. Pytanie czy to problem czy może w pewnych tradycjach jest to wręcz zamierzonym efektem.


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Antek W pewnych tradycjach to jest wręcz metoda - wyczerpanie jako sposób na przebicie się przez cenzurę świadomości i dostęp do głębszych warstw. Ale to jest coś bardzo innego niż przypadkowe zmęczenie codziennym życiem. Jedna rzecz to świadome wejście w stan wyczerpania jako technika, a zupełnie inna to próba pracy gdy jesteś po prostu wykończony tygodniem. Nie wiem czy te dwa stany mają cokolwiek wspólnego poza powierzchownym podobieństwem.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Antonisia_81 I chyba do tego właśnie szłam od początku tego tematu, tylko nie potrafiłam tego tak ująć jak Antonisia przed chwilą. Moje pytanie wynikało z konkretnej sytuacji - kilka tygodni naprawdę trudnych, deszcz za oknem, i ta pokusa żeby coś zrobić, bo może ta atmosfera pomaga. I zastanawiałam się czy ta pokusa to sygnał że moment jest dobry, czy właśnie że jest zły. I po tej całej rozmowie mam wrażenie, że odpowiedź brzmi: sama pokusa nic nie mówi o jakości momentu. Liczy się skąd pochodzi - czy z siły, czy z potrzeby wypełnienia pustki.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@kunegunda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pelagiusza, ale czy to znaczy, że twoim zdaniem lepiej w takim momencie nic nie robić? Czy może jest coś, co przy wyczerpaniu i deszczu jednak ma sens - może właśnie to bierne siedzenie o którym pisała Diamencik, bez żadnego celu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Kunegunda Nie jestem pewna, że odpowiedź jest tak prosta jak 'rob' albo 'nie rob'. Przez kilka tygodni właśnie szukałam tej granicy i za każdym razem wychodziło mi coś innego. Raz siedziałam przy oknie bez żadnego zamiaru i coś się poukładało samo - nie robiłam rytuału, nie stawiałam pytań, tylko byłam. Innym razem ta sama sytuacja skończyła się spiralą myśli, z której wyszłam gorzej niż weszłam. Więc chyba nie ma jednej odpowiedzi, tylko jest pytanie co konkretnie w danym momencie domaga się uwagi - ty, czy sprawa.


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Pelagiusza86 To co opisujesz Pelagiusza - ta różnica między dwoma pozornie takimi samymi momentami przy oknie - mnie też zastanawia. Skąd wiesz, że ten pierwszy raz 'coś się poukładało'? Mam na myśli: czy to było coś konkretnego, co poczułaś lub zobaczyłaś inaczej, czy raczej tylko retrospektywne wrażenie że tamten wieczór był lepszy?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Antonisia_81 Dobre pytanie i uczciwie - trochę jedno i drugie. Konkretnie: rano miałam inaczej postawione pytanie wewnętrzne niż wieczorem. Weszłam z 'co mam zrobić' a wyszłam z 'czego nie rozumiem' - i to była wymierna zmiana, nie tylko nastrój. Ale tak, możliwe, że retrospektywnie przypisałam to deszczowi i temu siedzeniu, a nie samemu czasowi.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

To przesunięcie z 'co mam zrobić' na 'czego nie rozumiem' - to jest akurat zmiana, którą trudno zbagatelizować, bo to dosłownie inna pozycja epistemiczna. Mam jednak pytanie w drugą stronę: czy w tym momencie przy oknie aktywnie coś robiłaś, nawet mentalnie, czy to był naprawdę stan bez intencji? Bo podejrzewam, że ta 'bezcelowość' mogła mieć własną strukturę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunegunda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Fortunat A co rozumiesz przez 'własną strukturę' bezcelowości? Bo brzmi to trochę jak oksymoron - albo coś ma strukturę albo nie ma celu, nie?


Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Kunegunda Nie koniecznie. Wyobraź sobie sen - nie masz w nim celu ale ma dramaturgię, jakieś napięcie, rozwiązanie. Bezcelowe siedzenie może mieć podobną logikę: nie decydujesz co się pojawi, ale to co się pojawia ma jednak kierunek. Myślę że Pelagiusza nieświadomie zrobiła coś ważnego - wyłączyła wolę, ale nie wyłączyła uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale to jest bardzo ładnie powiedziane i nic nie znaczy. 'Wyłączyła wolę ale nie uwagę' - to po prostu siedzenie i myślenie. Każdy to robi cały czas, nie trzeba do tego deszczu ani ram magicznych. Trochę nadinterpretujemy zwykłe ludzkie funkcjonowanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Zbych62 Masz rację, że to jest zwykłe ludzkie funkcjonowanie - ale to jest właśnie argument za tym, że deszcz może coś robić, a nie przeciw. Jeśli pewne środowiska akustyczne i świetlne konsekwentnie wywołują podobne stany u różnych ludzi, to nie jest nadinterpretacja, to jest wzorzec. W badaniach nad środowiskowym wpływem na uwagę - Kaplan i Kaplan, teoria przywracania uwagi z lat 90. - właśnie rytmiczne, niewymagające środowiska (woda, deszcz, las) pozwalają na regenerację zasobów uwagi. Możesz to nazywać jak chcesz, efekt jest mierzalny.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Gwiazdarka97 Ok ale to jest psychologia środowiskowa, nie magia. Czy ty twierdzisz, że rytuał przy deszczu 'działa' dlatego, że psychologia przywrócenia uwagi jest faktem, czy że coś extra poza tym się dzieje? Bo to są dwa bardzo różne twierdzenia.


Odpowiedz
Udostępnij: