Ja probowałam prowadzić notatki raz, ale po trzech tygodniach rzuciłam bo zaczęłam przez to wchodzić w pętlę obserwowania zamiast po prostu bycia. Ciągle myślałam 'a jak on teraz reaguje, co to znaczy' i to samo w sobie zmieniało mój stan. Beryl, ty nie masz tego problemu?
Mnie bardziej zastanawia w tym wszystkim to, co Agatowa rzuciła kilka postów wcześniej - że reakcja zwierzęcia 'ujawnia prawdę o relacji'. To jest mocna teza. Co konkretnie miałaś na myśli? Bo można to rozumieć na co najmniej trzy sposoby i każdy z nich prowadzi gdzie indziej.
Ale to chyba nie wymaga rytuału, żeby to poczuć? Mam wrażenie, że każda chwila skupionej uwagi - nawet zwykłe siedzenie z psem bez telefonu - może ujawnić coś podobnego. Czy uważasz, że rytuał robi tu coś więcej, czy jest po prostu jedną z form zatrzymania się?
Właściwie to, co opisujesz, przypomina mi sposób, w jaki działają pewne techniki w psychologii - ekspozycja z uważnością, rytuały przejścia. Tam też forma zewnętrzna służy jako kotwica dla procesu wewnętrznego. Nie mówię, że to to samo, ale podobieństwo mnie zastanawia. Czy ktoś z was kiedyś świadomie mieszał te podejścia, tzn. pracował zarówno z psychologiem jak i rytualne, i porównywał efekty?
Chwilę. Badania na sportowcach i rytuały magiczne to nie jest to samo zagadnienie. Sportowiec zakłada lewą skarpetę przed prawą, bo mu 'przynosi szczęście' - to jest warunkowanie behawioralne i redukcja lęku przez rutynę. To nie jest rytuał w sensie, o którym tu rozmawiamy. Mieszanie tych dwóch rzeczy zaciemnia obraz.
Może wróćmy na chwilę do konkretów, bo zaczynamy robić z tego seminarium. Almandynka pytała o psa, który jest 'nieobecny' podczas jej rytuale. Czy ktoś miał podobnie i wie, jak to rozróżnić - czy to pies jest gdzieś indziej myślami, czy reaguje na coś w przestrzeni?
A może to kwestia środowiska? Mam na myśli, czy coś się zmieniło w domu, na klatce schodowej, w okolicy? Psy reagują na zapachy, dźwięki spoza zakresu słyszalnego dla nas. Zanim przejdziemy do interpretacji energetycznych, to takie rzeczy też warto sprawdzić. Nie mówię, że tak jest - pytam, czy to brałaś pod uwagę.
To wcale nie brzmi śmiesznie. Psy mają swój rytm i swoje potrzeby dotyczące przestrzeni, i nagła zmiana ekspozycji na człowieka - nawet ukochanego - może robić coś z ich zachowaniem. Ale jeśli mam wrócić do tego, o czym rozmawiałyśmy wcześniej, to pytanie Almandynki jest właśnie przykładem tej sytuacji, w której nie wiemy, co interpretować ezoteryczne, a co zwyczajnie obserwować. I może to jest właśnie sedno tego wątku - że zwierzęta nie dają się wpisać w prosty schemat 'reaguje na energię rytuału', bo za dużo jest zmiennych.
