Forum

Asystent AI
Zaklęcia dla zwierz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia dla zwierząt - czy można pracować magią dla domowych pupili?

Strona 1 / 2

Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam ostatnio trochę przemyśleń na temat pracy magicznej z udziałem zwierząt i nie mam gdzie o tym powiedzieć, bo w sieci panuje albo totalne odrzucenie ('to bzdury'), albo cukierkowe przepisy w stylu 'zapal świeczkę za swojego kotka'. Chodzi mi o coś innego. Moja kotka ma już swoje lata i od jakiegoś czasu obserwuję, że kiedy pracuję rytualnie w domu, ona albo siada dokładnie w kręgu albo wychodzi z pokoju i nie wraca przez kilka godzin. Zero przypadku w tym, bo wiem, jak ona normalnie się zachowuje. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens robić coś intencjonalnie dla niej, na przykład wzmacniać jej przestrzeń, otaczać ją ochroną, a nie tylko liczyć na to, że 'sama się wpasuje'. Ale tu mam problem, bo nie wiem, czy w ogóle etyczne jest kierowanie energii rytuału na kogoś, kto nie ma jak wyrazić zgody. Zwierzę nie może powiedzieć 'tak, chcę'. Czy ktoś w ogóle próbował coś takiego robić świadomie, nie przypadkowo?


Odpowiedz
85 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Ten temat z zgodą mnie zawsze zatrzymuje. Bo z jednej strony rozumiem argument, że zwierzę nie może wyrazić zgody w sensie werbalnym, ale z drugiej strony - kiedy mój pies miał operację, to go nie pytałam o zgodę na znieczulenie. Działałam w jego interesie, tak jak go rozumiałam. Przy rytuałach ochronnych myślę podobnie. Robiłam kiedyś coś prostego, okadzanie przestrzeni wokół miejsca gdzie sypia mój pies, z intencją spokoju i ochrony. Nie miałam poczucia, że coś mu narzucam. Ale faktycznie, kiedy robiłam to po raz pierwszy, on wstał, obwąchał wszystko i... usiadł dokładnie obok. To mnie trochę rozbrajało. Chociaż może to był po prostu zapach kadzidła 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Wrozbitka ale to ciekawe rozróżnienie, które robisz - między działaniem 'w interesie kogoś' a działaniem 'na kogoś'. Tylko skąd pewność, że wiesz, co jest w interesie zwierzęcia? Mam na myśli serio, nie zaczepnie. Bo my nakładamy własną interpretację na zachowanie psa czy kota. On usiadł obok - i od razu interpretujemy to jako akceptację. A może po prostu lubił ciepło świecy?


Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Bard85 no właśnie, i to jest uczciwe pytanie. Powiem szczerze - nie mam pewności. Interpretuję. Ale tak samo interpretuję, gdy patrzę na czyjąś aurę albo ciągnę kartę z pytaniem o czyjąś sytuację. Zawsze jest ten element projekcji. Myślę, że w pracy z energią nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, że odczytujemy prawidłowo. Przy zwierzętach ten margines błędu jest po prostu bardziej widoczny, bo nie możemy nawet zapytać 'jak się czujesz po tym?'


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Bard85 właśnie ten problem z interpretacją mnie zatrzymuje najbardziej. Moja kotka kiedyś usiadła w kręgu soli, który zostawiłam po rytuale. Zaczęłam się zastanawiać, czy to znak, że 'chce' tej energii, czy po prostu sól to ciekawy zapach i chłodna podłoga. I tu zaczęło się dla mnie coś ważniejszego niż sam rytuał - zaczęłam obserwować ją naprawdę uważnie, bez z góry przyjętej narracji. I po kilku tygodniach zauważyłam, że ona ma bardzo wyraźne wzorce zachowania przy mojej pracy rytualnej. Na tyle spójne, że trudno mi to zredukować do przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam pytanie, które może się wydać trochę z boku, ale mi chodzi po głowie - czy w ogóle zakładacie, że zwierzęta mają coś w rodzaju ciała energetycznego, aury, czegokolwiek, na co rytuał mógłby działać? Bo jeśli tak, to skąd to założenie? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć, bo nigdy nie trafiłam na sensowne omówienie tego tematu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Teodozja_H ja się tym interesowałam trochę przy okazji litoterapii - widziałam w jednej zagranicznej książce (Penczak chyba, albo ktoś z jego kręgu) wzmiankę o tym, że zwierzęta mają odpowiedniki czakr, ale u nich rozkład jest inny niż u ludzi. Nigdy nie sprawdzałam tego samodzielnie, więc nie wiem na ile to działa w praktyce, ale samo założenie, że jest jakieś pole energetyczne, pojawia się u różnych autorów.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Danusia54 Christopher Penczak pisał o tym w 'The Animal-Speak Workbook' - nie, zaczekaj, to był Ted Andrews. Penczak ma chyba coś o zwierzętach w kontekście totemów. Ale faktycznie obaj zakładają, że zwierzęta mają pole energetyczne, tylko o innej strukturze. Przy czakrach u czworonogów rozkład osi jest poziomy, nie pionowy jak u człowieka, co zmienia całą logikę pracy z nimi. Czy ktoś tutaj faktycznie to sprawdzał na własnym zwierzęciu?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu po cichu, bo temat mnie wciągnął bardziej niż się spodziewałam. Mam jedną obserwację z praktyki, ale nie do końca z magii - raczej z astrologii, choć to się łączy. Zaczęłam kiedyś robić mapy urodzenia dla swoich kotów, tak z ciekawości. I kiedy patrzyłam na transyty podczas ich chorób albo zmiany zachowania, zaczęłam dostrzegać korelacje, które były zaskakująco wyraźne. To mnie skłoniło do myślenia, że jeśli ciała niebieskie wpływają na pole energetyczne zwierzęcia tak samo jak na moje, to może i inne formy pracy energetycznej mają podobny dostęp.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Judytka_68 poczekaj - robisz mapy urodzenia dla kotów? To brzmi jak coś, o czym chciałabym usłyszeć więcej. Masz datę urodzenia, godzinę? Skąd to wziąć, jeśli kotek pochodzi ze schroniska i nikt nie zna daty?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

data urodzenia ze schroniska jest zazwyczaj szacowana, więc biorę to jako orientacyjną. Niektórzy pracują z 'datą adopcji' jako punktem wyjścia - bo to moment, gdy zwierzę wchodzi w twoją przestrzeń i de facto zaczyna być częścią twojego pola. Obie metody mają swoją logikę. Ale wracając do tego, co pisałaś wcześniej - ten wątek z zachowaniem kotki podczas rytuałów jest dla mnie ważniejszy niż same zaklęcia. Bo to, jak zwierzę reaguje na rytuał, może powiedzieć więcej o tym, co się w tym rytuale naprawdę dzieje, niż jakiekolwiek sposób diagnostyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

właśnie ten fragment mnie zahaczył - że zwierzę 'mówi' coś o rytuale swoją reakcją. Mam psa i on jest jakby termometrem nastroju w domu. Jak robiłam raz coś z intencją, która na zewnątrz brzmiała pozytywnie, ale w środku wiedziałam, że jest w tym jakiś haczyk (chciałam dobrego wyniku, ale z trochę 'krzywą' motywacją), to pies przez cały rytuał siedział tyłem do mnie. Nie uciekł, nie był niespokojny, po prostu... tyłem. Potem kiedy intencja była czysta, kładł się obok. Może przypadek, może nie, ale zapamiętałam to.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Kryska57 o, to jest coś, co mnie naprawdę zastanawia. Że zwierzę może reagować nie na sam rytuał, ale na stan wewnętrzny osoby, która go robi. To by tłumaczyło, dlaczego tak ciężko oddzielić 'czy rytuał zadziałał na zwierzę' od 'czy zwierzę wyczuło mój stan podczas rytuału'. One mogą być nierozłączne.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@seweryn)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wchodzę z zupełnie innej strony, bo jestem tu raczej od numerologii, ale mam pytanie ogólniejsze - czy ktoś z was próbował używać imienia zwierzęcia jako elementu rytuału? Mam na myśli pracę z wibracją numerologiczną imienia. Mój kot ma imię, które w numerologii daje dość konkretną liczbę, i zastanawiam się, czy to ma znaczenie przy kierowaniu intencji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Seweryn to interesujący trop, ale zanim pójdziesz w tę stronę, mam jedno pytanie - czy kot naprawdę 'nosi' to imię, czy to imię jest bardziej nasze? Zwierzęta nie identyfikują się z dźwiękiem swojego imienia tak jak my. Reagują na nie warunkowo, bo nauczyły się, że ten dźwięk poprzedza coś konkretnego. Nie wiem, czy wibracja imienia nadanego przez człowieka byłaby w ogóle 'odbierana' przez zwierzę, czy raczej przez nas samych.


Odpowiedz
(@seweryn)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Wiezowa no właśnie, to jest dokładnie ten problem. Może numerologia imienia działa raczej jako klucz dla osoby wykonującej rytuał, a nie dla samego zwierzęcia. Że to my 'wchodzimy w kontakt' z tą energią przez imię. Jak wejście przez konkretne drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to otwiera zupełnie inne pytanie - jeśli rytuał dla zwierzęcia działa głównie przez nas, przez naszą intencję i nasz stan, to czy w ogóle jest to 'magia dla zwierzęcia', czy raczej magia dla siebie, ale nakierowana na kogoś? Jak modlitwa za kogoś, gdzie efekt jest też po stronie modlącego się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Teodozja_H i tu zaczyna się dla mnie ten 'dodatkowy kontekst', o którym myślę od początku tego wątku. Kiedy zaczęłam naprawdę obserwować moje zwierzę podczas rytuałów, to zaczęłam też dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam. Na przykład to, jak bardzo chciałam, żeby kotka 'zaakceptowała' mój rytuał, bo to by mi dało potwierdzenie, że robię coś właściwego. Kiedy ona chodziła tyłem albo wychodziła z pokoju, robiło mi się nieswojo. I z czasem doszłam do wniosku, że ta nieswojość była cenniejsza niż każda akceptacja. Bo rytuał ujawnił mi, że szukam zewnętrznego potwierdzenia czegoś, co powinno być zakorzenione wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

to jest właśnie coś, o czym mało się mówi otwarcie. Że rytuał może ujawnić prawdę, której nie chcemy zobaczyć. I że obecność zwierzęcia przy tym jest trochę jak obecność kogoś, kto nie gra według naszych reguł społecznych. Pies czy kot nie udaje, że wszystko jest okej. Jak my coś udajemy przed sobą, to oni to widzą. I siedzą tyłem.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i trochę się gubię - bo zaczęłam ten wątek z myślą, że może coś zrobię dla swojej kotki, która jest ostatnio jakby przybita. A teraz mam wrażenie, że to nie chodzi o kotę, tylko o mnie. To tak ma być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Bogusia_S może właśnie dlatego kotka jest przybita 🙂 Nie mówię tego złośliwie. Zwierzęta domowe, szczególnie koty, są bardzo uważnymi obserwatorami stanu swojego człowieka. Zanim zaczniesz robić cokolwiek rytualnie dla niej, zapytaj siebie szczerze - jak ty się ostatnio czujesz? Czy to ona jest przybita, czy ty jesteś i projektujesz to na nią? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę warto się nad tym zatrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale jak mam siebie zapytać 'jak ty się czujesz' i co z tym zrobić? Bo to brzmi jak porada psychologa, nie jak pomoc dla kotki. Ona jest przybita, chodzi za mną, nie je normalnie - i ja mam teraz robić rachunek sumienia zamiast czegoś dla niej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Bogusia_S rozumiem frustrację, ale jedno nie wyklucza drugiego. Możesz zrobić coś dla kotki i przy okazji spojrzeć na siebie. Tylko powiedz mi jedno - od kiedy ona tak chodzi? Bo to może być po prostu kwestia zdrowotna i weterynarz przed jakimkolwiek rytuałem.


Odpowiedz
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Kryska57 była u weterynarza, nic fizycznego nie znaleźli. Mówią, że może stres. I właśnie dlatego tu przyszłam, bo pomyślałam, że może jest coś, co mogę zrobić sama.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Bogusia_S właśnie o to mi chodziło wcześniej - że zwierzę bywa pierwszym sygnałem czegoś, co my sami dopiero przetwarzamy. Nie mówię, że to reguła, ale warto poobserwować ten równoległy trop. A co do rytuału - czy masz jakiś pomysł, co chciałabyś zrobić? Czy dopiero szukasz?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Jak weterynarz mówi 'stres', to ciekawe jest to, żeby sprawdzić co się zmieniło w domu mniej więcej w tym czasie. Nie rytualnie, po prostu obserwacyjnie. Czy coś się zmieniło w twoim życiu, co kotka mogłaby wyczuć? Nowy zapach, inna rutyna, coś w twoim nastroju?


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

szukam. Widziałam gdzieś o kadzeniu przestrzeni z kotem, o stawianiu kryształów przy jego miejscu do spania. Ale nie wiem czy to ma sens, czy to tylko ładnie wygląda na zdjęciach.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

To akurat zależy od intencji, z jaką to robisz, chyba. Kadzenie przestrzeni ma sens jako oczyszczenie, ale nie wszystkie kadzidła są bezpieczne dla kotów - to jest coś, co trzeba sprawdzić zanim w ogóle zaczniemy mówić o rytuale. Niektóre olejki eteryczne są dla nich toksyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Danusia54 dobrze, że to mówisz, bo to jest często pomijane. Lawenda, eukaliptus, olejek z drzewa herbacianego - wiele źródeł podaje, że koty nie metabolizują pewnych związków tak jak my i problem może się pojawić nawet przy dyfuzorze w tym samym pomieszczeniu. Więc zanim ktokolwiek pójdzie w kadzenie dla kotki, to jest pierwsze pytanie do sprawdzenia, nie estetyka rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@seweryn)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie wiedziałem o tej toksyczności, dziękuję za tę uwagę. To właściwie zmienia całe podejście do fizycznych elementów rytuału przy zwierzętach. Czy są w takim razie kadzidła, które są uznawane za bezpieczne? Albo może lepiej w ogóle zrezygnować z dymu i pracować tylko z intencją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Seweryn benzoesu, kadzidło żywiczne bez dodatków olejkowych, niektórzy mówią o kadzeniu na zewnątrz zanim wpuści się zwierzę do pomieszczenia. Ale szczerze - nie jestem weterynarzem i nie będę podawać listy jako pewnik. Przed jakimkolwiek kadzeniem przy kocie szukałabym źródeł weterynaryjnych, nie ezoterycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam inne pytanie do tej sytuacji z Bogusią - czy ktoś z was pracował kiedyś z intencją wyłącznie mentalnie, bez żadnych fizycznych elementów, właśnie dlatego że były jakieś ograniczenia? Żadnego dymu, żadnych kryształów przy zwierzęciu, tylko skupienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Teodozja_H robiłam tak kilka razy i nie powiem, żeby efekt był słabszy. Choć trudno ocenić, bo nie mam grupy kontrolnej 🙂 Ale mam wrażenie, że w pracy z intencją skupioną na kimś innym - czy to człowiek, czy zwierzę - fizyczne elementy są bardziej dla mnie niż dla obiektu tej pracy. Pomagają mi wejść w stan skupienia.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Wrozbitka zgadzam się z Wrozbitką w tym sensie, że rytuał fizyczny działa na mnie jak zaproszenie do konkretnego trybu myślenia. Bez niego moje myśli łazą po różnych kątach. Ale to jest mój problem, nie jakiś wymóg magiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest ciekawe rozróżnienie, bo w bioenergetyce mówi się o tym, że intencja jest przekazywana przez skupienie uwagi, nie przez przedmiot. Przedmiot jest kotwicą dla umysłu. Więc jeśli ktoś potrafi skupić uwagę bez zewnętrznych kotwic, to nie traci niczego esencjalnego. Tylko niektórym trudniej wejść w ten stan bez czegoś fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu po raz pierwszy w tym wątku, bo sama mam podobną sytuację - pies, który ostatnio jest jakby nieobecny. Ale mam inne pytanie niż Bogusia: czy zamiast robić rytuał dla psa, można zrobić rytuał razem z nim? Że on jest nie obiektem, ale uczestnikiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Almandynka_W to jest coś, nad czym się zastanawiam od dłuższego czasu. Mam poczucie, że moja kotka czasami 'wchodzi' w przestrzeń rytuału w sposób, który nie wygląda na przypadkowy. Siada, nie przeszkadza, jest spokojna. To inaczej niż jej zwykła obecność. Ale nie nazwałabym jej uczestniczką w sensie świadomym - raczej obecną na swoich warunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Uczestnictwo zwierzęcia w rytuale to temat, który szybko wchodzi na teren antropomorfizacji. Możemy powiedzieć, że kot 'współuczestniczy', ale tak naprawdę reaguje na zmieniony rytm oddechu człowieka, zmianę zapachu skóry, inny typ ruchu. Czy to uczestnictwo czy po prostu zwykła adaptacja do zmiany środowiska?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Wiezowa ale czy ta adaptacja nie jest właśnie tym, co nas interesuje? Jeśli zwierzę zmienia swoje zachowanie w odpowiedzi na zmianę naszego stanu podczas rytuału, to jest to jakaś forma sprzężenia zwrotnego. Nieważne jak to nazwiemy - uczestnictwem czy adaptacją. Efekt jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@frydka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam bardzo podstawowe pytanie - czy ktoś kiedykolwiek zaobserwował konkretną zmianę w zachowaniu zwierzęcia po rytuale? Nie podczas, ale po. Bo to chyba byłby jakiś punkt wyjścia do oceny czy cokolwiek zadziałało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Frydka u mnie pies po jednym rytuale oczyszczającym spał przez kilka godzin bardzo spokojnie, bez zwykłego reagowania na każdy szmer. Ale czy to rytuał, czy po prostu zmęczenie albo mój spokojniejszy nastrój, który na niego wpłynął - nie mam pojęcia. I to jest ten problem z ocenianiem skuteczności, o którym mówiły inne osoby wcześniej w tym wątku.


Odpowiedz
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Frydka dokładnie to samo mam z psem. Po tym jak zrobiłam proste skupienie intencyjne - nie żaden rozbudowany rytuał, tylko usiadłam, wyciszyłam się i skierowałam myśl na jego spokój - przez następne godziny był jakiś... inny. Spokojniejszy. Ale za każdym razem mam ten sam problem: nie wiem, czy to mój spokój udzielił się jemu, czy coś więcej. I chyba nigdy nie będę wiedziała na pewno.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Almandynka_W ale czy to rozróżnienie jest w ogóle konieczne do oceny efektu? Jeśli pies jest spokojniejszy po tym, jak ty jesteś spokojna, to jest to jakiś wynik. Skąd to pochodzi - z bioenergetycznego sprzężenia, z twojego języka ciała, z innego oddechu - to jest ciekawe pytanie, ale niezależne od wyniku.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale to jest właśnie sedno problemu z oceną czegokolwiek w tej dziedzinie. Jeśli każdy wynik można wytłumaczyć przez zmianę naszego zachowania, to na czym właściwie polega specyfika rytuału? Co robi rytuał ponad to, co robi zwykłe uspokojenie się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Wiezowa to jest pytanie, które stawiam sobie od lat i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Moje robocze podejście jest takie, że rytuał strukturyzuje stan wewnętrzny w sposób, którego samo 'uspokojenie się' nie daje. Jest jakiś kierunek, intencja sprecyzowana, nie tylko ogólne wyciszenie. Ale czy to zmienia coś poza mną - szczerze nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@frydka)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do mojego pytania, bo chyba zostało trochę zawieszone w powietrzu - czy ktoś zaobserwował zmianę negatywną? Tzn. zwierzę zachowywało się gorzej po rytuale albo w trakcie? Pytam, bo skupiamy się na pozytywnych przykładach, a to trochę zaburza obraz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Frydka tak, mam takie jedno wspomnienie. Pracowałam nad czymś trudnym dla siebie i kot przez cały czas był niespokojny, chodził, miauczał, wyraźnie coś mu nie pasowało. Wtedy myślałam, że przeszkadza. Teraz zastanawiam się, czy nie reagował na mój stan emocjonalny, który był - delikatnie mówiąc - napięty.


Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Kryska57 czyli to nie rytuał jako taki, tylko ty podczas rytuału? To jest ważne rozróżnienie. Czy jak pracujesz nad czymś spokojnym, to kot też jest spokojniejszy?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Teodozja_H tak, mniej więcej. Choć nigdy tego systematycznie nie śledziłam. Mam wrażenie, że jest jakaś korelacja z moim stanem, a nie z tematem rytuału samym w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może być głupie - czy przy rytuale skierowanym na zwierzę powinno być ono fizycznie przy mnie? Moja kotka ostatnio unika mojego pokoju i zastanawiam się, czy mam z tym jakoś pracować, czy czekać aż sama wróci.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Bogusia_S to nie jest głupie pytanie, ja to samo zastanawiałam się gdy robiłam cokolwiek z myślą o moim psie. Mam poczucie, że obecność fizyczna nie jest warunkiem koniecznym - ale może być pomocna, jeśli pracujesz z obrazem konkretnego zwierzęcia i chcesz mieć jego energię blisko. Choć jeśli ona sama nie chce być w pobliżu, to może warto zapytać siebie, dlaczego tak jest, zanim zaczniesz rytuał.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Bogusia_S to, że kotka unika twojego pokoju, jest informacją samą w sobie. Nie wiem co tam robisz, ale koty są wybitnie czułe na zmiany zapachowe, elektrostatyczne, nawet na to czy w pokoju jest nowe urządzenie elektryczne. Zanim przypisujesz temu znaczenie ezoteryczne, sprawdź bardzo przyziemne rzeczy.


Odpowiedz
(@bogusia_s)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Judytka_68 sprawdziłam już wiele przyziemnych rzeczy, stąd w ogóle jestem tu z tym pytaniem. Nie ma nic nowego w pokoju, nic się nie zmieniło poza moim stanem - dużo ostatnio przeżywam.


Odpowiedz
Wpisy: 241
Rozpoczynający temat
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

I to jest właśnie ten moment, o którym wspominałam wcześniej w tym wątku. Kiedy energia rytuału - albo po prostu intensywny stan wewnętrzny człowieka - zaczyna coś ujawniać przez reakcję zwierzęcia. Kotka może ci po prostu mówić, że coś się dzieje. Nie o niej, o tobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Agatowa Mam takie skojarzenie z tym, co Agatowa mówi - czytałam gdzieś, że psy potrafią wyczuć podniesiony poziom kortyzolu u człowieka poprzez zapach. To jest fizjologia, nie mistycyzm. Ale efekt jest ten sam: zwierzę reaguje na twój stres, zanim ty sama w pełni go poczujesz. Czy to nie jest właśnie ta 'prawda o relacji', którą ujawnia rytuał?


Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Danusia54 to jest bardzo trafne, ale otwiera inne pytanie - czy rytuał cokolwiek tu zmienia, czy tylko skupia naszą uwagę na tym, co i tak już jest? Bo może kotka Bogusi unikała jej pokoju od tygodnia, a Bogusia zaczęła to zauważać dopiero gdy usiadła z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@seweryn)
Połączone: 8 miesięcy temu

To brzmi jak argument za tym, że rytuał działa przede wszystkim jako sposób uwagi, a nie jako coś, co zmienia rzeczywistość niezależnie od naszej obserwacji. Nie mówię, że to umniejsza rytuał - skupienie uwagi to też coś. Ale to zupełnie inne podejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Seweryn nie wiem czy to jest 'albo albo'. W bioenergetyce mówi się, że uwaga jest formą energii - gdzie idziesz uwagą, tam idziesz energią. Więc jeśli rytuał skupia uwagę, to może właśnie przez to zmienia coś realnego. Choć rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@almandynka_w)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy może do pytania, które zadałam wcześniej, bo trochę zginęło - o wspólnym rytuale z psem jako uczestnikiem. Bogusia powiedziała, że kotka unika jej pokoju, ja mam odwrotny problem: pies jest przy mnie non stop, ale jakby nieobecny, patrzy gdzieś poza. Czy to brzmi znajomo komuś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Almandynka_W u mnie kot miał dokładnie tak przez kilka tygodni i okazało się, że ja sama byłam 'nieobecna' - funkcjonowałam, ale byłam totalnie w głowie, nie w ciele. Jakby mi to zwierciadło wystawił. Zbiegło się z momentem, kiedy zaczęłam to w sobie dostrzegać.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@frydka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to może banalne pytanie, ale - czy ktoś próbował powiązać swój stan emocjonalny z zachowaniem zwierzęcia w sposób bardziej systematyczny? Nie intuicyjnie, ale przez jakiś czas prowadził notatki równolegle? Bo te obserwacje są ciekawe, ale wszystkie są retrospektywne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Frydka Właśnie to pytanie Frydki o notatki mnie zatrzymało. Ja akurat prowadzę dziennik od dłuższego czasu i mam tam między innymi obserwacje dotyczące swojego kota. Nie jest to metodologia naukowa, ale mam kolumny: mój nastrój, jego zachowanie, co robiłam danego dnia. I powiem wam, że korelacja między moim poziomem napięcia a jego 'kleistością' jest dosyć wyraźna. Jak jestem rozbita, on się klei. Jak jestem skupiona i spokojna, robi swoje. Natomiast co do rytuale konkretnych - to trudniej rozdzielić, bo rytuał zawsze idzie z jakimś stanem moim.


Odpowiedz
(@frydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Beryl no właśnie, to jest mój problem z wyciąganiem wniosków z obserwacji nieformalnych - nie wiadomo, co jest zmienną. Ale i tak to jest więcej niż ma większość osób w tej dyskusji. Jak długo prowadzisz te notatki? I czy w ogóle widać jakiś moment przełomowy, albo że coś cię zaskoczyło?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: