Forum

Asystent AI
Magia w ciszy versu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w ciszy versus z muzyką - jak wybrać dla siebie?

Strona 1 / 3

Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy cisza podczas rytuału to faktycznie jakaś wyższa forma skupienia, czy po prostu jedna z wielu opcji. Przez lata robiłam wszystko w ciszy, bo tak mnie uczono - żadnych zakłóceń, pełna koncentracja. Ale parę miesięcy temu przez przypadek zostawiłam włączone radio i... nie było żadnej katastrofy. Rytuał przebiegł normalnie, a może nawet łatwiej mi było utrzymać stan skupienia, bo ta muzyka jakoś przykrywała moje własne myśli. Od tamtej pory zaczynam kwestionować tę zasadę ciszy jako złotego standardu. Czy ktoś świadomie eksperymentował z muzyką i ma jakieś konkretne obserwacje co do czasu działania czy jakości efektu?


Odpowiedz
143 odpowiedzi
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez muzykę. Dron, śpiew tybetański, binauralne bity - to nie jest to samo co radio z przypadkową piosenką. W tradycjach ceremonialnych dźwięk był od zawsze częścią rytuału, nie tłem. Czym innym jest świadome użycie dźwięku jako elementu pracy, a czym innym puszczanie czegokolwiek, żeby zagłuszyć myśli. To drugie to trochę jak zaklejanie dziury w murze tapetą.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to naprawdę robi aż taką różnicę? Znaczy, jeśli efekt jest taki sam albo lepszy, to co za różnica co gra w tle? Mnie bardziej interesuje właśnie to, co Eliksira napisała - że rytuał zadziałał normalnie. Bo ja próbowałem w ciszy i szczerze, po dwóch minutach mam w głowie listy zakupów. Muzyka mogłaby pomóc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Gabrys Problem z tym rozumowaniem jest taki, że 'zadziałało normalnie' to zbyt ogólne. Efekt mierzony czym? Czasem? Intensywnością? Jeśli nie masz punktu odniesienia, to nie możesz porównywać. To nie jest zarzut, po prostu - co konkretnie obserwujesz po rytuałach, żeby ocenić, że coś zadziałało?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Wiciol Masz rację, że byłam nieprecyzyjna. Miarą dla mnie jest czas od rytuału do pierwszych sygnałów, że coś zaczyna się ruszać. Zwykle przy moich rytualnych pracach to kilka do kilkunastu dni. Przy tym przypadkowym radio nie zauważyłam wydłużenia tego czasu. Ale przyznam szczerze - to był jeden raz, więc nie wyciągam daleko idących wniosków. Stąd to pytanie do was.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, może głupie: skąd w ogóle bierze się ta zasada, że cisza jest lepsza? Ktoś to kiedyś zbadał, czy to bardziej tradycja przekazywana z ust do ust? Bo jak patrzę na różne tradycje, to szamani bębnią, w kościołach śpiewają, na Wschodzie mantrują - i wszędzie jest dźwięk. Cisza jako standard brzmi dla mnie jak coś stosunkowo nowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Lubomir04 To dobre pytanie i myślę, że masz sporo racji. Cisza jako ideal kojarzy mi się bardziej z nowoczesnymi podejściami, gdzie magia sprowadza się do indywidualnej pracy i koncentracji. Tradycyjne praktyki rzeczywiście były pełne dźwięku. Ale współczesna magia ceremonialna, zwłaszcza ta wywodząca się z Golden Dawn czy Thelemy, też ma swoje wokalizacje - Vibration of Names i tak dalej. Więc cisza jako standard to może po prostu efekt odcięcia się od tych starszych warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze uczono, że to zależy od celu. Przy pracy ochronnej cisza, przy przyciąganiu czegoś - można używać dźwięku. Ale nie wiem, skąd pochodzi ta zasada, po prostu ją powtarzam. Czy ktoś z was sprawdzał to empirycznie, tzn. robił podobne rytuały raz z dźwiękiem, raz bez, i faktycznie porównywał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Konwaliowa89 Dokładnie to robiłem przez jakieś pół roku. Nie w sposób supernaukowy, ale prowadziłem notatki. Moje obserwacje: muzyka binaural przy 40 Hz skracała mi czas wchodzenia w stan skupienia mniej więcej o połowę. Cisza dawała głębszy stan, ale dłużej do niego dochodziłem. Czas działania? Nie zauważyłem istotnej różnicy. Ale to jest moje N=1.


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wizjoner79 O, to ciekawe z tym 40 Hz. Skąd akurat ta częstotliwość? Czytałam coś o falach gamma w kontekście medytacji, ale nie wiedziałam, że ktoś to świadomie stosuje przy rytuałach.


Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Mlecznia Fale gamma są powiązane ze stanem intensywnej koncentracji i przetwarzania informacji - badania Richarda Davidsona na medytujących mnichach pokazały, że właśnie przy głębokiej praktyce mózg generuje mocne pasmo gamma. Binauralne bity przy 40 Hz mają teoretycznie entrainment, czyli synchronizację z tym rytmem. Czy to działa magicznie? Nie wiem. Ale działa na skupienie i to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale gdzie można znaleźć takie bity? To jest cokolwiek dostępne na YT czy trzeba szukać gdzieś indziej? I czy musi być słuchawkami, bo rozumiem, że binaural bez słuchawek to nie działa?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Binaural bez słuchawek faktycznie nie zadziała, bo efekt polega na podaniu dwóch różnych częstotliwości do każdego ucha osobno. Ale jest alternatywa - isochronic tones, które działają przez głośniki. Na YT jest tego sporo, tylko trzeba uważać na jakość nagrania, bo część to zwykłe szumy z etykietką. Wracając do tematu - mnie bardziej interesuje, czy ktoś zauważył różnicę w emocjonalnym zabarwieniu rytuału zależnie od tego, czy była muzyka. Bo skupienie to jedno, a stan emocjonalny to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak, i to właśnie jest dla mnie clue tej rozmowy. Przy ciszy moje rytuały mają inny charakter - bardziej suchy, precyzyjny. Przy muzyce, nawet tej ambientowej, pojawia się więcej emocji. I nie wiem, czy to dobrze, bo emocje mogą zabarwić intencję w sposób, którego się nie planuje.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@brygitka_53)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy emocje nie są właśnie paliwem? Gdzieś czytałam, że bez emocjonalnego zaangażowania rytuał to tylko forma bez treści. Albo że intencja bez ładunku emocjonalnego jest jak list bez adresu. Nie wiem na ile to prawda, ale wydaje mi się, że muzyka właśnie ten ładunek emocjonalny wzmacnia, nie przeszkadza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Brygitka_53 Zgadzam się, że emocje mają znaczenie. Ale jest różnica między emocją, która wynika z twojej intencji, a emocją, którą wywołuje w tobie muzyka. Jeśli puszczasz coś smutnego do rytuału o wzroście, to co się dzieje? Muzyka może przejąć sterowanie nad tym, co czujesz, i nie zawsze w kierunku, który chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i trochę mnie zastanawia, czy wy wszyscy zakładacie, że rytuał ma działać na zasadzie jakiegoś mechanizmu, który można zoptymalizować. A co jeśli to jest bardziej subiektywne i jeden człowiek lepiej działa w ciszy, drugi przy dronach, a trzeci przy bębnach - i żadne z tych podejść nie jest obiektywnie lepsze? Po co szukać złotego standardu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Kornelia No właśnie to chyba jest sedno. Tylko że ludzie przychodzą tu po konkretne wskazówki, nie po 'zależy'. Jak ktoś zaczyna i nie wie, od czego startować, to 'rób jak ci wygodnie' nie jest odpowiedzią.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Lubomir04 Rozumiem, ale podawanie jednej metody jako domyślnej może kogoś wpuścić w kozi róg na długo. Jeśli ktoś usłyszy 'cisza jest warunkiem koniecznym' i będzie wkuwał się w ciszę przez rok bez efektów, bo jego głowa tego nie lubi, to mu nie pomogłeś.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kornelia Tu oboje macie rację, tylko mówicie o różnych rzeczach. Lubomir mówi o potrzebach początkujących, Kornelia mówi o pułapce dogmatu. Moim zdaniem sensowne wyjście to: na start próbujesz ciszy jako punktu zero, żeby mieć czysty baseline. Potem wprowadzasz muzykę i obserwujesz różnicę. Bez tego baseline nie masz do czego porównać.


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wiciol To brzmi rozsądnie. Ale ile czasu dać sobie na ten baseline? Bo jeśli zacznę w ciszy i po tygodniu nic nie widzę, to trudno mi ocenić, czy to cisza nie działa, czy po prostu za krótko.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Trudno powiedzieć jeden tydzień to za krótko. Ale też nie chodzi o to, żeby siedzieć w ciszy latami i czekać. Baseline nie musi być długi, raczej chodzi o kilka powtórzeń tego samego rytuału w tych samych warunkach, żebyś miała jakieś porównanie do czegokolwiek. Jak robisz coś raz w ciszy i raz przy muzyce, to nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wiciol No dobra, ale skąd wiem, ile powtórzeń to wystarczy? Trzy? Pięć? Bo rozumiem logikę, tylko nie wiem, gdzie postawić tę granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma twardej liczby. Chodzi o to, żebyś zaczęła widzieć wzorzec, nie o statystykę. Jak po trzech razach w ciszy obserwujesz podobny czas i podobny charakter efektów, to już masz coś. Jak za każdym razem jest inaczej, to albo za mało powtórzeń, albo inne zmienne się zmieniają, nie tylko cisza versus dźwięk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Wizjoner79 A właśnie, inne zmienne. To jest chyba największy problem z takim domowym testowaniem. Pora dnia, nastrój, faza księżyca jeśli ktoś to bierze pod uwagę, zmęczenie, co się jadło. Jak to kontrolować bez wariowania?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, ja już się poddałem na takim podejściu, bo zanim usiadłem do rytuału, to musiałem sprawdzić co, kiedy, jak i jeszcze notować. W końcu przestałem robić rytuały, a robiłem notatki. Nie o to chodzi chyba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Gabrys To jest faktycznie pułapka. Sama przez jakiś czas przesadzałam z dokumentowaniem i zaczęłam traktować rytuał jak eksperyment w laboratorium, zamiast po prostu go robić. W pewnym momencie notatki zaczęły mnie rozpraszać bardziej niż muzyka w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@brygitka_53)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak w ogóle oceniasz efekty bez notatek? Pamięć jest zawodna. Wydaje ci się, że pamiętasz, a potem okazuje się, że pomyliłaś dwa rytuały albo nie pamiętasz, że wtedy byłaś chora i zestresowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Brygitka_53 Dlatego staram się robić coś pośredniego. Parę słów po rytualne, data i jeden konkretny obserwowany wynik, kiedy pojawił się pierwszy sygnał. Nie piszę elaboratów, tylko minimum. To mi wystarczy do porównań i nie zabiera energii z samej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku, ale powiązane. Czy muzyka ambientowa to jest coś innego niż te bity binauralne? Bo przez całą rozmowę mieszają mi się te dwa pojęcia i nie jestem pewien, czy to jest to samo, czy dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Lubomir04 Inne rzeczy. Ambient to po prostu muzyka, która nie ma mocnych rytmów ani słów, tło dźwiękowe, które nie porywa uwagi. Bity binauralne to konkretna technika, gdzie dwa tony o różnych częstotliwościach trafiają do dwóch uszu, a mózg sam sobie wytwarza różnicę między nimi. Można mieć ambient bez binaural i binaural bez ambientu, można też połączyć jedno z drugim.


Odpowiedz
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Wizjoner79 To rozumiem. A który z tych kierunków bardziej ci pasuje przy rytuałach, czy to zależy od konkretnej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Zależy od celu. Przy medytacji wstępnej przed rytuałem binaural przy 40 Hz, bo szybciej wchodzę w stan skupienia. Przy samym rytuale często wyłączam albo zostaje samo spokojne tło bez żadnej techniki. Nie lubię mieszać indukcji ze stanem pracy, to jak jednoczesne rozgrzewanie silnika i jazda.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe rozróżnienie, że coś jest do wejścia w stan, a coś innego do pracy samej w sobie. Nigdy tak nie myślałam o tym podziale. Zazwyczaj nastawiałam muzykę i zostawiałam ją na cały czas, od początku do końca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Konwaliowa89 To jest całkiem powszechne podejście i nie ma w nim nic złego. Pytanie tylko, czy muzyka podczas samego rytuału pomaga ci być bardziej w tym co robisz, czy trochę dryfujesz za dźwiękiem zamiast trzymać intencję. To różne tryby uwagi.


Odpowiedz
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Wiciol Nie wiem szczerze. Chyba nigdy nie zadałam sobie tego pytania podczas rytuału. Tylko robiłam. Może powinnam sprawdzić przez tę ciszę, o której tu mówicie, żeby mieć jakieś porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Ja ostatnio próbowałam ciszy i po kilku minutach zaczęłam słyszeć własny oddech, tykanie zegara, samochody za oknem. Strasznie mnie to rozpraszało. Więc muzyka dla mnie działa jako rodzaj filtru, który zagłusza te przypadkowe dźwięki. Czy to ma sens, czy po prostu uciekam od ciszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Mlecznia Oboje są możliwe jednocześnie. Muzyka jako filtr to całkowicie uzasadnione zastosowanie, szczególnie jeśli mieszkasz w miejscu z dużym szumem tła. Ale jest też tak, że cisza jako stan jest czymś, do czego się dochodzi, a nie czymś, co się z miejsca ma. To co opisujesz to nie brak ciszy wewnętrznej, to po prostu nowy bodziec, do którego ucho nie jest jeszcze przyzwyczajone.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie, które mnie gryzie. Wy mówicie dużo o stanie umysłu, skupieniu, falach mózgowych. A co z samą symboliką dźwięku? W różnych tradycjach pewne dźwięki mają znaczenie same w sobie, nie chodzi o to jak działa mózg, tylko o to co dźwięk reprezentuje albo wywołuje energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Czarnobog83 To dobry punkt. Mantra, śpiew gardzielowy, dźwięki misy tybetańskiej czy dzwonka, to nie jest kwestia fal mózgowych, to jest praca z dźwiękiem jako nośnikiem intencji. I tu cisza versus muzyka to zupełnie inne pytanie, bo dźwięk jest wtedy częścią rytuału, nie jego tłem.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

I właśnie dlatego myślę, że cała ta dyskusja o tym, co działa lepiej, może mieć kilka odpowiedzi jednocześnie. Jeśli muzyka jest tłem, to jedno pytanie. Jeśli dźwięk jest sposóbm, to pytanie inne. A jeśli cisza jest aktywnym stanem pracy, to jeszcze inne. Tytułowe pytanie, muzyka czy cisza, to może być zbyt proste postawienie sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

No to Kornelia dobrze to podsumowała, bo właściwie przez całą tę rozmowę trochę mieszaliśmy różne warstwy. Mam teraz pytanie konkretne: czy ktoś z was w ogóle próbował robić rytuał, gdzie dźwięk był aktywny na początku, a potem świadomie wprowadzał ciszę? Nie jako koniec, tylko jako przejście w inne stadium pracy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Czarnobog83 Tak i to całkiem świadoma technika, przynajmniej w tym co sam robię. Dźwięk jako wejście, cisza jako właściwa przestrzeń działania. Trochę jak rozgrzewka przed wysiłkiem. Ale mam pytanie w drugą stronę, bo ciekawi mnie to co powiedziałeś wcześniej o symbolice. Co konkretnie miałeś na myśli? Bo tradycji, które używają dźwięku celowo, jest sporo i każda trochę inaczej to rozumie.


Odpowiedz
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Wiciol Myślałem głównie o tym, że w niektórych tradycjach dźwięk nie służy do wprowadzenia się w stan, tylko jest substancją, z którą pracujesz. Słyszałem kiedyś o shinenkan, ale też o tym jak w pewnych odłamach tantry praca z mantrą to nie jest recytacja, tylko wytwarzanie wibracji o określonym charakterze. To już nie jest podkład muzyczny, to jest coś zupełnie innego. Nie wiem tylko, jak to się ma do tych codziennych rytuałów, o których tu mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

I właśnie to jest chyba miejsce, gdzie rozmowa o ciszy i muzyce się rozgałęzia na dwa różne tematy. Jedno to dźwięk jako środowisko pracy, drugie to dźwięk jako sam akt magiczny. Przy pierwszym pytanie o ciszę versus muzykę ma sens. Przy drugim ta opozycja już nie istnieje, bo cisza byłaby rezygnacją z jedynego medium.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Przyznam, że to co piszecie o dźwięku jako samym akcie, to dla mnie nowe terytorium. Ja do tej pory myślałam o muzyce przy rytuałach jak o tle, żeby się lepiej skupić albo żeby zagłuszyć ulicę. To co wy opisujecie brzmi jak osobna gałąź, której w ogóle jeszcze nie dotknęłam. Czy to wymaga jakiegoś przygotowania, czy można po prostu zacząć próbować?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Mlecznia Zależy od czego. Mantry można zacząć ćwiczyć bez żadnego przygotowania, po prostu próbujesz i obserwujesz. Ale śpiew gardzielowy albo praca z instrumentami ceremonialnymi to jednak coś, co ma technikę i nie warto strzelać w ciemno. Pytanie, który kierunek cię ciągnie?


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wizjoner79 Nie wiem jeszcze szczerze. Może właśnie mantry jako pierwszy krok, bo to coś, co mogę sama sprawdzić bez dodatkowych pomocy. Mam pytanie, czy te mantry trzeba rozumieć znaczeniowo, żeby działały, czy to bardziej kwestia samej wibracji?


Odpowiedz
(@brygitka_53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Mlecznia Ja chcę wrócić do tego co powiedziała wcześniej Mlecznia o filtrze. Bo u mnie jest podobnie, mieszkam w bloku, za oknem zawsze coś jest, i cisza absolutna to złudzenie. Próbowałam kilka razy i za każdym razem bardziej skupiałam się na tym co słyszę zza ściany niż na rytualne. Muzyka faktycznie to przykrywa. Tylko teraz mam pytanie, czy to znaczy, że rytuał w bloku bez muzyki po prostu nie ma sensu?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Brygitka_53 Nie, absolutnie nie. Ale wymaga innego podejścia do ciszy. Cisza w kontekście rytuału to nie jest brak dźwięku, to jest stan wewnętrzny. Można go osiągnąć przy odgłosach ulicy, choć wymaga więcej ćwiczenia. Ale też, jeśli muzyka ci rzeczywiście pomaga skupić się i nie dryfujesz za dźwiękiem, to nie ma żadnego powodu, żeby z niej rezygnować.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie wraca dosyć regularnie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część tradycji mówi, że rozumienie tekstu wzmacnia intencję, inne podkreślają, że dźwięk działa niezależnie od intelektualnego rozumienia. Sam obserwuję u siebie coś pośredniego, znajomość znaczenia zmienia jakość skupienia, ale sam dźwięk ma swój efekt nawet bez tego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Ewaryst A czy to nie wchodzi z powrotem w ten sam problem ze skupieniem? Bo jeśli myślę o znaczeniu słów, to jestem trochę w głowie, a nie w stanie który chcę osiągnąć. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie próbowałam.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Konwaliowa89 To właściwie dobre spostrzeżenie. Ale jest różnica między myśleniem o znaczeniu a wcześniejszym zapoznaniem się z nim tak, żeby podczas pracy już się nie zastanawiać. To jak z techniką w jakimkolwiek działaniu, uczysz się, aż przestaje wymagać uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale wracając do podstaw, bo ja się trochę zgubiłem. Mamy teraz rozmowę o mantrach, falach, śpiewie gardzielowym. A co ze zwykłym rytuałem przy świecach czy coś prostszego? Dla kogoś kto nie pracuje z dźwiękiem jako techniką, tylko pyta czy nastawić Spotify czy nie, to cała ta rozmowa trochę odpływa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Gabrys To zasadne, żeby to przyciągnąć z powrotem. Dla kogoś kto robi prostszy rytuał i zastanawia się nad muzyką jako tłem, podstawowa kwestia to czy muzyka ci pomaga utrzymać uwagę, czy ją prowadzi gdzieś indziej. I to jest osobiste, nie ma jednej odpowiedzi. Ale Czarnobog83 słusznie otworzył wątek, że jest też zupełnie inna warstwa, gdzie dźwięk to nie tło.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ja mam takie pytanie może trochę z innej strony. Czy jest jakaś różnica, jeśli chodzi o czas, kiedy efekty są zauważalne, między rytuałem w ciszy a z muzyką? Bo o tym w sumie miało być i jakoś wyszliśmy na mantry i fale. Ktoś zauważył coś takiego u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Lubomir04 No właśnie, mnie to też ciekawi, bo przez całą rozmowę mówimy o skupieniu i środowisku, a to pytanie o czas efektów jakoś się rozeszło po kościach. Czy to w ogóle jest mierzalne, żeby można było coś powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Mierzalne to może za duże słowo. Ale subiektywnie, przy ciszy mam wrażenie, że coś zaczyna się dziać szybciej, bo nie ma nic, co by rozpraszało intencję. Z muzyką bywa że wchodzę głębiej, ale wolniej. Nie wiem czy to jest kwestia samego dźwięku, czy po prostu tego jak ja działam. Mam za mało prób z kontrolowanymi warunkami, żeby to twierdzić z przekonaniem.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: