Forum

Asystent AI
Zabranianie sobie m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zabranianie sobie magii - kiedy przerwa jest potrzebna

Strona 2 / 4

Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Porównanie do sportu ma sens, ale tylko do pewnego stopnia. W sporcie wiesz co się zużywa - mięśnie, glikogen, cokolwiek. Masz markery. Tu nie wiesz co dokładnie ulega wyczerpaniu i czy regeneruje się tak samo liniowo. Dlatego proporcja musi być trochę empiryczna - każdy musi sprawdzić na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie, nie ma jednej proporcji bo to też zależy od rodzaju pracy. Rytuały skupione na projekcji na zewnątrz - intencje, manifestacje i takie rzeczy - to jedno. A praca z własnym wnętrzem, oczyszczenia, praca ze snami - to coś innego i chyba bardziej wyczerpujące przynajmniej dla mnie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Sigilmistrz86 a skąd taki wniosek, że praca wewnętrzna wyczerpuje bardziej? Mam podobne odczucie, ale zastanawiam się czy to nie dlatego, że jest po prostu trudniejsza emocjonalnie, a nie 'energetycznie' w jakimkolwiek sensie.


Odpowiedz
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Ircia nie wiem szczerze. Może masz rację. Może to jest po prostu kwestja obciążenia emocjonalnego a nie czegoś innego. Ale efekt jest ten sam - po intensywnej pracy wewnętrznej jestem bardziej wykończony niż po zewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Brzmi jakbyście opisywali coś bardzo zbliżonego do tego co psycholodzy nazywają emotional labor. Im bardziej musisz angażować się emocjonalnie, tym bardziej to wyczerpuje. Nie potrzeba żadnej magicznej warstwy żeby to wytłumaczyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Czarodziej08 zgadzam się z mechaniką, ale to nie jest jedyne co tu działa. Emotional labor to głównie wyczerpanie przez tłumienie lub zarządzanie emocjami. A tu mówimy o czymś trochę innym - o aktywnym wywoływaniu stanów, nie zarządzaniu nimi. To bliższe czemuś co Schwartz i inni badacze opisują przy self-regulation depletion, czyli wyczerpaniu zasobów potrzebnych do kontroli uwagi i woli.


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Pandora to jest ciekawe rozróżnienie, nie słyszałem tego terminu w tym kontekście. Czyli mówisz że rytuały wymagają ego depletion w sensie Baumeistera?


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Czarodziej08 mniej więcej tak, choć model Baumeistera jest teraz dość mocno kwestionowany metodologicznie. Ale sama idea że skupiona uwaga i podtrzymywanie intencjonalnego stanu ma ograniczone zasoby - to jest dość dobrze udokumentowane. I to by wyjaśniało dlaczego po pewnym czasie rytuały stają się płaskie. Nie ma czym ich zasilać.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli to co czuję jako 'pusty rytuał' ma jakieś uzasadnienie poza moją głową. To trochę ulga szczerze mówiąc. Bo zawsze myślałam że może po prostu tracę wiarę albo że coś robię źle.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zastanawia jedno - jak odróżnić pusty rytuał z wyczerpania od pustego rytuału dlatego że dana praktyka po prostu przestała nam służyć? Bo to chyba dwa różne problemy z podobnym objawem.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To bardzo ważne pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Jeden sposób to sprawdzić czy po przerwie wraca zaangażowanie. Jeśli wraca - wyczerpanie. Jeśli po kilku tygodniach odpoczynku wciąż nie masz ochoty wracać do konkretnej praktyki - to może być sygnał że ona po prostu przestała być twoja.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli wraca częściowo? Bo to chyba możliwy scenariusz - po przerwie znowu chcesz robić rytuały, ale nie te same co wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Oliczka to jest bardzo typowe i moim zdaniem zdrowe. Przerwa często naturalnie zmienia priorytety. Wracasz z innym zestawem pytań niż miałaś przed pauzą.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Coraz bardziej mam wrażenie ze tutaj wszyscy zakładają że przerwa jest zawsze pozytywna. Ale co jeśli ktoś jest w środku czegoś - jakiegoś dłuższego rytuału rozłożonego w czasie - i nie może sobie po prostu zrobić przerwy? Niektóre praktyki mają strukturę ciągłości i przerwanie jej w środku może byc gorsze niż dokończenie z mniejszą intensywnością.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Dzikitaurus to jest realne. Są praktyki które mają wewnętrzną ciągłość i wyrwanie z nich w połowie ma swoje konsekwencje. Ale nawet w takich przypadkach można modulować intensywność zamiast twardego stopu. Robić daną część lżej, krócej, bez pełnego wejścia w stan - taki tryb podtrzymania zamiast pełnej pracy.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Jacek no dobra, ale jak definiujesz 'lżej' w praktyce? To nie jest takie oczywiste. Jeśli ktoś robi pracę wymagającą konkretnego stanu skupienia, to albo jest w tym stanie albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Mam zapisane coś na ten temat z jednej z tradycji runicznych - pojęcie fazy 'obrony' rytmu zamiast pełnej pracy. Nie pamietam teraz dokładnie źródła, ale chodziło o to że zamiast pełnego rytuału robisz tylko gesty podtrzymujące - potwierdzasz intencję bez angażowania całości. Coś jak utrzymanie płomienia przy życiu bez dokładania drew.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ircia to ma sens dla tradycji runicznych, ale co z innymi podejściami? Czy ktoś tu stosuje coś podobnego, taki tryb minimalny, w innych systemach?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

W praktyce świecznej stosuje się coś takiego - zamiast pełnego rytuału tylko zapalenie świecy z krótką afirmacją intencji. Bez rozbudowanej oprawy, bez wchodzenia w stan. Właściwie samo przypomnienie sobie że praca trwa. To nie jest to samo co pełna praca, ale nie pozwala też intencji się rozproszyć przez tygodnie przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten tryb minimalny ze świeczką brzmi sensownie, ale mam pytanie - czy to nie jest trochę autosugestia? Że niby podtrzymujesz pracę, ale właściwie nie robisz nic poza zapaleniem świeczki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Prokop no właśnie o to chodzi, że to nie jest 'nic'. Intencja jest ciągłością samą w sobie. Ale rozumiem skąd to pytanie - wygląda jak uproszczenie do absurdu. Myślę że granica między sensownym minimum a pustym gestem jest cienka i każdy musi ją wyczuć sam dla swojego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy ktoś tu mówi o tym co się dzieje kiedy przerwa nie jest możliwa nie dlatego że rytuał ma ciągłość, ale dlatego że środowisko tego nie pozwala? Mam na myśli sytuacje kiedy mieszkasz z kimś kto nie wie co robisz i nie możesz po prostu zniknąć na godzinę żeby się zresetować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Dzikitaurus to jest bardzo realny problem i mało kto o nim mówi wprost. Jak sobie z tym radzisz? Bo ja przez jakiś czas byłam w podobnej sytuacji i szłam w stronę bardzo skróconych form, ale czułam że to nie jest rozwiązanie tylko obejście.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Janeczka też obchodzę, nie powiem że mam to rozwiązane. Skróciłem do minimum ale masz racje że to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Dzikitaurus to jest problem który w tradycjach ezoterycznych był często rozwiązywany przez praktykę ukrytą - czyli taką która nie wygląda jak rytuał z zewnątrz. Gotowanie, chodzenie, prowadzenie notatek. Nie mówię że to zastępuje pełną pracę, ale że przerwa wymuszona warunkami życia to trochę inna kategoria niż przerwa z wyboru.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ircia dotknęła czegoś ważnego. Praktyka ukryta to nie jest kompromis - to całkowicie osobna forma pracy, która ma swoje własne efekty i własne wyczerpanie. Nie powiedziałabym że to 'tryb minimalny'. To raczej inny kanał dla tej samej energii uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czekaj, to znaczy że można w ogóle nie robić klasycznych rytuałów i być w ciągłości pracy? To zmienia perspektywę na przerwę - bo jeśli forma może być płynna, to może 'przerwa' dotyczy tylko konkretnej formy, nie praktyki jako takiej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Lunella to jest ciekawy kierunek, ale uważałabym z tym wnioskiem. Bo jest różnica między świadomą zmianą formy a nazywaniem przerwy kontynuacją żeby się nie przyznać do wypalenia. Mam wrażenie że to drugie jest dość powszechną pułapką.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Pandora no tak, masz rację. Sama się na tym złapałam kiedyś - mówiłam sobie że 'pracuję inaczej' kiedy właściwie po prostu unikałam tego co było trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie wiem czy to co mówi Pandora można w ogóle odróżnić bez jakiegoś zewnętrznego punktu odniesienia. Skąd wiesz czy zmieniasz formę świadomie, czy racjonalizujesz unikanie? To brzmi jak problem który można rozwiązać tylko z perspektywy czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Czarodziej08 moim zdaniem jest kilka wskaźników które działają w czasie rzeczywistym, nie tylko z perspektywy. Głównie to jak się czujesz z tą decyzją - czy jest poczucie ulgi z uzasadnieniem, czy rzeczywiste przekierowanie z jasnym celem. Ale tak, masz rację że łatwo się pomylić.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wracajac do tego co mówiła Czesia o świeczce - próbowałem czegoś podobnego, taki czysty gest podtrzymania. I faktycznie działa jako pomost. Ale zauważyłem że jeśli robiłem to za długo bez wrócenia do pełnej pracy, ten gest sam zaczął mi się wydawać pusty. Jakby po jakimś czasie minimalny tryb sam się wypalał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Sigilmistrz86 to jest bardzo trafna obserwacja. Minimum ma swoją datę ważności. Nie jest stanem stałym, jest przejściem. Jeśli przejście trwa zbyt długo staje się nowym statusem quo i traci funkcję.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest chyba kluczowa sprawa w całym tym wątku - ile przerwa może trwać zanim przestaje być przerwą. Nikt jeszcze tego wprost nie powiedział, ale chyba każdy z własnej praktyki ma jakieś wyczucie tego progu.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Powiem jak to widzę z mojej strony. Przerwa staje się odejściem kiedy przestajesz za nią tęsknić i przestajesz ją traktować jako przerwę w czymś konkretnym. Kiedy pytanie 'kiedy wracam' przestaje być pytaniem i zamienia się w 'czy w ogóle wracam' - to już jest inna sytuacja. I to nie musi być złe, może być naturalny koniec cyklu.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli ktoś nie wraca i to jest okej, to czy w ogóle możemy mówić że ta przerwa była błędem albo czymś złym? Może czasem przerwa jest po prostu wyjściem i nie ma co szukać w tym problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Oliczka nikt tu chyba nie mówił że przerwa jest błędem. Pytanie było o to kiedy jest potrzebna, nie czy jest dobra czy zła. To dość różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Mam notkę z rozmowy sprzed jakiegoś czasu gdzie ktoś opisywał coś co chyba dobrze pasuje do tego co mówi Szafranka - że w tradycjach szamańskich istnieje rozróżnienie między 'zimą praktyki' a porzuceniem. Zima jest cykliczna i ma się z niej wrócić. Porzucenie nie ma kierunku powrotu. Nie ocenia się który stan jest lepszy, ale nazywa się je inaczej bo mają inną funkcję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ircia to ma sens jako metafora, ale co to praktycznie zmienia? Czy ta 'zima' nie jest po prostu ładniejszą nazwą na to samo co wcześniej ktoś tu nazywał wypaleniem?


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Prokop pyta czy to tylko ładniejsza nazwa. Nie sądzę. Metafora zimy nie jest tu tylko poetycka - ona zakłada cykl, który ma strukturę. Wypalenie to stan bez kierunku, zima to stan z wektorem powrotu. Różnica nie jest semantyczna, ona wpływa na to jak się zachowujesz w trakcie tej przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

ale jak mam ten wektor poczuć jeśli jestem w środku tego i nie wiem czy to zima czy po prostu koniec? Pytam serio, bo brzmi pięknie jako teoria, ale nie bardzo wiem co to zmienia w praktyce kiedy siedzisz i nie masz ochoty robić nic.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Prokop opisuje to jest właśnie ten moment gdzie teoria się rozjeżdża z rzeczywistością. Ja bym zapytał inaczej - czy masz jakiekolwiek poczucie że chciałbyś wróć, nawet słabe? Czy jest zupełna obojętność?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Jacek jest jakieś poczucie że powinienem, ale nie wiem czy to rzeczywiście chęć powrotu czy tylko poczucie winy że nie praktykuję.


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Prokop to jest bardzo ważne rozróżnienie które sam właśnie zrobiłeś. Poczucie winy i tęsknota to zupełnie inne sygnały. Pierwsze jest zewnętrzne - pochodzi z jakiegoś wyobrażenia o tym jak powinno być. Drugie jest wewnętrzne i zwykle jest ciszsze, ale bardziej konkretne. Czy jak myślisz o powrocie to myślisz o konkretnym rytuale, konkretnym odczuciu, czy raczej o tym że 'powinieneś być praktykującym'?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Dopiszę do tego co mówi Pandora - w tradycji runicznych jest pojęcie 'uthark' które niektórzy interpretują jako ten czas przed odrodzeniem, taki stan przed-formy. Nie ma w nim jeszcze kierunku, ale jest potencjał. To nie to samo co pustynia bez końca. Ale żeby to odróżnić od siebie musisz wiedzieć skąd przyszedłeś, co cię do tego doprowadziło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Ircia a jak masz to wiedzieć retrospektywnie jeśli w trakcie nie rejestrowałeś co się dzieje? Większość ludzi nie prowadzi dzienników praktyki.


Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Czarodziej08 i właśnie dlatego prowadzę 🙂 Nie żartuję, to jest jeden z powodów. Ale rozumiem że nie każdy ma taki nawyk i pytanie jest zasadne - co jeśli nie masz zapisu?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Dziennik praktyki to jedno, ale ja bym powiedziała że ważniejszy jest dziennik samopoczucia. Nie 'zrobiłam rytuał z trzema świecami', tylko 'czułam się przed, w trakcie, po'. To daje więcej informacji o tym czy zbliżasz się do granicy niż sama lista rytuałów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Czesia61 a jak często ty to weryfikujesz? Czyli czy siadasz i porównujesz okresy, czy to bardziej jest tak że wracasz do notatek kiedy już coś czujesz że nie gra?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Janeczka u mnie to wychodzi organicznie. Siadam kiedy coś zaczyna być inne - i wtedy cofam się żeby zobaczyć od kiedy. To rzadko jest precyzyjne, ale zwykle widać jakiś wzorzec jeśli masz kilka miesięcy danych.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Ja nie prowadze tak systematycznie dziennika, ale mam coś co chyba pełni podobną rolę - serie sigilów z datami i swoimi odczuciami pisanymi obok. Jakby taki rozproszony zapis. I faktycznie jak się do tego wraca po dłuższym czasie to widać rytmy. Ale nie wiem czy to jest miarodajne czy po prostu widzę wzorce bo szukam.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: