Forum

Asystent AI
Zabranianie sobie m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zabranianie sobie magii - kiedy przerwa jest potrzebna

Strona 3 / 4

Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Z tym wzorcami to jest pułapka - jak szukasz to zawsze znajdziesz. Nie wiem czy da sie to obiektywnie ocenić bez zewnętrznego obserwatora.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Dzikitaurus i tu dochodzimy do czegoś czego ten wątek prawie nie dotknął - rola drugiej osoby w ocenie stanu praktyki. Czy ktoś tu w ogóle omawia swoją praktykę z kimś z zewnątrz? Nie mówię o psychologu, bardziej o kimś kto też praktykuje.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Jacek ja mam jedną osobę, z którą mogę rozmawiać szczerze o tym co robię. I powiem że to naprawdę zmienia perspektywę na to co robisz. Ona raz powiedziała mi że moje 'intensywne okresy' są regularnie poprzedzone tygodniem kiedy prawie o magii nie mówię - co mnie zdziwiło bo sama tego nie rejestrowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A czy taka osoba zewnętrzna nie wprowadza swoich interpretacji? Bo jak opowiadasz komuś o swojej praktyce to ta osoba filtruje to przez swoje doświadczenia i może ci powiedzieć że potrzebujesz przerwy kiedy ty jej nie potrzebujesz, albo odwrotnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Oliczka tak, to jest realne ryzyko. Dlatego chyba ważne jest żeby ta osoba nie mówiła ci co czujesz, tylko zadawała pytania. Moja zwykle pyta zamiast diagnozować i to sprawia że to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisuje Lunella jest dość bliskie temu co w niektórych tradycjach jest rolą 'świadka' - nie nauczyciela, nie mistrza, tylko kogoś kto po prostu słucha i zadaje pytania bez zakładania odpowiedzi. To jest zupełnie inna relacja niż mentor i uczeń. Czy to świadek może pomóc rozróżnić zimę od wypalenia? Może. Ale tylko jeśli sam dobrze nie wie jaka powinna być odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co jeśli się nie ma takiej osoby? Brzmi jak coś luksusowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Prokop to jest dobre pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Choć powiem że takie fora jak to mogą pełnić coś w rodzaju tej funkcji jeśli rozmowa jest szczera. Nie idealnie, ale trochę. Właśnie ta rozmowa na przykład.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co powiedziała Czesia61 o forum jako zastępstwie świadka jest ciekawe, ale mam wątpliwości. Forum daje możliwość usłyszenia różnych głosów, ale brakuje tu ciągłości - ktoś odpowie raz, potem zniknie na tydzień albo wątek się posunie i kontekst ginie. Żywa relacja z jedną osobą działa inaczej bo ta osoba pamięta co mówiłeś trzy miesiące temu. Czy ktoś tu w ogóle wrócił do starych wątków żeby porównać co pisał z tym co czuje teraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Jacek no właśnie nie, bo jakoś nie ma czasu albo po prostu o tym nie myślę. Ale teraz jak to mówisz to mi się wydaje że to byłoby dość odkrywcze. Chociaż szczerze - trochę się boję co bym zobaczył.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam do jednego ze swoich starych wątków po może półtora roku i to było dziwne doświadczenie. Pisałam o runach z dużo większym poczuciem pewności niż mam teraz, ale jednocześnie teraz rozumiem więcej. Jakby pewność i głębokość szły w przeciwnych kierunkach przez jakiś czas. To nie jest może odpowiedź na pytanie o przerwy, ale coś mi to mówi o tym jak praktyka się zmienia sama z siebie, bez naszej świadomej decyzji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Ircia a kiedy to sobie uświadomiłaś - w trakcie czytania tamtych starych notatek, czy dopiero jakiś czas po? Bo mam wrażenie że takie rzeczy czasem do mnie docierają z opóźnieniem.


Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Janeczka w trakcie czytania poczułam coś w rodzaju zażenowania, a dopiero po kilku dniach zrozumiałam że to nie był wstyd za tamte teksty tylko jakiś rodzaj... zderzenia z własną przeszłością. Nie wiem jak to inaczej nazwać. W każdym razie nie było to przyjemne, ale chyba dobre.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Ircia opisuje - ta odwrotna zależność między poczuciem pewności a rozumieniem - to jest coś co słyszałam opisywane w różnych tradycjach jako sygnał że praktyka rzeczywiście pracuje. Problem jest kiedy to poczucie niepewności nie niesie ze sobą żadnego rozumienia, tylko jest samo w sobie. Wtedy to jest inny sygnał. Ale to wymaga żebyś umiała odróżnić te dwa stany, a to nie zawsze jest proste.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale wróćmy do meritum. Cały czas mówimy o sygnałach, świadkach, dziennikach - ale nikt nie powiedział wprost kiedy ta przerwa jest rzeczywiście konieczna a kiedy to jest po prostu lenistwo albo wymówka. Ja uważam że 90% przerw w praktyce to nie jest żadna głęboka potrzeba tylko zwykłe odkładanie na jutro.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Dzikitaurus skąd ta liczba? Mówisz 90% jakbyś miał na to jakieś dane. Mnie bardziej interesuje czy sam miałeś kiedyś przerwę o której teraz myślisz inaczej - że była potrzebna, a wtedy uważałeś że to lenistwo?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Czesia61 miałem, owszem. Ale i tak uważam że ludzie za szybko sobie tłumaczą brak praktyki jakimś 'resetem energetycznym' zamiast po prostu przyznać że im się nie chce. To jest wygodna narracja.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

To co Dzikitaurus mówi ma jakiś sens, ale jest w tym pułapka - bo jak każdą przerwę zaczniemy traktować jako podejrzaną, to gdzie jest miejsce na to żeby rzeczywiście zwolnić bez wyrzutów sumienia? Nie każde zatrzymanie musi być usprawiedliwione. Prokop wcześniej wspomniał o poczuciu winy że nie praktykuje - i teraz zastanawiam się czy część z nas nie ma po prostu internalizowanego przekonania że przerwa jest słabością.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Pandora tak, chyba masz rację. Jak słyszę Dzikitaurusa to gdzieś z tyłu głowy coś we mnie od razu przyklepuje że on ma rację i że powinienem wrócić. Ale może to właśnie ten mechanizm o którym mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Może głupie pytanie, ale jak w ogóle odróżnić że 'zbliżasz się do granicy' od zwykłego złego dnia? Bo jak mam ciężki tydzień to wszystko mi się wali i jakbym miała wtedy oceniać swoją praktykę to powiedziałabym że potrzebuję przerwy, a tak naprawdę to po prostu miałam ciężki tydzień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Oliczka i to jest właśnie powód dla którego jeden wpis w dzienniku nie daje nic - dopiero seria z kilku tygodni zaczyna pokazywać czy coś jest wzorcem czy jednorazowym zjazdem. Jeden zły tydzień to za mało żeby cokolwiek diagnozować.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie z kolei bardziej zastanawia co się dzieje z rzeczami które robisz w trakcie tej granicy - czy rytuały zaczynają się mylić, zapominasz sekwencje, czy raczej to jest coś subtelniejszego? Bo u mnie sygnałem był moment kiedy zaczęłam się mechancznie przez nie przebijać, bez żadnego zaangażowania. Zupełnie jak odmawianie czegoś z pamięci bez myślenia o słowach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Lunella to co opisujesz z tym mechanicznym przebijaniem się bardzo mi się kojarzy z czymś co czytałem o 'magical fatigue' w kontekście tradycji ceremonialnych - że praktykujący po jakims czasie zaczyna traktować rytuał jak procedurę do odhaczenia zamiast coś żywego. Nie pamietam gdzie to było dokładnie, ale chyba w jakimś omówieniu systemu Spare'a albo okolicy. Czy u ciebie to przyszło stopniowo czy nagle?


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Sigilmistrz86 stopniowo, ale uświadomienie sobie było nagłe. Jakbyś przez długi czas ignorował cichy dźwięk a potem nagle go słyszysz wyraźnie. Nie wiem czy to dobrze opisuje, ale inaczej nie umiem.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Spare to dobry trop, bo on miał dość specyficzne podejście do kwestii wysiłku w magii - twierdził że zbyt duże napięcie woli blokuje efekt, coś co nazywał 'lust of result'. Ale to dotyczyło raczej samego momentu pracy, nie długoterminowej wyczerpania praktyką. Ciekawe czy ktoś te dwa zjawiska ze sobą mylił albo nakładał jedno na drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Jacek Spare mówił też że wiara i wola to przeszkody jeśli są zbyt świadome w momencie rytuału. Ale to znów inna sprawa niż długoterminowe wypalenie. Nie mieszajmy tych poziomów.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dzikitaurus ma rację że to różne poziomy, ale są połączone. Jeśli przez długi czas pracujesz z ciągłym napięciem woli - bo nie masz zbudowanego nawyku który pozwala ci działać bez wysiłku - to ta wola po prostu się wyczerpuje. Przerwa wtedy nie jest ucieczką od praktyki, tylko warunkiem żeby w ogóle mieć z czego wrócić. To nie jest romantyczna metafora, to jest coś bardzo dosłownego.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

ok ale jak właściwie wygląda to 'budowanie nawyku który pozwala działać bez wysiłku'? Bo brzmi sensownie, ale nie bardzo wiem co to znaczy w praktyce. Że rytuał staje się automatyczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Oliczka nie chodzi o automatyczność w sensie bezmyślności. Bardziej o to że masz ciało migdałowate wyuczone - analogia trochę z psychologii - nie walczysz z samą strukturą działania, więc uwaga może iść gdzie trzeba. Jeśli za każdym razem trzeba od zera wymyślać jak zacząć, to ta energia idzie na logistykę zamiast na samą pracę.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie też to zastanawia, bo słyszałam że zbyt automatyczne rytuały to właśnie problem - że przestają działać bo nie wkładasz w nie uwagi. A tu mówicie że nawyk bez wysiłku jest czymś dobrym. To co jest prawdą?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale to jest argument za regularnym ćwiczeniem, nie za przerwą. Bo przerwa właśnie rozrywa ten nawyk. Więc jeśli nawyk jest ważny, to przerwa go niszczy, nie pomaga. Trochę sprzeczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Dzikitaurus to zależy co rozumiesz przez 'nawyk'. Nawyk proceduralny - tak, przerwa go rozrywa. Ale jest coś co można by nazwać gotowością, dyspozycją - i to może po przerwie wrócić silniejsze. Nie umiem tego dobrze nazwać, ale chodzi o to że możesz zapomnieć kolejności kroków i jednocześnie wrócić do praktyki z czymś odświeżonym.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Dzikitaurus, moim zdaniem mieszasz dwie rzeczy. Mechanikę i stan. Mechanikę można odbudować w kilka dni, stan - tego się nie da przyspieszyć. I właśnie o stan chodzi w tej rozmowie, przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze to nie wiem czy rozumiem to rozróżnienie. Co to znaczy 'stan' w tym kontekście? Nastrój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Prokop nie do końca nastrój. Coś bardziej jak... gotowość percepcyjna. Wiesz kiedy jesteś zmęczony i patrzysz na coś ale nie widzisz? Stan to jest właśnie ta zdolność do widzenia, nie sama technika patrzenia. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

To skojarzenie z widzeniem mi coś otwiera. Bo właśnie - jak robiłam przerwy od run, to wracałam i znaki były jak nowe. Nie że zapomniałam znaczenia, ale patrzyłam na nie inaczej. Może przerwa działa trochę jak ten ciemny pokój po jasnym słońcu - oczy się adaptują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Ircia dokładnie to samo z przedmiotami. Kamień który leżał w szufladzie kilka tygodni i potem go biorę znów - jest jakby inny. I nie wiem czy to ja się zmieniłam czy to on, ale jest inny. Tyle że nie wiem czy to argument za przerwami czy po prostu ciekawostka.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest argument za tym że nasza percepcja jest zmienna, nie że przerwa coś 'robi'. Moglibyście mieć ten sam efekt po prostu biorąc kamień raz na jakiś czas, bez żadnej filozofii wokół przerwy jako praktyki. Robicie z przypadkowego efektu zasadę.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dzikitaurus, to co mówisz byłoby mocniejszym argumentem gdybyś mógł pokazać że świadome i nieświadome przerwy dają taki sam efekt. Ale to akurat się chyba nie da łatwo sprawdzić. Mam jednak wrażenie że to rozróżnienie ma znaczenie - kiedy przerwa jest decyzją, a kiedy zaniedbaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Jacek no i to jest właśnie mój punkt. Że ludzie z zaniedbania robią decyzję post factum. Przepisują historię.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To przepisywanie historii to ciekawy wątek, ale chyba nie do końca problem w tym kontekście. Nawet jeśli ktoś najpierw zaniedbał, a potem uznał że to była przerwa, to jeśli przerwa przyniosła efekt - to przyniosła. Intencja wsteczna jest trochę dziwna, ale wynik jest wynikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiadomo że 'przyniosła efekt'? Że to nie jest po prostu normalne wahanie energii albo po prostu mieliście dobry tydzień? Pytam szczerze, nie żeby podważać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Oliczka i to jest właśnie odpowiedź na to - nie wiadomo z jednego przypadku. Dlatego pisałam wcześniej o serii wpisów, nie o jednym. Wzorzec powtarzający się kilka razy jest już czymś, pojedynczy przypadek to za mało żeby cokolwiek wnioskować.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do Szafranki - wspomniałaś o wyczerpywaniu się woli przy ciągłym napięciu. Czy to znaczy że ktoś kto ma bardzo zdyscyplinowaną codzienną praktykę powinien się bardziej pilnować z przerwami niż ktoś kto robi to nieregularnie? Bo intuicyjnie to brzmi odwrotnie niż myślałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Janeczka w pewnym sensie tak, ale z zastrzeżeniem. Regularna praktyka z nadmiernym napięciem jest bardziej ryzykowna niż regularna praktyka z lekką ręką. Ktoś nieregularny prawdopodobnie ma naturalne przerwy wbudowane w samą nieregularność, więc ten problem go mniej dotyczy. Ale nieregularność ma swoje własne koszty, więc to nie jest argument żeby nie ćwiczyć regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak w ogóle się robi coś regularnie 'bez napięcia'? Ja jak próbuję być regularny to właśnie wysiłek woli jest tym co mnie utrzymuje przy praktyce. Jak miałbym go odpuścić to bym po prostu przestał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Prokop to jest pytanie o motywację chyba. Jeśli jedyną rzeczą która trzyma przy praktyce jest wysiłek woli, to może brakuje czegoś co sprawia że chcesz wrócić sam z siebie. Niekoniecznie coś złego, ale warto sobie to zadać jako pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to co, żeby wrócić do praktyki bez napięcia trzeba po prostu... polubić ją? Trochę abstrakcyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Prokop, to nie jest abstrakcyjne, tylko trudne do opisania słowami. Ja przez długi czas robiłam rytuały z poczucia obowiązku wobec siebie i dopiero jak zrobiłam dłuższą przerwę, to wróciłam dlatego że chciałam, nie że musiałam. Nie wiem czy to odpowiada na twoje pytanie, ale to zmiana, którą da się poczuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Janeczka no dobra, ale jak długa ta przerwa była? Bo mi się wydaje że jak przestanę na tydzień to po prostu zapomnę i nie wrócę.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: