Forum

Asystent AI
Magia grup - czy ws...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia grup - czy wspólna praktyka różni się od samotnej?

Strona 1 / 6

Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio brałem udział w rytuale przeprowadzanym w grupie i nie mogę przestać o tym myśleć. Robiłem podobne rzeczy sam, z podobną intencją, podobnymi składnikami, a jakoś to było... inne. Nie wiem czy lepsze czy gorsze, po prostu inne jakościowo. Zastanawiam się czy to kwestia fizycznej obecności innych ludzi, czy może coś jeszcze. Czy ktoś z was ma porównanie między praktyką solo a grupową i czuje jakąś wyraźną różnicę?


Odpowiedz
242 odpowiedzi
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam to samo wrażenie i długo nie umiałam tego nazwać. Robiłam kilka rituałów w grupie, różnych, i zawsze zostaje mi takie uczucie że coś poszło inaczej niż gdy siedzę sama. Pytanie tylko czy to różnica 'prawdziwa' w sensie energetycznym, czy po prostu psychologia - no bo siedzisz z ludźmi, jest trochę stresu społecznego, bardziej się starasz, inaczej odczytujesz swoje własne emocje. Nie wiem jak to odróżnić szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań gdzie nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto mówi że ma, trochę upraszcza. Ale to co Selenaa pisze o psychologii - to nie jest trywialne. W tradycjach gdzie magia grupowa była rdzeniem praktyki, np. w kręgach wicczańskich czy w pewnych nurtach ceremonialnych, zakładało się że fizyczna synchronizacja oddechu, głosu, ruchu faktycznie buduje coś wspólnego. To nie jest tylko 'efekt placebo'. Chociaż granica między tymi dwiema rzeczami jest w magii i tak bardzo płynna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Onyksowa ale właśnie ten fragment o synchronizacji - możesz rozwinąć? Bo jak myślę o tym rytuale w grupie, to rzeczywiście był moment gdzie wszyscy zaczęliśmy mówić w tym samym rytmie, coś się zsynchronizowało bez planowania. I to był ten moment kiedy poczułem że coś 'zaskoczyło'. Ale mogło to być po prostu wrażenie estetyczne, że brzmi to ładnie razem.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Tylko czy to w ogóle ma znaczenie co poczujecie w trakcie, skoro liczy się wynik? Pytam serio, bo czytam różne rzeczy i jedni mówią że intencja to wszystko, drudzy że forma rytuału, a teraz słyszę że synchronizacja grupy. Trochę mi to się kręci w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Wandzisia67 ale to nie są wykluczające się rzeczy. Ja myślę o tym tak: rytuał sam w sobie to forma, intencja to treść, a w grupie te dwa elementy się przenikają przez innych ludzi. Kiedy robię coś sama, mam pełną kontrolę nad oboma. Kiedy wchodzę w grupę, oddaję część tej kontroli - i to może być i wzmacniające i osłabiające, zależnie od grupy.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

A kiedy można spodziewać się efektów? Pytam bo zrobiłem coś w grupie tydzień temu i nic. Sam też robiłem różne rzeczy i też nic. To może nie ma znaczenia czy sam czy w grupie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Idzik70 to jest zupełnie inne pytanie niż to co tu omawiamy. Poza tym 'tydzień temu i nic' to nie jest miarodajne obserwowanie czegokolwiek. Ale nie chcę wchodzić w dygresję - wróćmy do tego co zaczął Kasjan, bo to jest ciekawy wątek. Mnie interesuje co Onyksowa ma na myśli mówiąc o synchronizacji głosu i oddechu, bo to brzmi jakbyś miała konkretne źródło albo własne doświadczenie.


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Wizjoner79 obie rzeczy. Czytałam trochę o badaniach nad chóralnym śpiewem i tym jak synchronizuje się bicie serca u ludzi śpiewających razem - to nie jest ezoteryka, to fizjologia. Ekstrapolacja na rytuał jest oczywiście moja własna, ale wydaje mi się zasadna. Jeśli nasze ciała fizycznie synchronizują się podczas wspólnego głosowania, to pytanie brzmi: co jeszcze się synchronizuje. I tu zaczyna się spekulacja, ale nie biorę jej z sufitu.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@mistralia80)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam o tym z tym sercem u śpiewaków, to jest rzeczywiście udokumentowane. Ale mam pytanie do osób które robiły grupowe rytuały - czy wszyscy musieli wierzyć w to co robią, czy wystarczyło że jedna osoba wierzyła mocno? Bo to mnie zastanawia w kontekście tej wiary o której mówi temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Mistralia80 o to właśnie chodzi, bo miałam sytuację gdzie jedna osoba w grupie była wyraźnie sceptyczna i to 'czuć było'. Nie wiem jak inaczej to opisać. Jakby coś nie domykało się do końca. Ale to też może być moje własne rozproszenie spowodowane tym że wiedziałam o jej sceptycyzmie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

No i to jest sedno chyba. Czy sceptyk w grupie 'psuje' rytuał obiektywnie, czy psuję mi go subiektywnie bo jestem skupiony na tym że on/ona nie wierzy. To niemożliwe do rozdzielenia chyba, bo nie ma opcji ślepej próby w rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to. Ale jest jeszcze trzecia opcja której oboje nie wymieniacie: sceptyk może mieć wpływ przez swoje zachowanie - napięcie w ciele, brak zaangażowania w głos czy ruch, i to wpływa na grupę nie przez 'energię sceptycyzmu' ale po prostu przez to że jest obecny fizycznie i nie robi tego co wszyscy. To jest znowu fizjologia, nie metafizyka.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ale moment, bo rozmawiamy o tym jak by sceptyk zawsze był problemem. A co jeśli ktoś nie wierzy mocno ale ma czystą intencję? Znaczy - jest na rytuale szczery, robi wszystko jak trzeba, ale nie ma 'wiary' w sensie przekonania że to zadziała? Czy to też psuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Larkis to jest ważne rozróżnienie. Wiara rozumiana jako przekonanie intelektualne ('wiem że to działa') to nie to samo co stan skupienia i intencji podczas samego rytuału. W wielu tradycjach to drugie jest ważniejsze. Możesz mieć wątpliwości filozoficzne i mimo to być w pełni obecny i skupiony podczas praktyki. To nie jest sprzeczność.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Dobze że to napisłes bo ja właśnie tak mam - robię różne rzeczy ale gdzieś z tyłu głowy zawsze jest to 'no ale czy to naprawdę działa'. I zastanawiałam się czy to mnie dyskwalifikuje jakoś. A co do grupy - nigdy nie byłam na żadnym grupowym rytuale, czy to w ogóle jest coś co można zrobić z obcymi ludźmi czy raczej tylko ze sprawdzonymi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Heksanka to zależy od rodzaju rytuału i od tego co chcesz osiągnąć. Są praktyki które całkowicie normalnie przeprowadza się z ludźmi poznanymi niedawno - kręgi medytacyjne, rytuały związane z porami roku, pewne formy pracy z intencją. Inne, bardziej osobiste, wymagają zaufania które buduje się latami. Nie ma tu jednej reguły. Natomiast twoje 'z tyłu głowy wątpię' - Wizjoner79 to dobrze ujął. To nie to samo co aktywny opór.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@perzyna61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracjąc trochę do początku - Kasjan pisał że w grupie było inaczej ale nie umiał powiedzieć lepiej czy gorzej. Mnie ciekawi właśnie ta nieokreśloność. Ja mam tak z kartami - jak je czytam dla kogoś przy kim siedzę, to też czytam inaczej niż solo. Nie wiem czy to ten sam mechanizm ale jakoś pokrewny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Perzyna61 myślę że tak, to pokrewne. W obu przypadkach pojawia się druga (lub więcej) osoba i zmienia pole w którym pracujesz. Przy tarocie może to jest kwestia że odczytujesz też jej stan emocjonalny nieświadomie. W rytuale grupowym - jest więcej takich zmiennych naraz. To by tłumaczyło czemu jest 'inaczej' bez bycia 'lepiej lub gorzej'.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy ktoś próbował robić rytuały grupowo ale zdalnie? Znaczy każdy u siebie, ale w tym samym czasie, z tą samą intencją? Bo znam osoby które tak robiły i twierdzą że czuły coś podobnego do fizycznej wspólnej obecności. Nie wiem co o tym myśleć, ale to ciekawy wariant tej dyskusji bo wtedy nie ma synchronizacji oddechu ani fizycznej obecności, a mimo to coś podobnego zostaje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Selenaa zdalnie robiłam raz, z dwiema osobami z innego miasta. Umówiłyśmy się na konkretną godzinę, każda u siebie, ta sama intencja, podobna forma. I faktycznie było coś dziwnego - poczułam wyraźny moment jakby 'ktoś wszedł do pokoju', ale byłam sama. Nie wiem co z tym zrobić intelektualnie, ale nie mogę powiedzieć że nic się nie wydarzyło.


Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Gabka ale jak możesz być pewna że to nie było autosugestia? Wiedziałaś że o tej godzinie one też to robią, więc mózg mógł po prostu wytworzyć to poczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

No oczywiście że nie mogę być pewna. Ale to samo można powiedzieć o każdym doświadczeniu z rytuału. Nie mam innego aparatu do mierzenia tego niż własne odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że przy rytuale na żywo z ludźmi masz przynajmniej potwierdzenie że inni też coś czuli, prawda? A zdalnie każda z was mogła mieć inne doświadczenie albo żadne i po prostu nie powiedziałaś żebyście się nie rozczarowały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Larkis właśnie o to mi chodziło kiedy to pisałam. Czy 'wspólne działanie' wymaga fizycznej obecności żeby cokolwiek miało ten efekt synchronizacji o którym Onyksowa pisała z tymi śpiewakami. Bo jeśli serca synchronizują się przy śpiewie, to zdalnie tego nie ma, a mimo to ludzie twierdzą że czują coś podobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Szczerze mówiąc nie wiem. I chyba nikt nie wie, jeśli mamy być precyzyjni. Badania nad entanglementem kwantowym i świadomością to jeden z tych obszarów gdzie każdy cytuje połowę zdania i wyciąga wnioski. Ale jest coś innego - intencja skierowana na konkretny czas może sama w sobie działać inaczej niż intencja bez zakotwiczenia. Nie mówię że zdalny rytuał 'działa tak samo', tylko że mechanizm może być inny niż przy fizycznej obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

A kiedy wreszcie będzie wiadomo czy coś zadziałało? Serio pytam. Bo czekam już dłużej i nadal cisza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Idzik70 to jest trzeci raz kiedy piszesz w tym wątku o tym samym. Nie wiemy co robiłeś, jaka była intencja, i szczerze ten wątek nie jest od diagnozowania konkretnych przypadków. Jeśli chcesz porozmawiać o swoim rytuale, otwórz osobny temat.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ok, przepraszam, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@perzyna61)
Połączone: 10 miesięcy temu

A wracjąc do zdalnych rytuałów - mnie to zastanawia od innej strony. Jak się ustala kto prowadzi? Przy fizycznym spotkaniu zazwyczaj ktoś przejmuje inicjatywę naturalnie, a zdalnie? Bo jeśli każda osoba robi to po swojemu i tylko godzina jest wspólna, to czy to jest w ogóle rytuał grupowy czy po prostu kilka solowych rytuałów w tym samym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i chyba odpowiedź brzmi - zależy od definicji. Jeśli uznajemy że rytuał grupowy to taki gdzie jest wspólna intencja i synchronizacja działań, to zdalny może spełniać pierwsze kryterium ale nie drugie. Albo spełnia oba jeśli wcześniej ustalicie dokładnie co i kiedy. Ale intuicja mi mówi że Perzyna61 ma rację - bez wspólnej przestrzeni to coś innego jakościowo.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@mistralia80)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam coś o rytualnych działaniach w czasie Sabaów u tradycyjnych wicczan, gdzie właśnie chodzi o fizyczne zgromadzenie i wspólne działanie ciałem - ruch, głos, oddech. Zdalnie tego nie odtworzysz. Ale są też tradycje gdzie sama myśl i skupiona wola są wszystkim i forma fizyczna jest wtórna. Więc może to zależy od systemu w którym pracujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistralia80 to ciekawe bo numerologia z którą ja trochę pracuję to prawie w całości praca mentalna, nie ma dużo fizycznych elementów. Ale czy można to w ogóle robić grupowo? Nie wyobrażam sobie jak.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Przy runach da się pracować grupowo i to jest naprawde inne niż solo. Nie tyle chodzi o to że razem 'wzmacniamy' coś, bo nie lubię tego słowa, ale o to że każda osoba czyta te same runy inaczej i z tego wychodzi obraz ktorego sama bym nie zobaczyła. Nie wiem czy to magia czy po prostu różne perspektywy, ale efekt jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Janeczka88 ale to co opisujesz to bardziej wspólna interpretacja niż rytuał, nie? Czy wy przy tym robicie coś rytualnego, czy to jest bardziej jak wspólna sesja czytania?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Bywa różnie. Czasem jest rytualne otwarcie, intencja wypowiedziana na głos, a potem rzut i interpretacja razem. Czasem to bardziej nieformalne. Ale ten moment kiedy ktoś mówi coś o runie co do mnie przemawia bardziej niż moja własna interpretacja - to jest chyba istota pracy grupowej w ogóle, niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Janeczka88 opisuje - ten moment kiedy ktoś inny widzi coś w tym samym symbolu czego ty nie widzisz - to mi przypomina co czytałam o 'rozszerzonym umyśle' jako koncepcji filozoficznej. Andy Clark i David Chalmers pisali o tym że nasze procesy poznawcze nie kończą się na skórze, rozszerzają się na środowisko i innych ludzi. W rytuale grupowym może dosłownie myślisz z innymi, nie tylko obok nich.


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

To jest kierunek który mnie interesuje. Bo jeśli tak, to pytanie o skuteczność rytuału grupowego vs solowego przestaje być pytaniem o energię czy wiarę, a staje się pytaniem o to jak działają procesy poznawcze i czy rozszerzone myślenie jest efektywniejsze dla określonego celu. Co prowadzi do innego pytania - dla jakiego celu?


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie. Bo jeśli celem rytuału jest zmiana wewnętrzna, przepracowanie czegoś, świadome przeformułowanie intencji - to rozszerzone myślenie w grupie może być bardzo pomocne. Jeśli celem jest coś bardziej zewnętrznego, to już nie wiem czy ten mechanizm działa tak samo. I może dlatego magia grupowa w różnych tradycjach ma inne zastosowania niż solowa.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Ale to brzmi jakbyście właśnie mówili że magia działa przez zmianę wewnętrzną, czyli de facto przez psychologię. A nie przez coś nadnaturalnego. To jest celowo tak sformułowane czy wychodzi przypadkowo?


Odpowiedz
Wpisy: 388
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie Wandzisia67 i nie, nie jest to przypadkowe. Przynajmniej z mojej strony. Myślę że większość z nas gdzieś na dnie zakłada oba modele naraz i niespecjalnie się tym przejmuje na co dzień. Ale jak zaczynamy analizować dlaczego coś działa, to w końcu trzeba wybrać. Albo mówisz że zmiana wewnętrzna jest punktem wyjścia do zmiany zewnętrznej, albo że jest celem samym w sobie, albo że coś faktycznie działa poza psychologią. To są trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
Strona 1 / 6
Udostępnij: