Forum

Asystent AI
Zabranianie sobie m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zabranianie sobie magii - kiedy przerwa jest potrzebna

Strona 4 / 4

Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to jest ciekawe co Prokop pisze, bo to chyba wskazuje na coś ważniejszego niż kwestia przerwy samej w sobie. Jeśli jedyne co trzyma przy praktyce to wysiłek woli i strach że się zapomni - to przerwa może faktycznie być trudna. Ale to może też znaczyć że praktyka jeszcze nie miała czasu stać się czymś, do czego się wraca naturalnie. I to nie jest zarzut, to po prostu inny etap.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale Szafranka mówi teraz że przerwa jest zła dla kogoś kto dopiero zaczyna? Bo wcześniej brzmiało że przerwa jest dobra dla każdego kto jest zmęczony. Czyli jednak przerwa nie jest uniwersalnym rozwiązaniem i zależy od osoby? Bo to zmienia całą rozmowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Dzikitaurus ona nie mówiła że przerwa jest zła. Mówiła że kontekst ma znaczenie. To nie jest sprzeczność z wcześniejszym, to jest doprecyzowanie. Przerwa dla kogoś kto jest wypalony działa inaczej niż przerwa dla kogoś kto się jeszcze nie zakorzenił.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że w tej rozmowie mieszamy dwa różne rodzaje przerw. Przerwa jako odpowiedź na przeciążenie i przerwa jako świadomy zabieg żeby odświeżyć perspektywę. To są chyba zupełnie różne rzeczy i nie powinniśmy ich traktować tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Sigilmistrz86 to rozróżnienie mi się podoba. Mam w notatkach z jakiegoś poprzedniego wątku coś podobnego - że przerwa reaktywna i proaktywna różnią się skutkiem. Ale szczerze nie wiem czy to się da tak łatwo rozdzielić w praktyce. Rzadko kiedy wiem z góry że jestem zmęczona zanim jestem już bardzo zmęczona.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ircia, mnie to samo dotyczy. Jak już wiem że powinnam zrobić przerwę, to zazwyczaj jestem już w środku problemu, nie przed nim. Nie umiem tego wyczuć wcześniej. Czy ktoś miał inaczej, że naprawdę z wyprzedzeniem złapał ten moment?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Mnie czasem śni się coś co interpretuję potem jako sygnał. Nie od razu, ale jak zestawiałam kilka snów z okresu przed wypaleniem, to był jakiś wzorzec niepokoju, dezorientacji. Nie powiem że to niezawodne, ale chyba jest coś w tym że ciało i psychika sygnalizują wcześniej niż świadomość to wyłapuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Pandora a to można się nauczyć rozpoznawać? Takie sygnały ze snów? Bo ja jak sypiam słabo to sny są dziwne niezależnie od czegokolwiek.


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Prokop to wymaga dłuższej obserwacji, nie da się tego ogarnąć w kilka dni. Prowadzę dziennik snów od kilku lat i nawet ja nie jestem pewna czy to co widzę to sygnał czy projekcja moich oczekiwań. Ale samo prowadzenie dziennika jest przydatne jako materiał do analizy, nawet jeśli nie wyciąga się z tego pewnych wniosków.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pandora, to co mówisz o sygnałach wyprzedzających jest zgodne z tym co obserwuję u siebie. Ale to nie muszą być sny. U mnie to bardziej kwestia jak wchodzę do przestrzeni rytuału - jest moment kiedy czuję że coś jest gotowe, i moment kiedy jest opór. Przez lata nauczyłem się że opór to nie zawsze zły znak, ale opór połączony z drażliwością to już coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Jacek drażliwość jako wskaźnik to mnie zastanawia. Chodzi ci o drażliwość w trakcie rytuału, przed, czy generalnie w tym czasie życia?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Czesia61 generalnie. Jak w ciągu dnia jestem bardziej reaktywny na głupstwy, mniej cierpliwy, i do tego mam ochotę siedzieć nad rytuałem dłużej niż zwykle - to zazwyczaj oznacza że coś jest przesterowane, nie że mam więcej energii. Paradoks polega na tym że właśnie wtedy ciągnie do robienia więcej, nie mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Jacek pisze o paradoksie ciągnięcia ku więcej akurat w złym momencie - to jest jeden z rzeczy które warto mieć z tyłu głowy przy długotrwałej praktyce. Mechanizm jest podobny do tego co opisują ludzie z wypaleniem zawodowym: poczucie że jak zrobię jeszcze więcej to coś się odblokowuje, a tymczasem właśnie te dodatkowe próby pogłębiają problem.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu motywacja i zaangażowanie? Jakbyśmy mieli sportowca który chce trenować więcej, to by go chwalili, nie mówili że powinien wziąć przerwę. Może ten mechanizm jest po prostu ambicją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Dzikitaurus sportowcy mają przetrenowanie i to jest konkretna rzecz kliniczna, ze zmierzonymi markerami. Trenerzy właśnie mówią im żeby nie trenowali kiedy ciągnie za mocno bez odpoczynku. Twój przykład działa przeciwko temu co mówisz.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Sigilmistrz86 no dobra, racja, źle wybrałem przykład. Ale mój punkt jest taki że skąd wiadomo że to przetrenowanie a nie po prostu zaangażowanie. Przetrenowanie u sportowca masz we krwi, tu nie masz żadnego markera.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A może właśnie ta drażliwość o której mówił Jacek jest takim markerem, tylko subiektywnym? Nie wiem, pytam bo mi to zaiskrzyło. Bo jeśli ktoś kto dobrze się zna na sobie może to wychwycić, to może to jest to samo co marker, tylko wewnętrzny zamiast zewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie do Jacka i do reszty - jeśli drażliwość jest subiektywnym markerem, to czy można ją skalibrować? Znaczy, czy po jakimś czasie obserwowania siebie wiesz już że 'ta drażliwość' to sygnał, a nie po prostu zły dzień? Bo mi się wydaje że to jest kluczowe zanim w ogóle będziemy mówić o przerwie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Oliczka no właśnie to jest to czego się uczysz przez lata, nie przez tygodnie. Zły dzień to jeden epizod. To co opisuję to jest wzorzec - kilka dni pod rząd, połączone z tym specyficznym ciągnieniem do rytuału, i do tego brak satysfakcji po nim. Jak jest jedna z tych rzeczy bez innych, to nie reaguję. Jak pojawia się pakiet - wtedy zaczynam być czujny.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Jacek a jeśli dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze tego materiału porównawczego? Jak masz rozpoznać pakiet jeśli wszystko jest dla ciebie nowe i nie wiesz co jest normą dla ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Prokop pyta o coś ważnego, ale myślę że odpowiedź jest prosta i trochę frustrująca - na początku nie rozpoznasz. Dlatego właśnie prowadzenie jakichkolwiek zapisków od samego startu ma sens. Nie po to żeby analizować w czasie rzeczywistym, ale żeby po kilku miesiącach mieć do czego wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Czesia61 ale dodam jedno - na początku przerwa proaktywna, o której Sigilmistrz86 pisałem wcześniej, właściwie nie istnieje. Nie masz danych żeby ją zaplanować. To dopiero po czasie zaczynasz czuć rytm swojej praktyki i widzieć kiedy ona naturalnie zwolni, a kiedy przyspiesza. To trochę jak z nauką języka - nie możesz tłumaczyć zanim nie opanujesz słownictwa.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to znaczy że przez jakiś czas wogóle nie powinieneś robić przerwy? To brzmi jakbyśmy mówili że nowi praktycy powinni praktykować nieprzerwanie, a to z kolei brzmi jak przepis na wypalenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Dzikitaurus nikt nie mówi żeby praktykować nieprzerwanie. Chodzi o to że przerwa reaktywna - ta wymuszona przez sygnały - działa niezależnie od stażu. Jeśli jesteś zmęczony, nie chce ci się, masz opór fizyczny - przerwa jest sensowna bez względu na to czy rozpoznajesz subtelne wzorce czy nie. Te sygnały są na tyle wyraźne że ich nie przegapisz.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Mam tu pytanie do Szafranki i Jacka jednocześnie - mówicie o sygnałach z ciała i z emocji, ale co z sygnałami z samej praktyki? Czy zdarzyło wam się że rytuał po prostu przestał 'działać' w sensie dawał inne rezultaty niż wcześniej, i to był znak że coś jest nie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Ircia tak, i to jest jeden z bardziej wyraźnych sygnałów dla mnie. Nie chodzi o to że oczekuję konkretnych efektów zewnętrznych, ale jest pewna jakość skupienia w trakcie, pewna głębokość kontaktu ze sobą - i jak jej nie ma przez kilka sesji z rzędu, to wiem że coś się rozregulowało. Albo jestem przeciążona, albo temat który pracuję jest zbyt bliski i potrzebuję dystansu.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Pandora, to co opisujesz jako 'jakość skupienia' - jak to odróżniasz od zwykłego rozkojarzenia? Pytam bo u mnie bywa tak że jestem rozkojarzony z powodów zupełnie niemających związku z praktyką, praca, głowa zajęta czymś innym, i wtedy rytuał też schodzi na inne tory.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Lunella to jest naprawdę dobre pytanie i szczerze - nie zawsze odróżniam. Ale jest jedna rzecz która mi pomaga: jak po rytuale czuję że wróciłam do siebie, nawet jeśli w trakcie było trudno, to był rozkojarzony ale normalny. Jak po rytuale czuję się bardziej zmęczona niż przed, albo coś w rodzaju pustki, to jest inny sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Pandora opisuje o zmęczeniu po rytuale kojarzy mi się z czymś co czytałam w kontekście pracy ze snami i z nieświadomością - że pewne praktyki mogą być drogie energetycznie nie dlatego że są złe, ale dlatego że trafiają w jakiś aktywny węzeł psychiczny. I wtedy ciągnie do nich właśnie wtedy kiedy powinno się odpuścić, bo psychika chce to rozwiązać, ale cena jest wysoka.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Czesia61, ale skąd wiesz że to 'węzeł psychiczny' a nie że po prostu rytuał ma efekty uboczne? Bo to brzmi jak interpretacja psychologiczna, a nie magiczna. Nie mówię że jest zła, ale czy my tu mówimy o magii czy o psychoterapii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Dzikitaurus to rozróżnienie wydaje mi się trochę sztuczne. Magia działa przez ciebie, nie obok ciebie. Jeśli praktyka wpływa na stan psychiczny, to psychologia i magia opisują to samo zjawisko z różnych stron. Nie musisz wybierać jednego języka.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam sie z Jackiem. Dzikitaurus zawsze chce żeby magia była osobną kategorią, ale praktycznie każda tradycja którą czytałem traktuje psychikę i stan wewnętrzny jako centralny element. Nie ma rytuału który działa niezależnie od stanu tego kto go robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Sigilmistrz86 czyli przerwa ma być po to żeby psychika odpoczęła, a nie żeby magia odpoczęła? To zmienia perspektywę dla mnie. Myślałem o tym jak o przerwie od aktywności, a nie jak o przerwie dla regeneracji tego co za tą aktywnością stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Prokop trafił w sedno. To jest właśnie to czego mi brakowało żeby powiedzieć wprost na początku tej rozmowy. Przerwa nie jest dla magii, magia nie potrzebuje przerwy. Przerwa jest dla osoby która ją praktykuje. I dlatego nie ma jednej długości przerwy, nie ma jednego sygnału, bo każda osoba ma inny próg, inne tempo regeneracji i inny rodzaj przeciążenia.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że to padło bo zaczęłam się gubić czy w ogóle mamy mówić o przerwie jako rytuale czy jako zwykłej regeneracji. Ale mam teraz pytanie - czy przerwa powinna być całkowita? Czy można zrobić 'pół przerwy', znaczy odstawić rytuały ale zostawić sobie medytację albo prowadzenie dziennika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ircia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Oliczka właśnie to sobie ostatnio próbowałam rozgryźć. U mnie przerwa od run nie oznacza przerwy od obserwacji siebie czy zapisywania snów. Ale zauważyłam że jak zostawi się za dużo i mówi się że to 'tylko obserwacja', to można niepostrzeżenie dalej praktykować tylko pod inną nazwą. I to też nie daje odpoczynku.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ircia, to co opisujesz brzmi jak coś z czym sama się zmagam. Nie wiem gdzie jest granica między byciem uważnym a byciem ciągle w trybie praktyki. Może to jest osobny temat do wątku, ale myślę że dla wielu osób przerwa jest trudna właśnie dlatego że nie wiadomo co dokładnie odkładać na bok.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Lunella, właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam o 'pół przerwy' - że dla mnie najtrudniejsza część to właśnie nie wiedzieć gdzie się kończy obserwowanie a zaczyna praktykowanie. Jak jestem na przerwie ale codziennie zapisuję sny i analizuję je pod kątem symboli, to czy ja w ogóle jestem na przerwie? Mam wrażenie że mój mózg nigdy nie wyłącza tego trybu.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Lunella i Oliczka opisują to jest klasyczny problem z praktykami które wchodzą w styl myślenia a nie tylko w działanie. Z rytuałami jest łatwiej bo jest wyraźna granica - zapaliłeś świeczkę albo nie. Z obserwacją, z interpretacją snów, z notowaniem - ta granica znika. I wtedy przerwa od aktywności nie daje pełnej przerwy od obciążenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Jacek ale czy pełna przerwa od obciążenia w ogóle jest możliwa? Jakbyśmy mówili o całkowitym wyczyszczeniu głowy z tej warstwy myślenia to chyba jedynym sposobem byłoby skupienie sie na czymś totalnie angażującym uwagę - praca fizyczna, sport, coś gdzie naprawdę nie masz przestrzeni żeby analizować. Nie wiem czy to jest wykonalne dla każdego, ale u mnie działało. Jak miałem intensywniejszy okres zawodowo to praktyka sama z siebie schodziła na bok i wracałem do niej po czasie z inną głową.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Sigilmistrz86 u mnie podobnie, ale to mnie akurat niepokoiło zamiast dawać spokój. Jak praktyka zchodziła mi na boczny tor przez pracę albo inne sprawy, to miałem z tyłu głowy że zalegam z czymś, że powinienem wrócić. I ta myśl sama w sobie nie była odpoczynkiem, wręcz przeciwnie. Teraz rozumiem z tej rozmowy że może przerwa z poczuciem winy to nie jest prawdziwa przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 706
Rozpoczynający temat
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Prokop powiedział coś co dla mnie jest osobnym tematem wartym uwagi - przerwa z poczuciem winy. Bo to znaczy że gdzieś masz przekonanie że praktykowanie jest obowiązkiem, a nie wyborem. I to jest sygnał sam w sobie, wcześniejszy niż wypalenie. Jak zaczyna ci się wydawać że praktyka na ciebie czeka i ma do ciebie pretensje, to warto się zatrzymać i zapytać skąd w ogóle to przekonanie się wzięło.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: