Mam inne pytanie do Taurusa. Powiedział że etap chce zamknąć przy równonocy. Ale kiedy dokładnie? Równonoc marcowa to jedno, wrześniowa to drugie - energetycznie to są inne momenty. Jeden to wejście w przyrost, drugi w zanik. Dla zamknięcia intuicyjnie pasowałaby wrześniowa, ale nie wiem czy Taurus to rozważał.
Wróćmy może do kwestii samego robienia, bo zgubiłam się trochę w tych rozważaniach. Taurus mówił o obsydianie i o grawerowaniu - ale jak się w ogóle graweruje kamień w domu? Widziałam jakieś rysiowane igłą, ale nie wiem czy to wystarczy.
Malowanie na kamieniu brzmi dziwnie - nie zetrze się? Przy zakopaniu w ziemi to chyba by po jakimś czasie znikło całkowicie.
Jest tradycja w której talizman zakopuje się właśnie po to, żeby ziemia go pochłonęła i przetrawiła razem z tym co zamknął. Wersja "nie chcę tego z powrotem". Nie wszystkie kultury zakopują żeby zachować - część zakopuje żeby przekazać ziemi.
A są jakieś tradycje gdzie talizman się niszczy celowo? Spala albo rozbija? Wydaje mi się że widziałem coś takiego ale nie pamiętam w jakim kontekście.
Mam głupie pytanie - jeśli talizman się spala, to czy ta energia idzie gdzieś konkretnie, czy po prostu znika? Bo mam wrażenie że to jest ważne a nikt o tym nie mówi.
Obsydian w ziemi faktycznie jest bardzo trwały. Ale to otwiera kwestię której jeszcze nie było w tej rozmowie - gdzie zakopujesz? Własny ogród to jedno. Jakiś las albo miejsce które ma dla ciebie znaczenie to drugie. Miejsce też jest częścią rytuału.
Nie istnieje coś takiego jak "za oczywiste" w wyborze miejsca. Pytanie jest inne - czy to miejsce ma dla ciebie skojarzenia z tym co chcesz zamknąć, czy jest od tego oddzielone? Bo to robi różnicę. Zakopanie w miejscu powiązanym z etapem może działać inaczej niż w miejscu neutralnym albo w miejscu które kojarzy ci się z siłą.
Czekajcie, bo zgubiłam wątek - mówiliście o genius loci, ale ja nie wiem co to znaczy w praktyce. Że miejsce ma jakąś energię samo z siebie? Czy to się da jakoś sprawdzić czy po prostu się czuje?
Wróćmy na chwilę do samego talizmanu bo mam pytanie które mi się kręci po głowie. Taurus mówił o obsydianie, ale skąd w ogóle decyzja akurat o kamieniu? Czy to jest kwestia tradycji, intuicji, czy jest jakiś powód dla którego do zamknięcia kamień pasuje bardziej niż coś innego?
Szczerze - trochę intuicja, trochę to co czytałem o obsydianie jako kamieniu związanym z przemianą i zakończeniami. Ale nie jestem do niego przywiązany. Jeśli ktoś ma inny pomysł na materiał, chętnie posłucham.
Obsydian jest dobrym wyborem do tego celu, ale nie dlatego że jest "kamieniem zakończeń" w jakimś ogólnym sensie - to jest duże uproszczenie. W magii ceremonialnej kamienie nie mają stałych przypisań. Obsydian działa tu przez swój charakter - jest wulkaniczny, pochodzi z gwałtownej przemiany, jest szkłem a nie minerałem w ścisłym sensie. To nie przypadkowe skojarzenia.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że zagubiliśmy się trochę w kamieniach. Miał być talizman kontra amulet. Taurus robi talizman czy amulet? Bo słyszę "obsydian z intencją" ale nie wiem jak to zaklasyfikować.
Chociaż zakopanie talizmanu na własnej działce trochę zaciera granicę, bo to nie jest pozbycie się go w sensie przekazania ziemi - wiesz gdzie jest, możesz do tego miejsca wracać. To już prawie robi z tego coś między talizmanem a amuletem miejsca, jeśli taki termin ma sens.
To co Taurus napisał o działce jako miejscu zamknięcia, a nie tylko miejscu zakopania, to zmienia trochę całą logikę. Bo jeśli to miejsce staje się częścią intencji, to czy sam talizman w ogóle jest tu główny? Może to bardziej o wybraniu miejsca i akcie zakopania niż o tym co zakopujesz?
To co Taurus opisuje ma swoją nazwę w starszej literaturze - mówi się o "locus consecratus" albo po prostu o miejscu naładowanym intencją. Grimuar Picatrix opisuje to przy niektórych pracach jako konieczność wybrania miejsca przed wyborem materiału. Obiekt i miejsce mają razem tworzyć układ, nie zastępować się nawzajem. Więc tak, Taurus, to ma tradycję za sobą.
