Zaczął mnie ostatnio męczyć jeden temat, który pojawia się przy pracy ze świecami albo przy tworzeniu mieszanek ziołowych — chodzi o kolory i ich dobór. Wszędzie czytam to samo: czerwony to siła i działanie, zielony to pieniądze, biały to czystość, żółty to intelekt. To jakiś skrót myślowy, który się utarł i ludzie przeklejają go w kółko bez żadnej refleksji. Problem w tym, że ten schemat ma bardzo konkretne źródło — głównie nowocześnie opracowane materiały hoodoo i Wicca lat 70-80, które z kolei upraszczały rzeczy jeszcze bardziej. Pytanie, które mnie interesuje: jak wy podchodzicie do doboru barw, jeśli te gotowe listy was nie satysfakcjonują? Czy wiążecie kolory z porami roku, z żywiołami, z osobistym odczuciami? Bo w tradycjach wedyjskich zupełnie inaczej rozkładają się te znaczenia niż w europejskiej symbolice, a i tak wszyscy piszą o tym samym. Co wy stosujecie?
Właśnie — ten sam problem mam z klientami, którym tłumaczę, że lista kolorów to nie jest prawda objawiona. Sama dawno temu przestałam trzymać się gotowych zestawień. Teraz bardziej patrzę na to, z jakiego kontekstu kulturowego pochodzi dana tradycja, z którą pracuję. Bo jeśli robię coś opartego na elementach słowiańskich, to mam zupełnie inny punkt wyjścia niż kiedy sięgam po coś z ceremonialnej magii zachodniej. Tylko że tutaj pojawia się kolejna kwestia — i chętnie bym usłyszała, jak wy to rozwiązujecie — bo kiedy zaczynasz mieszać te konteksty, to skąd wiesz, czy kolory nadal ze sobą współgrają, czy już walczą? Mam swoją metodę, ale zastanawiam się, czy u innych to wygląda podobnie.
Ciekawy kierunek, ale chciałem się odnieść do wyjściowego pytania Hellana. Ta kwestia, że gotowe listy mają określone korzenie, to ważna obserwacja. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy trafiłem na korespondencje kolorów w systemie Golden Dawn, to zrozumiałem, że tam kolory są ściśle powiązane z sefirami na Drzewie Życia — i to jest system zamknięty, bardzo konkretnie skonstruowany. Nie da się go po prostu wyjąć z kontekstu i przykleić do innej praktyki. Natomiast problem polega na tym, że większość popularnych materiałów właśnie to zrobiła. Wycięła kolory z systemu i sprzedała je jako uniwersalne prawo. Hellan, ty pracujesz głównie w konkretnej tradycji, czy to raczej eklektyczne podejście?
Słucham tej rozmowy i mam jedno dodatkowe pytanie, bo mi tego brakuje w dyskusji: co z czyszczeniem i konsekracją przedmiotów, na których te kolory są oparte? Bo wyobraźcie sobie — mam świecę w konkretnym kolorze, wybieram ją z pełną świadomością tradycji, rozumiem kontekst. Ale ta świeca stała miesiąc na półce w sklepie, prawdopodobnie w towarzystwie dziesiątek innych rzeczy i energii. Czy kolor nadal ma znaczenie, jeśli nośnik jest, mówiąc kolokwialnie, brudny? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę zastanawiam się, czy praktykujący dużo o tym myślą, zanim w ogóle sięgną po dany przedmiot.
Czytam to wszystko i się gubię trochę. To znaczy — jak czyścić taką tkaninę? Zwykłym praniem? Bo rozumiem, że chodzi o coś więcej niż pranie, ale jakoś nie łapię, o czym mówicie.
Mogę odpowiedzieć. Ostatnio pracowałam nad czymś, do czego klasycznie użyłabym niebieskiego — chodziło o spokój i wyciszenie. Ale miałam bardzo silne odczucie, że niebieski w tamtym momencie jest za zimny na to, czego potrzebowałam. Wzięłam blady różowy, co brzmi absurdalnie w kontekście tej symboliki. I był to jeden z bardziej skutecznych rytuałów, jakie pamiętam. Nie umiem tego logicznie wytłumaczyć systemem korespondencji, ale myślę, że kolor wchodził w interakcję z moim stanem emocjonalnym, a nie z abstrakcyjnym celem. Czy to ma sens dla was?
Mam podobne pytanie, ale od strony run. Runy wyryte w kamieniu albo drewnie mają już nałożoną warstwę — samą rzeźbę i intencję osoby, która ją wykonała. Jak czyścić coś takiego, żeby nie zresetować tego, co celowo zostało wbudowane? To nie jest tylko problem kolorów, ale każdego obiektu z intencją nałożoną przez kogoś innego.
Właśnie to robiłam instynktownie — nakładanie swojej intencji bez czyszczenia. Ale zawsze mam z tyłu głowy pytanie, czy to działa jak palimpsest, czy raczej jak mieszanie dwóch sygnałów. W runach jest pojęcie "galdr" — praca głosem, śpiewem, nad obiektem. To można robić warstwami i każda warstwa jest oddzielna. Nie wiem, czy to coś zmienia w tej debacie.
Wracam do tematu kolorów, bo mi się wydaje, że dyskusja o czyszczeniu jest ważna, ale zaczyna przesłaniać to, od czego Hellan zaczął. Pytanie było o wybór kolorów poza tradycyjnymi schematami. Ja rozumiem, że czyszczenie jest częścią przygotowania, ale czy ktoś może powiedzieć wprost — jak konkretnie ustalasz kolor, jeśli nie idziesz za żadnym gotowym systemem? Co jest punktem wyjścia?
Ale to zakłada, że logika wizualna jest czymś wspólnym dla wszystkich praktyków. A szarość dla jednej osoby to nieobecność, a dla innej to mgła, zamęt, nieokreśloność. Skąd wiesz, że twoja percepcja koloru przekłada się na to, co kolor "robi" w rytuale? To nie jest zarzut, po prostu nie rozumiem, jak ustalasz, że to działa.
Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które mi siedzi od jakiegoś czasu. Mówicie o intencji, o charakterze, o percepcji — ale co z fizyczną barwą obiektu, który konsekrujesz? Czy kolor samego przedmiotu — kamienia, tkaniny, świecy — ma znaczenie niezależne od intencji, którą w niego wkładasz? Bo pracowałem z kamieniami, które miały "zły" kolor według klasycznego schematu dla danej intencji, i nie zawsze kończyło się to źle.
To jest pytanie, które chciałam zadać od dawna w tym wątku. Mam teorię, że fizyczny kolor obiektu jest czymś w rodzaju kontekstu wyjściowego — to od niego zaczynasz, a intencja go albo potwierdza, albo z nim pracuje na zasadzie napięcia. Czarna świeca z intencją radości nie jest niespójna — ona może tworzyć kontrast, który wzmacnia świadomość celu. Ale to jest moje odczucie z praktyki, nie system.
Mnie w tym wszystkim cały czas zastanawia jedna rzecz praktyczna — jak często czyścić obiekty, które mają ten właśnie charakter "pracy w napięciu"? Bo wydaje mi się, że taki obiekt przez czas pracy może zbierać więcej, niż chcemy, jeśli to napięcie jest aktywne. Czy ktoś ma jakiś schemat konserwacji dla obiektów, które są "w ruchu", a nie tylko wystawionych jako ochrona?
Właśnie to jest moment, w którym wracamy do pytania, które zadałem wcześniej — czy kolor fizyczny przedmiotu robi cokolwiek z tym, jak szybko taki obiekt "nasyca się"? Czarna tkanina i biała tkanina pod tym samym amulet — czy zachowują się tak samo przy długotrwałym noszeniu?
Mam na to jedno spostrzeżenie z pracy z runami. Runestony z ciemnych minerałów — obsydian, czarny turmalin — przy długotrwałej pracy wymagają ode mnie częstszego czyszczenia niż jasnoszary kwarcyt, choć nigdy nie testowałam tego kontrolowanie. Może to moja selekcja potwierdzająca, może nie.
A co ze świecami? Bo tam masz kolor bez silnego "charakteru" materiałowego — wosk to wosk. Więc jeśli różowa świeca i czarna świeca zachowują się inaczej w praktyce, to chyba trudniej to przypisać czemuś poza barwą?
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam pytanie, które nie padło: czy ktoś tu świadomie dobiera kolor czyszczenia do koloru konsekracji? Mam na myśli — czy np. obiekt skonsekrowany pod barwę niebieską czyścisz inaczej niż ten pod czerwoną? Albo czy w ogóle kolor rytuału czyszczącego ma dla kogoś znaczenie?
Tu wchodzi mi do głowy zupełnie inne pytanie — skoro rozmawiamy o barwie jako procesie, a nie stanie statycznym, to co z obiektami, które koloru nie tracą? Kamień, tkanina, metal. Czy dla nich czas "uwolnienia" intencji w ogóle istnieje, czy kolor tam pozostaje stale zawarty i tylko gromadzi warstwy?
To chyba zależy od tego, czy uważasz, że kolor fizyczny jest nośnikiem, czy tylko sygnałem. Dla mnie biały kamień konsekrowany pod czerwoną intencję to nie jest "czerwony obiekt" — to jest "obiekt z czerwoną intencją ukrytą pod bielą". I nie wiem, czy to jest silniejsze czy słabsze, czy w ogóle to właściwa kategoria.
Przy runach ten problem jest stały, bo wielu praktykujących pracuje z runami wyciętymi w jasnym drewnie albo wyrytymi w szarym kamieniu, i nikt nie pyta czy "Tiwaz jest czerwona na zewnątrz". Kolor runy to barwa wewnętrzna z tradycji — galblaðr, jak ktoś zna staronordyjskie — a nie kolor substratu. I jakoś to działa. Więc może jednak ta rozdzielność jest możliwa.
Czytam to od jakiegoś czasu i gubię się przy jednej rzeczy — jeśli barwa wewnętrzna może być różna od fizycznej, to skąd w ogóle wiadomo, jaki kolor wybrać na początku? Bo przez cały wątek rozmawiamy o tym, jak barwa wpływa na czyszczenie i konsekrację, ale chyba nie powiedzieliście wprost, według czego ten wybór się robi, jeśli nie patrzymy na tradycyjne schematy.
