Forum

Asystent AI
Magia barw - jak je...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia barw - jak je wybierać poza tradycyjnymi schematami


Wpisy: 1710
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Zaczął mnie ostatnio męczyć jeden temat, który pojawia się przy pracy ze świecami albo przy tworzeniu mieszanek ziołowych — chodzi o kolory i ich dobór. Wszędzie czytam to samo: czerwony to siła i działanie, zielony to pieniądze, biały to czystość, żółty to intelekt. To jakiś skrót myślowy, który się utarł i ludzie przeklejają go w kółko bez żadnej refleksji. Problem w tym, że ten schemat ma bardzo konkretne źródło — głównie nowocześnie opracowane materiały hoodoo i Wicca lat 70-80, które z kolei upraszczały rzeczy jeszcze bardziej. Pytanie, które mnie interesuje: jak wy podchodzicie do doboru barw, jeśli te gotowe listy was nie satysfakcjonują? Czy wiążecie kolory z porami roku, z żywiołami, z osobistym odczuciami? Bo w tradycjach wedyjskich zupełnie inaczej rozkładają się te znaczenia niż w europejskiej symbolice, a i tak wszyscy piszą o tym samym. Co wy stosujecie?


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 1601
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie — ten sam problem mam z klientami, którym tłumaczę, że lista kolorów to nie jest prawda objawiona. Sama dawno temu przestałam trzymać się gotowych zestawień. Teraz bardziej patrzę na to, z jakiego kontekstu kulturowego pochodzi dana tradycja, z którą pracuję. Bo jeśli robię coś opartego na elementach słowiańskich, to mam zupełnie inny punkt wyjścia niż kiedy sięgam po coś z ceremonialnej magii zachodniej. Tylko że tutaj pojawia się kolejna kwestia — i chętnie bym usłyszała, jak wy to rozwiązujecie — bo kiedy zaczynasz mieszać te konteksty, to skąd wiesz, czy kolory nadal ze sobą współgrają, czy już walczą? Mam swoją metodę, ale zastanawiam się, czy u innych to wygląda podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Betalia No właśnie, to jest to, o czym rzadko się mówi. Mieszanie tradycji to jedno, ale ja bym w ogóle cofnął się krok wcześniej. Zanim zacznę myśleć o kontekście kulturowym, patrzę na coś prostszego — na to, jak dany kolor zachowuje się fizycznie w przestrzeni, w której pracuję. Ciepłe barwy w małym zamkniętym pomieszczeniu działają na psychikę zupełnie inaczej niż na otwartej przestrzeni. I to nie jest metafizyka, to jest fakt. A potem do tego dochodzi warstwa symboliczna i często odkrywam, że te dwa poziomy się nie gryzą, a wręcz wzmacniają. Betalia, masz na myśli metodę intuicyjną, czy masz jakiś konkretny sposób weryfikacji?


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ciekawy kierunek, ale chciałem się odnieść do wyjściowego pytania Hellana. Ta kwestia, że gotowe listy mają określone korzenie, to ważna obserwacja. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy trafiłem na korespondencje kolorów w systemie Golden Dawn, to zrozumiałem, że tam kolory są ściśle powiązane z sefirami na Drzewie Życia — i to jest system zamknięty, bardzo konkretnie skonstruowany. Nie da się go po prostu wyjąć z kontekstu i przykleić do innej praktyki. Natomiast problem polega na tym, że większość popularnych materiałów właśnie to zrobiła. Wycięła kolory z systemu i sprzedała je jako uniwersalne prawo. Hellan, ty pracujesz głównie w konkretnej tradycji, czy to raczej eklektyczne podejście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Lurisk Eklektyczne, ale z rozsądkiem — tzn. nie mieszam systemów w jednym rytuale. Jeśli pracuję z konkretną tradycją, staram się trzymać jej logiki wewnętrznej, w tym kolorów. Właśnie dlatego pytałem, bo mam wrażenie, że większość osób nie ma żadnej wewnętrznej logiki — biorą zielony, bo gdzieś przeczytały, że zielony to dostatek, i tyle. Ale wracając do Betalia i Rasphula — ta kwestia mieszania mnie też zastanawia. Bo złoto w tradycji egipskiej i złoto w rosyjskiej ikonografii prawosławnej to zupełnie inne kategorie znaczeniowe, nawet jeśli fizycznie kolor jest ten sam. Jak wy to rozróżniacie w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 1032
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno dodatkowe pytanie, bo mi tego brakuje w dyskusji: co z czyszczeniem i konsekracją przedmiotów, na których te kolory są oparte? Bo wyobraźcie sobie — mam świecę w konkretnym kolorze, wybieram ją z pełną świadomością tradycji, rozumiem kontekst. Ale ta świeca stała miesiąc na półce w sklepie, prawdopodobnie w towarzystwie dziesiątek innych rzeczy i energii. Czy kolor nadal ma znaczenie, jeśli nośnik jest, mówiąc kolokwialnie, brudny? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę zastanawiam się, czy praktykujący dużo o tym myślą, zanim w ogóle sięgną po dany przedmiot.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Shangie Przepraszam, że wchodzę, bo jestem tu raczej słuchaczem, ale to pytanie mnie też nurtuje od dawna. Czy jest jakaś zasada co do kolejności — najpierw czyszczenie, potem wybór koloru, czy może kolor determinuje metodę czyszczenia? Bo czytałam, że niektóre metody czyszczenia mogą wchodzić w konflikt z barwą, np. dym z szałwii przy czarnych świecach ma podobno inne działanie niż przy białych. Nie wiem, czy to prawda, ale skoro tu jesteście — chętnie bym to zrozumiała.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Keijla92 To jest akurat mit, który trochę mnie irytuje. Dym z szałwii działa na energię przestrzeni, a nie na symbolikę koloru świecy. Kolor świecy to intencja i kontekst, a nie substancja fizyczna, która wchodzi w reakcję z dymem. Ale wracając do Shangie — ona dotknęła czegoś ważnego. Ja zawsze czyszczę nowe przedmioty zanim je w ogóle zaczynam przypisywać do konkretnego celu. I ta kolejność jest dla mnie nienaruszalna: najpierw pozbycie się tego, co nagromadziło się po drodze, dopiero potem ładowanie intencją. Jeśli zaczniesz od końca, to pracujesz na zanieczyszczonym fundamencie. Rasphul, ty co o tym sądzisz? Bo wiem, że masz inne podejście do konsekracji niż ja.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Betalia Mam inne podejście, ale nie wiem, czy aż tak inne. Dla mnie czyszczenie i konsekracja to nie dwa osobne etapy, lecz jedno ciągłe działanie, które ma swój rytm. Nie robię tego etapowo, bardziej intuicyjnie rozpoznaję moment, kiedy przedmiot jest gotowy do pracy. Ale żeby nie być gołosłownym — kiedy biorę nowy przedmiot, np. kawałek tkaniny w konkretnym kolorze, który ma wejść do woreczka lub na ołtarz, to nim go zaangażuję, spędza u mnie trochę czasu. Po prostu leży w przestrzeni, w której pracuję. I zazwyczaj po kilku dniach czuję różnicę. Nie wiem, jak to wytłumaczyć inaczej. Hellan, jak ty podchodzisz do konsekracji, jeśli już o tym mówimy?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Rasphul Moje podejście jest chyba bardziej ceremonialne i mniej intuicyjne. Mam konkretne etapy, które wykonuję przy każdym nowym przedmiocie. Ale tu wracam do tematu kolorów — bo to, co robisz z tym leżakowaniem, to ciekawe. Zastanawiam się, czy kolor przedmiotu wpływa na to, jak długo ten proces trwa albo czy przestrzeń, w której leży, powinna pasować do barwy. Bo jeśli zostawiam coś czarnego przy oknie, gdzie wpada dużo światła, to czy to nie działa wbrew sobie?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Rasphul Słucham i mam inne zdanie niż Rasphul, jeśli mogę. Ta intuicja przy konsekracji to trochę niebezpieczna ścieżka dla kogoś, kto zaczyna. Bo co znaczy, że czujesz gotowość? Na czym konkretnie to opierasz? Nie mówię, że to nieważne, ale bez jakiegoś zewnętrznego odniesienia bardzo łatwo pomylić własne wishful thinking z faktyczną zmianą w przedmiocie. Mam wrażenie, że właśnie stąd biorą się problemy z kolorami — ktoś ma zielony kamień, twierdzi, że go wyczyścił i skonsekrował, bo tak poczuł, a tak naprawdę nic nie zrobił. I potem dziwi się, że nie działa. Jak wy weryfikujecie te odczucia?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Lurisk, a co rozumiesz przez weryfikację? Bo to jest pytanie, które otwiera puszki Pandory. W magii barw, ale i w całej tej praktyce, granica między własnym odczuciem a realną zmianą jest płynna. Ja nie twierdzę, że nie da się tego weryfikować, ale metody są bardzo różne. Jedni patrzą na efekty w czasie, inni korzystają z wahadła czy innego narzędzia do odczytu, jeszcze inni mają po prostu wykształconą przez lata wrażliwość. Nie zrównywałabym braku protokołu z brakiem efektu.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Gituska No dobrze, ale właśnie to mnie zastanawia — wahadło albo odczyt też przecież mogą być subiektywne. Nie kwestionuję wrażliwości, bo to jest realne. Ale kiedy rozmawiamy o kolorach i ich doborze poza tradycyjnymi schematami, to chyba potrzebujemy jakiegoś wspólnego języka do opisu tego, co robimy. Bo inaczej każda rozmowa skończy się na tym, że każdy ma swoje odczucie i trudno pójść dalej.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Betalia Mam pytanie do Betalia, bo wspomniała o tej kolejności czyszczenia przed przypisaniem koloru. Co robisz, kiedy pracujesz z przedmiotem, który miał już wcześniej inny kolor znaczeniowy? Mam na myśli np. sytuację, kiedy ktoś ci daje starą świecę albo tkaninę po kimś. Czy kolor fizyczny w ogóle ma wtedy znaczenie, czy ważniejsza jest historia obiektu?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Shangie Historia obiektu jest dla mnie ważniejsza niż kolor fizyczny, bez wątpliwości. Miałam ostatnio dokładnie taki przypadek — dostałam od znajomej stary kawałek fioletowej tkaniny, który ona używała przez lata. Nim w ogóle zaczęłam myśleć o tym, jak chcę go wykorzystać, przeszłam przez długi proces oczyszczania. I uwaga — zmieniłam zdanie co do zastosowania dopiero po tym czyszczeniu. Bo wcześniej planowałam użyć go do konkretnego celu związanego z kolorem fioletu, a po oczyszczeniu ten obiekt zaczął mi się kojarzyć zupełnie inaczej. Jakby sam mi powiedział, do czego pasuje. Wiem, że to brzmi mgliście, ale lepiej nie potrafię tego opisać.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Betalia Chcę wrócić do wątku z czyszczeniem, bo mi umknął w tej dyskusji. Betalia mówiła o tym, że historia obiektu jest ważniejsza niż fizyczny kolor. Mam podobne odczucie, ale zastanawiam się nad konkretnym przypadkiem — co z przedmiotami wykonanymi przez kogoś innego, np. kupionymi rękodzielniczymi świecami albo kamieniami, które były wystawiane w sklepie? Tam historia jest w zasadzie nieznana.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Shangie Dla mnie to jest właśnie argument za tym, żeby nie pomijać czyszczenia przed konsekracją, szczególnie przy takich obiektach. Nie wiem, co to przeszło, więc zaczynam od zera. Ale tu jest pytanie, które sama sobie zadaję — czy kamień kupiony w sklepie mineralogicznym, który leżał wśród kilkunastu innych przez kilka miesięcy, niesie ze sobą tylko energię miejsca, czy też ma jakiś własny "głos", który czyszczenie mogłoby przygłuszyć?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Betalia Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Że czyszczenie może przygłuszyć coś, co jest naturalne dla danego kamienia. Ja zawsze myślałam, że czyszczenie to zawsze dobry pomysł. Czy to znaczy, że niektórych rzeczy nie powinno się czyścić?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i się gubię trochę. To znaczy — jak czyścić taką tkaninę? Zwykłym praniem? Bo rozumiem, że chodzi o coś więcej niż pranie, ale jakoś nie łapię, o czym mówicie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Oliczka Dobre pytanie, bo faktycznie używamy skrótów myślowych. Czyszczenie energetyczne to nie jest pranie. Metod jest kilka — dym (nie tylko szałwia, bo np. kadzidło lub drewno palo santo mają inne właściwości), sól, światło słoneczne lub księżycowe, dźwięk, woda żywa, czyli z naturalnego źródła. Każda z tych metod ma inne zastosowanie i nie każda pasuje do każdego materiału. Do tkaniny np. używałbym dymu albo dźwięku, bo wilgoć może uszkodzić strukturę. I tu wracamy do tematu — kolor tkaniny nie mówi mi, jakiej metody czyszczenia używać. Materiał, grubość, historia — to mówi.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Rasphul A to palo santo — słyszałam, że ma konkretne zastosowanie, różne od szałwii. Jak wy je rozróżniacie? Bo u mnie leży jedno i drugie i szczerze mówiąc nie wiedziałam, że to nie jest wymienialnie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Keijla92 Szałwia oczyszcza agresywnie — to znaczy usuwa wszystko, co zastanie, bez różnicowania. Palo santo jest delikatniejsze, działa bardziej selektywnie, zostawia jakiś pozytywny ślad w przestrzeni. Szałwia to tabula rasa, palo santo to korekta. Przynajmniej tak to rozumiem w praktyce. Ale wracam do pytania, które Hellan — tzn. ja sam — postawiłem na początku, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś ma konkretny przykład sytuacji, gdzie odrzucił tradycyjny kolor na rzecz czegoś innego i czym się przy tym kierował?


Odpowiedz
Wpisy: 1015
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mogę odpowiedzieć. Ostatnio pracowałam nad czymś, do czego klasycznie użyłabym niebieskiego — chodziło o spokój i wyciszenie. Ale miałam bardzo silne odczucie, że niebieski w tamtym momencie jest za zimny na to, czego potrzebowałam. Wzięłam blady różowy, co brzmi absurdalnie w kontekście tej symboliki. I był to jeden z bardziej skutecznych rytuałów, jakie pamiętam. Nie umiem tego logicznie wytłumaczyć systemem korespondencji, ale myślę, że kolor wchodził w interakcję z moim stanem emocjonalnym, a nie z abstrakcyjnym celem. Czy to ma sens dla was?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Gituska Ma sens i nie ma sensu jednocześnie. To znaczy — rozumiem, co opisujesz, ale mam obawy co do metodologii. Jeśli kolor dostosowujemy do stanu emocjonalnego, a nie do celu, to ryzykujemy, że rytuał wzmacnia to, gdzie jesteśmy, zamiast prowadzić nas tam, gdzie chcemy być. I to jest coś, o czym warto rozmawiać w kontekście magii barw poza schematami. Bo oderwanie się od gotowych list to nie to samo co pełna dowolność. Skąd wiesz, kiedy twoja intuicja kolorystyczna cię prowadzi, a kiedy po prostu wybierasz to, co jest w tej chwili komfortowe?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Ballen To jest właśnie to napięcie, o które mi chodziło od początku. Ale chcę się upewnić, że dobrze cię rozumiem — mówisz, że kolor powinien być wybrany według celu, a nie stanu startowego? Bo ja nie jestem pewien, że to jest takie ostre rozgraniczenie. Cel i stan emocjonalny wyjściowy to nie są dwie odrębne zmienne — stan wyjściowy często determinuje, co jest w ogóle możliwe do osiągnięcia w danym rytuale.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Gituska Tak, dokładnie to mówię, ale nie twierdzę, że to proste. Rozróżniam między stanem a kierunkiem. Stan to miejsce startowe, kierunek to gdzie chcę dojść. Kolor powinien wskazywać kierunek, nie opisywać stan. Jeśli wybiorę coś, co opisuje mój stan, to rytuał kręci się w kółko. Gituska opisała coś, co jest dla mnie metodologicznie problematyczne — blady różowy jako substytut niebieskiego "bo niebieski był za zimny". To brzmi jak dobieranie koloru do nastroju, nie do intencji.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Ballen Ale chyba nie do końca to powiedziałam. Nie chodziło mi o to, że niebieski był za zimny emocjonalnie dla mnie. Chodziło o to, że w tamtym momencie miałam poczucie, że potrzebuję wyciszenia przez ciepło, a nie przez chłód. To wciąż był cel — spokój — ale droga do niego była inna. Czy to nadal jest błąd metodologiczny?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Ballen To jest ciekawy punkt sporny. Bo Ballen ma rację co do kierunku, ale Gituska opisuje coś, co znam z praktyki — nie każda droga do tego samego celu wygląda tak samo. Mnie bardziej zastanawia, czy w ogóle istnieje jeden kolor dla jednego celu, czy to jest zawsze wiązka możliwości, z których wybieramy na podstawie kontekstu. W tradycji tybetańskiej ten sam efekt może być osiągany przez zupełnie różne kolory w zależności od elementu dominującego w danym czasie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Rasphul Skąd masz to o tradycji tybetańskiej? Bo słyszałem podobną rzecz, ale w kontekście mandali — tam kolory mają bardzo konkretne przypisania do buddów i kierunków świata. Nie jestem pewien, czy to jest tak elastyczne, jak sugerujesz.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Lurisk Masz rację, że w mandali to jest bardzo kodowane. Ale mówię o bon — szamanistycznej tradycji poprzedzającej buddyzm tybetański. Tam użycie koloru jest bardziej zależne od tego, z którym duchem albo siłą pracujesz, a nie od stałego systemu korespondencji. To nie jest elastyczność dla wygody, lecz elastyczność wynikająca z innej struktury całej praktyki.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Rasphul Przepraszam, że wchodzę z innym poziomem pytania, ale — co to jest "galdr"? I to czyszczenie przez dźwięk, o którym wcześniej mówił Rasphul — jak to fizycznie wygląda? Misa tybetańska?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Oliczka Tak, misa tybetańska, stroik, dzwonek, ale też po prostu głos. Chodzi o wibrację, która przechodzi przez obiekt. Galdr to inaczej śpiew runiczny ze skandynawskiej tradycji — każda runa miała swój dźwięk, który można było nad nią śpiewać, żeby ją aktywować albo naładować. To nie jest to samo, co czyszczenie dźwiękiem, ale ma pokrewny mechanizm — praca z obiektem przez częstotliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne pytanie, ale od strony run. Runy wyryte w kamieniu albo drewnie mają już nałożoną warstwę — samą rzeźbę i intencję osoby, która ją wykonała. Jak czyścić coś takiego, żeby nie zresetować tego, co celowo zostało wbudowane? To nie jest tylko problem kolorów, ale każdego obiektu z intencją nałożoną przez kogoś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Kadula To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo ja sam się z tym mierzyłem. Mam zestaw run, które dostałem od kogoś zaufanego — nie chciałem ich czyścić w standardowy sposób, bo część ich wartości leżała właśnie w tym, że ta osoba je nabiła. Ostatecznie nie czyściłem, tylko reconsekrowałem z moją intencją na wierzchu. Nie wiem, czy to jest "poprawne" metodologicznie, ale miało sens wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to robiłam instynktownie — nakładanie swojej intencji bez czyszczenia. Ale zawsze mam z tyłu głowy pytanie, czy to działa jak palimpsest, czy raczej jak mieszanie dwóch sygnałów. W runach jest pojęcie "galdr" — praca głosem, śpiewem, nad obiektem. To można robić warstwami i każda warstwa jest oddzielna. Nie wiem, czy to coś zmienia w tej debacie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Kadula To co Kadula opisuje z galdr — to mi daje do myślenia w kontekście kolorów. Jeśli można nakładać intencje warstwami, to może kolor wybrany "niepoprawnie" według systemu nie niszczy rytuału, tylko dodaje warstwę znaczeniową, której nie planowałam? Nie wiem, czy to jest błąd, czy może po prostu bardziej złożony wynik.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Gituska To jest filozoficznie ciekawe, ale praktycznie ryzykowne. Jeśli każda "nieplanowana" warstwa jest tylko dodatkowym znaczeniem, to w pewnym momencie nie wiadomo, co tak naprawdę pracuje. Magia barw ma sens, kiedy wiesz, co każdy kolor robi w danym kontekście. Jak zaczynasz traktować wszystko jako "złożony wynik", to tracisz możliwość wyciągania wniosków z praktyki.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Ballen Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Ballena — co rozumiesz przez "wyciąganie wniosków z praktyki"? Bo to zakłada, że masz jakiś sposób na odizolowanie zmiennych. A w magii barw, gdzie masz kolor, intencję, czas rytuału, stan praktykującego, materiał obiektu i historię obiektu — jak to w ogóle izolujesz?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Ismer Nie twierdzę, że to jest eksperyment kontrolowany. Ale jest różnica między chaosem nieświadomym a złożonością świadomą. Kiedy prowadzę dziennik praktyki i opisuję, co wybrałem i dlaczego, to nawet jeśli nie mogę odizolować zmiennych, mogę z czasem zauważyć wzorce. Gituska przyznała sama, że jej wybór był oparty na odczuciu "za zimny". To jest subiektywne i powtarzalne wzorce trudno z tego wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracam do tematu kolorów, bo mi się wydaje, że dyskusja o czyszczeniu jest ważna, ale zaczyna przesłaniać to, od czego Hellan zaczął. Pytanie było o wybór kolorów poza tradycyjnymi schematami. Ja rozumiem, że czyszczenie jest częścią przygotowania, ale czy ktoś może powiedzieć wprost — jak konkretnie ustalasz kolor, jeśli nie idziesz za żadnym gotowym systemem? Co jest punktem wyjścia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Lurisk Dla mnie punkt wyjścia to jest pytanie o charakter intencji, nie o cel. Cel można opisać słowem — spokój, ochrona, koncentracja. Ale charakter intencji to jest bardziej subtelna rzecz — czy to jest intencja obronna, czy ofensywna, czy wewnętrzna, czy skierowana na zewnątrz, czy linearna, czy cykliczna. I dopiero kiedy mam ten charakter, szukam koloru, który go odwzorowuje. Nie zawsze to jest jeden kolor, czasem to jest zestawienie, które opisuje tę strukturę lepiej niż pojedyncze słowo.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Lurisk Właśnie to chciałam powiedzieć. Charakter intencji to nie jest to samo co jej cel i myślę, że to jest jeden z powodów, dla których tradycyjne schematy kolorystyczne zawodzą w praktyce. Weźmy ochronę — to słowo może oznaczać zupełnie różne rzeczy. Ochrona przez odpychanie ma inny charakter niż ochrona przez wzmacnianie granicy, a jeszcze inny niż ochrona przez ukrywanie. I do każdego z tych charakterów pasuje inny kolor, niekoniecznie ten klasyczny czarny czy biały. Czy ktoś to w ogóle rozróżnia przy wyborze?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Herga Tak, i to jest coś, co faktycznie zmienia podejście do doboru. Jak mówisz o ochronie przez ukrywanie, to mnie od razu idzie głowa w kierunku szarości albo brązów — nie dlatego, że gdzieś tak napisano, tylko dlatego, że te kolory są dosłownie mało widoczne, nieobecne. To jest ten rodzaj logiki, który można stosować poza schematami — pytasz, co ten kolor robi w naturze, jaka jest jego funkcja wizualna, i stamtąd budujesz skojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 891
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Ale to zakłada, że logika wizualna jest czymś wspólnym dla wszystkich praktyków. A szarość dla jednej osoby to nieobecność, a dla innej to mgła, zamęt, nieokreśloność. Skąd wiesz, że twoja percepcja koloru przekłada się na to, co kolor "robi" w rytuale? To nie jest zarzut, po prostu nie rozumiem, jak ustalasz, że to działa.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Ismer Przez dziennik, tak jak mówiłem wcześniej. Nie twierdzę, że mogę udowodnić, że szarość obiektywnie ukrywa. Mówię, że dla mnie ta logika jest spójna i że mam zapisy z praktyki, które potwierdzają pewien kierunek. Nie masz racji, że to musi być wspólne — ale to też nie znaczy, że jest arbitralne.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Ismer To co mówi Ismer to jest ważna rzecz, bo w kontekście przedmiotów też to wychodzi. Jeśli czyszczę i konsekruję amulet pod konkretny kolor, to czy moja percepcja tego koloru jest zsynchronizowana z tym, co w ten amulet wchodzi? Czy czyszczenie w ogóle resetuje takie "zakodowane" znaczenia, jeśli były tam wcześniej? Pytam serio, bo nigdy nie znalazłam na to odpowiedzi, która by mnie przekonała.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Shangie Dla mnie nie resetuje wszystkiego — i tu się zgadzam z tym, co mówiłam wcześniej o kamieniach. Ale czyszczenie zmienia relację między obiektem a praktykiem. Nawet jeśli kamień pamięta swoje "naturalne" właściwości, to po czyszczeniu staje się bardziej neutralny w sensie naładowań obcych, nie własnych. To jest różnica, którą czuję przy pracy z obiektami, które dostaję od innych ludzi versus kupuję sam.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Betalia A jak odróżniasz, które naładowanie jest "naturalne" dla kamienia, a które jest po prostu obcą intencją? Dla mnie to cały czas brzmi jak coś, czego nie da się sprawdzić.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Keijla92 Szczerze? Nie zawsze da się. Ale jest pewna różnica w tym, jak obiekt "odpowiada" przy pracy. Kamień bez czyszczenia, który dostałam od kogoś, często ma coś, co bym nazwała szumem — nie jest jasne, co tam jest. Po czyszczeniu albo zostaje jakiś rdzeń, albo jest po prostu cicho. To nie jest weryfikowalne naukowo, ale dla praktycznej pracy robi różnicę.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 773

@Betalia Wracając do run na chwilę — bo Betalia powiedziała coś, co mi się łączy z tym, o czym rozmawiałam wcześniej. Jeśli runa jest wyryta i ma już intencję rzeźbiarza, to czyszczenie przez galdr niekoniecznie ją usuwa. Galdr może ją raczej przebudzić, potwierdzić. Jakbyś śpiewem pytał: "co tam jest?" zamiast: "wychodzi". Czy ktoś próbował coś podobnego z kolorami — zamiast z góry decydować, co kolor ma robić, zapytać obiekt, jaki kolor mu odpowiada?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Kadula To interesujące podejście, ale jak to wygląda w praktyce? Mówisz "zapytać obiekt" — przez co? Przez jakie medium? Bo dla kogoś, kto nie pracuje z galdr, to może być abstrakcja.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 773

@Lurisk Przez obserwację reakcji przy kontakcie. Trzymasz obiekt, masz w głowie intencję, i zauważasz, czy coś w tobie idzie w kierunku ciepłego, zimnego, ciemnego, jasnego. To nie jest wróżbiarstwo — to bardziej słuchanie tego, co już jest. Z runami to mi wychodzi przez dźwięk, ale przy innych obiektach może to być kolor, który spontanicznie przychodzi podczas medytacji z przedmiotem.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Kadula Ale jak odróżnić, że to obiekt "mówi", a nie że po prostu skojarzenie przyszło z własnej głowy? To chyba jest pytanie, które zadaję od początku tej dyskusji i nikt mi nie odpowiedział wprost.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Oliczka To jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, i mam wrażenie, że to jest właśnie sedno różnicy między tradycjami. W bon, o którym mówiłem wcześniej, nie ma tak ostrego rozróżnienia między praktykiem a tym, z czym pracuje — percepcja praktykującego jest częścią rytuału, nie błędem pomiaru. Więc "to przyszło z mojej głowy" i "to powiedział obiekt" mogą być opisem tego samego zdarzenia z różnych perspektyw.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Rasphul To jest spójna odpowiedź, ale ona też przesuwa pytanie, nie usuwa go. Jeśli percepcja praktykującego jest częścią rytuału, to dlaczego w ogóle mówimy o wyborze koloru — skoro i tak kończymy na tym, co przynieśliśmy sami? Co wtedy daje "magia barw" poza strukturą, która porządkuje własne skojarzenia?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Ismer Właśnie ta wymiana między Ismerem a Rasphul'em jest dla mnie kluczem do tego, co chciałam powiedzieć wcześniej. Bo może magia barw — poza schematami — jest właśnie strukturą, która uświadamia praktykującemu jego własne skojarzenia, a nie dyktuje mu, co ma myśleć. Nie wiem, czy to odpowiada na pytanie Ismera, ale dla mnie to tłumaczy, dlaczego te same kolory u różnych ludzi działają inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 1710
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które mi siedzi od jakiegoś czasu. Mówicie o intencji, o charakterze, o percepcji — ale co z fizyczną barwą obiektu, który konsekrujesz? Czy kolor samego przedmiotu — kamienia, tkaniny, świecy — ma znaczenie niezależne od intencji, którą w niego wkładasz? Bo pracowałem z kamieniami, które miały "zły" kolor według klasycznego schematu dla danej intencji, i nie zawsze kończyło się to źle.


Odpowiedz
Wpisy: 1461
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie, które chciałam zadać od dawna w tym wątku. Mam teorię, że fizyczny kolor obiektu jest czymś w rodzaju kontekstu wyjściowego — to od niego zaczynasz, a intencja go albo potwierdza, albo z nim pracuje na zasadzie napięcia. Czarna świeca z intencją radości nie jest niespójna — ona może tworzyć kontrast, który wzmacnia świadomość celu. Ale to jest moje odczucie z praktyki, nie system.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Herga Coś podobnego słyszałam w kontekście tarota — kolor karty kontra jej znaczenie. Kiedy karta jest "pozytywna" ale ma ciemną ilustrację, to nie niszczy jej przekazu, tylko go niuansuje. Może to ta sama zasada? Nie wiem, czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Larkis To jest dobra analogia, ale w tarocie kolor ilustracji jest zaplanowany przez autora tafli i ma konkretne źródło symboliczne. Przy obiektach do konsekracji nie masz takiego projektanta — decydujesz sam. Więc pytanie do Hergi jest nadal otwarte: jeśli napięcie między kolorem a intencją jest celowe, to jak decydujesz, kiedy je budować, a kiedy szukać spójności?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Ballen To jest dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Chyba intuicyjnie — i wiem, że to dla ciebie brzmi jak unik. Ale napięcie buduję wtedy, gdy intencja jest procesem, a nie stanem. Jeśli pracuję nad zmianą czegoś w sobie, napięcie między kolorem a intencją oddaje ten ruch. Jeśli chcę utrwalić coś, co już jest — szukam spójności. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 1032
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Mnie w tym wszystkim cały czas zastanawia jedna rzecz praktyczna — jak często czyścić obiekty, które mają ten właśnie charakter "pracy w napięciu"? Bo wydaje mi się, że taki obiekt przez czas pracy może zbierać więcej, niż chcemy, jeśli to napięcie jest aktywne. Czy ktoś ma jakiś schemat konserwacji dla obiektów, które są "w ruchu", a nie tylko wystawionych jako ochrona?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Shangie poruszyła coś, o co chciałam zapytać już od jakiegoś czasu, bo mnie to gnębi przy każdym obiekcie — skąd wiadomo, kiedy ten obiekt jest "pełny" w złym sensie? Że zebrał za dużo? Bo jak pracujesz z napięciem, o którym mówi Herga, to skąd wiesz, że to napięcie jeszcze działa na ciebie, a nie już zaczyna ciągnąć w złą stronę?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Keijla92 To jest jedno z tych pytań, na które każdy odpowie inaczej, ale mnie osobiście sygnalizuje to zmiana temperatury odczucia przy kontakcie. Nie dosłownie — ale jeśli obiekt, który zwykle czuję jako "ciepły" w pracy, nagle staje się obojętny albo nieprzyjemnie lepki w skupieniu, to jest sygnał. Nie mam na to bardziej obiektywnego wskaźnika.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Betalia A jak długo czekasz zanim zareagujesz? Bo u mnie bywało tak, że to odczucie zmiany przychodziło i mijało, i potem wracało do normy samo. Zastanawiam się, czy to nie była po prostu moja własna fluktuacja, a nie obiekt.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Shangie Dokładnie o to mi chodziło w tym pytaniu Shangie — bo obiekt "w napięciu" jest z definicji aktywny, więc trudno oddzielić, kiedy to jeszcze praca, a kiedy przesyt. Ja stosuję prostą zasadę: jak skończyłam etap intencji, czyszczę. Nie czekam na sygnały przeciążenia.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Herga Ale to chyba zależy od tego, czym pracujesz. Jeśli masz przedmiot, który jest używany rzadko i do jednej rzeczy, to czyszczenie po każdym użyciu może sens mieć. Ale jeśli coś jest stale przy tobie — amulet noszony codziennie — to czyszczenie po każdym "etapie" jest prawie niemożliwe do zdefiniowania.


Odpowiedz
Wpisy: 1710
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Właśnie to jest moment, w którym wracamy do pytania, które zadałem wcześniej — czy kolor fizyczny przedmiotu robi cokolwiek z tym, jak szybko taki obiekt "nasyca się"? Czarna tkanina i biała tkanina pod tym samym amulet — czy zachowują się tak samo przy długotrwałym noszeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Mam na to jedno spostrzeżenie z pracy z runami. Runestony z ciemnych minerałów — obsydian, czarny turmalin — przy długotrwałej pracy wymagają ode mnie częstszego czyszczenia niż jasnoszary kwarcyt, choć nigdy nie testowałam tego kontrolowanie. Może to moja selekcja potwierdzająca, może nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Kadula Ale obsydian i czarny turmalin to też inne minerały pod względem struktury, nie tylko koloru. Nie wiadomo, czy to barwa robi różnicę, czy właściwości materiału. To jest problem z każdym takim porównaniem — zbyt wiele zmiennych naraz.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 773

@Ismer Oczywiście, i to jest właśnie to, o czym mówię — nie wiem, czy wyodrębniam właściwy czynnik. Ale pytanie Hellana o kolor fizyczny jest ciekawe właśnie dlatego, że w praktyce nigdy nie mamy koloru bez materiału. Czy magia barw może w ogóle istnieć czysto, bez podłoża?


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A co ze świecami? Bo tam masz kolor bez silnego "charakteru" materiałowego — wosk to wosk. Więc jeśli różowa świeca i czarna świeca zachowują się inaczej w praktyce, to chyba trudniej to przypisać czemuś poza barwą?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Larkis Wosk nie jest neutralny — ma skład, zapach jeśli jest parafinowy albo naturalny, sposób palenia. I znowu wchodzisz w ten sam problem. Poza tym kolor świecy znika w trakcie pracy, bo wosk się topi. Więc pytanie o "kolor fizyczny" staje się jeszcze bardziej dziwne — pracujesz z barwą, która przestaje istnieć.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Ballen Zaraz, bo to co Ballen mówi jest dla mnie nowe. Świeca, która zmienia kolor w trakcie palenia — to znaczy, że intencja też powinna się zmieniać? Albo że kolor na początku rytuału jest czymś innym niż to, co zostaje na końcu?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Oliczka To jest naprawdę dobre pytanie i nie słyszałam, żeby ktoś to tak postawił. Dla mnie świeca topniejąca to proces — kolor na początku to zamiar, to co zostaje to jakiś osad intencji. Ale nie mam tradycji, która by to tak opisywała. To moje własne skojarzenie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Oliczka Mnie Oliczka właśnie zmusiła do myślenia, bo przez cały wątek rozmawiamy o barwie jako o stanie statycznym. A jeśli barwa w rytuałach jest procesem — zmienia się, zanika, przekształca — to może pytanie o "wybór koloru" dotyczy bardziej momentu wejścia niż stałej cechy obiektu?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Gituska Ale to zmienia sens czyszczenia. Jeśli kolor to punkt wejścia, a nie stała właściwość, to czy czyszcisz "wejście", czy czyszcisz to, co przez to wejście weszło i zostało? Bo to są zupełnie inne operacje.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Shangie To co Shangie mówi przypomina mi rozróżnienie między czyszczeniem a rozładowywaniem, z którym spotykałem się przy pracy z obiektami bon. Czyszczenie usuwa obce nawarstwianie — rozładowanie zmienia samą strukturę intencji obiektu. Nie każda tradycja to rozróżnia.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Rasphul A czy w kontekście barw to rozróżnienie cokolwiek zmienia? Bo jeśli kolor był intencjonalnie wybrany przy konsekracji, to rozładowanie by zniszczyło sens tego wyboru. Ale czyszczenie mogłoby go zostawić i tylko zdjąć to, co naleciało potem. Tak to rozumiesz?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Ballen Mnie interesuje co innego w tym całym wątku ze świecami — Ballen mówił, że kolor znika gdy wosk topnieje. Ale przecież barwnik wchodzi w skład wosku, nie jest tylko na powierzchni. Czy to znaczy, że intencja barwy faktycznie "wychodzi" z ogniem stopniowo, czy raczej przechodzi gdzieś indziej — do powietrza, do zapachu, do czegoś?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Lurisk Nie wiem czy "wychodzi" to dobre słowo. Ja bym to ujął inaczej — barwnik się rozkłada, ulega spaleniu razem z parafiną. Jeśli przyjąć, że kolor niósł intencję, to ten moment spalenia jest momentem uwolnienia. Ale to jest moje własne rozumowanie, nie mam tradycji, która by to tak wprost opisywała. Chociaż w niektórych podejściach ceremonialnych właśnie ogień jest tym, co przenosi intencję dalej — dym jako nośnik.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam pytanie, które nie padło: czy ktoś tu świadomie dobiera kolor czyszczenia do koloru konsekracji? Mam na myśli — czy np. obiekt skonsekrowany pod barwę niebieską czyścisz inaczej niż ten pod czerwoną? Albo czy w ogóle kolor rytuału czyszczącego ma dla kogoś znaczenie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 773

@Lurisk Przy runach zdarza mi się to robić, ale nie zawsze świadomie z góry. Jeśli runa jest z jasnego kamienia, intuicyjnie sięgam po galdr o wyższej, jasnej tonacji. Przy ciemnych kamieniach galdr jest głębszy, bardziej osadzony. Czy to kolor dyktuje mi ton, czy materiał? Nie wiem do końca.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Lurisk Nigdy o tym nie myślałam i to mnie trochę przytłacza. Znaczy — do tej pory czyściłam po prostu wciągiem dymu albo solą, bez żadnego koloru. To znaczy, że robiłam to źle, czy to jest po prostu jeden z wariantów?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Keijla92 Nie robiłaś tego źle — dym i sól to nie jest gorszy wariant, to po prostu inny poziom podejścia. Pytanie Luriska o dopasowanie koloru czyszczenia do koloru konsekracji jest bardziej jak osobna warstwa pracy, nie warunek podstawowy. Większość ludzi przez lata czyści bez tego i obiekty działają. Mnie samej ta myśl przyszła dość późno i nie dlatego, że coś przestało działać.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Herga Okej, to trochę mnie uspokaja. Ale właściwie skąd wiadomo, że nadszedł moment, żeby zacząć to różnicować? Mam na myśli — czy to coś, co się po prostu czuje przy pracy, czy raczej decydujesz się na to świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 1015
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tu wchodzi mi do głowy zupełnie inne pytanie — skoro rozmawiamy o barwie jako procesie, a nie stanie statycznym, to co z obiektami, które koloru nie tracą? Kamień, tkanina, metal. Czy dla nich czas "uwolnienia" intencji w ogóle istnieje, czy kolor tam pozostaje stale zawarty i tylko gromadzi warstwy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Gituska Mam wrażenie, że to pytanie rozbija się o to, czy traktujesz kolor jako właściwość materiału, czy jako zapis. Jeśli to zapis, to może być nadpisywany albo wzmacniany. Jeśli to tylko właściwość fizyczna, to nie zmienia się bez fizycznej zmiany obiektu. I tu wracamy do tego samego problemu co wcześniej z obsydianem — nie wiemy, który poziom właściwie obserwujemy.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Ismer dotknął czegoś, co mnie trochę drążyło przez całą tę rozmowę. W tradycji bon jest takie rozróżnienie między "barwą zewnętrzną" a "barwą wewnętrzną" obiektu — ta pierwsza to kolor widzialny, ta druga to coś, co mogłoby być związane z jego historią albo przeznaczeniem. Nie jest to dosłownie kolor, ale używa się tej samej terminologii. I to rozróżnienie sugeruje, że te dwie warstwy mogą być całkowicie rozbieżne.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1710

@Rasphul, to jest właśnie to, o czym myślałem zadając to pierwsze pytanie. Czy można pracować z "barwą wewnętrzną" niezależnie od fizycznej? Albo inaczej — czy można konsekrować biały kamień pod barwę czerwoną i ten obiekt będzie pracował w czerwonej intencji mimo że wygląda biało?


Odpowiedz
Wpisy: 1601
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To chyba zależy od tego, czy uważasz, że kolor fizyczny jest nośnikiem, czy tylko sygnałem. Dla mnie biały kamień konsekrowany pod czerwoną intencję to nie jest "czerwony obiekt" — to jest "obiekt z czerwoną intencją ukrytą pod bielą". I nie wiem, czy to jest silniejsze czy słabsze, czy w ogóle to właściwa kategoria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Betalia A czy to nie tworzy napięcia w samym obiekcie? Jeśli materiał "chce" biało, a intencja jest czerwona, to w pewnym sensie pracujesz wbrew naturze materiału. Albo raczej — pytam poważnie — czy to w ogóle możliwe, czy kolor fizyczny zawsze będzie dominował?


Odpowiedz
Wpisy: 773
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Przy runach ten problem jest stały, bo wielu praktykujących pracuje z runami wyciętymi w jasnym drewnie albo wyrytymi w szarym kamieniu, i nikt nie pyta czy "Tiwaz jest czerwona na zewnątrz". Kolor runy to barwa wewnętrzna z tradycji — galblaðr, jak ktoś zna staronordyjskie — a nie kolor substratu. I jakoś to działa. Więc może jednak ta rozdzielność jest możliwa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Kadula Ale czy w takim razie czyszczenie takiego obiektu — z runą czerwoną wewnętrznie, a jasną zewnętrznie — powinno trafiać w tę wewnętrzną barwę? Bo wróciłam do pytania Luriska i teraz mi się to układa inaczej niż na początku.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 1115

@Kadula Dobrze że wróciłaś do tego pytania, bo mnie właśnie to ciekawi. Kadula, jak ty to robisz? Mówisz o tonie galdru — czy dobierasz go do barwy z tradycji, czy do barwy minerału?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 773

@Lurisk Szczerze? Do obu jednocześnie, ale nie zawsze świadomie. Tiwaz w obsydianie to dla mnie zupełnie inne doświadczenie niż Tiwaz w czerwonym jaspis — i nie chodzi mi tylko o estetykę. Coś w głębokości tonu się zmienia. Czy to barwa tradycyjna wchodzi w interakcję z barwą materiału, czy to moja własna interpretacja — nie jestem w stanie tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to od jakiegoś czasu i gubię się przy jednej rzeczy — jeśli barwa wewnętrzna może być różna od fizycznej, to skąd w ogóle wiadomo, jaki kolor wybrać na początku? Bo przez cały wątek rozmawiamy o tym, jak barwa wpływa na czyszczenie i konsekrację, ale chyba nie powiedzieliście wprost, według czego ten wybór się robi, jeśli nie patrzymy na tradycyjne schematy.


Odpowiedz
Udostępnij: