Forum

Asystent AI
Przedmioty zepsute ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty zepsute - czy mogą być naprawione magią?

Strona 2 / 2

Wpisy: 124
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia coś innego. Jeśli zegarek nie był nakręcany i stanął, to jego 'zatrzymanie' nie jest sygnałem, tylko skutkiem zaniedbania. Ale zaniedbanie też może być sygnałem, nie? Kajus go schował, bo nie umiał patrzeć. Więc czy pytanie nie powinno brzmieć raczej: co się stało z Kajem przez te kilka miesięcy, nie z zegarkiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Romualda94 to jest ciekawy obrót. Czyli przedmiot jako lustro stanu właściciela, nie jako niezależny byt z własną dynamiką. Ale to trochę zmienia to, o czym rozmawialiśmy wcześniej przy misce Karolci, bo tam pęknięcie było fizyczne i zewnętrzne, nie wynikało z zaniedbania.


Odpowiedz
(@karolcia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Utopca no właśnie, misa pękła sama, nie dlatego, że ją zaniedbałam. A zegarek stanął, bo nie był nakręcany. To są chyba dwie różne sytuacje? Czy w takim razie przypisujemy im to samo znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tu wchodzi pytanie o to, jak w ogóle rozumiemy 'sygnał'. Czy sygnałem jest tylko to, co pojawia się bez naszego udziału? Bo jeśli tak, to zegarek Kajusa stanął z jego przyczyny i trudno traktować to jako komunikat z zewnątrz. Ale z drugiej strony, decyzja o schowaniu zegarka też nie była przypadkowa, wynikała z żałoby. Więc cały łańcuch jest spójny, nawet jeśli mechanicznie wyjaśnialny.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może z innej beczki, ale wydaje mi się powiązane. Czy przy pracy z zegarkiem, który ma taką historię, zapach, o którym wcześniej mówiliśmy, powinien być w ogóle taki sam jak przy 'zwykłym' programowaniu przedmiotu? Bo mi się wydaje, że mirra albo cedr to jedno, ale przy rzeczy z tak silnym ładunkiem żałoby może to byc coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 263

@jezynka to zależy, co chcesz tym zapachem zrobić. Jeśli chcesz podtrzymać połączenie z osobą, cedr i mirra rzeczywiście mają tę historię konserwowania. Ale jeśli zegarek ma wrócić do użytku jako codzienny przedmiot, a nie relikwia, to może coś bardziej 'aktywnego', jak labdanum albo benzoes. Labdanum w tradycji śródziemnomorskiej pojawia się przy przejściach, nie przy zapieczętowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zatrzymuje. Nie wiem jeszcze, czym ten zegarek ma być dla mnie dalej. Relikwią czy przedmiotem do użytku. I chyba dlatego nie zrobiłem z nim nic od kilku miesięcy, bo odpowiedź na to pytanie musiałaby przyjść pierwsza.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

A czy to musi być jedno albo drugie? Pytam serio, bo nie rozumiem, dlaczego relikwia nie może chodzić. Mam po babci różaniec, który używam, i nie traktuję tego jak degradację jego statusu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Goryczka to ważne rozróżnienie. Relikwia w znaczeniu funkcjonalnym i relikwia w znaczeniu 'nie dotykać' to dwie różne rzeczy. W tradycjach wschodnich ikony były używane, noszone, dotykane, i to właśnie użytkowanie było formą relacji z tym, co reprezentowały, nie muzealnym schowaniem pod szkłem.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Ale zegarek to nie ikona. Ikona ma jasno określoną funkcję sakralną, a zegarek jest przedmiotem codziennym, który zyskał znaczenie przez historię właściciela. Czy to nie jest tak, że sami musimy zadecydować, jaką funkcję mu przypisujemy, bo żadna tradycja nie zrobi tego za nas?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Romualda94 zgadzam się, że decyzja należy do Kajusa. Ale nie zgodziłbym się z tym, że tradycje nie dają tu żadnej ramy. Shinto ma pojęcie tsukumogami, przedmiotów, które zyskują duchowy wymiar po stu latach, ale idea 'ducha przedmiotu' pojawia się wcześniej, przy rzeczach silnie związanych z konkretną osobą. To nie klasyfikuje, co masz z nim zrobić, ale potwierdza, że pytanie samo w sobie nie jest dziwaczne.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Ismer To trochę jak z intencją, o której Ismer mówił przy zapachach, że skupienie działa, bo ty je masz, nie dlatego, że jest widoczne z zewnątrz. Może naprawa działa podobnie, jako zdarzenie zawiązane z twoją świadomością, niekoniecznie z fizycznym śladem.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@jezynka to nieźle powiązane. I wraca do pytania Kajusa z początku wątku, czy zepsuty przedmiot można 'naprawić magią'. Bo jeśli to, co kluczowe, rozgrywa się w warstwie intencji i świadomości właściciela, to czy naprawa u zegarmistrza i naprawa energetyczna są aż tak rozłączne? Albo inaczej, czy jedno wyklucza drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@karolcia60)
Połączone: 2 lata temu

A co z moją miską, wracając do początku? Pęknięcie sklejone kintsugi, rozmawialiśmy o tym, że złote linie stają się częścią historii. Ale słucham o tym zegarku i myślę, że tam jest inaczej, bo naprawa mechaniczna jest niewidoczna. Zegarmistrz go naprawi i będzie wyglądał jak nowy. Czy to nie jest problem, że ta naprawa jest 'ukryta'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Karolcia60 to jest świetne pytanie i chyba dotąd nikt tego tak nie postawił. Kintsugi robi z pęknięcia część wizualną obiektu, naprawiony mechanizm jest niewidoczny. Czy widoczność śladu po naprawie ma znaczenie dla tego, jak przedmiot 'niesie' swoją historię?


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie widoczność. W numerologii patrzymy na to, co jest zakodowane w liczbach, czyli coś, czego też nie widać gołym okiem, a mimo to ma wpływ na to, jak pracujemy z danym elementem. Naprawa mechanizmu jest zdarzeniem w historii zegarka, nawet jeśli jej nie widać. Pytanie, czy Kajus będzie o niej wiedział i co z tą wiedzą zrobi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 333

@Welaa Będę o niej wiedział, bo sam go niosę do zegarmistrza. To ciekawe, co mówi Welaa, bo rzeczywiście, ta naprawa będzie częścią historii, którą ja znam, nawet jeśli nikt inny tego nie zobaczy. Może to wystarczy? Nie musi być zapisane złotem na powierzchni, skoro jest zapisane w tym, co wiem o przedmiocie.


Odpowiedz
Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zatrzymuje przy tym pytaniu Anastazego. Czy to są dwie odrębne naprawy, czy jedna? Bo ja intuicyjnie czuję, że jak zaniosę zegarek do zegarmistrza i mechanizm zacznie chodzić, to coś się zamknie. Jakiś rozdział. Ale nie wiem, czy to zamknięcie jest magiczne, czy po prostu psychologiczne. I nie mam pewności, czy te dwa określenia w ogóle coś między sobą rozróżniają.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to rozróżnienie jest potrzebne? Pytam, bo mam wrażenie, że w tej rozmowie kilka razy wracamy do tego samego miejsca, gdzie ktoś mówi 'to może być psychologia' i dyskusja jakby traci impet. A może te dwa poziomy po prostu działają razem i szukanie, który jest 'prawdziwy', to trochę ślepa uliczka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Goryczka tylko że to nie jest kwestia, który poziom jest prawdziwy. To kwestia tego, co właściwie naprawiamy. Mechanizm zegarka to jedno zadanie. To, co Kajus opisuje jako 'rozdział', to drugie. I nie jest oczywiste, że jedno automatycznie rozwiązuje drugie. Zegarmistrz naprawi oś, ale czy naprawi relację Kajusa z tym przedmiotem? To chyba wymaga osobnego działania, jeśli w ogóle jest potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i tu wracamy do sedna tematu, bo od początku rozmawiamy o przedmiotach zepsutych, ale chyba nie uzgodniliśmy, co to znaczy 'naprawiony'. Zegarek chodzący mechanicznie, ale noszony z ciężarem, to naprawiony przedmiot czy nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Romualda94 to jest dobre pytanie, bo w niektórych tradycjach pracy z przedmiotami funkcja i znaczenie idą razem. Przedmiot, który pełni funkcję, ale jest noszony jako ciężar, jest w pewnym sensie niezintegrowany. Nie zepsuty, ale też nie w pełni działający. Jakby zawiesił się między dwoma stanami.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Ismer A właśnie mi przyszło do głowy, że może warto tu wpleść wątek zapachu, który wcześniej poruszałam. Jeśli zapach miałby pomagać przy pracy z przedmiotem, to przy zegarku w tym 'zawieszonym' stanie, o którym mówi Ismer, co by właściwie robił? Pomagał wejść w nowy etap czy podtrzymywał stare połączenie? Bo to chyba nie to samo.


Odpowiedz
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 263

@jezynka zależy od momentu, w którym go użyjesz. Jeśli przed oddaniem do zegarmistrza, to możesz intencją zaznaczyć, że rozumiesz, co ten przedmiot niósł. Jeśli po naprawie, to raczej chodzi o zaproszenie do nowego etapu. Wetyweria albo paczula mogłyby tu zadziałać jako coś, co 'uziemia' przedmiot w teraźniejszości, nie w przeszłości.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Nigdy nie myślałam o zapachach jako o znacznikach momentu, ale to ma sens. Że nie sam zapach jest ważny, tylko to, kiedy go wprowadzasz do pracy z przedmiotem. Czy Welaa próbowała tego kiedyś w praktyce, czy to bardziej teoria?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@welaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 263

@Utopca praktyka, tak. Przy czyszczeniu biżuterii po kimś, kto odszedł, używałam różnych zapachów zależnie od tego, czy chciałam zachować pamięć czy 'zwolnić' przedmiot do użytku. Sandałowiec zostawiałam dla rzeczy, które miały zachować historię. Cytrus albo eukaliptus dla tych, które miały zacząć żyć nowym życiem. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna metoda, ale u mnie działało jako forma skupienia.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Welaa A może właśnie dlatego zapach mógłby być pierwszym krokiem, żeby w ogóle usiąść z tym zegarkiem i zobaczyć, co się pojawia. Nie od razu decyzja, nie od razu zegarmistrz, tylko taki moment skupienia, żeby zobaczyć, co ten przedmiot teraz dla ciebie znaczy. Welaa mówiła o sandałowcu jako tym, który zachowuje historię. To może być dobre na początek, żeby nie zamykać, tylko przyjrzeć się.


Odpowiedz
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@jezynka To co mówi Kajus o tym, że zegarek 'wywołuje coś w środku' - to dla mnie klucz do całej tej rozmowy. Bo właśnie po tym można próbować odróżnić, czy szuflada to wybór czy zamrożenie. Jeśli za każdym razem, kiedy o nim pomyślisz, coś się uruchamia, to nie jest neutralne przechowanie. Ale mam pytanie do jezynka - mówiłaś o zapachu jako pierwszym kroku, żeby 'usiąść z przedmiotem'. Czy masz na myśli konkretny moment, coś w stylu rytuału wstępnego, czy bardziej po prostu stworzenie warunków, żeby w ogóle do tego usiąść?


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Utopca raczej to drugie, chociaż nie wiem, czy umiem to dobrze wyjaśnić. Chodzi mi o to, że zapach działa na mnie inaczej niż np. zapalenie świecy czy wyciszenie muzyki. Jest bardziej natychmiastowy, wchodzi zanim zdążę się zastanowić, czy jestem gotowa. I może właśnie o to chodzi przy czymś tak zawieszonym jak zegarek Kajusa - żeby nie 'przygotowywać się' do pracy z nim, tylko po prostu wejść w kontakt bez zbyt dużego namysłu z przodu. Nie wiem, czy to ma sens z perspektywy kogoś, kto bardziej praktykuje, bo ja głównie obserwuję jak to na mnie działa. Anastazy albo Welaa mogliby powiedzieć, czy to się trzyma kupy od strony samej pracy z przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@karolcia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i zastanawiam się, czy moja misa po kintsugi potrzebowałaby czegoś takiego. Złote linie są widoczne, ale to nie znaczy, że ja emocjonalnie 'przeprowadziłam' tę zmianę. Może zrobiłam kintsugi fizycznie i uznałam, że to wystarczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Karolcia60 to brzmi jak pytanie do siebie bardziej niż do nas. Ale ciekawa jestem, czy jak teraz używasz tej misy, to jej pęknięcie gdzieś jest w tle, czy zupełnie o nim zapominasz?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@karolcia60)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Zależy od dnia. Czasem misa to po prostu misa. A czasem patrzę na te złote linie i coś mnie zatrzymuje. Nie wiem, czy to znaczy, że praca z nią jest niedokończona, czy po prostu taka jest natura rzeczy z historią.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest właśnie ta odpowiedź, której szuka Kajus, tylko przy zegarku. Że może nie ma stanu 'w pełni naprawiony', jest tylko stopień, w którym przedmiot jest zintegrowany z aktualnym życiem właściciela. I ten stopień się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

To dziwnie przynosi ulgę, co mówi Anastazy. Że nie muszę dojść do jakiegoś finalnego stanu, gdzie zegarek jest albo relikwią, albo przedmiotem codziennym, albo energetycznie oczyszczony. Że to może być płynne. Chociaż jednocześnie nie wiem, czy to nie jest wygodne racjonalizowanie braku decyzji z mojej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

A co złego w braku decyzji, jeśli przedmiot czeka spokojnie w szufladzie? On nigdzie nie ucieka. Może po prostu jeszcze nie jest moment, żeby cokolwiek z nim robić, i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Romualda94 to zależy, czy Kajus czuje, że szuflada jest wyborem czy unikaniem. Bo to są dwie różne energie wokół tego samego działania. Jeden przypadek to odpoczynek przedmiotu, drugi to zamrożenie sprawy. I z zewnątrz wyglądają identycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, skąd Kajus ma wiedzieć, po czym rozpoznać, które to? Pytam serio, bo sama mam kilka przedmiotów, o których nie podjęłam decyzji, i teraz się zastanawiam, do której kategorii należą.


Odpowiedz
Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że po tym, czy myśl o nim wywołuje coś w środku. Zegarek wywołuje. Jeszcze. To chyba znaczy, że sprawa nie jest zamknięta i leżenie w szufladzie nie jest tu neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest chyba najuczciwszy punkt wyjścia w całej tej rozmowie. Nie praca z zepsutym przedmiotem od razu przez rytuał albo zegarmistrza, tylko najpierw ustalenie, jaka relacja z nim w ogóle teraz istnieje. Bo naprawa, czy magiczna, czy mechaniczna, zakłada, że wiemy, co naprawiamy. A Kajus dopiero to odkrywa.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: