Forum

Asystent AI
Magia a odpoczywani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a odpoczywanie - czy możemy pauzy bez poczucia winy?


Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio przyłapałam się na tym, że siedzę przy ołtarzyku i po prostu... nic mi się nie chce. Świeczka stoi, zioła leżą, a ja gapiłam się w ścianę z poczuciem winy, że nie robię nic 'produktywnego' magicznie. I zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle jest OK? Czy przerwy w praktyce to coś normalnego, czy może to znak, że coś idzie nie tak? Bo z jednej strony rozumiem, że nie każdy dzień jest dobry na rytuał, ale z drugiej czytałam różne podejścia i część osób twierdzi, że regularność to podstawa. No i mam teraz w głowie mętlik. Czy wy w ogóle bierzecie pauzy i jak sobie to tłumaczycie?


Odpowiedz
49 odpowiedzi
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat, który wraca co jakiś czas i dobrze, że się pojawił. Nordycka tradycja runicznych praktyk, na którą się powołuję najczęściej, w ogóle nie zakłada codziennej, niezmiennej rutyny rytualnej. Są okresy intensywnej pracy i okresy tzw. 'dvala' - czegoś w rodzaju uśpionego stanu między cyklami. Celowo nie piszę, że to coś 'ważnego', bo to zwykłe oddychanie systemu. Praktyka bez przerw traci na głębi, bo nie dajesz sobie czasu na integrację tego, co zrobiłaś. Poczucie winy przy odstawieniu rytuałów to moim zdaniem jeden z bardziej powszechnych i jednocześnie bezsensownych stanów, jakie fundujemy sobie sami w tej robocie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

No ale jak to rozróżnić - że to 'dvala' albo normalna pauza - a nie zwykłe lenistwo albo ucieczka od czegoś trudnego? Bo ja sam miałem okresy, kiedy odstawiłam praktykę i myślałem, że to naturalne przesilenie, a potem się okazało, że uciekałem od konkretnego tematu, który mi wychodził przy pracy. I do dziś nie wiem, czy pauzowanie w tym przypadku mi pomogło, czy tylko oddaliło konfrontację.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Baltazar no właśnie to jest klucz, bo u mnie to też nie jest tak, że po prostu jestem zmęczona fizycznie. Bardziej chodzi o to, że coś się w głowie wyłącza i podejście do ołtarzyka zaczyna wyglądać jak obowiązek, a nie jak cokolwiek autentycznego. I wtedy rzeczywiście nie wiem - czy to znak żeby odpocząć, czy znak żeby z podwojonym skupieniem siąść i zobaczyć co tam pod tym leży.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Andromedka92 To co opisujesz Andromedka92 - uczucie mechaniczności, ołtarzyk jako obowiązek - ma swoją nazwę w psychologii praktyk duchowych. Janet Ruffing w badaniach nad 'spiritual desolation' opisywała dokładnie ten stan jako coś oddzielnego zarówno od wypalenia, jak i od lenistwa. To nie jest brak chęci jako taki, tylko rodzaj okresu bez dostępu do tego, co sprawia, że praktyka żyje. Jej obserwacja była taka, że zmuszanie się w tym stanie przynosi wyniki gorsze niż świadoma pauza, ale ta pauza musi być celowa, nie byle odstawianie. Różnica jest w intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem po co tu cytować jakieś badania psychologiczne, bo magia to nie jest psychologia. Mamy rytmy księżycowe, mamy pory roku, mamy energie planetarne i to one wyznaczają kiedy powinniśmy pracować a kiedy odpoczywać. Jak jesteś w bliźniętach na Merkurym retrograde to nic dziwnego że nie masz siły na rytuały bo transmisja jest zaburzona. To nie ma nic wspólnego z żadnymi badaniami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Dzikitaurus ale co masz na myśli mówiac 'transmisja jest zaburzona'? Bo to brzmi jak metafora, którą można nałożyć na absolutnie każdy stan - jak nie działa, to zawsze znajdzie się jakiś Merkury. Poza tym Merkury retrograde trwa zazwyczaj trzy tygodnie, a zdarzają się trzy-cztery retrogrady rocznie. To by oznaczało, że przez niemal dwa-trzy miesiące w roku mamy gotowe wytłumaczenie na każdą przerwę, co jest dość wygodne, ale niespecjalnie precyzyjne.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Bernadetkaa nie tylko Merkury sie liczy, jest Venus, Saturn, wogóle caly układ planet ma znaczenie. Poza tym każdy tradycyjna mag wie, ze rytmy kosmiczne maja bezpośredni wpływ na energie. To jest wiedza od wieków, nie trzeba badań naukowych zeby to potwierdzić.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Bernadetkaa Wracając do tego co Bernadetkaa pisała o dvala - znalazłam ostatnio podobną koncepcję u Diona Fortune'a, gdzie opisywał okresy 'withdrawal of the tide' w pracy magicznej. Dosłownie cofnięcie się przypływu. Jego podejście było takie, że próba forsowania rytualnej pracy w takim czasie jest jak próba płynięcia pod prąd i tylko wyczerpuje. Zastanawiam się ile tych różnych tradycji mówi tak naprawdę o tym samym, różnymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

A jnie chodzi o to ze ciało też potrzeuje odopoczynku? Bo jak ćwiczę sport i mam przetrenowanie to trener mi mówi żeby odpocząć a nie na siłę ciągnąc. Moze tu jest to samo? Pytam bo nie rozumiem czy magia to cos takiego ze moze sie przetrenować 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Zenek54 to jest naprawdę dobra analogia. W tradycjach medytacyjnych - szczególnie tych wywodzących się z buddyzmu tybetańskiego - mówi się o czymś w rodzaju 'nyam', stanach przejściowych w trakcie praktyki, kiedy coś się przetwarza i naciśnięcie na dalszą pracę przynosi więcej zamieszania niż jasności. Ciało ma swoje odpowiedniki takich stanów. Czy można 'przetrenować' energetycznie? Moi zdaniem tak, ale to jest subiektywne i trudne do obiektywnej oceny. Sam fakt, że pytasz w taki sposób, sugeruje że intuicyjnie rozróżniasz te dwa tryby.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Moim zdaniem zbyt dużo tu filozofowania. Jeśli ktoś nie chce robić rytuału, to po prostu go nie robi i koniec. Żadna pauzaa ani dvala. Magia albo jest w stylu życia, albo jej nie ma. Przerwy w praktyce to zwykła niekonysekwencja i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Tomir a co rozumiesz przez 'styl życia' w kontekście magii? Bo jeśli praktyka jest wpleciona w codzienność, to właśnie pauzy są jej częścią - tak jak cisza jest częścią muzyki. To że grasz cały czas bez przerwy to nie jest muzyka, tylko hałas.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Mogę dodać z własnego doświadczenia - praktykowałam kiedyś bez żadnych przerw przez kilka miesięcy, bo byłam przekonana że 'prawdziwa' praca wymaga ciągłości. Efekt był taki, że rytuały zaczęły wyglądać coraz bardziej jak odzwyczajenie, machanie rękami nad świeczkami. Nic tam nie było żywego. I paradoksalnie dopiero kiedy wzięłam kilka tygodni przerwy i wróciłam, poczułam że coś się ruszyło. Teraz celowo buduję okresy wycofania, jakby to była część cyklu.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

A jak wy odróżniacie taką naturalną przerwę od zwykłego odkładania na później? Bo mnie to dotyczy - dużo obserwuję, ale się boję że moje 'przerwy' to po prostu odkładanie i że w ogóle nie zaczynam naprawdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Krwawnik myślę, że kluczowe jest to, co dzieje się w tobie w trakcie tej przerwy. Jak jesteś na prawdziwym przestoju, to zazwyczaj w głowie coś i tak pracuje - masz sny, przychodzą ci do głowy skojarzenia, coś cię ciągnie do konkretnych tematów. Jak odkładasz, to raczej jest płasko albo jest aktywna ucieczka. To jest moje odczucie, nie reguła, ale u mnie to się sprawdza.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Fortune faktycznie o tym pisał, ale warto uważać na kontekst - u niego to dotyczyło głównie pracy grupowej, hermetycznych zakonów, gdzie rytmy były synchronizowane z pracą całej loży, nie z indywidualną codziennością. Żeby nie rozciągać za bardzo jego obserwacji na osobistą praktykę solową, bo to jest trochę inne środowisko. Chociaż analogia jest sensowna - natura przypływu i odpływu jako metafora to coś, co pojawia się w wielu tekstach, od Agrippy wzwyż. Tylko że każdy z nich miał inny system, do którego to przypisywał.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej interesuje to praktyczne - okej, biorę pauze, ale co wtedy z rzeczami które mam w toku? Np jak coś zaczęłam - pracę z konkretnym intencją przez kilka tygodni - i nagle mi odpada energia i nie mam sił kontynuować. Czy przerywam i ryzyukję że to 'wygaśnie', czy ciągnę na siłę? Bo nigdzie nie mogłam znaleźć sensownej odpowiedzi na to.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Feniksa55 to zależy co rozumiesz przez 'pracę w toku'. Jeśli chodzi o pracę ze świadomą intencją, to ona nie wygasa tylko dlatego, że ty na chwilę przestajesz aktywnie nad nią pracować - o ile intencja była wyraźnie postawiona. Natomiast jeśli chodzi o pracę wymagającą codziennego zasilania, jak np. część starszych rytuałów świecznych, to tutaj sprawa jest inna i rzeczywiście przerwa może zaburzyć strukturę. Opisz dokładniej co to za praca, to może łatwiej odpowiemy.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Bernadetkaa a skąd wiesz że intencja 'nie wygasa'? To brzmi jak optymistyczne założenie bez pokrycia. Część tradycji mówi dokładnie odwrotnie - że energia wymaga utrzymywania i bez regularnego wzmacniania po prostu opada. Nie wszystko działa samo z siebie.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Tomir pytanie do ciebie - jeśli energia magiczna 'opada' bez ciągłego wzmacniania, to jak to wyjaśniasz w przypadku przedmiotów naładowanych, które działają przez lata bez codziennych rytuałów? To jest trochę wewnętrznie niespójne. Nie twierdzę, że masz całkowitą nieprawdę, ale to uproszczenie. Różne prace mają różną naturę i nie można jedną zasadą opisać wszystkiego.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Chalcedonka dobry przykład z przedmiotami, ale to trochę inna kategoria. Naładowany przedmiot to nie to samo co aktywna praktyka - on jest jak bateria, która była ładowana i teraz oddaje energię. Ale rytuał, intencja w toku, praca którą prowadzisz - to wymaga podtrzymywania, inaczej po prostu gaśnie. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Tomir ale skąd pochodzi to rozróżnienie, które robisz? Bo jeśli mówimy o tradycjach hermetycznych, to większość z nich nie traktuje intencji jak czegoś, co trzeba codziennie 'dolewać', tylko jak coś co ma własny impet po właściwym postawieniu. Masz jakieś konkretne źródło, gdzie to rozróżnienie jest wyraźnie opisane?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Bernadetkaa Hej, ale wracając do mojego pytania sprzed kilku postów - bo nikt tak naprawdę nie odpowiedział mi na konkret. Mam pracę którą zaczęłam, kilka tygodni w toku, i teraz czuję totalny odpał. Bernadetkaa napisała że intencja nie wygasa jeśli była wyraźnie postawiona, ale jak sprawdzić czy 'wyraźnie'? Bo moje były jak najbardziej świadome, ale nie wiem jak to ocenić z zewnątrz.


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Feniksa55 no właśnie o to chodzi - nie ma zewnętrznego testu. Jedyne co możesz sprawdzić to czy w momencie kiedy stawiałaś intencję, wiedziałaś dokładnie czego chcesz, jak to wygląda i co jest jej granicą. Nie 'chcę więcej spokoju', tylko coś z konkretnymi warunkami, żeby w ogóle można było ocenić czy się dopełniło. Jeśli było rozmyte, to pauza może być dobrym momentem żeby wrócić do podstaw i przeformułować, zanim wznowisz.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę całą dyskusję i mam wrażenie, że nikt nie mówi o jednej rzeczy - o strachu. Mnie nie chodzi o to czy przerwa 'technicznie' szkodzi intencji. Bardziej boję się, że jak zacznę brać przerwy, to po prostu przestanę wracać. Że to będzie wymówka. I nie wiem czy to jest mój problem osobisty czy coś, co w ogóle macie na myśli mówiąc o poczuciu winy z tytułu posta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Krwawnik, to co opisujesz jest chyba jedną z bardziej uczciwych rzeczy, które tu padły. I myślę, że właśnie o to chodzi w tym wątku - bo poczucie winy przy przerwie i strach przed nierozpoczęciem są dwiema różnymi rzeczami, które łatwo pomylić. Pytanie do reszty: jak wy to rozróżniacie w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to w sumie przypomina coś z własnego doświadczenia. Przez długi czas myślałem, że jak nie mam ochoty na rytuał, to znaczy, że 'odpadam' od praktyki. Ale potem zacząłem zauważać, że w tych 'przerwach' dużo więcej czytałem, więcej notowałem, miałem intensywniejsze sny. Jakby energia szła gdzie indziej, nie wyparowywała. Dopiero z perspektywy widać, że to nie było porzucenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale to nadal jest kwestia energii planetarnych, które po prostu nie sprzyjają. Jak masz Saturna na ascendencie to on dosłownie blokuje inicjatywe i działanie, to jest znane w astrologii. Nie ma tu co filozofować, po prostu sprawdź swój chart i zobaczysz dlaczego nie możesz pracować. Przerwa wymuszona przez planety to nie odkładanie, to dostoswanie się do rytmu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 43

@Dzikitaurus czekaj, jak Saturn blokuje inicjatywę to blokuje też magię czy tylko takie zwykłe codzienne decyzje? Bo mnie sie wydaje że jedni mówią że magia jest ponad planety a inni że planety wyzanczają kiedy można. Trochę się mylie 🙂


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Zenek54 magia nie jest 'ponad' planety, bo planety to są energie kosmiczne i wszystko im podlega. Magia UŻYWA tych energii, więc jak energie są niekorzystne to i magia działa gorzej albo wcale. To jest podstawa astromagii i każdy doswiadczony mag to wie.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Dzikitaurus to znaczy, że magowie w tradycjach, które nie znały zachodniej astrologii - szamańskich, różnych rdzennych - po prostu nie mogli skutecznie praktykować kiedy Saturn był w złym aspekcie? Serio? To brzmi jakbyś nakładał jeden system na wszystkie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie na to chciałam zwrócić uwagę. Pracowałam przez chwilę z kimś, kto podchodził do magii wyłącznie przez pryzmat chartów i planet. Problem był taki, że zawsze znalazło się coś niesprzyjającego - jeśli nie Saturn, to retrograd, jeśli nie retrograd, to Wenus w złym domu. I praktyka właściwie nie istniała, bo zawsze był jakiś powód żeby czekać. To może być bardzo wygodna pułapka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Wiezowa64 to jest dobry punkt. Chociaż nadal twierdzę, że pauzy to zazwyczaj brak dyscypliny, a nie jakiś głębszy proces. Ale ta konkretna sprawa z planety-jako-wymówka to jednak coś innego, to unikanie w ogóle, nie przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawi mnie czy ktoś z was próbował robić cokolwiek z tą przerwą intencjonalnie - czyli nie po prostu 'odpoczywam', ale świadomie powiedzieć sobie: ok, przez ten czas obserwuję co się dzieje kiedy nie robię nic aktywnie. Bo to jest właściwie odrębna praktyka. W tradycjach zen mówi się o 'shikantaza' - siedzeniu bez celu, bez oczekiwania. Nie wiem czy da się to przełożyć na pauzy w magii, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Reginka ale jak to technicznie wygląda? Bo jak mam powiedzieć 'obserwuję przerwę' to już brzmi jakbym robiła z przerwy kolejną praktykę, i wtedy właściwie jej nie ma. Jakbyś tłumaczyła to komuś, kto jest dosłowny w myśleniu.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Feniksa55 rozumiem ten paradoks. Chyba chodzi o to żeby nie oceniać tego czasu - nie sprawdzać co 'wychodzi', nie analizować czy przerwa jest produktywna. Po prostu pozwolić sobie na bycie bez rytuału i zobaczyć co z tego zostaje. Bez robienia z tego zadania domowego.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę bo raczej czytam - ale mam pytanie, może naiwne. Skąd w ogóle pochodzi to poczucie winy przy przerwach? Bo słyszę, że dużo osób to czuje, ale nie rozumiem co je powoduje. Czy to jest coś, co ktoś wam kiedyś mówił, czy bardziej wewnętrzne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Niezapominajka, to dobre pytanie i wcale nie naiwne. Wydaje mi się, że duża część tego bierze się z tego jak magia jest prezentowana - jako coś co 'wymaga' regularności, konsekwencji, rygorystycznej pracy. I jak czytasz starsze teksty, instrukcje do rytuałów, wiele z nich jest napisanych tak jakby nieciągłość była błędem. Ja to przejęłam po prostu przez czytanie, nie przez to że mi ktoś wprost mówił.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo celna obserwacja. Jeśli spojrzeć na stare podręczniki ceremonialnej magii - Regardie, Fortune, Crowley nawet - tam jest bardzo dużo języka nakazowego. 'Musisz', 'nie wolno przerywać', 'wymagana jest dyscyplina'. I to wchodzi do głowy jako norma, nawet jeśli nikt ci tego bezpośrednio nie mówi. Pytanie co z tym robić kiedy to zauważysz.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Jadea96 i właśnie dlatego chyba ten wątek w ogóle istnieje - bo duże część osób gdzieś to poczucie winy nosi i dopiero tutaj mówi na głos, że może nie jest konieczne. Trochę jak odreagowanie po zbyt sztywnym podejściu do praktyki.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Jadea96 no dobra, przyznam że masz rację w tej kwestii z językiem nakazowym. Sam sięgałem po Regardiego i to rzeczywiście jest pisane jakbyś miał do czynienia z wojskowym regulaminem. Ale mam pytanie - czy sądzisz, że ci autorzy pisali tak dlatego, że naprawdę uważali że bez dyscypliny to w ogóle nie działa, czy to był bardziej styl epoki? Bo czytałem gdzieś, że te teksty z przełomu XIX i XX wieku były często pisane z myślą o konkretnych bractwach, gdzie hierarchia była po prostu częścią systemu.


Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Tomir i to jest właśnie sedno. Regardie pisał swoje główne prace w kontekście Złotego Świtu, gdzie cały system był zbudowany wokół stopni inicjacji i postępu. Dyscyplina była tam funkcjonalna - bez niej nie miałeś dostępu do kolejnych materiałów. Wyrwana z tego kontekstu i wrzucona do książki dla samouków działa zupełnie inaczej. Problem polega na tym, że większość z nas uczy się z tych książek bez przynależności do żadnej struktury, więc nakazowy język ląduje prosto na nasze własne sumienie. Nie mamy mistrza który powie 'dobra, możesz dziś odpuścić', więc sami sobie nim jesteśmy. I często jesteśmy dla siebie surowsi niż jakikolwiek mistrz by był.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Jadea96 To co Jadea96 mówi o kontekście - to jest chyba najważniejsza rzecz w całej tej dyskusji. Systemy, które wymuszały regularność, miały zaplecze społeczne. Ktoś na ciebie patrzył, ktoś wiedział co robisz, był rytm narzucony z zewnątrz. Kiedy praktykujesz sam, mózg szuka tego zewnętrznego regulatora i jeśli go nie ma, wymyśla go sobie w postaci poczucia winy. Tylko że to jest słaby substytut, bo poczucie winy nie motywuje na dłuższą metę - blokuje. I tu właśnie pojawia się ten paradoks z przerwami, który tutaj opisujecie.


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Chalcedonka a to co mówisz o zewnętrznym regulatorze - masz na myśli, że ta wina jest właściwie mechanizmem zastępczym? Bo ja tego tak nie ujęłam, ale jak to słyszę to coś mi się układa. Sama nie mam nikogo, kto by obserwował moją praktykę, i rzeczywiście moje poczucie winy przy przerwach jest dosyć intensywne w porównaniu do... nie wiem, innych rzeczy w życiu. Zastanawiam się czy to nie jest trochę tak, że im bardziej samotna jest praktyka, tym bardziej to poczucie winy jest wyostrzone.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Krwawnik to jest ciekawe spostrzeżenie, ale cofnęłabym się o jeden krok i zapytała: skąd w ogóle bierzesz sygnał, że przerwa jest czymś, za co powinnaś się czuć winna? Bo to nie jest oczywiste. Czy to jest coś co ktoś ci powiedział, czy wyczytałaś, czy po prostu czujesz że 'powinnaś' robić więcej? Pytam, bo diagnoza tego źródła robi dużą różnicę w tym, jak sobie z tym poradzić.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę o tym jak runy traktują czas odpoczynku - bo tam jest to dosłownie zakodowane w systemie. Isa, runa lodu i bezruchu, nie jest uważana za wadę ani przeszkodę. Jest stanem koniecznym przed przełomem. Thurisaz wymaga okresu inkubacji zanim zadziała. To nie jest moje wymyślanie - tak to jest opisywane w źródłach runicznych, m.in. u Edred Thorssona, który podchodzi do run bardzo metodycznie. Pytam zatem - dlaczego w magii opartej na rytuale budujemy sobie narrację, że zatrzymanie jest porażką, skoro nawet w obrębie konkretnych systemów zatrzymanie jest częścią procesu? Coś się gdzieś po drodze rozszczelniło w tym przekazie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Bernadetkaa no ale Isa to jest runa blokady i stagnacji, a nie odpoczynku. To nie jest tak że jak wzejdzie Isa to 'odpocznij sobie spokojnie'. Ona mówi że coś jest zablokowane i trzeba to odblokować, nie że masz siedzieć bezczynnie. Trochę to przekręcasz żeby pasowało do tezy że przerwa jest ok.


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Dzikitaurus Isa w Edda Poetycka i w Younger Futhark jest opisywana jako 'lód który kryje wodę pod spodem' - nie jako stagnacja w sensie negatywnym, ale jako uśpienie, zamrożenie energii które się zachowuje, nie traci. Thorsson w 'Futhark: A Handbook of Rune Magic' pisze o niej jako o sile skupienia i koncentracji, nie blokady. Blokadę kojarzysz pewnie z Nauthiz - to inna runa, inne działanie. Tutaj nie chodzi o to żeby uparcie bronić przywileju do nierobienia nic - chodzi o to, że nawet bardzo sformalizowane systemy magiczne mają pojęcie na uśpioną, a nie utraconą energię.


Odpowiedz
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Bernadetkaa Muszę przyznać, że Bernadetkaa ma tu rację co do Isy. Sama pracuję z runami od jakiegoś czasu i rzeczywiście ta runa jest często mylnie odczytywana jako coś złego. Ale wracając do wątku - mnie bardziej zastanawia to, czy te naturalne przerwy w praktyce nie są właśnie takim momentem Isy, czyli że coś się wewnętrznie układa, zanim wrócimy do działania. Jakby ciało i głowa same wiedziały, że trzeba się zatrzymać. Nie wiem czy to ma sens jako koncepcja, ale mi to w głowie siedzi od początku tej dyskusji.


Odpowiedz
Udostępnij: