Forum

Asystent AI
Przedmioty z marek ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z marek - czy markowe rzeczy mają inną energię?

Strona 2 / 2

Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wchodzimy w kółko w ten sam punkt - historia przedmiotu versus historia marki. Ale nikt nie powiedział wprost, co rozumie przez 'markę'. Bo marka szkatułek od rzemieślnika z Podhala to też marka. Gdzie jest granica między rzemiosłem z logo a korporacją z logo?


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Filomena, to jest bardzo dobra obserwacja i myślę, że właśnie o to mi chodziło kiedy zaczęłam ten temat. Bo nie chodzi o to, żeby potępiać marki jako takie - chodzi o to, co za tą marką stoi. Rzemieślnik z Podhala, który ma swoją markę i robi dwadzieścia szkatułek rocznie, jest czymś zupełnie innym niż fabryka w Chinach sprzedająca te same szkatułki pod ezoteryczną etykietą. Marka jest tylko etykietą - pytanie jest o to, co pod nią.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Dokladnie, i to chyba jest to, co probowalam powiedziec wczesniej ale nie umialam tak ladnie to uchwycic. Ta szkatulka po babci nie ma zadnej marki, ale jest najlepszym przykladem 'tego co pod etykieta'. Teraz mysle tez, ze moze te marki ezoteryczne ktore sa znane od lat - nie jako korporacje ale jako rodziny - moga miec ten sam efekt co rzemiesnik? Jak Shoyeido ktore sie przewijalo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Mamunaa Shoyeido to właśnie taki przypadek - oni nie są marką w sensie marketingowym, są raczej rodziną, która zajmuje się tym od XII pokolenia. To jest fundamentalna różnica wobec firmy, która postanowiła wejść w rynek ezoteryczny bo jest na niego popyt. Ale masz rację, że to nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wskakuje bo jestem tu trochę z boku, ale mam pytanie które mnie od jakiegoś czasu nurtuje w kontekscie tego wątku. Czy ktoś z was pracuje z przedmiotami zrobionymi samodzielnie? Bo cały czas mówimy o kupowaniu, ale jeśli własnoręcznie upleciemy amulet albo wyrzeźbimy coś - to co z tym? Tez jest ta kwestia marki czy odpada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Geomanta Dobre pytanie i w zasadzie odpada, bo tworzysz coś poza systemem marki w ogóle. Ale za to wchodzi inna kwestia - umiejętności. Samodzielnie ulepiony amulet niesie twoją intencję od początku, ale jeśli materiał jest kiepski albo forma jest słaba, to też może mieć znaczenie. Nie wiem czy w dobrą czy złą stronę, tu każdy ma chyba inne doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Ja robiłam kiedyś woreczki na zioła samodzielnie i były okej, ale mam wrażenie że to jednak inna kategoria niż kupowanie gotowych przedmiotów. Przy robieniu sam w sam jesteś z tym procesem przez cały czas, nie ma tego momentu przejścia z cudzych rąk do twoich. Chociaż nie wiem czy to plus czy minus - bo ktoś bardziej doświadczony mógłby zrobić to lepiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Wahadlarka To zależy co chcesz osiągnąć. Samodzielnie zrobiony przedmiot jest twój od początku, ale brakuje mu tej obcości, która czasem jest potrzebna - tego, że coś przychodzi z zewnątrz i wnosi coś, czego sama byś nie wygenerowała. Dlatego chyba mamy w ogóle tradycję dawania i przyjmowania darów w kontekście magicznym.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że dar jest lepszy niż zakup, a zakup od rzemieślnika lepszy niż z korporacji, a własnoręczna robota jest gdzieś pośrodku? Jak byście to uszeregowali?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Seba59 Hierarchie to zazwyczaj uproszczenie. Dar przekazany bez intencji jest gorszy niż zakup od kogoś, kto wkłada w swoją pracę coś realnego. Własnoręcznie zrobiony przedmiot przez kogoś bez żadnego skupienia jest gorszy niż kupiony w sklepie z dobrą historią. Nie ma jednej drabinki - jest splot okoliczności i za każdym razem trzeba to oceniać osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@nagietka54)
Połączone: 2 lata temu

No ale ta hierarchia Seby to jednak coś upraszcza. Bo co z przedmiotem kupionym od rzemieślnika, który nie wkłada w to żadnej intencji, robi to czysto zarobkowo i myśli o czymś innym? Technicznie spełnia warunki - nie korporacja, ręczna robota - ale intencji zero.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Nagietka54 I właśnie dlatego nie da się zrobić prostej listy rankingowej. Rzemieślnik bez skupienia jest gorszy od fabryki z dobrą historią surowca? No niekoniecznie, bo fabryka ma z kolei problem z masowością. Tu nie ma jednej zmiennej, są cztery naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w ogole masz sprawdzic czy rzemieslnik wkladal intencje czy nie? Mozna sie zapytac? Bo to brzmi jakby mozna bylo to wyczuc, a moze to jest tylko cos co sobie wyobrazamy po fakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Runiarka_57 Pytanie jest legitne, bo tak, mozna zapytac. Cześć rzemieslnikow pracujacych dla rynku ezoterycznego mowi o tym otwarcie - czy modla sie przy pracy, czy zachowuja jakis rytuał przed warsztatem, czy zbieraja material w konkretnych porach. To nie jest ezoteryczna tajemnica, po prostu malo kto pyta.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Ale uwaga, bo tu wchodzimy w kolejny problem - ktoś ci powie że tak, modlę się, zachowuję rytuał, i co z tego? Nie masz jak tego zweryfikować. Możesz to tylko przyjąć albo odrzucić. Czyli znowu wracamy do pytania czy to wiara czy coś obiektywnego.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy naprawdę musimy to weryfikować zewnętrznie? Bo mam wrażenie, że część z nas, mówię o sobie też, potrafi wziąć przedmiot do ręki i poczuć coś, co trudno opisać słowami, ale jest powtarzalne. To nie jest każdorazowo inne doznanie - to jest coś konkretnego, co albo jest, albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie to jest problem - piszesz 'powtarzalne' i to brzmi jakby to było dowód. Ale czy sprawdzałaś kiedyś na ślepo? Bez wiedzenia co trzymasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Seba59 To jest uczciwe pytanie i warto je zadawać, ale ma swoje ograniczenia. Nawet w badaniach naukowych nad percepcją ludzie rozpoznają 'swoje' przedmioty w warunkach częściowo ślepych z wynikami powyżej przypadku. Nie mówię że to dowód na energię w sensie metafizycznym, mówię że sama metodologia testu ślepego tu nie wystarcza.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham i myślę sobie, że Trzygłow mówi o czymś istotnym. Ten test ślepej próby ma sens przy weryfikacji etykiet, ale tu nie chodzi o etykiety tylko o to, co czujemy w kontakcie. A to może działać przez zupełnie inne kanały niż intelektualne rozpoznanie marki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Filomena.2 Dokładnie i to jest chyba klucz do całej tej rozmowy o markach - etykieta to jedno, a to co niesie przedmiot to drugie. Mogą się pokrywać albo nie. Marka premium może nakładać się na pusty przedmiot, a tanie koraliki z bazaru mogą mieć historię, której nie znasz i której nie kupisz za żadne pieniądze.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę trochę z boku - czy ktoś brał pod uwagę kwestię wydobycia przy kamieniach? Bo kupujesz turmalin od renomowanej marki jubilerskiej, pięknie zapakowany, z certyfikatem, ale kamień pochodzi z kopalni gdzie warunki pracy są... no, powiedzmy kontrowersyjne. Czy to wpływa na to co niesie kamień?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Antek To jest temat, który w środowiskach litoterapeutycznych regularnie wraca i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Są osoby, które twierdzą, że czyszczenie i programowanie kasuje poprzednie wpływy. Są takie, które mówią że trauma zakodowana w materiale nie znika tak łatwo. Mam swoje zdanie ale nie chcę tu rozstrzygać za innych.


Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Czarownica A jakie masz zdanie? Bo właśnie o takich kwestiach najchętniej czytam - nie o tym co jest napisane w książkach, tylko co ktoś naprawdę myśli po latach pracy z tym.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Wahadlarka Okej. Myślę że kamień wydobyty w trudnych warunkach przez zmęczonego człowieka niesie w sobie coś z tego zmęczenia. Czyszczenie pomaga, ale nie wiem czy kasuje wszystko. Dlatego jak mam wybór, to wybieram kamienie od małych dostawców z udokumentowanym łańcuchem dostaw, nawet jeśli są droższe i nieładnie zapakowane.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

No i tu wychodzi ta marka po raz kolejny - bo właśnie ci mali dostawcy z transparentnym łańcuchem to często jest marka, tylko mniejsza i bardziej niszowa. Tylko ta marka jest zbudowana na czymś innym niż marketing.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale skad wiesz ze maly dostawca jest transparentny? To znowu kwestia zaufania i nie ma sie jak upewnic. Moze pisze ze kamien pochodzi z Brazylii i tyle wie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Geomanta Tak ale jest roznica miedzy 'nie wiem i nie mowię' a 'nie wiem i mowie ze nie wiem'. Czesc dostawcow na Etsy wprost pisze ze nie moga sledzic calosci lancucha, ze kupuja od posrednikow i ze staraja sie wybierac etycznych. To jest uczciwosc, ktora jest warta wiecej niz certyfikat od firmy, ktora zatrudnia audytora raz na trzy lata.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

I znowu wracamy do sedna tego wątku - nie marka jako taka jest problemem, tylko co za nią stoi. Mogę powiedzieć, że w ciągu lat pracy trafiałem na przedmioty z luksusowych sklepów, które były kompletnie puste, i na rzeczy z jarmarku, które miały w sobie coś realnego. Odwrotna sytuacja też się zdarzała. Nie ma reguły opartej na cenie ani na opakowaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Jaromir63 To jak to rozpoznajesz zanim kupisz? Czy da sie w ogole przed zakupem, czy tylko po kontakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku i myślę, że tu każdy ma trochę inną metodę. Mnie osobiście pomaga zdjęcie - nie w sensie żeby zdjęcie wszystko pokazało, ale jeśli patrzę na przedmiot i nie mam żadnej reakcji, to fizyczny kontakt rzadko ją przynosi. Coś musi coś we mnie uruchomić zanim sięgnę po portfel.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Leonora mówi o zdjęciu i to jest ciekawe, bo ja w ogóle nie używam zdjęć do oceny. Muszę mieć przedmiot fizycznie. Ale rozumiem, że u każdego ten próg czułości jest inaczej ustawiony. Mnie natomiast bardziej interesuje co robisz, kiedy kupujesz online i nie ma możliwości kontaktu? Bo coraz więcej rzeczy idzie przez internet i myślę, że to jest temat, który dotyczy praktycznie każdego kto się tym zajmuje.


Odpowiedz
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jaromir63 Ja mam ten problem ciagle. Zamawiam kamienie z zagranicy bo u nas trudno znalezc konkretne odmiany i wlasciwie ide po opisach i zdjęciach, no i po tym co pisze sprzedawca. Raz trafilo mi cos z Indii co zupelnie nie bylo tym co oczekiwalem - kolor zly, brak tego czegos. Zwrocilem. Ale jak sie zgadza fizycznie, to potem bywa roznic. Wiec czy w ogole mozna to ocenic zdalnie?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Geomanta Zdalnie można, tylko inaczej. Nie przez zdjęcie produktowe zrobione na białym tle dla sklepu, tylko przez to co czujesz patrząc na sprzedawcę jako osobę - czy coś udostępnia, czy pisze o kamieniach jakby je znał, czy widać że to jego pasja albo po prostu biznes. To nie jest nauka, ale po jakimś czasie nabierasz wyczucia komu ufać. I wracając do marki, bo zaczęłyśmy od tego - właśnie te sklepy bez twarzy, bez historii, bez człowieka za ladą, to jest dla mnie większy problem niż cena czy logo.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: