Forum

Asystent AI
Przedmioty z marek ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z marek - czy markowe rzeczy mają inną energię?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, co kręci mi się po głowie od jakiegoś czasu. Mam kilka amuletów - jeden kupiony na targu rękodzieła za 15 złotych, drugi z dość drogiego sklepu z kryształami, gdzie sam kamień kosztował ponad 300 zł. I szczerze? Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, który 'pracuje' lepiej. Ale jednocześnie słyszałam od kilku osób, że markowe rzeczy czy te z wyższej półki mają inną energię już na wejściu - jakby historia produkcji i intencja włożona w wykonanie miały znaczenie. Czy wy w ogóle zwracacie uwagę na to, skąd pochodzi przedmiot, który ma dla was znaczenie w praktyce? Czy to w ogóle ma sens, czy tylko nakręcamy się sami?


Odpowiedz
84 odpowiedzi
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie, które otwiera całą puszkę Pandory, bo trzeba najpierw ustalić, co rozumiemy przez 'markowe'. Czy chodzi o znane sklepy ezoteryczne z renomą, czy po prostu drogie rzeczy jako takie? Bo to zupełnie inne sprawy. Drogi kamień wyciągnięty z ziemi przez kopalnię nastawioną na masowy eksport może mieć energię gorszą niż coś taniego, ale znalezionego przez kogoś ze świadomością i intencją. Przynajmniej tak to widzę po wielu latach pracy z różnymi przedmiotami. Marka sama w sobie nic nie gwarantuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Zgodzę się z Jaromkiem co do jednego - marka to często tylko opakowanie. Ale jest tu pewien niuans, który warto rozważyć. Renomowane miejsca, które od lat zajmują się np. kryształami czy przedmiotami rytualnymi, często mają też pewną kulturę traktowania tych przedmiotów - przechowywanie, selekcja, oczyszczanie przed sprzedażą. To nie magia marki, tylko praktyka. Widziałam sklepy, gdzie kamienie leżą luzem w plastikowych pojemnikach obok skarpet, i takie, gdzie każdy okaz jest opisany, skąd pochodzi, czasem z podaniem kamieniołomu. Ta różnica jest dla mnie istotna.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

A skąd w ogóle wiadomo, że te opisy są prawdziwe? Serio pytam, bo widziałam sklepy, które piszą 'kryształ z Brazylii, oczyszczony w pełnię' i nie mam pojęcia, czy to prawda czy tylko chwyt marketingowy. Jak wy to weryfikujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Marylka77 Nie weryfikujesz w stu procentach, to jest fakt. Ale po pewnym czasie robisz się wyczulony na pewne rzeczy. Podejrzane są dla mnie sklepy, które mają wszystko 'z Himalajów' albo 'oryginalny kamień szamański z Syberii' - bo te opisy brzmią jak żywcem z jakiegoś generatora marketingowego. Natomiast miejsca, które mówią wprost, że coś pochodzi z Madagaskaru, podają nawet kopalnię - tam przynajmniej ktoś zadał sobie trud, żeby to sprawdzić. Chociaż i tak na końcu dnia liczy się twoje odczucie podczas pracy z przedmiotem, nie certyfikat.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale wy mówicie o kryształach i kamieniach. A co z innymi przedmiotami - świecami, kadzidłami, nawet szatami rytualnymi? Tam 'marka' działa zupełnie inaczej. Kilka razy kupiłam drogie kadzidła japońskie, Shoyeido czy Baieido, i różnica w porównaniu z tanią masówką z Aliexpress jest... po prostu słyszalna, dosłownie. Ale czy to energia, czy po prostu jakość składu chemicznego, który przekłada się na inny rodzaj dymu i zapachu? Trudno mi to rozdzielić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Czarownica O, to bardzo ciekawy wątek. Bo właśnie - przy kadzidłach sprawa jest bardziej uchwytna, masz skład, możesz sprawdzić, czy to naturalna żywica czy syntetyk. Ale pytam o coś szerszego - czy sama aura miejsca produkcji, intencja rzemieślnika, historia marki ma przełożenie na to, jak przedmiot 'funkcjonuje' w praktyce? To jest to, co mnie zastanawia.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Intencja rzemieślnika - to mi się często przewija przez głowę, szczególnie po tym, co czytałem o japońskiej koncepcji monozukuri, czyli pewnego rodzaju duszy wkładanej w wytwarzanie przedmiotów. Tam naprawdę jest tradycja traktowania procesu tworzenia jako czegoś więcej niż produkcję. Ale to jest bardzo specyficzny kontekst kulturowy. Masowa produkcja świec w chińskiej fabryce raczej nie ma z tym wiele wspólnego, nawet jeśli finalny produkt jest sprzedawany z logo jakiejś modnej marki ezoterycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@nagietka54)
Połączone: 2 lata temu

Ale to trochę brzmi jak snobizm, nie? Że tylko drogie i rzemieślnicze jest dobre. Mnie stać na tyle co stać, i moje rytuały działają tak samo jak u kogoś, kto wyda trzy razy więcej na świecę z jakiegoś butiku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Nagietka54 Nikt tu nie mówi, że tanie nie działa. Powiem wprost - robiłam rytuały ze zwykłymi świecami za 2 złote z Ikei i z drogimi, ręcznie lewanym woskiem z ziołami. Efekt zależy od czegoś innego niż cena. Ale to nie znaczy, że jakość materiału jest bez znaczenia. Pytanie jest o coś subtelniejszego - czy przedmiot ma jakąś historię energetyczną zanim do ciebie dotrze, i czy ta historia ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A czy kamień z drogiego sklepu nie moze miec zlej energii, jezeli byl przechowywany w poblizu czegos negatywnego? Pyam bo kupilam raz agat z ladnego sklepu i nigdy mi nie siedzial dobrze, a tani cytryn z bazarku - od razu jakby moj.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Runiarka_57 To jest właśnie sedno. Kamień zbiera energię otoczenia - transportu, magazynu, rąk, przez które przeszedł. Drogi sklep nie chroni przed tym automatycznie. Oczyszczenie przed użyciem to podstawa, niezależnie od ceny i marki. Ale wracam do Leonory i jej pytania - bo ona chyba pyta też o coś głębszego, nie tylko o stan kamienia przed zakupem.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie o to pytam. Bo np. istnieje coś takiego jak heirloom objects w anglosaskiej tradycji magicznej - przedmioty przekazywane pokoleniami, które mają nawarstwiać energię z każdym użyciem. To jest coś, czego nowy, nawet najdroższy przedmiot po prostu nie ma. Ale z drugiej strony - czy markowy producent, który świadomie wkłada intencję w każdą partię, może zbudować coś zbliżonego na innym poziomie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Leonora Chcę wrócić do tego, co Leonora powiedziała o heirloom objects, bo myślę, że to jest clou tej rozmowy. Przedmioty przekazywane pokoleniami mają coś, czego żadna marka nie może zaoferować - nieprzerwaną linię użycia przez konkretnych ludzi w konkretnych celach. Marka może obiecywać jakość materiału, ale nie może sprzedać czasu.


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Trzyglow72 Dokladnie tak to czuje. Moja szkatulka po babci jest chyba najlepszym przykladem tego co mowisz - nie ma marki, nie ma certyfikatu, ale czuje sie w niej cos, czego zadna nowa skrzyneczka nie ma. I nawet jak kupuje cos drogiego, to ciagle jest 'nowe' w sensie energetycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisujesz z tymi heirloom objects - to jest coś, co pojawia się też poza zachodnią tradycją magiczną. W shintoizmie mówi się o tsukumogami, duchach, które zamieszkują przedmioty po stu latach użytkowania. Japońskie rozumienie tego jest akurat bardzo dosłowne - przedmiot po prostu w pewnym momencie nabywa świadomości. Ale to wymaga czasu, a nie marki.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Dokladnie, czas jest tu kluczowy. Mam szkatulke po babci, ktora sluzyla jej do przechowywania ziol - nie ma zadnej marki, jest stara i troche skrzypi. Ale kiedy trzymam w niej swoje rzeczy, jest cos innego niz w nowej skrzyneczce z etno-sklepu. Czy to sugestia? Moze. Ale sugestia tez cos robi z energia, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Mamunaa To jest dobre pytanie, bo tu wchodzimy w obszar, gdzie psychologia i coś, co można by nazwać energetyką, mocno się nakładają. Attachement do przedmiotu zmienia sposób pracy z nim. Ale czy to znaczy, że efekt jest 'tylko' psychologiczny? Nie sądzę, żeby to rozróżnienie miało sens w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy jest jakaś różnica między marką uznaną w środowisku ezoterycznym a marką po prostu drogą w sensie luksusowym. Bo mam wrażenie, że te dwie rzeczy są często mylone. Jakiś producent, który robi kryształy w oparciu o konkretną tradycję i filozofię, to co innego niż np. biżuteria ze sklepu jubilerskiego, gdzie kamień jest piękny, ale nikt nie myślał o niczym poza estetyką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Filomena.2 To jest bardzo ważne rozróżnienie. I dodam, że w środowisku wicca jest nawet pewne nastawienie do tego - część osób celowo unika przedmiotów produkowanych masowo właśnie z powodu braku intencji w procesie wytwarzania. Nie chodzi o cenę, chodzi o to, kto i z jaką myślą to zrobił. Stąd popularność targoków rękodzielniczych, wymiany między praktykującymi i tak dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale to wszystko brzmi bardzo filozoficznie. Czy ktoś ma jakiś konkretny przykład, gdzie wyraźnie poczuł różnicę między tanim a drogim czy między rękodzielniczym a masowym? Coś namacalnego, nie teorię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Seba59 Mam. Przed laty miałem dwa zestawy do rytuału - jeden złożony ze zwykłych przedmiotów kupionych byle gdzie, drugi skompletowany świadomie, każdy element z konkretnej intencji, część robiona ręcznie. Różnica w przebiegu rytuału była wyraźna - nie w efekcie końcowym, ale w samym procesie, w skupieniu, w tym, jak łatwo było mi utrzymać stan. Czy to przedmioty robiły tę różnicę, czy moja własna psychika związana z ich historią? Szczerze - nie wiem. Ale dla praktyki ta różnica była realna.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

I tu jest sedno tego, o czym rozmawiacie. Przedmiot w magii nie jest aktorem - jest katalizatorem dla praktykującego. Marka, cena, historia mogą wzmacniać lub osłabiać to działanie, ale tylko o tyle, o ile mają znaczenie dla konkretnej osoby. Dla kogoś na innym etapie życia, z innymi zasobami i innymi potrzebami, 'markowy' przedmiot może być pomocny albo zupełnie zbędny. Nie ma tu jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, Kunia, ale to co mówisz o katalizatorze - to trochę zbyt ogólne dla mnie. Bo jeśli przedmiot jest tylko katalizatorem dla praktykującego, to dlaczego w ogóle rozmawiamy o markach? Mógłby to być kamień z drogi i działa tak samo, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Seba59 Nie, bo kamień z drogi nie ma za sobą żadnej historii intencji. Ale to nie jest prosta sprawa - bo z drugiej strony kamień z drogiego sklepu też jej nie ma, jeśli był produkowany taśmowo. Tutaj właśnie marka i rzemiosło przestają być tym samym pojęciem.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@nagietka54)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd w ogóle wiadomo, co ma historię intencji, a co nie? Bo ja kupując cokolwiek nie mam wglądu w to, co działo się w fabryce albo warsztacie. Czy to nie jest trochę zgadywanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Nagietka54 W pewnym sensie tak, ale nie do końca. Część rzeczy da się sprawdzić - skąd pochodzi, kto robi, czy jest jakaś kontynuacja tradycji za tym stojąca. Przy masowej produkcji tego po prostu nie ma. Przy kimś, kto robi świece w małym warsztacie i pisze na stronie, że to rzemiosło - przynajmniej jest szansa, że coś za tym stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A jak dlugo musi byc uzywany przedmiot, zeby nabral tej energii? Bo mam kilka rzeczy, ktore uzywam od kilku lat - czy to juz wystarczy czy potrzeba wiecej pokolen?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Runiarka_57 To zależy od intensywności użycia, nie tylko czasu. Przedmiot używany codziennie w skupieniu przez rok może mieć więcej w sobie niż coś, co stało na półce przez dekadę. Czas jest ważny, ale sam w sobie nic nie robi.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Czarownica To co Czarownica mówi zgadza się z tym, co Jung pisał o projekcji psychicznej na przedmioty. Intensywność relacji z obiektem buduje jego znaczenie. Ale tu pojawia się pytanie - czy to tylko nasza psychika buduje tę energię, czy jest coś, co istnieje niezależnie od naszej percepcji?


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

I to jest pytanie, przy którym chyba każdy z nas stoi od lat. Ja osobiście przestałam traktować to jako albo-albo. Coś, co zaczyna się jako projekcja, może uruchomić realny proces - niekoniecznie w sensie fizycznym, ale w sensie skuteczności działania. Czy marka może to uruchomić? Może, jeśli za nią stoi coś prawdziwego.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy ktoś tu robił jakikolwiek test porównawczy - te same rytuały, różne przedmioty? Nie chodzi o eksperyment naukowy, tylko o swoje własne obserwacje. Bo czytam wasze opisy i brzmi to przekonująco, ale ciekawi mnie, czy ktoś to sprawdzał bardziej świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Filomena.2 Robiłem, ale nie jako formalny test. Przez kilka lat pracowałem z różnymi zestawami i mam własne obserwacje. Najwyraźniejsza różnica była przy kadzidłach - syntetyczne po prostu nie dają tego co żywiczne. Ale przy kamieniach to już bardziej skomplikowane, bo tam wchodzi osobiste przyciąganie do konkretnego egzemplarza.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z sytuacją odwrotną - czy ktoś miał drogi przedmiot z rozpoznawalnej marki, który po prostu nie działał? Bo z tego co czytam, wszyscy mówią o tych tanich i rękodzielniczych jako lepszych, ale może to tylko selekcja wspomnień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Marylka77 Tak, miałam. Kupiłam świece od jednej cenionej polskiej wytwórni, bardzo drogie, ładnie opisane, z certyfikatami wosku. I nic. Dosłownie nic - same w sobie były piękne, ale podczas rytuału czułam się, jakbym pracowała z dekoracją, nie z sposóbm... tzn. z czymś, co rzeczywiście angażuje. Zwróciłam uwagę, że właścicielka tej marki robi to bardziej jako biznes lifestyle'owy niż jako praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@nagietka54)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd możesz wiedzieć, co właścicielka robi 'naprawdę'? To brzmi trochę jak ocenianie po pozorach. Może właśnie robi to z pełną intencją, tylko inaczej to komunikuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Nagietka54 Masz rację, że nie wiem tego na pewno. Ale mam kilkanaście lat obserwacji tego środowiska i pewne rzeczy się powtarzają. Kiedy ktoś otwiera sklep ezoteryczny głównie dlatego, że jest trend na 'slow life z kryształami', to widać to w tym, co robi. Nie osądzam osoby, mówię o tym, co czuję w produkcie.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że marka może być wskazówką, ale nie gwarancją. A co z tym, że niektóre marki mają już reputację w środowisku? Shoyeido na przykład, o którym Czarownica wspominała wcześniej - tam jest 400 lat historii. To chyba jednak coś innego niż sklep z Instagrama sprzed roku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Seba59 Shoyeido to dobry przykład. Ale zauważ, że ich reputacja nie bierze się z marki jako takiej, tylko z tego, że ta marka jest przedłużeniem konkretnej tradycji i filozofii. Gdyby jutro sprzedali firmę korporacji, sama nazwa nic by już nie znaczyła. Więc pytanie o markę zawsze sprowadza się do pytania: co za nią stoi?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A co jesli ktos pracuje z tym samym przedmiotem przez kilka lat i nagle ten przedmiot sie uszkodzi albo zgubi? Czy ta energia przepada, czy mozna ja przeniesc na inny? Przepraszam ze odbiegam troche, ale to sie wiaze z tym co mowiliscie o nawarstwianiu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Runiarka_57 Nie odbiegasz, to jest naturalny kierunek tej rozmowy. Mam swoje zdanie na ten temat, ale ciekawsze byłoby może to, co Trzygłow72 o tym myśli - bo shintoistyczne podejście do tsukumogami sugeruje, że duch przedmiotu jest związany z formą. Jak forma znika, co zostaje?


Odpowiedz
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Czarownica Dobre pytanie, Czarownico. W tradycji shinto ceremonia kuyo polega właśnie na pożegnaniu przedmiotu - igieł, lalek, nawet starych kalkulatorów - bo zakłada się, że to, co w nim mieszkało, wymaga odpowiedniego zwolnienia. Nie przeniesienia, tylko uwolnienia. To sugerowałoby, że energia jest związana z konkretnym obiektem, nie przenosi się automatycznie na następny.


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Trzyglow72 To co napisałeś o kuyo jest ciekawe w kontekście całej tej rozmowy o markach - bo sugeruje, że tradycja shinto nie traktuje energii przedmiotu jako czegoś, co można przepakować. Ale czy to nie jest właśnie sprzeczne z tym, co robimy przy czyszczeniu kamieni? Bo tam zakładamy, że można tę energię zresetować, a potem naładować od nowa.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest ten punkt, w którym różne tradycje sobie przeczą i nie wiem, czy da się to jakoś spójnie połączyć. Przy kamieniach to może działać inaczej niż przy przedmiocie z drewna albo metalu - materia ma znaczenie. Ale wracając do tego co Marylka pytała wcześniej o drogi przedmiot, który nie zadziałał - miałam podobnie z kupą rzeczy z pewnej zagranicznej marki, która jest bardzo medialna. Nie powiem nazwy, ale każdy chyba kojarzy tę Australijkę ze srebrną biżuterią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 124

@Czarownica A co konkretnie nie grało? Bo mam wrażenie, że przy biżuterii to jest trudniejsze do ocenienia niż przy świecach czy kadzidłach, bo tam przynajmniej masz jakiś zmysłowy punkt odniesienia - zapach, płomień.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Marylka77 Właśnie to. Biżuteria jest najtrudniejsza do oceny, bo nic nie produkuje - ani dymu, ani światła. Zostaje ci tylko to, jak się czujesz w kontakcie z nią. A to już jest bardzo subiektywne. Przy tej bransolecie po prostu nic się nie zmieniało - nosiłam ją miesiącami i był to dla mnie ładny kawałek srebra. Dopiero kiedy zaczęłam nosić stary pierścionek po prababci, który ma ledwo widoczną próbę i jest pokrzywiony, poczułam różnicę. Ale nie mam jak tego nikomu udowodnić.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jeśli nie ma jak tego udowodnić, to skąd wiadomo, że to nie jest efekt placebo ze strony pierścionka po prababci? Bo wiadomo - prababcia, historia, emocje. To musi działać mocniej na psychikę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Seba59 I właśnie tu dochodzimy do pytania, które Leonora postawiła wcześniej - czy to ma znaczenie, że to może być psychika? Jeśli pierścionek po prababci sprawia, że skupiam się inaczej, mam inne nastawienie i w efekcie rytuał wychodzi lepiej, to co jest różnicą między 'działa naprawdę' a 'działa przez psychikę'? Efekt jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@nagietka54)
Połączone: 2 lata temu

Ale jeśli tak to traktujesz, to możesz sobie kupić cokolwiek w Primark i wmówić sobie, że to działa. I będzie działać tak samo. Po co w ogóle szukać czegoś specjalnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Nagietka54 Nie, bo właśnie tu jest haczyk. Żeby przekonać własną psychikę, że coś działa, musisz w to wierzyć. A trudno uwierzyć w coś, o czym wiesz, że jest przypadkowe. Przekonanie nie bierze się z powietrza - buduje się przez historię przedmiotu, przez materiał, przez to, skąd pochodzi. Primark nie daje ci żadnego z tych fundamentów.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Okej ale co jeśli ktos nie zna historii przedmiotu? Kupujesz kamien w sklepie i nie wiesz skad pochodzi, kto go dotykał. Czy to automatycznie dyskfalifikuje kamien?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Runiarka_57 Nie dyskwalifikuje, tylko komplikuje. Kamień ma swoją własną historię geologiczną, która jest nieporównanie dłuższa niż historia jakiejkolwiek marki. Pytanie co z tym robisz - czy czyścisz, czy zostawiasz, czy próbujesz nawiązać jakiś kontakt zanim zaczniesz z nim pracować. To nie jest kwestia marki sklepu, tylko twojego podejścia do samego obiektu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: