Forum

Asystent AI
Przedmioty z licyta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z licytacji - czy mogą zawierać czary poprzedniego właściciela?

Strona 2 / 2

Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Intencja przy zakupie pojawia się w kilku tradycjach jako punkt wyjścia, ale nie jako gwarancja czegokolwiek. W hoodoo używa się terminu 'fixing' - czyli celowego przygotowania przedmiotu do określonego zadania, i dopiero po tym zabiegu traktuje się go jako gotowy do pracy. Sam zakup z intencją to za mało, potrzebna jest jakaś forma aktywacji. Ale różne systemy mają różne nazwy na to samo. Co do pamięci konkretnie - w tradycji hermetycznej kamień musi być powiązany z odpowiednim planetarnym rulersem. Merkury, bo to jego domenie podlega pamięć i komunikacja. Stąd malachit, konkretnie zielony fluoryt i agat były historycznie przypisywane do sfery merkurialnej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Poludnica56 a jak to się ma do kamieni z drugiej ręki które omawia ten wątek? Jeśli ktoś kupuje fluoryt z licytacji i chce go 'zafixować' pod pamięć, to ta poprzednia historia kamienia komplikuje tę aktywację, czy jest neutralna jeśli oczyszczenie było przeprowadzone porządnie?


Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 272

@Kasjan to zależy na jakim poziomie myślisz o tej historii. Fizyczny kamień jest fizycznym kamieniem - jego skład mineralny, struktura, piezoelektryczność w przypadku turmalinu, to są właściwości stałe. Jeśli zakładasz, że praca z kamieniem opiera się na tych fizycznych właściwościach, to oczyszczenie jest tylko symbolicznym gestem i nie zmienia nic w warstwie 'użytecznej'. Jeśli natomiast zakładasz warstwę energetyczną jako realną, to oczyszczenie ma kasować właśnie tę warstwę, a aktywacja buduje ją od nowa. Te dwa podejścia nie muszą się wykluczać, ale dobrze wiedzieć z którego się wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Przy tej aktywacji merkurialnej którą wspomniała Poludnica56 - słyszałam że środa jest dniem Merkurego i że kamienie do pracy z umysłem najlepiej aktywować właśnie w środę, najlepiej w godzinę Merkurego. Nie jestem pewna czy to jeszcze działa przy kamieniu z drugiej ręki, ale ktoś z was tego próbował?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Wiezowa64 godziny planetarne to jest faktycznie stara tradycja wywodząca się z astrologii hellenistycznej. Każda godzina dnia jest przypisana do planety w określonej kolejności i pierwsza godzina dnia należy do planety która rządzi tym dniem. Środa to dies Mercurii, więc pierwsza godzina po wschodzie słońca to godzina Merkurego. Można to liczyć ręcznie albo przez aplikacje. Ale uczciwie mówiąc nie wiem czy to jest coś co sprawdza się empirycznie, czy raczej tradycja którą się kontynuuje bo brzmi spójnie systemowo.


Odpowiedz
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Kasjan Dobrze że Kasjan to powiedział wprost, bo ja właśnie tego szukałam w tej rozmowie. Zastanawiam się czy ktokolwiek faktycznie testował różnicę między kamieniem aktywowanym w środę a aktywowanym losowo, i zauważył cokolwiek? Bo to jest chyba jedyny sposób żeby cokolwiek z tego wyjść poza 'tradycja mówi że'.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Sam robiłem kiedyś taki quasi-test, trochę nieświadomie. Miałam dwa agaty kupione w tym samym czasie, jeden aktywowałem w środę rano, drugi po prostu zostawiłem. Po miesiącu nie byłem w stanie powiedzieć który jest 'lepszy'. Ale zastrzegam - to jest n=1 i mogłem mieć jakieś uprzedzenie w ocenie. Nie jest to dowód ani w jedną, ani w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 267
Rozpoczynający temat
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego co pisała Nebularia00 na początku o pamięci, bo to mnie znowu zatrzymało przy moim różańcu. Skoro kupowałam go bez konkretnego zamierzenia, ale mam teraz poczucie że jest spokojny i stabilny jak pisałam, to czy mogę go po prostu zacząć używać do medytacji, na przykład właśnie takiej skupionej na pamięci, bez żadnej specjalnej aktywacji? Czy brak formalnej intencji przy zakupie coś tu psuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Jasnowidzka Wróćmy na chwilę do Jasnowidzki i jej różańca, bo moim zdaniem to jest najciekawszy przypadek w tym wątku. Różaniec z licytacji, brak wiedzy o poprzednim właścicielu, ale poczucie spokoju i stabilności. I teraz pytanie czy go używać do pracy z pamięcią. Czy ktokolwiek pracował z przedmiotem o wyraźnej sacrum-historii - bo różaniec to jest przedmiot religijny - i próbował go przekierować do pracy która jest bardziej 'świecka' albo magiczna?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że to jest jedno z tych pytań na które każda tradycja odpowie inaczej, więc powiem jak ja to rozumiem. Intencja przy zakupie to tylko jeden z punktów wejścia, ale nie jedyny. Intencja może się krystalizować z czasem, przy samym użytkowaniu. Jeśli siadasz do medytacji z tym różańcem z myślą o skupieniu i pamięci, to właśnie w tym momencie nadajesz kierunek. Buddyjskie mala są często przekazywane bez żadnego rytuału aktywacji, a mimo to traktowane jako gotowe do pracy natychmiast po tym jak wchodzi się z nimi w regularną relację.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

To co Lonia75 napisała o regularnej relacji z przedmiotem to brzmi bardzo sensownie, ale mam pytanie praktyczne: co to znaczy 'regularna relacja' przy kamieniu kupowanym do pamięci? Czy chodzi o to żeby trzymać go podczas nauki, medytacji, czy po prostu mieć przy sobie? Bo jestem na etapie gdzie trochę zbieram kamienie do różnych celów i nie do końca wiem jak zacząć pracować z konkretnym.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Regularna relacja z kamieniem do pamięci to moim zdaniem nie jest żadna ceremonia - to po prostu kontakt z nim w sytuacjach, kiedy naprawdę używasz tej funkcji. Siedzisz do nauki, masz go pod ręką. Piszesz coś wymagającego skupienia, leży obok. Nie musisz go trzymać, nie musisz na nim skupiać uwagi. Chodzi o to żeby budować skojarzenie między obecnością kamienia a konkretnym stanem umysłu. To trochę jak kotwica w NLP - powtarzalność kontekstu robi robotę, nie sama intencja jednorazowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Poludnica56 a czy to znaczy, że kamień z licytacji może w ogóle zadziałać jako taka kotwica? Bo jeśli ktoś wcześniej używał go w zupełnie innym kontekście, to czy nie mamy do czynienia z jakimś zakłóceniem? Pytam szczerze, bo mój fluoryt z licytacji leży przy biurku od jakiegoś miesiąca i nie bardzo wiem czy robi jakąkolwiek różnicę.


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Galaktyka72 ale jak rozpoznasz że robi różnicę? To jest moje pytanie do całej tej dyskusji o kamieniach i pamięci - jaki masz punkt odniesienia? Jeśli fluoryt leży przy biurku od miesiąca i jednocześnie uczysz się, pracujesz, śpisz, coś pijesz albo słuchasz - to co przypisujesz kamieniowi, a co reszcie?


Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Kasjan no i to jest właśnie problem, bo nie mam. Starałam się notować czy mam lepsze skupienie przy nauce, ale nie prowadziłam tego systematycznie i nie wiem teraz co z tymi notatkami zrobić. Chyba po prostu za mało danych.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Ta kotwica o której pisała Poludnica56 to akurat coś, co wydaje mi się sensowne bez żadnego ezoterycznego tła. Uczę się do egzaminów i mam kubek, który robię tylko przy nauce - i rzeczywiście pomaga mi się przestawić. Kamień mógłby działać identycznie. Tylko wtedy pytanie o historię kamienia z licytacji staje się pytaniem o to czy historia ma znaczenie dla kotwicy - a chyba nie ma? Kotwica to twoja reakcja na bodziec, nie właściwość bodźca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Celestynka75 tylko że w tej dyskusji nie chodziło wyłącznie o kotwicę - chodziło o kamień który może mieć własne właściwości albo historię od poprzedniego właściciela. Jeśli traktujesz go wyłącznie jako bodziec warunkowy, to temat licytacji i czarów poprzedniego właściciela staje się nieistotny. A tu się zaczął od czegoś innego.


Odpowiedz
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Wieszczbiarz01 masz rację, trochę uprościłam. Ale właśnie dlatego pytam - bo nie wiem gdzie przebiega granica między tymi dwoma podejściami. Czy kamień z licytacji który był używany do konkretnej pracy przez poprzednika i który teraz oczyszczam i przeznaczam do pamięci - to jest nowa kotwica, która nadpisuje starą, czy coś zostaje?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że to nie jest pytanie zero-jedynkowe. Kamień może mieć warstwy - warstwy materialne, warstwy energetyczne, i warstwy twojej własnej relacji z nim. Oczyszczenie może zadziałać na jedną z nich, a nie koniecznie na wszystkie. Dlatego wiele tradycji nie poprzestaje na jednorazowym oczyszczeniu, szczególnie przy kamieniach absorpcyjnych, ale na stopniowym budowaniu nowej relacji. Fluoryt jest tu klasycznym przykładem - absorbuje dużo i głęboko, i dlatego oczyszczenie suchą solą przez tydzień może być za mało nie dlatego że sól nie działa, ale dlatego że fluoryt potrzebuje więcej czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Do tej rozmowy o fluorycie dodam tylko jedno z własnego doświadczenia - fluoryt jest też bardzo wrażliwy na ciepło i promienie UV, co ma znaczenie praktyczne przy oczyszczaniu. Zostawiałam swój na parapecie w słońcu i po kilku tygodniach zaczął tracić kolor. Potem czytałam że to jego właściwość fizyczna - blednie. Więc jeśli ktoś czyści fluorytem na słońcu, może nie zdawać sobie sprawy że niszczy kamień materialnie, nie tylko jego 'stan energetyczny'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Izoldka92 o tym nie wiedziałam, że fluoryt tak reaguje na słońce. A jak go czyścić zamiast tego? Bo z kolei słyszałam że woda mu szkodzi, sól sucha może zarysować powierzchnię - to co zostaje?


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Wiezowa64 księżycowe światło, dźwięk - miska tybetańska, kadzidło, zakopanie w ziemi. Fluoryt dość powszechnie czyści się dźwiękiem właśnie dlatego że sól i woda mu nie służą. Ale to jest ciekawa obserwacja że fizyczne właściwości kamienia dyktują metody oczyszczania - co trochę tłumaczy dlaczego tradycje te metody rozwinęły w takim a nie innym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 267
Rozpoczynający temat
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, bo ja też się nad tym zatrzymałam. Różaniec to przedmiot z bardzo konkretną tradycją, z modlitwą, z intencją pobożną - i teraz zastanawiam się czy praca z nim przy pamięci to jest w ogóle właściwe podejście, czy to jakieś przeskoczenie kontekstu. Nie mam problemu z tym żeby go szanować, ale nie jestem pewna czy 'przekierowanie' to dobry pomysł, czy lepiej po prostu zostawić go jako przedmiot spokojny i nie nakładać niczego nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie o szacunek wobec przedmiotu i jego pierwotnej funkcji. W wielu tradycjach sacrum-przedmioty mają swoją własną linię i nie traktuje się ich jako 'pojemniki do przepisania'. Ale jest też inne podejście - że różaniec jako forma liczenia, powtarzania, skupiania uwagi, ma cechy mantryczne które same w sobie są treningiem pamięci i koncentracji. Nie trzeba go przekierowywać - on może robić to co zawsze robił, tylko ty siedzisz przy nim inaczej. Pytanie brzmi: co tak naprawdę chcesz od tego różańca?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję Poludnicy56 za to ujęcie, bo to jest właśnie coś czego mi brakowało w tej rozmowie. Ja zadałam pytanie o pamięć na początku i trochę się zgubiłam w tym wszystkim o fluorycie i turmalinie. Moje pytanie było prostsze - czy kupując coś z licytacji bez wiedzy o poprzedniku, można to bezpiecznie używać do pracy z pamięcią. Myślę że odpowiedź która tu wyłoniła się to 'tak, ale z uważnością i oczyszczeniem', czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Nebularia00 mniej więcej tak, ale 'uważność' to nie jest formuła - to jest proces. Różne przedmioty wymagają różnego czasu i podejścia. Różaniec Jasnowidzki brzmi inaczej niż fluoryt Galaktyki72 czy turmalin Izoldki92. Każdy z tych przypadków ma inną historię i inną odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy ktokolwiek miał doświadczenie gdzie przedmiot z licytacji faktycznie wyraźnie przeszkadzał w pracy z pamięcią albo skupieniem, i można było to jakoś przypisać temu przedmiotowi, a nie po prostu złemu dniu? Bo tu dużo rozmawiamy o zabezpieczeniach i oczyszczaniu, ale nie bardzo słyszałam historię gdzie coś poszło naprawdę nie tak.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: