Siedzę od lat przy tym samym biurku i dopiero niedawno zaczęłam myśleć o tym, że to miejsce można jakoś zorganizować energetycznie. Zaczęło się od tego, że miałam okropną passę w pracy - wszystko szło jak po grudzie, szef ciągle czepiał się o byle co, projekty się sypały. Koleżanka powiedziała mi żebym popatrzyła co mam na biurku i wokół siebie. No i faktycznie - sterta dokumentów, kubek z odłamaną rączką, zdechły kwiatek w rogu. Wyrzuciłam to wszystko, kupiłam mały kwarc dymny, postawiłam go w lewym rogu biurka (podobno to strona związana z przyjmowaniem energii) i coś się zmieniło. Może to zbieg okoliczności, może nie. Ale zaczęłam się nad tym tematem bardziej pochylać i okazuje się, że jest sporo rzeczy, które można zrobić przy biurku nawet w otwartym biurze gdzie wszyscy na siebie patrzą. Ktoś z was próbował czegoś podobnego? Nie mówię o paleniu kadzideł bo to raczej wykluczone w miejscu pracy 🙂
Kwarc dymny to dobry wybór do przestrzeni biurowej, ale powiem ci szczerze - lewa strona to zależy od tradycji z jakiej korzystasz. W feng shui to nie jest takie proste jak 'lewa przyjmuje, prawa wysyła', bo tam liczy się orientacja relative do wejścia pomieszczenia, nie do osoby siedzącej przy biurku. Masz w ogóle możliwość ustawienia czegoś blisko wejścia do biura czy jesteś ograniczona do powierzchni swojego biurka?
Obsydian pod biurkiem to klasyka i działa, ale uwaga - obsydian trzeba czyścić częściej niż inne kamienie, bo pochłania bardzo intensywnie i jeśli go zaniedbasz to w końcu zacznie to wszystko oddawać z powrotem. Ja bym zalecała raczej turmalin czarny, jest trochę bardziej 'stabilny' w tej roli. Poza tym można go nosić przy sobie co w biurze jest łatwiejsze niż chowanie kamieni pod meblami.
Tu wchodzi pytanie czym w ogóle 'czyścisz'. Bo jeśli kamień ma być przy sobie cały dzień w biurze, naładowanym emocjami i technologią, to wieczorne trzymanie go przy oknie na kilka minut to trochę mało. Ja swój turmalin kładę na selenicie na całą noc - selenitu nie trzeba czyścić (przynajmniej w tej tradycji z którą pracuję) i on sam czyści to co na nim leży. Rano kamień jest jakby 'zresetowany'. Ale to moje podejście, nie jedyne słuszne.
Dyskrecja w biurze to w ogóle klucz do całego tematu. Bo są rzeczy które możesz ustawić otwarcie - kryształ na biurku, mała roślinka - i nikt nie zwróci uwagi. Ale są też zabiegi których nie możesz robić na widoku. Jedną z prostszych rzeczy jaką znam jest pisanie intencji na kartce i chowanie jej pod podkładką na biurko. Brzmi banalnie, ale to forma utrwalenia zamiaru w przestrzeni w której pracujesz. Sigile działają podobnie - narysowane na papierze, włożone gdzieś niewidocznie.
Tiwaz tak, ale to runa która wymaga pewnej konsekwencji - klasycznie jest związana z Tyrem, ofiarą i honorem, nie tylko 'sukcesem'. Jeśli chcesz jej użyć w kontekście zawodowym to ma sens kiedy sprawa jest o sprawiedliwość, o uczciwe traktowanie, o wygraną w jakimś konflikcie. Jako ogólna 'runa na powodzenie w biurze' to raczej wzięłbym Fehu albo Sowilo. Ale to zależy co konkretnie chcesz osiągnąć.
Ja bym powiedział że w kontekście biurowym najlepiej sprawdzają się Fehu i Gebo razem - Gebo to dawanie i otrzymywanie, wymiana, co w środowisku pracy zawodowej ma sens. Można narysować obie na jednej kartce i schować pod klawiaturą. Sprawdzałem to i działa, relacje z współpracownikami zdecydowanie się poprawiły.
Dźwięk to nie jedyna opcja. Spryskiwacze z hydrozolami działają nieźle - np. woda różana albo lawendowa w małym sprytzu, możesz powiedzieć że to odświeżacz powietrza, a energetycznie to oczyszczenie przestrzeni. Działa szczególnie jak dodasz do tego intencję zanim to spryskasz. Inną metodą jest wizualizacja - siedzisz, oddychasz spokojnie i mentalnie zamiatasz przestrzeń wokół biurka. Mniej efektowne niż dym z szałwii, ale możliwe w środowisku biurowym.
A czy może słyszałaście/słyszeliście o tym żeby używać soli? Gdzieś czytałam że mała miseczka z solą morską gdzieś z boku biurka pochłąnia negatywą enrgie (przepraszam za literówkę) i potem ją wyrzucasz. Tylko nie wiem jak często i czy w biurze to też ma sens, bo sól która stoi za długo podobno zbiera do siebie i kiedy jej za dużo to może działać odwrotnie.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy to nie jest tak że wszystkie te rzeczy działają bo człowiek sam się nastraja na inny sposób myślenia kiedy coś ustawia lub zmienia na biurku? Znaczy - kwarc dymny czy nie kwarc, jak masz świadomość że 'zrobiłam coś żeby było lepiej' to po prostu inaczej podchodzisz do sytuacji. Nie podważam tego co robicie, szczerze pytam bo sama mam na biurku mały kamień i nie wiem czy wierzę w mechanizm czy w efekt placebo.
No właśnie, i wracając do praktyki biurowej - mam pytanie do tych którzy mają przy sobie talizmany: czy robicie jakiś 'reset' kiedy wracacie do domu? Czy talizman idzie z wami wszędzie czy zostawiacie go na biurku? Bo jeśli coś jest ustawione jako ochrona przestrzeni, to czy zabranie tego ze sobą nie rozbija tej ochrony?
To jest ciekawe pytanie bo ja akurat zostawiam talizman na biurku - nie zabieram go do domu. Mam takie poczucie że jest przypisany do tej przestrzeni, do tej konkretnej energii miejsca pracy. Ale właśnie zastanawiam się czy to ma sens czy raczej osłabiam jego działanie przez to że nie 'ładuję' go regularnie przy sobie w domu. Ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat?
Można, ale wymaga trochę więcej zachodu niż pierwotne ustawienie. Najpierw trzeba oczyścić przedmiot tak żeby wyzerować poprzednią intencję, potem ustawić nową. Kamień nadaje się do tego nieźle bo możesz go zostawić na noc w zimnej wodzie z solą albo zakopać na chwilę w ziemi. Potem zaczynasz od nowa. Ale zanim to zrobisz - wróćmy do pytania Tymka89 o chodzenie z talizmanem po biurze. Jeśli masz coś związanego z Tiwaz i chodzi ci o uczciwe traktowanie w sporach czy negocjacjach, to logiczne jest żebyś miał to przy sobie kiedy te sytuacje się dzieją, nie żeby leżało na biurku kiedy ty jesteś na sali konferencyjnej.
Dorzucę tu coś z innej strony - ja przez długi czas myślałem o tym podobnie jak Guslarz94, że talizman należy do miejsca. Ale zmieniłem zdanie kiedy zacząłem pracować z czakrą splotu słonecznego w kontekście pewności siebie w pracy. Kamień który noszę przy sobie podczas spotkań jest rozgrzany moją energią, ciepłem ciała, przez kilka godzin przed tym jak ta sytuacja nastąpi. I to jest inne działanie niż kamień leżący na biurku.
cytryn. Kieszeń lewa blisko ciała - no dobrze, w zasadzie brzmi głupio ale przez chwilę miałem go w wewnętrznej kieszeni kurtki blisko mostka. Nie wiem czy to robi różnicę fizycznie ale dla mnie miało znaczenie.
Cytryn to dobry wybór do pracy, zwłaszcza jeśli chodzi o jasność myślenia i komunikację. Ale tu chcę zapytać o coś innego - czy wy w ogóle mówicie swoim współpracownikom co macie na biurkach? Bo ja mam kilka kamieni i koleżanka z sąsiedniego biurka raz zapytała co to jest i trochę nie wiedziałam co powiedzieć.
A ja po prostu mówię że lubię kamyki 🙂 i że to dekoracja. Jakoś nikt nie drąży dalej. Ale właśnie dlatego pytam - czy mała miseczka z solą nie będzie za dziwna żeby tłumaczyć ją jako dekorację?
Hej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które może być trochę nie w tę stronę - ale czy ktoś miał sytuację że talizman czy coś na biurku zaczął działać w sposób który nie był zamierzony? Mam wrażenie że ludzie tu mówią o ustawianiu ochrony i przyciąganiu, ale czy nie ma ryzyka że coś pójdzie nie tak?
To co opisujesz z kolegą brzmi jak efekt zbyt szerokiej intencji, bez precyzji. Jak mówisz 'chcę więcej możliwości' bez żadnego filtra to możesz dostać chaos. Dlatego zawsze powtarzam że intencja przy ustawianiu czegokolwiek powinna być konkretna, nie ogólna. 'Chcę awans w tym kwartale' zamiast 'chcę sukces'.
No i właśnie to jest sedno - w biurze masz dwa tryby działania. Jeden to prywatny, kiedy nikt nie patrzy, możesz chwilę skupić się w sobie, ustawić intencję, poprawić kamień. Drugi tryb to ten przy ludziach, gdzie talizman działa przez obecność, bo nie masz warunków żeby z nim aktywnie pracować. I to nie jest problem, tylko inny rodzaj pracy. Ale wracając do intencji - Guslarz94, to wypowiadasz głośno czy tylko w myślach?
Różnica między głośnym a mentalnym wypowiadaniem intencji to temat który pojawia się w różnych tradycjach i odpowiedzi są rozbieżne. W niektórych systemach magicznych głos ma wartość samą w sobie - dźwięk tworzy wibrację w przestrzeni. W innych liczy się przede wszystkim klarowność wyobrażenia. W biurze ten drugi wariant jest po prostu bardziej praktyczny i nie musi być gorszy.
Ale wracając do tego co mówiłem wcześniej o tym kolega - on twierdzi że kamień który miał na biurku zaczął mu przyciągać kontakty zawodowe których kompletnie nie chciał. Stare połączenia, osoby z którymi celowo urwał kontakt. Czy to może być kwestia złego miejsca kamienia, czy raczej intencja poszła bokiem?
Tak, dokładnie. 'Otwórz drzwi zawodowe' to instrukcja która nie mówi jakie drzwi, od kiedy, w jakim kierunku. Więc jeśli cokolwiek zadziałało to zadziałało dosłownie i bez filtra. Drzwi się otworzyły - tyle. Nie pytano które.
I to jest właśnie argument za tym żeby nie zaczynać od razu od pracy intencyjnej z kamieniami jeśli ktoś nie siedzi w tym od dłuższego czasu. Bo ogólna intencja to jak otwarte zamówienie bez specyfikacji. Ja miałam podobną sytuację z ametystem który miałam na biurku z zamiarem żeby 'przynosił spokój' - i przynosił spokój, tyle że przez kompletne wyłączenie się z dynamiki biurowej. Ledwo reagowałam na emaile, co było trochę problemem.
To co mówi Romualda94 o tej granicy między kamieniem a własną świadomością to jest coś z czym się mierzę od dawna. Przy pracy z czakrami jest podobnie - trudno odróżnić czy coś zmieniło się bo zrobiłem medytację, czy bo zacząłem zwracać uwagę. Ale może to i nie szkodzi że nie wiadomo, jeśli wynik jest OK.
Eklektyczne podejście ma swoje plusy i minusy w kontekście biurowym. Plus jest taki że jesteś elastyczny - bierzesz co działa, nie musisz tłumaczyć sobie że 'ta tradycja nie przewiduje talizmanu w otwartym biurze'. Minus to że brakuje wewnętrznej logiki, więc jak coś nie działa to ciężej zdiagnozować gdzie jest luka.
to jest dobre podsumowanie. Ale mam pytanie do Ciebie - skoro ćwiczysz regularnie, to jak Ty to organizujesz? Masz jeden system czy też trochę mieszasz? I czy w biurze stosujesz to samo co w domu czy jednak osobne zestawy?
