Forum

Asystent AI
Przedmioty z licyta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z licytacji - czy mogą zawierać czary poprzedniego właściciela?

Strona 1 / 2

Wpisy: 267
Rozpoczynający temat
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Kupiłam ostatnio na licytacji Allegro stary różaniec z bursztynu, sprzedawca napisał tylko tyle, że pochodzi z lat 60. i należał do jakiejś starszej kobiety. Sama nie wiem czemu, ale od razu poczułam, że z tym przedmiotem jest coś nie tak - nie w sensie, że zły, raczej jakiś ciężar, jakby coś się do niego przykleiło przez lata. Zrobiłam oczyszczanie solą i zostawiłam na parapecie, ale zastanawiam się, czy to w ogóle wystarczy przy czymś, co było czyjeś przez dziesiątki lat. I tu mam właściwie pytanie do was - czy przedmioty z licytacji, gdzie nie znasz historii, mogą mieć w sobie jakieś programy albo intencje poprzedniego właściciela? Słyszałam o imprinting na przedmiotach, ale nie bardzo wiem, jak to działa przy czymś tak starym i tak mocno używanym jak różaniec.


Odpowiedz
77 odpowiedzi
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tym ciężarem to całkiem typowe przy przedmiotach, które były intensywnie używane w celach duchowych czy rytualnych. Różaniec akurat to specyficzny przypadek, bo takie przedmioty przez lata ładowane są emocjami, prośbami, nieraz desperacją - to zostaje. Nie jestem pewna czy słowo 'program' tu pasuje, ale coś w rodzaju śladu emocjonalnego - jak najbardziej. Mam pytanie - skąd wzięłaś pomysł z solą? Mam wrażenie, że sól przy bursztynie to nie najlepszy pomysł z czysto fizycznego powodu, bursztyn jest miękki i sól go zarysowuje, nie mówiąc o tym, że przy zwykłym soleniu na sucho nie zawsze chodzi o głębszy kontakt z kamieniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Lonia75 nie wiedziałam o tej kwestii z bursztynem, naprawdę dziękuję za zwrócenie uwagi - wzięłam sól kamienną i wsypałam do miski, różaniec leżał na wierzchu, ale nie zakopany. Myślisz, że mogło go to uszkodzić? Sprawdzę jutro dokładnie. A wracając do tego śladu emocjonalnego - czym to się różni od zwykłego przesiąknięcia energią? Bo czytałam, że niektórzy mówią o celowych zaklęciach zakodowanych w przedmiocie, a inne źródła mówią tylko o biernym nasiąkaniu. Jak to rozgraniczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Przy takich przedmiotach wystarczy zwykłe oczyszczenie dymem - szałwia albo palo santo, do wyboru. Sól to przerost formy przy różańcu, moim zdaniem. Chyba że zakopać w ziemi na dobę, to działa lepiej niż cokolwiek innego, sprawdzałam wielokrotnie. Zakopujesz na pełni albo przed pełnią i wyciągasz po 24 godzinach, wszystko co było naładowane odchodzi do ziemi. Tak naprawdę większość przedmiotów z Allegro nie ma żadnej historii magicznej, ludzie sprzedają po babciach różne rzeczy i nie mają pojęcia co to było, więc trochę to wszystko opieramy na naszych własnych odczuciach.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wątek ciekawy, bo rzadko kto o tym mówi wprost. Znam koncepcję psychometrii - umiejętność odczytywania historii przedmiotu przez dotyk - i tam właśnie zakłada się, że przedmioty rejestrują ślady intensywnych przeżyć właściciela. Przy różańcu, który był używany codziennie przez kobietę przez może 30-40 lat, to jest naprawdę duże nasycenie. Ale mam inne pytanie do autorki wątku - czy ten ciężar, który poczułaś, był od razu przy pierwszym kontakcie, czy po jakimś czasie trzymania go w domu? Bo to by zmieniało interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Kasjan ten ciężar poczułam od razu, dosłownie w momencie wyjmowania z koperty. Poczułam coś w dłoni, trudno to opisać, jakby przedmiot był za ciężki jak na swój fizyczny rozmiar. Zanim jeszcze zobaczyłam go dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

powierzchnia bursztynu jest miękka jak paznokieć, więc sucha sól kamienna zostawia mikrorysy, które widać w świetle. Ale nie martw się, to nie katastrofa. Sprawdź czy jest matowy w miejscach kontaktu - jeśli tak, możesz go delikatnie wypolerować oliwą. Co do twojego pytania o rozgraniczenie celowych intencji od biernego nasiąkania - szczerze? Nie wiem czy da się to jednoznacznie rozdzielić z zewnątrz. Moje doświadczenie mówi, że celowe zakodowanie w przedmiocie daje coś ostrzejszego, bardziej kierunkowego, a bierne nasiąkanie to raczej ogólny ciężar bez wyraźnego komunikatu. Ale to subiektywne i każdy może to czuć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze interesuje ta kwestia z przedmiotami po osobach nieżyjących. Kupiłam kiedyś na targu staroci starą broszę - nie z licytacji, ale zasada podobna - i przez kilka tygodni miałam bardzo żywe sny, bardzo konkretne, jakby cudze wspomnienia. Nie twierdzę, że to cokolwiek udowadnia, ale zrobiło na mnie wrażenie. Potem się dowiedziałam od sprzedawcy, że broszę dostał po swojej matce. Sny ustały po tym jak poprosiłam - dosłownie poprosiłam, może to śmieszne brzmi - żeby dać mi spokój. I faktycznie ustały. Nie wiem co o tym myśleć, ale nie zapomnę tego.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, muszę zapytać, bo jestem sceptyczna w takich kwestiach - skąd wiadomo, że te sny miały związek z broszą, a nie ze stresem albo z tym, że sama o tym cały czas myślałaś? Efekt nocebo trochę. Kupujesz stary przedmiot, masz z tyłu głowy, że to po kimś, i mózg ci to podrzuca w snach. Nie mówię, że tak było, pytam szczerze jak to odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Celestynka75 to szczere pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Różnica była dla mnie w tym, że te sny były niesamowicie konkretne - miejsca których nie znałam, twarze, konkretne sytuacje. Zazwyczaj moje sny są chaotyczne. Ale masz rację, że można to wytłumaczyć sugestią. Nie wiem. Wiem tylko co poczułam i że po tym jednym słownym geście przestało się powtarzać. To może być zbieg okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Sny po zakupie cudzych przedmiotów to wyjątkowo częsty temat, słyszałam o tym od wielu osób. I nie chodzi tu o sugestię, bo część z tych ludzi nie wiedziała skąd pochodzi przedmiot. Przy czym muszę powiedzieć, że nie każdy stary przedmiot 'coś robi' - większość jest zupełnie obojętna. Chodzi o intensywność emocjonalną użytkowania. Różaniec używany codziennie z wiarą to coś innego niż ozdobna figurka stojąca na półce od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i właśnie chciałam się zapytać o coś, bo mam podobny problem. Kupiłam zestaw kamieni na licytacji i trochę się zastanawiam, czy kamienie też mogą mieć taki ślad, czy to dotyczy głównie przedmiotów osobistych jak biżuteria czy różańce? Czy kamień, który ktoś trzymał przy sobie, też może coś zatrzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Nebularia00 hej, też to mnie interesuje, bo mam kilka kamieni z drugiej ręki. Słyszałam, że kamienie się oczyszcza inaczej niż biżuterię, bo mają swoją własną strukturę, ale nie wiem czy to przekłada się na zatrzymywanie czyjejś energii. Czy ktoś wie czy na przykład kwarc dymny albo obsydian jest bardziej podatny na takie 'nasiąkanie' niż inne kamienie?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Kamienie to osobna kwestia. W litoterapii mówi się, że kamienie o porowatej strukturze albo takie, które same w sobie działają absorbująco - jak obsydian czy turmalin czarny - łatwiej zatrzymują to co w ich otoczeniu się dzieje. Kwarc jest inny, raczej amplifikuje niż zatrzymuje. Ale przy kamieniach z licytacji faktycznie warto robić oczyszczanie przed użyciem, tyle że inaczej niż przy bursztynie - tu sól mokra czy bieżąca woda to podstawa dla większości kamieni twardych. Tylko sprawdzaj twardość, bo na przykład selenitu wodą nie wolno.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

od razu przy wypakowywaniu - to jest dla mnie ważna informacja. To raczej sugeruje, że nie nakręciłaś się oczekiwaniem, tylko po prostu dostałaś sygnał. Mam jeszcze jedno pytanie - czy wiedziałaś cokolwiek o tej kobiecie poza tym że była starsza? Sprzedawca nic więcej nie napisał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Kasjan napisał tylko, że pochodzi ze Śląska i że to była jego babcia. Nic więcej. Zapytałam go potem czy babcia była religijna - bo różaniec jednak jest specyficznym przedmiotem - i odpowiedział, że bardzo. Codzienne odmawianie różańca przez kilkadziesiąt lat, potem choroba, śmierć. Więc mamy przedmiot silnie nasycony zarówno modlitwą jak i strachem i bólem prawdopodobnie. To chyba wyjaśnia ten ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pierwotnego pytania - bo trochę odbiegliśmy - czy przedmioty z licytacji mogą zawierać 'czary' poprzedniego właściciela? To zależy co rozumiemy przez czary. Jeśli mówimy o celowym zaklęciu nałożonym na przedmiot z intencją działania na kolejnych właścicieli - to jest rzadkie i wymagałoby dość konkretnej wiedzy i intencji. Jeśli mówimy o śladzie energetycznym, nasiąkaniu emocjami i stanami psychicznymi - to jest coś, z czym możemy mieć do czynienia znacznie częściej i co nie wymaga żadnej magicznej wiedzy ze strony poprzedniego właściciela. Różnica jest istotna, bo inne będzie podejście do oczyszczania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Poludnica56 zgadzam się z tym rozróżnieniem, ale mam wrażenie, że często nie da się stwierdzić który przypadek mamy. Szczególnie przy przedmiotach kultu - różańce, krzyże, ikony - granica między intensywną modlitwą a rytualnym ładowaniem intencją jest bardzo cienka. Niektórzy powiedzieliby, że modlitwa to po prostu inny rodzaj zaklęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@inkantka50)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie chciałam się zapytać, bo mnie zastanawia trochę coś innego - czy jest tak, że przedmioty, które miały 'magiczną' funkcję u poprzedniego właściciela, na przykład były używane do wróżenia albo jakichś rytuałów, są bardziej podatne na zatrzymanie jego energii niż zwykłe przedmioty? Jakby ich historia funkcji miała znaczenie, nie tylko intensywność emocji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Inkantka50 to świetne pytanie i myślę, że tak - przedmiot, który był celowo aktywowany, nawet jeśli ktoś robił to intuicyjnie bez żadnej wiedzy, ma inny ładunek niż przypadkowe bibeloty. Miałam do czynienia z talią kart tarota kupioną na Vinted i od razu czułam, że coś jest z nią nie tak. Inna talia z tego samego źródła była czysta jak nowa. Różnica była w tym, że ta pierwsza była wyraźnie używana - porysowane karty, przetarte brzegi, ktoś z niej regularnie korzystał. Zanim zaczęłam jej używać, robiłam oczyszczanie przez kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie myślę nad tym co napisała Inkantka50 o przedmiotach aktywowanych rytualnie. Ta talia tarota z Vinted - dałaś mi do myślenia. Mam pytanie: czy to był taki ogólny dyskomfort przy dotykaniu, czy coś konkretniejszego? Bo zastanawiam się, czy to mogło być po prostu to, że talia była zniszczona albo miała dziwną energię bezpośrednio przy pierwszym kontakcie, zanim jeszcze zdążyłaś się do niej przyzwyczaić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantka50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Aldona03 to było konkretniejsze niż ogólny dyskomfort. Kilka kart było wyraźnie zimniejszych w dotyku niż pozostałe, co jest dziwne, bo talia leżała razem. I jeszcze - kiedy wylosowałam pierwszą kartę przypadkowo, żeby sprawdzić jak talia 'chodzi', dostałam Księżyc odwrócony. Trzy razy z rzędu tę samą kartę przy losowaniu. Może przypadek, ale zastanowiło mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

To z Księżycem odwróconym trzy razy z rzędu przy 78 kartach jest statystycznie mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Mnie bardziej interesuje ten zimny dotyk - czy karty były z innego materiału, laminowane inaczej, może po prostu starsze i wchłaniające wilgoć? Pytam, bo zanim pójdziemy w kierunku energetycznym, warto wykluczyć prozaiczne wyjaśnienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantka50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Kasjan uczciwa uwaga, sprawdziłam - talia była w dobrym stanie, nie czuć było wilgoci, papier był zbliżony. Ale masz rację, że nie mogę tego w 100% wykluczyć. To co zostało mi w pamięci to właśnie to powtórzenie z kartą, bo zimny papier można tłumaczyć różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do kamieni, bo Lonia75 napisała coś co mnie zatrzymało - że turmalin i obsydian są bardziej absorbujące. Mam turmalin czarny właśnie z drugiej ręki i teraz się zastanawiam. Czy to znaczy, że absorbujące kamienie po prostu trudniej oczyścić, czy raczej, że po oczyszczeniu zostają czyste w tym samym stopniu co inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Galaktyka72 trudniej oczyścić to za mocno powiedziane, ale wymaga innego podejścia. Turmalin czarny ma budowę pizoelektryczną - generuje ładunek elektryczny pod wpływem nacisku i temperatury - i to fizycznie przekłada się na to, że jest reaktywny na otoczenie. Praktycznie rzecz biorąc: jedna sesja z dymem może nie wystarczyć, lepiej połączyć z ziemią albo z wodą źródlaną. Ale nie znaczy to, że jest niemożliwy do oczyszczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Przy turmalinie czarnym słyszałem, że można go zakopać w ziemi podobnie jak Wiezowa64 pisała o różańcu. Próbował ktoś tej metody z kamieniami? Mam wrażenie, że przy kamieniu, który sam w sobie ma działać ochronnie, zakopanie ma sens symboliczny - coś jakby reset do stanu podstawowego. Ale nie wiem czy to moje własne wymyślanie, czy jest w tym jakaś tradycja.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Zakopywanie w ziemi ma swoje korzenie w kilku tradycjach jednocześnie - w magii ludowej środkowoeuropejskiej, w hoodoo i w praktykach wicca. Wspólny mianownik jest ten, że ziemia jest traktowana jako neutralizator, nie tyle pochłaniacz co transformator. Ale tu jest niuans, który często się pomija: w tych tradycjach zakopuje się na określony czas i w określonym miejscu, nie byle gdzie. Przy kamieniu używanym ritualnie przez kogoś innego pytałabym się najpierw o to, skąd w ogóle pochodzi przedmiot i jaki miał kontekst użycia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Poludnica56 a skąd to sprawdzić, skoro kupujemy na licytacji i zazwyczaj sprzedający nie wie albo nie mówi? Mam kamień od prywatnej osoby z opisem tylko 'zbieram od lat, sprzedaję kolekcję' i koniec. Żadnych informacji o tym, czy to był kamień dekoracyjny czy używany do czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 267
Rozpoczynający temat
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To właśnie jest ten problem z licytacjami - przy różańcu przynajmniej wiedziałam tyle, że był używany religijnie i przez kogo. Przy kamieniu 'z kolekcji' można spekulować w nieskończoność. Mam wrażenie, że im mniej wiadomo o historii, tym bardziej rozsądne jest solidne oczyszczenie zanim w ogóle zaczniesz go nosić albo używać do czegokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Jasnowidzka Czytam ten wątek i mam takie wrażenie, że zawsze zakładamy że ślad po poprzednim właścicielu jest czymś z czym trzeba coś zrobić, co trzeba usunąć. A co jeśli przy niektórych przedmiotach ten ślad jest właśnie tym co chcemy? Mam na myśli - Jasnowidzka pisała o różańcu naładowanym dziesięcioleciami modlitwy. Może to nie problem, może to zasób?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę rozmowę o kamieniach, naprawdę mi to pomaga. Mam jeszcze jedno pytanie, może trochę z boku: czy jest jakaś różnica w tym jak oczyszczać kamienie, które kupujesz do konkretnego celu - na przykład poprawy pamięci albo koncentracji - a te, które po prostu chcesz mieć? Mam na myśli czy intencja przy zakupie zmienia coś w podejściu do oczyszczania?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ale tu się zatrzymuję, bo mam pytanie które mnie nurtuje od początku. Skoro zakładamy, że kamienie albo różańce mogą 'przechowywać' energię czy intencję, to co stoi za tym mechanizmem? Mam na myśli - jest jakaś spójna teoria dlaczego tak miałoby być, czy to jest bardziej zbiór obserwacji i doświadczeń bez żadnego wyjaśnienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Celestynka75 nie ma spójnej teorii w sensie naukowym, to uczciwa odpowiedź. Natomiast jeśli mówisz o wyjaśnieniu w ramach samych systemów magicznych, to najczęściej odwołują się do koncepcji pola morfogenetycznego Sheldrake'a albo do klasycznej idei eteru jako medium pamięci. Żadne z tych wyjaśnień nie jest naukowe w sensie falsyfikowalnym, ale dają jakiś wewnętrzny szkielet rozumowania. Mnie bardziej przekonuje argument z psychometrii - jako opis zjawiska, nie wyjaśnienie mechanizmu.


Odpowiedz
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Kasjan okej, to mnie trochę uspokaja, że przynajmniej ktoś nie twierdzi, że to udowodnione. Ale ta psychometria to ciekawe - bo jeśli ktoś potrafi odczytać historię przedmiotu przez dotyk, to skąd w ogóle wiadomo, że odczytuje coś rzeczywistego, a nie tworzy narrację na podstawie wyglądu i kontekstu? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to pytanie było dla mnie przez długi czas blokerem. W przypadku tych snów z broszą, o których pisałam wcześniej, wróciłam po kilku tygodniach do sprzedającej i zapytałam o broszę. Okazało się, że kilka szczegółów ze snów zgadzało się z tym co mi powiedziała - konkretne miasto, wiek kobiety której broszy to była. Tego mi nie wytłumaczono przez sugestię, bo nie znałam tych faktów. Ale wiem, że to jeden przypadek i nie dowód.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Izoldka92 to jest właśnie ten rodzaj historii, który sprawia, że temat jest trudny do zbadania, bo ani nie można go obalić, ani potwierdzić na szerszą skalę. Ciekawi mnie jednak co zrobiłaś z tą broszą po tej rozmowie ze sprzedającą - zostawiłaś ją, oddałaś, oczyściłaś?


Odpowiedz
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Wiezowa64 zostawiłam. Sny ustały po kilku tygodniach samoistnie, a sama broszka nie dawała mi żadnego poczucia dyskomfortu, wręcz przeciwnie. Pomyślałam, że jeśli cokolwiek tam było, to już mnie opuściło albo się wyczerpało. Oczyszczałam ją raz dymem ze zwykłej zioła i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 267
Rozpoczynający temat
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie nad tym sama siedzę od początku tego wątku. Ten ciężar który poczułam przy rozpakowywaniu - nie był nieprzyjemny, był po prostu bardzo wyraźny. Nie bałam się go, raczej mi zaimponował. I może właśnie o to chodzi, że chciałam ten różaniec kupić, bo szukałam czegoś do pracy z pamięcią i skupieniem, i może ta historia wbudowana w przedmiot jest właśnie tym czego szukałam, a nie czymś do usunięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Jasnowidzka To co Jasnowidzka opisuje ma swoją analogię w tradycjach buddyjskich - kupuje się przedmioty po lamach czy mnichach właśnie dlatego, że niosą ślad wieloletniej praktyki. Nazywa się to czasem 'blessing by use', błogosławieństwo przez użytkowanie. Tam nie oczyszcza się takich przedmiotów, bo oczyszczenie byłoby właśnie wyrzuceniem tego co wartościowe. Pytanie jest więc inne: skąd masz wiedzieć, że ślad który czujesz to coś co chcesz zatrzymać, a nie coś od czego wolałabyś się odciąć?


Odpowiedz
(@jasnowidzka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Lonia75 i to jest chyba najlepsza rzecz jaką ktokolwiek mi w tym wątku powiedział. Właśnie to. Skąd wiem. Mam jakieś intuicyjne poczucie, że to coś spokojnego i stabilnego, ale czy to wystarczy jako kryterium? Chyba trzeba po prostu obserwować przez czas i zobaczyć co z tego wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za to co napisała Lonia75 o 'blessing by use' - to naprawdę zmienia perspektywę. Ale właśnie przez to mam teraz pytanie, które może jest trochę z boku, ale mnie gryzie: jeśli kupujemy kamień celowo do konkretnego zadania, na przykład poprawy pamięci albo koncentracji, to czy w ogóle ma sens oczyszczać go na początku, skoro może mieć już jakiś ślad użytkowania który wspiera właśnie to? Czy może oczyszczanie przed użyciem to bardziej przyzwyczajenie niż konieczność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Nebularia00 to zależy od czego chcesz zacząć. Jeśli kupujesz kamień z zamiarem wspierania pamięci, to oczyszczanie na początku nie kasuje jego historii - raczej resetuje go do punktu zero, żebyś mogła świadomie nadać mu nowy kierunek. Ale jeśli kupiłaś go od kogoś kto używał go do nauki, medytacji, pracy umysłowej - to pytanie, po co w ogóle resetować. Problem polega na tym, że przy zakupie przez internet rzadko wiesz z czym masz do czynienia.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym kamieniu i pamięci, bo to jest ciekawy wątek który pojawia się w różnych tradycjach. W litoterapii kamienie kojarzone z pamięcią i koncentracją to głównie rozmaryn - no dobra, to zioło - ale z kamieni: fluoryt, szczególnie fioletowy, i herkimer. Fluoryt ma ciekawą historię, bo w medycynie chińskiej jest powiązany z trzecim okiem i przetwarzaniem informacji. Ale mam pytanie do Lonia75 - jeśli kamień 'resetujesz', to jak długo po oczyszczeniu powinien 'leżakować' zanim zaczniesz z nim pracować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Kasjan a mnie zastanawia czy fluoryt kupiony z drugiej ręki w ogóle ma sens do pracy z pamięcią, skoro jest jednym z tych bardziej absorpcyjnych. Mam jeden od osoby prywatnej i szczerze nie wiem co z nim robić. Oczyszczałem go solą suchą przez tydzień, ale nie jestem pewny czy to wystarczyło.


Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Kasjan dobre pytanie, bo nie ma tu jednej odpowiedzi. Słyszałam różne podejścia - od doby do pełnego cyklu księżycowego. Ale ja podchodzę do tego inaczej: obserwuję, jak się czuję przy kamieniu. Jeśli po oczyszczeniu nadal jest coś ciągniącego, niepokojącego, to daję mu więcej czasu. Jeśli jest neutralnie albo po prostu cicho, zaczynam pracę. Żaden kalendarz nie zastąpi tego.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@celestynka75)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji o fluorycie i kamieniach do pamięci i muszę powiedzieć, że trochę mnie to zatrzymało. Bo z jednej strony rozumiem intuicyjne podejście Lonia75, z drugiej - jak odróżnić 'kamień który jest gotowy' od 'mnie się tak wydaje bo chcę żeby był gotowy'? To jest ten moment, gdzie moja sceptyczna część zaczyna się upominać. Może ktoś miał taki przypadek, że myślał że kamień jest czysty, a potem coś go zdziwiło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Celestynka75 tak, miałam. Kupiłam turmalin czarny i oczyszczałam go dymem i wodą źródlaną, wszystko robiłam spokojnie, czułam że jest 'gotowy'. Przez kilka tygodni pracowałam z nim przy medytacji i było dobrze. A potem zaczęłam mieć sny, nie koszmary, ale wyraźne, z powtarzającymi się obrazami, których nie rozumiałam. Dopiero po czasie skojarzyłam, że sny pojawiły się dokładnie kiedy zaczęłam kłaść turmalin przy łóżku. Nie twierdzę, że to wina kamienia, ale zbieżność była zbyt duża żeby ją zignorować.


Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Izoldka92 i co zrobiłaś? Odłożyłaś go, oczyszczałaś ponownie? Bo ja czytam to i myślę o swoim turmalinie z licytacji i trochę mi się robi nieswojo. Nie miałam snów, ale mam go przy biurku i ostatnio gorzej sypiam, chociaż nie łączyłam tego wcześniej...


Odpowiedz
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Galaktyka72 odłożyłam go od łóżka, to było pierwsze. Sny ustały po kilku dniach. Potem zakopałam go w doniczce z ziemią na jakieś dwa tygodnie i zaczęłam od nowa, tym razem trzymam go na biurku, nie w sypialni. Nie wiem czy to 'zadziałało' w jakimś magicznym sensie, ale psychicznie poczułam się lepiej z tym rozwiązaniem. Przy biurku go nie czuję w żaden szczególny sposób, co może oznaczać że po prostu nie interferuje.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To co Izoldka92 opisuje z turmalinem przy łóżku a potem przy biurku to ciekawy przykład tego, że miejsce kamienia może być ważniejsze niż sama historia kamienia. Ale wracam do pytania Nebularia00, bo jeszcze do niego nie wróciłyśmy do końca - jeśli ktoś kupuje kamień specjalnie pod pamięć czy koncentrację i robi to świadomie z zamiarem, to czy sama intencja przy zakupie ma znaczenie? Czy to jak startujemy z kamieniem w ogóle wpływa na to jak potem działa?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: