A właśnie - wracam do swojego bazarowego talerza bo przez całą dyskusję jakoś o nim nie mówiłem. Słuchałem co piszecie o runach i talii Wrozanki i zastanawiam się czy ceramika w ogóle "trzyma" historię tak samo jak drewno czy kamień. Nie wiem skąd mi to przyszło do głowy ale może materiał ma znaczenie.
Rysiek82 dotknął czegoś co w różnych tradycjach jest traktowane różnie. W niektórych podejściach materia porowata - ceramika, kamień niepolerowany, drewno - ma zbierać więcej niż metal czy szkło. Ale to też może być folklor a nie obserwacja. Czy ktoś rzeczywiście to porównywał w jakiś systematyczny sposób?
Ceramika to jest akurat ciekawy przypadek - jest i porowata i w zależności od glazury może być prawie jak szkło. Ale bardziej mnie tutaj zastanawia co Dominisia mówi o codziennym użytkowaniu. Przedmioty używane regularnie przy jedzeniu czy piciu mają inny rodzaj historii niż przedmioty które były przechowywane. To nie jest kwestia materiału tylko natury kontaktu.
Przepraszam że znowu się wtrącam z głupim pytaniem ale to mnie nurtuje - czy różaniec który dostałam po babci i który ona trzymała ale rzadko używała traktujecie inaczej niż gdyby był przez nią codziennie odmawiany? Bo mam wrażenie że oba mogą być nacechowane ale może inaczej.
Kazia.1, to co mówi Filomena o "gęstości" historii mi trafia - moja talia ma coś podobnego. Dostałam ją od osoby która pracowała z nią intensywnie i to czuć inaczej niż gdybym dostała talię z kolekcji której ktoś prawie nie ruszał. Choć z drugiej strony ta nieużywana miałaby może mniej do "przepracowania".
Właśnie - "mniej do przepracowania" to jest sformułowanie które powtarza się w różnych miejscach w tym wątku i chcę się upewnić że dobrze rozumiem co mają na myśli osoby które go używają. Czy chodzi o to że historia poprzedniego właściciela w jakiś sposób koliduje z twoją własną pracą? Bo to wydaje się być kluczowe dla całego tematu wątku.
To porównanie z mieszkaniem mi akurat przemawia bardziej niż większość rzeczy w tym wątku. Ale też zadaję sobie pytanie - czy wy naprawdę rozróżniacie to swoją percepcją, czy raczej wiecie że dany przedmiot ma historię i wasza interpretacja doświadczenia jest przez to kolorowana? Nie pytam złośliwie, naprawdę mnie to ciekawi.
Szczera odpowiedź na pytanie Glogowej jest taka że nie wiem i nikt nie wie na pewno. Ale to co mogę powiedzieć to że Binet już w XIX wieku badał sugestibilność percepcji i wyniki były jednoznaczne - wiedza z góry wpływa na odczyt. Cassandra Eason z tego właśnie powodu proponowała anonimizację obiektów. Więc to nie jest problem wymyślony przez sceptyków, to jest problem który poważni praktycy sami sobie zadawali.
Czytałam ten wątek przez jakiś czas i mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy wy w ogóle uważacie że to ma znaczenie czy potrafimy to zweryfikować? Mam na myśli że jeśli ktoś pracuje z przedmiotem z historią i ta praca mu coś daje, to czy kwestia "czy to naprawdę działa" zmienia cokolwiek w praktyce? Może to jest pytanie które warto postawić zanim pójdziemy dalej z metodologią.
No właśnie, bo to jest pytanie które mam od początku tego wątku i nikt jeszcze nie odpowiedział wprost. Dla mnie to ma znaczenie niezależnie od weryfikacji - ale z innego powodu niż mogłoby się wydawać. Nie dlatego że "wiem" że historia jest zakodowana w materiale. Raczej dlatego że praca z przedmiotem który ma historię zmusza mnie do refleksji, do zadawania sobie pytań, których bym nie zadała przy nowym przedmiocie kupionym w sklepie. I to samo w sobie już coś robi. Czy to jest efekt "magiczny"? Nie wiem. Ale efekt jest.
To co Glogowa podniosła jest według mnie jednym z bardziej sensownych pytań w całym wątku i trochę mi żal że pojawiło się tak późno. Bo jeśli efekt jest w nas - to znaczy że przedmiot z historią działa nie przez tę historię, ale przez naszą wiedzę o niej. Co z kolei tłumaczyłoby dlaczego przedmioty bezimiennes, te z pchlego targu bez żadnej narracji, często "nie działają" - bo nie mamy do nich opowieści. Rysiek82 opisywał że zastanawiał się nad tym talerzem i tworzył hipotezy - i właśnie to mogło uruchomić całą resztę, nie sam talerz.
