powiem wam coś z własnego doświadczenia bo to jest chyba bardziej konkretne niż teorie. Miałem przez jakis czas stary mosiężny pierścień kupiony na Kazimierzu, takie coś czego nie umiałem zidentyfikować, wyglądało na XIX wiek, może starsza robota. Pracowałem z nim przez około dwa miesiące. Nic dramatycznego się nie działo, ale po zakończeniu tego okresu zauważyłem przy porządkach dziennika że przez całe te dwa miesiące ani razu nie napisałem nic optymistycznego. Każdy wpis był albo neutralny albo negatywny. To nie był dla mnie zły czas obiektywnie, ale coś jakby przyciemniało odbiór.
to z tym oddawaniem na bazar dobroczynny to mnie zastanawia, bo jeśli myślimy że coś ma ładunek który nam przeszkadzał, to przekazanie tego innej osobie jest chyba niezbyt w porządku wobec tej osoby? Ale jednocześnie większość ludzi którzy kupują tam rzeczy traktuje to jako zwykłe przedmioty i może dlatego nic im nie robi? To trochę jak wróciłyśmy do pytania Irenki o kolekcjonerów.
właśnie, i to jest ta pętla w której kręci się ten wątek od początku. Jedni czują, inni nie czują, jednym to coś robi, innym nic. Może pytanie nie jest 'czy bazarowe przedmioty są bezpieczne' tylko 'dla kogo i w jakich okolicznościach są bezpieczne', bo te same przedmioty najwyraźniej działają zupełnie różnie na różnych ludzi i przy różnym sposobie użycia.
Właśnie, i to jest ta pętla w której kręci się ten wątek od początku. Jedni czują, inni nie czują, jednym to coś robi, innym nic. Może pytanie nie jest 'czy bazarowe przedmioty są bezpieczne' tylko 'dla kogo i w jakich okolicznościach są bezpieczne', bo te same rzeczy działają zupełnie inaczej na różnych ludzi. I to chyba jest bardziej uczciwa odpowiedź niż jakakolwiek lista zasad.
Ale właśnie z tą biżuterią po babci o której mówiłam, przez pierwsze dwa tygodnie nic nie czułam zupełnie. Sny zaczęły się dopiero po miesiącu regularnego noszenia. Więc tydzień jako test to za mało w moim przypadku przynajmniej.
z tym pierścieniem z Kazimierza co o nim pisałem, też nie od razu. Pierwsze dwa tygodnie absolutnie nic, potem ta narastająca drażliwość. Myśle że jeśliby ktoś testował tydzień i powiedział 'ok jest czysto' to by się po prostu za wcześnie wyrobił z opinią.
ale jak to odróżnić od normalnego przytotowania się do czegoś nowego? bo mi sie wydaje że jak zaczynamy robic coś nowego w ogóle, każdy rytał, każda praktyka, to na początku też się dzieją jakies zmiany. skąd wiedziec że to od przedmiotu a nie od samej praktyki?
to by znaczyło że ktoś totalnie nowy nie powinien w ogóle zaczynać od bazarowych przedmiotów, tylko najpierw wypracować sobie jakąś swoją praktykę z czymś neutralnym, a dopiero potem? ale co to właściwie jest 'coś neutralnego' w tym kontekście, nowe rzeczy kupione w sklepie?
czytam tę rozmowę i mam wrażenie że kręcimy się trochę wokół tematu który jest trudny do uchwycenia bo każdy ma inny zestaw doświadczeń. Mnie zastanawia coś innego, mianowicie czy sam bazar jako miejsce coś wnosi. Kupujesz od konkretnej osoby, w konkretnym miejscu, otoczona innymi rzeczami i innymi ludźmi, targujecie się, jest jakiś kontakt. Czy to jest obojętne dla tego co zabierasz do domu?
a sklep z antykami to w ogóle lepsza opcja z energetycznego punktu widzenia? szczerze nie wiem, bo tam są rzeczy które siedzą latami i nikt ich nie kupuje, to też jakoś działa na to czym są. Nie wiem czy lepiej mieć sto różnych osób przez jeden dzień, czy jedną właścicielkę sklepu przez pięć lat.
no ale Bozenka63 właśnie miała problemy ze snem mimo że znała historię i to był jeden człowiek, babcia. Więc czy ta wiedza o historii w ogóle coś zmienia, czy tylko sprawia że czujemy się pewniej, a i tak efekty mogą być te same?
to rozróżnienie metal versus kamień jest ciekawe ale myślę że zanim pójdziemy w tę stronę, warto się zastanowić czy nie robimy tu błędu. Mówimy o właściwościach materiału jakby były stałe, a przecież różne tradycje traktują to różnie. W niektórych żelazo jest tym co odpędza, w innych przyciąga. Więc może to nie jest właściwość metalu jako takiego, tylko to co z nim robimy i jak na niego patrzymy?
to pytanie o weryfikację pojawia sie co jakiś czas w tej rozmowie i za każdym razem trochę kręcimy się w kółko. Bo żeby zweryfikować trzeba by mieć grupę kontrolną, jednakowe warunki, a to jest niemożliwe przy praktyce którą każdy robi trochę inaczej. Nie mówię że to zły pomysł, po prostu z natury tej praktyki chyba nie da się.
wcale nie brzmi dziwnie, ja to rozumiem. Biżuteria po babci też się jakoś wybrała, tzn. ze wszystkich rzeczy po niej ta bransoletka była ta. Ale właśnie Irenka05 zadaje ważne pytanie, bo mój przypadek to jedna właścicielka, jedna historia, i tak wywoływała sny. Nóż z nieznaną historią to zupełnie inne ryzyko.
hej, trochę wychodzę od tematu ale mam pytanie bo coraz bardziej sie gubię. mówimy tu o ryzyku, ale chyba chodzi o dwie różne rzeczy. Jedno to że przedmiot może mieć jakieś własne 'echo' po poprzednich właścicielach i może nam wchodzić w droge. A drudzie to że jak robimy rytuały długo, to coś sie zmienia w nas samych niezależnie od przedmiotu. To są chyba osobne rzeczy, tak?
ale Trzygłow06, to zmienia jedno bardzo konkretne. Jeśli zmiany wychodzą z regularności praktyki a nie z przedmiotu, to oczyszczenie przedmiotu nic nie da. Trzeba by raczej przerwać praktykę albo ją zmodyfikować. Czyli diagnoza jest ważna nie tylko ze względu na ciekawość, ale dlatego że różne przyczyny mają różne sposoby radzenia sobie.
czytam całą tę rozmowę i mam takie pytanie. Czy ktoś z was w ogóle rozmawiał z kimś kto sprzedaje takie rzeczy na bazarze? Bo zastanawiam się czy sprzedający wiedzą skąd mają towar i czy w ogóle o tym myślą. Może część tych przedmiotów pochodzi z likwidacji mieszkań i nikt ich nie dotknął od lat, a może ktoś je wcześniej czyścił. Nie wiem czy to ma znaczenie ale wydaje mi się że to jest zupełna czarna skrzynka.
i to nas znowu sprowadza do tego że jedyna wiedza jaką mamy to nasza własna reakcja. Skoro sprzedający nic nie wie, historia jest nieznana, oczyszczenie nie jest pewne, to zostaje tylko: jak się z tym czujesz, co się dzieje przez pierwsze tygodnie, czy coś zmienia się w snach albo samopoczuciu. To jest biedna metoda ale chyba jedyna dostępna.
