Ostatnio znowu zacząłem regularnie bywać na targu staroci i zaczął mnie trapić jeden temat, który chyba nigdy nie miał tu swojego wątku. Kupuję tam czasem różne przedmioty, głównie stare metalowe rzeczy, jakieś klamry, pierścienie, zdarzyły się nawet miedzianne naczyńka. Problem jest jeden: nie mam pojęcia, przez czyje ręce to przechodziło ani do czego było używane. Część sprzedawców twierdzi, że to zwykłe rynkowe graty, ale zdarzyło mi się kilka razy, że przedmiot po przyniesieniu do domu wyraźnie coś zmieniał w pomieszczeniu. Trudno to opisać słowami, ale było ciężej. Przestałem używać tych rzeczy w pracy rytualnej, ale siedzę nad pytaniem: czy w ogóle da się coś takiego oczyścić na tyle, żeby było bezpieczne? I jak to w ogóle rozpoznać, że coś jest 'załadowane', zanim zaczniemy to obsługiwać?
Akurat miałam podobną sytuację z wisiorkiem ze szkła opalowego, kupionym na pchlich targach gdzieś na Dolnym Śląsku. Na oko piękny, bez skazy. W domu jednak przez kilka dni miałam wrażenie, że jest mi po prostu ciężej oddychać, nie dosłownie, ale energetycznie. Ostatecznie zakopałam go w ziemi na kilka tygodni i odpuściłam temat. Ale mam do ciebie pytanie, Telesfor62 - czy to 'cięższe' po przyniesieniu dotyczyło konkretnego miejsca w mieszkaniu, czy całego? Bo mnie zastanawia, czy rzecz sama przenosi to, czy coś po prostu wzmacnia to, co już jest w miejscu.
To jest jeden z tych tematów, przy których nie ma jednej dobrej odpowiedzi i trochę mnie to cieszy, bo przynajmniej dyskusja może być uczciwa. Przedmioty z bazarów to duży worek. Inne jest ryzyko przy starych biżuteryjnych rzeczach po zmarłych, inne przy ceramice ceremonialnej, a jeszcze inne przy jakichś masowo produkowanych talizmanach robionych na sprzedaż w Azji. To są kompletnie różne kategorie energetyczne. Eterydo, a ten wisiorek zakopałaś i co? Zostawiłaś w ziemi na stałe czy po jakimś czasie odkopałaś?
Ja bym się tu zatrzymał przy tym, co powiedziałeś o metalowych klamrach i pierścieniach, Telesfor62. Metal to wyjątkowy przypadek, bo według różnych tradycji (nie tylko słowiańskich) trzyma energię długo i głęboko. Żelazo szczególnie. Miedzianna misa to inna historia niż żelazna szpilka z XVI wieku. Próbowałeś robić z tymi przedmiotami coś zanim poczułeś zmianę, czy samo ich obecność w przestrzeni robiła robotę?
A ja mam pytanie może naiwne, ale co to właściwie znaczy, że coś jest 'załadowane'? Karta z tarota którą mam od rodziców jest stara i używana i zastanawiam się czy o to samo chodzi. Czy chodzi o to ze coś na ten przedmiot wpływało przez długi czas, czy o jednorazowe silne zdarzenie? Bo te dwa przypadki to chyba różne rzeczy?
No właśnie to jest sedno sprawy i wydaje mi się że mało kto o tym mówi otwarcie. Rytuały robione regularnie z jednym przedmiotem budują z nim relacje, to nie jest kwestia jednorazowego użycia. Jeżeli ten przedmiot ma swoją historię, której nie znamy, to ta historia przez regularną pracę zaczyna się aktywizować. Trochę jakbyś podlewał roślinę i nie wiedział czy to chwast. Na początku nic, po miesiącu już problem. Ja mam zasadę, że nic z bazaru nie wchodzi do rytuałów przez co najmniej trzy miesiące i przez ten czas leży sobie w określonym miejscu.
Trzeba sie tu zapytać bo nie rozumiem jednej rzeczy. Czy to znaczy że stare przedmioty są z zasady złe do magii? Bo moja babcia miała stary bursztyn, który przekazała mi przed śmiercią i nie wiem czy powinnam się go bać czy nie. To chyba inna sytuacja niż coś z bazaru, ale nie jestem pewna dlaczego.
A ja tu powiem coś z trochę innej strony, bo u mnie w domu miałam kiedyś starą szafę kupioną właśnie z ogłoszenia, nie z bazaru, ale z drugiej ręki. I przez jakiś czas dzieją się w tej szafie dziwne rzeczy, skrzypi sama z siebie w nocy, czułam że ktoś stoi obok niej. Nie wiem czy to kwestia energii, czy po prostu drewno pracuje, ale zanim wyrzuciłam tę szafę było mi z tym niedobrze. To jest inny temat niż amulety, ale chyba podobny mechanizm, nie?
Mam takie pytanie do was wszystkich, bo trochę czytam ten wątek i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że jeśli kupię na bazarze stary kamień, na przykład ametyst, i będę go regularnie czyścić, powiedzmy raz w tygodniu, to nadal nie będzie bezpieczny? Czy w ogóle jest jakieś oczyszczenie, które jest pewne?
No i właśnie ten nóż rybacki z Helu to jest ciekawy przypadek, bo ten człowiek kupił go, używał, nic nie czuł przez kilka miesięcy. A potem zaczął mieć sny, dość konkretne, o morzu, o tonięciu, i to nie były przyjemne obrazy. Lekarz nic nie znalazł, wszystko w porządku. Oddał nóż z powrotem znajomemu, który go sprzedał dalej, sny ustały. Teraz pytanie: czy to był ten nóż, czy to była zbieżność? Bo sam nie wiem co o tym myśleć.
Czytam i zastanawiam się, czy to znaczy że same negatywne rzeczy mogą przechodzić z przedmiotów na człowieka, czy dobre też? Bo jeśli tak to przecież amulety ochronne działałyby na tej samej zasadzie, tylko w drugą stronę.
Ale skoro to działa w obie strony to dlaczego kupowanie starych amuletów na bazarze jest złe? Przecież ktoś mógł w nich zapisać dobrą energię, ochronę albo coś podobnego.
Wracając do pytania Irenka05, bo Eteryda dobrze to ujęła, chcę tylko dodać jeden szczegół. Stare amulety ochronne, szczególnie słowiańskie, były bardzo często robione na konkretny dom, konkretne zwierzęta, konkretną rodzinę. Zakopywano je pod progiem, chowano w belkach. Jak dom szedł do rozbiórki to zostawały i mogły trafić na bazar. Taki amulet miał konkretnego właściciela i konkretne zadanie. Czy zadziała na inną osobę, nie wiem. Ale czy jest neutralny? Raczej nie.
Ja nie wiedziałam że amulety zakopywano pod progiem! A ta moja szafa to mnie bardziej zastanawia teraz. Jak ją wynosiłam, to spod dolnej listwy wypadł jakiś stary kawałek materiału zawinięty w sznurek. Wyrzuciłam od razu bo myślałam że to śmieci. Teraz się zastanawiam czy to nie był jakiś amulet zostawiony przez poprzednich właścicieli.
Bordowy i związany kilka razy, to może być wiele rzeczy, ale faktycznie brzmi jak coś celowo ułożonego, a nie przypadkowego. Gosiunia, jak się w praktyce rozpoznaje, że coś było zrobione intencjonalnie jako amulet a nie po prostu trafiło tam przez przypadek? Czy jest jakiś wyznacznik, bo sama nigdy nie trafiłam na coś takiego fizycznie.
Ja wracam do wątku Kupala, bo on mnie trochę gryzie. Ta kwestia z nożem rybackim i snami o tonięciu, to jest akurat coś co pojawia się w różnych tradycjach nadmorskich i nie tylko. Nóż rybacki był przez lata z człowiekiem na wodzie, przy połowach, przy pracy. Mógł być przy trudnych chwilach, może przy wypadkach, może przy śmierci ryb, może przy czymś gorszym. Metal trzyma długo. Nie dziwię się że coś z tego zostało.
a propos tych snów, czy ktos tu miał sny które mogły być związane z jakimś konkertnym przedmiotem? Bo ja ostatnio mam bardzo dziwne sny ale nie mam nic nowego w domu, tylko tę starą tatotę po rodzicach...
Dobry pomysł z osobnym tematem, bo tutaj rozmawiamy o czymś trochę węższym. Ale zanim odpłyniemy za daleko, chciałem jeszcze zapytać Telesfor62: mówisz że metal trzyma długo, a jak długo to jest długo? Czy po dziesięcioleciach użytkowania noża to co jest zapisane jest wciąż tak samo aktywne, czy z czasem słabnie?
A czy ktoś próbował kiedyś świadomie kupić coś na bazarze i zobaczyć co to ma w sobie, nie przypadkowo, ale celowo, żeby sprawdzić? Tak bardziej eksperymentalnie. I czy to w ogóle ma sens czy lepiej tego unikać?
i to poczucie że wchodzisz w cudzy pokój to było coś co przyszło od razu, czy dopiero po chwili siedzenia z tym różańcem? Bo zastanawiam się czy to jest ten rodzaj intuicji który można wyćwiczyć, żeby szybciej wiedzieć jeszcze przed kupnem.
Ja nie wiem czy bym to nazwał eksperymentem sensu stricto, ale trochę tak podchodziłem do jednego noża który znalazłem na bazarze w Gdańsku. Stara robota, wyglądał na rybacki albo na coś zbliżonego. Wziąłem go do ręki i od razu poczułem coś nieprzyjemnego przy nadgarstku, jakby zimny ciąg. Kupiłem i miałem sny, o których pisałem. Więc pod kątem 'sprawdzania co jest w środku' wyszło mi dość jednoznacznie, ale raczej nie polecałbym tej metody szeroko.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro metal tak trzyma, to dlaczego ludzie kupują stare miecze, sztylety, historyczne noże na aukcjach albo do kolekcji i nic się nie dzieje? Jest mnóstwo kolekcjonerów broni białej i większość z nich nie ma żadnych snów ani zimnych ciągów.
To jest właśnie moje pytanie od początku tego tematu! Ja nie mam żadnych specjalnych zdolności i kupuję różne rzeczy na bazarach, więc jak mam wiedzieć co jest bezpieczne? Telesfor62, czy są jakieś zewnętrzne oznaki, które cokolwiek mówią, bez odczytywania?
Właśnie, a to jest ta granica między zdrowym rozsądkiem a ezoterycznym odczytywaniem, o której mało kto mówi. Instynkt to jest pierwsza linia, która nie wymaga żadnej praktyki. Szczerze, większośc złych zakupów bazarowych o których słyszałam, to był przypadek kiedy ktoś wiedział że coś jest nie tak i i tak wziął. Nie wiedział ezoteryczne, po prostu wiedział.
Jest jeszcze jedna kwestia której nikt tu nie poruszył a mnie zawsze zastanawia. Mówicie o tym co przedmiot trzyma z przeszłości, ale długotrwałe rytuały robione z danym przedmiotem mogą go zmienić na tyle że ta przeszłość przestaje mieć znaczenie. Znam podejście w kilku tradycjach, żeby stary przedmiot nie oczysczać, tylko długo pracować z własną intencją żeby po prostu nadpisać. Czy ktoś to próbował?
ten dziennik to dobra myśl ale powiem szczerze że większość ludzi tego nie robi, bo na początku wydaje się że nie ma sensu. Sam tak miałem. A potem jak coś zaczyna dziwnie działać, to nie masz żadnego punktu odniesienia z przed kilku tygodni i nie wiesz czy to od zawsze tak było czy nie.
słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie że cały czas mówimy o odczuwaniu i snach jako dowodzie, ale nikt nie mówi o czymś bardziej mierzalnym. Bo co jeśli ktoś kompletnie nie śni albo sny nie pamięta? To znaczy że jest bezpieczny, czy że nie ma żadnego sygnału ostrzegawczego i nie wie że coś się dzieje?
