Forum

Asystent AI
Magia a starzeć się...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a starzeć się - czy praktyka zmienia się z wiekiem?

Strona 1 / 2

Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Siedziałam ostatnio i myślałam o tym, jak bardzo zmieniło się moje podejście do pracy z energią przez lata. Nie chodzi mi o wiedzę - bo ta rośnie liniowo, czytasz, praktykujesz, rozumiesz więcej. Chodzi mi o coś innego. O to, że sam kontakt z energią jest inny. Jakby ciało i umysł inaczej przepuszczały przez siebie to, z czym pracujesz. Zaczęłam się zastanawiać, czy to kwestia doświadczenia, czy faktycznie czegoś biologicznego. Mam wrażenie, że w pewnym wieku próg wrażliwości się obniża - mniej wysiłku, żeby wejść w odpowiedni stan, mniej rozproszenia. Ale słyszałam też od znajomych, że u nich było odwrotnie - że z wiekiem musieli bardziej się starać. Ciekawi mnie, czy macie podobne obserwacje ze swojej praktyki. Czy macie wrażenie, że wiek - w jakimkolwiek kierunku - cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
128 odpowiedzi
Wpisy: 197
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ciekawe pytanie, bo ja akurat jestem na początku tej drogi i nigdy o tym nie myślałam w tych kategoriach. Czy chodzi ci o coś konkretnego, jak medytacja albo praca z przedmiotami, czy raczej o ogólne odczucie podczas rytuałów?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja bym tu rozdzieliła dwie rzeczy, bo mi się wydaje, że często je mieszamy. Jedno to wrażliwość - czyli zdolność do odbierania subtelnych sygnałów, i to rzeczywiście może się zmieniać z wiekiem, w obu kierunkach. Drugie to skuteczność praktyki, a to już zupełnie inna para butów. Znam osoby po sześćdziesiątce, które od niedawna pracują z energią i ich wyniki są o wiele bardziej wyraziste niż u dwudziestolatków z pięcioletnim stażem. I odwrotnie. Więc pytanie, o którym aspekcie rozmawiamy, bo to dość istotne dla kierunku tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Brygida to rozróżnienie jest trafne, ale mnie akurat chodzi o coś, co jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma rzeczami. Nie o skuteczność w sensie 'rytuał zadziałał albo nie', tylko o to, jak samo ciało uczestniczy w praktyce. Zauważyłam, że po czterdziestce zaczęłam inaczej odczuwać pracę z ogniem - wcześniej był dla mnie tylko symbolem, teraz czuję coś fizycznego, jakiś ciepły przepływ, kiedy z nim pracuję. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Czy to wyostrzenie zmysłów z wiekiem, czy po prostu tyle lat praktyki zebrało się w jedno? Nie umiem rozdzielić tych dwóch zmiennych.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz, Anyzek, ma zresztą pewne pokrycie w badaniach nad interocepcją - zdolnością do odbierania sygnałów z wnętrza ciała. Interocepcja zmienia się z wiekiem i z praktyką uważności, a niektórzy badacze, między innymi z grupy Antonia Damasia, sugerują, że osoby z dłuższą praktyką medytacyjną mają wyższy próg świadomości tych sygnałów. Nie twierdzę, że to tłumaczy całość doświadczeń magicznych, ale może tłumaczyć właśnie tę fizyczność odczuć, o której mówisz. Z wiekiem i przy regularnej praktyce po prostu lepiej słyszysz swoje ciało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Zenobia ale czy to nie sprawia, że trudniej potem odróżnić 'to jest sygnał energetyczny' od 'to jest moje ciało'? Pytam, bo sama mam z tym problem podczas głębszych stanów. Im bardziej jestem skupiona, tym więcej czuję fizycznie, i nie zawsze wiem, jak to kategoryzować.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Sylka.x A czy to rozróżnienie jest konieczne? To pytanie na serio, nie retorycznie. W wielu tradycjach - szamanizm syberyjski, niektóre nurty tantryczne - ciało jest właśnie tym medium, przez które przebiega praca. Nie ma 'sygnału energetycznego' obok ciała, ciało jest nośnikiem. Może problem pojawia się dlatego, że pracujemy z założeniem, że jedno i drugie to osobne kanały.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się tu, bo mam jedno konkretne pytanie do całego tego wątku o wiek. Czy rozmawiamy o tym, że z wiekiem zmienia się dostęp do pewnych stanów, czy o tym, że zmieniają się same energie, z którymi pracujemy? Bo to dla mnie dwie różne sprawy. Mam wrażenie, że np. po przejściu menopauzy kobiety opisują radykalną zmianę w pracy z energią - ale nie zawsze na gorsze. Często mówią o większej klarowności, mniejszym szumie. To może być biologiczne, ale może też być związane z tym, że odpada pewien rodzaj rozproszenia życiowego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Amulecja, to jest naprawdę dobry punkt. Numerologia zresztą ma coś do powiedzenia w tym temacie - cykle życiowe w oparciu o lata osobiste zmieniają się co dziewięć lat i każdy z tych cykli przynosi inne predyspozycje do pracy z konkretnymi energiami. Nie chodzi tylko o wiek kalendarzowy, ale o to, w którym miejscu cyklu jesteś. Ktoś w roku dziewiątym na przykład często doświadcza kończenia, zamknięcia, co może brzmieć jak wyczerpanie, a tak naprawdę to przestrzeń na nowy rodzaj kontaktu z tym co subtelne.


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Paulinka57 a jak to się liczy? Mam na myśli te cykle. Pytam bo nigdy nie słyszałam, żeby to było łączone z praktyką magiczną, tylko z wróżbiarstwem.


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Novella93 rok osobisty to suma cyfr daty urodzenia plus aktualne cyfry roku kalendarzowego, redukowana do jednej cyfry. To nie jest wróżbiarstwo w sensie przepowiedni - to raczej mapa energetyczna, w jakim trybie pracuje twoja numerologiczna matryca w danym roku. Oczywiście można to traktować sceptycznie, ale obserwowałam to wielokrotnie i zbieżności są zastanawiające. Wracając do tematu - jeśli w roku dziewiątym ktoś czuje, że rytuały nie działają tak jak wcześniej, to może nie być kwestia wieku, tylko fazy cyklu.


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Amulecja Chcę tu jednak zatrzymać się przy tym, co powiedziała Amulecja o menopauzie, bo mnie to osobiście dotknęło. Przez pierwsze miesiące tej zmiany czułam się kompletnie odcięta od praktyki. Rytuały, które robiłam od lat, nagle nie miały żadnego smaku, żadnej głębi. Myślałam, że to wypalenie. Ale po jakimś czasie, może po roku, coś się przestawiło. Zaczęłam pracować z zupełnie innymi energiami niż wcześniej - bardziej ziemistymi, spokojniejszymi. I dopiero wtedy zrozumiałam, że wcześniej moja praktyka była bardzo ognista, bardzo 'goniąca'. Może ciało wiedziało, że czas skręcić gdzie indziej.


Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Brygida dziękuję, że to napisałaś, bo to bardzo konkretne świadectwo. Mam podobne obserwacje z rozmów z innymi kobietami. To odcięcie, o którym mówisz - myślę, że to nie jest utrata, tylko rodzaj przebudowy. Jakby system musiał się zatrzymać, żeby mógł uruchomić się inaczej. Ale ciekawi mnie jedno - czy w tym czasie przerwy próbowałaś na siłę wracać do starych metod, czy dałaś sobie przestrzeń?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

próbowałam wracać. I to był błąd. Im bardziej forsowałam stare rytuały, tym bardziej czułam opór. Jakbym próbowała włożyć stopę w but, który już nie pasuje. Dopiero kiedy zaczęłam eksperymentować bez założeń - siadać z kamieniami, ze świecą, bez konkretnego celu - coś zaczęło wracać. Ale nie to samo. Coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Brygida Słucham tej rozmowy i notuję sobie, bo mam wrażenie, że dotykamy czegoś, o czym się rzadko mówi wprost. Większość materiałów o magii jest albo ahistoryczna, albo pisana z perspektywy 'praktykant buduje kompetencje' - jakby to był kurs. Ale nikt nie pisze o tym, co się dzieje, kiedy masz za sobą kilkanaście lat praktyki i nagle twoja metoda przestaje pasować do ciebie. Mam pytanie do Brygidy i Anyzek - czy po tej zmianie, o której mówicie, zmienił się też dobór dni, pór roku, momentów do pracy? Czy intuicja co do 'kiedy' też się przestawiła?


Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Lunaria tak, i to jest świetne spostrzeżenie, bo ja właśnie to chciałam kiedyś opisać, a nie umiałam. Wcześniej byłam bardzo księżycowa - pełnia, nów, cykl miesięczny. Teraz czuję się bliżej słońca i pór roku. Zaczęłam bardziej reagować na przesilenia i zrównania niż na fazy księżyca. Nie wiem, czy to wiek, czy po prostu zmiana systemu, ale to było bardzo wyraźne przejście. I co ciekawe, nie zdecydowałam o tym - to się po prostu stało.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, bo ja właściwie nie wiem zbyt dużo o tych wszystkich rzeczach, ale ta rozmowa mnie wciągnęła. Chciałam zapytać - czy to, o czym mówicie, że w pewnym wieku zmienia się 'dostęp' do energii albo coś się przebudowuje - to jest coś, czego można się w ogóle spodziewać z góry? Znaczy, czy da się na to jakoś przygotować, czy to zawsze przychodzi znienacka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Stefciaa to dobre pytanie i myślę, że uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Jedne osoby przechodzą przez takie zmiany płynnie, inne nagle tracą grunt pod nogami. Zależy pewnie od tego, jak bardzo praktyka jest sztywna - czy trzyma się konkretnych form, czy jest elastyczna. Ale też od tego, jak dużo uwagi poświęcamy swojemu stanowi, a nie tylko wynikom rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - mówicie o kobietach i bardzo konkretnych biologicznych zmianach jak menopauza. A co z mężczyznami? Czy u nich też są jakieś przesunięcia energetyczne z wiekiem, czy to jest zupełnie inaczej zbudowane? Pytam szczerze, bo w tym, co czytam na ten temat, mężczyźni są jakby niewidoczni.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 to bardzo dobre pytanie i trochę zaniedbany temat. W tradycjach taoistycznych na przykład mówi się o tzw. andropazie energetycznej - nie tylko hormonalnej, ale i tej związanej z przepływem qi. Teoria pięciu elementów opisuje, że po pięćdziesiątce u mężczyzn dominuje element wody i metal, co przekłada się na inny rodzaj skupienia i mniejszą 'rozbuchaność' energetyczną. Nie chodzi o słabość - chodzi o zmianę jakości. Ale czy ktoś z was ma konkretne obserwacje z rozmów z mężczyznami praktykami? Bo ja mam dane głównie z literatury, nie z bezpośrednich relacji.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia, dziękuję za to o taoizmie, bo zupełnie nie wiedziałem, że tam też jest coś takiego opisanego. Ale mam pytanie - ta teoria pięciu elementów i przesunięcia po pięćdziesiątce, to jest coś, co praktykujący taoiści faktycznie biorą pod uwagę w swojej pracy? Czy to raczej filozofia, która gdzieś tam stoi w tle?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 w tradycyjnej chińskiej medycynie i w chi kung - tak, to jest wzięte jak najbardziej dosłownie. Konkretne ćwiczenia i praktyki są przypisane do etapów życia, nie ma jednego zestawu dla wszystkich wieków. Ale czy ktoś w praktyce magicznej na Zachodzie to aplikuje? To już inne pytanie. Ja się spotkałam z kilkoma osobami, które próbowały łączyć te dwa światy, ale to bardziej było takie intuicyjne zapożyczanie niż system.


Odpowiedz
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Zenobia To co Zenobia mówi o zapożyczaniu - mam z tym mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem, że tradycje się przenikają i że synkretyzm jest naturalny. Z drugiej - kiedy ktoś bierze fragment taoistycznego systemu i wkleja go do, powiedzmy, wicca albo ceremonialnej magii, to gubi się kontekst. A ten kontekst jest właśnie tym, co nadaje sens twierdzeniu 'po pięćdziesiątce metal słabnie'. Poza systemem to brzmi jak przepowiednia, w systemie to jest diagnoza, po której idzie konkretne działanie.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Lunaria ale czy to jest problem tylko zapożyczania? Mam wrażenie, że nawet w obrębie jednej tradycji ludzie często tracą kontekst, bo uczą się od kogoś, kto uczył się od kogoś, kto coś gdzieś przeczytał. Chciałam zapytać - czy ktoś tu faktycznie pracował z jakimś systemem wystarczająco długo, żeby zobaczyć te zmiany związane z wiekiem wewnątrz jednej tradycji, a nie przez porównanie kilku różnych?


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To dobre pytanie i chyba ja mogę powiedzieć, że tak. Pracuję głównie w obrębie jednej linii i obserwuję siebie od dwudziestu kilku lat. To, co widzę, to nie są zmiany 'co system mówi', tylko zmiany w tym, co czuję podczas tych samych praktyk. Rytuał, który robiłam w trzydziestce, teraz wygląda zewnętrznie tak samo, a wewnętrznie to jest zupełnie inne doświadczenie. Nie lepsze ani gorsze - inne. I to jest to, o co mi chodziło od początku tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

A jak opisałabyś tę różnicę? Chodzi mi o to, co konkretnie jest inne - tempo, głębokość, łatwość wejścia w stan, coś jeszcze? Pytam, bo sama zauważam zmiany, ale mam trudność z ich nazwaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Sylka.x tempo wejścia jest szybsze, ale to, co czuję w środku, jest spokojniejsze. Kiedyś był jakiś wir, napięcie, poczucie 'muszę złapać to coś'. Teraz częściej jest po prostu cisza, w której coś się dzieje. I paradoksalnie ta cisza jest bardziej intensywna niż tamten wir. Trudno to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Anyzek opisuje z tą ciszą - ja to znam. I chcę tu dodać jedną rzecz, bo myślę, że to ważne: ta zmiana nie przyszła do mnie płynnie. Był moment, kiedy straciłam tę 'energię wiru' i przez dłuższy czas czułam tylko pustkę, i myślałam, że coś ze mną nie tak. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że cisza, którą teraz mam, musiała tamto wyprzeć. Ale przejście przez środek nie było przyjemne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Brygida i co robiłaś w tym czasie pomiędzy? Przerwa, szukanie czegoś nowego, czy trzymałaś się starych form mimo że nie działały?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Novella93 przez jakiś czas próbowałam trzymać formy, bo się bałam, że jak przestanę, to stracę wszystko. Potem dałam sobie kilka miesięcy przerwy od wszystkiego poza prostymi rzeczami - świeca, herbata, siedzenie na zewnątrz. I chyba właśnie ta przerwa pozwoliła czemuś się przeorganizować. Ale nie polecam tego jako przepisu - u mnie tak zadziałało, u kogoś innego może być zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę o tym, że numerologia ma w sobie ciekawy mechanizm właśnie na takie momenty przejścia. Rok osobisty 9 jest rokiem zamknięcia - kończy się cykl dziewięcioletni i bardzo często ludzie opisują go jako czas, kiedy nic nowego nie chce startować, stare odpada. To nie jest awaria systemu, to jest faza. Brygida, masz może ochotę sprawdzić, czy ten moment, który opisujesz, przypadał na dziewiątkę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Paulinka57 a co się dzieje po roku 9? Rok 1 to nowy cykl - i czy to faktycznie można zaobserwować w praktyce jako otwarcie? Pytam szczerze, bo do tej pory numerologia kojarzyła mi się bardziej z opisywaniem osobowości niż ze śledzeniem dynamiki w czasie.


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Lunaria rok 1 to często nie jest wielki wybuch nowego, tylko raczej pierwsze kiełkowanie. Ziarno jest w ziemi, ale jeszcze go nie widać. Wiele osób w roku 1 czuje się zagubiona, bo czeka na 'wielką zmianę', a ona rośnie wolno. Dynamika zaczyna być bardziej odczuwalna od roku 3 wzwyż. I tak - da się to obserwować, jeśli ktoś prowadzi cokolwiek w rodzaju dziennika i potem układa to w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że znowu się tu wtrącam z głupim pytaniem, ale czy to znaczy, że te zmiany, o których mówicie - ta cisza, przebudowanie, utrata wiru - to jest coś, przez co przechodzi każdy kto praktykuje? Czy to tylko jeśli robi się to od bardzo dawna? Bo ja słucham i zastanawiam się, czy to jest kwestia wieku, czy raczej ile czasu ktoś już to robi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Stefciaa myślę, że to jest złożone i jedno z drugim jest splecione. Ktoś, kto zaczyna praktykę w dojrzałym wieku, pewnie inaczej to przeżywa niż ktoś, kto zaczął w dwudziestce i teraz ma pięćdziesiąt lat. Ale czy jedno jest ważniejsze od drugiego - nie wiem. Właśnie to jest ciekawe w tym wątku, że ciężko to rozplątać.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Stefciaa Ja też się zastanawiam nad tym co Stefciaa pyta, bo to dotyczy mnie w jakimś sensie. Zaczęłam - znaczy zacząłem - stosunkowo niedawno i mam już swoje lata, więc nie mam tej wieloletniej perspektywy. I zastanawiam się, czy przejdę przez te etapy inaczej albo szybciej, bo wiek już jest.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 nie ma tu żadnej reguły. Znam osoby, które zaczęły praktykę po sześćdziesiątce i rozwijały się bardzo szybko, bo miały już ukształtowaną pewną dojrzałość psychiczną, która u młodszych praktyków często jest jeszcze w budowie. Wiek biologiczny i wiek 'praktyczny' to są różne osie.


Odpowiedz
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Zenobia To co Zenobia mówi o dojrzałości psychicznej - mam wrażenie, że to jest może nawet ważniejsze od samego czasu trwania praktyki. Znam osoby, które ćwiczą od bardzo dawna i są w kółko w tym samym miejscu, i znam kogoś, kto zaczął kilka lat temu i robi postępy, które trudno zignorować. Różnica jest właśnie w tym, jak bardzo ktoś jest gotowy patrzeć na siebie uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Ta 'gotowość do patrzenia na siebie uczciwie' - to jest sformułowanie, które bardzo lubię, bo trafia w coś realnego. Ale chcę dodać, że w kontekście tego wątku jest jeszcze jeden element. Z wiekiem zmienia się też to, czego się już nie daje udawać. W trzydziestce można robić praktykę i jednocześnie unikać pewnych tematów w sobie. Po czterdziestce te tematy zaczynają się po prostu pojawiać w trakcie rytuałów, bez zaproszenia.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi trochę niepokojąco, jeśli mam być szczera. Że praktyka z wiekiem zaczyna wyciągać rzeczy, których się nie zapraszało. Jak to wyglądało u was kiedy coś takiego się pojawiło? Pytam, bo nie wiem, czy to jest coś, na co się można przygotować, czy po prostu tak przychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Novella pyta - czy można się przygotować - to jest jedno z trudniejszych pytań, bo szczera odpowiedź jest taka, że nie bardzo. Można wiedzieć, że coś takiego może się zdarzyć, można mieć jakiś kontekst teoretyczny. Ale kiedy to przychodzi, to i tak robi swoje. U mnie był moment, kiedy zaczęło się wyciągać coś, co uważałam za dawno przepracowane, i byłam zupełnie nieprzygotowana mimo że 'wiedziałam' o takich procesach. Wiedza a doświadczenie to są dwie osobne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Brygida a jak długo to trwało zanim się jakoś ustabilizowało? I czy zmieniłaś coś w praktyce w tym czasie, czy raczej czekałaś?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Lunaria trudno mi powiedzieć konkretnie ile, bo to nie było tak, że w pewnym momencie 'skończyło się'. Raczej stopniowo traciło ostrość. Zmieniłam jedną rzecz - przestałam robić rzeczy, które wymagały dużego skupienia na projekcji na zewnątrz, a zostałam przy tym co jest bardziej receptywne. Czytanie, siedzenie, obserwowanie snów. Może to była intuicja, może przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Receptywne kontra projekcja na zewnątrz - możesz to jakoś rozwinąć? Bo rozumiem mniej więcej o co chodzi, ale chciałabym się upewnić, że dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Ja też bym poprosiła o doprecyzowanie, bo to rozróżnienie pojawia się w różnych tradycjach pod różnymi nazwami i nie zawsze mówi się o tym samym. W niektórych ujęciach yin/yang, w innych ściąganie kontra wysyłanie, w jeszcze innych modlitwę prośbę kontra modlitwa otwarta. Ciekawi mnie jak Brygida to rozumie w swoim kontekście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Amulecja dla mnie to jest różnica między pracą w której coś kieruję, formuję, wypowiadam intencję w jakimś konkretnym kierunku - a pracą, w której po prostu siedzę i słucham, nie zakładam z góry co ma się pojawić. Ta pierwsza wymaga dużo energii, ta druga - paradoksalnie - więcej spokoju i braku oczekiwań. Kiedy byłam w tym trudnym okresie, ta pierwsza forma była jak pchanie pod górę.


Odpowiedz
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Brygida To mnie coś uderzyło w tym co Brygida napisała. Że pchanie pod górę. Ja też miałam taki moment i kompletnie nie kojarzyłam tego z wiekiem ani z żadnym 'etapem' - myślałam po prostu, że coś robię źle albo że za mało się staram. I właśnie to 'za mało się staram' chyba najbardziej szkodziło, bo próbowałam więcej zamiast mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo typowe i rozumiem to dobrze, bo sama przez to przechodziłam. Jest takie przekonanie, szczególnie na początku, że skuteczność praktyki jest wprost proporcjonalna do ilości włożonego wysiłku. A potem okazuje się, że bywa odwrotnie - że im bardziej 'starasz się', tym bardziej uciekasz od tego, co ma się wydarzyć. Ale z wiekiem to przestaje być tylko wiedzą, zaczyna być odczuwanym mechanizmem. I to jest ta zmiana, o której tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

To co Anyzek piszesz - że z wiekiem to staje się odczuwanym mechanizmem a nie tylko wiedzą - bardzo mi pomaga poukładać pewne rzeczy w głowie. Ale mam pytanie: czy to przychodzi samo z czasem, czy jest jakiś moment kiedy człowiek to sobie uświadamia i od tego momentu zaczyna inaczej pracować?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Wincenty05 myślę, że nie ma tu jednej odpowiedzi, bo różne tradycje inaczej to opisują. W niektórych liniach jest coś w rodzaju inicjacji czy przejścia, które jest wyraźne - coś zmienia się w konkretnym momencie. W innych to jest tak stopniowe, że człowiek dopiero patrząc wstecz widzi, że w pewnym miejscu był już po tej zmianie. Ja osobiście nie miałam dramatycznego punktu zwrotnego. Po prostu w pewnym momencie zaczęłam robić coś inaczej i dopiero później zrozumiałam dlaczego.


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Zenobia Wchodzę tu z innej strony, bo zastanawiam się, czy to co Zenobia opisuje - ten moment widziany dopiero wstecz - nie jest częścią tego, o czym mówi numerologia, kiedy patrzy na cykle dziesięcioletnie. Nie chodzi tylko o rok osobisty, ale o to, że są w życiu okresy, które 'katalogują' doświadczenie i dopiero po ich zamknięciu widać co się w nich naprawdę działo. Może właśnie dlatego ta zmiana w praktyce wydaje się taka niezauważalna w czasie trwania.


Odpowiedz
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Paulinka57 a jak te cykle dziesięcioletnie się przekładają na coś konkretnego? Bo rok osobisty rozumiem - tu już to omawiałyśmy. Ale cykl dziesięcioletni to inne rachowanie?


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Lunaria tak, to inne rachowanie. Rok osobisty to cykl dziewięcioletni, ale są numerolodzy, którzy pracują też z cyklami opartymi na dacie urodzenia i patrzą na to, co się dzieje w okolicach okrągłych dekad - 28-30, 36-40, 49-52. To są okresy, które w astrologii też są dobrze opisane - Saturn return, opozycja Urana. Numerologia to widzi przez inne pryzmat, ale moment przejścia bywa zbieżny. Ja to traktuję jako nakładające się warstwy, nie jako konkurencję.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że znowu, ale Saturn return to słyszałam nieraz i zawsze mnie zastanawia - to jest coś, co faktycznie czuć, czy to jest tylko taki koncept który potem przykładamy do rzeczy które i tak by się wydarzyły? Bo tak patrząc, to każdy ma jakiś trudny okres koło trzydziestki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Stefciaa to jest bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Saturn return trwa mniej więcej dwa lata i odpowiada momentowi, gdy Saturn wraca na pozycję z urodzenia. Statystycznie rzecz biorąc - i tu mówię o badaniach socjologicznych, nie astrologicznych - lata 28-30 są faktycznie dla wielu ludzi okresem kryzysu tożsamości, zmiany kariery, relacji, wartości. Czy to Saturn, czy to po prostu dojrzałość biopsychologiczna, która wtedy dojrzewa - tego nie rozstrzygam. Ale że coś się dzieje w tym czasie u większości ludzi, to jest obserwowalne niezależnie od przekonań.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to trochę kłóci się z tym, co czuję na co dzień, bo jeśli Saturn return jest u każdego i jest przewidywalny z góry, to czy praktyka może w ogóle coś tu zmienić - przyspieszyć, złagodzić, pomóc przejść inaczej? Czy raczej jest tak, że pewne rzeczy po prostu muszą się wydarzyć i praktyka tylko daje inny kontekst?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Amulecja Myślę, że to pytanie Amulecji dotyka czegoś, co jest naprawdę centralnym napięciem w każdej poważnej praktyce. Czy my 'robimy' cokolwiek, czy jesteśmy świadkami czegoś, co i tak ma się wydarzyć? Z mojego doświadczenia - oba są prawdą jednocześnie i nie da się tego rozdzielić. Praktyka nie zatrzymuje procesów, ale zmienia to, jak przez nie przechodzisz. Czy to jest 'zmiana rzeczywistości' czy 'zmiana perspektywy' - ta granica jest dla mnie coraz bardziej płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze do ogarnięcia. Jeśli granica między zmianą rzeczywistości a zmianą perspektywy jest płynna, to skąd wiadomo, że cokolwiek w ogóle 'zadziałało'? Jak to sprawdzacie u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Novella93 ja sobie nie sprawdzam w sensie weryfikacji. Przestałam próbować oddzielać 'to zrobiła praktyka' od 'to by się i tak stało'. Bardziej patrzę na to, jak sama przez to przeszłam - czy z większą świadomością, mniejszym lękiem, innym rozumieniem. I to jest dla mnie wystarczający sygnał. Nie wiem czy to jest odpowiedź, której szukasz, ale dla mnie właśnie w tym wiek robi różnicę - że przestaje mi zależeć na dowodzie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Sylka mówi o dowodzie - to jest coś, co u mnie też się zmieniło i chyba jest niedocenianym aspektem dojrzewania w praktyce. Na początku jest taka potrzeba potwierdzenia, że to działa, że nie jestem naiwna, że coś realnego się wydarza. Potem ta potrzeba odpada nie dlatego, że przestajesz myśleć krytycznie, tylko dlatego, że twoje rozumienie tego co jest 'realne' staje się innym pytaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Sylka mówi o dowodzie to mi przypomina coś, co słyszałam od osoby, która praktykowała bardzo długo i powiedziała mniej więcej tak: na początku chcesz widzieć efekty, żeby wiedzieć, że nie jesteś głupia. Potem chcesz efektów, żeby potwierdzić metodę. A potem po prostu przestajesz potrzebować tego zewnętrznego potwierdzenia, bo masz inne wewnętrzne rozeznanie. I teraz zastanawiam się, czy to jest kwestia wieku czy kwestia liczby godzin praktyki. Bo to mogą być dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaria)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 145

@Brygida właśnie - bo można mieć 50 lat i 3 lata praktyki. Albo 30 lat i 15 lat praktyki. Co tu bardziej 'dojrzewa'?


Odpowiedz
Wpisy: 224
Rozpoczynający temat
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i szczerze - nie mam pewności. Ale z tego co obserwuję, to są dwa równoległe procesy i czasem jeden wyprzedza drugi. Znałam osoby z bardzo długim stażem, które wciąż operowały na poziomie 'sprawdzam czy zadziałało'. I znałam osoby z krótszą praktyką, które przez życiowe doświadczenie - chorobę, stratę, duży przełom - przeskoczyły gdzieś indziej całkowicie poza tym schematem. Jakby życie zrobiło za nie coś, do czego inne dochodziły przez lata siedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

To mnie coś zastanawia od strony praktycznej. Czy można celowo przyspieszyć tę zmianę, czy ona wymaga jakiegoś czasu biologicznego, żeby po prostu się wydarzyć? Bo jeśli życiowe wstrząsy robią to szybciej, to brzmi trochę jakbyśmy mówili, że ból uczy lepiej niż spokój.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Sylka.x to jest coś, z czym różne tradycje mają problem, bo odpowiedź jest niewygodna. W niektórych systemach inicjacyjnych - i tu mówię o tradycjach zachodnich, ale i o praktykach szamańskich - celowo wprowadzało się adeptów w stany kryzysu. Posty, izolacja, brak snu, konfrontacja z lękiem. Nie jako tortury, ale jako skrócenie drogi do czegoś, do czego normalnie dochodzi się przez dekady. Pytanie, które ja sobie zadaję, to czy te stany naprawdę coś dojrzewają, czy tylko symulują dojrzałość.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Zenobia a jak to odróżnić? Mówisz 'symulują dojrzałość' - masz na myśli coś konkretnego? Bo to brzmi jakbyś sugerowała, że można przejść przez intensywny rytuał i wyjść z fałszywym poczuciem, że się zmieniło.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Amulecja dokładnie to mam na myśli. Jest takie pojęcie w psychologii transpersonalnej - spiritual bypass - opisane przez Johna Welwooda. Chodzi o używanie praktyki duchowej do omijania nierozwiązanych problemów psychologicznych, a nie ich przepracowania. I to jest bardzo łatwe po intensywnym doświadczeniu: człowiek czuje się 'po przejściu', zmieniony, jakby coś się skończyło - ale to poczucie bywa złudzeniem, bo nic realnego się nie zintegrowało. Wiek i czas robią jedno: dają weryfikację. Intensywne doświadczenie nie ma tej weryfikacji.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Zenobia Nigdy nie słyszałem o tym pojęciu, ale jak Zenobia to opisuje to mam wrażenie, że to jest coś bardzo powszechnego i chyba sam przez to przechodziłem. Czy to jest tak, że człowiek to potem widzi z perspektywy, czy można to rozpoznać w trakcie?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Wincenty05 to trudno rozpoznać w trakcie, bo właśnie na tym polega pułapka. Czujesz się dobrze, lekko, jakby coś się rozwiązało - i to uczucie jest prawdziwe, tylko że nie wynika z tego co myślisz. U mnie był taki moment, że po bardzo intensywnym weekendzie pracy miałam przekonanie, że 'przeszłam' przez coś trudnego. A po miesiącu okazało się, że nic się nie zmieniło, bo przy pierwszej poważnej konfrontacji z tym samym tematem wróciło dokładnie to samo. Czas pokazał.


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Zenobia Wracając do tego co Zenobia mówiła o spiritual bypass - bo to mi utknęło w głowie - to jak to się przekłada konkretnie na praktykę magiczną? Bo rozumiem to w kontekście medytacji czy terapii, ale jak ktoś robi rytuał i potem mu się wydaje że 'zrobiło' - to to jest ta sama pułapka?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: