To drugie zdanie Rozalindy mnie trafia. Poczucie sprawczości. Bo przez cały czas tej relacji i po niej dużo rzeczy działo się beze mnie, decyzje były podejmowane bez mnie, koniec też. Może właśnie dlatego chcę zrobić coś świadomie, nawet jeśli to tylko zapalenie świecy i powiedzenie kilku słów do siebie.
To jest bardzo dobra samoobserwacja i myślę że to jest właściwy punkt wyjścia. Kiedy już wiesz dlaczego chcesz rytuału, łatwiej zaprojektować coś co faktycznie będzie dla ciebie miało sens. Co czujesz że chciałabyś w tym rytuale wyrazić? Nie pytam o formę, tylko o treść.
Chyba... że nie jestem odpowiedzialna za to jak skończyło się coś na co nie miałam wpływu. I że mogę zabrać swoje rzeczy z tego miejsca, emocjonalnie, nie tylko fizycznie. Nie wiem czy to wystarczy jako intencja do rytuału, ale to co mi teraz siedzi.
To co napisała Drozdzia na końcu jest dla mnie ważniejsze niż jakakolwiek forma rytuału. Że nie jest odpowiedzialna za coś na co nie miała wpływu i że może zabrać swoje rzeczy emocjonalnie. To jest gotowa intencja, naprawdę. Nie trzeba tego bardziej precyzować. Pytanie do ciebie, Drozdzia: czy możesz to powiedzieć na głos i w to uwierzyć, czy to na razie tylko słowa które brzmią dobrze?
Szczere pytanie. Chyba gdzieś pomiędzy. Jak to piszę to czuję że to prawda, ale zaraz potem coś we mnie szuka dziury w tym zdaniu. Jakby część mnie się ze mną kłóciła. Dlatego między innymi myślę o tym żeby zrobić coś konkretnego, fizycznego, a nie tylko myśleć.
i właśnie to jest odpowiedź na pytanie Geomanta sprzed kilkunastu postów, czemu precyzja intencji ma znaczenie. Kiedy coś piszesz albo mówisz na głos w rytuale, twoja psychika to traktuje inaczej niż myśl. Możesz się usłyszeć i sprawdzić czy to brzmi prawdziwie czy pusto. To nie jest efekt magiczny, to jest efekt wypowiedzenia czegoś na zewnątrz siebie. Co do tej dziury którą szukasz, czy to jest konkretna wątpliwość, coś czego nie możesz sobie odpuścić, czy raczej ogólny opór?
