Forum

Asystent AI
Przedmioty sakralne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty sakralne - czy mogą być używane w magii świeckiej?

Strona 1 / 3

Wpisy: 310
Rozpoczynający temat
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Mam od jakiegoś czasu w głowie pytanie, które trochę mnie gryzie i nie bardzo wiem, gdzie je postawić - tutaj chyba będzie najlepiej. Chodzi o przedmioty sakralne, czyli takie, które mają swoje pierwotne zakorzenienie w konkretnej tradycji religijnej - krzyżyki, różańce, medaliki, ale też np. buddyjskie mala czy hinduskie murti - i o to, czy można ich używać w magii, która nie wynika z tej samej tradycji. Nie mówię o profanacji, nie o tym, żeby kogoś obrażać. Bardziej o tym, czy taki przedmiot 'działa' poza kontekstem, dla którego powstał. Bo z jednej strony mam znajomą, która używa różańca jako narzędzia do skupienia podczas medytacji, choć nie jest katoliczką. Z drugiej - słyszałem od kilku osób, że takie przedmioty są 'zamknięte' na inne tradycje i próba włączenia ich do świeckiej praktyki magicznej kończy się albo niczym, albo jakimś zgrzytaniem. Ktoś ma doświadczenie w tym temacie?


Odpowiedz
112 odpowiedzi
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest temat, który pojawia się regularnie i zazwyczaj sprowadza się do jednej kwestii: czym jest ten przedmiot sam w sobie, a czym jest nakładany na niego system znaczeń. W tradycji hermetycznej mówi się, że przedmiot jest nośnikiem intencji - i tu wchodzi pytanie, czyj intencji. Różaniec produkowany taśmowo w fabryce w Chinach nie niesie w sobie niczego poza materią, dopóki ktoś świadomie go nie naładuje. Ale różaniec, który leżał przez dekady w rękach modlącej się babci - to już inna historia, bo mamy do czynienia z czymś, co w niektórych tradycjach nazywa się imprintingiem psychometrycznym. Pytanie do Ciebie: ta Twoja znajoma używa tego różańca 'swojego' czy kupionego świeżo?


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie to pytanie o ten imprinting bardzo ciekawi, bo miałam podobny dylemat z medalikiem po prababci. Nie jestem osobą głęboko religijną, ale medalik jest dla mnie czymś ważnym - nosiłam go przez jakiś czas jako ochronę, trochę instynktownie. I zastanawiam się, czy to, co czułam, to był efekt naładowania go przez kogoś bliskiego, czy po prostu mój własny stosunek emocjonalny do tej osoby. Bo jak to rozgraniczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Slonecznica szczerze? Nie wiem, czy da się to rozgraniczyć, i nie jestem pewna, czy w ogóle trzeba. Z mojego doświadczenia - pracowałam z przedmiotami po bliskich, po nieznajomych, kupowanymi na pchlim targu - i za każdym razem to, co wyłapujesz przy kontakcie, jest mieszaniną: historii przedmiotu, Twojej własnej projekcji i czegoś trzeciego, czego nie potrafię nazwać inaczej niż rezyduem. Ale wróćmy do pytania Rafalka, bo ono jest bardziej techniczne - czy przedmiot z tradycji X może być używany w magii spoza tej tradycji. Moim zdaniem może, ale trzeba wiedzieć, co się robi z jego wcześniejszym ładunkiem, bo po prostu naklejenie na niego nowego znaczenia bez oczyszczenia może generować konflikty.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Ewunia79 a jak rozumiesz te 'konflikty'? Bo to słowo pada często w takich dyskusjach, ale różnie się je rozumie. Masz na myśli że przedmiot przestaje 'działać', że działa chaotycznie, czy że ma jakiś wpływ na osobę, która go używa?


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Franio.x wszystkie trzy opcje mi się zdarzały, choć najczęściej chodzi o tę środkową. Mam na myśli, że intencja, którą wkładasz, nie idzie prosto - gdzieś się zaczepia o coś wcześniejszego. Konkretny przykład: miałam kiedyś krzyżyk, który dostałam od kogoś, kto miał do niego bardzo intensywny, lękowy stosunek - modlił się z nim w trudnych momentach, bardzo przez wiele lat. Próbowałam go używać jako punktu skupienia podczas pracy z ochroną i za każdym razem miałam dziwne uczucie, jakbym trafiała na 'cudzą' energię. Nie złą, ale nie moją. Ostatecznie go oczyściłam i dopiero po tym poczułam, że to jest mój przedmiot.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pytam, bo może być głupie pytanie - a jak oczyscić taki przedmiot sakralny, żeby nie narobić sobie kłopotów? Bo czytałam gdzieś, że niektóre symbole religijne 'bronią się' przed oczyszczaniem i można przy tym naciągnąć na nieprzyjemne rzeczy. Nie wiem czy to prawda czy tylko straszenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Inkantacja to nie jest głupie pytanie, ale ta informacja, którą czytałaś, brzmi jak coś, co ktoś wymyślił, żeby ludzie się bali. Przedmiot nie ma własnej woli. Symbol religijny nie 'broni się'. To, co może się dziać, to że Ty sama masz opór psychiczny przed 'naruszeniem' czegoś, co kojarzysz z sacrum - i to opór jest w Tobie, nie w przedmiocie. Co do metod - sól, dym z białej szałwii, dźwięk (misa tybetańska), wystawienie na słońce albo księżyc, intencja. Pytanie jest inne: czy w ogóle chcesz czyścić przedmiot sakralny, czy wolisz go zostawić z jego oryginalnym kontekstem i pracować z nim w ramach tej tradycji, z której pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie jestem z magii, bardziej czytam horoskopy i tarot amatorsko, ale ten wątek mnie wciągnął. Mam pytanie trochę z boku - czy te rozważania o przedmiotach sakralnych odnoszą się też do takich rzeczy jak na przykład buddyjski hamsa albo 'oko' - bo to są symbole, które funkcjonują w kulturze popularnej jako ozdoby i ochrona jednocześnie, a mało kto wie z jakiej tradycji pochodzą. Kupujesz w H&M wisiorek z hamsa i co - on coś niesie czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Hortensja to jest bardzo dobre rozwinięcie tematu. Hamsa pochodzi jednocześnie z tradycji islamskiej, żydowskiej i starszych bliskowschodnich wierzeń - tam naprawdę jest wielowarstwowa historia. To, co widzisz w H&M, to jest reprodukcja formy bez treści, a właściwie z treścią zastąpioną estetyką. Ale tu wchodzi interesujące pytanie - czy forma sama w sobie, niezależnie od intencji producenta i kupującego, niesie cokolwiek? Są tradycje, w których odpowiedź brzmi: tak, symbol jest aktywny przez sam fakt swojego istnienia. Są inne, gdzie bez rytuału inicjacji i intencji to tylko kawałek metalu.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@spinel92)
Połączone: 2 lata temu

Z astrologicznego punktu widzenia powiedziałabym, że to zależy mocno od tego, pod jakim znakiem i w jaki dzień coś było wykonane albo poświęcone - to jest klasyczna zasada talizmanów astrologicznych, gdzie moment tworzenia ma kluczowe znaczenie. Ale rozumiem, że tutaj mówimy szerzej. Ten wątek z formą i treścią jest ciekawy - według mnie hamsa kupiona w H&M nie ma nic wspólnego z ochroną, bo brakuje jej całego kontekstu, który ją powołuje do działania. To jest jak kserokopia fotografii - forma jest, ale nie ma tego, co czyniło oryginał oryginałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Spinel92 ale to ciekawe, bo ta logika mogłaby oznaczać, że każdy krzyżyk sprzedawany w sklepie dewocjonalnym jest tylko kawałkiem srebra, dopóki nie zostanie poświęcony przez księdza. I w zasadzie Kościół katolicki tak to traktuje - poświęcenie jest tym momentem, który zmienia status przedmiotu. Więc może właśnie tradycje religijne mają tu bardziej spójną logikę niż my, którzy próbujemy używać ich przedmiotów bez tego etapu? Tylko że wtedy pojawia się pytanie - kto miałby dokonać odpowiednika poświęcenia, kiedy używasz czegoś z tradycji, do której nie należysz?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba sedno całego tematu. Bo albo zakładasz, że jesteś w stanie sam/sama nadać przedmiotowi znaczenie i moc poprzez własną pracę i intencję - co jest podejściem bardziej chaos magick czy solowej praktyki - albo zakładasz, że potrzebujesz do tego jakiegoś zewnętrznego autorytetu czy systemu, co jest podejściem bardziej tradycyjnym. I nie wiem, czy te dwa podejścia da się ze sobą pogodzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Franio.x a co, jeśli ktoś jest na etapie, gdzie jeszcze nie wie, które podejście jest bliższe jego doświadczeniu? Bo ja trochę tak mam - z jednej strony czuję, że ta intencja i moje własne naładowanie ma znaczenie, z drugiej mam zakodowane gdzieś głęboko, że pewne symbole mają 'swoje' znaczenie niezależne ode mnie. I nie wiem, jak z tym pracować praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo ten wątek zaczął iść w stronę, która mnie bardzo interesuje z innego powodu. Temat mówi o magii świeckiej i o kontekście psychologicznym, a tego jeszcze nie ruszyliśmy. Bo jest jeszcze trzecia opcja - że te przedmioty działają głównie dlatego, że zmieniają coś w sposobie, w jaki myślisz i czujesz. Że medalik po babci daje poczucie bezpieczeństwa, bo aktywuje konkretne wspomnienia i skojarzenia, a nie dlatego że jest naładowany metafizycznie. I to nie unieważnia ich znaczenia - wręcz odwrotnie. Psychologowie mówią o obiektach przejściowych, o symbolach terapeutycznych. Czy ktoś miał do czynienia z podejściem, gdzie terapeuta albo psycholog był otwarty na tego rodzaju przedmioty jako element wsparcia?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja bym się tu wtrąciła, bo to bliskie temu, o czym myślałam czytając ten wątek. Moja córka chodzi do psychologa i raz wspomniałam tej pani o tym, że mam pewne przedmioty, przy których lepiej mi się myśli, które trzymam podczas trudnych chwil. Spodziewałam się śmiechu albo tłumaczenia o przesądach, a pani powiedziała, że to jest zupełnie naturalne i że praca z symbolem to jest coś, czego psychologia nie odrzuca. Nie wiem, czy to zależy od terapeuty, ale byłam zaskoczona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Wieslawka59 to nie jest przypadek, bo w niektórych nurtach terapeutycznych, na przykład w Jungowskiej psychologii analitycznej, symbol ma naprawdę centralne miejsce. Jung sam pisał sporo o tym, że archetypowe obrazy i związane z nimi przedmioty mają głęboki wpływ na psychikę, choć on by nie powiedział, że działają magicznie. Ale granica między 'działa psychologicznie' a 'działa magicznie' jest trochę umowna, kiedy efekty są podobne. To zależy głównie od tego, w jakim języku chcesz opisywać to samo zjawisko.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

czyli de facto mozna miesc te same rzeczy i mowic ze to terapa albo ze to magia i efekt bedzie podobny? To ciekawe bo nigdy tak nie myslałam o tym. Ale wróćmy - czy ktoś wie, czy jest jakas tradycja, ktora wprost mowi o tym jak przenosic przedmiot sakralny z jednej tradycji do drugiej? Bo to co widzę to albo 'oczyszcz i zacznij od zera' albo 'nie dotykaj bo bluźnierstwo', a czegoś pośredniego nie widziałam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Inkantacja jest - ale trzeba szukać w synkretyzmach. Na przykład w tradycji Hoodoo, która jest mieszaniną afrykańskich religii, chrześcijaństwa i rdzennych amerykańskich praktyk, przedmioty chrześcijańskie są używane obok nieeuropejskich w sposób całkowicie świadomy i bez poczucia sprzeczności. Krzyż i mojo bag mogą leżeć obok siebie i razem tworzyć jeden układ ochronny. To nie jest przenoszenie z jednej tradycji do drugiej - to jest zbudowanie trzeciej, własnej. I może właśnie o to chodzi w tej 'świeckiej magii' z tytułu wątku - że tworzysz własną tradycję z elementów, które mają dla Ciebie znaczenie, zamiast próbować wejść w cudzą.


Odpowiedz
Wpisy: 310
Rozpoczynający temat
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo dobry punkt, Wrozbita. Ale mam do niego jedno pytanie - bo Hoodoo to jednak nie jest synkretyzm przypadkowy, to jest tradycja z historią, z przekazem, z konkretnymi ludźmi, którzy ją przekazywali przez pokolenia. To nie jest tak, że ktoś w domu wymyślił sobie, że połączy krzyż z mojo bag. Więc czy to samo - tworzenie własnej, indywidualnej tradycji bez głębszego zakorzenienia - jest czymś jakościowo innym niż synkretyzm tradycji Hoodoo? Pytam serio, bo sam z tym się zmagam.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

myślę, że to jest jedno z ważniejszych pytań, jakie można postawić w tej dyskusji. I nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Podejrzewam, że różnica leży w tym, czy ta osobista tradycja wyrasta z czegoś - z doświadczenia, z pracy, z uczenia się - czy jest tylko zestawieniem estetyk bez żadnego rozumienia tego, co się zestawia. To jest różnica między kimś, kto przypadkowo kupuje buddyjskie i chrześcijańskie symbole, bo ładnie wyglądają razem, a kimś, kto przez lata pracuje z obydwoma tradycjami i świadomie buduje własną syntezę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Ewunia79 ale to, co piszesz o osobistej tradycji, która wyrasta z doświadczenia - czy możesz rozwinąć, jak to w praktyce wygląda? Bo rozumiem ideę, ale nie wiem, jak to odróżnić od zwykłego eksperymentowania. Znaczy - kiedy przestaje być 'próbowaniem' a zaczyna być czymś trwalszym?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Slonecznica To pytanie Słonecznicy jest właściwie pytaniem o to, czy tradycja może być indywidualna, czy musi być zbiorowa. I tu mam swoje zdanie - tradycja nie musi oznaczać grupy ani przekazu pokoleniowego. Tradycja to konsekwencja. Jak robisz coś przez rok, dwa, trzy, obserwujesz efekty, modyfikujesz, zapisujesz - to już nie jest eksperyment. To jest system. A system z czasem staje się tradycją, nawet jeśli jesteś w tym sam.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Wrozbita okej, ale jest jeden problem z tą logiką. Jeśli każdy może zbudować własną 'tradycję' przez samą konsekwencję działania, to skąd wiesz, że to działa, a nie że po prostu przyzwyczaiłeś się do myślenia, że działa? Bo przy przedmiotach sakralnych to pytanie jest chyba kluczowe - czy rzeczywiście jest jakaś różnica między krzyżykiem poświęconym przez księdza a tym, który przez trzy lata trzymasz przy sobie, traktujesz jako sakralny i ładujesz intencją?


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Franio.x ale to jest właśnie to, o czym pisałam kilka postów wyżej - to pytanie możesz zadawać do końca życia i nie dostaniesz ostatecznej odpowiedzi. Jedyna uczciwa odpowiedź to: nie wiem, czy istnieje jakaś zewnętrzna moc, ale wiem, że coś się zmienia w mnie, kiedy pracuję z tymi przedmiotami. Czy to 'działa' obiektywnie? Nie mam narzędzi, żeby to zmierzyć. Ale subiektywnie - tak. I z perspektywy psychologicznej to też nie jest nic do odrzucenia.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówiłam o córce i psychologu - ta pani powiedziała coś, co mi utknęło w głowie. Że przedmioty symboliczne działają mocniej, kiedy mają za sobą historię, którą znamy. Nie muszą być stare ani religijne - mogą być czymkolwiek, co sami naładujemy znaczeniem przez czas i powtarzanie. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ta 'tradycja' o której piszecie, tylko nazwana inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Wieslawka59 o, to jest ciekawe bo to by znaczyło, że na przykład mój kubek, z którym siedzę przy każdym trudnym telefonie, mógłby być czymś w rodzaju talizmanu? Śmiesznie to brzmi jak to piszę wprost, ale chyba właśnie tak to działa - kojarzę go z momentami, kiedy dałam radę.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

kurde ale ta mysl z kubkiem jest naprawde dobra hortensja. bo jak sie zastanowie to mam bluze, w ktorej zdawalam egzaminy i zawsze mi 'szlo lepiej'. myslalam ze to zabobon ale moze to wlasnie jest ten mechanizm o ktorym mowicie. tylko - to sie rozni od przedmiotu sakralnego tym ze nie ma za soba tradycji religijnej, prawda? czy to robi jakas roznice w kontekscie magii?


Odpowiedz
Wpisy: 310
Rozpoczynający temat
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Tu jest chyba najważniejsze rozróżnienie w całym wątku. Przedmiot sakralny wnosi ze sobą coś, czego nie masz przy bluzie egzaminacyjnej - dziesiątki albo setki lat zbiorowej projekcji, modlitwy, kultu. Krzyżyk, różaniec, medalik - one mają za sobą miliony ludzi, którzy w coś wierzyli, kiedy je trzymali. To jest inna skala niż osobiste skojarzenie. Ale to nie znaczy, że osobiste skojarzenie jest słabsze. To jest po prostu inny rodzaj pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@spinel92)
Połączone: 2 lata temu

ale z astrologicznego punktu widzenia ta 'zbiorowa projekcja', o której mówisz, ma też konkretny wymiar - symbole religiijne często pokrywają się z symboliką planetarną. Krzyż to czwórka, ósemka, cztery kierunki - to jest symbol, który pojawia się niezależnie w kulturach, które się nie stykały. Więc może ta 'moc' zbiorowa nie bierze się tylko z wiary ludzi, ale z tego, że symbol odwołuje się do czegoś głębszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Spinel92 to co opisujesz to trochę jungowski argument o archetypach - że pewne symbole są tak zakorzenione w zbiorowej nieświadomości, że działają niezależnie od tego, czy jesteś wierzący, czy nie. Ale mam pytanie - czy to nie sprawia, że ten podział na 'sakralny' i 'świecki' traci sens? Jeśli krzyż działa przez archetyp, to działa zawsze, niezależnie od kontekstu użycia.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy archetyp to dobry trop w tym przypadku. Jung pisał o archetypach w kontekście psychiki, nie jako wyjaśnienie działania przedmiotów. Można go czytać tak, że symbol odwołuje się do głębokich struktur psychicznych - ale to nie to samo co powiedzenie, że symbol ma własną moc niezależnie od użytkownika. To jest subtelna, ale ważna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że kręcimy się wokół pytania, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od założeń wyjściowych. Jeśli zakładasz materialistyczny model - symbol działa przez psychikę i tylko przez psychikę. Jeśli zakładasz, że istnieje jakiś poziom rzeczywistości, który psychika i magia razem dotykają - to pytanie się komplikuje. Nie możemy tu rozstrzygnąć, który model jest prawdziwy. Możemy tylko patrzeć, co w praktyce daje efekty.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale właśnie - i tu wracam do pytania, które zadałam Ewuni wcześniej - bo jeśli pracujemy z przedmiotem sakralnym w kontekście, który nie jest jego oryginalnym kontekstem, to czy psychika 'wie' o tej różnicy? Tzn. czy to, że krzyżyk pochodzi z chrześcijaństwa, a ja go używam w praktyce nie-chrześcijańskiej, ma jakiś wpływ na to, jak moja głowa to przetwarza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Slonecznica to jest naprawdę dobre pytanie i szczerze - nie wiem. Myślę, że to zależy od tego, jakie masz własne zasoby skojarzeniowe z tym symbolem. Jeśli wychowałaś się w środowisku katolickim i krzyżyk kojarzy ci się z konkretną tradycją, to ta warstwa prawdopodobnie nie znika tylko dlatego, że decydujesz się używać go inaczej. Ale jeśli ktoś wzrasta poza tą tradycją i sięga po ten symbol czysto estetycznie - to może nie mieć tych samych wbudowanych skojarzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i dopiero teraz się odezwę, bo Wrozbita dotknął czegoś, co mi leży na wątrobie. Mam przyjaciółkę, która nie jest religijna, ale nosi krzyżyk 'bo ładny'. Zawsze mnie to trochę drażniło, ale nie umiałam powiedzieć dlaczego. A teraz widzę - chyba właśnie dlatego, że brakuje tam tej warstwy znaczeniowej, i to mi się wydaje trochę jak noszenie munduru z obcego wojska.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Iwetka84 rozumiem to uczucie, ale czy to nie jest trochę nasz problem, nie jej? Znaczy - symbol nie jest własnością tradycji w sensie prawnym. Ludzie używają symboli z różnych kultur od zawsze, i część z tego jest naprawdę ciekawym mieszaniem, a część jest płytkim przywłaszczeniem - ale granica między jednym a drugim nie jest wcale oczywista.


Odpowiedz
Wpisy: 310
Rozpoczynający temat
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie i tu wchodzimy w temat, który w anglojęzycznych środowiskach magicznych jest naprawdę gorący - cultural appropriation w kontekście symboli religijnych. To nie jest tylko akademicka dyskusja. Widziałem to w praktyce - ludzie, którzy sięgają po symbole rdzennych tradycji bez żadnego zakorzenienia, i potem mają problemy, których nie umieją nazwać. Nie mówię, że to kara za nierespektowanie - mówię, że brakuje im mapy do pracy z czymś, czego nie rozumieją.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To mnie przypomniało artykuł, który czytałam o tym, jak w środowiskach praktykujących Hoodoo reagują na ludzi spoza tradycji, którzy sięgają po mojo bags czy inne przedmioty - i tam właśnie to rozróżnienie jest mocno obecne. Nie chodzi o rasizm czy zamykanie tradycji, ale o to, że pewne przedmioty niosą za sobą kontekst, którego nie da się zrozumieć bez osadzenia w historii tej tradycji. Bez tego kontekstu możesz trzymać przedmiot i nie wiedzieć, z czym właściwie pracujesz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Wahadlarka_Z to znaczy ze mozna 'pomylkowac' przez niewiedzę? Ze sięgniesz po cos i to bedzie działac inaczej niz myslisz? Bo to brzmi niepokojaco, szczegolnie jak sie dopiero zaczyna i sie szuka jakichs przedmiotow do pracy


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Inkantacja szczerze - tak, ale nie w sensie dramatycznym. Nie chodzi o to, że cię coś napadnie. Chodzi o to, że możesz pracować z czymś i nie rozumieć, co robisz - trochę jak branie leków bez czytania ulotki. Może zadziałać, może nie, możesz mieć efekty uboczne, których nie przewidziałaś. Dlatego te pytania o oczyszczanie, o historię przedmiotów, o kontekst - one nie są paranoidalne. One są rozsądne.


Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Ewunia79 okej, ale to porównanie z lekami bez ulotki mnie zatrzymało. Bo jeśli nie znasz kontekstu przedmiotu - skąd masz tę ulotkę? Pytam serio, bo rozmawiałam z osobą, która dostała medalik po babci i zaczęła go używać w swojej praktyce, nie mając pojęcia, że babcia go w ogóle traktowała jako ochronę przed konkretną rzeczą. I nie wiem, czy to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Slonecznica To pytanie Slonecznicy jest chyba bardziej skomplikowane niż wygląda. Bo 'ulotka' w przypadku przedmiotu sakralnego to nie jest jeden dokument - to jest cała warstwa tradycji, lokalnych przekazów, czasem bardzo specyficznych. Medalik maryjny wyprodukowany w Częstochowie i medalik kupiony na wyprzedaży w Berlinie mogą wyglądać identycznie i mieć zupełnie inny 'ładunek' - albo nie mieć żadnego, jeśli przez chwilę traktujesz je wyłącznie jako biżuterię.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Wrozbita ale to zakłada, że ten 'ładunek' jest czymś obektywnym, co tkwi w przedmiocie, a nie w człowieku, który go używa. Skąd ta pewność? Bo mogę mieć odwrotny argument - że medalik z Berlina, w który przez lata wkładasz intencję, staje się równie 'naładowany' co ten z Częstochowy, bo ładuje go twoja praca, nie jego historia.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

a ja mam teraz głupie pytanie - czy w ogole rozmawiamy o tym ze sakralnosc przedmiotu jest zakorzeniona w tradycji wspolnoty, czy w jednostce? bo mi sie wydaje ze przez ostatnie posty to sie miesza i przez to gadamy troche obok siebie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Inkantacja to nie jest głupie pytanie, to jest właściwie sedno całej dyskusji i masz rację że się to miesza. Myślę, że obie odpowiedzi są jednocześnie prawdziwe i to jest źródło całego zamieszania w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Poczekajcie, bo ja się gubię. Jeśli obie odpowiedzi są prawdziwe jednocześnie - to znaczy że medalik z Berlina może działać tak samo jak ten z Częstochowy, ale tylko jeśli sam w to włożysz wystarczająco dużo pracy? A jeśli nie włożysz - to ten z Częstochową też jest tylko biżuterią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Hortensja, mniej więcej tak to rozumiem, ale z jednym zastrzeżeniem. Przedmiot z długą historią użycia sakralnego ma przewagę startową, bo niesie ze sobą coś, co możemy nazwać warstwą asocjacyjną - ale to nie jest gwarancja działania. To trochę jak z miejscami kultu. Wchodzisz do starego kościoła i coś czujesz, nawet jeśli nie jesteś religijna. Wchodzisz do pustego parkingu i nic. Ale jeśli ten parking miałby dla ciebie osobiste znaczenie, to by działał mocniej niż obcy kościół.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ta sprawa z miejscami mnie uderzyła, bo to mi się zgadza z czymś, co przeżyłam. Byłam kiedyś w kaplicy, gdzie przez jakiś czas odprawiano msze, a potem ją zamknięto i stała pusta przez wiele lat. I to nie było to samo co wejście do czynnego kościoła. Coś tam było, ale jakby... uśpione? Nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Wieslawka59 to jest bardzo interesujące spostrzeżenie właśnie przez to, że to nie jest efekt sugestii - bo gdybyś weszła i wiedziała z góry, że to jest zamknięta kaplica, mogłabyś powiedzieć, że twój mózg 'spodziewał się' tego odczucia. Ale jak to było - wiedziałaś wcześniej że to kaplica, czy odkryłaś to dopiero w środku?


Odpowiedz
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Wahadlarka_Z wiedziałam wcześniej. Ale i tak to czucie było inne niż się spodziewałam. Spodziewałam się że będzie jak w normalnym kościele, a było jakby ktoś ściszył głośność.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@spinel92)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego przedmiotu sakralnego w magii świeckiej - bo chyba trochę odpłynęliśmy. Myślę, że jest jedna kategoria przedmiotów, o której jeszcze nikt nie wspomniał: przedmioty, które NIE są sakralne w sensie religijnym, ale mają za sobą długą historię użycia magicznego. Na przykład labradoryt - nie ma za sobą żadnej monoteistycznej tradycji, ale jest używany w różnych kulturach od tysięcy lat w kontekście ochrony i pracy z intuicją. I ten właśnie rodzaj przedmiotu wydaje mi się najbardziej 'bezpieczny' dla praktyki świeckiej, bo nie wchodzi w konflikt z żadną żywą tradycją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Spinel92 ale tu jest problem z tą 'bezpiecznością' - bo labradoryt jest używany na przykład w kulturach inuitskich i szkockich w bardzo konkretnych kontekstach, które nie są szczególnie świeckie. Czyli mówiąc 'jest bezpieczny bo nie religijny' trochę zakłócamy ten sam problem, tylko na innym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to samo chciałem powiedzieć co Slonecznica. Pomysł, że kamień jest neutralny kulturowo bo nie jest 'religijny', to trochę myślenie życzeniowe. Wiele tradycji magicznych jest nieodłącznie związanych z konkretnymi ludźmi i miejscami, tylko nie mają kościoła ani papieża, więc zachodniemu odbiorcy wydają się dostępne.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: