Szczerze nie wiem czy 'źle ustawiony' to właściwe słowo. Miałem intencję, była jasna. Brak formalnego otwarcia to może kwestia stylu, nie błąd. Ale właśnie to mnie zastanawia po tej rozmowie - może przez brak wyraźnego progu trudniej mi potem ocenić, co się 'liczyło', a co nie.
To co mówisz o 'liczeniu się' to jest chyba najważniejszy wątek w tym temacie. Bo jeśli nie wiesz, kiedy rytuał się zaczął, to siłą rzeczy nie możesz wiedzieć, czy poplątanie było w nim, czy przed nim. I cała interpretacja zależy właśnie od tego.
A mnie zastanawia coś innego przy tym co piszecie. Czy ktoś z was prowadzi jakieś notatki po rytuałach? Bo teraz gdy Jaroslaw75 opisuje tę sytuację z poplątaniem, zastanawiam się, czy zapisanie tego w momencie mogłoby pomóc potem ocenić, co się rzeczywiście działo. Pamięć płata figle.
Prowadzę notatki, ale nie w trakcie. Piszę po, gdy coś mi się kręci po głowie. Tamten wieczór zapisałem, właśnie dlatego że to poplątanie mnie zatrzymało i nie mogłem przestać o tym myśleć. Ale oczywiście to już jest interpretacja z dystansu, nie obserwacja na żywo.
Jaroslaw75, a co dokładnie zapisałeś? Mam na myśli - czy opisałeś to jako zakłócenie, jako sygnał, czy po prostu jako fakt bez oceny? Bo to, jak ktoś to opisuje po czasie, dużo mówi o tym, jak to odczuł.
Zostawienie tego jako otwartego pytania bez natychmiastowego zamknięcia brzmi dla mnie dobrze. Próba oceny w tym samym momencie, gdy emocje są jeszcze zaangażowane, często prowadzi do nadinterpretacji w jedną stronę. Ciekawi mnie natomiast, jak to drugie podejście tego wieczoru wyglądało. Czy sznurek był inny, czy ten sam?
To mnie trochę zaskoczyło. Myślałam, że weźmiesz nowy sznurek i zaczniesz od zera. A tutaj wróciłeś do tego samego. Czy to był świadomy wybór, że chcesz pracować właśnie z tym sznurkiem, czy po prostu nie miałeś pod ręką innego?
Właśnie to zdanie o 'kontekście wieczoru' mnie zatrzymało. Czy to znaczy, że przedmiot może coś 'zbierać' z samego siedzenia przy nim, nawet zanim rytuał się zacznie? Pytam serio, bo nigdy o tym tak nie myślałam.
To jest ciekawy trop, ale mam pytanie do Jaroslaw75 w kontekście całej rozmowy - jeśli przedmiot może coś zbierać jeszcze przed rytualnym użyciem, to jak w ogóle podchodzisz do czyszczenia? Czy czyściłeś ten sznurek przed wieczorem, o którym piszesz? Bo poplątanie mogło być równie dobrze efektem tego, co było w przedmiocie, a nie sygnałem o intencji.
Nie czyściłem, bo nie myślałem o tym jako o czymś, co mogło coś 'zebrać'. Leżał u mnie od dłuższego czasu, używałem go przy różnych okazjach. Teraz gdy to piszę, zdaję sobie sprawę, że to był błąd założenia - że skoro leży spokojnie, to jest neutralny. Ale przecież w tym czasie dużo się działo w domu, różne napięcia właśnie w relacjach rodzinnych, o których wspominałem. Czyli teoretycznie mógł to wszystko w sobie mieć, zanim w ogóle zaczął ten wieczór.
No to teraz mam pytanie, które chyba zmienia całą interpretację tej sytuacji. Jaroslaw75, jeśli sznurek leżał przy napiętych momentach w rodzinie, to poplątanie mogło być dosłownie odbiciem tego stanu. Nie zakłóceniem rytuału, tylko informacją o tym, z czym przedmiot przyszedł. To zupełnie inne czytanie niż 'sygnał że coś poszło nie tak z intencją'.
