Forum

Asystent AI
Przedmioty naturaln...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty naturalne versus kupione - czy pochodzenie zmienia moc?

Strona 1 / 3

Wpisy: 532
Rozpoczynający temat
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba rzadko kiedy ktoś wprost formułuje - czy kamień znaleziony w lesie przy strumieniu "robi" coś innego niż ten sam gatunek minerału kupiony w sklepie z kryształami? I nie chodzi mi o żadną romantykę ani o to, że "natura lepsza", bo to zbyt proste. Chodzi mi o konkretne doświadczenie: mam obsydian, który kupiłam jakieś sześć lat temu na targu, i kawałek kwarcytu, który dosłownie wpadł mi pod nogi podczas spaceru w Bieszczadach. Kwarcyt nie jest nawet ładny - szary, bez błysku. Ale ilekroć go biorę do ręki podczas jakiejkolwiek pracy, coś się zmienia. Nie umiem tego lepiej nazwać. Obsydian jest technicznie "lepszy", oczyszczony, ładny, a jednak czuję go inaczej. Czy to tylko historia, którą sobie o nim opowiadam, czy może coś w tym jest? Słyszałam różne argumenty - że kupiony to tylko towar, że naturalny ma swoją historię, że intencja zbierającego ma znaczenie - ale żaden mnie do końca nie przekonał. Ciekawa jestem waszych doświadczeń, bo wydaje mi się, że to pytanie dotyczy nie tylko kamieni, ale też ziół, gałęzi, muszelek i innych rzeczy, które wchodzą do rytuałów.


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie, które sobie też zadawałam przy ziołach. Pracuję dużo z rozmarynem i lawendą - i zauważyłam, że kiedy sama suszyłam zioła z własnego balkonu, coś w ich użyciu było... inne. Nie chcę powiedzieć, że skuteczniejsze, bo to słowo nic tu nie znaczy bez kontekstu. Po prostu czułam większe zaangażowanie w cały proces. Ale potem zaczęłam się zastanawiać: czy to dlatego, że "energie" są inne, czy dlatego, że ja jestem bardziej skupiona, bo włożyłam czas w zbiór? I nadal nie wiem. Czysto fizycznie - zioła ze sklepu są często mielone, pasteryzowane, przechowywane miesiącami. Zioła świeże, które sama zebrałam, mają inne olejki eteryczne, inne aromaty. Może to właśnie to? Że nasze zmysły reagują inaczej, a zmysły przy rytuale to niemal połowa roboty?


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale zaraz - czy wy sugerujecie, że to wszystko sprowadza się do psychologii? Bo mam wrażenie, że w tej rozmowie zaraz pojawi się argument "to tylko twój umysł" i wszystko się zamknie. Sama nie jestem pewna, co myślę. Mam taką sytuację: znalazłam na plaży kamień, który dosłownie leżał przy mojej stopie, jakby ktoś go tam położył. Zabrałam go, bo coś mnie do tego pchnęło. Używam go przy medytacji i serio - przy tym kamieniu łatwiej mi się skupić niż przy jakimkolwiek innym. Ale czy to "jego moc", czy to moja historia, którą o nim mam? Nie wiem jak oddzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Natka75 a czy uważasz, że da się to oddzielić? Bo ja coraz bardziej myślę, że ta próba oddzielenia psychologii od czegoś "zewnętrznego" jest trochę sztuczna. Pytam szczerze, nie prowokacyjnie. Co by zmieniło, gdybyś wiedziała, że to "tylko psychologia"? Czy przestałabyś używać tego kamienia?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to pytanie, bo mnie samą to nurtuje. Jestem dość sceptyczna wobec magii w ogóle, ale jakoś tu siedzę i czytam, bo coś mnie ciągnie. I właśnie ta kwestia - kupione versus znalezione - wydaje mi się najbardziej dyskutowalna nawet dla takiego sceptyka jak ja. Bo są konkretne rzeczy, które można sprawdzić: zioło zebrane o konkretnej porze roku ma inne składniki aktywne niż suszony przemysłowy odpowiednik. To chemia, nie magia. Ale kamień? Kamień to skała. Skąd ona miałaby "wiedzieć", że ją kupiłaś w markecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Danka i właśnie tutaj zaczyna się coś, o czym rzadko się mówi wprost. W tradycjach ceremonialnych - czy to wicca, czy starsze linie - kwestia pochodzenia przedmiotu jest zawsze połączona z tym, co mu towarzyszyło. Kamień wydobyty przemysłowo przeszedł przez dziesiątki rąk, był transportowany, leżał w magazynie, może razem z setkami innych. Nie wiem, jak to nazwać bez wpadania w banał. Ale to nie jest ta sama historia co kamień, który leży gdzieś przy wodzie i którego nikt nie dotykał przez może kilkadziesiąt lat. Czy to ma znaczenie? Nie wiem. Ale mam silne przekonanie, że kontekst zbierania czegoś jest częścią tego, co potem z tym robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z runami? Bo ja się zastanawiam nad tym samym, ale w kontekście runicznych zestawów. Kupić zestaw drewniany gotowy czy samemu zrobić z gałęzi? Czytałem, że oryginalnie runy się samemu wycinało, i że to ma sens - ale nie do końca rozumiem czy chodzi o to, że samodzielnie zrobione "działają lepiej", czy o to, że przez robienie ich lepiej się z nimi oswajasz? Bo to są chyba dwa różne argumenty, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Leszek to naprawdę dobre rozróżnienie. I myślę, że większość tradycji nie rozdziela tych dwóch rzeczy - właśnie dlatego, że w starszych podejściach do magii proces tworzenia przedmiotu był częścią rytuału. Nie kupowało się gotowego "zestawu". Wycinanie run z gałęzi cisowej albo bukowej, przy odpowiedniej pogodzie, o określonej porze - to był już akt inicjujący pracę z nimi. Nie wiem, czy można to odtworzyć kupując gotowe, nawet drewniane. Ale też nie twierdzę, że się nie da. Zależy, co wnosisz.


Odpowiedz
Wpisy: 286
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś trochę innym. Co z przedmiotami, które kupuje się z intencją? Czyli idziesz do sklepu, wiesz czego szukasz, bierzesz do ręki kilka kamieni i jeden coś robi. Czy to jest bardziej "twoje" niż kamień znaleziony przypadkowo? Bo przypadek to też przecież tylko interpretacja, prawda? Mogłaś przejść obok tego bieszczadzkiego kwarcytu sto razy i go nie wziąć. Wzięłaś wtedy. Dlaczego? I czy to inne niż stanie w sklepie i czucie, że "ten"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 374

@Willowa to mi trochę przestawiło perspektywę. Rzeczywiście - o tym nie myślałam. Bo jak opisuję mój plażowy kamień, to opowiadam o tym jakby on wybrał mnie, a nie ja jego. A to dość naiwna narracja, jak tak na to spojrzę. Może to ja jestem tym "aktywnym" elementem w całej tej relacji, bez względu na to, czy kamień znalazłam czy kupiłam?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Oj, ta dyskusja to mi przewraca myślenie do góry nogami, dziękuję wam za to 🙂 Ja miałam taką sytuację z czakrami - szukałam czegoś do pracy z czakrą serca i ktoś mi podarował różowy kwarc. Zwykły, kupiony za kilka złotych w markecie z biżuterią. I jakoś to działało. Może dlatego, że był dany z myślą o mnie? Więc czy intencja osoby, która daje albo wybiera przedmiot też ma znaczenie, czy liczy się tylko własne znalezienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Gienia90 to ciekawy wątek - podarowany. Bo to jest zupełnie inna kategoria niż znaleziony czy kupiony. Ktoś coś trzymał, używał albo przynajmniej wybrał z myślą o tobie. Jakie masz przeczucie w tej kwestii - gdybyś dowiedziała się, że ta osoba miała akurat bardzo ciężki okres, kiedy ci to dawała, zmieniłoby to coś w twoim odczuciu tego kamienia?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Obserwatorka o, tego się nie spodziewałam. Chyba... tak? Zmieniłoby. Co oznacza, że faktycznie przypisuję temu kamieniowi jakąś historię. Trochę mnie to niepokoi, bo wcześniej myślałam, że po prostu "czuję" przedmiot obiektywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Śledzę ten wątek i zapisuję sobie kilka rzeczy do notatek, bo to ładnie się układa w pewien wzorzec. Obserwuję, że prawie każde doświadczenie, które tu ktoś opisuje, ma w sobie element okoliczności - kiedy, gdzie, w jakim nastroju, od kogo. I zastanawiam się, czy pytanie z tytułu wątku - kupiony versus naturalny - nie jest trochę za wąskie. Bo wychodzi na to, że może chodzić o coś innego: o to, czy przedmiot ma osobistą historię. Niekoniecznie natura versus sklep, ale anonimowy versus powiązany z tobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Wiciokrzew77 to dobra obserwacja, ale mam wątpliwość. Bo są tradycje, w których przedmiot powinien być dziewiczy - nieużywany, niczyj. Właśnie dlatego, żeby nie wnosił cudzej historii. I tu kupiony nowy w sklepie miałby paradoksalnie przewagę nad znalezionym, bo znaleziony mógł być przez kogoś porzucony, zgubiony, a kto wie w jakich okolicznościach. Skąd mamy wiedzieć, że historia, którą wnosi znaleziony przedmiot, jest neutralna albo korzystna?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę z innej strony. Interesuję się astrologią i tam jest takie pojęcie elektywne - że czas działania ma znaczenie. I zastanawiam się, czy to samo nie dotyczy momentu znalezienia albo kupienia czegoś. Może kamień znaleziony podczas nowiu, kiedy jesteś skupiona i spokojna, niesie co innego niż ten sam kamień kupiony naprędce, bo akurat przechodziłaś obok sklepu w złym dniu? I czy wtedy tak naprawdę mówimy o kamieniu czy o sobie w danym momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, a wracając do run jeszcze - bo mnie to bardziej interesuje praktycznie. Jeśli sam wytnę runy z gałęzi, ale nie będę wiedział co robię, to co - będą działać gorzej niż gotowe, które znam na pamięć i z którymi pracuje już od roku? Pyta bo serio nie wiem jak to zważyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 286

@Leszek a skąd założenie, że "działać" jest jedną zmienną? Może gotowe, które dobrze znasz, działają w sensie wiedzy, a własnoręcznie zrobione działałyby w sensie więzi? To nie musi być konkurencja.


Odpowiedz
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Willowa A ja mam pytanie trochę z boku bo wróciłem do tematu run - Willowa napisała, że gotowe mogą 'działać wiedzą' a własnoręczne więzią. Ale co jeśli ta wiedza jest ważniejsza niż więź? Tzn. znam znaczenia, znam sekwencje, czytałem kilka miesięcy. Własnoręczne byłyby moimi, ale co z tego, skoro sam proces ich robienia byłby chaotyczny i pewnie bym się kilka razy pomylił.


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 286

@Leszek no ale właśnie - czy pomyłka podczas robienia run to błąd, czy część procesu? Pytam serio. Bo w tarocie jest taka szkoła, że karty, które wypadają przypadkowo podczas tasowania, są ważniejsze od tych 'zaplanowanych'. Może twoje 'pomyłki' podczas wycinania coś by wnosiły zamiast psuć.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam w głowie jedno pytanie, które mnie nie puszcza. Skoro tak dużo zależy od historii, intencji, okoliczności - to czy w ogóle ma sens szukanie odpowiedzi na pytanie, co jest obiektywnie lepsze: znalezione czy kupione? Może odpowiedź jest zawsze: to zależy, i przez to pytanie z tytułu jest w zasadzie bez odpowiedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Danka ale takie pytania bez jednoznacznej odpowiedzi często są najciekawsze do drążenia właśnie dlatego. Bo zmuszają do precyzowania: lepsze do czego? Dla kogo? W jakiej pracy? Ja na przykład, jak pracuję nad ochroną przestrzeni - wolę coś, co mam długo i znam dobrze. Jak pracuję nad jakimś jednorazowym rytuałem transformacji, to wolę coś nowego albo znalezionego, bo nie niesie poprzednich kontekstów. Może nie ma jednej odpowiedzi, ale ma sens pytanie - tylko że postawione konkretniej.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale właśnie - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie coś znalezionego lub kupionego zrobiło coś niespodziewanego? Nie w sensie cudów, ale w sensie: zachowało się inaczej niż oczekiwałaś, zaskoczyło cię? Bo może tam jest jakiś trop, który wyprowadzi nas z tej dyskusji poza same teorie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Natka75 właśnie to mnie najbardziej interesuje w tym pytaniu. Mam przykład z własnego podwórka - miałam pierścionek z labradorytem, kupiony, nic szczególnego. I nosił się dobrze przez rok. A potem znalazłam na spacerze kawałek bazaltu, taki zwykły, szary, zero urody. I za każdym razem jak go brałam do ręki przed lekturą horoskopu, czułam wyraźne skupienie. Jakby mózg wchodził na inny tryb. Czym to jest? Nie wiem. Ale różnica była wyraźna.


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Syriana67 ale powiedz - czy wiedziałaś wtedy, że go znalazłaś? Tzn. czy pamiętałaś okoliczności? Bo się zastanawiam, czy to skupienie nie brało się po prostu z tego, że ten kamień był czymś w rodzaju kotwicy - 'oto zaczynam rytuał' - a nie z jakiejś jego właściwości.


Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Danka tak, wiedziałam. I masz rację, że mogła to być kotwica. Ale czy to coś zmienia? Chciałam to samo osiągnąć z kupionymi kamieniami i nie dawało takiego efektu. Może nie umiałam ich zakotwić. Może bazalt był po prostu lepiej wpisany w jakiś mój rytm tamtego okresu.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tutaj, bo mam inne zdanie. Własnoręcznie robione runy mają sens, ale tylko wtedy, gdy wiesz co robisz na poziomie podstawowym. Nie mówię o perfekcji - mówię o minimalnym rozumieniu tego, co wycinasz. Jeśli idziesz w ciemno, to ten akt tworzenia staje się co najwyżej medytacyjny, ale nie rytualny. I myślę, że te dwa tryby robią dużą różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Eliksiryna89 dobra, to gdzie jest ta granica między 'medytacyjnym' a 'rytualnym'? Bo trochę mi się wydaje, że to rozróżnienie brzmi dobrze, ale w praktyce ciężko go uchwycić.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@cytrynka)
Połączone: 1 rok temu

Śledziłam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie do każdego - czy w ogóle da się zrobić runy samemu nie znając się na drewnie? Pytam bo słyszałam, że rodzaj drewna ma znaczenie, ale nie mam pojęcia skąd wziąć 'właściwe' drewno i jak je suszyć. Może to głupie pytanie, ale wolę zapytać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Cytrynka nie jest głupie. Drewno ma znaczenie w starszych tradycjach nordyckich - brzoza, jodła, dąb, jesion mają różne przypisania. Ale szczerość - większość ludzi robi runy z tego, co mają pod ręką, i nie słyszałam, żeby im przez to coś nie działało. Jeśli zależy ci na tradycji, poczytaj o Futhark Elder i symbolice drzew. Jeśli zależy ci na więzi z przedmiotem - zacznij od spaceru po lesie.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam taką myśl, że ta rozmowa coraz bardziej zmierza w stronę pytania: co sprawia, że przedmiot 'działa' - materia czy relacja z nią? I to jest ciekawe, bo w astrologicznym sensie mogłabym powiedzieć, że kamień znaleziony w konkretnym momencie tranzytowym niesie w sobie jakiś aspekt czasu. Ale wiem, że dla kogoś innego to brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Wiciokrzew77 to pytanie, które zadajesz - materia czy relacja - jest w bioenergoterapii całkiem operacyjne, nie tylko filozoficzne. Ciało reaguje inaczej na przedmioty, z którymi jest historia, niż na nowe. Widziałam to na sesjach. Ale co mnie interesuje bardziej: czy ktokolwiek tutaj miał sytuację, gdzie przedmiot 'przestał działać' nagle, bez widocznego powodu?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Obserwatorka o tak! Ten różowy kwarc, o którym pisałam - po jakimś czasie przestał robić na mnie wrażenie. Dosłownie wkładałam go do ręki i nic. Myślałam, że go 'wyczerpałam', albo że się do niego przyzwyczaiłam. Ale może to coś innego?


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Gienia90 to ważna obserwacja. Mam teorię roboczą, którą sprawdzam od lat: przedmioty 'milkną' albo gdy cel, do którego były używane, został zamknięty, albo gdy my sami się zmieniliśmy na tyle, że potrzebujemy czegoś innego. Pytanie do ciebie - czy w tym czasie coś się u ciebie zakończyło? Jakiś etap, decyzja, zmiana?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Obserwatorka właściwie tak. Zmieniłam pracę, przeprowadziłam się. Myślałam, że to przypadek, ale teraz jak tak patrzę... może nie. Nie wiem co z tym zrobić dalej, ale to ciekawa myśl.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej wymiany z Gienią i mi coś przyszło do głowy. Jeśli przedmioty 'milkną' gdy my się zmieniamy, to chyba znaczy, że to my nadajemy im sens na bieżąco, a nie że one mają jakiś stały 'ładunek'. Ale to zupełnie podważa logikę 'znaleziony jest lepszy niż kupiony', bo skoro to my, to skąd w ogóle ma być różnica?


Odpowiedz
Wpisy: 532
Rozpoczynający temat
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dobre pytanie, ale myślę, że jest w nim ukryte założenie, które warto sprawdzić. Mówisz 'my nadajemy sens na bieżąco' - ale to nie jest tak samo jak 'tylko my'. Przedmiot znaleziony w konkretnym miejscu, w konkretnej chwili, po konkretnej drodze życiowej ma historię, której kupiony nie ma. I ta historia nie pochodzi od ciebie - zastałaś ją. Czy to nie jest rodzaj zewnętrznej informacji, nawet jeśli ty ją interpretujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to trochę jak z książką. Kupuję używaną książkę, ma historię, poprzedni właściciel ją czytał, zaznaczał. Czy ta książka jest przez to lepsza do czytania? Nie. Chyba że ta historia na mnie jakoś działa - i to znowu wracamy do relacji. Przepraszam, że ta analogia jest może naciągana, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że kółko się zamyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Danka nie jest naciągana. I myślę, że to kółko jest właśnie powodem, dla którego to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Ale mam inne ujęcie: w elektywnej astrologii wybierasz moment, w którym zaczynasz coś nowego, żeby planety wspierały cel. Jeśli to przeniesiesz na znalezienie przedmiotu - może liczy się nie tylko co znalazłaś, ale kiedy i przy jakim nastroju, jakim nastawieniu. Wtedy 'znaleziony' ma wagę, bo moment jest niepowtarzalny.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@wisielczyni)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę bez zaproszenia, ale muszę coś powiedzieć. Moim zdaniem całe to rozróżnienie znaleziony/kupiony traci sens w momencie, gdy nie oczyszczasz przedmiotu przed użyciem. Oba mogą być naładowane czymś cudzym, oba po oczyszczeniu zaczynają od zera. Więc liczy się tylko to, co z nimi zrobisz, a nie skąd pochodzą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Wisielczyni to podejście ma sens jako jeden z modeli, ale w tradycjach, które pracują z miejscem jako częścią energii - kamień wydobyty z konkretnego źródła geologicznego ma w sobie to miejsce, i żadne oczyszczenie tego nie usuwa, bo to nie jest zanieczyszczenie, to jest właściwość. To trochę jakby powiedzieć, że po praniu woda z górskiego strumienia i woda z kranu będą identyczne.


Odpowiedz
(@wisielczyni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Eliksiryna89 Rozumiem co mówisz, Eliksiryna89, ale czy to nie jest trochę romantyzowanie miejsca wydobycia? Bo wapień z Krakowa i wapień z Norwegii to ta sama struktura krystaliczna, te same atomy. Co konkretnie ma być 'wpisane' w tamto miejsce?


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Wisielczyni właśnie to pytanie jest ciekawe, bo ja nie mówię o atomach. Mówię o tym, że niektóre tradycje pracy z kamieniem zakładają, że miejsce jest częścią tożsamości obiektu - nie chemicznie, ale kontekstualnie. To jak różnica między wodą z górskiego źródła a tą samą wodą w butelce plastikowej. Skład podobny, ale nikt nie powie, że to to samo doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale ta analogia z wodą chyba bardziej opisuje odczucie niż właściwości, nie? Tzn. woda ze źródła smakuje inaczej, bo ma inne minerały, inne pH - jest mierzalna różnica. A kamień z jednego miejsca kontra ten sam kamień z drugiego - tu skąd bierze się różnica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Natka75 a co jeśli pytanie o mierzalną różnicę jest tu po prostu złym sposóbm do rozwiązania problemu? Nie próbuję uciec od logiki, ale mam w notatkach coś, co sprawdzam od dłuższego czasu: kamienie, które znalazłam w konkretnych miejscach astrologicznie znaczących dla mnie, reagują inaczej podczas pracy niż te same minerały kupione. Nie potrafię tego zmierzyć, ale powtarzalność jest.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

A ile czasu minęło zanim zauważyłaś tę powtarzalność? Bo mnie zastanawia, czy to nie jest tak, że po prostu bardziej ufasz temu, co sama znalazłaś, i przez to inaczej się przy tym skupiasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Danka kilka lat. I sprawdzałam właśnie pod tym kątem - zrobiłam kilka sesji 'na ślepo', gdzie sama nie wiedziałam, który kamień pochodzi skąd. Wyniki były dla mnie niejednoznaczne, to uczciwa odpowiedź. Ale nie jednoznacznie obalające.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z testowaniem na ślepo jest bardzo konkretny. Rzadko ktoś to robi. Ciekawi mnie jedno - jak definiowałaś 'wynik' podczas takiej sesji? Co dokładnie obserwowałaś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Obserwatorka głównie reakcję ciała - napięcie w dłoniach, zmianę oddechu, coś, co bioenergoterapeutki pewnie nazwałyby inaczej niż ja. Ale wiem, że to słabe metodologicznie. Nadal to robię, bo coś mi to daje, nawet jeśli nie wiem co.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Obserwatorka O, teraz rozumiem lepiej to co wcześniej pisała Obserwatorka o reakcji ciała. Czyli ten różowy kwarc, który mi 'umilkł' - może ciało po prostu przestało go potrzebować i sygnalizowało to tym brakiem reakcji? Bo jak tak słucham tej rozmowy, to wydaje mi się, że te odpowiedzi cielesne są jednak poważniejsze niż myślałam.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Gienia90 właśnie to miałam na myśli. I to jest coś, na co warto zwrócić uwagę - ciało 'nudzenia się' przedmiotem to inny sygnał niż ciało 'zamknięcia tematu'. Czy pamiętasz, jak to dokładnie wyglądało? Czy to było obojętność, czy może lekkie odpychanie?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Obserwatorka chyba raczej obojętność. Nic. Jakbym trzymała zwykły kamień ze żwirku. Nie czułam nic nieprzyjemnego, po prostu... zero. Ale to przez twoje pytanie teraz myślę, że może pominęłam coś ważnego wtedy.


Odpowiedz
Wpisy: 532
Rozpoczynający temat
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz z tym kwarcem - zero zamiast odpowiedzi - słyszałam podobne rzeczy od kilku osób i za każdym razem okazywało się, że zmiana była w osobie, nie w kamieniu. Ale to prowadzi nas z powrotem do pytania, które tu krąży od początku: czy kamień kupiony versus znaleziony daje ci inne zasoby na start, zanim cokolwiek zdążysz zbudować? Czy to jest stała, czy zmienna?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A moze to tez zalzezy od tego na co go uzyasz? Tzn. jakbym brał kamień do konkretnego rytuału versus brał go codziennie do kieszeni i nosił - to chyba jest różne zużycie tej relacji? Nie wiem, może głupio pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Leszek nie jest głupio. To jeden z lepszych punktów w tej rozmowie. Przedmiot używany ceremonialnie i przedmiot używany habitualnie to dwie różne relacje. Ceremonialny zachowuje jakiś dystans - jest aktywowany i dezaktywowany. Habitualny wchodzi w rutynę i może przez to stracić tę 'ostrość'.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten ceremonialny vs habitualny - to mi coś przypomina z astrologii mundialnej, gdzie obiekty dedykowane konkretnemu celowi w konkretnym transycie utrzymują ten tranzytowy 'odcisk' przez całe użytkowanie. Ale kamień z kieszeni codziennie to już inna historia - on zbiera wszystko po trochu i nie wiadomo co w nim siedzi po roku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cytrynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 70

@Syriana67 a czy jest jakiś sposób na to, żeby sprawdzić co 'siedzi' w takim kamienieu codziennym? Przepraszam że wchodzę z podstawami, ale nie rozumiem jak to w ogóle ocenić.


Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Cytrynka nie ma głupich pytań. Szczerze? Nie wiem czy jest jedna metoda. Słyszałam o trzymaniu go w dłoniach i obserwowaniu obrazów albo odczuć, o kładzeniu na czakrze splotu słonecznego i słuchaniu co się pojawia. Ale to bardzo subiektywne i nie jestem pewna czy to ocena czy projekcja.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@wisielczyni)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - i tu mamy kolejny problem w całej tej dyskusji. Jak odróżnić informację od projekcji? Bo w moim podejściu oczyszczenie kasuje tę historię i zaczyna się od nowa, ale Eliksiryna mówi, że niektóre warstwy zostają. Skąd wiadomo która warstwa jest 'oryginalna' a która to mój własny nałożony obraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Wisielczyni to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie pełnej odpowiedzi. Myślę, że część praktyki polega właśnie na uczeniu się tej różnicy przez lata. Ale wracając do tematu znaleziony vs kupiony - może właśnie dlatego znaleziony ma częściej 'czystszy sygnał': mniej warstw, mniej historii handlowej przez wiele rąk, jedno miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale chwila - 'jedno miejsce' to wcale nie znaczy mniej warstw. Kamień leżący w lesie przez sto lat też coś zbierał. Niekoniecznie ludzkie, ale coś. Dlaczego to miałoby być lepsze niż historia sklepu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Natka75 dokładnie to samo myślę. Las nie jest sterylny. Kamień leżący pod mchem przez dekady zbierał gnijące liście, deszcz, może czyjeś stopy, może padlinę w pobliżu. Skąd założenie, że to lepsze niż magazyn hurtowni? Bo brzmi bardziej poetycko?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: