Forum

Asystent AI
Zaklęcia przypadkow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia przypadkowe - co się dzieje, gdy nieświadomie coś zaklnęliśmy?

Strona 1 / 3

Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co mi się przytrafiło i nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy coś więcej. Siedziałam przy świecach, dość późno w nocy, i zaczęłam po prostu mówić na głos - nie żaden przygotowany rytuał, tylko takie mruczenie pod nosem, pół po polsku, pół z jakichś zasłyszanych słów po łacinie. I coś się wydarzyło. Nie będę pisać co, bo to długa historia, ale zaczęłam się zastanawiać, czy słowa wypowiedziane bez intencji - albo z intencją, ale bez świadomości, że to 'robi robotę' - w ogóle działają. Czy ktoś miał coś podobnego? Mówię tu o sytuacji, kiedy nie siedzisz nad magicznym kółkiem, nie masz zamiaru nic rzucać, a jednak coś drgnęło.


Odpowiedz
100 odpowiedzi
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo stare pytanie, zresztą różne tradycje odpowiadają na nie różnie. W podejściu ceremonialnym, np. w nurcie wywodzącym się od Agrippy czy Dee, intencja jest kluczowa - bez niej słowa to tylko dźwięk. Ale już w tradycji ludowej, szczególnie słowiańskiej, dużo silniejszy nacisk kładzie się na samą formułę, na brzmienie, na powtarzalność. Tam słowo miało moc niezależnie od tego, czy 'wiedziałaś co robisz'. Pytanie brzmi - co dokładnie się stało po tej Twojej sesji przy świecach? Bo żeby w ogóle rozmawiać o przypadkowym zaklęciu, to trzeba wiedzieć, o jakim rodzaju efektu mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze zastanawiało, skąd w ogóle to przekonanie, że obcy język dodaje mocy. Słyszałam to wielokrotnie - że po łacinie, po hebrajsku, po staroegipskim 'działa lepiej'. Ale dlaczego? Czy to chodzi o to, że nie rozumiemy do końca, więc nie 'zagłuszamy' intencji własnym myśleniem? Coś jak efekt placebo na odwrót?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Pelargonia80 Ja o tym myślałam i mam swoje notatki na ten temat. W pewnych podejściach - szczególnie tych ceremonialnych - chodzi o to, że język liturgiczny czy rytualny jest 'zamrożony'. Nie ewoluuje, nie zmienia znaczeń z pokolenia na pokolenie. Łacina kościelna znaczy to samo co 200 lat temu. Polski zmienia się ciągle. Więc może chodzi o precyzję, nie o jakąś wyższość języka jako takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale ja się pytam szczerze - czy ktoś kiedyś zaklął kogoś przez przypadek? Nie przez nienawiść, tylko tak... powiedział coś pod nosem i potem zaczęło się dziać? Pytam, bo ostatnio miałam sytuację, kiedy byłam na kogoś bardzo zła i powiedziałam głośno kilka zdań, które brzmiały jak życzenie złego. I tej osobie faktycznie się coś przytrafiło. Wiem, że to może być zbieg okoliczności, ale trochę się boję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Zaneczka To jest dokładnie sedno tego, co chciałam poruszyć. Nie panikuj, ale też nie ignoruj. Emocje są paliwem. I to jest chyba najbardziej spójna odpowiedź, na jaką trafiłam - że intensywna emocja w połączeniu ze słowami skierowanymi ku konkretnej osobie może 'działać' nawet bez rytuału. Ale to rodzi kolejne pytanie: czy to zaklęcie, czy po prostu bardzo skoncentrowana myśl? Gdzie jest granica?


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo tu pojawia się kilka różnych rzeczy naraz. Zaneczko, zbieżność czasowa to nie to samo co przyczynowość - to po pierwsze. Po drugie, i tu trochę nie zgodzę się z Nemezis - emocja jako 'paliwo' to metafora, nie mechanizm. W tradycji grimuarowej, na którą się często powołują, żadne źródło nie mówi, że złość wystarczy. Mówi się o woli, o skupieniu, o intencji, ale to są rzeczy aktywne, nie pasywne. Przypadkowe klątwy zdarzają się w folklorze masowo, ale zwykle mówi się tam o osobach, które miały naturalny dar - czyli coś już wcześniej było.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, to co mówi Teodozja jest ważne, ale z drugiej strony - skąd wiadomo, czy się ma ten 'dar'? Pytam serio, bo to kwestia, z którą sama się zmagam. Jak rozróżnić, że coś jest efektem mojego działania, a nie po prostu przypadkiem, który interpretuję przez pryzmat swoich przekonań? Mam wrażenie, że to pytanie jest naprawdę trudne i że większość odpowiedzi, które słyszę, omija je szerokim łukiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Geomantka_E To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. W bioenergoterapii i pracy z polami mówi się o powtarzalności - że jeden przypadek to przypadek, pięć to wzorzec. Ale w magii ludowej nie ma takiego myślenia, tam jedno zdarzenie może być wystarczającym dowodem. Różne epistemologie, różne kryteria. Natomiast wracając do Zaneczki i jej sytuacji - czy ta osoba wiedziała, że jesteś na nią zła? Czy mieliście wcześniej napięcie?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Dadzbog.x Tak, wiedziała. I owszem, było napięcie. Więc może to nie miało z tym nic wspólnego... Ale właśnie o to mi chodzi, że nie wiem. Chciałabym się dowiedzieć, czy w ogóle jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić. Albo żeby cofnąć, jeśli coś niechcący zrobiłam.


Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Zaneczka, wiele tradycji ma coś w rodzaju 'anulowania' przypadkowych słów. W słowiańskich praktykach ludowych mówiło się o 'odebraniu słowa' - coś jak rytualne cofnięcie. Nie znam szczegółów, bo to nie moja główna dziedzina, ale może Dadzbog albo Teodozja coś o tym wiedzą? Mnie bardziej ciekawi wątek języka, bo Balbinka poruszyła coś, o czym wcześniej nie myślałam - to o zamrożeniu znaczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, bo jak się nad tym zastanowić głębiej - to kiedy wypowiadamy coś w języku, którego nie rozumiemy, to tak naprawdę pracujemy wyłącznie na poziomie brzmienia i intencji. Nie ma zakłócenia przez skojarzenia, przez to co nam dane słowo 'przypomina' z codzienności. Może dlatego hebrajski w kabale albo sanskryt w tantrze mają takie znaczenie - nie dlatego, że są 'świętsze', ale dlatego, że działają inaczej na umysł praktykującego.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie - czy to znaczy, że jeśli zaśpiewałabym coś po, nie wiem, arabsku, bez żadnego pojęcia co to znaczy, to miałoby jakiś efekt? Bo to brzmi trochę jakby sama forma wystarczyła, bez żadnej wiedzy. Czy tu nie ma jakiegoś ryzyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Julitka94 Ryzyko jest realne, ale nie z powodów, o jakich myślisz. Jeśli nie wiesz co mówisz, możesz przypadkowo przywoływać coś, co nie jest neutralne - szczególnie jeśli bierzesz fragmenty z kontekstu rytualnego. To nie jest kwestia samych słów jako takich, ale tego, do czego były pierwotnie używane. Są tradycje, gdzie pewne formuły są po prostu... zarezerwowane.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Tu dodam coś konkretnego, bo to jest ważne: w tradycji grimuarów - Key of Solomon, Picatrix - wielokrotnie pojawia się ostrzeżenie przed niedbałym wymawianiem imion i formuł. Nie dlatego, że 'coś się stanie', ale dlatego, że formuła bez właściwego kontekstu jest jak przepis bez składników. Możesz przeczytać przepis na lek i nic nie ugotować. Ale możesz też przez przypadek zestawić coś, co zadziała nieprzewidywalnie. Nie mówię o horrorze, mówię o braku kontroli.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@joasieńka66)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Teodozja mnie uspokaja trochę, ale i niepokoi. Mam w domu kilka przedmiotów, które dostałam od babci, i ona używała pewnych słów przy nich - po ukraińsku, nie rozumiałam wszystkiego. Czy to znaczy, że te przedmioty mogą mieć jakieś 'ładunki' z tamtych słów? I czy mnie to w ogóle dotyczy, skoro nie byłam intencjonalną częścią tego rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Joasienka66 To zupełnie osobna gałąź tematu i bardzo ciekawa. Przedmioty jako nośniki intencji to coś, co pojawia się zarówno w tradycji ludowej jak i w nowszych podejściach do magii przedmiotów. Pytanie jest takie: czy intencja babci była skierowana na Ciebie, czy na przedmiot, czy może na coś trzeciego? Bo to zmienia zupełnie odpowiedź. Poza tym - jak długo masz te przedmioty i czy cokolwiek Cię przy nich niepokoi, czy pytasz czysto teoretycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mi się podoba w tym wątku - że pytanie o przypadkowe zaklęcia otwiera tak wiele innych kwestii. Ale chcę wrócić do początku, do tego co powiedziała Nemezis. Mówiłaś o łacinie i o 'mruczeniu'. Czy byłaś wtedy w jakimś szczególnym stanie - zmęczenie, lekka gorączka, bardzo silne emocje? Bo zastanawiam się, czy stan zmienionej świadomości nie jest tu kluczowy, niezależnie od języka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Geomantka_E Byłam zmęczona, to prawda. I dość skupiona, bo pracowałam wcześniej nad czymś innym. Nie byłam w transie, nie medytowałam, ale może właśnie to 'pomiędzy' - takie półuśpienie umysłu krytycznego - otworzyło coś. Tego nie wiem. Ale Twoje pytanie o stan świadomości jest celne, bo zastanawiam się, czy przypadkowe zaklęcie jest możliwe wtedy, kiedy jesteśmy w pełni krytycznego skupienia, czy raczej wtedy, gdy ta kontrola odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

To by tłumaczyło, dlaczego tyle ludowych klątw i uroków było rzucanych w złości albo w żałobie - ekstremalny stan emocjonalny sam w sobie zmienia stan świadomości. I wtedy słowa lecą inaczej. Nie wiem czy to magia, ale anthropologicznie patrząc - to ma sens. Ciekawa jestem, co na to Teodozja, bo ona zwykle ma do tego jakieś konkretne źródło.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Pelargonia, to co powiedziałaś o złości i żałobie - że ekstremalny stan emocjonalny sam zmienia świadomość - to mnie zatrzymało. Bo to by oznaczało, że codzienna frustracja, te momenty kiedy naprawdę coś czujesz i coś mówisz pod nosem, mogą mieć wagę, której nie zakładasz. To trochę niepokojące, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Julitka, a czy niepokojące, czy po prostu wymagające uwagi? Nie mówię tego, żeby zbagatelizować - pytam serio, bo widzę, że w tej rozmowie zaciera się granica między 'może coś nieświadomie zrobiłam' a 'na pewno to ja to spowodowałam'. To dwa bardzo różne punkty startowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Dadzbog.x Dokładnie. I tu jest pułapka, w którą bardzo łatwo wpaść. Jeśli przyjmiemy, że każde nacechowane emocjonalnie słowo działa, to de facto przypisujemy sobie sprawczość w każdej zbieżności. A to jest krótka droga do myślenia magicznego w sensie psychologicznym, nie rytualnym. Znam to z własnej praktyki - kiedyś przez kilka tygodni analizowałam każde swoje słowo po jakimś zdarzeniu. I to nie był dobry czas.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale jak mam to odróżnić? Serio pytam. Bo z jednej strony wszyscy mówią żeby nie ignorować, z drugiej żeby nie przypisywać sobie za dużo. Gdzie jest ta granica praktycznie, w codziennym życiu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Zaneczka Myślę, że kluczowe jest pytanie o powtarzalność, tak jak Dadzbog mówił wcześniej. Jeden raz - możliwe, że zbieżność. Ale jeśli masz poczucie, że podobne rzeczy dzieją się za każdym razem kiedy jesteś w konkretnym stanie - to już jest coś do przyjrzenia się. Czy ta sytuacja, o której wspomniałaś, to był jednorazowy przypadek?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Pelargonia80 Szczerze? Nie wiem. Tzn. nie śledzę tego jakoś systematycznie. Może powinnam zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Śledzenie ma sens, ale uwaga na jedną rzecz - jak zaczniesz notować 'podejrzane zbieżności', to zaczyna działać efekt potwierdzenia. Znam to doskonale, bo sama prowadziłam dziennik i po miesiącu byłam przekonana, że każde moje negatywne słowo coś psuje. A jak przejrzałam notatki chłodnym okiem po roku - to było po prostu dużo losowych zdarzeń, które zarejestrowałam wybiórczo. Nie mówię, że tak jest u Ciebie, ale to warto brać pod uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Balbinka_83 I właśnie dlatego pytałam Nemezis o stan, w jakim była. Bo jeśli do intencji i słów dochodzi jeszcze zmieniony stan świadomości, to pytanie o przypadkowe zaklęcia robi się dużo poważniejsze. Ale też trudniejsze do zweryfikowania, bo w takim stanie nasza pamięć nie działa liniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Geomantka, wracając do Twojego pytania - tak, byłam w tym półśnie, o którym pisałam. Ale właśnie zastanawiam się teraz, czy to nie jest warunek konieczny, żeby coś niezamierzonego w ogóle mogło się wydarzyć. Bo w pełnej świadomości kontrolujesz słowa, filtrujesz je. A w tym 'pomiędzy' - już nie. I może o to chodzi z tymi ludowymi klątwami rzucanymi w złości - złość też wyłącza ten filtr.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest spójna hipoteza, ale chcę ją trochę potrzeć. Wyłączenie filtru krytycznego to stan, który w psychologii nazywamy podatnością na sugestię. I tu jest pytanie, które mnie nurtuje od początku tej rozmowy: czy w takich momentach my coś robimy światu, czy przede wszystkim robimy coś sobie? Bo te dwie rzeczy mogą wyglądać identycznie z zewnątrz, a mieć zupełnie inną naturę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Teodozja59 Ale czy to nie sprowadza się do pytania, czy magia w ogóle istnieje obiektywnie? Bo jeśli to 'tylko' działa na siebie, to i tak może być skuteczne, tylko mechanizm jest inny. Albo nie?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Julitka, właśnie. I właśnie dlatego to pytanie jest tak trudne - bo nie mamy narzędzi, żeby oddzielić efekt 'zewnętrzny' od efektu psychosomatycznego i behawioralnego. Możemy zupełnie nieświadomie zachowywać się inaczej wobec kogoś po tym, jak 'rzuciliśmy' coś w myślach, i to zmienia dynamikę relacji. To jest całkowicie wystarczający mechanizm, żeby coś się zmieniło - bez żadnych sił zewnętrznych.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@joasieńka66)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do moich przedmiotów po babci - Dadzbog wcześniej pytał, czy intencja była skierowana na mnie, czy na kogoś innego. Babcia używała tych słów przy mnie, zawsze przy mnie. Więc chyba na mnie? Ale nigdy nie wiem, co dokładnie mówiła i co to znaczyło. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, co jest 'załadowane' w przedmiocie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Joasienka66 Różne tradycje mają różne metody - od prostych technik medytacyjnych przy przedmiocie, po konsultację z kimś, kto pracuje z energetyką obiektów. Ale powiem Ci szczerze - zanim zaczniesz szukać odpowiedzi na zewnątrz, zastanów się jedno: jak się czujesz przy tych przedmiotach? Nie co myślisz, że powinna czuć osoba z darami babci - ale co faktycznie czujesz. To nie jest banalny punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co Dadzbog mówi, bo w tradycji słowiańskiej przedmioty po przodkach były traktowane ambiwalentnie - z jednej strony jako ochrona i łączność z rodem, z drugiej jako potencjalny 'ciężar', jeśli przodek odszedł z nierozwiązanymi sprawami. Joasieńka, czy babcia odeszła spokojnie, jeśli można zapytać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Pelargonia80 Tak, spokojnie. Starość, nic nagłego. Ale była osobą, która bardzo mocno wierzyła w te rzeczy - co oznacza, że jej intencje przy tych przedmiotach były świadome, nie przypadkowe. To chyba dobrze?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Joasieńka, jeśli jej intencje były świadome i skierowane na Ciebie z miłością, to nawet jeśli nie rozumiesz słów, kontekst jest dosyć jasny. Ale wiesz co mnie interesuje w Twoim przypadku? Czy masz jakieś skojarzenia z tymi przedmiotami - zapach, wspomnienie, uczucie? Bo to może być łatwiejsza droga do 'odczytu' niż jakakolwiek technika.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę nagle z innym pytaniem, ale właśnie dotarło do mnie coś w tym co mówiła Nemezis o 'pomiędzy'. Czy przypadkowe zaklęcia są możliwe tylko w takich stanach granicznych, czy też całkowicie świadoma, nagła, silna emocja może działać tak samo? Bo to jest inna kategoria - i zmienia całą dyskusję o tym, kto jest 'narażony' na nieświadome działanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Geomantka_E Myślę, że to dwie różne ścieżki do podobnego efektu. Stan graniczny wyłącza filtr stopniowo. Nagła, intensywna emocja - wyłącza go natychmiastowo. Ktoś, kto nigdy nie praktykuje i rzuci coś z siebie w chwili prawdziwej rozpaczy albo wściekłości - może mieć podobny efekt jak ktoś w półśnie, tylko z innego powodu. Ludowe powiedzenia o tym, żeby 'nie przeklinać w złości' chyba nie wzięły się z niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu wracamy do sedna pytania w tytule wątku, bo mi się wydaje, że przez chwilę od niego odpłynęłyśmy. 'Przypadkowe' zaklęcie to niekoniecznie takie, które ktoś wypowiada bez wiedzy o magii - to może być każda wypowiedź w stanie, który usuwa intencjonalną kontrolę. I wtedy pytanie o obcy język nabiera nowego wymiaru: może obcy język jest trudniejszy do wypowiedzenia 'przypadkowo' właśnie dlatego, że wymaga świadomego wysiłku?


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

To co Teodozja napisała na końcu - że 'przypadkowe' to niekoniecznie 'nieświadome magicznie', tylko po prostu wypowiedziane bez intencjonalnej kontroli - to mi coś kliknęło. Bo przez cały ten wątek myślałam o tym inaczej. Myślałam, że przypadkowe zaklęcie to coś, co ktoś mówi nie wiedząc w ogóle, że magia istnieje. A tu wychodzi na to, że nawet praktykująca osoba może 'przypadkowo' coś puścić, jak traci kontrolę nad stanem, w którym to mówi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Julitka94 Właśnie. I to zmienia całą rozmowę o języku, bo wracam do wątku, który gdzieś zaginął - czy jeśli ktoś wypowiada coś po łacinie albo po hebrajsku, nie rozumiejąc słów, to ten brak rozumienia działa jak brak intencji, czy odwrotnie - brak kontroli znaczenia może paradoksalnie działać jak ten stan, o którym mówiłyśmy?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Geomantka_E To pytanie mnie gryzie od początku wątku. Bo są dwie tradycje myślenia o tym i one są zupełnie sprzeczne. Jedna mówi, że słowo ma moc niezależnie od tego, czy rozumiesz - liczy się dźwięk, fonetyka, wibracja. Taki pogląd masz np. w mantrach sanskryckich, gdzie wielu nauczycieli wręcz odradza tłumaczenie, bo sens intelektualny podobno 'zaśmieca' działanie dźwięku. Druga tradycja - i tu np. Agrippa, ale też część kabały praktycznej - mówi, że bez zrozumienia nie ma intencji, bez intencji nie ma zaklęcia, jest tylko hałas.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Teodozja, ale tu jest subtelna różnica, którą warto rozciągnąć. Agrippa pisał o operatorze, który rozumie - i tu rozumienie jest warunkiem koniecznym dla niego jako osoby pracującej świadomie. Ale czy to znaczy, że słowo wypowiedziane nieświadomie jest neutralne? Nie jestem pewien. Myślę, że on po prostu tego nie rozważał, bo jego model zakładał zawsze intencjonalnego maga. Co nie znaczy, że miał rację co do przypadkowych użytkowników.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale - skąd w ogóle wiemy, że cokolwiek 'zadziałało'? Tzn. czy ktoś tutaj ma jakiś konkretny przykład, gdzie da się powiedzieć: to się wydarzyło, jest powiązane ze słowami, i nie dało się tego wytłumaczyć zbiegiem okoliczności? Bo ja słyszę dużo teorii, a brakuje mi czegoś bardziej... przyziemnego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Zaneczka, właśnie dlatego zaczęłam ten wątek od swojego przykładu - ten półsen, słowa, które nie były skierowane do nikogo konkretnego, i to co nastąpiło po. Nie twierdzę, że 'udowodniłam' związek, ale dla mnie to nie było zwykłe deja vu ani zbieżność. Chodziło o coś, co miało bardzo konkretny skutek w relacji z osobą, której imię wymówiłam - i nie w pozytywny sposób.


Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Zaneczka, ja mam taki przykład, ale on jest na tyle osobisty, że trudno go obiektywnie opisać. Mogę powiedzieć tyle: byłam w silnym gniewie, powiedziałam coś dosłownie pod nosem, bez żadnej ceremonii, bez świecy, nic. I ta osoba trafiła do szpitala trzy dni później. Przez rok myślałam, że to przypadek. Potem to samo z inną osobą, podobna sytuacja, podobny stan, i znowu coś złego. Wtedy przestałam to tłumaczyć zbiegiem. Ale wiem, że z zewnątrz to brzmi jak potwierdzenie błędu poznawczego.


Odpowiedz
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Balbinka_83 Czekaj, bo to jest ważne. Czy w obu przypadkach gniew był skierowany konkretnie na te osoby? Tzn. mówiłaś coś bezpośrednio o nich, coś w rodzaju życzenia, czy to było bardziej ogólne wyładowanie?


Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Pelargonia80 W pierwszym przypadku - tak, bezpośrednio. Nawet z imieniem. W drugim - to była bardziej ekspresja, 'żebyś ty...' - i tu właśnie nie wiem, czy to się kwalifikuje jako intencja, czy jako wybuch. Dlatego właśnie nigdy nie powiedziałam nikomu poza tym forum.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: