Forum

Asystent AI
Magia a odpowiedzia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a odpowiedzialność finansowa - kiedy magią nie załatwimy problemów?

Strona 1 / 2

Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam poruszyć coś, o czym rzadko się tu mówi otwarcie. Mam wrażenie, że w środowiskach ezoterycznych panuje niepisana zasada, że jeśli rytuał nie zadziałał, to znaczy że coś zrobiłaś źle, nie miałaś odpowiednich intencji albo niewystarczająco wierzyłaś. I to mnie trochę uwiera, szczególnie w kontekście finansów. Ostatnio rozmawiałam z osobą, która robiła rytuały na pieniądze miesiącami, a jednocześnie nie miała założonego konta oszczędnościowego, żyła od wypłaty do wypłaty i nie miała żadnego planu. Rytuały były, plan był brak. I zastanawiam się - gdzie jest ta granica? Kiedy magia faktycznie może wesprzeć sytuację finansową, a kiedy po prostu służy jako zastępnik działania? Nie pytam o to, czy magia działa czy nie. Pytam o to, jak wy to rozgraniczacie w praktyce.


Odpowiedz
103 odpowiedzi
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Sama przez to przechodziłam, więc mam tu dość konkretne zdanie. Jakiś czas temu robiłam rytuały na poprawę sytuacji finansowej i kompletnie ignorowałam, że mój problem to były nie dochody, tylko wydatki. Zero budżetowania, zero kontroli. Rytuały dawały mi poczucie, że coś robię, i to było... komfortowe kłamstwo, powiedziałabym. Dopiero jak przestałam i zaczęłam patrzeć na liczby, okazało się, że zarabiam całkiem dobrze, ale wydaję bezmyślnie. Magia wtedy nie była wsparciem, tylko taką poduszką emocjonalną, która pozwalała mi nie patrzeć na rzeczywistość. Ale nie twierdzę, że tak jest zawsze i u wszystkich.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Leontynka a jak myślisz, czy to był problem z intencją rytuału, czy z tym, że rytuał był w złym miejscu w całej układance? Bo to są dwie różne rzeczy. Możesz mieć perfekcyjnie wykonany rytuał, który odpowiada na pytanie 'chcę więcej pieniędzy', ale jeśli system, w którym działasz, jest nieszczelny, to nawet jeśli coś napłynie, natychmiast odpłynie. Ja to porównuję do sieci z dziurami - możesz pracować nad tym, żeby więcej wpływało, ale sieć i tak nie utrzyma wody.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Rasphul no właśnie, i tu jest ten problem z intencją. Mój rytuał był o 'więcej pieniędzy', a nie o 'stabilność finansową' czy 'świadomość swoich wydatków'. I teraz zastanawiam się, czy gdybym to inaczej sformułowała, wynik byłby inny. Ale szczerze? Myślę, że i tak potrzebowałam najpierw zobaczyć, co naprawdę się dzieje z moimi finansami, zanim jakikolwiek rytuał miałby sens.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony zgadzam się, że magia nie zastępuje działania. Z drugiej - mam wrażenie, że bardzo łatwo wpadamy w pułapkę myślenia, że magia powinna działać jak bankomat: wrzucisz właściwe dane, wypłacasz gotówkę. A w tradycjach, z których wyrastają praktyki, które tu omawiamy, nigdy tak tego nie ujmowano. Magia finansowa w starszych tradycjach - czy to hoodoo, czy praktyki oparte na grimoire'ach - zawsze zakładała, że jest wzmocnieniem działań, nie ich substytutem. To nie jest wymysł coachingowy. To jest po prostu jak to zostało przekazane.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z takim pytaniem, bo nie znam się za bardzo na tym wszystkim - ale chcę dobrze zrozumieć. Czy wy mówicie, że rytuały finansowe w ogóle nie mają sensu, jeśli ktoś nie ogarnia finansów? Czy raczej, że mogą mieć sens, ale tylko jako dodatek? Bo jak słucham tej rozmowy, to trochę brzmi jak: 'rób rytuały, ale najpierw naucz się oszczędzać', co jest trochę sprzeczne samo w sobie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Jasiek91 nie, to nie jest sprzeczne. Myśl o tym tak: jeśli masz złamaną nogę i chcesz biec, możesz pracować nad mentalnością biegacza, oddechem, techniką - ale i tak najpierw musisz wyleczyć nogę. Rytuał może pomóc z nastawieniem, z blokami psychicznymi, z tym, jak postrzegasz pieniądze. Ale jeśli twój rachunek bankowy ma minus, bo nie kontrolujesz wydatków, to żaden rytuał tego nie naprawi w zastępstwie za analizę swojej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Według mnie to też kwestia pozycji planet w momencie rytuału. Jak Mars jest w złym aspekcie do Saturna, to rytuały finansowe i tak będą miały pod górkę, niezależnie od tego, jak dobrze są zrobione. Ludzie często ignorują moment astrologiczny i potem się dziwią, że nic z tego nie wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Gawel z całym szacunkiem, ale to jest właśnie ten rodzaj myślenia, który Nemezis opisała na początku. 'Nie zadziałało, bo zły moment astrologiczny' jest takim samym wytłumaczeniem jak 'nie miałaś wystarczającej wiary'. Moment może być jednym z czynników, ale jeśli ktoś ma 5000 zł długu i nie ma z czego go spłacić, to zaczekanie na lepsze położenie planet raczej nie jest pierwszym krokiem, od którego powinien zacząć.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Rasphul no ale moment astrologiczny to nie jest wymówka, to jest po prostu część pracy. Ty byś robił operację w złych warunkach tylko dlatego, że operacja jest potrzebna? Są momenty lepsze i gorsze na różne działania, i to dotyczy zarówno działań magicznych, jak i zwykłych decyzji biznesowych.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z trochę innej strony. Pracuję z runami od wielu lat i kiedy ktoś przychodzi do mnie z pytaniem o sytuację finansową, pierwsze co robię to sprawdzam, co blokuje przepływ - i bardzo często to nie jest zewnętrzna sytuacja, tylko przekonania. Ale - i to jest ważne - nawet jeśli praca z runami pozwoli komuś zobaczyć i rozluźnić blok, to dalej ta osoba musi podjąć decyzję, co z tym robi w praktyce. Runy mogą pokazać, że ktoś boi się sukcesu finansowego, bo w jego rodzinie pieniądze były źródłem konfliktów. Ale sama ta wiedza to dopiero punkt startowy. Co dalej zrobi z tym wglądem - to już jest w rękach tej osoby, nie run.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Wioletka_Z to ciekawe, co piszesz o blokach. Ale mam pytanie, bo szczerze nie bardzo rozumiem - skąd wiadomo, że to blok przekonaniowy, a nie po prostu... zła sytuacja? Mam na myśli, że jeśli ktoś pracuje na minimalnej i ma trójkę dzieci, to żaden wgląd w przekonania rodzinne tego nie zmieni, dopóki strukturalnie nie zmieni się jego sytuacja. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Piolunka95 to świetne pytanie i sama je sobie zadaję. Myślę, że te dwie rzeczy nie wykluczają się nawzajem - można mieć i obiektywnie trudną sytuację, i bloki, które utrudniają wyjście z niej. Ale masz rację, że jest ryzyko, że praca z blokami stanie się taką pętlą wewnętrznej analizy zamiast konkretnych kroków. I właśnie dlatego jestem sceptyczna wobec podejść, które całą odpowiedzialność za sytuację finansową kładą na 'wibracje' i 'bloki energetyczne'. To jest bardzo łatwy sposób na to, żeby systemowe problemy tłumaczyć psychologicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że brakuje tu jednego wątku. Mówicie o blokach, o wyczuciu czasu, o działaniu - ale nikt jeszcze nie powiedział o neuroróżnorodności. Mam ADHD i dla mnie 'po prostu zacznij kontrolować wydatki' jest trochę jak mówienie osobie na wózku 'po prostu idź'. Rytuały dały mi strukturę i pewien rodzaj zaangażowania emocjonalnego, którego potrzebowałam, żeby w ogóle usiąść do finansów. Bez tego rytuałowego kontekstu zwykłe listy i arkusze mnie nie angażowały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Blazenka_75 i właśnie to jest coś, o czym naprawdę rzadko się mówi. Że rytuał może być mechanizmem, który pomaga osobie z ADHD albo lękiem uruchomić się do działania, którego sama logika nie wystarczy. To jest zupełnie inne użycie magii niż oczekiwanie, że rytuał zrobi coś zamiast ciebie. Możesz rozwinąć, jak to u ciebie wyglądało w praktyce? Bo to jest naprawdę konkretny przykład, który zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

jasne. Robiłam prostą rzecz - zanim siadałam do przeglądu wydatków, zapalałam świecę i chwilę siedziałam z intencją. Niekoniecznie jako rytuał magiczny w ścisłym sensie, ale jako przejście - sygnał dla mózgu, że teraz wchodzimy w inny tryb. Coś jak rytuał przejścia. I to działało znacznie lepiej niż samo przypomnienie w kalendarzu. Nie twierdzę, że świeca zrobiła cokolwiek 'magicznie' - twierdzę, że zrobiła coś neurologicznie. Ale efekt był ten sam: siadałam, robiłam to, co trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawa ta perspektywa z ADHD, bo przypomniała mi o czymś, co widzę w pracy z tarotem. Kiedy ktoś robi spread finansowy, często w samym procesie - w tym, jak reaguje na karty, co go zatrzymuje, co przemilcza - wychodzi jego faktyczny stosunek do pieniędzy. Nie magia kart to robi. Robi to skupienie i pytania, które karta wymusza. Dla kogoś, kto normalnie ucieka od myślenia o finansach, to może być jedyna forma, w której w ogóle zostaje z tym tematem przez chwilę. I to już ma wartość, nawet jeśli karta nic nie przepowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale ja mam problem z tym, co tutaj czytam. Mam wrażenie, że ta rozmowa zmierza w kierunku: 'magia finansowa to właściwie tylko psychologia i samopomoc'. A przecież jest mnóstwo tradycji, które traktują to zupełnie serio jako oddziaływanie na coś zewnętrznego. Czy nie ucinamy tu czegoś ważnego, skracając wszystko do 'to działa na mózg'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Lucia87 a czy te dwie rzeczy muszą się wykluczać? Możesz wierzyć, że rytuał oddziałuje na coś zewnętrznego i jednocześnie przyznać, że zmiana wewnętrzna jest warunkiem koniecznym. Zresztą - większość tradycji, które traktujesz poważnie, zakłada właśnie to: że zmiana zewnętrzna zaczyna się od wewnętrznej. Nie w sensie coachingowym, tylko w sensie alchemicznym. To nie jest redukcja magii do psychologii. To jest po prostu to, jak te tradycje same siebie rozumiały.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tego, co Blazenka napisała, bo myślę, że to otwiera ważny wątek, który może zginąć. Jeśli rytuał służy jako most do działania - co robić, jeśli osoba ma nie tylko ADHD, ale też silny lęk finansowy, który sprawia, że sama konfrontacja z numerami wywołuje reakcję stresową? Pytam, bo znam kogoś w takiej sytuacji i tam nawet świeca przy arkuszu nie wystarczyła. Czy są jakieś podejścia, które pomagały komuś z was w ekstremalnie silnym oporem emocjonalnym wobec finansów?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Pawelek.2 nie wiem, czy to jest magiczne podejście, ale słyszałam o kimś, kto zaczął od tego, że robił rytuały wdzięczności za to, co już ma finansowo - nawet jeśli to było bardzo mało. Nie 'chcę więcej', tylko 'widzę, że mam tyle i tyle'. I podobno to pomogło zmienić ten stosunek paniki do zwykłego kontaktu z tematem pieniędzy. Czy to nie jest właśnie ta wewnętrzna zmiana, o której mówi Eukaliptus?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Jagienka_J to z tym wdzięcznością za to, co już jest - brzmi prosto, ale wiem, że dla wielu osób z lękiem finansowym to jest naprawdę trudne. Bo lęk finansowy często działa tak, że człowiek nie widzi tego, co ma, tylko cały czas skupia się na tym, czego nie ma albo czego się boi, że straci. Więc samo 'zobaczenie' stanu faktycznego bez oceniania go może być pierwszym krokiem. Ale mam pytanie do tej osoby, którą znasz - czy to jej pomagało też w praktycznym sensie, czy tylko emocjonalnie? Bo to są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Wioletka_Z szczerze, nie wiem dokładnie. Słyszałam to z drugiej ręki i nie dopytywałam o szczegóły. Mam wrażenie, że bardziej emocjonalnie - że po prostu przestała panikować przy każdym spojrzeniu na konto. Czy to ma jakieś przełożenie na to, jak funkcjonuje finansowo? Tego nie wiem. Ale może to jest właśnie ten punkt, o którym mówił Romek - że zmiana w podejściu poprzedza zmianę w działaniu?


Odpowiedz
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Pawelek.2 Wracam do tego, co Pawelek.2 pisał, bo nie odpowiedziałam na jego pytanie wprost. Jeśli ktoś ma silny lęk finansowy i sama konfrontacja z liczbami jest problemem - u mnie działało to tak, że najpierw robiłam rytuał, a dopiero potem otwierałam aplikację bankową. Ale to nie była magia w sensie 'rytuał sprawia, że liczby są lepsze'. To był po prostu sposób na to, żeby w ogóle usiąść i to zrobić. Jak masz ADHD i lęk jednocześnie, to sama decyzja 'teraz sprawdzam finanse' może zająć trzy tygodnie.


Odpowiedz
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Blazenka_75 trzy tygodnie - to rozumiem, serio. I dziękuję za tę konkretną odpowiedź, bo to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. Ale mam kolejne pytanie, bo jestem ciekawy - czy ten rytuał z biegiem czasu stał się mniej potrzebny? Mam na myśli, czy po jakimś czasie byłaś w stanie siadać do finansów bez niego, czy to raczej zostało jako stały element?


Odpowiedz
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Pawelek.2 powiem szczerze - zostało, ale zmieniło formę. Na początku to była świeca i dłuższa chwila. Teraz wystarczy, że herbatę nastawię i chwilę posiedzę zanim otworzę komputer. Nie musi być rytuał z dużej litery, żeby spełniał tę samą funkcję. Chyba o to chodziło Nemezis na początku - że intencja i moment zatrzymania mają znaczenie, niekoniecznie konkretna forma.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o lęku finansowym i rytuałach jako pomoście i mam skojarzenie z czymś, co obserwuję przy spreadach. Kiedy ktoś przychodzi z pytaniem finansowym i wyciągają się karty, które są - nazwijmy to - wymagające, bardzo różnie ludzie na to reagują. Jedni chcą od razu wiedzieć co zrobić. Drudzy potrzebują chwili. I ci drudzy, paradoksalnie, często więcej z tego spreadu wynoszą. Nie wiem, czy to jest kwestia osobowości, czy właśnie tego, że mają jakiś wewnętrzny mechanizm zatrzymania się, który im pomaga. Ciekawe, czy ktoś z was zauważył podobną różnicę u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Ok, ale wracam do swojego wcześniejszego pytania, bo czuję, że rozmowa jednak konsekwentnie uciekała od tego. Jeśli magia finansowa to właściwie tylko mechanizm psychologiczny - zatrzymanie, intencja, zmiana nastawienia - to czy w ogóle ma sens mówić o tym jako o magii? Można by przecież powiedzieć to samo o medytacji albo journalingu. Co odróżnia rytuał magiczny od zwykłego rytuału psychologicznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Lucia87 to jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Moja intuicja jest taka, że różnica leży w tym, co robisz z intencją - czy kierujesz ją tylko do siebie, czy też do czegoś zewnętrznego, nazwijmy to jak chcemy: energią, siłami, tym co jest poza tobą. Ale rozumiem twój opór. Bo jeśli efekty są identyczne, to po co komplikować? Może po prostu dla niektórych ludzi ramowanie tego jako 'rytuał magiczny' zmienia ich zaangażowanie. Dla innych wystarczy medytacja. Nie wiem, czy to jest odpowiedź, której szukałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tego, od czego zaczęłam ten wątek, bo mam wrażenie, że trochę zgubiliśmy pierwotne pytanie. Pytałam o sytuacje, kiedy magia nie załatwi problemów finansowych - i myślę, że ta rozmowa właśnie ładnie to rysuje. Nie chodzi o to, że magia jest bezużyteczna. Chodzi o to, że jest bezużyteczna jako substytut. Jeśli ktoś ma długi, brak budżetu, brak planu - żaden rytuał tego nie zastąpi. Może pomóc psychologicznie, może pomóc ze blokami - ale nie zastąpi decyzji i działania. I mam wrażenie, że to jest trudne do przyjęcia dla wielu osób, bo łatwiej zapalić świecę niż zadzwonić do doradcy finansowego.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Ale Nemezis, to jest trochę uproszczone, nie? Bo doradca finansowy też nie pomoże, jeśli ktoś ma głęboko zakorzeniony blok, że nie zasługuje na pieniądze albo że pieniądze są złe. Sama logistyka finansowa bez pracy nad przekonaniami może być równie bezużyteczna. Widziałem ludzi, którzy wychodzili z długów i wracali do nich, bo nie zmienili nic w głowie. Więc może to jest raczej obie nogi - i rytuał, i doradca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Gawel no tak, ale to nie jest argument za rytuałami finansowymi jako takim - to jest argument za pracą z przekonaniami. Którą można robić na milion różnych sposobów, nie tylko przez magię. Poza tym - i to chcę powiedzieć wyraźnie - praca z przekonaniami bez żadnego zakorzenienia w rzeczywistości finansowej jest równie nieskuteczna. Znam osoby, które latami pracują nad 'mindsetem obfitości' i nadal nie wiedzą, ile wydają miesięcznie na jedzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@piolunka95)
Połączone: 2 lata temu

Ten 'mindset obfitości' to jest coś, co mnie zawsze trochę irytuje, bo brzmi jak coś, czym można zastąpić wszystko inne. Ale nie rozumiem jednej rzeczy - czy jest jakaś różnica między pracą z przekonaniami w kontekście magicznym a na przykład terapią poznawczo-behawioralną? Pytam, bo może ktoś miał doświadczenie z oboma i może porównać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Piolunka95 miałam. I mogę powiedzieć, że u mnie działały inaczej, nie że jedno było lepsze od drugiego. Terapia pomagała mi rozumieć skąd się biorą pewne przekonania - rodziców, dzieciństwa, historii rodziny z pieniędzmi. Praca runami - i wiem, że to może brzmieć dziwnie - pomagała mi coś poczuć, co było trudne do czysto intelektualnego przepracowania. Jakby jeden kanał był poznawczy, a drugi czymś innym. Ale to jest moje subiektywne doświadczenie i nie twierdzę, że tak działa u każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Okej, słucham tej rozmowy od początku i powiem szczerze - zaczynam rozumieć ten temat trochę inaczej niż na początku. Ale mam jedno bardzo konkretne pytanie, może głupie: czy magia finansowa może komuś zaszkodzić? Mam na myśli - czy ktoś może zrezygnować z realnych działań, bo myśli, że rytuał go wyręczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Jasiek91 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Tak, może zaszkodzić - i to w bardzo konkretny sposób. Widziałem sytuacje, kiedy ktoś latami robił rytuały, zbierał afirmacje, oczekiwał zewnętrznej zmiany - i zaniedbywał rzeczy, które mógł i powinien był zrobić samodzielnie. To nie jest problem magii samej w sobie, tylko pewnego sposobu myślenia o niej. Problem zaczyna się wtedy, kiedy rytuał staje się alibi.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Romek mówi o alibi i to mi się bardzo klikło. Bo jak teraz myślę o swoim rytuałe, o którym wspominałam wcześniej - czy ja wtedy nie robiłam właśnie czegoś takiego? Zrobiłam rytuał, poczułam, że coś 'puściłam w ruch' i... właściwie czekałam. Nie zmieniłam nic w swoich nawykach. I teraz jestem ciekawa, ile osób tak ma - że rytuał daje poczucie, że coś się zrobiło, i to wystarczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Leontynka i to jest moim zdaniem kluczowy punkt tej rozmowy. Rytuał może dawać fałszywe poczucie sprawczości. Zrobiłaś coś - zatem coś się zmieniło. Ale to 'coś' może być tylko wewnętrzne i może nie wystarczyć. Nie mówię, że rytuał jest zły, tylko że poczucie działania po rytuale jest pułapką jeśli nie prowadzi do czegoś konkretnego poza nim.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Hej, czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że jest tu dużo mądrych rzeczy, ale coś mi nie daje spokoju. Wszyscy mówicie o rytuałach jako o czymś, co albo działa, albo jest alibi. A co, jeśli ktoś po prostu nie wie, jak sprawdzić, czy działa? Mnie na przykład nikt nie powiedział, jak odróżnić sytuację, w której rytuał coś zmienił, od sytuacji, w której i tak by się to zmieniło. Czy jest jakiś sposób, żeby to ocenić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Pochwist85 uczciwa odpowiedź jest taka, że nie ma prostego sposobu. To jest jeden z fundamentalnych problemów magii jako praktyki - brak kontrolowanego eksperymentu. Jedyne co możesz zrobić to obserwować siebie w czasie: co zmieniło się w twoim myśleniu, w twoich decyzjach, w tym, na co zwracasz uwagę. Ale na pytanie 'czy to przez rytuał czy i tak by się stało' - nie odpowiesz. I myślę, że osoby, które to rozumieją, podchodzą do magii finansowej inaczej niż te, które oczekują dowodu przyczynowo-skutkowego.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę tu bo słuchałam tej dyskusji o neuroróżnorodności i coś mi przyszło do głowy, o czym nikt jeszcze nie mówił. Jeśli rytuał ma być mostem do działania - to czy nie jest ważne, żeby ten rytuał był dopasowany do konkretnej osoby, a nie jakiś ogólny? Bo widzę, że dużo osób korzysta z gotowych schematów - ta sama świeca, ten sam kolor, ten sam dzień tygodnia - i mam wrażenie, że dla osoby z ADHD albo z lękiem taki gotowy schemat może w ogóle nie zadziałać, jeśli nie odpowiada jej sposobowi myślenia i działania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Granacik93 dokładnie to. Mnie gotowe schematy rytuałów przez długi czas po prostu nie działały, bo były zaprojektowane dla kogoś innego. Dla mnie ważne było, żeby rytuał był krótki, miał konkretny i wyraźny 'koniec', i żeby był zawsze taki sam - bo to właśnie ta powtarzalność robi robotę z punktu widzenia ADHD. Długie, wieloetapowe rytuały z różnymi elementami za każdym razem? To jest przepis na to, że nigdy ich nie skończę.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Granacik93 i to jest właśnie ta różnica, o której mało kto mówi wprost. Rytuał skrojony pod siebie to nie jest kaprys - to jest warunek jego skuteczności. Jak czytałam różne opisy praktyk z tradycji runicznych, to zauważyłam, że dawne przekazy nie miały jednego sztywnego schematu - były raczej ramą, którą każdy wypełniał po swojemu. Ten cały 'gotowy przepis na rytuał finansowy' z internetu to trochę jak kupiony gotowiec, który nie uwzględnia, że ktoś jest na przykład głucho i muzyka nie jest dla niego żadnym punktem zakotwiczenia, albo że ktoś z ADHD nie utrzyma skupienia przez dwadzieścia minut kadzidła i milczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie. I mam wrażenie, że w wielu środowiskach jest takie niepisane przekonanie, że jeśli ci nie wychodzi z tym gotowym rytuałem, to coś z tobą nie tak. Że za mało wierzysz, że rozpraszasz się, że nie masz odpowiedniego nastawienia. A nie że rytuał po prostu nie był zaprojektowany z myślą o tobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

@Granacik93 to brzmi logicznie, ale mam pytanie - bo dla mnie to jest trochę abstrakcyjne. Jak miałoby wyglądać 'dopasowanie rytuału' w praktyce? Mam na myśli, czy to jest kwestia zmiany formy - inny czas, inne miejsce, inne przedmioty - czy też można zmienić samą treść? Bo nie wiem, gdzie jest granica między 'dostosowałem rytuał' a 'wymyśliłem coś nowego'.


Odpowiedz
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jasiek91 u mnie ta granica w ogóle przestała być istotna. Zaczęłam od zmieniania drobiazgów - skróciłam czas, zrezygnowałam z kadzidła, bo mnie rozpraszało, zamieniłam świecę na konkretny kubek herbaty. A potem okazało się, że to co robię ma niewiele wspólnego z wyjściowym rytuałem. I to jest w porządku, bo funkcja pozostała ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@piolunka95)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie - jaka funkcja? Bo jeśli funkcja to 'zatrzymanie się i skupienie', to czy to jest w ogóle rytuał w sensie magicznym, czy po prostu nawyk? Pytam bez złośliwości, naprawdę nie wiem gdzie jest granica.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Piolunka95 a czy ta granica musi istnieć? Serio pytam. Nawyk może mieć wymiar symboliczny - i wtedy dla osoby, która go praktykuje, jest rytuałem. Z zewnątrz wygląda jak parzenie herbaty. Od środka jest czymś innym. Magia nie jest zdefiniowana przez to, jak wygląda z zewnątrz.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Eukaliptus Trochę wchodzę z boku, ale to co Eukaliptus mówi ma konsekwencje dla całego tematu finansowego. Jeśli rytuał to jest coś, co działa przez zmianę wewnętrzną, to wracamy do pytania Lucii sprzed kilku postów - czy to jest magia czy psychologia? I czy to w ogóle jest pytanie, które ma sens?


Odpowiedz
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 105

@Rasphul właśnie o to mi chodziło i cieszę się, że ktoś to wreszcie podchwycił. Bo dla mnie ta odpowiedź ma znaczenie praktyczne. Jeśli to jest psychologia, to może powinienem szukać terapeuty a nie rytuałów. Jeśli to jest coś więcej, to może warto w to zainwestować czas. Nie jest mi wszystko jedno, jak to nazwę.


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Lucia87 rozumiem, że chcesz konkretnej odpowiedzi, ale mam wrażenie, że stawiasz fałszywy wybór. To nie jest albo-albo. Mogę ci powiedzieć, że w pracy z kartami widzę regularnie, że ludzie, którzy mają jakąś praktykę - rytuał, nawyk, cokolwiek - inaczej przetwarzają informacje z czytania niż ci, którzy nie mają żadnej. Działają szybciej, mniej się przyklejają do jednej interpretacji. Nie wiem, czy to psychologia czy magia - ale wiem, że to coś robi.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Romek, ale to może być po prostu efekt tego, że są bardziej doświadczeni. Ktoś, kto regularnie 'praktykuje' - cokolwiek - jest po prostu bardziej oswojony z procesem. Nie trzeba przypisywać temu wymiaru magicznego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Pochwist85 możliwe. I nie twierdzę, że jest inaczej. Tylko mówię, że z perspektywy osoby, która obserwuje takie rzeczy od jakiegoś czasu, efekt jest powtarzalny. Co to oznacza - każdy niech sobie odpowie sam.


Odpowiedz
Wpisy: 213
Rozpoczynający temat
(@nemezis94)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku neuroróżnorodności, bo myślę, że ta rozmowa o dostosowaniu rytuałów ma bezpośredni związek z tytułem tego wątku. Jeśli ktoś ma na przykład dysleksję albo ADHD, to standardowy rytuał finansowy - z długą wizualizacją, zapisywaniem afirmacji, skupieniem przez dłuższy czas - może być dosłownie nieosiągalny. I wtedy magia 'nie działa' nie dlatego, że jest nieskuteczna, tylko dlatego, że forma nie jest dostępna dla tej osoby. To jest ważne, bo może być powodem, dla którego ktoś odpuszcza praktykę i zostaje z problemem finansowym bez żadnego mechanizmu wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nemezis, dokładnie to chciałam powiedzieć wcześniej i nie potrafiłam tego tak ująć. Mam znajomą z dyskalkulią, która miała ogromny lęk przed finansami - i wszystkie rytuały, które próbowała, miały liczby. Liczyła monety, pisała kwoty, wizualizowała cyfry na koncie. Dla niej to było jak proszenie kogoś ze strachem wysokości, żeby robił rytuał na balkonie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Granacik93 to jest bardzo konkretny przykład i bardzo trafny. W tradycjach runicznych jest zresztą coś, o czym rzadko się mówi - wiele przekazów mówi o 'galdr', czyli śpiewanych zaklęciach. Forma dźwiękowa zamiast pisemnej czy wizualnej. To nie jest nowoczesna adaptacja - to jest po prostu inny kanał, który od dawna był dostępny. Ktoś, kto lepiej przyswaja przez dźwięk, może mieć z tym większą spójność niż z pisaniem afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale mam takie głupie pytanie praktyczne - czy jest jakiś sposób, żeby zorientować się, jaki 'kanał' rytuału będzie dla kogoś lepszy? Bo to brzmi jak coś, co można by wiedzieć o sobie, ale nie wiem jak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazenka_75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jasiek91 nie wiem czy jest jakiś systematyczny sposób, ale moje doświadczenie jest takie, że to wychodzi przez eliminację. Próbujesz czegoś i albo twój mózg odpuszcza po trzech minutach, albo nie. U mnie wyraźna granica była między działaniami wymagającymi wyobraźni wzrokowej a działaniami fizycznymi. Wizualizacje mnie wykańczały. Praca z przedmiotem - trzymanie go, przesuwanie - trwała znacznie dłużej zanim straciłam skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

To co Blazenka mówi o modalności sensorycznej to jest coś, co moim zdaniem powinno być podstawą przy projektowaniu własnej praktyki. Ale zauważam, że ta rozmowa robi się coraz bardziej o tym jak dostosować rytuały, a mniej o pytaniu Nemezis - kiedy magia finansowa w ogóle nie wystarczy. Może warto to zestawić? Bo kwestia dostępności formy i kwestia granic skuteczności to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Eukaliptus masz rację, że to są różne pytania, ale mnie się wydaje, że łączą się w jednym miejscu. Jeśli forma rytuału jest niedostępna, to nie możemy nawet sprawdzić, czy mechanizm działa. Czyli zanim dojdziemy do pytania 'kiedy magia nie wystarczy', musimy najpierw upewnić się, że testujemy coś, co dla tej osoby w ogóle jest możliwe do wykonania.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: