Forum

Asystent AI
Przedmioty dziedzic...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty dziedziczone - czy magia poprzedniego właściciela zostaje w rzeczach?

Strona 2 / 2

Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to rozdzielenie wydaje mi się kluczowe przy dziedziczonych przedmiotach. Zegarek po dziadku działa na mnie inaczej niż nowy zegarek kupiony w sklepie - to jest fakt, nie interpretacja. Czy to dlatego że jest nasycony czymś zewnętrznym, czy dlatego że niesie kontekst i skojarzenia - tego nie rozstrzygnę. Ale efekt jest realny w obu przypadkach.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

A powiedz mi, Augur - czy kiedykolwiek pracowałeś z przedmiotem który był po kimś zupełnie obcym? Nie rodzinnym, nie znajomym, ale np. coś z targu staroci po anonimowej osobie? Ciekawi mnie czy ten efekt jest podobny, czy inny kiedy nie ma warstwy emocjonalnej z twojej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Bylica Tak, miałem kilka takich rzeczy. I tu jest właśnie ciekawe - z przedmiotami po rodzinie ten 'osad' jest czytelniejszy, bo mam punkt odniesienia. Wiem coś o tej osobie więc mogę go interpretować. Z anonimowym przedmiotem po targu mam wrażenie że coś jest, ale nie mam siatki pojęciowej żeby to nazwać. Zostaje surowsze, trudniej uchwytne.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówisz o siatce pojęciowej chyba dotyczy też mojego przypadku z kamieniem. Ta kobieta była znajomą znajomej, czyli miałam jakieś minimalne tło - wiedziałam że istnieje, że jest starszą osobą. I może to wystarczyło żeby mózg skonstruował tę historię ze snem? Sama już nie wiem co o tym myśleć po tej rozmowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 125

@Esoterica Ale zapis z datą był zanim wiedziałaś o kamieniu, prawda? Tego nie skonstruujesz wstecznie. Może po prostu masz dwa fakty: sen z datą i kamień - i łączysz je w narrację, bo tak działa myślenie. Niekoniecznie to znaczy że narracja jest fałszywa.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, a czy ktoś próbował w ogóle oczyścić przedmiot po kimś bliskim i potem żałował? Bo jakoś nikt o tym nie mówił. Mam ten pierścionek po babci i teraz się zastanawiam czy gdybym go wyczyściła, to nie straciłabym czegoś co chcę zachować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Gienia90 To bardzo dobre pytanie i rzadko się je stawia wprost. Większość dyskusji idzie w stronę 'jak czyścić', a nie 'czy czyścić'. Są tradycje - na przykład w niektórych nurtach szamanistycznych - gdzie celowo zostawia się obiekty po przodkach bez oczyszczania właśnie po to żeby utrzymać łączność z linią. Oczyszczenie traktuje się tam jako przecięcie, nie odświeżenie.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Celestynka A co z przypadkami gdzie ta łączność nie jest pożądana? Coś po osobie z którą relacja była trudna, konfliktowa? Pytam bo miałem znajomego który dostał zegarek po ojcu z którym praktycznie nie rozmawiał przez ostatnie lata. Nie chciał go wyrzucić bo 'rodzinne', ale noszenie go było dla niego obciążające.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jacek73 I tu jest sedno. W takich przypadkach pytanie o oczyszczenie ma inny charakter - nie chodzi o utratę czegoś cennego, ale o świadome przepracowanie relacji przez przedmiot. Niektórzy praktykujący mówią o 'uwalnianiu' a nie 'czyszczeniu' - subtelna różnica, ale znacząca. Twój znajomy potrzebował nie wyczyścić zegarek, tylko zdecydować co chce z tą relacją zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy przedmiot może w ogóle przetrzymywać coś z relacji, nie tylko z osoby? Bo to co opisuje Jacek to jakby zegarek nosił w sobie nie dziadka, tylko nierozwiązaną historię między nimi. To jest chyba inna kategoria niż 'energia poprzedniego właściciela'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Alojzy To ciekawe rozróżnienie. W kontekście psychometrii - a to jest jedno z niewielu ezoterycznych pojęć które ma jakieś badania za sobą, choć kontrowersyjne - mówi się o tym że obiekty 'przechowują' informację o zdarzeniach emocjonalnie intensywnych, nie tylko o właścicielu jako takim. Więc relacja między dwiema osobami też mogłaby zostawić ślad na obiekcie który był przy niej obecny.


Odpowiedz
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Konwalka74 Jakie to ma badania? Szczerze pytam, nie złośliwie. Bo psychometria kojarzy mi się głównie z salonami jasnowidztwa a nie z rzetelną literaturą.


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Andromena_Z Głównie Dean Radin i jego zespół z IONS - Institute of Noetic Sciences. Były też eksperymenty Stephane'a Schwartza. Problem jest taki że metodologia jest często krytykowana, ale nie są to studia kompletnie ignorowane w literaturze parapsychologicznej. Na pewno nie jest to coś co główny nurt nauki przyjął, ale nie jest też tak że 'nic nie ma'. To jest szara strefa między badaniem anomalii a wishful thinking.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do pytania Gieni o oczyszczanie - jest jeszcze jeden aspekt który pominęliście. Intencja osoby która czyści. Jeśli robisz to mechanicznie bo 'tak się robi z używanymi przedmiotami', to jest inne działanie niż kiedy robisz to świadomie z konkretnym pytaniem. W pracy z tarotem mam podobnie - karty po kimś działają u mnie inaczej do czasu kiedy je 'przejmuję' przez regularne używanie, nie przez jednorazowy rytuał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Westalka O, to nigdy tak o tym nie myślałam. Że to może być proces a nie jednorazowe działanie. Czyli nawet jeśli zdecyduję że nie czyszczę babcinego pierścionka, to samo noszenie go przez jakiś czas jest jakąś formą przejmowania?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Westalka trafia w coś co mnie zawsze interesuje przy omawianiu dziedziczonych obiektów. Czas. Ile czasu faktycznie potrzeba? Bo z jednej strony słyszy się o 'momentalnym oczyszczeniu' przez dym czy wodę, z drugiej Augur mówił o osadzie który zostaje mimo wszystko. Czy to jest kwestia głębokości zakorzenienia poprzedniego właściciela, czy raczej intensywności z jaką ty przejmujesz ten przedmiot?


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Bylica Moje obserwacje wskazują raczej na pierwsze. Przedmioty po ludziach którzy mieli silną więź z daną rzeczą - nosili latami, mieli rytuał z nimi związany - zostawiają głębszy osad niż przedmioty które ktoś dostał w prezencie i rzadko używał. Dziadkowy zegarek był na nim codziennie przez ponad trzydzieści lat. To nie to samo co okazjonalna biżuteria.


Odpowiedz
Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jeszcze do tego co mówiłem wcześniej o osadzie - mam wrażenie że czas użytkowania to jedno, ale jest jeszcze drugi wymiar: stopień intencjonalności. Dziadek nosił zegarek codziennie, ale czy myślał o nim jak o czymś szczególnym? Natomiast moja ciotka miała różaniec którego używała bardzo świadomie, z konkretnym skupieniem, przez może tylko kilka lat. I ten różaniec ma dla mnie inny 'ciężar' niż zegarek. Jakby częstotliwość użycia i głębokość intencji to były dwie osobne zmienne.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz o intencji to jest właśnie to, co mnie zastanawia od dawna. Czy przedmiot 'wie' że jest używany intencjonalnie? Bo z jednej strony brzmi to sensownie - ktoś kto medytuje z kamieniem przez godzinę dziennie z pełną uwagą robi coś inaczej niż ktoś kto go po prostu nosi. Z drugiej strony to zakłada że przedmiot ma jakąś zdolność różnicowania, co jest już dość dużym krokiem.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Bylica A może to nie chodzi o zdolność różnicowania przedmiotu, tylko o to że silna intencja zostawia po prostu głębszy ślad w czymkolwiek co ją 'przyjmuje'? Trochę jak nagrywanie - im mocniejszy sygnał, tym wyraźniejszy zapis. Pytanie czy materiał ma znaczenie, bo chyba metale i kamienie są w ezoteryce traktowane inaczej niż np. tkaniny?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Alojzy To rozróżnienie na materiały jest obecne w wielu tradycjach, ale niekoniecznie z tych powodów które się powszechnie zakłada. Metale - szczególnie srebro i złoto - są traktowane jako bardziej 'trwałe nośniki' nie dlatego że są ezoteryczne z natury, ale dlatego że były przez wieki używane do konkretnych celów rytualnych i ta warstwa intencji nawarstwiała się przez pokolenia. Tkaniny natomiast, zwłaszcza naturalne, są w niektórych tradycjach uważane za bardziej 'przepuszczalne' - łatwiej coś przyjmują ale i łatwiej oddają.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Celestynka Ojej, to mnie bardzo zastanawia w kontekście babcinego pierścionka. To srebro, więc według tego co mówi Celestynka powinien być takim trwalszym nośnikiem. Ale babcia nosiła go chyba bez żadnej szczególnej intencji - był po prostu jej pierścionkiem, codziennym, zwykłym. Czy coś wciąż zostaje mimo tej 'zwykłości'?


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Gienia90 To jest właściwe pytanie. Zwykłość nie jest brakiem intencji - to jest intencja skierowana na codzienność. Babcia ubierając go każdego ranka, zdejmując wieczorem, patrząc na niego przez tyle lat, wkładała w to uwagę. Może nieuświadomioną, może rutynową, ale jednak. W psychologii mamy pojęcie 'procedural memory' - pamięci proceduralnej - która jest bardzo głęboko zapisana właśnie dlatego że jest powtarzalna i automatyczna. Analogia do przedmiotów jest oczywiście spekulatywna, ale myślę że to nie jest bez sensu.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Celestynka Ja właśnie przy tym praktycznym aspekcie zostałem w głowie na tym zegarku znajomego. Celestynka mówiła o 'uwalnianiu' jako alternatywie dla czyszczenia - ale jak to wygląda w praktyce? Bo mój znajomy jest osobą zupełnie nieezoteryką, nie będzie robił żadnych rytuałów. Czy jest jakiś sposób przepracowania tego bez formalnego rytuału?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jacek73 Tak, i to jest ważne żeby to powiedzieć wprost: rytuał w sensie formalnym nie jest konieczny. W wielu tradycjach uwalnianie relacji przez przedmiot to jest po prostu świadoma rozmowa z tym co przedmiot sobą niesie. Można to zrobić pisząc - wypisując co ta relacja z ojcem zawierała, co zostało niedomówione. Przedmiot jest wtedy bardziej katalizatorem tego procesu niż czymś co trzeba energetycznie wyczyścić. Twój znajomy mógłby po prostu usiąść z tym zegarkiem i powiedzieć - do siebie, nie do zegarka - to co chciałby żeby ojciec usłyszał. Brzmi prozaicznie, ale działa.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Celestynka To co mówi Celestynka brzmi bardzo podobnie do protokołu terapeutycznego. Nie sugeruję że to źle, ale czy jest jakaś różnica między tym a zwykłą terapią przez przedmiot? Tzn. czy ezoteryczny wymiar coś tutaj dodaje czy to jest po prostu psychologia?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Alojzy Moim zdaniem pytanie 'czy to ezoteryczne czy psychologiczne' jest trochę fałszywą alternatywą. Jeśli ktoś robi to co opisała Celestynka z przekonaniem że zegarek realnie przechowuje jakąś energię ojca - i to przekonanie sprawia że jest bardziej uważny, bardziej otwarty w tym procesie - to efekt jest głębszy niż kiedy robi to mechanicznie jako 'ćwiczenie terapeutyczne'. Intencja i rama znaczenia zmieniają jakość doświadczenia. Czy to jest ezoteryka czy psychologia? Nie wiem i szczerze nie jest to dla mnie kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Hej, ale ja mam pytanie trochę z boku - co z przedmiotami które zmieniały właścicieli wiele razy? Jakiś stary naszyjnik z antykwariatu który miał może pięciu poprzednich właścicieli? To wtedy jest palimpsest tych wszystkich intencji i emocji? Bo to brzmi jak koszmar do rozeznania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Strzybozka63 Właśnie miałam coś takiego z bransoletą z targu. Kupowałam ją bo mi się spodobała estetycznie, nie myślałam o tym w ogóle. Ale potem kilka razy miałam przy niej dziwne sny - nieuporządkowane, jakby urywki różnych historii. Zupełnie inaczej niż z kamieniem po tamtej kobiecie, gdzie sen był spójny. Nie wiem czy to znaczy że faktycznie coś tam jest od kilku osób naraz, ale takie miałam wrażenie.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Esoterica To co Esoterica opisuje pasuje do czegoś o czym czytałem w kontekście psychometrii - mówi się że obiekty które przeszły przez wiele rąk mają 'szum' zamiast czystego sygnału. Schwartz pisał coś takiego w kontekście swoich eksperymentów z psychometrykami - najlepsze 'odczyty' dostawali z obiektów które miały jednego, silnie z nimi związanego właściciela. Przy wielu właścicielach wyniki były mniej spójne. Oczywiście całą metodologię tego można kwestionować, ale sama obserwacja jest spójna z tym co mówi Esoterica.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wróćmy do czegoś co mnie trochę uwiera w tej całej dyskusji. Rozmawiamy o 'odczytach', 'sygnałach', 'osadach' - jakby to były mierzalne rzeczy. A przecież każdy z was interpretuje to przez własną siatkę przekonań, własne oczekiwania. Esoterica kupiła bransoletkę z targu i miała nieuporządkowane sny - ale czy nie jest tak że nieuporządkowane sny ma każdy i po prostu ta bransoletka dała im ramę interpretacyjną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Andromena_Z To jest uczciwy zarzut, ale zauważ że większość osób tutaj sama go stawia sobie nawzajem przez całą rozmowę. Augur wprost powiedział że nie wie czy to zewnętrzne czy projekcja. Strzybozka mówiła że może łączymy fakty w narrację. Chyba nikt nie twierdzi że ma pewność co do mechanizmu. Pytanie jest bardziej w stylu: 'co z tym robić praktycznie' niż 'czy to jest prawda w sensie fizycznym'.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się czy ktoś z was pracował z przedmiotem osoby która jeszcze żyje? Bo przez całą rozmowę mówimy o rzeczach po kimś kto odszedł - a co z pierścionkami czy biżuterią przekazaną przez rodziców jeszcze za życia? To inny rodzaj połączenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Gienia90 To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że otwiera osobny wątek. Intuicyjnie powiedziałabym że tak - dynamika jest inna. Przy osobie żywej mamy aktywne, zmieniające się połączenie. Osoba żyjąca wciąż zmienia się, przetwarza doświadczenia, więc to co 'zostało' w przedmiocie jest migawką z konkretnego okresu jej życia, niekoniecznie tym czym ona jest teraz. Przy osobie nieżyjącej to połączenie jest jakby zamknięte - co zostało, zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Obserwuję tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mi ciągle chodzi po głowie - a mianowicie że wszyscy mówią o intencji i relacji jakby to była własność samego przedmiotu. A co jeśli to jest własność relacji między przedmiotem a konkretną osobą która go bierze do ręki? Że ten sam zegarek może nieść coś zupełnie innego dla siostry niż dla brata tego samego człowieka, bo każde z nich miało inną relację z ojcem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Pelagiusza_L To mnie zatrzymuje. Bo to by wyjaśniało dlaczego przy dziedziczeniu często dochodzi do nieporozumień - kto ma dostać dany przedmiot. Każdy z rodzeństwa czuje że 'coś' w nim jest dla nich, i mają rację - ale to ich własna warstwa, nie jedna obiektywna właściwość przedmiotu. Byłoby to bliższe relacyjnemu modelowi niż substancjalnemu.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Pelagiusza napisała coś co mnie uderzyło, bo o tym nie myślałam. Mój kamień po tamtej kobiecie - ona miała córkę. Gdyby córka wzięła ten kamień, miałaby to samo doświadczenie co ja? Czy zupełnie inne, albo w ogóle żadnego? I kogo by ten kamień 'wybrał' gdyby miał wybierać - mnie obcą czy córkę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Esoterica To co Esoterica pisze o córce tej kobiety - to jest właśnie pytanie, przy którym cała ta dyskusja o 'energii w przedmiocie' zaczyna się sypać. Bo jeśli to jest własność relacji, jak sugerowała Pelagiusza, to córka miałaby inną warstwę dostępu niż Esoterica. Ale to też znaczy że ten kamień nie ma jednej treści - ma potencjalnie tyle treści ile osób go weźmie. I to brzmi bardziej jak lustro niż nośnik.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Westalka Ale lustro jest pasywne. To co opisują Esoterica i Augur sugeruje że obiekt jakoś aktywnie uczestniczy - wywołuje, inicjuje. Czy lustro może coś zainicjować? Może trzeba innej metafory.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Alojzy Antena może być lepsza. Antena nie generuje sygnału, ale nie jest też bierna - odpowiednio 'nastrojona' wychwytuje rzeczy których inne materiały nie wychwytują. Pytanie wtedy brzmi: kto lub co nadaje sygnał? Poprzedni właściciel? Jakaś sieć relacji? Sama osoba która trzyma przedmiot i nieświadomie szuka czegoś do odebrania?


Odpowiedz
Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie i to jest dla mnie ciekawszy model niż 'obiekt przechowuje'. Lustro nie przechowuje obrazu - odzwierciedla tego kto patrzy. Ale tu wchodzi problem: skąd te sny Esoterica, które wyglądały jak urywki cudzych historii? Jeśli to tylko projekcja, to czemu były tak obce, nieuporządkowane, inne niż jej zwykłe sny?


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się czy to ważne, kto 'nadaje'. Bo w momencie kiedy miałam te sny, nie wiedziałam nic o tej kobiecie. Nie miałam o czym fantazjować. Sny były po prostu - dziwne, gęste, jakby z innego życia. Skąd miałam wziąć materiał do projekcji skoro nie miałam żadnego punktu wyjścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Esoterica Ale nieświadome umysłu jest bardziej rozbudowane niż myślimy. Mogłaś odebrać coś z kontekstu targowiska, ze sprzedającego, z atmosfery - i to ułożyło się w te sny. Nie mówię że tak było, ale 'nie wiedziałam nic' nie wyklucza że coś było gdzieś zasiane.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Dobra ale to jest trochę tak jakby tłumaczyć wszystko możliwymi zmiennymi których nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Andromena, twoja hipoteza jest równie nieweryfikowalna co hipoteza że kamień przechował coś. Nie mówię że jedna jest lepsza - ale żadna nie ma nad drugą przewagi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Strzybozka63 To jest dobra obserwacja, ale nieweryfikowalność nie sprawia że obie są równoważne heurystycznie. Hipoteza 'zasiane z kontekstu' ma za sobą to że mieści się w mechanizmach które znamy. Hipoteza 'kamień przechował' wymaga założenia czegoś czego mechanizmu nie znamy. Brzytwa Ockhama.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Konwalka74 Oj, a ja tu siedzę z tym pierścionkiem babci i myślę że mnie to za bardzo intelektualnie przerasta 🙂 Ale serio - czy według tej logiki z brzytwą Ockhama w ogóle jest sens pytać o energię przedmiotów? Czy to jest pytanie które można sensownie zadawać?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Gienia, to jest dobre pytanie i nie ma w nim nic co by je dyskwalifikowało. Brzytwa Ockhama mówi: nie mnóż bytów ponad konieczność. Ale 'konieczność' zależy od tego co chcesz wyjaśnić. Jeśli chcesz wyjaśnić sen - może nie trzeba zakładać energii w kamieniu. Jeśli chcesz wyjaśnić swoje poczucie że babcin pierścionek jest jakoś inny niż zwykła biżuteria - może jednak coś tam jest, bo samo poczucie jest faktem.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Bylica mówi na końcu - poczucie jest faktem - to mnie gdzieś pociąga, bo znajomy z tym zegarkiem ojca właśnie o tym mówił. Nie twierdził że zegarek 'ma energię'. Mówił że przy nim czuje coś konkretnego. I teraz pytanie praktyczne: czy to poczucie jest wystarczającym powodem żeby z tym przedmiotem coś 'robić'? Celestynka wcześniej mówiła o uwalnianiu - czy to ma sens gdy nie wiesz skąd to poczucie pochodzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jacek73 Tak, ma sens - właśnie dlatego że poczucie jest faktem bez względu na źródło. Twój znajomy nosi przy sobie coś co wywołuje w nim określony stan. Jeśli ten stan jest ciężki, lękotwórczy, przytłaczający - to jest powód żeby się z nim świadomie zmierzyć, niezależnie czy przyczyna jest 'w zegarku' czy 'w nim'. Rytuał czy rozmowa czy pisanie - to są formaty do tego że człowiek w ogóle usiądzie z tym i przeżyje zamiast omijać.


Odpowiedz
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Celestynka Ale to co Celestynka opisuje zakłada że poczucie jest problematyczne. Co z sytuacją w której poczucie jest pozytywne - ciepłe, kojące? Czy wtedy też warto coś 'robić' z przedmiotem, czy lepiej zostawić to w spokoju i po prostu... korzystać z tego co jest?


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Pelagiusza_L To jest pytanie które chyba nikt wcześniej tu nie postawił wprost. Większość wątku kręciła się wokół ciężaru, ładowania, czyszczenia - jakby dziedziczone przedmioty były domyślnie problematyczne. A przecież te rzeczy mogą nieść coś co po prostu... działa dobrze dla kolejnej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu wychodzi coś co mnie zastanawia przy tarocie - stare talie które przechodziły przez wiele rąk często są opisywane jako 'lepiej czytające'. Nie 'czyste', nie 'neutralne' - właśnie bardziej nasycone. Jakby użycie i historia nadawały im głębię której nowa talia nie ma. To chyba przeczy założeniu że 'czyste = lepsze'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Westalka Słyszałem o tym ale zawsze zakładałem że to jest efekt oswojenia - czytający zna talię, reaguje na nia szybciej, więc interpretuje płynniej. Ale czy to prawda że sama talia coś 'przejmuje' po poprzednich sesjach? Czy jest na to cokolwiek poza anegdotami?


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Alojzy Poza anegdotami - trudno powiedzieć. Ale jest pewien wzorzec w zbiorowych relacjach: intuicyjni czytelnicy kart często opisują że cudze talie 'czytają gorzej' albo 'inaczej', nawet jeśli są identyczne wydania. To jest co najmniej ciekawa konsekwencja teorii że to jest tylko oswojenie z konkretnym egzemplarzem.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Aaaa, to nawiązuje do mojego pierścionka! Moja mama która też go ma czasem przy sobie mówi że go 'nie czuje' tak jak ja. Nosimy ten sam pierścionek - ona nie czuje nic, ja czuję coś konkretnego. Zawsze myślałam że to dlatego że to mnie bardziej zależy, ale może właśnie ta relacyjność o której mówiła Pelagiusza?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Weszłam tu przez przypadek szukając czegoś o czakrach i zostałam przy tej rozmowie bo mam podobny problem - mam naszyjnik po babci i jedna koleżanka twierdziła że 'czuje od niego smutek' kiedy go trzymała. Ale ja nigdy nic takiego nie czuję. To znaczy że ona coś wychwytuje czego ja nie widzę, czy że ona jest bardziej podatna na sugestię?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Dominika.pl To jest pytanie które nie ma jednej odpowiedzi i to jest uczciwa odpowiedź, nie wymijająca. Wrażliwość na tego rodzaju rzeczy jest rozłożona niejednakowo - ale wrażliwość to nie to samo co obiektywność. Koleżanka może rzeczywiście coś wyczuwać, może też przynosić własne projekcje. Pytanie które warto postawić: czy jej opis smutktu cokolwiek ci powiedział o babci albo o historii naszyjnika, o czym sama byś nie pomyślała?


Odpowiedz
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Celestynka Okej, ale to otwiera kolejne pytanie - skoro wrażliwość jest rozłożona niejednakowo, to czy w ogóle ma sens pytać 'co jest w tym przedmiocie', skoro każdy z nas przyniesie do niego coś innego? Może to jest bardziej jak test projekcyjny niż odczyt czegoś obiektywnego?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dominika.pl To by znaczyło że przedmiot jest tylko ekranem. Ale to nie do końca zgadza się z tym co Gienia opisała - że ona i mama noszą ten sam pierścionek, a mama 'nie czuje'. Gdyby to była czysta projekcja, mama mogłaby czuć cokolwiek innego, nie zero. Brak odczucia też jest czymś. Nie mówię że to dowód, ale to nie jest neutralny wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie, dziękuję że to powiedziałaś Bylica, bo sama nie umiałam tego ująć. Mama nie mówi że czuje coś innego - ona po prostu mówi że to 'zwykły pierścionek'. I to jest dla mnie dziwniejsze niż gdyby poczuła smutek albo coś złego. Zupełna pustka? Czy to możliwe że niektórzy są po prostu... zamknięci na to? Nie złośliwie, ale może po prostu nie mają tego kanału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Gienia90 A twoja mama ma jakiś stosunek do ezoteryki w ogóle? Bo zastanawiam się czy to jest kwestia 'kanału' jak mówisz, czy raczej kwestia tego że ktoś z góry zakłada że nic nie ma i przez to nie rejestruje. Trochę jak z tymi eksperymentami gdzie obserwator wpływa na wynik - może nastawienie faktycznie coś blokuje albo otwiera.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: