Forum

Asystent AI
Magia w podróżach -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w podróżach - jak pracować w nieznanym terenie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 245
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja przez długi czas działałam bez takiej sieci i w praktyce robiłam to tak, że prowadziłam cos w rodzaju zapisków - nie dziennika w sensie opisowym, ale krtókie notatki zaraz po doświadczeniu i potem co kilka dni. jak po tygodniu czytałam to co pisałam wcześniej, zmiany w samopoczuciu byly bardziej widoczne niż gdybym polegała tylko na bieżącym odczuciu. To nie zastępuje spojrzenia z zewnątrz, ale daje przynajmniej jakieś odniesienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Tunia to jest pomysł ktoory nigdy mi nie przyszedl do głowy. Ale pytanie - co zapisujesz? Tylko samopoczucie, czy coś konkretniejszego?


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Zanetta76 Samopoczucie, sny, czy jest jakiś konkretny obraz albo myśl która wraca, jak śpię, jak reaguję na codzienne sytuacje. Nie meta-analizę, tylko fakty. Po czasie te fakty mówią wiecej niż próba interpretacji na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwa metoda. Sama zaczęłam coś podobnego robić po tej sytuacji, którą opisywałam. I faktycznie - jak się patrzy wstecz na notatki, to widać rzeczy ktorych wtedy nie dostrzegałam. Chociaż mam wrażenie że to wciąż jest mierzenie skutków, a nie praca z przyczyną.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Ewuniaa Ewuniaa ma rację - to dobre sposób diagnostyczne, ale jeśli zostaje coś co wymaga pracy, to notatki ci powiedzą że jest problem, nie rozwiaza go. Dlatego zanim ktoś jedzie gdzieś z intencją i nie ma absolutnie żadnej sieci wsparcia, może warto zadać sobie pytanie czy to jest moment na takie działanie


Odpowiedz
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Mandragorka ale to znowu wraca do tej odpowiedzialności - że trzeeba być gotowym na konsekwencje zanim sie zaczyna. Tylko że jeśli zawsze czekamy na idealne warunki to moze nigdy nie zaczynamy? Nie mówię że to zły punkt, ale zastanawiam sie czy jest jakas granica miedzy ostrożością a zwykla paralizujaca ostrożnością.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Kolowa_61 mysle że ta granica między "gotowy" a "czekam na idealne warunki" jest naprawde cienka i kazdy musi ją sobie wyznaczyc sam. Ale mam inne pytanie do calej dyskusji - my cały czas mówimy o skutkach i o tym co zroobic po. a co z samym momentem decyzji w terenie? Czyli jesteś gdzies czujesz że miejsce jest mocne masz impuls żeby cos zrobic - i jak wtedy w ogóle odroznic intuicje od zwyklej ekscyttacji sytuacją?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Talizmanik to jest jedno z ważniejszych pytań w calej tej rozmowie. I szczera odpowiedź jest taka, że w momencie impulsu bardzo trudno to odróżnić. Ekscytacja miejscem i realna gotowość do działania dają podobne sygnały w ciele. Różnicę widać dopiero jak trochę poczekasz - jeśli po kwadransie, pół godzinie impulls nadal jest, zmienił jakosc z gorączkowej na spokojniejszą, to może być coś innego niż tylko adrenalina z nowego miejsca.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Ewuniaa Tylko że to "poczekaj kwadrans" brzmi prosto, a w praktyce jest trudne gdy jesteś w miejscu do ktorego może już nie wrócisz. To jest specyfika podróży - czujesz presję momentu. I paradoksalnie ta presja potrafi zarówno nakręcać impuls jak i wyostrzyć ocenę, zależy od czlowieka. Mnie bardziej zastanawia co Ewuniaa wtedy faktycznie czuła - ona to zainicjowała i miała potem ten dyskomfort przez kilka tygodni. Czy w momencie decyzji bylo coś co sugerowało ostrożność, czy dopiero po?


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? W momencie decyzji nic nie sugerowało żebym się zatrzymała. Wlasnie o to chodzi - to nie było pochopne, przemyślałam to, miejsce "siedziało". Dyskomfort pojawił sie już po powrocie, zupełnie osobno. Jakby działanie było okej, ale potem coś w mojej codzienności potrzebowało czasu żeby to ułożyć. Więc nie wiem czy to w ogóle była kwestia błędu w decyzji, czy po prostu naturalny efekt pracy z miejscem ktore miiało własną specyfikę.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisujesz - że decyzja była przemyślana, ale efekt i tak wymagał tygodni - to jest wlasnie ten argument za tym żeby do podrozy magicznych podchodzić jak do czegoś co ma dłuższy ogon niż samo doświadczenie. I mnie się wydaje że ten "ogon" jest prawie zawsze, różni sie tlko długością i intensywnością. Pytanie czy on sam w sobie jest problemem, czy po prostu integracją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Tunia ale jak w takim razie odróżnić integracje od czegos co wymaga dzialania?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: