Forum

Asystent AI
Magia w podróżach -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w podróżach - jak pracować w nieznanym terenie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam ostatnio z dłuższego wyjazdu - byłam na Bałkanach, sporo czasu w Bośni i Chorwacji - i przez całą podroz miałam dziwne poczucie że moje zwykłe praktyki zwyczajnie nie dzialaja tak jak w domu. Nie wiem czy to kwestia miejsca, energii tego terenu, czy może po prostu rozproszenia. Zapalałam świecę w pokoju hotelowym, siadałam do swojego małego rytualu wieczornego i czułam się jak ktoś, kto mówi do ściany. Zero tego, co zazwyczaj. zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle ma sens zabierać ze soba praktykę w podróż, czy lepiej po prostu zrobić sobie przerwę i wrócić do tego po powrocie. Ale z drugiej strony kilka tygodni to dużo. Macie może jakieś doswiadczenia z pracą magiczną w obcym terenie? Szczegolnie ciekawi mnie czy ktoś jakoś przygotowuje się do tego przed wyjazdem, albo czy robi coś inaczej kiedy jest daleko od swojego miejsca.


Odpowiedz
66 odpowiedzi
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Balkany to akurat ciekawy przypadek, bo to jest teren gdzie nakładają się na siebie bardzo różne tradycje - osmańska, słowiańska, chrześcijańska, a do tego lokalne praktyki, które nie dają się łatwo przypisać do żadnej z nich. w Bośni na przykład żywa jest tradyjca strige i praktyk ochronnych, ktore nie mają odpowiednika w zachodniej magii. Jeśli jedziesz w takie miejsce ze swoim zestawem narzędzi i oczekujesz, że będzie działać tak samo jak w Krakowie, to jest trochę jak próba złapania sygnału radiowego na częstotliwości, której tu nie nadają. To nie jest tak, że twoja praktyka jest zepsuta - ona po prostu trafia w inne środowisko. Mnie bardziej interesuje co czulas poza tym brakiem efektu. Czy było jakieś napięcie, ciężkość, coś w rodzaju oporu? Czy po prostu pustka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Taurus raczej opor niż pustka, tak. Jakby coś tam było, ale nie zamierzało mnie słuchać. Troche jak wejście do czyjegoś domu i próba przestawiania mebli bez pytania gospodarza. Zresztą dokladnie tego obrazu użyłam sobie wtedy w głowie. Co mnie zastanawia - czy to znaczy, że powinnam była najpierw coś zrobić z tym miejscem, z tym terenem zanim w ogóle zaczęłam cokolwiek robić? I jak to w ogóle wygląda praktycznie, skoro byłam w hotelu z pokojem zmienianym co kilka dni?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

E tam ten obraz z domem jest bardzo trafny. W praktykach opartych na pracy z mieejscem mówi się czasem o "genius loci" - duchu miejsca - i o tym że każde konkretne miejsce ma coś w rodzaju wlasnej logiki nie musisz w to wierzyć dosłownie żeby zauważyć że różne tereny mają rozna atmosferę i że twoja praca w jakis sposób na tę atmosfere odpowiada albo z nia koliduje. Hotele są akurat szczególnie dziwne, bo to miejsca bardzo przepływowe - mnóstwo ludzi mnóstwo różnych intencji i stanów emocjonalnych, zadnej ciaglosci. Sam zawsze kiedy jade na dluzej staram sie zrobić coś prostego na poczatku - nie wielki rytuał po prostu chwila skupienia i cos w rodzaju przedstawienia sie miejscu. Brzmi głupio, wiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Mieszko nie brzmi glupio, tylko mam pytanie - jak to wygląda u ciebie konkretnie? Bo "chwila skupienia i przedstawienie się" to może znaczyc bardzo wiele rzeczy. Czy to jest cos werbalnego, jakaś intencja, coś fizycznego? 😀


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Tunia Różnie, szczerze mówiąc. Zazwyczaj po prostu siadam, cicho bez niczego specjalnego i przez chwilę staram się poczuć to miejsce - nie oceniać go nie zmieniać, tylko poczuc. Potem jakieś proste slowa wewnetrznie cos w stylu że jestem tu przejazdem, nie zamierzam niczego zakłócać, chcialbym spokojnie pracować. czasem daję coś symbolicznie - odrobinę wody, kilka ziaren. Wiem że to moze brzmieć naiwnie ale dla mnie to przede wszystkim ustawienie własnej głowy w odpowiednie miejsce. Czy to działa magicznie? Nie wiem. Czy pomaga mi nie czuc się obco w nieznanym miejscu? Tak.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy ktoś zabiera ze soba fizyczne przedmioty - kamienie amulety, cokolwiek - i traktuje je jako rodzaj zakotwiczenia? Mnie interesuje czy taki przedmiot z domu naładowany w swoim miejscu faktycznie coś wnosi kiedy jestes daleko, czy traci przez podroz jakas część swojej energii. 😀


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edytka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Talizmanik To zależy bardzo od tego co masz na mysli przez "naładowany". Jesli chodzi ci o przedmiot, z którym pracujesz regularnie i ktory jest związany z twoja praktyką - tak ma sens zabrać go w podróż, bo ta relacja jest twoja, nie miejscowa. Jeśli masz na myśli cos nabitego energią konkretnego miejsca - tutejszego zrodla konkretnego drzewa - to wtedy pytanie jest inne, bo taki przedmiot może faktycznie działać inaczej w oderwaniu od kontekstu, z którego pochodzi. Pordoz przez lotnisko i kilka zmian stref czasowych raczej nikomu nie służy, tobie ani twojemu kamieniowi. 🙂


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Edytka83 okej, rozumiem rozróżnienie. chodzi mi bardziej o to pierwsze - mam kilka rzeczy z którymi prauje regularnie w domu. Ale jak jeździsz gdzieś na dwa tygodnie i masz te swoje rzeczy przy sobie to czy one dzialaja jako takie "centrum" twojej praktyki w nowym miejscu czy raczej pomagają tzrymac kontakt z tym, co zostawiłeś w domu?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Talizmanik Wchodzę tu z boku, bo to jest coś, co mnie rzeczywiście interesuje od dawna. Są tradycje - szczególnie w magii ceremonialnej i hermetycznej - gdzie przenośność praktyki jest bardzo świadomie projektowana. Maga's tools jak mówią Anglicy, to nie jest dekoracja tylko narzedzia do tworzenia przestrzeni. Ale jest w tym pewien paradoks: im bardziej uzależniasz sie od fizycznych przedmiotów jako punktów oparcia, tym trudniej ci pracować bez nich. To nie jest argument przeciwko takim przedmiotom, tylko obserwacja że warto wiedzieć co dokładnie one dla ciebie robia. Czy dają ci skupienie? Czy mają dla ciebie wartość symboliczną? Czy naprawdę wierzysz, że noszą coś samodzielnie? Odpowiedź na to pytanie zmienia też odpowiedź na pytanie Talizmanika.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

O matko, mam pytanko trochę z innej beczki - czy ktoś mial sytuację że w podrozy cos się stalo czego nie planowal? Coś jakby samo weszło? Bylam keids w Grecji, w okolicach Dodony - to stare miejsce wyroczni - i cos mi się tam prztyrafiło co do dziś nie umiem opisac. Nie robiłam nic szczególnego, zwykła wycieczka, ale siedziałam chwilę w tym miejscu i mialam wrazenie że ktoś mnie słucha. Nie wiem czy to ma sens co pisze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Serafinka67 ma bardzo duży sens. I to jest troche odwrotna strona tego, o czym pisze na początku - ja robilam coś świadomie i nic, a ty nic nie robiłaś i coś się wydarzyło. Dodona jest akurat miejscem z bardzo długą historią kultową jedno z najstarszych sanctuariow w Grecji, wiec pewnie nie przypadek. Ale mnie zastanawia - kiedy mówisz że ktoś cię słucha, to czy to było coś przyjemnego neutralnego, czy coś niepokojącego?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Ewuniaa Miejsca z tak długą historią rytualną maja naprawdę inną jakosc - to nie jest żadna mistyka, po prostu setki lat intensywnej uwagi skupionej w jednym punkcie coś robi z przestrzenią. Ale właśnie dlatego warto w takich miejscach być ostrożnym z aktywnymi działaniami. Wysłuchiwanie i otwartośść to jedno. Ale robienie rytuałów w miejscach, ktorych tradycji nie znasz i których "zasad" nie rozumiesz to już inna sprawa. Ewuniaa masz rację że twoja praktyka na Bałkanach natrafiła na opór - ale czy zastanawiałaś sie też nad tym, co ta praktyka próbowała tam zrobić? Co było jej celem podczas tej podróży?


Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Mandragorka szczerze? Głównie ochrona i stabilizacja na czas podróży. Nic skierowanego do miejsca, niczego nie chcialam od tamtego terenu. Właśnie dlatego ten opór byl dla mnie zaskakujacy - nie szłam tam z niczym inwazyjnym.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

raczej spokojne. Jakby cisza ale żywa nie pusta. Wrocilam potem do autobusu i tyle, ale przez reszte dnia miałam jakiś dziwny spokoj. Nic poza tym nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hmm, tu jest ważne rozróżnienie, które często ginie w rozmowach o magii podróżnej. Twoja intencja jest twoja - wiesz co chciałaś zrobic. Ale miejsce tego nie wie i nie ma powodu ci ufać. Większość tradycji które poważnie traktuja pracę z duchem miejsca, mowi że nawiązanie kontaktu wymaga czegoś co można by nazwać aktem wzajemności - ty dajesz cos miejscu, miejsce moze dać cos tobie. Jednostronne wejście z własną agendą, nawet obronną, może być odbierane jak intruzja. Zresztą ten opór który opisujesz mógł być w gruncie rzeczy komunikatem - nie żeby ci przeszkodzić, ale żeby powiedziec "najpierw poznajmy się".


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno bardzo prozaiczne pytanie - co z odpowiedzialnoscia za cos, co zrobiłaś w miejscu, gdzie nie wrocisz? Powiedzmy że zrobilas jakiś rytuał w Bośni coś po sobie zostawilas energetycznie i wracasz do domu. kto za to odpowiada? Pytam serio, bo to jest coś co mnie zatrzymuje przed pracą w nowych miejscach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Kolowa_61 To jest jedno z lepszych pytań jakie można zadac na ten temat i cieszę się że je zadajesz, bo większość osób zaczyna od "jak to zrobić" a nie "co po mnie zostaje". Odpowiedź krotka: ty. Niezależnie od tego czy wrócisz w to miejsce czy nie. Intencja i energia wychodzi od ciebie i wraca do ciebie. to nie jest moralny wykład, to raczej opis mechanizmu - jeśli zostawiasz po sobie coś niezamkniętego, chaos coś otwartego bez zakończenia to ta sprawa zostaje twoja. Dlatego w pracy terenowej tak wazne jest zamknięcie - niezależnie od tego co robiłaś kończysz to porządnie dziękujesz i wychodzisz. To działa trochę jak z ogniskiem w lesie. Nie jesteś tam na stałe, ale obowiązek gaszenia masz taki sam.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. I jest jeszcze jedna warstwa tej odpowiedzialności, o której rzadziej się mowi - odpowiedzialnosc wobec miejsca rozumianego nie tylko energetycznie ale tez kulturowo. Jeśli jedziesz na Bałkany do Grecji, do Japonii, i robizs tam rytuały wyciągnięte ze swojej wlasnej synkretycznej praktyki, to jesteś gościem w tradycji, której nie jestes częścią. Nawet z najlepszymi intencjami. to nie znaczy że nie wolno ale znaczy że warto to robić ze swiadomoscia tej asymetrii.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zstanawia - w takim razie czy praca magiczna w podróży ma w ogóle sens, skoro tyle rzeczy moze pójść nie tak? Czy lepiej po prostu ograniczyć sie do ochrony osobistej i nie dotykać miejsca? 😉


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Zanetta76 Nie chodzi o to że "coś może pójść nie tak" w sensie dramatycznym. Chodzi o świadome podejście. Ochrona osobista w podórży - absolutnie, to ma sens i jest dość neutralna wobec miejsca, bo dotyczy ciebie nie terenu. Praca z miejscem - tak, ale po nawiązaniu czegoś po uważnym słuchaniu, nie od razu z własną agendą. Różnica między gościem a intruzem nie jest kwestią intencji - jest kwsetia uważności i gotowości do dostosowania się do tego co zastaniesz.


Odpowiedz
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Taurus okej, ale "po nawiazaniu kontaktu z miejscem" to brzmi jak cos, co może trwać bardzo długo. jestes turystą masz trzy dni w danym miejscu nocujesz w hotelu. Kiedy ten kontakt jest wystarczający, zeby cokolwiek robić? Bo mam wrażenie że odpowiedz "nie rob nic" jest najlatwiejsza, ale nie zawsze praktyczna


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kolowa_61 Nie mówię "nie rób nic". Mówię "nie rob wszystkiego". Tzry dni to naprawdę wystarczy na to, żeby wyczuć czy miejsce jest ci życzliwe, neutralne, czy wyraźnie nieprzyjazne. To nie musi byc formalny rytual. Chodzi o to, czy masz świadomość że wchodzisz w coś bez pelnej informacji - i czy decydujesz się mimo to, czy odpuszczasz. 😀


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Kolowa_61 Mnie bardziej interesuje ten wątek z odpowiedzialnością ktory zaczela Kolowa. Jeśli cos po sobie zostawiasz - celowo lub nie - i nie wracasz to odpowiedzialnosc zostaje przy tobie. Ale jak ją wtedy realizujesz? Czy to jest cos co mozna zrobic zdalnie, już w domu?


Odpowiedz
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Mieszko dokładnie to mialam na mysli. Bo jesli opdowiedź brzmi "możesz naprawic to zdalnie", to pytanie odpowiedzialnosci staje sie troche abstrakcyjne a jeśli nie możesz - to co? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda kiedy miejsce jest "wyraźnie nieprzyjazne"? Jak to rozpoznać? Pytam poważnie bo zastaanwiam się czy to jest cos bardzo oczywistego czy można to łatwo przeoczyc.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Zanetta76 Wracając do pytania Zanetty - nieprzyjazność miejsca to radko coś dramatycznego. Raczej niepokoj bez powodu, uczucie że coś się nie składa, fizyczna niechęć do przebywania tam mimo że otoczenie jest neutralne. Czasem sen tej nocy. Nie trzeba tego interpretować jako znaku że "coś jest źle" z miejscem - moze po prostu nie pasujesz do tej energii w tym momencie.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Mandragorka a co z przedmiotami które mam przy sobie w takiej sytuacji? Czy taki kamień albo amulet działa jak bufor, czy raczej nic nie zmienia jeśli miejsce jest po prostu nie dla mnie?


Odpowiedz
(@edytka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Talizmanik To zależy co przez "bufor" rozumiesz. Jeśli masz przedmiot z którym pracujesz regularnie i który jest częścią twojej codziennej praktyki ochronnej - może faktycznie działać stabilizująco bo jest czymś znajomym w nieznanmy terenie. Ale nie traktuj go jako tarczy która pozwoli ci zrobic cokolwiek bez konsekwencji. To nie działa tak


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie byłam w Dodonie z żadną intencją i coś poczułam wiec chyba takie rzeczy da sie poczuć nawet bez konkretnej praktyki? Chociaż może wlaasnie dlatego że nie miałam zadnej intencji to nic zlego sie nie stało tylko to jedno dziwne doświadczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Serafinka67 myślę że masz rację i to jest ciekawa obserwacja. Bierna obecność jest czymś innmy niż aktywna praca. Miejsce może cię "dotknąć" kiedy jesteś otwarta, ale nie wystawiasz się na ryzyko tak samo jak kiedy celowo coś inicjujesz. Chociaż to też nie jest zero ryzyka.


Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Ewuniaa Czekajcie, to mnie zastanawia. Ewuniaa na początku opisała że próbowała zrobić coś prostego i poczuła opor. Nie żeby coś poszło nie tak, tylko opór. I teraz gadamy o naprawianiu szkód - ale czy w jej przypadku w ogóle jakaś szkoda zaistniala, skoro nie doszło do niczego?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Można pracować zdalnie z miejscem to jest możliwe - ale to nie to samo co bycie tam. I szczerze, jesli ktoś zostawia coś niedomknietego w miejscu z długą historią kultową jak ta Dodona czy jakiekolwiek inne aktywne sanktuarium, to zdalna praca może byc bardziej gestem dobrej woli niż realnym naprawieniem sytuacji. Miejsce ma swoją inercję.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wazne pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. nic nie skończyłam, wycofalam się więc może nic nie zostało. Ale samo wejście w intencję to tez coś - czy pozostawia slad, czy nie to nie wiem. Może Mandragorka albo Taurus maja tu lepsze zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Oj, intencja bez dzialania to jak otwarte drzwi przez chwilę. Zależy jak dlugo je trzymasz i co stoi po drugiej stronie. Jeśli szybko się wycofujesz i zamykasz, zazwyczaj nic nie wchodzi i nic nie wychodzi. Ale "zazwyczaj" to nie "zawsze" i to jest właśnie ta granica, której nie widać z zewnątrz. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Taurus ta metafora z drzwiami jet dla mnie bardziej czytelna niz wiekszosc rzeczy, ktore tu padły. ale jak w takim razie zamknąć drzwi poprawnie? Co to znaczy "wycofac sie"?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Ja to robię przez wyrazne zakończenie - dosłownie mowie sobie że to jest koniec, nie ma kontynuacji, wracam do siebie. brzmi banalnie ale działa jako psychologiczny cut niezależnie od tego co myślisz o energetycznej warstwie. Przy podróżach dodaję do tego coś fizycznego - zwykle mycie rak zmiana ubrania, cokolwiek co jest wyraźną granica. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

A jak ktoś nie zrobił żadnego rytualu i nic nie planwał, tak jak ja w tej Dodonie - to nie ma nic do zamykania? Czy może po takim doświadczeniu tez powinno się coś zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Serafinka67 Przy biernym odbiorze, tak jak opisujesz zazwyczaj nie ma potrzeby robienia czegokolwiek. Ale jesli po powrocie coś się zmieniło w twoim samopoczuciu, snach codziennych odczuciach - to wtedy warto posiezieć chwilę i sprawdzić czy coś za tobą nie wrocilo. Nie mówię że tak jest, tylko że warto to zweryfikowac dla wlasnego spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

Dobra ale teraz mam inne pytanie do całej tej dyskusji mówicie o odpowiedzialności o kontakcie z miejscem, o zamykaniu. Ale czy ktos z was kiedykolwiek pozalowal że coś zrobil w podróży? Nie w sensie że "coś poszlo nie tak" ale że po fakcie pomyślał - nie powinienem był tego ruszac?


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Tak, jeden raz. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale robiłam coś w miejscu, o którym myślałam że dobrze je rozumiem, a potem okazało się że mialo zupełnie inną historię niż ta którą znałam. I to nie było dramatyczne, ale przez kilka tygodni czułam jakby cos było nie na miejscu. Nie u mnie - w sensie w moim życiu było okej - tylko jakby ten kontakt nadal trwał i nie wiedziałam jak go zamknac bez wiedzy co to właściwie było.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Ewuniaa To co powiedziała Ewuniaa o tej historii miejsca ktora znała - to mnie trochę uderzyło. Czyli samo wczesniejsze sprawdzenie miejsca nie wystarczy, jeśli informacje które masz są niekompletne? Jak w ogóle mozna to zweryfikowac przed wyjazdem? 🙁


Odpowiedz
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Ewuniaa Sluchajcie, Wracając do tego, co mówiła Ewuniaa o żałowaniu - to mnie zastanawia bardziej niz kwestia informacji ona mówiła że przez kilka tygodni czula jakby coś było nie na miejscu. Czy to jest normalny efekt takiej sytuacji czy to już sygnal że coś poszło nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest właśie problem z wieloma historycznymi miejscami kultu - oficjalne źródła mówią jedno, lokalna pamięć mówi coś innego a to co faktycznie działo się w ziemi przez wikei to trzecia sprawa. I żadne z tych trzech nie musi się pokrywać z tym, czego możesz się spodziewać energetycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tunia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Mandragorka więc co zawsze jest ryzyko że coś cię zaskoczy? Nigdy nie masz pełnego obrazu?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Tunia praktycznie nigdy. I myślę że to jest zdrowsze zalozenie niż przekonanie że jesteś dobrze przygotowana. Zaskoczenie które cię zastaje gdy zakładałaś że możliwe są niespodzianki - to zupełnie inne zaskoczenie niż to które przychodzi gdy byłaś pewna gruntu.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ojejku to zależy co rozumiesz przez "nie na miejscu". Przez kilka tygodni po intensywnym doświadczeniu w jakimkolwiek nieznanym miejscu - nawet czysto geograficznie - organizm i psychika przetwarzają. Dorzuć do tego intencję magiczną i oczywiście cos zostaje. Pytanie jest inne: czy to co zostaje jest neutralne, czy kierunkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie neutralne czy kierunkowe - to jest dobre rozróżnienie. W moim przypadku czułam raczej cos jak dyskomfort bez wyraznego powodu, jakby tło było lekko przesunięte. Nic złego się nie działo, po prostu coś nie siedziało tak jak zwykle. Po kilku tygodniach samo przeszło. Stąd moje pytanie - czy to wystarczy żeby nie robić nic, czy jednak powinnam była coś z tym zrobić aktywnie?


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@edytka83)
Połączone: 2 lata temu

Jesli minęło samo i nie wróciło - to racczej organizm i cały twoj system po prostu potrzebowały czasu na zintegrowanie doświadczenia. Nie kaażde przetwarzanie wmaga interwencji. Problem zaczyna sie gdy to zostaje wzmacnia albo zmienia jakosc - wtedy warto sie przyjrzec z zewnątrz. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@kolowa_61)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe że piszesz "z zewnątrz" - masz na mysli zeby ktoś inny spojrzał? Czy mozna to zrobić samemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Kolowa_61 Obie opcje maja sens, ale samodzielna ocena własnego stanu jest trudna bo jeesteś jednocześnie obserwatorem i obserwowanym. Ktos z zewnatrz zauwazy rzeczy które ty już traktujesz jako normalność bo jesteś z nimi od tygodnia. Nie chodzi o to że nie mozesz sama - chodzi o to że masz mniejsze szanse wychwycic subtelną zmianę w sobie samej. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogole wygląda takie spojrzenie z zewnatrz w praktyce? Chodzi o kogos kto pracuje energetycznie, czy wystarczy zwykla rozmowa z kimś bliskim?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Zwykła rozmowa z kims bliskim pomaga zeby zwerbalizować co czujesz ale ta osoba nie ma odniesienia do tego co było przed. Ktos kto pracuje energetycznie i cię zna - widzi roznice. To są dwa rónże rodzaje oceny i obie mogą być potrzebne ale do innych rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Mieszko a co jeśli ktos nie ma nikogo takiego w pobliżu? Pytam powaznie bo nie kazdy ma dostęp do kogoś kto pracuje w tej dziedzinie i go na tyle zna zeby widziec roznice


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest bardzo praktyczne pytanie i trochę odsłania lukę w całej tej rozmowie - my glownie mowimy o tym co robić, ale dla kogoś kto działa sam w podróży i nie ma sieci wsparcia, cały ten schemat "ktos cię sprawdzi" jest niedostępny. Co wtedy?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: