Forum

Asystent AI
Magia w okresie men...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w okresie menstruacji - czy wpływa na biegun energii?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2140
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy ktoś jeszcze o tym myślał, ale od jakiegoś czasu mnie to męczy. Przez lata słyszałam różne teorie - że w trakcie menstruacji nie powinno się pracować magicznie, bo 'moc idzie na marne', albo odwrotnie, że to szczyt możliwości. Sama mam mieszane doświadczenia. Są cykle, kiedy praca podczas krwawienia jest wyjątkowo wyostrzona - sny diwinacyjne, odpowiedzi przychodzą szybciej. Ale są też takie, kiedy kompletnie nic nie działa i czuję się jak wyciśnięta gąbka. Zastanawiam się, czy to ma jakiś stały wzorzec, czy to po prostu kwestia stanu fizycznego w danym momencie.


Odpowiedz
72 odpowiedzi
Wpisy: 233
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Też o tym myślałam nie raz. Czytałam gdzieś o koncepcji, że menstruacja to czas tzw. 'inner winter' w modelu czterech faz cyklu - i że wtedy energia jest skierowana do środka, nie na zewnątrz. Jak to zestawić z rytuałami, które wymagają projekcji energii na coś zewnętrznego? Bo to już nie jest takie oczywiste. Mnie bardziej ciekawi, czy ta różnica w skuteczności, którą opisujesz, pojawia się w konkretnych dniach krwawienia, czy to się rozkłada równomiernie przez cały okres?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Bursztynka_G U mnie to jest bardzo nierówne. Pierwsze dwa dni to zazwyczaj kompletna cisza wewnętrzna, sny bez treści, skupienie rozerwane. Trzeci, czwarty dzień - zupełnie co innego. Jakby coś się otwierało. Właśnie dlatego zastanawiam się, czy to kwestia fazy krwawienia, a nie menstruacji jako takiej.


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten podział na cztery fazy to w sumie dość nowe opakowanie czegoś starszego. W tradycjach słowiańskich kobiety podczas menstruacji były odseparowane od pewnych czynności rytualnych - nie dlatego, że były 'słabsze', ale że ten stan był uważany za zbyt intensywny, wręcz nieobliczalny. Nie chodziło o zakaz, raczej o respekt wobec tego, co się dzieje. Ale ja bym nie przykładała do tego dzisiejszej praktyki bez zastrzeżeń. Kontekst kulturowy jest zupełnie inny.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

To co piszesz o tych dniach trzecim i czwartym ma sens z perspektywy hormonalnej, choć rozumiem, że tu nie o fizjologię chodzi. Ale te dwa poziomy - biologiczny i energetyczny - nie są od siebie oderwane. Przy intensywnym krwawieniu ciało pochłania masę zasobów. Pytanie brzmi: co w takiej sytuacji z intencją? Czy ona też ma 'mniejszy zasięg', czy wręcz przeciwnie, jest bardziej skupiona, bo nie rozchodzi się na boki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Kupala Właśnie, to jest ciekawe pytanie o intencję. Ja ze swoich doświadczeń z pracą z czakrami powiem jedno - podczas menstruacji sakralna czakra jest u mnie kompletnie otwarta, prawie bez kontroli. Medytacje wtedy są albo bardzo głębokie, albo totalnie rozsypane. Żadnego pośrodku. Nie wiem czy to pomaga magii czy przeszkadza, ale na pewno nie jest neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i mam pytanie, bo sam jestem w temacie z zewnątrz - czy ktoś z was faktycznie prowadzi jakieś notatki z tych obserwacji? Bo to, co tu padło, to są jednostkowe wrażenia, które mogą być ze sobą sprzeczne i każda z was ma inne ciało, inny cykl, inne podejście do pracy. Nie mówię, że to złe, ale bez porównania własnych danych z kolejnych cykli ciężko wyciągnąć coś poza 'u mnie raz tak, raz siak'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 270

@Czeslaw.2 Akurat to prowadzę. Mam zeszyt z zapiskami z mniej więcej ostatnich dwunastu cykli - notuję dzień cyklu, co robiłam, jak poszło, jaki był ogólny stan. I faktycznie widać pewien wzorzec, ale tylko u mnie. Nie wiem, czy dałoby się to uogólnić. Zresztą każda z nas ma inną długość cyklu, inny przebieg owulacji - jak tu szukać wspólnego mianownika?


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Wieszczka00 I to jest właśnie sensowne podejście. Nie mówię, że trzeba robić badania naukowe, ale chociaż własny wzorzec to jest coś. Co u ciebie wynika z tych notatek? Czy rzeczywiście jest jakiś konkretny moment w cyklu, który się wyróżnia, czy to bardziej losowe?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

U mnie szczyt jest zawsze przed menstruacją, w tej ostatniej fazie luteralnej. Napięcie, trochę jak przed burzą, ale w pracy z kartami to jest mój najlepszy czas. Podczas samego krwawienia jest coś w rodzaju pustki - nie złej, ale jakby przerwy. I dopiero przy owulacji znowu jest przepływ. Ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu kwestia tego, że jestem wtedy w innym miejscu psychicznie, a nie że energia obiektywnie jest inna.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i mam pytanie do Wieszczka00 - jak rozróżniasz, czy efekt w pracy pochodzi z energii zewnętrznej czy z własnego stanu emocjonalnego? Bo ja przez długi czas myślałam, że podczas menstruacji mam gorszą pracę z czakrami, a potem zrozumiałam, że po prostu byłam wtedy bardziej drażliwa i niecierpliwa, i to sabotowało wszystko. Czy to nie może być po prostu lustro nastroju?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Joasieńka00 Ten wątek jest ważny. Ale jest jedna rzecz, której nie można zignorować - w wielu tradycjach, nie tylko słowiańskich, krew menstruacyjna jest opisywana jako substancja o specyficznym działaniu. Nie chodzi o metaforę. Mam na myśli konkretne zastosowania w magii agrarnej, w zaklęciach ochronnych. To nie jest przypadkowe, że pojawiało się w tak różnych kulturach niezależnie od siebie. Pytanie jest inne: czy ta 'specyficzność' dotyczy tylko krwi jako substancji, czy też stanu, w którym jest ciało w tym czasie?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Mistique94 Właśnie, i tu jest sedno. Bo jeśli moc jest w substancji - to można ją ekstrapolować poza stan ciała. Ale jeśli jest w stanie - to nie da się oddzielić. W rosyjskich źródłach etnograficznych, które studiowałam, pojawia się to jako 'zhivaya sila' - żywa siła, która jest wyjątkowo aktywna, ale nie jest kierunkowa. Nie da się jej łatwo sformułować. Dlatego stare zakazy nie wynikały z nieczystości, ale z przekonania, że w tym stanie nie da się kontrolować tego, co się uruchamia.


Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Martusia61 'Nie da się kontrolować' - i tu wróciłabym do pytania z tytułu, bo ono chyba o tym właśnie jest. Biegun energii. To nie jest tylko kwestia ilości, ale kierunku. Jak pracujesz z czymś, co ma własny kierunek? Czy go forsować własną intencją, czy raczej odpuścić i pracować z tym, co jest, zamiast wymuszać standard techniczny?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie ten problem z całą dyskusją o energii - skąd wiemy, co pochodzi z czego? Ale ja bym nie odrzucała subiektywnego doświadczenia tylko dlatego, że nie da się go rozdzielić od nastroju. W magii ten podział jest umowny.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@heliosa81)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czy ktoś mógłby wytłumaczyć, co to znaczy 'biegun energii' w tym kontekście? Czytam od początku i mam wrażenie, że każda z was ma trochę inne rozumienie tego pojęcia. Jedna mówi o kierunku, inna o intensywności, inna o dostępności. Czy to jest ustalona kategoria, czy każda rozumie to po swojemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Heliosa81 Szczerze? To nie jest jedno ustalenie. W różnych systemach to znaczy co innego. W koncepcjach wywodzących się z tantry to bardziej kwestia kanałów i kierunku przepływu. W wicca czy neopogaństwie - raczej intensywność i rodzaj energii (receptywna vs. projaktywna). A w praktyce - to co czujesz. Nie ma jednej definicji, która by to spinała.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę perspektywę, która może trochę namieszać. W szamanizmie syberyjskim istnieje pojęcie 'czystości' w sensie rytualnym, ale rozumiane inaczej niż w abrahamicznych tradycjach. Kobieta w czasie krwawienia jest w stanie przejścia, granicy - a szamanizm pracuje właśnie na granicach. Nie jest to ani górka, ani dołek. To jest próg. I z tego progu można bardzo dużo zrobić - ale trzeba wiedzieć po co się tam staje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Szaman 'Wiedzieć po co się tam staje' - to jest chyba klucz. Bo te wszystkie zakazy, o których mówi Martusia, i ten brak kontroli, o którym piszesz ty i ona - może to była raczej przestroga dla kogoś bez przygotowania? Że nie chodzi o zakaz, tylko o to, że ryzyko błędu jest wtedy wyższe?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mi się wydaje, że za bardzo szukamy jednej odpowiedzi na coś, co jest bardzo indywidualne. Słowiańskie tradycje mówiły jedno, szamanizm mówi co innego, wicca trzecie. I każda z nas ma inne ciało, inny cykl, inne doświadczenia. Może zamiast pytać 'czy menstruacja wpływa na biegun energii' powinnyśmy zapytać - wpływa jak, u kogo, przy jakim rodzaju pracy? Bo to brzmi jak pytanie bez jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Hela Zgadzam się, ale jednocześnie myślę, że samo zebranie tych różnych doświadczeń jest wartościowe. Nie musi być jednej teorii - ale może być jakiś wspólny mianownik w tym, co tu padło. I ten mianownik to chyba: zmiana. Coś się zmienia, coś jest inaczej. Nie gorsze, nie lepsze - ale inne. I to 'inne' wymaga innego podejścia do pracy, nie ignorowania tego stanu.


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Bursztynka_G Zmiana, OK, ale to jest trochę za ogólne. Zmienia się wszystko, cały czas. Pytanie jest konkretniejsze - czy ta zmiana ma kierunek? Bo o tym właśnie jest ten tytuł z biegunami. I o tym nikt tutaj jeszcze nie powiedział czegoś precyzyjnego.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Mogę spróbować to doprecyzować, bo myślę o tym od dłuższego czasu. Biegun to nie jest intensywność - to orientacja. W fizyce magnes ma dwa bieguny, które przyciągają różne rzeczy. Jeśli przenieść to na pracę energetyczną, to pytanie brzmi: czy podczas menstruacji zmienia się to, co przyciągasz, czy to, co odpychasz? I z moich obserwacji - tak, zmienia się. Nie w sensie, że wszystko idzie gorzej, ale w sensie, że inne rzeczy wchodzą, inne wychodzą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Kupala I tu jest coś. Ja to czuję jako zmianę przepuszczalności. W fazie lutealnej jestem bardziej szczelna, mam swój kontener. Podczas krwawienia ten kontener ma dziury. Co niekoniecznie jest złe, ale wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Hela Przepuszczalność - to jest dobre słowo. W słowiańskich źródłach pojawia się motyw granicy właśnie w tym czasie. Kobieta menstruująca stoi na progu, nie jest ani tu, ani tam. I to ma dwa oblicza: wchodzą rzeczy, ale i wychodzą. Dlatego w rytuałach ochronnych tego czasu nie chodziło o 'zakaz', tylko o utrzymanie intencjonalności przepływu. Żeby nie było przypadkowe.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Martusia61 To bardzo pasuje do tego, co opisywała Martusia z tą granicą. Głębokość i nieostrość jednocześnie - to brzmi jak stan między warstwami. I może właśnie dlatego tradycje ostrzegały przed nieświadomym wchodzeniem w to - nie dlatego, że jest niebezpiecznie, ale dlatego, że można nie wiedzieć, co się dostaje.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Kupala A co znaczy 'intencjonalność przepływu' w praktyce? Bo to brzmi ładnie, ale jak to robić, skoro Kupala wcześniej mówiła, że ten stan jest trudny do sterowania?


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Joasieńka00 To nie jest kwestia sterowania jak kran. Raczej obserwowania i wybierania momentu. Nie wchodzisz z rytuałem w każdą dziurę w przepuszczalności - ale jak widzisz, że coś się otwiera, możesz to świadomie zaadresować. Albo świadomie zamknąć. To jest ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@heliosa81)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś z was miał sytuację, że menstruacja całkowicie rozbiła coś, co zaplanowała? Mówię o konkretnym rytualne albo pracy, nie o ogólnym samopoczuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Kilka razy. Najbardziej pamiętna sytuacja to praca z kartami, którą zaplanowałam na konkretny dzień - i akurat pierwszego dnia krwawienia. Karty były dziwne, jakby zdesynchronizowane. Nie złe odczyty, ale jakby z innego kanału. Dałam sobie kilka dni i powtórzyłam - zupełnie inne odpowiedzi, bardziej spójne. Nie wiem, co o tym myśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Mam podobne. I mam to w notatkach. Podczas pierwszego i drugiego dnia krwawienia odczyty są u mnie bardziej archetypiczne, głębsze warstwy, mniej szczegółowe. Jakby głębokość zamiast precyzji. Po kilku dniach wraca konkret. Czy to 'rozbiło' pracę? Nie wiem - zmieniło jej charakter na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z kartami jest dla mnie bardzo wymowny. W pracy szamańskiej stan graniczny to nie jest czas do precyzyjnych pytań - to jest czas do słuchania bez pytania. Najgorsze, co można zrobić w stanie przepuszczalności, to wchodzić z konkretną agendą. To trochę jak otwieranie drzwi w ciemności z listą zakupów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Szaman Ale jak to pogodzić z faktem, że niektóre tradycje - i tu Mistique wcześniej o tym wspominała - aktywnie używały tego czasu do konkretnych działań? Nie do słuchania, tylko do wywierania wpływu. To jest sprzeczność, którą tu widzę w dyskusji.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Jaroslaw75 To nie jest sprzeczność, tylko różnica szkół. W tradycjach, gdzie krew menstruacyjna miała specyficzne zastosowanie jako substancja - działanie było konkretne, ale oparte na substancji, nie na stanie ciała. Można powiedzieć, że substancja pracowała niezależnie od stanu kobiety. W podejściu szamanistycznym pracuje sam stan. To są dwa różne mechanizmy.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do pytania, które próbowałam postawić wcześniej. Czy biegun jest w substancji, czy w stanie? Bo od odpowiedzi na to zależy, jak w ogóle myślimy o pracy w tym czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Kupala Albo oba jednocześnie, ale na różnych poziomach. Substancja niesie pewną stałą właściwość, stan ją amplifikuje lub tłumi. Tak przynajmniej rozumiałbym to z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Ale to oznacza, że w praktyce i tak trzeba brać pod uwagę stan - bo substancja sama nic nie zrobi, jeśli kierunek jest chaotyczny. Czyli jednak wraca pytanie o tę kontrolę i intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, bo trochę się zgubiłam w tej dyskusji - ktoś mówił wcześniej o czakrze sakralnej jako otwartej podczas menstruacji. Czy to znaczy, że nie powinno się robić wtedy medytacji z tą czakrą? Czy wręcz przeciwnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Strzybozka63 Z mojego doświadczenia - można, ale trzeba być gotową na to, że nie jest to spokojne wejście. Ta czakra jest wtedy głośna, dosłownie. Medytacje robię krótsze, bez wyraźnego celu, bardziej obserwacyjne. Jak próbuję coś wymusić, to się kończy chaosem emocjonalnym przez resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe, co mówisz o obserwacyjnym podejściu - bo ja właśnie próbowałam ostatnio zamiast kierować medytację, po prostu być i patrzeć. I to był zupełnie inny rodzaj doświadczenia. Może o to właśnie chodzi z tym bieguniem - nie zmieniać jego kierunku, tylko z nim płynąć?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale czy 'płynąć z nim' to jest strategia? Dla kogoś, kto traktuje pracę magiczną poważnie i ma konkretne rzeczy do zrobienia - nie zawsze jest luksus czekania na odpowiedni moment.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hela I to jest najważniejsze zdanie w tej dyskusji, moim zdaniem. Bo idealny model jest piękny, ale praktyka wygląda inaczej. Dlatego bardziej mnie interesuje pytanie: co robić, kiedy nie masz wyboru i musisz pracować w tym czasie? Jak wtedy ustawiasz intencję, żeby to nie był chaos?


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hela To pytanie, które postawiłaś, Hela, jest właściwie kluczem do całej tej dyskusji. Bo modele idealne rozkładają się w zderzeniu z codziennością. Mam kilka własnych obserwacji. Kiedy nie mam wyjścia i muszę pracować w pierwszym lub drugim dniu - staram się robić możliwie prostą strukturę. Żadnych złożonych układów, żadnych wielowarstwowych intencji. Jedno zdanie, jeden kierunek. Im mniej ruchomych części, tym mniej chaosu.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Mistique94 I to działa? Upraszczanie zamiast rezygnacji? Bo mam wrażenie, że część osób w tym wątku mówi 'nie pracuj wtedy' albo 'płyń z tym', ale nikt tak konkretnie nie powiedział, jak technicznie to zorganizować, jeśli jednak trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
Rozpoczynający temat
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Też pracuję wtedy uproszczonymi strukturami, jeśli nie ma wyboru. Ale chcę dodać coś, co wydaje mi się ważne - intencja musi być wtedy bardziej ogólna, nie precyzyjna. Nie 'chcę tego konkretnego efektu w tym czasie', tylko coś w rodzaju ustawienia kierunku. Precyzja wraca po trzecim, czwartym dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

A to upraszczanie intencji - czy to nie prowadzi do tego, że efekty są mniej przewidywalne? Bo jak dajesz ogólny kierunek, to energia może pójść gdziekolwiek, nie tylko tam, gdzie chciałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to pytanie Jarosława, bo sama się z tym zmagam. Pracuję głównie z rytuałami opartymi na konkretnych prośbach, krokach, symbolach. I nie wiem, jak miałabym to 'uprościć', żeby to nadal było tym samym rytuałem, a nie czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Bursztynka_G Myślę, że to jest właśnie pytanie o to, czym jest rytuał - formą czy intencją. Jeśli forma jest szkieletem, to w stanie przepuszczalności szkielet może być taki sam, ale wypełnienie będzie inne. Czy to jest wciąż ten sam rytuał? To zależy, co dla ciebie stanowi jego sedno.


Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Martusia61 Czyli jeśli dobrze rozumiem - forma zostaje, ale świadomość tego, czego szukam, musi być luźniejsza? Nie 'chcę dokładnie X', tylko 'chcę, żeby coś się ruszyło w stronę X'?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło wcześniej, kiedy pytałam o substancję kontra stan. Jeśli forma rytuału opiera się na substancji - ziołach, świecy, konkretnym symbolu - to ona niesie swoją własną logikę i nie potrzebuje od ciebie precyzji w danej chwili. Intencja jest jak adres, ale substancja jest jak nośnik, który nie gubi się po drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Ten podział jest interesujący, ale mam wątpliwość. Substancja też reaguje na stan wykonującego - to jest podstawa alchemii i dużej części tradycji ceremonialnych. Jeśli jesteś rozbita energetycznie, to nawet najlepsza substancja może dać nieoczekiwany wynik. Gdzie kończy się nośnik, a zaczyna operator?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Czeslaw.2 Nie twierdzę, że substancja jest neutralna na stan operatora. Mówię o czymś innym - że substancja ma własną historię i właściwości, które działają nawet wtedy, gdy operator nie jest w optymalnym stanie. To jest różnica między słabym sygnałem a brakiem sygnału.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z substancją jako nośnikiem jest bardzo zbliżony do tego, co znam z tradycji szamańskich. Tam materialne składniki rytuału - rośliny, kości, kamienie - mają własne 'opinie' o tym, czego chcesz. Operator ich nie tworzy, tylko z nimi rozmawia. I tak, w stanie granicznym ta rozmowa może być głośniejsza, ale też bardziej chaotyczna. Dlatego nie wykonuje się wtedy złożonych negocjacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Szaman 'Złożone negocjacje' - to jest ciekawy sposób nazwania rytuałów. Czyli według ciebie poziom skomplikowania to jest kluczowa zmienna, nie sam fakt pracy w tym czasie?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Jaroslaw75 Tak to rozumiem. Prostota nie jest kompromisem, to jest dostosowanie metody do warunków. Chirurg pracuje inaczej w polu niż na sali operacyjnej - efekt może być podobny, ale nie używa tych samych procedur.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: