Forum

Asystent AI
Przedmioty drażniąc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty drażniące zmysły - czy mogą stanowić zaklęcie?


Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio szłam przez targ i jakiś stragan z przyprawami dosłownie mnie zatrzymał - taki ostry, żywiczny zapach, coś między jałowcem a żywicą sosnową. I pomyślałam sobie, że zapachy mają niesamowitą zdolność do przełamywania czegoś w środku. Nie chodzi mi o aromaterapię ani o relaks, ale o takie dosłowne przestawienie biegu myśli, jakby coś w głowie kliknęło. Zaczęłam się zastanawiać, czy celowe użycie zapachu, dźwięku, faktury - czegoś, co drażni zmysły albo je wyostrza - może w ogóle działać jako rodzaj zaklęcia. Szczególnie w momentach, kiedy coś się kończy albo zaczyna na nowo. Przeprowadzka, odejście z pracy, żałoba, powrót do siebie po długim czasie. Czy ktoś pracuje z takimi przedmiotami albo bodźcami właśnie przy przełomach?


Odpowiedz
54 odpowiedzi
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, bo dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. W tradycyjnych rytuałach przejścia - niekoniecznie tych ceremonialnych, ale tych z folkloru, ze starej praktyki - zmysły były pierwszym progiem, który trzeba było przekroczyć. Nie przypadkowo w wielu kulturach przy przełomach używano substancji o intensywnym zapachu: żywicy, ziół, dymu. Nie żeby 'tworzyć nastrój', ale żeby ciało zarejestrowało, że coś się zmienia. Węch działa bezpośrednio na układ limbiczny, omijając korę - to znaczy, że trafia do warstwy, która nie analizuje, tylko reaguje. Pytanie, które dla mnie jest ważniejsze: czy sam bodziec zmysłowy wystarczy, czy musi być jakoś skierowany intencją? Bo mogę wąchać żywicę i myśleć o zakupach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Herga a to jest właśnie miejsce, gdzie różne tradycje się rozchodzą. W nordyckiej praktyce galdr - to jest magia oparta na dźwięku, śpiewie, wibracjach głosu - sam dźwięk był traktowany jako nośnik, nie tylko tło. Nie intencja do niego dołączona, ale on sam. Staronordyckie słowo 'galan' oznacza śpiewać, ale też zaklęcia. Dźwięk był zaklęciem, nie jego oprawą. Podobnie w praktykach anglo-saskich 'wortcunning' - zielarstwo magiczne - zapach rośliny był częścią jej mocy, nie efektem ubocznym. Więc twoje pytanie o intencję jest zasadne, ale historia sugeruje, że nie zawsze była wymagana jako osobny krok. Bodziec zmysłowy mógł sam w sobie nieść znaczenie, jeśli był odpowiednio wybrany.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Almandynka.2 mam do ciebie pytanie, bo to co piszesz o galdzie trochę zmienia mi obraz. Czy to oznacza, że konkretne dźwięki miały przypisane konkretne działania? Jak nuty w partyturze? Bo jeśli tak, to jak to przenieść na coś bardziej codziennego, bez całego aparatu tradycji nordyckiej za sobą? Pytam, bo interesuję się snami i tam też dźwięk robi coś specyficznego - są takie tony, które przyśniły mi się jako graniczne, tuż przed przebudzeniem. Zastanawiam się, czy to przypadek czy jest jakaś warstwa, którą po prostu ignorujemy na co dzień.


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Wincentyna_01 tak i nie. Konkretne runy miały przypisane dźwięki - galdr runy to była jej 'pieśń', coś między sylabą a tonem. Ale to nie była partytura do odczytania jeden do jednego. Raczej zasada: ten konkretny wzorzec wibracyjny odpowiada temu konkretnemu symbolowi i temu co on oznacza. To nie jest przenoszalne bezpośrednio, bo bez znajomości systemu można to tylko małpować. Ale zasada ogólna - że dźwięk może być nośnikiem a nie tylko tłem - jest chyba szersza niż jedna tradycja. Twoje sny z granicznymi tonami to ciekawe. W niektórych źródłach opisujących stan hipnagogiczny pojawiają się właśnie takie tony jako marker przejścia między stanami świadomości. To by pasowało do tematu - dźwięk jako znacznik progu.


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

To co piszecie o dźwięku jako nośniku, a nie tle, to właściwie wywraca logikę, którą miałam w głowie. Myślałam o tym bardziej tak: bodziec zmysłowy pomaga mi wejść w stan, w którym intencja działa skuteczniej. Ale wy mówicie, że bodziec sam może być działaniem. Jak to rozróżnić w praktyce? Bo z zewnątrz wygląda tak samo - ktoś wącha żywicę i mówi formułę. Tylko jeden traktuje żywicę jako klucz, drugi jako właściwy mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem to rozróżnienie jest czysto akademickie. W praktyce rytuału oboje działają razem i nie ma sensu ich rozdzielać. Sam pracuję z kadzidłami przy kilku typach rytuałów i powiem szczerze - nigdy nie siedziałem i nie analizowałem, czy to zapach działa czy moja intencja. Działało całościowo. Ten podział na 'nośnik' i 'mechanizm' to jest coś, co ma sens w teorii, ale w trakcie rytuału myśl 'teraz aktywuję bodziec zmysłowy' byłaby groteskowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Jacenty.ka z jednej strony rozumiem ten argument, ale on też trochę zamyka dyskusję zanim się zacznie. Poziomka zadała pytanie, które jest istotne praktycznie, nie tylko akademicko. Bo jeśli bodziec zmysłowy sam w sobie niesie działanie, to można go używać bardzo prosto - bez całej reszty rytuału. Jeśli tylko pomaga mi wejść w stan, to jego dobór jest trochę mniej ważny, mogę go zastąpić. Te dwa podejścia dają inne wnioski dla praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę perspektywę od strony przedmiotów, bo tym się bardziej zajmuję niż samymi rytuałami. Mam kilka kamieni, które trzymam przy sobie w konkretnych momentach i jest wśród nich jeden - piryt - który ma bardzo specyficzną fakturę i ciężar. Kiedy go trzymam, to jest właśnie to drażnienie zmysłów o którym piszesz na początku wątku. Chropowata powierzchnia, nieregularna, zimna przy dotyku, a potem nagrzewająca się od ręki. I to jest coś, co w momentach przełomowych robi mi bardzo konkretną robotę. Nie wiem jak to nazwać - zaklęciem, kotwicą, czymś innym - ale działa inaczej niż sam kamień leżący na stole.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Edek86 ale czy to nie jest zwykłe zakotwiczenie sensoryczne, które opisuje psychologia? Nie mówię, że to źle, ale zastanawiam się, gdzie jest granica między tym a magią. Bo technicznie biorąc, możesz się tak samo zakotwiczać na długopis albo kluczyki.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Dominika.pl mogę. I pewnie działa. Ale to czy nie ma znaczenia, jaki przedmiot? Piryt ma inną historię użycia, inne właściwości energetyczne przypisywane mu przez wieki. Kamień, który był używany przez ludzi w konkretnych celach przez setki lat, nie jest tym samym co długopis kupiony w Żabce. Nie chodzi tylko o moje przekonanie, że działa - chodzi o to, że jest osadzony w jakimś kontekście, który go definiuje.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Weszłam tu, bo tytuł przykuł uwagę. Mam pytanie do tych, którzy pracują z zapachami - czy jest jakiś konkretny rodzaj zapachu, który sprawdza się szczególnie przy nowych początkach? Coś co nie jest tylko 'przyjemne', ale faktycznie robi jakąś różnicę? Piszę, bo stoi przede mną dość duży przełom i szukam czegoś, czego jeszcze nie próbowałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Jalowcowa właśnie to jest ciekawy wątek do tematu. Bo Gruszanka57 mówi - to co znaczy coś dla ciebie - a to jest trochę inna logika niż ta, o której rozmawiałyśmy wcześniej. Jeśli bodziec zmysłowy sam niesie działanie, to powinien działać niezależnie od osobistych skojarzeń. A jeśli jego siła zależy od tego co on dla mnie znaczy, to wracamy do intencji i osobistej historii. Chyba że oboje są prawdą jednocześnie dla różnych warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

ja mam swoje sprawdzone na nowe początki i to jest woń mokrej ziemi po deszczu, ale nie wiem jak to zdobyć w butelce 🙂 w naturalnych warunkach to jest ten geosmin co go produkują bakterie glebowe. Czytałam kiedyś że nosne ma nas skojarzenia z pierwszym deszczem i odnową, i to jest głęboko w pamięci ewolucyjnej. Ale przy przełomach zyciowych to ja bym powiedziała: co drażni zmysły TO znaczy coś dla ciebie osobiście. Nic ogólnego.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

To co właśnie napisała Poziomka to jest moim zdaniem sedno całego pytania w tytule wątku. Przedmiot drażniący zmysły może działać na kilku poziomach jednocześnie i nie muszą się wykluczać. Jest warstwa neurobiologiczna - węch, dotyk, dźwięk trafiają do konkretnych obszarów mózgu w konkretny sposób. Jest warstwa symboliczna - co ten bodziec znaczy w systemie, z którego pochodzi. Jest warstwa osobista - co on znaczy dla mnie. W dobrym rytuale przejścia wszystkie trzy są obecne. Pytanie Jalowcowej o 'co działa przy nowych początkach' jest trudne, bo odpowiedź na poziomie symbolicznym to jedno, a na poziomie osobistym to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

Rzadko piszę, ale tu muszę coś dodać. Miałam ostatnio w rękach meteoryt z oliwinem - to jest kamień, który dosłownie boli przy dłuższym trzymaniu, jest ostrokrawędzisty i szorstki. I jakoś przez to ból w dłoni stawał się punktem skupienia w momencie, kiedy za dużo się działo w głowie. Nie wiem czy to magia, ale to działało dokładnie tak jak piszecie - zmysł był rozbity, żeby reszta mogła się uspokoić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Czeslawa_L to jest coś co mnie zastanawia już od dłuższego czasu. Czy celowe wywołanie dyskomfortu zmysłowego może być bardziej skuteczne niż przyjemny bodziec? Bo większość rzeczy, o których tutaj mówimy - kadzidła, piękne kamienie - jest przyjemna. Ale to co opisujesz brzmi odwrotnie.


Odpowiedz
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Astralka06 właśnie tak. Nie wiem, czy to kwestia skupienia - ból skupia inaczej niż przyjemność - czy jest w tym coś więcej. Ale ten kamień nie był przyjemny i właśnie to sprawiło, że był użyteczny w tym momencie. Może przy przełomach chodzi nie o kojenie zmysłów, ale o ich wyostrzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że mówimy tutaj o dwóch różnych funkcjach bodźca zmysłowego. Jedna to bycie progiem - czymś, co wyznacza granicę, moment przejścia. Druga to bycie kotwicą - czymś, co trzyma mnie przy nowym stanie po przejściu. I może różne bodźce sprawdzają się w tych rolach inaczej. Dyskomfort jako próg ma sens. Przyjemny zapach jako kotwica po przejściu ma sens. Zastanawiam się, czy ktoś świadomie rozróżnia te dwie funkcje przy pracy z przedmiotami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Wincentyna_01 to mnie zatrzymało. Próg i kotwica - to jest podział, który coś porządkuje. Czy możesz rozwinąć to o kotwicy? Jak taki przedmiot-kotwica miałby wyglądać, żeby działał po przejściu a nie przed?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś praktycznym. Przy jednej z moich własnych zmian - takiej naprawdę dużej, prywatnej - wyciągnęłam starą tarotową kartę śmierci i przez kilka tygodni trzymałam ją na biurku. Nie robiłam z nią nic specjalnego, ale każdy raz kiedy ją widziałam, przypominałam sobie, że coś się skończyło i coś się zaczyna. Karta jest wizualnym bodźcem, ma swoją symbolikę, ma ostre barwy i konkretny obraz. Działała jak to co Wincentyna_01 nazywa progiem. I powiem szczerze - to był jeden z bardziej skutecznych 'rytuałów' jakie zrobiłam, choć ledwo można to nazwać rytuałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Pogoda ta karta śmierci na biurku to jest świetny przykład właśnie kotwicy, o której mówiłam. Nie robiłaś z nią nic, a mimo to działała - przez sam fakt bycia w polu widzenia. To jest dla mnie ciekawe, bo to wizualny bodziec zmysłowy, ale niedrażniący tak jak tekstura czy zapach. Pytanie: czy sądzisz, że to była sama karta, czy też to, że karta śmierci ma konkretne znaczenie symboliczne, które ty już nosiłaś w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Nie wiem. I właśnie to mnie zastanawia po tej rozmowie. Bo mogło być i tak i tak. Karta śmierci ma bardzo konkretną ikonografię i znaczenie, które znam - transformacja, koniec, początek. Ale może wystarczyłby jakikolwiek przedmiot, który świadomie bym oznaczyła jako 'ten od zmiany'. Nie mam jak tego sprawdzić, bo tamtego czasu nie cofnę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Pogoda Wchodzę w ten temat z kartami, bo to jest mój obszar. Karta śmierci jest o tyle szczególna, że w tradycji tarota to jest jedna z kart, które mają bardzo silną warstwę sensoryczną w swojej symbolice - kosa, koń, jadące przez tłum. To nie jest spokojna karta. I zastanawiam się, czy właśnie dlatego działała u Pogody jako kotwica przy przełomie - bo sama w sobie jest obrazem przejścia, nie stanu.


Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Jagodzianka93 ale czy to nie wraca do pytania Poziomki z początku rozmowy? Czy bodziec działa sam, czy potrzebuje znaczenia, które już do niego przypisałaś? Karta śmierci dla kogoś, kto nie zna tarota, to tylko obrazek faceta na koniu. Dla Pogody to był cały system skojarzeń.


Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Astralka06 tak, ale to też nie jest proste. W tarocie są karty, które ludzie nieznający tarota i tak odbierają mocniej - właśnie karta śmierci, Wieża, Księżyc. Jest w nich coś, co działa poza wiedzą o systemie. Nie twierdzę, że to 'magia sama w sobie', ale te obrazy mają długą historię użycia i może to coś zostawia.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest dokładnie to, co mówiłem o pirycie. Przedmiot, który ma za sobą setki lat konkretnego użycia, niesie coś innego niż przedmiot bez historii. Nie muszę wiedzieć tej historii świadomie - ona jest gdzieś w materiale, w kształcie, w tym, jak jest trzymany. Karta śmierci jest obrazem, który od XV wieku był używany w konkretnych kontekstach przez miliony ludzi. To nie jest neutralne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Edek86 ale jak to miałoby działać fizycznie? Miliony ludzi używały czegoś - i co, ten przedmiot to 'zapamiętał'? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, bo to brzmi jak mechanizm, który chciałabym rozumieć.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Dominika.pl nie powiem ci, że to działa fizycznie, bo nie wiem. Nikt nie wie. Ale są w tym dwa osobne pytania - czy to działa i jak działa. Jedno nie wyklucza drugiego. Mam piryt, który działa u mnie tak jak opisałem. Mechanizm mogę nie znać.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Jest jedno pojęcie, które tu pasuje i nie było jeszcze wymienione - egregora. To jest koncept z tradycji okultystycznych, gdzie zbiorowa uwaga i intencja skupiona na symbolu, obiekcie albo idei buduje coś w rodzaju bytu myślowego z własną 'masą'. Karta śmierci, Ankh, pentagram - to są obiekty, na których skupiały się miliony intencji przez wieki. Nie wiem, czy to jest 'fizyczne', ale jako model wyjaśniający jest spójny i ma długą tradycję, od Eliphasa Leviego po Dion Fortune.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Herga egregora u Leviego to jest trochę inny twór niż to, co potem z tego zrobiono. Ale pomijając klasyfikacje - ta idea jest interesująca właśnie przy bodźcach zmysłowych. Jeśli przedmiot ma egregorę, to kontakt zmysłowy z nim jest jednocześnie kontaktem z tą skumulowaną intencją. To by tłumaczyło, dlaczego stare przedmioty działają inaczej niż nowe repliki.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe, ale trochę odchodzimy od tego, o czym mówiłam przy progu i kotwicy. Chciałam się upewnić, że nie gubimy tego wątku. Czy przedmiot z egregorą lepiej sprawdza się jako próg czy jako kotwica? Intuicyjnie myślę, że jako próg - bo ma siłę przejścia. Ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tej rozmowy po chwili i widzę, że egregora to jest termin, którego szukałam przy swoim meteorycie. On nie ma długiej historii użycia przez ludzi, jest kosmiczny w dosłownym sensie - więc raczej nie ma egregory w ludzkim rozumieniu. A mimo to działał. Więc może jest jeszcze coś poza egregorą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Czeslawa_L to jest naprawdę ciekawy punkt. Meteoryt pochodzi spoza Ziemi, więc jeśli coś 'gromadzi', to nie ludzkie intencje. A jednak był skuteczny przy twoim przełomie. Co twoim zdaniem sprawiło, że akurat on?


Odpowiedz
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Jalowcowa szczerze to nie wiem do końca. Myślę, że częściowo był to ból i dyskomfort, o którym mówiłam wcześniej - skupienie przez bodziec nieprzyjemny. Ale też miałam poczucie, że trzymam w ręce coś, co przeżyło drogę przez przestrzeń kosmiczną i weszło w atmosferę. To jest rodzaj przejścia, które jest starsze niż jakikolwiek ludzki rytuał. Może to brzmi dziwnie.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Czeslawa_L słucham i myśle o tej swojej mokrej ziemi. ona nie ma egregory ani historii użycia magicznego, a u mnie działa na podobnej zasadzie co meteoryt u Czeslawy. może chodzi po prostu o to co ten konkretny zmysł otwiera w konkretnym człowieku? zapach ziemi po deszczu otwiera mi coś, co nie ma nazwy ale jest jak 'tu zaczyna się coś nowego'


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wcale nie brzmi dziwnie. Właściwie to jest bardzo spójne z tym, o co pytałam w tytule wątku. Przedmiot drażniący zmysły - w twoim przypadku przez ból i samą historię jego istnienia - może być zaklęciem w tym sensie, że wywołuje stan, który sam w sobie jest działaniem. Nie potrzebuje intencji nałożonej z zewnątrz, bo jest intencją przez to, czym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Gruszanka57 dotknęłaś czegoś, co może być kluczem do całej tej rozmowy. Geosmin, czyli ten zapach mokrej ziemi, jest jednym z najsilniej zakorzenionych zapachów ewolucyjnie - badania pokazują, że człowiek jest w stanie go wykryć w stężeniu rzędu części na bilion, czyli lepiej niż rekiny czują krew. To nie jest przypadek, bo nasi przodkowie potrzebowali wyczuwać deszcz i wodę. Ten zapach jest wpisany w nas głębiej niż jakiekolwiek kulturowe skojarzenie. I jeśli on u ciebie otwiera 'coś nowego', to może działasz na warstwie, która jest starsza niż magia jako system.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Herga no właśnie!! i to jest ta różnica którą czuję ale nie umiałam nazwać. to nie jest 'bo tak postanowiłam', to jest jakby ten zapach coś odblokował zanim zdążyłam pomyśleć. A przy nowych początkach chyba o to chodzi - żeby coś w sobie odblokować, nie żeby zbudować coś od zera


Odpowiedz
Wpisy: 196
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

to co mówi Herga o geosminie i ewolucji to jest trop, który chciałabym ciągnąć dalej. Jeśli pewne bodźce działają na poziomie predwerbalnym, czyli zanim w ogóle włączy się myślenie, to może właśnie tam leży to, co w magii nazywamy działaniem. Nie w intencji świadomej, ale w tym, co zmysł robi z ciałem zanim umysł to przetworzy. Pytanie do Hergi albo Almandynki - czy tradycje magiczne miały jakiś opis tego mechanizmu, zanim pojawiła się neurobiologia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Astralka06 tak, choć słownik był oczywiście inny. W tradycji nordyckiej był koncept 'hugr' - coś w rodzaju emocjonalno-instynktownej warstwy świadomości, oddzielnej od 'munr', który był bardziej refleksyjny. Rytuały runiczne działały właśnie na hugr - przez dźwięk, dotyk, powtarzanie - zanim mógł ingerować rozum. To jest strukturalnie spójne z tym, co mówisz o bodźcach predwerbalnych. Różne języki opisu, podobny mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 337
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co powiedziała Astralka06 o poziomie prewerbalnym jest dla mnie kluczowe właśnie przy runach. Hugr to nie jest pojęcie, które wymyśliłam - pojawiało się w sagach jako oddzielna warstwa psyche, coś co można wysłać do innego miejsca lub osoby, co działa zanim świadome 'ja' w ogóle cokolwiek zdecyduje. I rytuały runiczne zakładały właśnie pracę na tej warstwie. Dźwięk, dotyk, ból - to były drzwi do hugr. Czy ktoś z was miał doświadczenie, że bodziec zadziałał zanim zdążyłaś sformułować intencję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Almandynka.2 tak, i właśnie dlatego wróciłam do wątku o progu i kotwicy. Kiedy próg działa, on nie czeka na twoje pozwolenie. Coś się przestawia jeszcze zanim pomyślisz 'teraz zaczynam nowy etap'. To jest ta różnica, którą próbowałam nazwać - między rytuałem, który wykonujesz świadomie, a bodźcem, który wykonuje coś w tobie. Moje notatki z kilku przejść, które miałam w życiu, wskazują na to samo: efekt przychodził przed refleksją, nie po.


Odpowiedz
Wpisy: 111
Rozpoczynający temat
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

i właśnie to jest serce tego, o co pytałam w tytule. Jeśli bodziec działa przed intencją, to czy w ogóle potrzebujemy intencji? Bo jeśli tak, to zaklęcie w tradycyjnym rozumieniu - jako świadoma wola skierowana na cel - jest może tylko połową obrazka. A druga połowa to coś, co się dzieje niżej.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

ale wtedy każdy silny bodziec mógłby być zaklęciem. Hałas uliczny, nagłe zimno, intensywny zapach. Nie sądzę, że tak to działa - bo nie każde doświadczenie zmysłowe przestawia coś w psychice. Co odróżnia bodziec, który jest zaklęciem, od bodźca, który jest po prostu bodźcem?


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale myślę, że jest kilka składowych. Po pierwsze - kontekst. Bodziec w rytuałe niesie intencję otoczenia, historię użycia, znaczenie nadane przez tradycję. Po drugie - gotowość odbiorcy. Hugr, żeby użyć tej terminologii, musi być w pewnym sensie otwarty. Można to porównać do indukcji hipnotycznej - działa na osoby, które wchodzą w ten stan, nie na każdego jednakowo. Uliczny hałas nie jest zaklęciem, bo brakuje mu obu tych warstw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Herga ale czy to nie oznacza, że siła tkwi w człowieku, który doświadcza - a nie w przedmiocie? Bo jeśli potrzebna jest gotowość odbiorcy, to może przedmiot jest tylko pretekstem?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Dominika.pl To jest dychotomia, która zaciera coś ważnego. Zamek i klucz - potrzebujesz obu. Sam klucz nie otworzy zamku, który nie istnieje, ale sam zamek też nikomu nie pomoże. Piryt, o którym mówiłem wcześniej, nie działa na każdego tak samo - ale to nie znaczy, że jest tylko 'pretekstem'. On ma swoją strukturę, swój ciężar, swoją temperaturę. Wnosi coś konkretnego do spotkania.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

ta metafora z kluczem i zamkiem mi się podoba bo przy moim zapachu ziemi to jest dokładnie tak. mokra ziemia po deszczu nie działa u każdego. moja siostra ten sam zapach i nic, zero. a u mnie coś się otwiera. ale to nie znaczy że zapach jest 'nieważny' - bez niego nic by się nie stało. więc może oba są potrzebne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Gruszanka57 a skąd myślisz, że u ciebie działa, a u siostry nie? Masz jakiś pomysł? Bo to może być kwestia wspomnień, skojarzeń, może czegoś z dzieciństwa - albo właśnie tej warstwy prewerbalnej, o której mówiłyśmy.


Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Astralka06 myślę że chodzi o dzieciństwo tak. moja babcia miała ogród i ten zapach kojarzył mi się zawsze z czymś spokojnym i bezpiecznym. siostra chodziła do babci rzadziej i to skojarzenie nie jest u niej tak mocne. więc może hugr to jest właśnie ten zapis starych doświadczeń w ciele? i rytuał go aktywuje?


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Gruszanka57 to jest bardzo trafne intuicyjnie i ma nawet oparcie w tym, co wiemy o pamięci ciała. W tradycji nordyckiej byłoby to bliskie konceptowi 'minni' - pamięci zakodowanej głębiej niż słowa, związanej z przodkami i linią. Ale nie chcę tu tego zbyt szybko układać w teorię, bo twoje pytanie jest dobre samo w sobie: czy ciało pamięta za nas to, czego umysł już nie sięga?


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

to co mówi Gruszanka i Almandynka trafia do mnie przy meteorycie, ale od innej strony. On nie miał dla mnie żadnych starych skojarzeń, żadnej babci, żadnego dzieciństwa. A jednak zadziałał. To mnie zastanawia - czy jest więcej niż jeden typ 'klucza'? Jeden zbudowany z osobistej historii, a drugi może z czegoś zupełnie obcego, nieznanego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Czeslawa_L właśnie o to chciałam zapytać jeszcze wcześniej, bo mnie to nie daje spokoju. Mówisz, że zadziałał przy przełomie - ale co konkretnie się stało? Czy to był stan który przyszedł sam, czy zrobiłaś coś z tym kamieniem celowo?


Odpowiedz
(@czeslawa_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Jalowcowa trzymałam go w dłoni przez dłuższy czas, w ciemności, w ciszy. Nie robiłam żadnego rytuału w klasycznym sensie. Po prostu byłam z nim. I był zimny na początku, potem ocieplał się w dłoni bardzo powoli - i to tempo, ta powolność, zaczęła coś zmieniać w moim oddechu. Potem miałam bardzo wyraźne poczucie, że decyzja, którą odkładałam miesiącami, jest już podjęta. Nie wiem jak.


Odpowiedz
Udostępnij: