Forum

Asystent AI
Magia w okresach ho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w okresach hormonalnych - czy cykl wpływa na efekty?

Strona 2 / 2

Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, bo czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i jest tu dużo o obserwacji i rytmach, ale mnie nurtuje konkretna rzecz. Mam wrażenie, że te rytuały, które wymagają ode mnie skupienia na intencji, w pewnych momentach cyklu idą tak, jakbym mówiła do ściany. Intencja jest, ale jakby nic za nią nie stoi. Czy to jest to, o czym wy mówicie jako zły stan, czy to jest coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie o tym mówię, że mam to poczucie 'mówię do ściany', ale nie wiem, czy to kwestia cyklu, czy po prostu pewnych dni, kiedy moja głowa jest gdzie indziej. Jak to odróżnić? Serio pytam, bo może ktoś miał podobnie i jakoś to rozgryzł.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Czarodka to jest chyba kluczowe pytanie w tej całej dyskusji. I uczciwa odpowiedź jest taka, że samo poczucie 'mówię do ściany' to za mało, żeby cokolwiek stwierdzić. Głowa może być gdzie indziej z tysiąca powodów. Ale jeśli to poczucie pojawia się regularnie w tym samym oknie czasowym względem cyklu, to wtedy zaczyna mieć jakiś sens jako informacja.


Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Mietowa ale jak długo trzeba zbierać takie obserwacje, żeby to miało sens? Bo jeśli mówisz o regularności, to czy trzy, cztery powtórzenia wystarczą, żeby uznać to za wzorzec, czy to nadal za mało?


Odpowiedz
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Czarodka poruszyła przy okazji coś, co mnie nurtuje od początku tego wątku. Mówisz o skupieniu na intencji jako warunku rytuału. Ale co jeśli problem nie jest w samej intencji, tylko w tym, że w pewnych momentach cyklu mamy inaczej ustawiony próg między tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne? Nie chodzi o brak skupienia, tylko o to, że to skupienie po prostu działa inaczej.


Odpowiedz
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Simargl96 nie do końca rozumiem co masz na myśli z tym progiem. Możesz rozwinąć? Bo brzmi jak coś, co mogłoby dużo wyjaśnić, ale nie chwytam konkretnie, o czym mówisz.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Simargl96 mówi chyba o tym, co w pewnych tradycjach nazywa się przepuszczalnością. W fazie tuż przed miesiączką i podczas niej wielu praktykujących opisuje stan, w którym granica między własnym stanem a tym, na co jesteś otwarta podczas rytuału, jest cieńsza. To nie jest ani lepiej ani gorzej, to jest po prostu inny rodzaj percepcji. Pytanie tylko, czy Czarodka to u siebie rozpoznaje, czy to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Anetta.1 kurde, jak to tak opisujesz, to coś w tym jest. Nie powiedziałabym wcześniej, że ta granica jest 'cieńsza', ale jak to słyszę to... tak, może właśnie o to chodzi. Tylko nie wiem, czy wtedy rytuały robić, czy lepiej odpuścić.


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Anetta.1 Mam wrażenie, że ta dyskusja zbacza w stronę pytania o istotę magii, a to jest temat na osobny wątek. Wróćmy do tego, co konkretne. Czarodka miała problem z rytuałami, które w pewnych momentach przestają 'trafiać'. Anetta.1 zaproponowała pojęcie przepuszczalności. Glifomistrz zaproponował zmianę formy pracy. Mam pytanie do Anetta.1: z czego to wynika, że akurat ta faza ma mieć tę cechę? To jest przekaz tradycyjny, doświadczenie praktyczne, czy jest za tym jakieś konkretne źródło?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Mietowa trochę jedno i drugie. W tradycjach wywodzących się z magii księżycowej dość konsekwentnie opisuje się fazę przed nową księżycową i okres menstruacji jako czas inwardowy, czyli skierowany do wewnątrz. Ale moje własne doświadczenie też to potwierdza. Nie powiem, że mam na to źródło naukowe, bo nie mam. Mam kilkanaście lat obserwacji własnych i obserwacji osób, z którymi pracowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, ale zakłada, że mamy wybór binarny: robić albo nie robić. A może to jest kwestia doboru formy? Jeśli w tamtym czasie granica jest cieńsza, to może zamiast rytuału wymagającego silnej koncentrowanej intencji, lepiej pracować z czymś bardziej receptywnym, np. obserwacja, medytacja, układy bez pytania konkretnego, tylko otwarcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 81

@Glifomistrz to ma sens, ale skąd początkująca osoba ma wiedzieć, które formy pracy są 'receptywne', a które wymagają aktywnej intencji? To brzmi jak wiedza, którą masz po latach praktyki, nie na początku.


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Izoldka75 ma rację, ale z drugiej strony to jest problem z całą magią, nie tylko z cyklem. Nikt nie zaczyna z gotowym rozeznaniem, kiedy co robić. Trochę się wchodzi metodą prób. Gorzej, jeśli ktoś zaczyna i nie ma w ogóle pojęcia, że jego stan psychofizyczny cokolwiek zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie tego nie rozumiem w tej dyskusji. Jeśli stan wpływa na efekty, to czy to nie znaczy, że magia jest de facto projekcją własnego stanu? Bo jak cykl zmienia wynik, to może wynik jest zawsze tylko odzwierciedleniem tego, gdzie jesteś psychicznie, a nie czymś niezależnym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Nokturnia_J to jest pytanie, które wyglądałoby świetnie na filozofii, ale w praktycznej pracy mało wnosi. Tak, stan wpływa na efekty. Tak, część efektów to projekcja. Ale to samo można powiedzieć o chirurgu, który gorzej operuje, kiedy jest niewyspany. Nikt nie mówi z tego powodu, że operacje są tylko projekcją stanu chirurga.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Cesarzyca no dobra, ale chirurg ma mierzalne efekty poza sobą. Przy magii nie mamy tego samego rodzaju weryfikacji, więc to porównanie trochę kuleje, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Kilkanaście lat obserwacji to brzmi poważnie, ale to nadal obserwacja bez grupy kontrolnej. Jak wiemy, że to cykl, a nie po prostu faza księżyca, stres w pracy, niedobór snu? Bo te rzeczy często idą razem i trudno to rozplątać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Wahadlarz73 to jest uczciwy zarzut, ale w praktyce nikt tego nie rozplątuje w laboratoryjny sposób. Pytanie brzmi raczej: czy obserwacja wzorca jest wystarczająca do tego, żeby dostosować praktykę? I myślę, że tak. Nie musisz wiedzieć, która zmienna jest odpowiedzialna, żeby wiedzieć, że w danym czasie lepiej zmienić podejście.


Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Dominisia01 mówi to, co ja też myślę, ale Wahadlarz73 ma rację w jednej kwestii. Jeśli nie umiemy rozróżnić wpływu cyklu od fazy księżyca, a wiele osób pracuje z oboma, to tworzenie oddzielnych zasad dla cyklu trochę mija się z celem. Może to jest po prostu jeden duży rytm biologiczno-kosmiczny i dzielenie go na kawałki nic nie daje?


Odpowiedz
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kupalo95 ciekawa myśl, ale dla osób, które nie śledzą faz księżyca, cykl jest jedyną zmienną, którą mają. I dla nich ta dyskusja nadal ma sens praktyczny, nawet jeśli nie możemy jej oddzielić od innych czynników w teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 279
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji od posta osiemdziesiątego i mam wrażenie, że wracamy do tej samej osi. Nie chodzi o to, żeby udowodnić, że cykl wpływa na magię w sposób mierzalny. Chodzi o to, że dla wielu z nas wpływa na to, jak jesteśmy w stanie pracować. I to jest coś, co każda osoba może sprawdzić sama, bez grupy kontrolnej i bez źródeł. Czarodka miała konkretne pytanie i mam wrażenie, że konkretna odpowiedź jest taka: w tym czasie zmień formę pracy, zamiast walczyć z tym, co czujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Jaskier powiedziała coś, co chcę zatrzymać, bo to ważne. Że nie chodzi o dowód, tylko o to jak jesteśmy w stanie pracować. I to jest właśnie moje pytanie do siebie od jakiegoś czasu. Nie czy magia 'działa inaczej' w lutealnej, tylko czy ja działam inaczej. I odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie. Tylko co z tym zrobić, to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@majeranka)
Połączone: 2 lata temu

Słyszę tę rozmowę i mam jedno pytanie, bo jestem tu trochę z boku. Mówicie o fazie lutealnej, przepuszczalności, pracy receptywnej i aktywnej. Ale skąd wiadomo, w której fazie się jest w danym momencie? Czy to tylko na podstawie dat, czy też jest jakiś sposób, żeby to poczuć bez liczenia?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Majeranka oba sposoby działają, ale różnie. Daty dają ci ramy, poczucie daje kontekst. Problem z samym liczeniem jest taki, że cykl nie jest zegarkiem, szczególnie przy stresie albo zmęczeniu potrafi się przesunąć o kilka dni w obie strony. Ja przez długi czas łączyłam jedno z drugim, kalendarz plus krótki zapis samopoczucia rano. Dopiero po kilku miesiącach zaczęłam widzieć, że moje własne wzorce nie zawsze pokrywają się z podręcznikowym modelem.


Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Anetta.1 a co zapisywałaś rano konkretnie? Bo 'samopoczucie' to dość szerokie pojęcie i zastanawiam się, czy to była bardziej jakość snu, nastrój, energia, czy coś bardziej specyficznego dla praktyki.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kupalo95 głównie trzy rzeczy: jak mi szło skupienie przy porannej medytacji, czy miałam sny i jakie były jakościowo, i czy miałam coś w rodzaju naturalnego impulsu do działania czy raczej do siedzenia w ciszy. Brzmi prosto, ale po kilku miesiącach te trzy kolumny zaczęły pokazywać dość czytelny wzorzec.


Odpowiedz
(@amethysta_c)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Anetta.1 Wchodzę tu bo sny to mój temat. Tak, u mnie przed miesiaczką sny są jakby głebsze, ale nie koniecznie przyjemne. Często budzę się z takim uczuciem, że przeżyłam coś ważnego ale nie wiem co. Nie wiem czy to ma związek z magią bezpośrednio ale jak Anetta.1 mówi że sny są wskaźnikiem to coś w tym jest.


Odpowiedz
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Amethysta_C to uczucie, że przeżyłaś coś ważnego ale nie wiesz co, jest dość charakterystyczne. W niektórych podejściach do pracy ze snami rozróżnia się sny narracyjne od snów stanowych. Narracyjne mają fabułę, stanowe zostawiają tylko emocjonalny ślad. I właśnie te drugie częściej pojawiają się w momentach, kiedy mózg intensywniej przetwarza bodźce emocjonalne. Czy próbowałaś pracować ze snami jakoś systematycznie, czy raczej je obserwujesz?


Odpowiedz
(@amethysta_c)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Simargl96 zapisuję je jak pamiętam, ale nie mam jakiegoś systemu. Czasem wracam do dziennika po tygodniu i widzę, że kilka snów z rzędu kręciło się wokół podobnego motywu. Nie wiem czy to coś znaczy w kontekście rytuałów, czy to po prostu mój mózg coś przetwarza.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że mówisz o snach jako jednym ze wskaźników. Słyszałem, że w fazie lutealnej sny bywają intensywniejsze i bardziej emocjonalne, co ma związek ze zmianami poziomu progesteronu. Czy obserwowałaś coś takiego, że akurat wtedy sny były bardziej... naładowane?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Glifomistrz Chcę wrócić do czegoś, co powiedział Glifomistrz kilka postów wyżej o intensywniejszych snach i progesteronie. To mnie zastanowiło, bo rozmawiamy cały czas o cyklu jako czymś, co wpływa na magię, ale może warto spojrzeć na to odwrotnie. Czy ktoś kiedyś próbował pracować z magią po to, żeby wpłynąć na jakość tego okresu, a nie tylko dostosowywać magię do niego?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kupalo95 tak, i to jest całkiem dobrze opisany kierunek w tradycjach wywodzących się z wicca i szerzej z magii księżycowej. Praca z intencją skierowaną na wspieranie konkretnej fazy, a nie tylko na zewnętrzny cel. Tylko to wymaga dość dobrego rozeznania w tym, co dana faza przynosi ci naturalnie, bo możesz pracować ze swoim własnym rytmem albo wbrew niemu. I to drugie potrafi wyglądać zaskakująco kiepsko.


Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Anetta.1 to znaczy, że w tej tradycji praca ze wsparciem fazy cyklu jest traktowana jako osobna praktyka, odrębna od pracy z intencją skierowaną na coś zewnętrznego? Bo chyba właśnie o to mi chodziło, kiedy pytałem. Nie o to, żeby zamieniać jeden cel na drugi, tylko o to, że może być dodatkowa warstwa, coś w rodzaju 'zanim zrobię cokolwiek innego, zadbam o to, żeby faza fizyczna i to, co robię, szły w tym samym kierunku'. Czy to jest ta odrębność, o której mówisz?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kupalo95 tak, mniej więcej o to chodzi, choć nie powiedziałabym 'zadbam o to, żeby szły w tym samym kierunku', bo to brzmi trochę jak zarządzanie projektem. Chodzi raczej o to, żeby nie działać wbrew temu, co się aktualnie dzieje w ciele. Jeśli jesteś w fazie, gdzie naturalnie chodzi ci bardziej o zwolnienie i przetworzenie, to robienie rytuału, który wymaga bardzo aktywnego projektowania i wysyłania energii na zewnątrz, może po prostu być trudniejsze i mniej wyraźne w efektach. Nie niemożliwe, ale jak płynięcie pod prąd. Praca ze wsparciem fazy to jest wtedy robienie czegoś, co idzie z tym, co i tak się w tobie toczy.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wątek ze snami jest interesujący sam w sobie, ale żebysmy nie odpłynęli za bardzo, to chcę go zakotwić. Jeśli sny są intensywniejsze przed miesiączką, to jest to jeden z sygnałów, że umysł jest wtedy bardziej aktywny w procesowaniu nieświadomym. I to ma bezpośrednie przełożenie na pytanie z tytułu tego wątku, bo rytuał nie dzieje się tylko podczas wykonywania, dzieje się też w tym co poprzedza i co nastepuje po.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Mietowa czyli sugerujesz, że intensywniejsze sny w tym czasie to jakby sygnał, że rytuał mógłby mieć więcej 'materiału' do pracy? Trochę mi to jednak brzmi jak tłumaczenie życzeniowe. Skąd wiemy, że intensywniejsze przetwarzanie emocjonalne pomaga, a nie przeszkadza?


Odpowiedz
(@cesarzyca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Nokturnia_J to zależy od tego, z czym pracujesz. Jeśli robisz coś, co wymaga bardzo stabilnego i spokojnego stanu, to intensywne przetwarzanie emocjonalne jest czynnikiem zakłócającym. Jeśli robisz coś, co polega na głębokim kontakcie z własnym wnętrzem, to ten sam stan jest sprzyjający. To nie jest pytanie o to, czy ten czas jest dobry czy zły. To pytanie o dopasowanie formy do stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale jak ktoś jest na samym początku i nie ma jeszcze tych różnych form w repertuarze, to to nie jest żadna odpowiedź praktyczna. Mam na myśli, że ta cała rozmowa zakłada, że każdy ma już jakiś zestaw praktyk i może wybierać. A co jeśli ktoś ma jedną, dwie rzeczy, które robi?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Izoldka75 masz rację, że to zakłada pewną bazę. Ale myślę, że jest jedna rzecz, którą można zrobić bez żadnego doświadczenia, a która daje dużo. Po prostu odnotować przy każdym rytuale, jak się czułaś przed i jak po. Bez analizy, bez interpretacji. Samo zbieranie danych przez kilka miesięcy daje ci obraz, który nie wymaga z góry żadnej wiedzy o tym, co powinnaś czuć.


Odpowiedz
(@strzaska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 36

@Edmund.x ojej, to brzmi jak coś, co mogę zrobić od zaraz, dziękuję bardzo za tę prostą wskazówkę! Właśnie tego mi brakowało, czegoś co nie wymaga wiedzy którą i tak dopiero zbieram.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Edmund.x mówi o zbieraniu danych, ale ile to ma trwać zanim będzie użyteczne? Bo słyszę tu, że Anetta.1 mówi o kilku miesiącach, Mietowa mówiła wcześniej o kilkunastu latach obserwacji. To bardzo różne skale czasowe i trochę trudno ocenić, kiedy w ogóle można zacząć wyciągać wnioski.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Wahadlarz73 myślę, że to nie jest pytanie o minimalny czas, tylko o liczbę pełnych cykli. Trzy, cztery pełne cykle dają ci już jakiś wzorzec do obejrzenia, nawet jeśli nie jest jeszcze pewny. A kilkanaście lat to jest punkt, w którym masz tyle danych, że możesz zobaczyć też jak twój wzorzec zmienił się z wiekiem albo pod wpływem dużych zmian życiowych. To są po prostu różne poziomy szczegółowości.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Wahadlarz73 poruszył coś, o co chciałam dopytać od dłuższego czasu. Mietowa mówiła o kilkunastu latach i to jest dla mnie trochę przytłaczające, bo sugeruje, że żeby cokolwiek wiedzieć, trzeba najpierw być w tym długo. Ale jednocześnie Edmund.x mówi, że trzy, cztery cykle mogą dać coś do oglądania. Czy te dwie perspektywy da się pogodzić, czy to są po prostu dwa różne poziomy praktyki?


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Jaskier, to są dwa różne poziomy, ale nie wykluczają się. Po trzech, czterech cyklach możesz zobaczyć swój własny wzorzec na tyle wyraźnie, żeby zacząć dostosowywać praktykę. To wystarczy do pracy. Kilkanaście lat obserwacji daje coś innego, czyli możliwość zobaczenia jak ten wzorzec reaguje na zmiany życiowe, stres, starość, chorobę. Tego w krótkim czasie nie zobaczysz i nie musisz. Zacznij od tego, co masz.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

Trochę mnie zastanawia to 'trudniejsze i mniej wyraźne w efektach', bo to mogłoby sugerować, że wyniki powinny być mierzalne i porównywalne. A to chyba założenie, które samo w sobie jest dyskusyjne. Skąd wiadomo, że efekt był 'słabszy' dlatego, że faza nie sprzyjała, a nie dlatego, że po prostu ten konkretny rytuał po prostu nie zadziałał? Nie mówię, że ta korelacja nie istnieje, ale wydaje mi się, że to trudno oddzielić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Glifomistrz dotknął czegoś, co jest naprawdę centralnym problemem w tej całej dyskusji. Trudność z izolowaniem zmiennych jest realna i nikt uczciwy nie powie, że ma na to dowód. Ale myślę, że to nie znaczy, że obserwacja jest bezużyteczna. Chodzi o coś innego niż dowód. Jeśli przez kilka cykli widzisz, że po rytuałach w jednej fazie czujesz się bardziej skupiona, a po rytuałach w innej fazie masz poczucie, że coś poszło obok, to to jest informacja o tobie, nawet jeśli nie możesz powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Mietowa ale 'poczucie, że coś poszło obok' to też jest dość subiektywne i może być po prostu nastrojem po rytualne, który jest efektem zmęczenia albo tego, że miałaś gorszy dzień. Jak odróżnić to, że faza cyklu była nieodpowiednia, od tego, że po prostu tego konkretnego dnia nie miałaś głowy do tego?


Odpowiedz
(@simargl96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Nokturnia_J i chyba nie da się odróżnić w jednym przypadku. Dlatego właśnie mówi się tu o kilku cyklach, nie o jednym rytuale. Pojedyncza obserwacja nic nie mówi. Wzorzec, który pojawia się kilka razy w podobnym miejscu cyklu, jest już czymś innym. Oczywiście można powiedzieć, że to efekt oczekiwania, że skoro wiesz, że jesteś w konkretnej fazie, to twoje nastawienie kształtuje doświadczenie. Ale to wcale nie eliminuje praktycznej użyteczności tej obserwacji, nawet jeśli mechanizm jest psychologiczny, a nie metafizyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam takie wrażenie, że ta rozmowa trochę kręci się wokół tego, czy można to udowodnić, a mnie bardziej interesuje, co z tym w praktyce zrobić. Jeśli ktoś nie ma jeszcze wzorca bo zaczął niedawno, to czy w ogóle warto cokolwiek dostosowywać do cyklu? Czy raczej lepiej najpierw porobić kilka cykli bez zmian, żeby mieć punkt odniesienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Izoldka75 to jest naprawdę dobre pytanie praktyczne. Myślę, że zależy od tego, czy masz już jakąś regularną praktykę, czy dopiero zaczynasz ją budować. Jeśli dopiero zaczynasz, to zmienianie jej pod kątem cyklu, zanim jeszcze się ustawiła, może utrudnić ocenę, co w ogóle działa. Punkt odniesienia, o którym mówisz, ma sens. Najpierw jakiś czas robisz to samo niezależnie od fazy, żeby zobaczyć, jak ta praktyka działa dla ciebie w ogóle. Potem zaczyna być widać, kiedy jest łatwiej, a kiedy trudniej.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: