Forum

Asystent AI
Magia w korporacji ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w korporacji - jak pracować magicznie w zakazie biurowym?

Strona 1 / 2

Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Pracuję w open space, biurko jak każde inne, komputer służbowy, kamera nad głową i koleżanka która wszystko widzi. I próbuję ogarnąć jak w takich warunkach w ogóle cokolwiek robić magicznie, bo mam wrażenie że ostatnio całkowicie to odpuściłam przez te korporacyjne warunki. Zaczęło się od tego, że zauważyłam pewne powtarzające się rzeczy - konkretne godziny na zegarku, te same numery w mailach, pewne słowa które pojawiały się w rozmowach dokładnie kiedy o czymś myślałam. I zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest właśnie ta przestrzeń do pracy, tylko zupełnie inna niż ta domowa przy świeczkach. Macie jakieś doświadczenia z tym? Jak wy to ogarniacacie w pracy, jeśli w ogóle?


Odpowiedz
112 odpowiedzi
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z tymi powtarzającymi się liczbami - to nie jest przypadkowe, ale trzeba uważać żeby nie wpadać w pułapkę szukania wzorców tam gdzie ich nie ma. Synchronizmy mają to do siebie, że działają wtedy kiedy jesteś uważna, a nie kiedy aktywnie ich szukasz. To jest paradoks. W środowisku biurowym jest wręcz dużo materiału do obserwacji - przepływ informacji, decyzje, spotkania. Pytanie tylko co chcesz z tym robić, bo to jest różnica między bierną obserwacją a pracą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Numerolog.2 Mam podobnie, tylko u mnie to bardziej kwestia czakr - czuję że w biurze mam ciągłe blokady, jakby każdy odciągał energię. Ale synchronizmy to inna sprawa, mi się zdarzało że akurat kiedy myślałem o jakimś projekcie to dostawałem maila dokładnie w tej sprawie, sekundy po tym. I nie wiem co z tym robić, bo czy to znaczy że coś działało czy to po prostu mózg szuka wzorców? Numerolog.2 pisałeś o tej pułapce szukania wzorców, ale jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Edmund80 Dobre pytanie, tylko nie ma na nie prostej odpowiedzi. Część ludzi mówi o intensywności odczucia w momencie - że synchronizm ma jakiś ładunek emocjonalny, coś cię uderza, zatrzymujesz się. Przypadkowe zbieżności mijają niezauważone. Ale to jest subiektywne i każdy musi wypracować swoje kryterium przez obserwację. Co zauważyłeś z tymi mailami - czy to było silne uczucie czy raczej taka miła niespodzianka?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym powiedział że korporacja to jedno z najlepszych miejsc do magii, właśnie dlatego że jest tyle energii ludzkiej w jednym miejscu. Te wszystkie napięcia, rywalizacje, lęki - to jest materiał. Sam przez chwilę robiłem coś w rodzaju rytuałów przed ważnymi spotkaniami, nic skomplikowanego, bardziej takie ustawianie intencji. Nie wiem czy działało na poziomie magicznym czy po prostu się lepiej skupiałem, ale efekty były.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja prowadzę notatki z synchronizmów od dłuższego czasu i to co zaobserwowałam to pewne okresy zagęszczenia i okresy ciszy. W pracy mam tabelkę - nie żartuję, zwykły plik tekstowy - gdzie zapisuję datę, co się wydarzyło i jaki był kontekst. Po kilku miesiącach zaczęłam widzieć wzorzec, że to zagęszczenie pojawia się przy pewnych typach napięcia albo przed ważnymi momentami. Ale Kunisia97 - ty mówisz o obecnej sytuacji, tak? Że teraz to odpuściłaś przez warunki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Petronelka_54 No tak, właśnie o to mi chodzi. W domu mam swój kąt, mogę zapalić coś, mam spokój. W pracy to wszystko odpada i jakoś samo z siebie przestałam być uważna. A te synchronizmy dalej się zdarzają, tylko je przegapiam bo jestem w trybie roboczym. Ta tabelka brzmi dobrze, muszę coś takiego zrobić. Ale jak ty to robisz w momencie, jeśli jesteś akurat na spotkaniu albo przy rozmowie?


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam aplikację do notatek w telefonie, wchodzi pod pozorem normalnego użycia telefonu. Piszę skrótowo, dwie-trzy słowa, rozwijam wieczorem. Ale wiesz, zapis to połowa - ważniejsze jest to żeby w ogóle złapać ten moment, a nie żeby go od razu analizować. Tę umiejętność wyrabiam od dawna i myślę że to się wprost przekłada na skuteczność całej reszty pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@hektor98)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i zastanawiam się nad czymś - czy synchronizmy w miejscu pracy nie są jakoś zaburzone przez to, że w biurze jesteś w innym stanie umysłu? W domu możesz wejść w jakiś spokojniejszy tryb, a tu ciągłe maile, deadliny. Nie wiem czy to nie tłumi tej uważności.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Hektor98 Ale może o to chodzi, że nie trzeba być w specjalnym stanie? Jeden z tekstów które czytałem - nie pamiętam już u kogo - mówił że synchronizmy pojawiają się właśnie w szczelinach codzienności, kiedy masz za dużo bodźców i nagle coś przenika. Nie w medytacji, ale w kolejce do drukarki.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Jacenty.ka Tutaj wchodzę bo mam wrażenie że trochę miesza się kilka rzeczy. Synchronizmy to nie jest magia aktywna, to jest raczej czytanie sygnałów. To co Jacenty.ka opisuje jako rytuały przed spotkaniami to już zupełnie coś innego. Nie mówię że jedno jest lepsze od drugiego, ale warto wiedzieć o czym właściwie się rozmawia. Bo techniki rozwijania uważności na synchronizmy to inna kategoria niż np. ochrona energetyczna w środowisku pracy.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Judytka_68 Ale chyba nie trzeba tego rozdzielać? Uważność na synchronizmy sama w sobie zmienia to jak działasz, a to już wpływa na rzeczywistość. Nie widzę granicy.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Jacenty.ka Rozumiem skąd to podejście, ale granica jest istotna praktycznie. Jeśli chcesz rozwijać obserwację synchronizmów, to skupiasz się na tym żeby nie przeoczyć. Jeśli chcesz działać, to skupiasz się na czymś innym. Można robić obie rzeczy, ale nie jednocześnie i nie tymi samymi technikami. To jak różnica między słuchaniem a mówieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A kamienie? Nikt nie wspomniał o kamieniach. Ja mam labradoryt w kieszeni od miesięcy i w pracy czuję się zupełnie inaczej niż bez niego. To też jest forma pracy magicznej, nie wymaga żadnego przygotowania ani widoczności. I synchronizmy mi się wtedy bardziej kleją, serio.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Serpentynka A który konkretnie labradoryt, bo to ma znaczenie? Słyszałem że ten z mocniejszymi refleksami inaczej działa niż ten matowy. Albo to tylko estetyka?


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Edmund80 Nie wiem czy to kwestia refleksów, mój jest dość mocny niebiesko-zielony, ale wydaje mi się że ważniejsze jest to czy kamień cię jakoś pociąga. Mój kupiłam bo go po prostu chciałam mieć, bez analizowania. Może dlatego działa, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Kamienie to jedna opcja, ale mnie bardziej interesuje praca ze świadomością w tym środowisku, nie z przedmiotami. Bo kamień mogę mieć w kieszeni, ale i tak działam automatycznie przez osiem godzin. To bardziej problem z uwagą niż z brakiem amuletu.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

To jest sedno tego tematu tak naprawdę. Magia w korporacji to przede wszystkim kwestia podtrzymania pewnego trybu percepcji w warunkach które temu nie sprzyjają. Czy jest jakaś praktyka którą dałoby się wbudować w sam rytm dnia roboczego, bez żadnych zewnętrznych obiektów? Pytam bo znam kilka podejść, ale ciekawi mnie co inni próbowali.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wchodzę z boku bo mnie interesuje ten konkretny fragment z tabelką od Petronelka_54. Mówisz że po kilku miesiącach widziałaś wzorzec przy pewnych typach napięcia - jak to klasyfikowałaś? Napięcie zawodowe, relacyjne, coś innego? I czy wzorzec się potwierdzał kiedy sprawdzałaś wstecz, czy raczej dopasowywałaś post factum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Filon To jest bardzo dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka że nie wiem do końca. Starałam się zapisywać zanim zacznę interpretować, ale oczywiście jest ryzyko że kategorie stworzyłam już po fakcie. To co mnie przekonuje że jednak coś tam jest - to że zaczęłam przewidywać te okresy, nie z notatek, ale z samopoczucia. I potem to się zgadzało z tym co zapisałam. Ale nie mówię że to dowód, mówię że to jest wystarczające dla mnie żeby brać to pod uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę tak późno w temat, czytałam od początku. Mam pytanie trochę z innej strony - czy synchronizmy można jakoś wywołać albo zaprosić? Czy to zawsze jest coś co przychodzi samo, bez wpływu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Wiechlina Dobre pytanie, tylko trzeba uważać na to jak je rozumieć. Jeśli przez 'wywołać' rozumiesz coś w stylu - wykonam gest i synchronizm się pojawi - to nie, tak to nie działa. Ale jest coś innego: można stworzyć warunki, w których jesteś bardziej podatna na zauważenie. To nie to samo co wywoływanie, bo synchronizm albo jest, albo go nie ma. Ty tylko przestajesz go filtrować.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Judytka_68 Rozumiem różnicę w teorii, ale w praktyce jak to wygląda? Bo jeśli jedyną zmianą jest to, że jestem bardziej uważna, to synchronizmy które widzę mogą być po prostu efektem tego, że więcej obserwuję, nie że ich przybyło.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Wiechlina No właśnie, i tu jest ciekawy problem. Bo skąd wiadomo czy synchronizmów przybyło, czy tylko lepiej je widzisz? Ja nie jestem pewny że to w ogóle ma znaczenie. Jeśli efekt jest ten sam - coś do ciebie dociera - to po co rozróżniać?


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Jacenty.ka Ma znaczenie, bo jeśli to wyłącznie kwestia uwagi, to przestajesz rozmawiać o synchronizmach i zaczynasz rozmawiać o psychologii percepcji. Co jest osobnym tematem i nie jest złe, ale to nie jest to samo. Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do pytania Wiechlinki - w mojej tabelce zauważyłam coś co może być odpowiedzią. W okresach gdy intencjonalnie zapisywałam więcej, synchronizmów w notatkach też było więcej, ale nie liniowo. Jakby do pewnego progu uważność naprawdę coś otwierała, a potem plateau. Więc może nie chodzi o to żeby maksymalizować obserwację, tylko żeby utrzymać minimalny poziom otwartości?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 91

@Petronelka_54 A jak długo trwało żeby w ogóle zobaczyć tę zależność? Bo miesiąc to chyba za mało żeby odfiltrować przypadek, nie?


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Filon Pierwsze trzy miesiące to były głównie surowe dane, bez żadnych wniosków. Dopiero po mniej więcej pół roku zaczęłam widzieć powtarzające się warunki. I nadal nie twierdzę że to dowód na cokolwiek, po prostu jest to wzorzec który mnie przekonuje że warto kontynuować.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@hektor98)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i zastanawiam się - czy nie jest tak, że samo prowadzenie takiej tabelki już zmienia twoje zachowanie w pracy? Zaczynasz zwracać uwagę na inne rzeczy, inaczej reagujesz na maile czy rozmowy. I potem synchronizmy 'się dzieją', bo po prostu działasz trochę inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Hektor98 To jest stary argument o obserwatorze który zmienia obserwowane. Prawdopodobnie słuszny. Ale interesuje mnie czy to unieważnia doświadczenie, czy tylko je komplikuje. W pracy magicznej, szczególnie tej niewidocznej o której tu rozmawiamy, intencja i efekt często trudno rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ten wątek z obserwatorem interesuje inaczej. Przez jakiś czas próbowałam robić coś podobnego do tabelki i rzuciłam po kilku tygodniach, bo czułam że zaczynam fabrykować połączenia których wcześniej bym nie widziała. Jakby samo szukanie wzorców wymuszało ich znajdowanie. Czy to komuś znajome?


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie to spotykało kiedy zaczęłam nosić labradoryt. Na początku każda zbieżność wydawała mi się znacząca, potem trochę ostygłam i wybrałam tylko te które miały jakiś konkretny kontekst. Ale nadal nie wiem gdzie jest ta granica między nadinterpretacją a prawdziwym sygnałem.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Serpentynka A po czym poznałaś że coś jest 'konkretnym kontekstem', a co jest nadinterpretacją? Bo to jest właśnie to o co mi chodziło pytając o wywoływanie - chcę mieć jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Wiechlina Szczerze? Głównie po tym jak silne było odczucie w danym momencie. Jak coś mnie zatrzymało, nie musiałam się zastanawiać - to zapisywałam. Jak musiałam przekonywać siebie że to znaczące, to już pomijałam. Ale to jest bardzo subiektywne kryterium, wiem.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Wiechlina Wracając do pytania o wywoływanie synchronizmów które postawiła Wiechlina - jest jedna praktyka która mi osobiście wydaje się sensowna w tym kontekście. Chodzi o coś co niektórzy nazywają 'stawianiem pytania' - zanim zaczniesz dzień, formułujesz konkretne pytanie otwarte, nie prośbę o coś, tylko pytanie. I przez dzień obserwujesz co się pojawia w odpowiedzi. Nie wiem czy to wywołuje synchronizmy, ale na pewno zmienia to jak patrzysz na to co się dzieje.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Numerolog.2 Znam tę praktykę, ale mam z nią jeden problem - pytanie kształtuje to co widzisz jako odpowiedź. Zadasz zbyt szerokie pytanie i wszystko będzie odpowiedzią. Jak to formułujesz żeby to miało sens?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Judytka_68 Konkretność jest kluczowa. Nie 'co mam robić z życiem' tylko 'jak podejść do tej konkretnej rozmowy z X dzisiaj po południu'. Im węższe pole, tym łatwiej ocenić czy cokolwiek do pytania nawiązuje. To się da robić nawet w biurze, w głowie, bez żadnych widocznych gestów.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Numerolog.2 Kurde, ta metoda z pytaniem którą opisał Numerolog.2 brzmi prosto, ale właśnie przez tę prostotę trochę mi nie dowierzam. Bo pytanie zadajesz sobie sama, odpowiedź interpretujesz sama - gdzie tu jakakolwiek weryfikacja? Mogę sobie zadać pytanie 'jak podejść do rozmowy z szefem' i potem zobaczyć zieloną kartkę na biurku i uznać że to znak że mam działać, a tak naprawdę kartka tam leżała od tygodnia.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Serpentynka I to jest dokładnie dobra obserwacja. Dlatego mówiłem o wąskim polu, nie o szerokim. Ale nie mam na to odpowiedzi jak odróżnić 'zielona kartka jako znak' od 'zielona kartka jako kartka'. Myślę że to nie jest problem metody, tylko problem tego że synchronizmy z definicji nie poddają się zewnętrznej weryfikacji. Co nie znaczy że są nieużyteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam podobne kryterium co Serpentynka, ale moje jest trochę inne - sprawdzam czy synchronizm powtórzył się w podobnym kontekście. Raz to zbieżność, dwa razy zaczynam notować, trzy razy to już coś do przemyślenia. W biurze mam takie jedno - konkretna osoba pojawia mi się w głowie i w ciągu godziny zazwyczaj coś z nią się dzieje, mail albo spotkanie. To się powtarza na tyle regularnie że przestałem to tłumaczyć przypadkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Edmund80 A czy ta osoba pojawia ci się w głowie przypadkowo, czy jest jakaś wspólna praca, projekt? Bo mózg może przewidywać na podstawie wzorców z kalendarza bez żadnej magii. Nie mówię że tak jest, tylko że warto to wziąć pod uwagę zanim uznasz że to sygnał.


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Jacenty.ka Sprawdzałem to. Ta osoba jest z innego działu, mamy sporadyczny kontakt i nieregularny. Dlatego właśnie mnie to uderzyło, nie ma tu regularnego wzorca zawodowego który mógłby to tłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To jest akurat coś co mogę sprawdzić w warunkach biurowych bez żadnych zewnętrznych przygotowań. Formuła w głowie, obserwacja przez kilka godzin, wieczorem sprawdzam notatki. Właśnie o taki rodzaj praktyki mi chodziło na początku tego wątku - coś co jest możliwe nawet przy otwartym planie biurowym i dziesięciu osobach wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ale tu jest właśnie to o czym mówiłem wcześniej - jeśli coś nie poddaje się weryfikacji, to jak w ogóle pracować z tym magicznie, a nie tylko psychologicznie? Bo efekty mogą być identyczne, ale coś jest chyba różnicą między 'uważam na znaki bo wierzę że coś je wysyła' a 'uważam na znaki bo to mi pomaga skupiać uwagę'. Kunisia97, ty zaczęłaś ten wątek, masz jakiś pogląd na to?


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze - nie wiem czy ta różnica ma dla mnie praktyczne znaczenie. Zaczęłam ten temat żeby dowiedzieć się jak działać magicznie w środowisku gdzie nie możesz się z niczym ujawnić, i chyba właśnie dlatego synchronizmy mnie ciągną, bo są wewnętrzne. Ale to pytanie Jacentego mnie gryzie. Może ktoś ma na to konkretniejszą odpowiedź?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Kunisia97 Mnie ta rozmowa trochę spycha z tematu który był na początku, bo zaczynamy od filozofii a nie od praktyki. Wróćmy do biura. Kunisia97 mówiła o formule w głowie i obserwacji przez dzień. Ja robiłam coś podobnego z runami - rano losowałam jedną runę wewnętrznie, bez żadnych fizycznych przedmiotów, tylko wizualizację, i to mi dawało rodzaj filtra przez który patrzyłam na dzień. Czy to synchronizm? Nie wiem. Ale to jest coś co można robić w open space i nikt się nie domyśli.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Petronelka_54 Wizualizacja runy rano - to znaczy co dokładnie? Siedzisz przy kawie i po prostu wyobrażasz sobie symbol? I potem szukasz tego symbolu w ciągu dnia, czy raczej to ona jakoś kształtuje to jak reagujesz na sytuacje?


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Wiechlina Nie szukam symbolu dosłownie, bo to nie ma sensu w biurze. Bardziej biorę znaczenie tej runy i patrzę przez nie. Jak wypadnie Isa - skupienie, zastój, cierpliwość - to inaczej patrzyłam na spotkania gdzie nic nie szło do przodu. Zamiast frustracji, coś w rodzaju rozpoznania. To zmienia jak działam, nie tylko jak interpretuję.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie ta różnica nie jest akademicka. Jak pracujesz magicznie zakładasz że jest coś co odpowiada, coś co wysyła. Jak pracujesz uwagą zakładasz że jesteś sama w tej układance. To zmienia całą relację z praktyką. Nie mówię które jest prawdziwe, mówię że to nie jest to samo doświadczenie i mieszanie tych dwóch podejść w jednym zdaniu prowadzi do zamieszania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hektor98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Judytka_68 A czy nie jest tak że większość ludzi i tak działa gdzieś pomiędzy? Ja na przykład nie jestem pewny czy wierzę w coś co odpowiada, ale moje podejście do tego co obserwuję jest inne niż gdyby to była czysto psychologiczna praca z uwagą. Nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Hektor98 To nazywa się ambiwalencja i jest zupełnie ludzka. Ale ambiwalencja nie usuwa różnicy, tylko ją odracza. W praktyce biurowej, gdzie wszystko jest niewidoczne tak jak tu rozmawiamy, ta ambiwalencja może być wygodna, bo nie musisz się deklarować. Tylko potem nie wiesz co właściwie robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

To brzmi jak coś co psychologia poznawcza nazwałaby ramą interpretacyjną, prawda? Nie zarzucam że to nie działa, tylko pytam czy jest jakaś wartość dodana z tego że to jest runa, a nie na przykład losowe słowo dnia albo karta z inspirującą sentencją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Filon Dobra, uczciwe pytanie. Dla mnie tak, bo runy mają system który jest wewnętrznie spójny i stary, i to robi różnicę w tym jak do tego podchodzę. Ale nie twierdzę że bez systemu to nie działa. Może ważniejsze jest sam akt intencjonalnego wyboru czegoś na początku dnia, niż co konkretnie wybierasz.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam głupie pytanie - czy ktoś z was ma konkretny przykład kiedy ta 'magia biurowa' zmieniła jakiś realny wynik? Kontrakt, projekt, relacja z kimś trudnym. Bo do tej pory mówimy o tym jak to przeżywacie wewnętrznie, ale nie wiem czy jest coś więcej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Skrzat Ja mam jeden przykład który mogę podać. Przez kilka tygodni miałem bardzo złą atmosferę z jedną osobą z innego zespołu, zupełnie nie mogliśmy dojść do porozumienia na mailach. Zacząłem robić coś prostego - przed każdym mailem do tej osoby zatrzymywałem się na chwilę i intencjonalnie ustawiałem się na 'chcę żeby ta wymiana coś wniosła'. Nie wiem czy to magia czy uważność, ale po jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać normalnie. Ona pewnie nie wie że cokolwiek robiłem.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Edmund80 Ale czy nie zmieniłeś też treści maili? Bo zmiana intencji zazwyczaj zmienia sformułowania i ton, i to może wystarczyć żeby coś się przełamało. Efekt jest realny, tylko przyczyna może być prozaiczna.


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Jacenty.ka Pewnie tak. Nie wiem jak to rozdzielić. Ale właśnie o to mi chodziło odpowiadając Skrzatowi - dla mnie efekt był realny, bez względu na mechanizm. Skrzat pytał o wyniki, nie o mechanizmy.


Odpowiedz
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 91

@Jacenty.ka Ale to prowadzi z powrotem do pytania Jacenty.ka sprzed kilku postów, tylko z innej strony. Jeśli magia jest niewidoczna dla otoczenia i nieweryfikowalna dla ciebie samej, to co odróżnia ją od bardzo uważnego życia? Naprawdę pytam, nie ironicznie.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Filon No i dochodzimy do miejsca gdzie ja też nie mam dobrej odpowiedzi. Ale może to nie jest właściwe pytanie. Może zamiast pytać co ją odróżnia, warto pytać co ona robi z twoim sposobem działania w biurze. I tu wyniki Edmunda są dla mnie ciekawsze niż filozofia.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Jacenty.ka A powiedz mi, bo Edmund mówił o mailu i atmosferze, ale to jest zmiana relacji. Czy ktoś ma przykład gdzie chodziło o konkretny wynik - awans, projekt, decyzja szefa? Bo relacje to jedno, ale korporacja mierzy inne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mam pytanie do całej tej dyskusji, bo siedzę i czytam od dłuższego czasu. Czy ktoś próbował robić coś z intencją ochrony miejsca pracy, a nie tylko synchronizmów i interpretacji? Bo o tym prawie nie było mowy, a biuro jako środowisko ma też sporo toksycznych dynamik których synchronizmy chyba nie rozwiążą.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest kierunek który mi umknął a wydaje się ważny. Ochrona w sensie energetycznym w biurze to osobna układanka, bo masz mało kontroli nad przestrzenią. Nie możesz postawić świecy ani cokolwiek spalić. Co robicie w takich sytuacjach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Kunisia97 Wróćmy może do tego co mówiła Kunisia97 wcześniej, bo mi to zostało w głowie. Ochrona energetyczna w biurze to jedno, ale ona pytała jak działać magicznie w miejscu gdzie nie możesz niczego ujawnić. Kamień w kieszeni jest spoko, ale czy to już jest magia czy po prostu noszenie biżuterii z intencją? Gdzie jest granica?


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Ochrona bez przedmiotów to dla mnie głównie bariera mentalna. Dosłownie - wyobraź sobie granicę przed wejściem do biura, coś co piszesz w swojej głowie zanim wejdziesz przez drzwi. Nie musi być skomplikowane. Jeden znajomy który pracuje w bardzo trudnym środowisku korporacyjnym mówił że to jest dla niego jak zamknięcie drzwi między tym co jego, a tym co firmy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Numerolog.2 A to wystarczy jeśli wewnątrz jest ktoś kto cię na co dzień zatruwa energetycznie? Bo mam na myśli nie ogólną atmosferę, tylko konkretne osoby. Bariera przy wejściu nie rozwiąże spotkania jeden na jeden z kimś kto oddziałuje bardzo negatywnie.


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Wiechlina Znam ten problem. Jedna konkretna osoba to nie to samo co ogólna atmosfera i tu się zgadzam z tobą w stu procentach. To co ja robiłam to małe zakotwiczenie przed takim kontaktem - jakiś drobny gest albo przedmiot który masz przy sobie i który mentalnie oznacza 'jestem tutaj, ale ona nie wchodzi'. Trochę jak kotwica w NLP, tylko z inną ramą znaczeniową.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Judytka_68 Co rozumiesz przez gest jako zakotwiczenie? Coś widocznego dla innych czy to coś całkowicie wewnętrznego?


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Wiechlina Coś zupełnie niewidocznego. Na przykład naciśnięcie kciukiem konkretnego miejsca na dłoni, albo dotknięcie biżuterii którą nosisz. Zewnętrznie wyglądasz normalnie. Biuro nie widzi nic, ty masz coś co przełącza twój stan.


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Judytka_68 To znaczy że tę biżuterię wcześniej ładujesz jakąś intencją, czy to jest raczej warunkowanie przez powtórzenie - robisz to dość często żeby zaczęło działać jako skrót?


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Edmund80 Dla mnie oba te procesy zachodzą razem i nie wiem czy je oddzielać. Pierwsza intencja jest świadoma, potem powtarzanie buduje skrót. Nie umiałabym powiedzieć gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

To dobre pytanie bo bariera przy wejściu to jedno, a spotkanie twarzą w twarz to zupełnie inna sytuacja. Ja w takich momentach robiłem coś co można nazwać uziemieniem się przed wejściem na spotkanie - kilka sekund skupienia, krótkie wyobrażenie że moje pole jest gęste i zamknięte. Nie wiem czy to 'działa' w sensie energetycznym, ale zdecydowanie zmieniało moje zachowanie podczas spotkania. Byłem mniej reaktywny.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A nie prościej po prostu mieć kamień w kieszeni? Obsydian albo czarny turmalin, wiadomo że chronią. Nie rozumiem po co tyle zachodu z gestami i mentalnym ładowaniem skoro masz coś co działa samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Serpentynka Kamień w kieszeni to też opcja, ale 'działa samo' to dość duże uproszczenie. Nawet jeśli wierzysz w ochronne właściwości turmalinu, większość systemów z którymi pracuję mówi że intencja i świadoma relacja z kamieniem robi różnicę. Sam kamień bez żadnego nawiązania to raczej ciężarek w kieszeni.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Petronelka_54 No ale co to znaczy 'nawiązanie z kamieniem'? Jak się nawiązuje relację z kamieniem?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: