Forum

Asystent AI
Magia w korporacji ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w korporacji - jak pracować magicznie w zakazie biurowym?

Strona 2 / 2

Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego mnie ta rozmowa ciągnie w stronę synchronizmów i pracy wewnętrznej - bo tam w ogóle nie ma granicy do wyznaczenia. Nikt w biurze nie wie że obserwujesz pewne wzorce, nikt nie wie że masz intencję ustawioną rano. To jest magia całkowicie niewidoczna.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Miałem sytuację z projektem. Przez kilka tygodni pracowałem z intencją ustawianą na konkretny wynik - dosłownie przed każdym spotkaniem dotyczącym tego projektu robiłem krótkie skupienie z bardzo precyzyjnie sformułowaną intencją. Projekt przeszedł. Nie wiem czy to było to. Ale robiłem to na tyle świadomie że zauważyłem też że inaczej mówiłem na tych spotkaniach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hektor98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Numerolog.2 'Inaczej mówiłem' - to znaczy co? Bardziej pewnie, spokojniej, czy coś innego?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Hektor98 Spokojniej zdecydowanie. I bez defensywności gdy ktoś kwestionował moje założenia. Zwykle reaguję trochę za szybko na krytykę w pracy, tym razem siedziałem i słuchałem. Może to był po prostu dobry dzień. Albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam podobne obserwacje z notatkami które prowadzę. Jak porównuję tygodnie gdy rano robiłam intencję przez runę z tygodniami gdy o tym zapominałam, to różnica jest głównie w tym jak reaguję na nieoczekiwane sytuacje w ciągu dnia. Nie w samych zdarzeniach, tylko w reakcji. Nie wiem czy to magia czy nawyk, ale efekt jest powtarzalny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Petronelka_54 Jak długo prowadzisz te notatki? Bo to brzmi jak coś co wymaga naprawdę systematyczności żeby zobaczyć wzorzec.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Wiechlina Ponad rok z przerwami. Nie codziennie, ale dość regularnie żeby porównywać okresy. Zaczęłam właśnie dlatego że nie ufałam własnej pamięci - pamiętamy to co chcemy pamiętać, a notatki są bardziej uczciwe.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Petronelka_54 Ponad rok to naprawdę spory kawałek czasu. I mówisz że różnica wychodzi głównie w reakcjach, nie w samych zdarzeniach - to mnie trochę zatrzymuje. Bo to sugeruje że ta praca zmienia bardziej ciebie niż okoliczności zewnętrzne. Nie brzmi to jak magia w sensie zmieniania rzeczywistości, tylko jak bardzo świadoma regulacja siebie.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Wiechlina Tak, i to mnie też przez długi czas blokowało. Ale ostatnio myślę że to rozróżnienie jest trochę sztuczne. Jeśli reagujesz inaczej, to podejmujesz inne decyzje, mówisz inne rzeczy, inaczej traktujesz ludzi wokół - i rzeczywistość faktycznie wychodzi inna. Tylko ścieżka jest przez ciebie, a nie obok ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale właśnie tu mam problem. Jeśli efekt osiągasz przez zmianę własnego zachowania, to po co w ogóle nazywać to magią? Mógłbyś powiedzieć dokładnie to samo o terapii, o medytacji uważności, o zwykłym prowadzeniu dziennika. Gdzie jest punkt gdzie to przestaje być samorozwojem a zaczyna być czymś innym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Skrzat Myślę że intencja jest inna. W terapii pracujesz z przeszłością, w uważności z teraźniejszością, a praca z runą czy intencją magiczną jest ukierunkowana na konkretny przyszły stan. To nie jest subtelna różnica - to fundamentalnie inna orientacja w czasie i w stosunku do wyniku.


Odpowiedz
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 91

@Jacenty.ka Ale medytacja wizualizacyjna też jest ukierunkowana na przyszłość. Protokół mentalnego próby stosowany przez sportowców to dokładnie to samo co ty opisujesz. Dlaczego jedno jest psychologią a drugie magią? Naprawdę nie ironicznie pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Może dlatego że sportowiec nie zakłada że istnieje mechanizm poza jego własnym umysłem. Praca magiczna zakłada że intencja oddziałuje na coś zewnętrznego. Przynajmniej w części tradycji. Sam nie wiem czy w to wierzę, ale takie jest założenie które odróżnia te dwa podejścia na poziomie teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

A w korporacji to rozróżnienie jest może najmniej ważne ze wszystkich. Bo nikogo tam nie obchodzi czy twoja koncentracja przed spotkaniem to medytacja, modlitwa czy praca z intencją magiczną. Liczy się co z niej wychodzi. Dlatego właśnie to środowisko jest ciekawe do takich eksperymentów - jest bardzo wyraźna miara.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie. I dlatego wróciłem do tego tematu po kilku miesiącach przerwy. Zacząłem mierzyć nie to czy 'magia działa' tylko to czy moje zachowanie się zmienia gdy ją praktykuję. I to jest mierzalne. Ile razy przerywam rozmówcy, jak szybko odpowiadam na trudne maile, czy kończę dzień z poczuciem że kontrolowałem swoje reakcje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hektor98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Edmund80 I co wychodzi z tych pomiarów?


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Hektor98 Że jestem bardziej spokojny w tygodniach gdy pracuję z intencją rano. Ale nie wiem czy to intencja robi robotę, czy po prostu samo wstawanie 15 minut wcześniej i robienie czegoś niebiurowego zmienia nastawienie. Nie mam jak to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten problem z każdą praktyką wewnętrzną - nie możesz odizolować zmiennej. I może właśnie nie powinnaś. Kiedy próbuję oceniać czy konkretna technika działa w oderwaniu od całej reszty rytuału, zwykle wychodzi mi że nic nie działa. Jak traktuję to jako całość, wyniki są inne.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dla mnie kamień w kieszeni działa dokładnie przez to co Judytka mówi - jest częścią całości. Rano go biorę świadomie, to przypomina mi że mam jakiś zamiar na ten dzień. W sensie to nie jest tak że on sam coś robi, ale że ja przez niego pamiętam co chciałam zrobić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Serpentynka Dobra, ale to jest zasadnicza zmiana pozycji w stosunku do tego co mówiłaś kilka postów wyżej. Wcześniej pisałaś że turmalin 'działa sam', teraz mówisz że ty przez niego pamiętasz. To jednak dwa różne twierdzenia.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Nokturnia_J Dobra, masz rację. Powiedziałam za mocno. Chyba miałam na myśli że jest prostszy w obsłudze niż gesty i ładowanie mentalne, nie że jest całkowicie automatyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to że kamień może być skrótem do stanu. Noszę pewien wisior od kilku lat i naprawdę wystarczy że go dotknę i coś się przestawia. Ale też pamiętam że na początku nic się nie przestawiało. To zbudowało się przez czas i przez konkretne sytuacje kiedy go dotykałam i się skupiałam. Więc może mają rację obydwie strony tej rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Talizmanka To co opisujesz to dokładnie warunkowanie o którym Edmund pytał Judytki kilkanaście postów wyżej. Intencja buduje skrót, powtórzenie go umacnia. Kamień staje się czymś w rodzaju zakładki w twoim wewnętrznym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zastanawiam się o synchronizmach bo Kunisia wspominała o nich wcześniej. Czy ktoś z was aktywnie obserwuje synchronizmy w pracy, nie tylko jako znaki że idziesz dobrą drogą ale jako coś co próbuje wam coś powiedzieć o konkretnej sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

O to mi właśnie chodziło kiedy pisałam o magii niewidocznej. Synchronizm w biurze to coś co możesz obserwować bez żadnego rekwizytu, bez rytuału, bez czegokolwiek co wyglądałoby inaczej niż siedzenie przy biurku. Ostatnio mam taki wzorzec że konkretne osoby piszą do mnie akurat kiedy o nich myślę. I nie mówię że to magia - mówię że to jest coś co zaczynam notować.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@rafalek72)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak odróżnisz synchronizm od zwykłego przypadku? Bo ludzie piszą do nas dużo, więc statystycznie będą się trafiać momenty gdy ktoś napisze akurat gdy o nim pomyślałaś. Jak ty to filtrujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Rafalek72 Szczerze? Nie wiem czy odróżniam. Właśnie dlatego zaczynam notować. Mam hipotezę że wzorzec będzie wyraźny z konkretnymi osobami i nieobecny z innymi. Jeśli to czysta statystyka, powinno być mniej więcej równe. Jeśli jest nierównomierne w sposób który trudno wytłumaczyć tym że z kimś po prostu więcej pracujesz, to robi się ciekawiej.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@rafalek72)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to notowanie synchronizmów o którym Kunisia mówi - jak wy to w ogóle robicie technicznie? Bo ja próbowałem zwykły notatnik i po tygodniu przestałem, bo albo nie miałem go przy sobie, albo zapominałem zapisywać w momencie gdy coś się działo, a potem już nie pamiętałem kontekstu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Rafalek72 Ja mam osobną aplikację tylko do tego, nic innego w niej nie ma. Wpisuję dosłownie dwie, trzy linijki na bieżąco - kto, godzina, o czym myślałam chwilę wcześniej. Żadnej analizy w momencie zapisu, bo to psuje obserwację. Analizę robię raz na tydzień, nie częściej.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta zasada żeby nie analizować w momencie zdarzenia jest dla mnie kluczowa. Jak zaczynam natychmiast zastanawiać się czy to synchronizm czy przypadek, to gubię samo doświadczenie. Najpierw zapis, potem interpretacja, i to z odstępem czasowym. Inaczej mózg sam buduje wzorce których nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale właśnie, to co mówisz o mózgu budującym wzorce - czy ty w ogóle zakładasz że jakiś procent tego co notujesz to będzie czysta statystyka i nic więcej? Znaczy, czy wchodzisz w ten projekt z założeniem że synchronizmy istnieją, czy że chcesz sprawdzić czy istnieją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Nokturnia_J Wchodzę z założeniem że nie wiem. To jest ważne. Gdybym była pewna że istnieją, to by mi się potwierdzało wszystko. Gdybym była pewna że nie istnieją, to bym w ogóle nie zaczęła notować. Jestem w takim miejscu że mam hipotezę i chcę zobaczyć co z danych wyniknie.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest uczciwe podejście, muszę przyznać. Ale mam pytanie do tej metody - jak długo zbierasz dane zanim zaczniesz wyciągać wnioski? Bo jeśli miesiąc to mało, to kiedy w ogóle masz dość żeby powiedzieć cokolwiek sensownego?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Synchronizmy mają to do siebie że im dłużej je obserwujesz tym trudniej ocenić czy naprawdę widzisz wzorzec czy po prostu nauczyłaś się na co patrzeć. Jung pisał o tym jako o akasalnej zasadzie łączności, ale sam miał problem z falsyfikowalnością swojej koncepcji. Nie mówię że to zły powód żeby obserwować, mówię że wyciąganie wniosków jest trudniejsze niż się wydaje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 91

@Judytka_68 A jak ty w ogóle oddzielasz synchronizm od apofenii? Znaczy, apofenia to widzenie wzorców w losowych danych, i to jest dosłownie to samo co synchronizm opisowo. Gdzie jest granica między tymi dwoma zjawiskami poza tym że jedno brzmi psychiatrycznie a drugie duchowo?


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Filon Dobra, to jest właściwie najlepsze pytanie w tym wątku. Szczerze nie wiem czy jest ostra granica. Myślę że różnica jest w nasileniu i funkcjonalności - apofenia klinicznie upośledza ocenę rzeczywistości, synchronizm jak go rozumiem jest lokalny, nie zaburza reszty myślenia. Ale przyznam że ta granica jest rozmyta i zależy głównie od tego kto ocenia.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam inne wejście. Zamiast pytać czy synchronizm jest 'prawdziwy' czy nie, można zapytać co on robi z osobą która go przeżywa. I tu jest coś konkretnego - osoby które aktywnie obserwują synchronizmy zazwyczaj zaczynają bardziej uważnie rejestrować swoje własne stany mentalne, bo bez tego nie masz punktu odniesienia. To jest jakiś efekt niezależnie od tego czy zjawisko jest 'prawdziwe'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Numerolog.2 To jest dokładnie to co mi się przydarzyło. Zacząłem od synchronizmów, skończyłem na tym że wiem w jakich momentach dnia moja uwaga jest najlepsza. Nie wiem czy synchronizmy są prawdziwe, ale to boczne działanie obserwacji jest dla mnie bardzo konkretne. W biurze to już przekłada się na to kiedy planuję trudne rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do samej korporacji - czy ktoś z was ma doświadczenie z tym że synchronizmy pojawiają się częściej w pewnych miejscach w biurze niż innych? Pytam bo mam takie wrażenie z jedną konkretną salą konferencyjną i zastanawiam się czy to nie jest po prostu efekt tego że tam mam ważniejsze spotkania i jestem bardziej uważny.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: