Forum

Asystent AI
Magia w domu bez po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w domu bez poświęcania całego pokoju

Strona 6 / 7

Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam ten stan zanim zacznę z dość prostym sygnałem: przestaje mi przeszkadzać dźwięk z zewnątrz. Jak słyszę samochód za oknem i mnie to nie wybija, wiem że mogę zaczynać. Jak mnie wybija, siedzę i czekam. Czy to brzmi znajomo dla kogoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Blanka, dokładnie tak samo. I dokładnie z tego powodu przez długi czas myślałam że potrzebuję idealnej ciszy, a potem okazało się że ten dźwięk za oknem jest po prostu wskaźnikiem mojego stanu, a nie przyczyną problemu. Zmiana perspektywy, ale spora.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe bo ja mam odwrotnie, cisza mnie wyrywa. Jak jest za cicho zaczynam słyszeć własne myśli za głośno. Potrzebuję jakiegoś tła. Nie muzyki, raczej takiego szumu. Zastanawiam się teraz czy to jest mój marker wejścia w stan czy po prostu preferencja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 obstawiałabym marker. Jeśli bez tego szumu nie możesz wejść w skupienie, to on robi tę samą robotę co świeca dla Blanki. Tylko że jest mniej oczywisty, bo nie jest przedmiotem. Przy okazji, to mi pokazuje że markery wejścia nie muszą być fizycznymi rzeczami które można dotknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Czyli dźwięk, zapach, temperatura pokoju, to wszystko może być markerem? Zastanawiam się czy to znaczy że dom jako całość, nie jeden pokój, może działać jeśli zestawi się odpowiednie warunki w normalnej przestrzeni. Trochę wracamy do tytułu tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba właśnie sedno tego co chciałam zrozumieć kiedy zaczęłam ten temat. Że może nie chodzi o dedykowane miejsce, tylko o zestawienie konkretnych warunków sensorycznych, które powtarzasz w tym samym układzie niezależnie od tego w którym pokoju jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

To co Blanka napisała na końcu chyba jest kluczem do całej tej rozmowy. Że nie chodzi o pokój tylko o układ warunków. Ale mam pytanie: jeśli te warunki są sensoryczne, dźwięk, zapach, temperatura, to jak je przenosisz między pokojami bez zmieniania ich charakteru? Bo wyobrażam sobie że salon brzmi inaczej niż sypialnia.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Marcelii, to jest świetne pytanie i szczerze nie wiem. W moim przypadku zawsze wracam do tego samego miejsca w kuchni, więc nie testowałam przenoszenia. Ale zastanawia mnie czy to akustyka pokoju jest markerem, czy raczej kombinacja tych elementów razem i mózg po prostu rozpoznaje wzorzec jako całość, a nie każdy składnik oddzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To nie jest taki prosty przekład. Przeniesienie warunków między pokojami to trochę jak przeniesienie kontekstu między komputerami. Możesz skopiować pliki, ale nie środowisko. Zapach rozprowadza się inaczej w przestrzeni o innych proporcjach, dźwięk tła odbija się od innych powierzchni. Jeśli marker jest zbudowany z kilku elementów naraz, to ich suma w innym pokoju da inny wynik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Jarek83 ale to by znaczyło że jesteś mocno związany z jednym miejscem w domu nawet jeśli nie masz dedykowanego pokoju. Różnica byłaby tylko w tym, że to miejsce jest w kuchni albo przy biurku zamiast w osobnym pomieszczeniu. Czy to w ogóle odpowiada na pytanie z tytułu czy raczej go przesuwa?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Lipka myślę że przesuwa, ale w dobrym sensie. Bo tytuł mówił o braku dedykowanego pokoju, nie o braku dedykowanego miejsca. Te dwa słowa to nie to samo. Można mieć swój kąt przy stole i on może działać równie dobrze co oddzielny gabinet, jeśli warunki się zgadzają.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli nie masz nawet kąta? Mam na myśli dosłownie: mieszkanie z rodziną, wspólna przestrzeń, żadnego miejsca które jest tylko twoje. Czy wtedy te warunki sensoryczne można w ogóle zebrać do kupy czy to jest po prostu niemożliwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Storczyk61 ja przez kilka lat byłam w podobnej sytuacji. Odkryłam że jedyną przestrzenią która była moja była łazienka i określony czas w nocy. Śmieszne, ale działało. Nie twierdzę że to komfort, ale marker można zbudować w bardzo małej przestrzeni jeśli ona jest powtarzalna.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Runika, to jest coś o czym nie myślałam. Że przestrzeń nie musi być komfortowa, musi być powtarzalna. Te dwa słowa nie są synonimami. Zastanawiam się teraz czy moja kuchnia działa dlatego że jest przyjemna, czy dlatego że zawsze jest taka sama.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Ale jest jeszcze jeden wymiar, chyba. Prywatność. Jeśli ktoś może wejść w dowolnym momencie, to nie tylko zaburza warunki sensoryczne, ale też sam stan. Nie da się być skupionym jeśli część uwagi monitoruje drzwi. Jak wy to rozwiązujecie w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Marcelii to jest jedna z tych rzeczy gdzie nie ma dobrego rozwiązania, jest tylko zarządzanie. Ja przez długi czas pracowałem z przekonaniem że dom ma czas, gdy wszyscy śpią, albo wychodzą. Nie czekałem na idealny moment, tylko na okno w którym ryzyko przerwania jest małe. Z czasem okazało się że samo przekonanie że nikt nie wejdzie przez następną godzinę to wystarczający bufor.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

O, to ciekawe co Jarek napisał o tym buforze. Że wystarczy przekonanie, niekoniecznie gwarancja. Zastanawiam się czy to nie jest podobne do tych markerów, o których wcześniej rozmawiałyśmy. Marker wejścia w stan to też jakieś przekonanie przekształcone w sygnał dla ciała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Whisperia myślę że tak, ale z jednym zastrzeżeniem. Przekonanie działa jako marker tylko jeśli jest wystarczająco stabilne. Jeśli mówisz sobie 'mam godzinę spokoju', ale w środku masz wątpliwość, to ta wątpliwość robi tyle samo co rzeczywiste przerwanie. Stan się nie zbuduje na połowicznym spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku. Czy ktoś próbował celowo trenować wchodzenie w ten stan mimo potencjalnych zakłóceń? Nie mówię o ignorowaniu drzwi, ale o jakimś ćwiczeniu odporności na przerywanie. Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe czy to zawsze będzie skracało efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Izoldka75 jest takie ćwiczenie w tradycjach kontemplacyjnych, gdzie celowo pracujesz w przestrzeni z hałasem właśnie po to żeby nie uzależniać stanu od warunków zewnętrznych. Ale to długi proces i wymaga wcześniej wyrobionego stanu bazowego. Nie zaczyna się od razu od trenowania w trudnych warunkach, bo nie ma od czego odbijać.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jarek, masz na myśli że najpierw trzeba wiedzieć jak ten stan wygląda w dobrych warunkach, żeby potem umieć go rozpoznać i utrzymać w złych? To ma sens, ale wymaga trochę czasu żeby w ogóle dotrzeć do tego punktu.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do praktycznego pytania, które zadał Marcelii. Jeśli nie masz prywatności, nie masz okna czasowego, nie masz nawet łazienki dla siebie jak Runika, to co? Czy magia w domu jest po prostu niedostępna dla pewnych układów życiowych?


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Storczyk, to brzmi jak pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi, ale podejrzewam że część odpowiedzi leży w tym co robi się bez rytualnego opakowania. Mam na myśli że stan skupienia, intencja, te wszystkie elementy które omawiamy jako warunki rytuału, mogą działać w bardzo skondensowanej formie. Minuta przy zlewie, z konkretną myślą, powtarzana regularnie, to też coś.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Blanka, dokładnie to chciałam powiedzieć. Rytuał w minimalnej formie to nadal rytuał jeśli jest powtarzalny i świadomy. Pytanie tylko czy to wystarczy danej osobie pod względem poczucia sprawczości, bo to też ma znaczenie dla efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Poczucie sprawczości. To jest słowo które mnie zatrzymuje. Czy to znaczy że część skuteczności pochodzi z tego że po prostu czujemy że coś robimy? Pytam bez ironii, naprawdę zastanawiam się gdzie przebiega granica między rzeczywistym działaniem a placebo które jednak też działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Runika74 to jest pytanie które wyrzucono poza dyskusję w wielu tradycjach, bo nie ma operacyjnej różnicy. Jeśli zmiana w tobie generuje zmianę w zachowaniu, decyzjach, uważności, to mechanizm jest drugorzędny wobec efektu. Ale rozumiem czemu pytasz, bo przy ograniczonych warunkach łatwo zacząć wątpić czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

To co napisał Jarek o operacyjnej różnicy, albo jej braku, siedzi mi w głowie. Bo jeśli mechanizm jest drugorzędny wobec efektu, to czy w ogóle ma sens pytanie o to, czy coś 'naprawdę działa'? Przy tej logice wszystko działa jeśli działa na ciebie. Ale to chyba za proste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Whisperia no właśnie, bo gdyby to była całkowita prawda, to wystarczyłoby mocno wierzyć że pijesz lekarstwo i choroba by minęła. A tak nie jest. Więc gdzieś musi być granica między zmianą subiektywną a obiektywną, tylko nie wiem jak ją narysować w kontekście magii.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Ale chyba nie o choroby tu chodzi, prawda? Magia w tym sensie w jakim omawiamy, praca z intencją, stanem, skupieniem, operuje głównie na poziomie decyzji i percepcji. I na tym poziomie 'placebo' robi realną robotę, bo decyzje są realne.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wracam do swojego pytania z wcześniej, bo nadal nie mam odpowiedzi. Jeśli ktoś ma zerową prywatność, zero powtarzalnych warunków, nie może zbudować żadnego markera, to co konkretnie może zrobić? Czy magia domowa jest wtedy po prostu zamknięta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Storczyk61 nie sądzę że zamknięta, ale ograniczona do form które nie zależą od przestrzeni. Są tradycje gdzie cały 'rytuał' to stan wewnętrzny plus intencja, bez żadnych zewnętrznych rekwizytów. Pytanie tylko czy dla tej konkretnej osoby to w ogóle jest forma która przemówi. Bo to też zależy od tego, jak ktoś przetwarza.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co macie na myśli mówiąc 'stan wewnętrzny'? Bo to brzmi jak coś bardzo abstrakcyjnego. Czy to jest po prostu skupienie, czy coś więcej? Pytam bo sama nie jestem pewna czy odróżniam 'stan' od zwykłego myślenia o czymś intensywnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Izoldka75 to jest jedno z trudniejszych rozróżnień do opisania słowami. W praktyce stan to nie jest treść myśli, tylko jakość uwagi. Możesz myśleć intensywnie o czymś i mieć rozbiegane myśli, albo myśleć spokojnie i mieć uwagę zebraną jak wiązkę. To drugie jest bliżej tego o czym mówimy. Ale uczciwie: opisuję to tak jak to czuję, nie wiem czy jest jakaś definicja na to.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Eugenka, dzięki za to rozróżnienie, bo rzeczywiście nigdy nie myślałem o tym w kategoriach jakości uwagi versus treści. To mi daje nowy kąt. Ale mam pytanie, trochę z boku: czy ta jakość uwagi jest czymś co możesz zauważyć dopiero po fakcie, czy w trakcie też wiesz czy ją masz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Marcelii i jedno i drugie, ale z różną precyzją. W trakcie raczej wiesz że coś jest inaczej niż zwykle, ale ocena przychodzi po. To trochę jak z snem, wiesz że śpisz dopiero jak się budzisz, ale w trakcie masz całe przekonanie że jesteś przytomny.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

To porównanie ze snem mnie zatrzymało. Bo jeśli stan świadomości podczas rytuału jest w jakimś sensie podobny do snu w tym sensie że go nie możesz ocenić na bieżąco, to skąd wiadomo że się w nim jest? Czy nie możesz myśleć że jesteś w stanie, a być po prostu zrelaksowanym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Runika74 możesz. I zdarza się to częściej niż ludzie przyznają. Myślę że to jest jeden z powodów dla których regularność i powtarzalność są ważne, bo po wielu powtórzeniach masz punkt odniesienia. Zaczynasz rozpoznawać różnicę nie dlatego że ją rozumiesz, ale dlatego że ją pamiętasz z poprzednich razy.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Jarek, to co piszesz się zgadza z moim doświadczeniem. Przez długi czas myślałam że pracuję w stanie skupienia, a potem trafiłam na moment gdzie było wyraźnie inaczej i dopiero wtedy zobaczyłam różnicę wstecz. Ale to znaczy że trzeba trochę poczekać zanim w ogóle wiesz na czym stoisz.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

I to jest trochę frustrujące, bo jeśli muszę powtarzać dużo razy żeby wyrobić punkt odniesienia, a nie mam warunków do powtarzania, to koło się zamyka. Nie mówię że rezygnuję, po prostu mówię że ta ścieżka ma konkretne bariery wejścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Storczyk61 ale może punkt odniesienia można budować na mniejszej skali? Nie rytuałem, tylko jakimś prostym ćwiczeniem, dwa minuty skupienia na oddechu albo cokolwiek co możesz robić nawet w hałasie, nawet przy ludziach. Stopniowo wyrabiasz to rozpoznanie i potem przekładasz je na coś większego kiedy jest okazja.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Lipka, ale czy to nie jest po prostu medytacja? Bo jeśli tak, to ciekawe że w sumie dochodzimy do wniosku że podstawa magii domowej jest nieodróżnialna od medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Izoldka75 niejedno nakłada się na siebie. Ale jest różnica w intencji, nie w technice. Medytacja buduje stan dla siebie, rytuał buduje stan dla czegoś. Chociaż w wielu tradycjach nie ma między tym granicy, bo sam stan jest już działaniem.


Odpowiedz
Strona 6 / 7
Udostępnij: